Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z nieudanymi relacjami romantycznymi i lękiem przed zaufaniem?

Mam 19 lat. Wiem, że pewnie wielu stwierdzi, że nie wiem jeszcze nic o życiu i, że mój problem nie jest jakiś ważny ale bardzo mnie nurtuje. Chodzi o to, że nie mam kompletnie szczęścia w relacjach romantycznych. Półtorej roku temu kręciłam z chłopakiem. Po niecałych dwóch miesiącach zaczęliśmy rozmawiać ( z jego inicjatywy) na temat przyszłości naszej relacji. Oboje stwierdziliśmy, że chcemy wejść w związek. Po tygodniu stwierdził jednak, że z różnych powodów nie chce być ze mną w związku. Zamiast powiedzieć mi to w twarz poprostu wysłał mi wiadomość. Później pisał do mnie jeszcze wiele razy średnio co kilka tygodni. Wyglądało to tak, że pytał co u mnie ja mu odpisywałam po czym mnie olewał. W międzyczasie dowiedziałam się od wspólnej znajomej, że jest to poprostu zwykły babiarz, który potrafi pisać z kilkoma dziewczynami na raz. Później sama zaczęłam go olewać a finalnie zablokowałam. W lutym tego roku napisał do mnie kolejny chłopak. Na początku rozmowa się kleiła ale po czasie zauważyliśmy, że wiele nas różni i z czasem brakowało nam wspólnych tematów do rozmów. Stwierdziliśmy, że lepiej się rozstać niż kłócić. Mimo to zostaliśmy w przyjaznej relacji. Ponad miesiąc temu na pewnym kursie poznałam kolejnego chłopaka. Dodał mnie do znajomych na Facebooku i zaobserwował na Instagramie. Szczerze mówiąc nie chciałam wtedy wchodzić w żadne relacje romantyczne. Jednak po tygodniu chłopak do mnie napisał i zapytał jak idzie mi kurs. Rozmowa się kleiła i zaproponował spotkanie. Stwierdziłam jednak, że może dam mu szanse. Spotkaliśmy się. Mieliśmy wiele wspólnych tematów i podobne spojrzenie na świat. Wydawało się, że tym razem wszystko będzie dobrze się układało. Zachowywał się wspaniale. Otwierał mi drzwi od samochodu, komplementował i nawet kupował jedzenie. Mówił, że zerwał pare miesięcy wcześniej z toksyczną byłą. Porównywał mnie do niej mówiąc, że jestem o wiele lepsza od niej. Nasza relacja miała się świetnie. Nie kłócilismy się. Poznałam nawet jego rodziców. Pozwalałam mu robić wszystkie pierwsze kroki, ponieważ po poprzednich relacjach bałam się bardziej zaangażować. W końcu w pełni mu zaufałam. Naprawdę myślałam, że to relacja z cudowną przyszłością. Jednak się myliłam. Jednego dnia nie napisał do mnie wcale. Zapytałam go o co chodzi. Stwierdził, że wszystko go przytłacza. Zapytałam jak mogę mu pomóc na co on napisał mi, że musi pobyć sam. Następnego dnia stwierdził, że lepiej będzie gdy się rozstaniemy, ponieważ nie przepracował sobie jeszcze rozstania ze swoją byłą. Ja sama byłam w szoku. Nie spodziewałam sie takiego obrotu spraw. Nie wiem sama co mam o tym myśleć. Coraz bardziej zaczynam wątpić w miłość. Boję się, że kiedy przyjdzie ten jedyny, będę tak bardzo bała się zaufać, że ta relacja przepadnie. Boję się, że zostanę sama do końca życia, bo każda moja relacja romantyczna nie trwała dłużej niż niecałe dwa miesiące. Naprawdę będąc w każdej z tych trzech realacji myślałam, że przerodzi się to w długotrwały związek. Jednak jak zawsze się myliłam. Już sama nie wiem co mam zrobić żeby następnym razem wszystko się ułożyło. Czuje też, że z każdym rozczarowaniem coraz mniej potrafię komuś zaufać.
User Forum

M

11 miesięcy temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry,

 

Dziękuję Ci za zaufanie i podzielenie się tym, co czujesz. Twój problem jest ważny — niezależnie od wieku.

 

To, że Twoje relacje się nie ułożyły, nie znaczy, że coś z Tobą jest nie tak. Masz w sobie dużo ciepła, lojalności i chęci budowania czegoś prawdziwego — to ogromna wartość. Czasem ludzie nie są gotowi, albo nie wiedzą, czego chcą — i to ich wybory, nie Twoja wina.

 

Strach przed zaufaniem po rozczarowaniach jest normalny. Z czasem nauczysz się ufać mądrzej, wolniej, ale nadal szczerze. Nie musisz już teraz wiedzieć, co dalej. Daj sobie przestrzeń, żeby dojrzewać, poznawać siebie i swoje potrzeby. Masz prawo próbować, mylić się i szukać — właśnie tak buduje się dojrzałe relacje.

 

Zastanów się też, czy nie próbujesz za szybko znaleźć „tego jedynego”, tak jakby każda relacja musiała od razu prowadzić do szczęścia na zawsze. Masz prawo szukać, próbować, a nawet się mylić — i to nie czyni Cię słabszą, tylko… człowiekiem. Jesteś na etapie, gdzie dopiero uczysz się, co Ci pasuje, a co nie. Uczysz się siebie i tego, jakiej miłości chcesz. A każda relacja, choćby się skończyła, czegoś Cię o tym uczy.

 

Pozdrawiam ciepło,

Justyna Bejmert 

Psycholog 

11 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Maria Sobol

Maria Sobol

Dzień dobry, Pani M.

Dziękuję, że Pani napisała i podzieliła się swoją historią. Widać w tym dużo emocji, bólu, ale też bardzo dużo serca. Proszę nie umniejszać sobie – Pani przeżycia są ważne. To, że ma Pani 19 lat, nie znaczy, że to, co Pani czuje, mniej się liczy. Pani tęsknota za bliskością, zrozumieniem i miłością jest czymś bardzo naturalnym i ludzkim.

To, co Pani opisała, to kilka relacji, w których bardzo się Pani zaangażowała i miała nadzieję, że tym razem będzie inaczej. I to zupełnie zrozumiałe, że po takich doświadczeniach może pojawić się smutek, złość, niepewność czy strach przed kolejnym zranieniem. To bardzo boli, kiedy otwiera się serce, a ktoś odchodzi.

Z tego, co Pani pisze, widać, że potrafi Pani kochać, że ma Pani w sobie ciepło i gotowość do budowania czegoś prawdziwego. I to nie jest słabość – to ogromna wartość. Niestety czasem ludzie, na których trafiamy, nie są jeszcze gotowi na taką bliskość, sami mają trudności, których nie pokazują na początku.

To naturalne, że teraz może Pani wątpić, bać się, że już nikomu nie zaufa. Ale proszę pamiętać – to, że te relacje się nie udały, nie znaczy, że miłość nie jest dla Pani. Pani uczucia się nie zmarnowały, one pokazują, że ma Pani zdolność do prawdziwego zaangażowania. A to bardzo dużo.

Może to też czas, żeby trochę zadbać o siebie – przyjrzeć się temu, czego Pani naprawdę chce, co Pani daje innym, ale też czego Pani potrzebuje w zamian. Nie musi Pani już teraz wszystkiego wiedzieć ani szukać odpowiedzi na siłę. Wystarczy mały krok – troska o siebie, rozmowa, spokój. Jeśli Pani czuje, że ciężko to wszystko unieść sama, rozmowa z terapeutą mogłaby pomóc – nie po to, żeby coś naprawiać, ale żeby być wysłuchaną i lepiej zrozumieć siebie.

Proszę nie tracić nadziei. Z Pani ciepłem i wrażliwością ta dobra, bezpieczna relacja na pewno się jeszcze pojawi – wtedy, gdy będzie Pani gotowa i spotka właściwego człowieka.

Z ciepłymi pozdrowieniami
Maria Sobol 
Psychoterapeuta

 

 

 

 

11 miesięcy temu
Justyna Orlik

Justyna Orlik

Chciałbym najpierw powiedzieć: to, co przeżywasz, ma znaczenie. Nie musisz mieć trzydziestu lat doświadczenia, żeby czuć ból, zawód, nadzieję, lęk. Twoje uczucia są prawdziwe. Są WAŻNE.

Czytając Twoją historię, widzę w niej dużo serca. Dużo dawania szans, wiary w ludzi, otwierania się. I widzę też Twoje zmęczenie. Twoją tęsknotę za tym, żeby wreszcie nie musieć się bronić, nie zastanawiać, czy znowu coś się posypie.

Nie chodzi o to, żeby rozumieć wszystko od razu, ale zatrzymać się przy tym, co się w Tobie dzieje teraz. Co czujesz, gdy ktoś znów znika? Gdzie w ciele to trzymasz? Jak oddychasz, kiedy myślisz „może już nikomu nie zaufam”?
 

Nie jesteś naiwna. Po prostu jesteś żywa. Masz pragnienie relacji, która nie boli i to jest ludzkie. Jednocześnie też warto zapytać siebie: Czego JA chcę poza tym, żeby ktoś chciał mnie?
Czym dla mnie jest związek? Może to nie Ty masz się bardziej starać. Może nie musisz „zrobić czegoś, żeby się udało”. Może jedyne, co teraz możesz zrobić, to pozwolić sobie poczuć stratę, złość, nadzieję i rozczarowanie. 

I z tego poziomu, krok po kroku, budować zaufanie, ale nie do kogoś. Najpierw do siebie.

Pozdrawiam,
Justyna Orlik, psychoterapeutka Gestalt

11 miesięcy temu

Zobacz podobne

Proste prośby czy zwrócenie uwagi jest odbierane przez męża jako atak. O co chodzi?
Dzień dobry, chciałabym, aby jakiś psycholog skomentował moją przykładową konwersację w związku. W domu segregujemy śmieci. Rzucam do męża prośbę: „czy mógłbyś nie wrzucać papieru do pojemnika na metal i plastik?” Słyszę zaprzeczanie, a kiedy otwieramy kosz i są tam paragony, kartony i rolki, słyszę, że „jestem małostkowa i nie mam już do czego się przyczepić” oraz że „wiecznie go krytykuję”, a wręcz „jestem agresywna”. Przyznam, że po otrzymaniu takiej odpowiedzi na tak błahą prośbę, czuję się zdezorientowana i chce mi się płakać. Zaczynam zastanawiać się: czy coś jest nie tak ze mną czy z mężem? Niestety ten schemat powtarza się często w różnych sferach życia, o cokolwiek poproszę lub zwrócę uwagę, jest to odbierane jako atak na jego osobę. Kiedy odpowiem, że użyłam przecież normalnych słów i formy prośby, słyszę, że „ton z jakim to zrobiłam jest nieodpowiedni” oraz że „wyszukuję sobie za co go zdyskredytować”. Tymczasem w mojej ocenie była to zwykła neutralna prośba wypowiedziana w normalny sposób, dotycząca segregacji śmieci zgodnie z ich przeznaczeniem. Dlaczego mój mąż nie odpowie po prostu „przepraszam, zagapiłem się” albo „faktycznie, będę uważał”, a doprowadza do kłótni i sytuacji, w której nic nie można mu powiedzieć?
Jak rozpoznać, że jestem w kimś zakochana, zauroczona lub jest to już prawdziwa miłość.
Jak media społecznościowe wpływają na nastrój? Radzenie sobie z poczuciem pomijania

Ostatnio zauważyłem, że im więcej przeglądam media społecznościowe, tym gorzej się czuję. W zeszły weekend siedziałem w domu, odpoczywałem po ciężkim tygodniu, aż nagle zobaczyłem zdjęcia znajomych z imprezy. 

Wszyscy uśmiechnięci, świetna muzyka, mnóstwo komentarzy typu „najlepsza noc!”. Poczułem dziwny ucisk w żołądku – dlaczego mnie tam nie było? Może coś mnie omija? Przecież jeszcze rano byłem zadowolony z planu na spokojny wieczór… Jak sobie z tym radzić?

Witam. Mam problem z kolegą, z którym kiedyś pracowałam. Ja jestem w stałym związku od 10 lat. Jednak czuje coś w rodzaju słabości do tego kolegi.
Witam. Mam problem z kolegą, z którym kiedyś pracowałam. Ja jestem w stałym związku od 10 lat. Jednak czuje coś w rodzaju słabości do tego kolegi. Nigdy między nami do niczego nie doszło, nigdy nie okazywaliśmy sobie zainteresowania większego, nie flirtowaliśmy. Ale podobał mi się fizycznie i pod względem charakteru. Ale kiedy zastanowię się, czy chciałabym z nim czegokolwiek więcej, to odpowiedź brzmi nie, nie chciałabym z nim bliskości fizycznej, ani relacji partnerskiej. Ale chciałabym, żeby on uważał, że jestem atrakcyjna. Nie potrafię tego wytłumaczyć. Ostatnio spotkaliśmy się na imprezie firmowej. Rozmawiałam z nim, może trochę flirtowałam, chyba na skutek wypicia alkoholu. Potem gadałam z koleżankami z pracy i wychwalałam, jaki to on nie był fajny i kompetentny. Teraz mi wstyd, boję się, że one pomyślą, że ja na niego lecę. Nie wiem, czemu tak mówiłam, trochę za dużo wypiłam i byłam za szczera. Okropnie mi głupio, że tak go chwaliłam. Boję się, że te dziewczyny sobie coś pomyślą, a przecież wiedzą, że mam męża. Ja często po alkoholu powtarzam jedną rzecz po kilka razy. Boję się, że i tym razem tak się skupiłam na mówieniu o tym facecie, że one nabiorą jakichś podejrzeń. A nie jestem z nimi na tyle blisko, żeby zapytać je wprost lub wyprowadzić z błędu. Nie umiem sobie z tym poradzić. A z tym kolegą… rozmawialiśmy dużo, powiedział, jestem idealna, że nie muszę nic zmieniać. Obwiniam się za to, że ma to dla mnie znaczenie, że on mi to powiedział. Że wracam do tego myślami. Że jestem w związku, kocham mojego męża, niczego mi nie brakuje, a jednak cieszę się, że podobam się koledze. Nie chce, żeby ktokolwiek wiedział lub myślał, że mam takie myśli. Jest mi wstyd. Nie wiem, z jakiego powodu właśnie ten facet mi tak utkwił w głowie. Nie jest ani zbyt przystojny, po prostu zawsze się dogadywaliśmy i był mi przyjazny. Ale ja naprawdę nie chciałabym z nim nic, nawet gdybym była wolna. Nie rozumiem swoich emocji.
Kolega prowadził ze mną związek i moją koleżanką - co robic?

Dzień dobry kolega zy wtz prowadził ze mna związek i moja koleżanka. I nie wiem, jak się uspokoić i co mu pisać o tym wszystkim. Myślałaś żebyś chciała być moją narzeczono. To ja Ci coś przykrego zrobiłam, że zmieniasz numer I nie masz łocap to jest przez emie wszystko czy nie Lepiej wyrucha. Jak chcesz weź się za Sebastiana będziecie palić razem. Chcesz żebym zapłodnił I to mi pisał

zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.