Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z niską samooceną i stresem będąc DDA: poszukiwanie wsparcia i miłości

Tak całkiem szczerze to mam już naprawdę dość. Dość bycia silną, udając że daje sobie radę. Zakładam uśmiech i tłumie wszystko w sobie. Mam 20 lat i jestem DDA. Od lat zmagam się z niskim poczuciem własnej wartości, perfekcjonizmem, trybem przetwarzania i chronicznym stresem. Na samą myśl o moim obecnym życiu chce mi się płakać. Dalej mieszkam z rodzicami i widzę codziennie ich smutek, ich zmęczenie. A potem zaczynam obwiniać siebie, że przecież nie taka córkę chcieli. Chciałabym dać im więcej radości ale skąd mam ja brać. Studiuje, pracuje ale i tak czuje pustkę. Brakuje mi troski, wsparcia, miłości. I tak dorastam jako samotna dziewczynka w ciele 20latki.
Natalia Krawiec-Jokiel

Natalia Krawiec-Jokiel

Dzień dobry,

 

Być może w tym miejscu nie będzie to spektakularna rada, ale może zachęta...

Zachęta do podjęcia psychoterapii. Uważam, że być może szczególnie pomocnym byłaby terapia schematu, która jest jednym z obszarów w pracy psychoterapeutycznej nurtu poznawczo-behawioralnego. 

W tym obszarze pracy szczególnie bliska będzie dla Pani ta mała Ola, która zbyt szybko i gwałtowanie przyjęła na siebie ciężar odpowiedzialności za system rodzinny. Ta mała Ola, która nie miała przestrzeni w tamtym momencie życia na realizowanie swoich dziecięcych, radosnych potrzeb, bo przecież alkoholizm rodzica czy jednego z rodziców nie jest dobrym współtowarzyszem dziecięcego rozwoju. 

W psychoterapii istotnym byłoby przyjrzenie się tym potrzebom, tak jakby "ukochanie" tej małej Oli, przyjrzeniu się jej, czego ona potrzebowałaby od tego Zdrowego Dorosłego, którego w dzieciństwie zabrakło, a którego warto pokazać jej właśnie w czasie psychoterapii. Jeśli jakaś emocjonalna potrzeba nie została zaspokojona wtedy, to może uda się ją domknąć w towarzystwie terapeuty... :)

 

Pozdrawiam serdecznie,

Natalia Krawiec-Jokiel 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Małgorzata Juźwińska

Małgorzata Juźwińska

Bardzo zachęcam do sięgnięcia po wsparcie - nie musi Pani mierzyć się z tym wszystkim sama. Jeśli przeszkodą do wybrania się do specjalisty są finanse, być może Pani uczelnia ma centrum pomocy psychologicznej i oferuje tego typu wsparcie dla studentów? Takie "mam naprawdę dość" warto przekuć na sięgnięcie po pomoc.

Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli

Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli

Dzień dobry,

z perspektywy psychoterapii psychodynamicznej, to, co opisujesz, pokazuje głęboką wewnętrzną walkę – między potrzebą bycia silną i „dobrą” dla innych, a własnym, często tłumionym światem emocji. Wychowanie w rodzinie z problemem uzależnienia (DDA) często prowadzi do wykształcenia fałszywego „ja” – perfekcyjnego, nadodpowiedzialnego, wycofanego z własnych potrzeb. Pustka, którą czujesz, może być właśnie skutkiem tej długotrwałej adaptacji – braku kontaktu z autentycznym „ja”, które nigdy nie miało przestrzeni, by wyrosnąć w relacji pełnej troski i bezpieczeństwa.

Twoje cierpienie ma sens. Jest wyrazem emocjonalnego głodu i samotności, która nie została zauważona. Psychoterapia daje możliwość stopniowego odzyskiwania siebie – w bezpiecznej relacji, w której nie trzeba już niczego udawać.

 

Z wyrazami szacunku,

Zespół Pracowni Psychoterapii Wolne Myśli

Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Dzień dobry Olu,

 

dlaczego musisz pokazywać, że jesteś silna? Odczuwanie słabości też w pewnym sensie jest oznaką siły ;) 

Myślę, że zdecydowanie powinnaś sięgnąć po wsparcie psychiczne w postaci konsultacji psychologicznych (tutaj na platformie są one dostępne w formie stacjonarnej i online). 

 

Ponadto odsyłam do książek związanych z tematem DDA a w szerszym kontekście do DDD (dorosłe dziecko z rodziny dysfunkcyjnej). Zadbaj o siebie.

 

Pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

Krzysztof Skalski

Krzysztof Skalski

To, co Pani czuje, jest bardzo prawdziwe i bardzo ludzkie. Ma Pani prawo być zmęczona udawaniem, byciem silną, próbami zadowolenia innych kosztem siebie. Dorastała Pani w emocjonalnym braku jako dziecko, które musiało za szybko dorosnąć, nie otrzymując tego, czego najbardziej potrzebowało: troski, bliskości, miłości. To nie Pani zawiodła rodziców. To oni z różnych powodów nie dali tego, co powinni. I to nie jest Pani wina. Ma Pani prawo czuć pustkę, zmęczenie i samotność, nawet jeśli studiuje i pracuje. To nie znaczy, że coś z Panią nie tak. To znaczy, że za długo jest Pani w trybie przetrwania, bez wsparcia. Teraz najważniejsze to znaleźć bezpieczne miejsce do bycia sobą, nie lepszą wersją siebie. Psychoterapia szczególnie z kimś, kto zna temat DDA, może być takim miejscem. Nie musi Pani już tego wszystkiego dźwigać sama. Pani nie potrzebuje być silniejsza. Pani potrzebuje być zaopiekowana. I zasługuje na to.

Anastazja Zawiślak

Anastazja Zawiślak

Dziękuję, że to napisałaś Olu — to bardzo poruszające i ważne słowa. To, co czujesz, jest prawdziwe i w pełni zrozumiałe. Dorastanie w rodzinie z problemem alkoholowym zostawia głęboki ślad. DDA (Dorosłe Dziecko Alkoholika) bardzo często niesie w sobie ogromną odpowiedzialność, wstyd, poczucie winy i przekonanie, że musi być „dzielne”, że nie wolno zawieść, że trzeba zasłużyć na uwagę. Ale prawda jest taka: nie musisz być silna cały czas. Nie musisz zasługiwać, udowadniać, zasłaniać się uśmiechem. Masz prawo czuć się wyczerpana, masz prawo do wsparcia, masz prawo nie dawać rady. To, że widzisz smutek rodziców i czujesz się „nie taka”, to efekt mechanizmu z dzieciństwa, w którym odpowiedzialność za emocje innych została zrzucona na Ciebie. Ale Ty nie jesteś odpowiedzialna za to, jak czują się Twoi rodzice. I nie jesteś zła, niewystarczająca, nieudana. Jesteś młodą kobietą, która robi wszystko, by przetrwać w świecie, w którym zabrakło jej bezpiecznego startu.

Ta pustka, ten ból – one nie oznaczają, że coś z Tobą jest nie tak. One oznaczają, że potrzebujesz bliskości, czułości, prawdy i bycia zauważoną – tego, czego zabrakło, kiedy najbardziej tego potrzebowałaś.

 

Jeśli jeszcze nie byłaś na terapii – bardzo Cię do tego zachęcam! To nie musi być teraz od razu, ale zapamiętaj: nie jesteś sama i nie musisz tego wszystkiego dźwigać do końca życia w pojedynkę. Warto skorzystać z wsparcia psychologa lub psychoterapeuty. Wierz mi, że będzie to dobry krok. 

 

Masz prawo być zmęczona. Masz prawo płakać. Masz prawo przestać być tą silną. I masz prawo być kochana – po prostu, nie za coś. 💙Jest w Tobie dużo siły – nie tej sztucznej, spiętej, tylko tej prawdziwej, która pozwoliła Ci przeżyć i jeszcze szukać dla siebie ratunku. To bardzo dużo. Trzymam za Ciebie kciuki.

 

Pozdrawiam,

Anastazja Zawiślak

Psycholog

Kacper Urbanek

Kacper Urbanek

Witaj Olu,

To, co napisałaś, jest bolesne, ale też bardzo ważne. Z tego, co czuję w Twoich słowach, jesteś osobą, która zbyt długo musiała być silna dla innych, choć nikt nie był wystarczająco silny dla Ciebie. Mówisz o sobie jak o dorosłej kobiecie, ale wewnątrz nadal mieszka dziewczynka, która nie dostała troski, czułości i spokoju, którego potrzebowała. I to nie jest Twoja wina. Żadne dziecko nie powinno czuć się odpowiedzialne za to, że rodzice są smutni, zmęczeni, niezadowoleni. Żadne dziecko nie powinno czuć, że jest „nie takie”, jakiego oczekiwano.

Próbujesz studiować, pracować, być „w porządku”, a jednocześnie dusisz się w środku, bo nie masz gdzie się naprawdę oprzeć. To nie dziwne, że czujesz pustkę, smutek, bezsilność. Twój organizm daje Ci sygnał: zatrzymaj się, jesteś przemęczona, przeciążona, sama z czymś, co miało być wspólne. Ta samotność, o której piszesz, nie jest słabością. To skutek braku więzi, a nie Twoich błędów. Potrzebujesz bliskości, która nie opiera się na zasługiwaniu, tylko na byciu sobą. Potrzebujesz przestrzeni, w której możesz odpocząć od presji bycia „dobrą córką”, „dobrą studentką”, „silną kobietą”. Zasługujesz na więcej niż przetrwanie. I choć teraz może być trudno uwierzyć, że ktoś Cię może pokochać taką, jaka jesteś — to nie znaczy, że to niemożliwe. Małe kroki w stronę siebie to już dużo. Może to być znalezienie bezpłatnej pomocy psychologicznej w Twoim mieście, kontakt z organizacją wspierającą DDA, albo po prostu pozwolenie sobie na powiedzenie na głos: „Nie daję już rady. Potrzebuję pomocy.”

Jesteś ważna. Jesteś wystarczająca taka, jaka jesteś. I nawet jeśli dziś nie masz siły, żeby iść naprzód to nie znaczy, że już przegrałaś. To znaczy tylko tyle, że trzeba się na chwilę zatrzymać i zadbać o siebie jak o kogoś, kogo kochasz. Trzymam za Ciebie bardzo mocno.

 

Kacper Urbanek 

Psycholog diagnosta 

kryzys

Czy doświadczasz kryzysu psychicznego?

Zobacz podobne

Zaburzenia nastroju, brak chęci do najmniejszych zadań. Mieszkam w rodzinie zastępczej, próbowałam dokonać samobójstwa.
Jak poradzić sobie z zaburzeniami nastroju, z brakiem chęci do wykonywania najprostszych zadań. Po prostu brakiem chęci do życia. Mieszkam w rodzinie zastępczej, próbowałam już popełnić samobójstwo, ale nie udało mi się. Dołują mnie najmniejsze rzeczy i nie wiem jak sobie z tym radzić. Mam już wszystkiego dość. W ciągu dnia mogę się śmiać, a po chwili momentami zaczynam płakać i czasami nawet płacz jest bez powodu. Boję się iść i porozmawiać z psychologiem w mojej szkole, ponieważ boję się, że psycholog powie komuś o naszej rozmowie. Naprawdę nie wiem już co robić, a wiem, że jak będę dłużej to lekceważyła to w końcu mój stan się pogorszy.
Chorując na depresję i dostając diagnozę raka, pomyślałem, że to koniec cierpienia. Jestem wyleczony, jednak nie podejmuję cyklicznych badań.
Witam, obecnie mam 29 lat. Od dłuższego czasu mam depresję. Jakiś czas temu zdiagnozowano u mnie nowotwór. Gdy usłyszałem o tym, to poczułem swego rodzaju ulgę, że to możliwe, że będzie już koniec. Z drugiej strony podjąłem walkę i wiadomo, że bałem się o zdrowie, ale było jakieś takie zadowolenie z tej sytuacji (gdy usłyszałem diagnozę to pierwsza moja myśl to była dosłownie słowo w słowo "aa czyli to już koniec cierpienia"). Ciężko to opisać. Ostatecznie można tak powiedzieć, że udało mi się wyleczyć raka. Teraz mam bardzo duże szanse na bycie zdrowym w 100%. Muszę tylko robić okresowe badania krwi na obecność markerów oraz robić rezonans/TK. Nie zgłaszam się do lekarza, sam nie wiem czemu. Trochę czuje się, jakbym robił sobie sam krzywdę, ale nie czuję takiej potrzeby, żeby pójść się przebadać. Zdaje sobie sprawę, że jakbym miał jakieś przerzuty, to bym tego prawdopodobnie nie przyjął jakoś na spokojnie, ale z drugiej strony mam takie wrażenie, że popełniam swego rodzaju samobójstwo. Kiedyś miałem myśli samobójcze. Nie uważam, że były to myśli jakoś szczególnie silne. Ogólnie uważam, że nie byłbym w stanie zrobić sobie czegoś. Czy ktokolwiek miał do czynienia z takim przypadkiem jaki mam ja? Nie potrafię znaleźć informacji na internecie, żeby ktoś się "ucieszył", że ma raka albo żeby podjął taką, można to nazwać, próbę samobójczą polegającą na po prostu normalnym życiu, ale bez podjęcia leczenia, które może, ale nie musi doprowadzić do jakiś problemów zdrowotnych.
Problemy z pamięcią i wahania nastrojów po zaprzestaniu picia alkoholu
Bardzo często zastanawiam się jaki problem we mnie tkwi, co jest ze mną nie tak. Może od was uzyskam w jakimś stopniu odpowiedź . Zacznę od związku w którym jestem czwarty rok, nie ukrywam że przed związkiem byłam ogromną ekstrawertyczka, z czasem zaczęło się to diametralnie zmieniać, zaczęłam się czuć jak w złotej klatce. Było mnóstwo nie porozumień z moim partnerem, głównie właśnie z mojej winy, dlatego że mam problemy z pamięcią, i to dość spore, jak nie przywiązuje do czegoś większego skupienia - zapominam . Zapomniałam że coś powiedziałam, zapominałam że coś zrobiłam lub odwrotnie, zapominałam czegoś zrobić, że z kimś rozmawiałam a zwlaszcza o czym ? Największy problemem z pamięcią pojawia się w sytuacjach stresowych, wtedy mam totalnie pustkę w głowie odbijająca się echem. Partner przez to sądzi że ja kłamie, że coś ukrywam, lub wdałam się w jakieś romanse. Dużym problemem jest też to, że dużo jego słów do mnie nie dociera, czasami nawet klasycznego 'czy zrobić ci herbate ' nie usłyszę mimo że stoi obok ... Chciałabym dodać, że jestem aktualnie w abstynencji alkoholowej prawie drugi miesiąc, wcześniej piłam dużo alkoholu, nie uczestniczę w żadnych spotkaniach, sama z siebie postanowiłam przestać ze względu na portfel . I dwa razy w tym czasie miałam ogromne wybuchy agresji które odbijalam na parterze, które sam sprowokował nazywając mnie w bardzo niecenzuralny sposób. Owszem, przy kłótniach kiedyś już były tego typu wyzwiska i bardziej je brałam do siebie, i dochodziło do autoagresji w pierwszym możliwym momencie. Kompletnie nie wiem co się dzieje że jest wręcz przeciwnie. Domyślam się że conieco można teraz tłumaczyć oczyszczaniem się ogranizmu z toksyn alkoholu, ale bardzo dużo dziwnych zachowań mi towarzyszy bardzo długi czas i pojawiają się nowe . Na przykładzie - spontaniczne podejmowanie decyzji Okazywanie emocji w sposób nieadekwatny do sytuacji Wahania nastrojów są OGROMNE, i to jest uciążliwe .. Kiedyś brałam mozarin przepisany przez psychiatrę, ale uważam że ten 'lekarz' chciał się tylko mnie pozbyć jak najszybciej i nie interesowało go to, jak się czuje tak naprawdę . Później z braku chęci do szukania kolejnego lekarza odpuściłam leczenie . Teraz czuję jakby było mnie trzy .. Jak sobie ze sobą poradzić ? Chciałabym czuć spokój
Często mam wahania nastroju, takie jak zrobię coś źle i ze szczęścia zmienia się w smutek i obwinianie się.
Witam, mam 16 lat, od 4 klasy podstawówki zmagam się z samookaleczaniem. Często mam wahania nastroju, takie jak zrobię coś źle i ze szczęścia zmienia się w smutek i obwinianie się. Najmniejsze sytuacje doprowadzają mnie do płaczu i braku chęci do życia. Zdarzają się też zmiany osobowości np. z nieśmiałej i pomocnej zmieniam się we wredną i niepomocną. Czasem tracę też chęci do życia, tak po prostu, myślę sobie, że to wszystko nie ma sensu i nic mi się nie uda. Nawet niewielkie słowa prowadzą do zmiany mojej własnej samooceny, także żarty. Co to może być, czy ktoś może mi pomóc?
Oszustwo zleceniodawcy doprowadziło mnie do załamania nerwowego i myśli samobójczych

Oszukał mnie zleceniodawca. Jego oszustwo doprowadziło mnie do biedy, załamania nerwowego, myśli samobójczych, konieczności brania leków. Nie wiem, co zrobić, aby wyrównać tę sprawiedliwość, aby załagodzić moje poczucie krzywdy, smutek, ból? On sobie żyje w bogactwie, ja głoduję. 

Nie mogę nic zrobić, bo to była umowa zlecenie i Kodeks Pracy nie obowiązuje. Może ostrzec przed nim ludzi na różnych grupach na Facebooku, powiedzieć prawdę o nim jego klientom? 

Po pierwsze, w ogłoszeniu napisane było, że widełki wynagrodzenia wynoszą miesięcznie 4-40 tys. zł (!). 

W rzeczywistości jednak z ok. 10 osób, które przeszły rekrutację w okresie wakacyjnym, większość zarobiła 0 przez 1-3 miesiące, a pojedyncze osoby kwoty max. 1500 zł na miesiąc. 

Właściciel firmy stwierdził również, że "płaci pieniądze na marketing, który jest nam potrzebny, a bez nas byłoby mu znacznie łatwiej". Wg mnie dużo mówi o podejściu szefa do pracowników. Jak można otwierać biznes, jeśli dla kogoś pieniądze wydane na maila pracownika (50 zł miesięcznie), na projekt strony internetowej i domenę, to obciążający wydatek? 

Jak taka osoba chce prowadzić biznes? Firma nie posiada siedziby, pracownicy pracowali z domu lub spotykali się w ... kawiarni. W trakcie rozmowy kwalifikacyjnej otrzymałam pytanie, ile chcę zarabiać i gdy podałam kwotę 4/5 tys. netto, zostałam wyśmiana, bo właściciel "jest w szoku, że osoba po moich studiach tyle zarabia w moim mieście". Powiedział, że u niego będę zarabiać 20 tys. po 2 latach i to jest jak najbardziej realistyczna kwota!!! Właściciel firmy wyśmiewa osoby o niskich /przeciętnych w naszym kraju zarobkach, podczas gdy u niego najczęściej zarabia się 0. Kim trzeba być, aby oszukiwać ludzi do tego stopnia, że będzie się zarabia 40 tys. zł, a zarabia się 0? Trzeba być człowiekiem bez sumienia? Jak można tak traktować ludzi? Kim trzeba być?

myśli samobójcze

Myśli samobójcze – przyczyny, rozpoznanie, pomoc

Myśli samobójcze to poważny problem dotykający wielu osób. Ważne jest rozpoznanie objawów i wiedza o sposobach radzenia sobie z nim. Jeśli Ty lub ktoś bliski zmaga się z takimi myślami, pamiętaj, że warto szukać pomocy!