Justyna Bejmert
Dzień dobry,
Pana słowa są bardzo poruszające i pełne miłości. Strata ukochanego psa — tym bardziej takiego, który był z Panem przez trzynaście lat i był całym światem — to coś więcej niż pożegnanie ze zwierzęciem. To żałoba po bliskiej istocie, codziennej obecności, lojalności i bezwarunkowej miłości. Taka strata naprawdę potrafi złamać serce i zaburzyć codzienne funkcjonowanie.
To, że czuje się Pan oderwany od rzeczywistości, śpi dłużej, czuje się jakby na autopilocie — to są bardzo naturalne reakcje na głęboki ból. Organizm broni się, psychika próbuje znaleźć bezpieczne miejsce, by pomieścić ten smutek. Pan nie „traci kontroli” — Pan przeżywa stratę i próbuje się odnaleźć bez tej relacji, która była ogromnym źródłem ciepła i sensu.
Proszę być dla siebie łagodnym. Żałoba to proces — czasem długa droga, w której dni są nierówne. Czasem pomaga zapisać wspomnienia, obejrzeć zdjęcia, nadać znaczenie tej relacji — nawet zapalić świeczkę, porozmawiać z kimś, kto naprawdę wysłucha bez oceniania. Jeśli czuje Pan, że trudno wrócić do rytmu, warto też pomyśleć o rozmowie z psychologiem — nie dlatego, że „coś jest nie tak”, ale dlatego, że strata po prostu boli, a Pan nie musi być z tym sam.
Przesyłam dużo dobrych myśli,
Justyna Bejmert
Psycholog












