Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mam prawie 30 lat, a czuję, jakby wszystko, co dobre było już za mną. Czuję się beznadziejnie każdego dnia

Mam prawie 30 lat, a czuję, jakby wszystko, co dobre było już za mną. Czuję się beznadziejnie każdego dnia i chociaż czasem jest zwyczajnie okej, to nie czuję się szczęśliwa. Wpadam w ciągłe dołki i czasem myślę, że to po prostu koniec. Czy to może być depresja? Czy można samemu sobie z tym poradzić czy po prostu się poddać i dać spokój? Jestem zmęczona i nie widzę żadnej przyszłości.
Teresa Łącka

Teresa Łącka

Dzień dobry, opisany przez Panią stan nie jest naturalny. Jeżeli dotychczas podejmowała Pani próby samodzielnego poradzenia sobie i są one nieskuteczne, radziłabym na początek skorzystać z konsultacji z psychologiem, który oceni na ile to zaburzenie jest głębokie i czy wymaga np.wizyty u psychiatry bądź podjęcia psychoterapii.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zobacz podobne

Z moim chłopakiem oboje mamy po 16 lat. Poznaliśmy się półtora roku temu, po miesiącu weszliśmy w związek. Oboje mieliśmy ciężkie dzieciństwo.
Z moim chłopakiem oboje mamy po 16 lat. Poznaliśmy się półtora roku temu, po miesiącu weszliśmy w związek. Oboje mieliśmy ciężkie dzieciństwo. Gdy go poznałam cierpiał na depresję(wtedy jeszcze niezdiagnozowaną). Zawsze robiłam wszystko żeby mu pomóc, zawsze przy nim byłam, starałam się żeby poczuł się lepiej. Cały czas namawiałam go na to, żeby poprosił swoją babcię (ma tylko ją), żeby zapisała go do psychologa. Niestety nie posluchał, dopiero po próbie samobójczej zaczął brać leki, z początku nie chciał, ale udało mi się go przekonać, zaczęlo po jakimś czasie być z nim lepiej. Mimo to nie usłyszałam nawet głupiego dziękuję, nie potrafił mnie docenić. Mimo to zawsze miał we mnie wsparcie, cały czas bardzo go kochałam. W te wakacje było między nami lepiej, jednak we wrześniu nagle zaczął ze mną ciągle zrywać, później przepraszając i wracając do mnie, raz mnie nawet uderzył, po paru takich zerwaniach było względnie dobrze, obiecał mi że to już się nie powtórzy. Dzień później znowu to zrobił, przez to że doradził mu tak jego wujek (argumentując to tym, że mój ojciec go wręcz nienawidzi, przez jego wygląd, status społeczny, w przeciwieństwie do mojego chłopaka, ja pochodzę z bogatej rodziny, co nie podobało się moim rodzicom) Napisał do mojego ojca wiadomość w której twierdził że nasze zerwanie to jego wina. To wszystko działo się z rana, pojechałam całkiem załamana do centrum miasta, rozmyślając o tym dlaczego on taki jest o dlaczego nie potrafi mnie docenić, myślałam wtedy nawet o samobójstwie, zaczęłam się obwiniać za całe zło na tym świecie. W tym czasie zadzwonił do mnie, było około północy, przepraszał mnie, mówił że nie chcę żyć beze mnie. Dałam mu ostatnią szansę, jesteśmy razem do dziś jednak nie wiem czy nie lepiej byłoby jakbym mimo tego że bardzo go kocham zakończyła wtedy ten związek, przez to co mi robił cały czas cierpię, codziennie płaczę, prawie w ogóle nie śpię, nie jem i nie potrafię się pogodzić z tym dlaczego on mi zrobił wszystko co zrobił (większości nawet nie wymieniałam). Czuję że bardzo potrzebuję pomocy, ale nie mam jeszcze 18 lat i nie mogę sama iść do psychologa, a moi rodzice nie chcą mnie zapisać, bo jak twierdzą nie ma potrzeby. Całe dzieciństwo i przez całą podstawówkę byłam przez całą klasę wyzywana, bita i poniżana, nigdy nie miałam znajomych. Pozbierałam się po tym jednak teraz kilka najbardziej traumatycznych wydarzeń z mojego życia połączyło się jakby w jedną całość i nie wiem jak sobie z tym wszystkim poradzić. Przez mój stan zaniedbuję wszystkie swoje obowiązki i zawodzę wszystkie bliskie mi osoby. Mój chłopak stara się mnie wspierać jednak to nic nie daje, mam wrażenie że nie jestem teraz dla niego dobrą dziewczyną, że jego też zaniedbuję
Mobbing w wojsku, przewlekly stres i utrata motywacji - co dalej z zyciem i zdrowiem psychicznym?
Służę w wojsku i przez lata doświadczałem bardzo toksycznego środowiska pracy. Spotkały mnie liczne zachowania noszące znamiona mobbingu: wyzwiska, pomówienia, rozsiewanie plotek, podważanie mojej wiarygodności, blokowanie awansów oraz utrudnianie realizacji składanych przeze mnie wniosków. Byłem również niesłusznie oskarżany o działanie przeciwko innym żołnierzom. Wszystko to sprawiało wrażenie celowego działania mającego doprowadzić do mojego odejścia ze służby. Jestem doświadczonym żołnierzem i zawsze sumiennie wykonywałem swoje obowiązki. Mimo to moje próby rozwiązania problemów poprzez zgłaszanie ich przełożonym, Policji oraz Żandarmerii Wojskowej nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Wręcz przeciwnie – im bardziej starałem się bronić swoich praw, tym trudniejsza stawała się moja sytuacja. Największą frustrację budzi we mnie fakt, że nie mogłem zrealizować celu, który sobie wyznaczyłem. Włożyłem w jego osiągnięcie ogrom pracy, czasu, zaangażowania oraz własnych środków finansowych. Mimo poświęcenia i determinacji nie otrzymałem szansy na dokończenie tego, co rozpocząłem. Powoduje to u mnie poczucie krzywdy, żalu i niesprawiedliwości. Długotrwały stres negatywnie wpłynął na moje życie prywatne i zdrowie. Coraz częściej korzystałem ze zwolnień lekarskich, zacząłem więcej palić papierosów i pić więcej kawy, co dodatkowo zwiększało moją nerwowość i rozdrażnienie. Utrwaliły się również niezdrowe nawyki, z którymi trudno mi obecnie walczyć. Opisane doświadczenia wpłynęły także na moje relacje z innymi ludźmi. Straciłem część zaufania do otoczenia i często zakładałem, że inni mogą działać na moją niekorzyść. Odbiło się to również na relacjach z bliskimi. Z czasem przestały cieszyć mnie moje dawne pasje i zainteresowania. Straciłem motywację do działania, odczuwam apatię i zmęczenie. Coraz częściej mam ochotę wycofać się z aktywności i pozostać bezczynny. POPROSTU NIE MAM TAKIEJ AMBICJI I BŁYSKU W OKU DETERMINACJI JAK KIEDYŚ. Co dalej?
Nie chcę brać przepisanych leków od psychiatry, terapeutka mnie do tego przekonuje. Pomoc od męża odbieram jako atak.
Terapię zaczęłam od stycznia. Moja terapeutka namawiała mnie na wizytę u psychiatry, byłam, dostałam leki na depresję. Nie biorę ich ,na co moja terapeutka powiedziała, że uszanuje moja decyzję , ale całe spotkanie próbowała mnie przekonać o konieczności brania leków. Twierdzi, że bez nich sobie nie poradzę. Czy na pewno? Mi się wydaje, że może dam radę sama...Do tego bardzo mnie wkurzała podczas tej sesji , mówiąc np."czy ma Pani to wypisane na czole"(wiadomo, że nie) i tym podobne rzeczy. Czy to normalne? Jak mogę sobie pomóc, czuje, że coraz bardziej zamykam się na wszystko dookoła, najchętniej bym chciała by wszyscy dali mi święty spokój...Już nawet dzieci dostrzegają, że coś jest nie tak. Mąż próbuje mi pomóc, ale ja często traktuje to jako atak, bądź jestem dla Niego niemiła, mimo że wiem, że chce dobrze...
Jak odzyskać poczucie wartości gdy inni nas wyręczają?

Dlaczego wszyscy ze wszystkiego mnie wyręczają? 

Dzień dobry, Od dłuższego czasu obserwuję takie zjawisko praktycznie wszędzie: na uczelni, w pracy, w domu.

Za cokolwiek się nie zabiorę, nagle pojawia się ktoś (kierownik, chłopak, matka), odsuwa mnie od zadania i zaczyna wykonywać je sam. Raz nawet usłyszałam od kogoś, że źle mieszam łyżką i on to zrobi za mnie. Dość mocno wpływa to na moje poczucie wartości i sprawczości. Coraz więcej rzeczy odpuszczam, bo przecież i tak nie dam rady czegoś dobrze zrobić i ktoś będzie musiał po mnie coś poprawiać. 

Czuję, że nie ma rzeczy, w której mogę być choć trochę dobra i bardzo mnie to frustruje. Nawet jak staram się dawać z siebie wszystko, potem i tak okazuje się, że to za mało. 

Zaczęłam postrzegać się jako bezużyteczną osobę, która marnuje tlen, wydaje mi się, że nie wnoszę swoją obecnością nic użytecznego i pojawiają się też myśli, że świat zyskałby, gdyby mnie na nim nie było. Żyję w dużym lęku, że nie spełnię oczekiwań, jakie są we mnie pokładane, cały czas o tym myślę i nie mogę odpuścić. Nie bardzo wiem, jak sobie z tym poradzić, jak rozwiązać problem, czuje się z tym wszystkim naprawdę źle. Pozdrawiam i bardzo proszę o konstruktywne porady

Jak poradzić sobie z przywiązaniem do toksycznej byłej partnerki po 7‑letnim związku i rozstaniu
Dzień dobry, zmagam się z bardzo silnym przywiązaniem emocjonalnym do byłej partnerki była moją pierwszą miłością. Byliśmy razem 7 lat. W trakcie związku znosiłem wiele trudnych sytuacji: szantaż emocjonalny, grożenie samobójstwem, przedstawianie mnie jako złej osoby przed innymi ludźmi. Na końcu zostałem też oszukany i zdradzony. Od rozstania minęło już 8 miesięcy, ale myśli o niej wracają praktycznie codziennie. Kilka dni temu przypadkowo się spotkaliśmy chwilę porozmawialiśmy, a później wymieniliśmy się dłuższymi wiadomościami SMS od tego momentu mysli wrociły z podwójną silą. Zapewniała mnie, że się zmieniła i że chce o mnie walczyć lecz jasno powiedziałem że ma mnie zostawić w spokoju Ja nie chcę ponownie przechodzić przez to wszystko, co było wcześniej. Problem w tym, że mimo tej świadomości, myśli o niej nie dają mi spokoju i bardzo mnie to męczy, a wręcz niszczy psychicznie. Dodatkowo przez ten związek straciłem znajomych i obecnie nie mam wokół siebie ludzi. Nie mam też motywacji ani ochoty na nic, żeby czymś zająć głowę. Jak sobie poradzić z takim przywiązaniem i powracającymi myślami?
śmierć bliskiej osoby

Śmierć bliskiej osoby – jak sobie z nią poradzić?

Śmierć bliskiej osoby to jedno z najtrudniejszych przeżyć. Żałoba jest naturalną reakcją psychiczną, która pomaga zaakceptować stratę. Każdy przeżywa ją inaczej, a powrót do równowagi wymaga czasu i wsparcia.