
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Co zrobić, gdy...
Co zrobić, gdy jesteś w małżeństwie bez miłości? Jak radzić sobie z obojętnością partnera.
Pytanie jest trudne .. Tkwię w małżeństwie, w którym żona najprawdopodobniej już nie kocha .. Nie zauważa.. Nie rozmawia.. mamy 4 letniego syna.. Co robić.
Anonimowo
Anna Martyniuk-Białecka
To bardzo trudne i bolesne miejsce, w którym jesteś . Nie ma jednoznacznych i prostych odpowiedzi, co w takiej sytuacji robić. Na pewno przydałoby się trochę więcej informacji. Ważne jest też to, co Ty czujesz w tym małżeństwie? Czego najbardziej Ci brakuje i jakie są szanse na poprawę sytuacji?
Czy próbowałeś spokojnie powiedzieć żonie o tym, co przeżywasz – nie w formie pretensji, ale jako swoje uczucia i potrzeby?
Od kiedy i z jakiego powodu to się pojawiło? Czy w ogóle jest jeszcze przestrzeń, żeby wspólnie pracować nad relacją (jak np. terapia par)?
Warto pamiętać, że niezależnie od losów małżeństwa, relacja dzieckiem jest czymś, co warto pielęgnować i wzmacniać.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Lucio Pileggi
To jest bardzo bolesna sytuacja, szczególnie jeżeli wasza relacja zaowocowała 4-letnim synem.
Na pewno trzeba zadbać o to, aby chronić dziecko i żeby, mimo konfliktów między wami, było dla niego jasne, że ma rodziców, którzy się nim opiekują.
Pytanie, co robić, jest dość trudne, ponieważ nie mamy wielu szczegółów. Zależy to od tego, co do tej pory próbował Pan zrobić, aby poprawić relację z żoną, i jakie były tego skutki. Nie wiemy też, czy żona odkryła już powody swojego zachowania, czy raczej całkowicie unika każdej rozmowy na ten temat.
Być może terapia par byłaby zalecana, ale oczywiście żona musiałaby być na to otwarta. Ewentualnie, jeżeli nie udaje się Panu samemu znaleźć sposobu na komunikację z nią, można rozważyć konsultację ze specjalistą.
Życzę Panu spokoju w tym trudnym czasie.
Lucio Pileggi, Psycholog
Katarzyna Świdzińska
Po tej krótkiej wiadomości widzę u Ciebie ból i tęsknotę za bliskością żony.
Spróbuj spokojnie porozmawiać z żoną o tym, co czujesz i czego potrzebujesz. Bez oskarżeń, z ciekawością, jak ona to widzi. Jeśli to możliwe, rozważcie wspólnie terapię par. A niezależnie od tego, dbaj też o siebie i relację z synem. Twoja obecność i czułość są dla niego ogromnie ważne.
Pozdrawiam,
Katarzyna Świdzińska
Psycholog okołoporodowy, Dzieci i Młodzieży
Sylwia Harbacz-Mbengue
Dzień dobry,
widzę, że sytuacja powoduje u Pana bardzo trudne emocje. Myślę, że warto zacząć od spokojnej rozmowy z żoną. Rozmowy bez oskarżeń, raczej o swoich emocjach i potrzebach.
Tak też się zdarza, że w momencie pojawienia się dziecka, matka całkowicie koncentruje się na nim, pomijając relację romantyczną z mężem.
Proszę na początek rozważyć rozmowę z żoną o swoich uczuciach.
Sylwia Harbacz-Mbengue
Psycholog
Paulina Habuda
Dzień dobry,
Widzę w Twojej wiadomości ból i smutek. Podejrzewam, że możesz czuć osamotnienie, odrzucenie, jednocześnie dezorientację, tak naprawdę nie wiedząc o co chodzi.
Zapewne to nie będzie łatwe, ale myślę, że ważne jest abyś szczerze porozmawiał z żoną. Jeżeli od jakiegoś czasu widzisz jej zmianę - to rzeczywiście pewnie jest coś, z czym ona się mierzy. Ale tak naprawdę nie wiesz co.
Znajdź miejsce i czas, kiedy oboje będziecie mieć przestrzeń na poważną rozmowę. Możesz powiedzieć żonie co zaobserwowałeś i jak w związku z tym się czujesz. Poprosić aby odniosła się do Twoich obaw i powiedziała co się dzieje.
Trzymam kciuki!
Pozdrawiam,
Paulina Habuda
Psycholog
Justyna Bejmert
Dzień dobry, to bardzo trudne, co Pan przeżywa. Myślę, że warto porozmawiać z żoną, szczerze i spokojnie. Nie chodzi o to, by zacząć się obwiniać, ale o to by powiedzieć, co Pan czuje i czego Pan potrzebuje. Warto zapytać ją, jak ona widzi waszą relację i czy chce nad nią pracować. Jeśli trudno będzie rozmawiać w domowych warunkach, warto rozważyć terapię dla par. Jeśli żona nie będzie chciała skorzystać z takiej formy pomocy ważne, by zadbał Pan o siebie szukając wsparcia indywidualnego, jeżeli ta sytuacja Pana przytłacza.
Życzę wszystkiego dobrego,
Justyna Bejmert
Psycholog
Kamila Kłapińska-Mykhalchuk
Dzień dobry, to bardzo trudna i bolesna sytuacja. Złapię się jednak tego jednego słowa, które Pan użył: "prawdopodobnie". Nie wiem czy nie kocha już na pewno, to Pana interpretacja, obawa, wnioski. Taka interpretacja powstawała na skutek różnych zachowań Żony i Pana względem tego odczuć - więc to jest bardzo ważne. Skupiłabym się jednak na "tu i teraz" oraz na Pana potrzebach i uczuciach. Zamiast w rozmowie powiedzieć, Żonie: "Już mnie nie kochasz" warto np. ująć to tak: "Czuję się w naszym związku opuszczony i niewidziany, bardzo mi z tego powodu przykro i nie wiem dlaczego tak się stało". Być może Żona sama przechodzi trudny czas, kryzys i nie umie o tym powiedzieć, w zamian się wycofuje z relacji ? Proszę rozważyć terapię par a jeśli Żona nie będzie miała takiej woli wówczas indywidualną (albo niezależni obie).
Pozdrawiam serdecznie, Kamila Kłapińska - Mykhalchuk, psycholog, psychoterapeutka.

Zobacz podobne
doświadczyłam czegoś, co strasznie mnie poruszyło - straciłam bliską przyjaciółkę, z którą spędziłam wiele lat.
to było jak nagły cios w serce, opierałam na tej relacji tyle rzeczy w życiu. Staram się zrozumieć, co się właściwie stało i dlaczego nasza przyjaźń się rozsypała.
Doświadczam całego spektrum emocji, od smutku i żalu, przez złość, aż do rozczarowania. Czasami nie umiem zatrzymać tych myśli o tym, „co by było, gdyby...” czy ktoś mógłby mi doradzić, jak przetrwać ten czas? Czuję, jakby część mnie zaginęła i nie wiem, jak się pozbierać. Myślę nad tym, co mogę zrobić, żeby zrozumieć własne uczucia i zacząć na nowo układać swoje życie.
Proszę o rady, bo już nie mogę tak żyć
Proszę o pomoc, bo nie wiem, co robić. Jestem jak w klatce. Mam partnera od 9 miesięcy — jest to osoba, przez którą popadłam w długi. Sam jest uzależniony od hazardu, chociaż udało mi się doprowadzić do tego stopnia, że usunęłam jego portal hazardowy i ograniczył się — to duży postęp. Jest wybuchowy, ma dwójkę dzieci, które boją się jego krzyku. Twierdzi, że ma swoje zasady, których trzeba się trzymać. Zawsze gdy próbuję nawiązać rozmowę, tworzy się jedna wielka awantura — on potrafi podać milion argumentów na to, że to moja wina za każdym razem, mimo że rozmawiam na temat moich uczuć i tego, z czym czuję się niekomfortowo. Zazwyczaj on nie słucha — odbija się to od niego jak od ściany, co mnie denerwuje i wywołuje kłótnie.
Ostatnio pokłóciliśmy się; chciał wręcz się spakować i wyprowadzić, bo chciał ciszy i spokoju, a ja chciałam porozmawiać, bo czułam się źle. Tym samym obarczył mnie winą, że mam brak szacunku do jego osoby, bo zwyczajnie miałam potrzebę rozmowy, podczas gdy on chciał spokój. Zaznaczę, że jest kierowcą i mało czasu spędza w domu. Po kłótni jest zimny — ja zresztą też — z tym że ja zachowuję spokój, a on unosi się na mnie o byle głupotę, tak jakby karał mnie za to, że wywołałam kłótnię — to boli.
Wpadłam w dołek, już nawet miałam najgorsze myśli. Choć wiem, że żyję w toksycznym związku — a przynajmniej tak mi się wydaje — to kocham go naprawdę. Ma sporo wad; jest ciężko żyć z jego charakterem, i to bardzo, ale nadal kocham go — i to mnie trzyma. Boję się, że jak mnie zostawi, zostanę sama z dziećmi i długami, bez środków do życia (już ledwo mi starcza na jedzenie). Jest to człowiek nerwowy, wytyka mi błędy, potrafi mnie słownie obrazić, mówi, jak dużo zrobił dla mnie, nie widząc, jak dużo ja zrobiłam dla niego.
Nie pomoże żadna terapia dla par, bo on na to nie pójdzie — tego jestem pewna. Boję się do niego rozmawiać; boję się jego reakcji, a czasem, jak do mnie mówi, moje dłonie drżą. Płaczę codziennie w poduszkę — nie mogę przy nim płakać, bo mówi, że to użalanie się nad sobą. Jestem po ciężkich przeżyciach, nie mam rodziny i przyjaciół — mam tylko jego i moje dzieci z poprzedniego związku. Z nim straciliśmy dziecko, co wywołało poważne problemy ze zdrowiem; mam chore serce i płuca, nie mogę się denerwować, jednak czuję, że popadam w depresję — jest mi ciężko.
Powiem otwarcie: były czasy, gdy ja go w pewnych kwestiach okłamałam — on mi to wypomina, i tu różnica, że ja nie wypominam mu jego błędów, bo żyję zasadą „było, minęło — idziemy do przodu”. Nawet w tym momencie powiedział mi, że nie ma ochoty na rozmowę ze mną, że go przytłaczamy. Czuję się jak śmieć.

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?
Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.