Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Chciałbym wiedzieć, dlaczego moja narzeczona nie chce zmienić grafiku pracy.

Daniel

Chciałbym wiedzieć, dlaczego moja narzeczona nie chce zmienić grafiku pracy. Pracujemy w ochronie, ja mam dniówki, a ona cały czas noc. Pytałem jej, czemu nie porozmawiasz kierownikiem o zmianie, ona nie chce, bo woli mieć nocki facetami. Tak mi powiedziała. Może mnie zdradza.
Zdjęcie Katarzyna Waszak

Katarzyna Waszak

Psychoterapeuta
387 odpowiedzi na forum

Dzień dobry!

Niestety nikt nie odpowie Panu na to pytanie, oprócz narzeczonej. Zachęcam do rozmowy, do podzielenia się swoim niepokojem. Warto wspólnie ustalić, co jest korzystne dla Waszego związku. Z Pana informacji wynika, że się rozmijacie. 

Pozdrawiam

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Zdjęcie Karolina Białajczuk

Karolina Białajczuk

Psycholog
94 odpowiedzi na forum

Twoje obawy i uczucia są zrozumiałe, ale ważne jest podejście do tej sytuacji z otwartością i komunikacją. Rozmawiaj z partnerką i próbuj zrozumieć jej perspektywę.

Rozpocznij rozmowę, pytając o szczegóły dotyczące jej preferencji dotyczących pracy nocnej z kolegami. Staraj się zrozumieć jej powody, ponieważ każda osoba ma swoje własne motywacje. Zachęć ją do szczerej rozmowy i wyraź swoje uczucia i obawy związane z tą sytuacją.

Nie zakładaj od razu najgorszego scenariusza, takiego jak zdrada. Zaufaj swojej partnerce i zrozum, że mogą istnieć inne czynniki wpływające na jej decyzję.

Jeśli nadal masz obawy, wspólnie rozważcie, jak możecie rozwiązać tę sytuację, tak aby obie strony były zadowolone. Jeśli nie możecie sami sobie poradzić, rozważcie wsparcie terapeuty, który pomoże w rozwikłaniu trudności w komunikacji i podejmowaniu trudnych decyzji.

Kluczowym elementem jest otwarta, szczerza komunikacja i próba zrozumienia sytuacji z perspektywy partnerki. To może pomóc w rozwiązaniu problemów i wzmocnieniu waszego związku.

Pozdrawiam 

Karolina Białajczuk, psycholog 

Zdjęcie Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Twoje obawy są zrozumiałe, ale podejrzenia o zdradę bez solidnych dowodów jest bardzo krzywdzące. Sytuacja Twojej narzeczonej może wynikać z wielu innych powodów niż niewierność. Twoja narzeczona po prostu preferuje pracę nocną z powodu własnych upodobań (woli pracować w nocy) To niekoniecznie musi oznaczać zdradę, ale bardziej potrzebę towarzystwa lub wsparcia w pracy. Niektórzy ludzie są zadowoleni ze swojego obecnego harmonogramu pracy i nie widzą potrzeby zmiany. W niektórych miejscach pracy zmiany mogą być przydzielane na podstawie potrzeb firmy lub na stałe, co może utrudniać ich zmianę. Jeśli jesteś zaniepokojony i masz poważne obawy o jej wierność, warto rozważyć otwartą i szczerą rozmowę z nią. Nie oskarżaj jej od razu, ale wyraź swoje obawy i uczucia oraz zapytaj o jej punkt widzenia i potrzeby. Wspólna rozmowa może pomóc w zrozumieniu powodów jej wyboru harmonogramu pracy i wyjaśnieniu wszelkich obaw. Warto również rozważyć terapię par. Terapeuta może pomóc w skonfrontowaniu się z trudnymi kwestiami i poprawie komunikacji między wami. Do tej emocjonującej sytuacji trzeba podejść z otwartym umysłem oraz chęcią szukania rozwiązania, które będzie satysfakcjonujące dla obu stron.



 

Zobacz podobne

Czy kontakt po rozstaniu zwiastuje szansę na odbudowanie związku?
Byłam przez około 2,5 roku w związku na odległość. Mieliśmy bardzo bliski kontakt emocjonalny i intelektualny: codzienne rozmowy, wspólne zainteresowania, dużo czułości i poczucie, że jesteśmy dla siebie bardzo ważni. Jednocześnie nasze spotkania na żywo były zdecydowanie zbyt rzadkie. W ubiegłym roku widzieliśmy się tylko kilka razy, a w tym roku przed rozstaniem właściwie raz. Główną przyczyną nie były konflikty, zdrada ani brak uczuć, ale jego narastająca samotność i przekonanie, że w moim życiu nie ma dla niego realnego miejsca. Miałam bardzo obciążający okres zawodowy, kończyłam doktorat, dużo wyjeżdżałam i większość weekendów spędzałam z rodziną. Odkładałam trudne rozmowy i często mówiłam, że „później będzie lepiej”, ale on przez długi czas nie widział trwałej zmiany. To on zakończył związek. Podczas rozstania powiedział między innymi, że nadal mnie kocha, że nigdy nikogo nie kochał tak jak mnie i że uważa, iż mogłabym być dobrą partnerką. Jednocześnie mówił, że jest emocjonalnie wyczerpany, nie ma już siły czekać, nie chce dawać mi nadziei i nie potrafi uwierzyć, że wszystko nagle „magicznie się zmieni”. Prosił, żebym pozwoliła mu odejść i nie czekała. Nie zamknął jednak przyszłości całkowicie — mówił, że niczego na przyszłość nie wyklucza i że potrzebuje odpoczynku od dotychczasowej formy związku. Po kilku dniach ciszy wróciliśmy do kontaktu. Od około półtora tygodnia piszemy właściwie codziennie. Kontakt jest ciepły, swobodny i często rozbudowany. On nie tylko odpowiada, ale też opowiada o swojej pracy, wnosi własne tematy, zadaje pytania, żartuje, interesuje się moim zdrowiem i postępami zawodowymi. Zdarzają się serca, czułe emotikony oraz ciepłe wiadomości na dobranoc. Są jednak również dni, kiedy odpisuje wolniej i kontakt jest bardziej poszatkowany. Nie było dotąd rozmowy telefonicznej, spotkania sam na sam ani bezpośredniej rozmowy o powrocie. Nie chcę interpretować każdej emotikony jako deklaracji ani wywierać na niego presji. Jednocześnie nie chcę na wiele miesięcy utknąć w relacji, która przypomina związek emocjonalnie, ale formalnie pozostaje jedynie przyjaźnią. Po rozstaniu zaczęłam realnie porządkować swoje życie. Kończę doktorat, ograniczam automatyczne wyjazdy rodzinne, planuję częściej zostawać na miejscu w weekendy i mogłabym regularnie przyjeżdżać do jego miasta, również pracując stamtąd zdalnie. Rozumiem jednak, że on na razie słyszy tylko deklaracje i musiałby przez dłuższy czas zobaczyć trwałą zmianę w praktyce. Nie szukam zapewnienia, że „na pewno wróci”. Chciałabym prosić osoby mające wiedzę psychologiczną lub doświadczenie w terapii par o możliwie chłodną ocenę: Czy taki ciepły, codzienny i wzajemny kontakt po rozstaniu częściej świadczy o utrzymującym się przywiązaniu i niezamkniętej możliwości powrotu, czy może być jedynie sposobem łagodnego przejścia do przyjaźni? Czy przyczyna rozstania oparta na zmęczeniu, samotności i utracie zaufania do deklarowanej zmiany jest potencjalnie naprawialna, jeżeli uczucia nie wygasły? Jakie konkretne zachowania z jego strony wskazywałyby na rzeczywiste rozważanie powrotu, a jakie na podtrzymywanie emocjonalnej bliskości bez zamiaru odbudowania związku? Czy lepiej utrzymywać lekki i naturalny kontakt, czy ograniczyć własną inicjatywę, aby zobaczyć, czy on sam zacznie szukać większej bliskości, telefonu lub spotkania? Czy na podstawie tego opisu oceniliby Państwo rokowanie na odbudowanie relacji jako raczej niskie, umiarkowane czy dość dobre — i przede wszystkim dlaczego? Oraz jak długo może trwać odpoczynek po stagnacji którą mu zgotowałam.
7 odpowiedzi
Jak przezwyciężyć zazdrość w związku i zrozumieć potrzebę indywidualnych spotkań partnera?
Witam. Jestem z chłopakiem prawie rok. Staramy się dużo rozmawiać ze sobą, ale mamy odmienne zdania i perspektywy. Od początku związku przewijały się jakieś dziewczyny o które byłam zazdrosna, bo albo mówił że jest śliczna ( koleżanka z pracy) a potem z nią trochę pisał ale zapewniał mnie że nic go z nią nie łączy. Potem kolejna koleżanka z pracy, widziałam jak ona na niego patrzy, on bardzo ją lubi, po pracy wychodzili na piwo w kilka osób i ona też była, opowiadał o niej jakieś różne rzeczy, np że ona lubi matche. Tylko że takie informacje nie są istotne dla mnie a przez to czuję zazdrość. Nie wiem jak mam poradzić sobie z tą zazdrością i nie wiem czy jest słuszna. On lubi poznawać nowe osoby, spotyka się z koleżankami i niekoniecznie chce mnie zabierać na takie spotkania. Lżej było by mi gdybym z nim była, ale powiedział że nie będzie mnie zabierał na wszystkie spotkania. Jak mam popracować nad tym obszarem albo jak mu wytłumaczyć że czułabym się bezpieczniej gdyby zabierał mnie na spotkania z innymi kobietami?
4 odpowiedzi
Rodzice wymagają pełnej opieki i odpowiedzialności za nich, w zamian nie dając wsparcia.
Dzień dobry. Sprawa jest złożona, ale postaram się opisać jak najbardziej konkretnie. Jestem przed 40. Mam męża i 2 dzieci. Zawsze byłam przywiązana do mojej rodziny. Mama była jedynaczką i mieszkała ze swoimi rodzicami. Ja mam jedną siostrę. Siostra po ślubie wybudowała dom zaraz obok rodzinnego, w jednym ogrodzeniu. Wszyscy myśleli, że jakoś się dogadamy. Mój mąż pracuje za granicą. W mojej rodzinie od zawsze nie mówiło się, co komu leży na duszy, ale po prostu przychodził czas boczenia się i nieodzywania i trzeba się było domyślić, za co tym razem te fochy. Ja, głupia ja, namówiłam męża, abyśmy zostali w domu rodzinnym...no przecież dom miał być dla nas, skoro siostra się wybudowała. No ale mimo, że chcielibyśmy wyremontować konkretnie ten dom (choć i tak włożyliśmy już w niego z 80 tys) to wszelkie pytania o zapis są zbywane. Najpierw mama musiała przejść na emeryturę, potem covid a na końcu dowiedziałam się, że najpewniej od razu oddałabym ich do domu starców... To, że ja chcę żyć po swojemu odbierane jest jako policzek, że nie robię tak jak oni by chcieli. Moja babcia jeszcze żyje i ona dużo złego zrobiła w relacjach między nami. Z siostrą nie rozmawiam. Obraziła się, bo powiedziałam jej, że wszystko dostała (rodzice i dziadkowie pomogli im wybudować dom, brali kredyty, które później spłacali...urządzili wesele, wspomagali finansowo) a ja nawet nie mogę mieć zapisanego obiecanego domu. Mama mówi, że nam tylko na zapisach zależy. Nie. Chcielibyśmy remontować na swoim, a nie, że po paru latach okaże się, że połowę domu jednak zapiszą mojej siostrze. Mój mąż mówi, że od początku czuje się nieakceptowany (bo nie daje sobą sterować) i kilka lat temu myśleliśmy o pójściu na swoje. Mnie powstrzymywała myśl, że rodzice się starzeją, że będą potrzebowali pomocy, też tej finansowej, no ale starsza córka jest lepsza, bardzo im się przymila i podejrzewam, że dużo też mąci. Konflikty z siostrą ( a raczej nieodzywanie się) wynika z tego, iż jej najmłodsza córka (obecnie 10 lat) od kilku lat jest wobec moich dzieci złośliwa, namawia ich do głupich rzeczy, pokazuje im swoje miejsca intymne, a mój młodszy syn ma zaledwie 5 lat..miałam wiele razy o to pretensje. Dodatkowo a propos tego mieszkania w jednym ogrodzeniu, córka jak i starsi synowie bez problemu przychodzą do "naszego" domu, a moje dzieci nie mogą tam ( do domu siostry) chodzić, bo albo drzwi zamkniete albo zwyczajnie przyjmą ich na progu i powiedzą, że nie mają czasu. Moim dzieciom bardzo smutno z tego powodu, a nikt nie widzi w tym problemu. Nie wiem co robić, z jednej strony czuję się zobowiązana pomagać rodzicom, ale ewidentnie nie chcą nam tego domu zapisać, a wiedzą , że zrobilibyśmy generalny remont i im też żyłoby się wygodniej. Dom jest z lat 60 i wiele technologii też z tego czasu. Z drugiej strony jest mąż i dzieci, dzieci którym ciasno, które chciałyby mieć osobny pokój, które chciałyby wziąć prysznic....takie prozaiczne sprawy. I rodzice nie myślą o tym, że nam ciasno....każdy myśli o sobie. Teraz mąż mówi, żeby jakoś przecierpieć i że rodzice się starzeją i w końcu może zmiękną, a rodzice tak się dumą unieśli, że gdybym zostawiła na stole kubek na tydzień to stałby w tym samym miejscu. Kiedy bylismy na 2 tyg wakacjach to dom był tak zapuszczony po powrocie, ze pierwsze co musiałam czyścić toalety, do tego nikt się nie poczuwa. Ja w tym domu nie mam prawa głosu (choć jak już się postawię to są pretensje i obraza). Mąż mówi, że ....to nie są normalne relacje i że powinnam się od rodziny odciąć. Mnie samej jest bardzo źle, stałam się nerwowa, pesymistyczna, wszystko widzę w czarnych barwach i najgorszych możliwych scenariuszach, jeżdżę na masaże lecznicze, bo od napięcia zaczęłam mieć bóle i zawroty głowy. Na dodatek jestem z tym sama, bo mąż przyjeżdża co miesiąc na 3-4 dni i później ze wszystkim jestem sama, a mam tego pecha, że wszystko biorę do siebie. Teraz żałuję, że nie posłuchałam go te 8 czy 10 lat temu, że postawiłam na rodziców a nie na męża :( Nie widzę teraz żadnego wyjścia z sytuacji. P.S. Podczas jednej z "rozmów" mama niemalże chciała mi wmówić, że ojciec miał 2 zawały serca przeze mnie. Rozumiem, że on nie może się denerwować, ale palić i pić może i reagować na mój widok soczystą "kur*ą" mówioną pod nosem... Jak mogło do tego dojść, że choć ja miałam dobre intencje teraz w domu jest nie do wytrzymania dla wszystkich. I że moi rodzice aż tak mnie ..nie lubią? Nie odżegnuję się, bo mam swoje za uszami, ale w mojej rodzinie wszyscy są pamiętliwi i po kilku latach potrafią wyjąć (poważnie!) z pudełeczka karteczkę, gdzie jest napisane co i kiedy złego zrobiłam, czy powiedziałam. Żyję w ciągłym poczuciu winy względem męża, dzieci, że to ja zdecydowałam o naszym losie, że mimo lat pracy za granicą nie dorobiliśmy się niczego, bo ja naiwnie wierzyłam w zapewnienia "będzie wasza". Przepraszam za ten elaborat, szukam pomocy u kogoś, kto być może spojrzy na ten problem na zimno i powie, że może przesadzam...?
2 odpowiedzi
Dlaczego ciągle szukam kłótni z byle czego, żeby tylko jemu było jak najgorzej?
Dlaczego ciągle szukam kłótni z byle czego, żeby tylko jemu było jak najgorzej - ma być najgorszy, ja mam być najważniejsza? Nie jest to dobre, nie czuję się z tym dobrze, ale przychodzą takie momenty i robię wszystko, żeby czuł się źle. Nie robię tego świadomie, a jak za długo się hamuję, to zaczyna mi tego brakować. 6 lat robię cały czas to samo. Czy da się to zmienić, przepracować?
2 odpowiedzi
Jak rozpoznać, że chłopak podrywa z uczucia, a nie dla zabawienia się mną?

Zwracam się o pomoc w sytuacji z pewnym chłopakiem. 

Mieszkam z nim w jednym internacie, mówią, że jest babiarzem, podrywa każdą dziewczynę jaką się da. Dlatego ja nie byłam nim zainteresowana, ale pewnego dnia, siedziałam z moimi koleżankami na stołówce szkolnej, a on nagle zagadał do mnie "Czy znam jakiegoś chłopaka i że z nim chodzę" ja odpowiedziałam, że nie i tak trochę to trwało, dopóki jego kolega nie podszedł do niego i powiedział "stary, ale to nie ona". Oddalił się i po chwili wrócił, siadając obok mnie, chciał "posłuchać" o czym gadam z moimi koleżankami, jednak te kazały mu spadać i jak koledzy go zbuczeli odszedł. 

Wydawało mi się, że to na tyle, ale nagle zaczęłam to wszędzie zauważać; na kolacji, śniadaniu, w szkole. Było też wiele innych sytuacji, ale ostatnia jest jak narazie bardzo interesującą jak dla mnie; nie poszłam na kolacje z moimi koleżankami z internatu, gdy wróciły do pokoju jedna bardzo nalegała, żebym jednak tam poszła, ponieważ ten chłopak tam jest. Ja zapytałam ją, co to ma do rzeczy, że tam jest na co ona, że czeka już tak od godziny. Na kolacji był już od około 19.20, w tym czasie przyszły też tam moje koleżanki. Ten chłopak jadł tak z około 30 minut, po czym wyszedł i gdy Pani pilnująca stołówkę wyszła wszedł znowu. Podobno też w trakcie gdy na początku tam był, gdy moja koleżanka głośniej powiedziała "że idę na kolację" zaczął się poprawiać i wyprostował. Potem już do 20.30 (bo wtedy poszłam na kolację) siedział na kanapie obok pomieszczenia i patrzył się na mnie. Co jest bardzo częste u niego. Była też sytuacja, gdzie byłam na meczu i siedziałam najpierw na górze, gdzie był on a potem zeszłam na dół i on poszedł za mną ze swoimi kolegami i cały czas powoli zbliżał się do mnie, a gdy przechodził obok mnie popatrzył się w moje oczy tak dziwnie (trudno mi to opisać). 

Nie wiem jak mam odbierać jego zachowania, boje się, że jest to zakład (w trakcie tego meczu jego kolega wskazał na grupę moich przyjaciółek, gdzie byłam i oboje zbili sobie piątkę - co mogło sugerować zakład) i chce mnie tylko wykorzystać, ale może też coś czuję? Jak to rozpoznać, że chce się mną zabawiać a jak, że zaczyna coś czuć? I czy powinnam reagować czy zostawić to?

1 odpowiedź
Jak poradzić sobie z konfliktem w związku po kłótni?
Witam, przedwczoraj pokłóciłam się ze swoim chłopakiem i do tej pory żadne z nas się do nikogo nie odzywa. Kłótnia poszła o to, że gdy do mnie przyjechał i poprosił, żebym włączyła mecz ja zażartowałam, że nie ma co oglądać meczu z jakąś tam podrzędną drużyną. I on mi zaczął tłumaczyć, że to wcale nie taka podrzędna drużyna, bo ma ileś zwycięstw na swoim koncie, na co ja (znowu żartobliwie) mu odpowiedziałam, że to mnie przecież mnie obchodzi. Na co on się obruszył i z wielką irytacją i zdenerwowaniem rzucił do mnie „Ja też mam w … Twoje seriale”. Zrobiło się wtedy przykro, bo myślałam, że wspólnie lubimy oglądać te seriale i obojgu nam to sprawia przyjemność. W każdym razie potem podszedł do mnie i spytał co tak smutno siedzę sama, na co ja odpowiedziałam, że po prostu na razie tak chcę. Na co on znowu z irytacją powiedział, że ja to mogę mu wszystko powiedzieć, a jak on mi coś powie to od razu wielkim dupkiem, a ja w dodatku udaję, że płaczę (a nie udawałam). I tak już do wieczora w sobotę się nie odzywaliśmy, wczoraj cały dzień i dzisiaj się zaczyna kolejny. Ja zaczynam być już powoli zmęczona tą sytuacją i nie wiem co robić. Zastanawiam się czy mój chłopak nie ma takiego podejścia, że skoro jego zdaniem zawiniłam to powinnam odezwać się pierwsza i wtedy wyjdzie na to, że się poddaję.
5 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Przyjaciółka przytula kobietę siedzącą na podłodze

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.