
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Jak rozmawiać z...
Jak rozmawiać z narzeczoną, która mnie nie docenia i słucha rad innych?
Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz
Dzień dobry,
jak sam Pan słusznie napisał podstawą rozwiązywania konfliktów jest komunikacja. Sugeruję jak najbardziej porozmawiać z narzeczoną o tej sytuacji. Powołać się na fakty i wspólne ustalenia, zapytać czy coś się w tej kwestii zmieniło, bo jej zachowanie jest inne ( z czego to wynika?). Myślę, że warto też wspomieć o tym o czym Pan napisał, że wiele rzeczy Pan potrafi, ale jest otwarty na pomoc i sugestie innych i jak ona zapatruje się w chwilii obecnej na te kwestie.
Pozdrawiam
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Karolina Piątek
Witaj :) Rozumiem, że budowa domu niesie za sobą wiele trudnych, nierzadko nerwowych sytuacji. Wiele par doświadcza trudności na takim etapie podejmowania wspólnych, poważnych decyzji. Myślę, że warto porozmawiać i powiedzieć o swoich uczuciach związanych z podejmowaniem wspólnych decyzji. Warto przy rozmowie pamiętać o uważności na potrzeby własne i narzeczonej, w tym trudnym okresie podejmowania wielu ważnych decyzji związanych z budową domu. Trudno przekazać przepis na rozmowę, która nie doprowadzi do kłótni. Jednakże myślę, że warto mówić o swoich odczuciach i o faktach, przy użyciu empatycznych komunikatów typu “Ja”. Np. zamiast powiedzieć: “Ignorujesz mój autorytet", można spróbować “Czuję się jak osoba mniej decyzyjna, niepotrzebna, gdy słyszę od ciebie, że nie znam się na …..(konkretny przedmiot rozmowy)”.
Miłego dnia
Karolina Piątek

Zobacz podobne
Dzień dobry, mam taki mały problem z zaufaniem do chłopaka. Mieliśmy między sobą bardzo zły czas, gdzie ciągle się kłóciliśmy. Ja byłam wtedy u swojej rodziny, a mój chłopak spotykał się z prostytutką. Dowiedziałam się o tym nie od niego, ale od jego mamy. Twierdził, że nic nie było między nimi itp., ale po czasie ona wysłała mi zdjęcie, jak się całują, i napisała, że uprawiali razem seks. Mój chłopak jednak twierdzi, że tak nie było. Trochę to wygląda tak, jakby ona specjalnie to robiła, bo pisała, że się w nim zakochała, a po tym, jak mnie tak sprowokowała, na kolejny dzień pisała do kolegi mojego chłopaka, że chce z nim pogadać i żeby ją odblokował. Trochę wygląda to tak, jakby jej planem było, żebym go zostawiła. Kocham go bardzo, nigdy tak bardzo nikogo nie kochałam, ale nie wiem, czy mogę mu jeszcze zaufać. Czasem mam ataki paniki i aż mnie w klatce kłuje, bo przychodzą mi te myśli o nich tak niespodziewanie. Nie wiem, co robić :( Boli mnie to. Chyba się nie dowiem prawdy, ale nie umiem mu zaufać. Próbuję, ale jest mi ciężko, a sytuacja z tym zdjęciem jest świeża.
Mam 47 lat jestem w związku małżeńskim od 23 lat, jestem zazdrosny o żonę od 3 lat. Wszystko zaczęło się od odkrycia, że żona nawiązała znajomość z 60-letnim mężczyzną, z którym kontaktowała się telefonicznie - rozmawiali 2-3 razy w tygodniu po 40 min przez telefon. Powiedziała, że to normalna znajomość platoniczna. Ze względu na specyficzną pracę żony, która dużo podróżuje i ma dużo kontaktów z ludźmi, zaczęło się kontrolowanie i podejrzliwość we wszystkie działania żony. Sprawdzanie telefonu, mediów społecznościowych wpadłem w obsesje. Niestety co kilka miesięcy odkrywałem jakieś inne rzeczy, które sugerowały kolejne kontakty z mężczyznami.
Żona wszystkiemu zaprzeczała. Ostatnio odkryłem, że kupiła prezent na urodziny krem do brody - (a ja nie mam brody) dla kolejnego mężczyzny oraz miała w notatniku informację ,,o wizycie MARKA u profesora" zapaliła mi sie lampka, dlaczego ma wpisane imię i tak dba o inną osobę. Teraz też cały czas pilnuje telefonu, wychodzi i dzwoni do niego. Dalej wszystkiemu zaprzecza - i uważa, że jestem chorobliwie zazdrosny, że to normalna znajomość. Już jestem u skraju załamania nerwowego- przez te 3 lata schudłem 20 kg. Jak można mi pomóc.
Mam wątpliwości czy kocham męża. Związek 9-letni. Z jednej strony łączy nas wiele wspomnień i dobrych chwil. Jesteśmy fajnymi kumplami, ale mam wrażenie, że to zbyt mało na małżeństwo. Że trochę niszczy nas taka codzienność, obowiązki, rutyna i zmęczenie, które przeplata się ze złością. Czasami częściej jestem zdenerwowana niż szczęśliwa. W takich momentach przychodzi bardzo dużo wątpliwości i rozważań o lepszym partnerze. O kimś bardziej pasującym albo łatwiejszym do porozumienia się. Z jednej strony nie chcę kończyć związku, jak zepsutą zabawkę i wymieniać na lepszy model, bo nie o to chodzi. A z drugiej strony coraz częściej bywają momenty osamotnienia i poczucia, że po prostu mam dość. Jak ugryźć ten temat? Jakie pytanie sobie zadać, a jakie tematy poruszyć z mężem? Czuję się zagubiona, bo mam wrażenie, że to przecież "nic takiego", że brakuje mi konkretów, ale jednak efektuje niezadowoleniem ze związku i ostatecznie ze wspólnego życia.

