
- Strona główna
- Forum
- inne, związki i relacje
- Jak radzić sobie z...
Jak radzić sobie z chorobą bliskiej osoby bez dobrych rokowań?
Treść wrażliwaAnonimowo
Teresa Łącka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Bożena Nagórska
Dzień dobry,
Towarzyszenie bliskiej osobie w chorobie, gdy rokowania nie dają nadziei, to jedno z najtrudniejszych doświadczeń, przed jakimi może stanąć człowiek. To proces pełen bezsilności, lęku i tzw. żałoby antycypacyjnej, czyli przeżywania straty jeszcze przed jej faktycznym nadejściem. Najważniejsze w tym czasie jest uświadomienie sobie, że nie musi Pani/Pan być „silnym” za wszelką cenę – ma Pani/Pan prawo do całego wachlarza trudnych emocji, od rozpaczy po złość czy momenty całkowitego odrętwienia.
Warto skupić się na tym, co jest możliwe do zrealizowania „tu i teraz”, zamiast wybiegać myślami w daleką przyszłość, co zazwyczaj potęguje lęk. Obecność, trzymanie za rękę, wspólne milczenie czy załatwienie drobnej rzeczy, która przyniesie choremu ulgę, to realne działania, które budują bliskość w tych trudnych chwilach. Jeśli to możliwe, warto rozważyć wsparcie ze strony hospicjum domowego lub stacjonarnego – ich rolą nie jest tylko opieka medyczna, ale przede wszystkim poprawa komfortu życia chorego i wsparcie psychologiczne dla całej rodziny, co pozwala zdjąć z bliskich część ciężaru czysto technicznej opieki.
Niezwykle ważne jest również zadbanie o własne zasoby, ponieważ nie da się dawać wsparcia, będąc samemu skrajnie wyczerpanym. Proszę nie wahać się prosić o pomoc innych członków rodziny, znajomych czy specjalistów, takich jak psychoonkolog lub terapeuta, którzy pomogą Pani/Panu przejść przez ten proces bez poczucia całkowitego osamotnienia. Bycie przy kimś w odchodzeniu to akt wielkiej miłości, ale wymaga on ogromnej łagodności wobec samego siebie i uznania własnych ograniczeń.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska

Zobacz podobne
Witam. Spróbuję opowiedzieć w skrócie.
Jestem 4 miesiące po ślubie, z moim mężem poznaliśmy się przez internet, w sumie trzy lata temu, ale tylko jako kumple. Razem jesteśmy oficjalnie półtorej roku z tego tak jak wcześniej wspomniałam 4 miesiące małżeństwem. Ja jestem po rozwodzie, on był w długoletnim związku narzeczeńskim ,odwołał ślub niestety prawie przez rok będąc ze mną, mieszkał ze swoją byłą narzeczoną, przez to dochodziło do kłótni, ponieważ kilka razy zawiódł moje zaufanie wybierając ją, a nie mnie ... na przykład powiedział, że jeżeli ona poprosi go, żeby ją gdzieś zawiózł, to to zrobi, mimo że ja błagałam, żeby tego nie robił....
Przed ślubem zapytałam go czy jest coś, o czym powinnam wiedzieć, a co może się wydać po ślubie, powiedział, że nie ma takiej rzeczy .Niestety w dwa tygodnie po ślubie okazało się przez przypadek, że zataił przede mną bardzo ważną rzecz, która będzie ważyła na małżeństwie do końca życia... ponieważ zataił przede mną, że ona jest jego dalszą rodziną, gdzie ja dałam mu bardzo dużą sumę pieniędzy, żeby on mógł ją spłacić, ale postawiłam warunek, że ona zniknie z jego życia i nie będzie miał z nią nic wspólnego i on dał mi słowo, że tak będzie ...niestety okazało się, że ona jest jego dalszą rodziną, więc zawsze będzie miał z nią coś wspólnego ... problemem było też to, że ja pierwszy raz odwiedziłam go, gdy już byliśmy narzeczeństwem, ale on wtedy jeszcze mieszkał ze swoją byłą narzeczoną i ja przed wylotem do niego błagałam go, żeby schował wszystkie jej rzeczy osobiste, żebym nie musiała tego oglądać, on mi wtedy powiedział, że tak zrobi, że mogę się nie martwić ,ale gdy przyleciałam do niego do mieszkania, obok mojej kosmetyczki stała jej kosmetyczka ,w łazience wisiały jej szlafrok ,bielizna i kosmetyki .. .bardzo to przeżyłam ...rzeczy innej kobiety obok rzeczy mojego narzeczonego i obok moich..... i do tej pory sobie z tym nie radzę, bo gdyby on wtedy dotrzymał słowa nie byłoby większości problemów....
Również na początku znajomości, a w sumie gdy byliśmy już zaręczeni, na pierwszej imprezie, na którą zabrał mnie do swoich znajomych, gdzie ja nikogo nie znałam doszło do sytuacji bardzo nieprzyjemnej dla mnie ,ponieważ ja siedząc obok mojego narzeczonego zobaczyłam, że podchodzi do niego jakaś kobieta, przytula go od tyłu na szyję i tak po prostu na nim wisi i z nim rozmawia ...on nie zareagował w ogóle.... Przez te wszystkie sytuacje, do których on doprowadził bardzo mnie raniąc i ja teraz cały czas myślę, że skoro przy mnie się tak zachowywał to beze mnie się zachowuje też tak albo jeszcze gorzej.... a ponieważ mieszkamy jeszcze w dwóch różnych krajach, dopiero razem będziemy za kilka miesięcy, to ta moja zazdrość jest większa.. Aktualnie jestem w ciąży, bo staraliśmy się o dziecko i nie mogę się denerwować, natomiast on wmawia mi, że ja mam problem z chorą zazdrością, bo cały czas mu wypominam to, co on zrobił. Bez przerwy wmawia mi, że jestem nienormalna i że muszę iść do psychiatry. A ja mu tłumaczę, że nigdy we wcześniejszym małżeństwie nie zostałam tak potraktowana . Nigdy nie byłam chorobliwie zazdrosna o mojego byłego męża ani nawet bardzo zazdrosna .A moje zachowania teraz są konsekwencją tegom jak on mnie potraktował przed ślubem kilka razy i również po.
Matka sabotuje moją potrzebę ochrony siebie. Gdy powiedziałam jej, że aplikuję o pracę do innych miast i muszę się wyprowadzić, bo nienawidzę meijsca w którym mieszkam, wmawia mi, że poza Warszawą nie ma pracy, że Kraków jest tylko turystyczny,że tam nie ma pracy, co za głupoty.. sama nienawidzi Warszawy i nie jeździ po niej wcale i izoluje się od ludzi, mieszka na wsi, a mnie zmusza do mieszkania w Warszawie bo z tatą kupili mi mieszkanie i ja tutaj od lat mieszkam. Ona postępuje bardzo egoistycznie, bo chce żebym była blisko niej, mieszkają pod Warszawą z tatą. Najgorsze jest to, że raz powiedziała mi "a skąd wiesz, że w innym miejscu cię to nie spotka?" gdy powiedziałam jej że nie wyobrażam sobie dalej mieszkać w warszawie po traumatycznych przeżyciach (stalking, klepnięcie w pośladek w miejscu publicznym, szarpnięcie) i te wszystkie przemocowe czyny za każdym razem od innej osoby, spotkało mnie tu mnóstwo zła. Jak można cos takiego powiedzieć? Jestem wściekła. Co za okrutne nakładanie na mnie katastrofizacji zamiast wsparcia. Gdy spróbowałam wyprowadzić się do innego miasta, zatrzymałam się u rodziny, bo znalazłam tam pracę, to ona po 2 dniach powiedziała "wracasz do Warszawy, za mało zarabiasz, szef źle cię traktuje. " to była manipulacja, było jej wygodniej żebym mieszkała w Warszawie a nie w innym miejscu. Czasami przełamuje się i mówi, że mi pomogą finansowo z przeprowadzką, ale potem gdy już coś planuję to namawia mnie do powrotu, zniechęca, czasami jest bardzo nerwowa i krzyczy. Przecież to ja tutaj doznałam krzywdy, w przeciwieństwie do wielu osób moje powody są alarmujące, nie przeszkadzają mi tylko korki i tłum ludzi w Warszawie, ja tutaj nie mogłam wiele razy spokojnie i bezpiecznie przejść po ulicy sama. Teraz mam natrętne myśli przez jej słowa, chcę zacząć z czystą kartką w innym mieście a nie myśleć, że .... nawet nie chcę myśleć o tych słowach jej. Jestem młoda, mam pracę ale niedługo ją chcę zmienić, a miasto zamieszkania to już na pewno. Przez tą jej chaotyczność i destrukcyjność wiele razy musiałam zrezygnować z ochrony siebie, bo zalewała mnie poczuciem winy.
Ostatnio moje relacje z koleżanką znacznie się pogorszyły. Przestała do mnie pisać prywatnie, nawet jeśli coś ode mnie chce, to pisze przez grupę, a moje wiadomości ma w głębokim poważaniu. W relacji "na żywo" jakoś zobojetniałem w jej oczach, nie ma już uśmiechu na przywitanie ani nic. Dzisiaj mnie nawet zignorowała zupełnie i się nie przywitała. Podobnie jak ona dla mnie, tak ja dla niej byłem "głównym" znajomym. Wiem, że ma chłopaka i zna się z nim co najmniej od roku. Przyznam, że mi się podoba, ale nigdy jej tego nie okazywałem, żeby nie psuć relacji... a jednak. nie wiem, co zrobić.

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?
Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.
