Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak rozmawiać z narzeczoną, która mnie nie docenia i słucha rad innych?

Z narzeczoną zaczynamy budować dom, znam się na tym dosyć dobrze i chcę zdecydowaną większość wykonać samodzielnie lub przy wsparciu brata, który buduje takie domy jak my chcemy na codzien. Sam z nim pracowałem, oraz pracowałem w ogóle w tej branży przez prawie 8 lat. Jednak ona cały czas słucha rad innych żebyśmy wynajęli firmę, która w tym pomoże. Nie śpieszy nam się z budową domu w tym sensie, że nie musi on powstać w miesiąc czy nawet rok. Zdecydowanie chcemy obyć się w jak największym stopniu bez kredytu. Kiedy na początku powiedziałem że mogę sam wykonać większość rzeczy, o których mam pojecie była na to ucieszona, ponieważ zobaczyła, że możemy na tym wiele zaoszczędzić. Jednak teraz kiedy budowa powoli rusza, ona wątpi w moje zdolności i słucha rad innych (między innymi ojca) żeby poprosić kogoś bardziej doświadczonego o pomoc. Nie miałbym z tym problemu gdyby nie to, że argumentuje to, tym że taki ktoś ma więcej doświadczenia i zna się na wszystkim bardziej ode mnie. Nie uważam się też za alfę i omegę, ale boli mnie, że zaczęła powtarzać że się nie znam, lub że czegoś nie umiem. Jak z nią porozmawiać, tak by nie spowodować z tego kłótni. Czy powiedzieć jej w prost że ubolewam nad tym, że podważa mój autorytet? Faktem jest, że nie lubię korzystać z pomocy. Wszystko czego się nauczyłem czy osiągnąłem w życiu to moja ciężka praca i lata nauki, lecz ona chyba nie dostrzega jak dla mnie to ważne.
Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Dzień dobry,

jak sam Pan słusznie napisał podstawą rozwiązywania konfliktów jest komunikacja. Sugeruję jak najbardziej porozmawiać z narzeczoną o tej sytuacji. Powołać się na fakty i wspólne ustalenia, zapytać czy coś się w tej kwestii zmieniło, bo jej zachowanie jest inne ( z czego to wynika?). Myślę, że warto też wspomieć o tym o czym Pan napisał, że wiele rzeczy Pan potrafi, ale jest otwarty na pomoc i sugestie innych i jak ona zapatruje się w chwilii obecnej na te kwestie.

Pozdrawiam

2 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Piątek

Karolina Piątek

Witaj :) Rozumiem, że budowa domu niesie za sobą wiele trudnych, nierzadko nerwowych sytuacji. Wiele par doświadcza trudności na takim etapie podejmowania wspólnych, poważnych decyzji. Myślę, że warto porozmawiać i powiedzieć o swoich uczuciach związanych z podejmowaniem wspólnych decyzji. Warto przy rozmowie pamiętać o uważności na potrzeby własne i narzeczonej, w tym trudnym okresie podejmowania wielu ważnych decyzji związanych z budową domu. Trudno przekazać przepis na rozmowę, która nie doprowadzi do kłótni. Jednakże myślę, że warto mówić o swoich odczuciach i o faktach, przy użyciu empatycznych komunikatów typu “Ja”. Np. zamiast powiedzieć: “Ignorujesz mój autorytet", można spróbować “Czuję się jak osoba mniej decyzyjna, niepotrzebna, gdy słyszę od ciebie, że nie znam się na …..(konkretny przedmiot rozmowy)”. 

Miłego dnia

Karolina Piątek

2 lata temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z zazdrością o przeszłość partnera po 18 latach związku?

Witam, 

Mój problem polega na tym, iż jako 19-latka rozstałam się z chłopakiem (20-latek) na rok. Po roku do siebie wróciliśmy. 

On miał dwie partnerki seksualne, ja żadnego innego partnera. Przeszkadzało mi to, ale chciałam z nim być. Dziś jako 36-latka mam z tym ogromny problem, który pojawił się, kiedy w łóżku przestało się układać. Zaczęłam zadawać pytania szczegółowe na temat tamtych dziewczyn. Dziś (rok od początku rozmów o jego przeszłości) prawie się rozstajemy. Bardzo chcę z nim być, mamy dzieci, ale nie umiem znieść myśli, że miał inne, inne pragnął, ja nikogo. Tak szybko mnie zastąpił....i wiem, że to było 18 lat temu, ale nie umiem sobie z tym poradzić i niszczę to małżeństwo. Czasem żałuję, że wtedy mając wiedzę, że miał inne, do niego wróciłam. Zdaje sobie sprawę, że był sam, układał jakoś życie....ale ja nie miałam nikogo....i to chyba boli najmocniej. Nie umiem z nim już normalnie funkcjonować, bo ciągle widzę go z nimi.

Od zawsze był o mnie zazdrosny, lecz od pewnego czasu jest coraz gorzej.
Mam problem z mężem, jesteśmy 25 lat po ślubie, bardzo się kochamy, mówmy sobie wszystko. Od zawsze był o mnie zazdrosny, lecz od pewnego czasu jest coraz gorzej, gdyż jest on zazdrosny o wszystko, co związane jest ze mną np. film, koleżanka, książka, muzyka itp.od miesiąca staramy się na własną rękę szukać informacji skąd te przypadłości. Mąż sam to dostrzegł, powiedział, że jest osobą toksyczną i ma pragnienie mnie kontrolować. Również wyznał, że gdy nie jesteśmy razem, nie potrafi pozbierać innych myśli, bo cały czas myśli o mnie. Są dni, w których jest ok, ale po nich przychodzi taki dzień, że jak się odpali, to kończy się to kłótnią, czepianiem się o wszystko, że słucham muzyki, że czytam książkę. Mam wrażenie, że jak coś robię bez niego, i tym się cieszę, np. rozmowa z kuzynką, słuchanie muzyki to on się wtedy dołuje. Kiedyś miał więcej pomysłów na życie np. chodzenie na siłownie, teraz nic mu się nie chce, najlepiej zamknąłby nas razem w domu i żebyśmy tylko patrzyli na siebie, wtedy najbardziej jest spokojny.
Czy jestem psychicznie chora? Problem w związku, utrata pracy i poczucie izolacji

Mój facet powiedział mi, że jestem nienormalna i powinnam się leczyć, bo: bałam się, że mój ukochany pies umrze podczas operacji: byłam w ciąży W 90% usunęłam dziecko, z powodu licznych rozmów jak,by to wyglądało. Straciłam pracę, ale później moja szefowa znalazła wyjście (także rozmowa o utracie pracy, a potem radość z odzyskania jej czyni mnie psychiczną. Bywa, że wracam z pracy okropnie zmęczona, bo moja szefowa potrafi być uszczypliwą żmiją. On jest muzykiem i zawsze wychodzi na wierzch coś, o czym, nie wiedziałam więc moja uwaga: jeździsz sobie imprezować i bawisz się, a ja siedzę w domu, nie mam przyjaciół (Mieszkam w Specyficznym miejscu we Włoszech, gdzie mogę porozmawiać co najwyżej z imigrantami jak ja. Chcę jechać na Castlefest (festiwal, podczas którego mnie zdradził Powiedziałam dokładnie tak jak wszyscy inni, że 19 godzin banie jest do słupy i i że pogoda jest do dupy( Każdy z zespołu o tym mówił) . Czy to czyni mnie psychicznie chorą ? P.S w domu nie mogę rozmawiać o pracy, o moich treningach, naszym psie, pieniądzach, mojej rodzinie, pieniądzach, filmach serialach, praktycznie najlepiej żebym się nie Odzywała. Do tego w sobotę złapał mnie za nadgarstki, przycisnął do ściany i powiedział, że ochotę mnie uderzyć, bo psuje mu jego ulubiony festiwal w roku.

Trudność w relacji małżeńskiej: granice, zaprzeczanie emocjom i brak rozmowy
Trudność w relacji małżeńskiej – granice, zaprzeczanie emocjom i brak rozmowy Dzień dobry, piszę, ponieważ od dłuższego czasu jestem w dużym napięciu emocjonalnym związanym z moją relacją małżeńską i chciałbym spojrzenia z zewnątrz – najlepiej psychologicznego. W relacji od dłuższego czasu zmagam się z poczuciem dezorientacji i podważania własnej perspektywy. W sytuacjach konfliktowych często mam wrażenie, że wcześniejsze ustalenia, intencje lub kontekst rozmów przestają obowiązywać, a odpowiedzialność za efekt końcowy jest przypisywana wyłącznie mnie. Nawet gdy działałem w dobrej wierze lub w porozumieniu, później słyszę, że „to była tylko moja decyzja” albo że „powinienem był wiedzieć lepiej”. Doświadczam też trudności w domykaniu tematów – rozmowy kończą się bez wspólnych wniosków, a przy kolejnym konflikcie wracają w bardzo podobnej formie. Z czasem zaczynam wątpić w to, czy moje reakcje są adekwatne i czy rzeczywiście robię coś niewłaściwie, czy raczej funkcjonuję w relacji, w której brak jest stabilnych punktów odniesienia i przewidywalności. Z mojej strony staram się regulować emocje – gdy konflikt eskaluje, wychodzę, stawiam granice, nie podnoszę głosu. Problem polega na tym, że nie ma później żadnej rozmowy ani próby zmiany wzorca. Konflikty wracają w bardzo podobnej formie, a ja zaczynam się zastanawiać, czy długoterminowo da się tak funkcjonować bez realnego dialogu. Dodatkowo widzę powtarzalny schemat, w którym odpowiedzialność za trudne sytuacje (np. decyzje zawodowe żony, relacje z jej rodziną, kwestie finansowe) jest przenoszona na mnie – nawet jeśli wcześniej wspierałem ją w podejmowanych decyzjach. Mam wrażenie, że moje intencje i realne działania są później reinterpretowane w negatywny sposób. Żona niedawno sama zgłosiła się na terapię, mówiąc, że czuje depresję i przygnębienie, ale jednocześnie podkreśla, że nie jest to związane z naszą relacją. Ja również rozważam terapię indywidualną. Czuję jednak dużo złości i bezradności, bo mam poczucie, że moja praca nad sobą nie przekłada się na poprawę dynamiki między nami. Moje pytania: - Jak psychologicznie rozumieć zaprzeczanie emocjom i zmianę narracji w konflikcie? - Gdzie przebiega granica między „trudną kłótnią” a wzorcem, który może być emocjonalnie destrukcyjny? - Czy w sytuacji, gdy jedna strona stawia granice i reguluje emocje, ale druga nie podejmuje dialogu, jest przestrzeń na poprawę relacji? - Na czym warto się skupić w terapii indywidualnej w takiej sytuacji? Będę wdzięczny za każdą merytoryczną perspektywę.
Jak pomóc przyjaciółce z depresją, która straciła wiarę w terapię i sięga po używki?

Dzień dobry. Mam dyskretne pytanie. Moja przyjaciółka choruje na depresję. Ma 34 lata. Pracuje. Mieszka z rodzicami. Jakiś czas temu dostała od psychiatry lek na depresję, ale on bardziej pomaga jej zasnąć, niż jej pomaga na ogólne samopoczucie. Chodziła jakiś czas temu do psychologa z Mopru. Ale pani psycholog powiedziała jej, że ma do niej nie przychodzić. Że potrzeba czasu, aby problemy się rozwiązały. Przyjaciółka nie chce już chodzić do tego psychologa. Nie wie czy te spotkania jej pomogą. Straciła wiarę w wizyty u psychologa. I tamta pani psycholog powiedziała, że powinna odczekać kilka tygodni. Obecnie tam już nie chodzi. Została bez terapii. 

Przyjechała do mnie na parę dni do Ząbek. Ale niestety już jutro wraca do siebie do domu. Powiem szczerze, że o nią się martwię. Nie chcę , żeby straciła życie przez swoje problemy. Kiedyś inaczej się zachowywała. Bywało u niej lepiej. Teraz kompletnie się załamuje. Bardziej jest zamknięta w sobie. Obecnie spędzamy trochę czasu razem. Od jej przyjazdu minęły 3 dni. Wczoraj spędziłyśmy z sobą dzień. 

Zmartwiła mnie tym, że kiedy nie radzi sobie z problemami sięga po używki, np. alkohol i pali zapachowe papierosy. Nie wiem już jak mam jej pomóc. Czasem boję się, że zrobi sobie krzywdę. Przyjaciółka na co dzień bierze na stałe leki na nadciśnienie, na niedoczynność tarczycy, meltforminę i lek na depresję. Miała nawet kiedyś zakrzepicę i przez nią wylądowała w szpitalu. Uważam, że nie powinna pić alkoholu przy braniu leków. Proszę o poradę w sprawie mojej przyjaciółki. Z poważaniem Mała.

kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!