
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, związki i relacje
- Miesiąc temu...
Miesiąc temu wyjechałam że granicę do pracy, za propozycją męża, który został w Polsce.
Anonim
TwójPsycholog
Dzień dobry,
Rozumiem, że przebywa Pani za granicą i nie ma bezpośredniego kontaktu z mężem? To zdecydowanie utrudnia pewnie szczerą rozmowę o tym, co się dzieje. Niepokoi również czas, w jakim mąż zaczął spotykać się z kimś innym - miesiąc nieobecności to bardzo krótko i być może wskazuje na to, że problemy w Państwa relacji nawarstwiały się już wcześniej?
Tak czy inaczej, potrzebuje Pani wsparcia w poradzeniu sobie z tą sytuacją i emocjami z nią związanymi. Sugeruję kontakt z psychologiem/psychoterapeutą. Jeżeli przebywa Pani za granicą, może to Pani z powodzeniem zrobić online - nawet na naszej stronie dostępni są Specjaliści, którzy oferują taką formę pomocy. W towarzystwie osoby neutralnej łatwiej będzie zobaczyć tę sytuację z dystansu i zastanowić się nad tym, czego Pani chce. Pozdrawiam
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Witold Bomba
Dzień dobry,
Obecnie może Pani doświadczać początkowych etapów "żałoby po stracie" lub stanu szoku. Bardzo prawdopodobne, że pojawia się uczucie bycia oszukaną. Jeśli to był długi związek to cały proces żałoby może trwać od kilku do kilkunastu tygodni. Warto zwrócić się na wspólną terapie, by sprawdzić czy można tą relacje jeszcze naprawić lub ustalić jak “lepiej się rozejść”. Jeśli wspólna wizyta jest niemożliwa, to warto samej skorzystać z wizyty by zacząć samej próbować się odnaleźć w “nowej rzeczywistości”
Karolina Białajczuk
Rozumiem, że jesteś w trudnej sytuacji emocjonalnej. Odczuwanie bólu i dezorientacji w takiej sytuacji jest naturalne. To, co teraz przeżywasz, może być wynikiem szoku i załamania związku, który dla Ciebie był ważny.
Ważne jest, abyś pozwoliła sobie na czas na przetrawienie swoich emocji i zrozumienie, co chcesz zrobić dalej. Rozważenie swoich potrzeb i uczuć oraz to, co jest dla Ciebie najlepsze, jest istotne w tej sytuacji. Rozmowa z kimś zaufanym, który może Cię wesprzeć w trudnych chwilach, może być pomocna.
Pamiętaj, że nie jesteś sama w tym procesie i nie musisz podejmować pochopnych decyzji. Ważne jest, aby zwrócić uwagę na swoje emocje i dobrostan w tym trudnym czasie.
Pozdrawiam
Karolina Białajczuk

Zobacz podobne
Dzień dobry. Potrzebuję wsparcia i potwierdzenia, że to nie ze mną jest coś nie tak... Z mężem poznaliśmy się na studiach, jesteśmy razem 17 lat, 11 po ślubie. Wiedziałam, że jest raczej nerwową osobą i trochę wybuchową, ale było to na niealarmującym poziomie. Wszystko było ok, aż pojawiło się pierwsze dziecko.. Mąż ewidentnie nie mógł znieść, że zszedł na drugi plan, że to dziecko (potem dzieci) były najważniejsze. Dodam, że zazwyczaj byłam zostawiona sama sobie z dziećmi, bo on albo pracował, albo wolał siedzieć na kanapie przed tv/komórką. A ja miałam ogromnego baby bluesa, który chyba przeszedł w depresję, bo odrobinę lepiej poczułam się dopiero po roku...i ze wszystkim zawsze radziłam sobie sama. Każda kłótnia to było obwinianie mnie o wszystko i oczywiście masa epitetów pod moim adresem. I jego zdaje się największy ból-rzadkie współżycie.. 3 miesiące po urodzeniu drugiego dziecka zrobił kolejną awanturę o to grożąc, że poszuka sobie innego miejsca, gdzie to dostanie. Po tym we mnie coś pękło poraz pierwszy, ale starałam się, dla dzieci głównie, bo codzienne życie nie było złe (zwłaszcza, że byłam właśnie najczęściej sama z nimi). Teraz dzieci podrosły i chyba wszystko zaczyna przybierać na sile... Mąż coraz częściej szarpie syna (syn 4 lata, bywa zaczepny, potrafi bić, ale będzie diagnozowany pod kątem spektrum), potrafi źle się odezwać do dzieci, uważa, że powinny się go bać, bo wtedy będą czuć respekt, bo mają być posłuszne. I traci panowanie nad sobą coraz częściej, ostatnio roztrzaskał butelkę ketchupu na ścianie, bo córka go zdenerwowała.. i wydarł się na mnie, że mam choć raz robić co mi mówi, a nie wziąż tylko swoje. Teraz do napisania na forum skłoniła mnie świeża "akcja"-syn go kopnął, to ten go złapał mocno za rękę, synek spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem (jak zawsze w takiej sytuacji), wyrwałam mu go, mówiąc, że coś mu się pomyliło, że szarpie tak 4-latka do tego chłopca z możliwą diagnozą. Mąż odpowiedział, że sobie nie da, nie pozwoli się tak traktować i że jeśli jeszcze raz to zrobi, to cytuję, "przyłoży mu"... Nie dam rady tak dłużej, podejrzewam że ta przemoc eskaluje przez to, że nie "skaczę" wokół męża, że ma niezaspokojone rożne potrzeby, ale nie jestem w stanie wykrzesać z siebie żadnej iskry czy czułości dla niego, nie po tym wszystkim. Badam jego nastroje i najlepiej się czuję gdy go nie ma... Myślę nad wyprowadzeniem się, ale to ogromny krok i zmiana dla dzieci. Choć bycie tu w takim domu też nie jest raczej dobre...

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?
Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.