Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak stłumić w sobie zaborczość strach i lęk przed utratą męża

Jak stłumić w sobie zaborczość strach i lęk przed utratą męża i rodziny przy trudnym dzieciństwie i pobycie 10 lat w domu dziecka, pochodząc z rodziny bardzo patologicznej, jak nie bać się życia i tego, że stracę coś, czego nigdy nie miałam.... Rodziny
Magdalena Chojnacka

Magdalena Chojnacka

Dzień dobry, Nie polecam tłumienia, oznaczałoby to jeszcze większe wzmocnienie tego, czego chcesz się pozbyć. Silny lęk przed utratą rodziny, też jak piszesz,  może mieć swoje przyczyny w doświadczeniach z Twojej trudnej przeszłości. Najprawdopodobniej też doświadczasz lękowego stylu przywiązania, taki styl można jednak zmienić. Dobrym krokiem jest praca terapeutyczna, wsparcie i bezpieczna przestrzeń - może pozwolić Ci uwolnić to co zostało właśnie stłumione. Kluczowa jest też praca nad poczuciem własnej wartości i odnalezienie zasobów w sobie, które bedą Cię wspierać. Ciężko jednak uwolnić całkowicie lęki tylko przez racjonalizowanie np: „że nie są realne”, lęki często lubią powracać i przyjmować różne formy, to jest sygnał ze coś ważnego domaga się uzdrowienia. 

Pozdrawiam, 

Magdalena Chojnacka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Dzień dobry, 

z tego co Pani pisze przeżyła Pani bardzo trudny czas. Tym bardziej może być Pani z siebie dumna, że udało się Pani sworzyć dom i rodzinę. Jednak, jak sama Pani zauważyła, dzieciństwo mimo, że to dawny okres w życiu osoby dorosłej, może wywierać na nas wpływ pozytywny lub nie. Emocje są ważne w życiu i często są elementem informującym nas o procesach, które dzieją się w naszym ciele czy umyśle. Jednak gdy są zbyt intensywne mogą całkowicie zdominować życie. 

Bardzo dobrze, że ma Pani wgląd w siebie i zauważa destruktywny wpływ lęku. Sugerowałabym konsultacje z psychoterapeutą w celu poprawy Pani funkcjonowania.

Życzę wszystkiego dobrego

Pozdrawiam

Anna Martyniuk-Białecka

Anna Martyniuk-Białecka

Sw,

Te bardzo trudne doświadczenia, które opisujesz, potrzebują czasu, aby je uleczyć i zaopiekować się nimi. Rozumiem, że to bolesne i nieprzyjemne, aby tam zaglądać i pojawia się taka chęć, by je stłumić i od nich uciec. A może spróbuj bać się i działać. W życiu jest tyle nieprzewidywalnych zwrotów akcji i niespodzianek, a Ty masz już tą świadomość skąd przychodzi ten lęk i mieszanka emocji. Myślę, że jesteś na dobrej drodze.. :)

Dorota Kuffel

Dorota Kuffel

Dzień dobry, trauma nie jest czymś, czego można się pozbyć. A doświadczenia, o których Pani pisze są traumatyzujące. Szczerze polecam terapię, w bezpiecznej relacji z terapeutą, w Pani tempie. W moim przekonaniu tylko proces ucieleśnienia bólu, dotarcia do tej energii, tak żeby mogła się niejako wypalić, przynosi uzdrowienie. Natomiast to wymaga czasu i akceptacji.

Z czułością

Dorota

 

Magdalena Światkowska

Magdalena Światkowska

Dzień dobry, 

Z opisu wynika, że Pani wcześniejsze doświadczenia życiowe bezpośrednio wpływają na to, jak obecnie się Pani czuje. Jedyną dobrą drogą w tym przypadku będzie zrozumienie i przepracowanie tego, co było w przeszłości. Terapeuta może pomóc Pani zrozumieć i przepracować trudne emocje, zmniejszyć lęk i uwolnić Panią od ciągłego strachu. Proszę jednocześnie pamiętać, że proces pokonywania trudnych doświadczeń może być indywidualny i wymagać czasu. 

Pozdrawiam,
Magda Światkowska 

Zobacz podobne

Czy farmakoterapia może wyleczyć psychosomatykę przy zaburzeniach lękowych i depersonalizacji?

Dzień dobry, czy psychosomatykę przy zaburzeniach lękowych i zespole depersonalizacji-derealizacji (przewlekłe uczucie gorączki, biegunka, wymioty, duszności, bóle mięśni, bóle gardła i ogólnie chroniczne zmęczenie) można wyleczyć całkowicie farmakoterapią? 
Są na to jakieś dowody, potwierdzenie, że to na prawdę pomaga? 
Z psychoterapii ostatnio nie korzystam, w tej sprawie pomagała tylko chwilowo, a te objawy trwają półtora roku i utrudniają codzienne życie. 
Z góry dziękuję za odpowiedź. :)

Witam, chciałabym skorzystać z pomocy specjalisty lub po prostu przestawić klarownie mój problem
Witam, chciałabym skorzystać z pomocy specjalisty lub po prostu przestawić klarownie mój problem, z którym sama nie potrafię sobie poradzić i byłabym wdzięczna za ocenę, radę ze strony drugiej osoby, które po prostu byłaby w stanie spojrzeć na mnie z boku. Zacznę może od tego, że osobą ambitną byłam od zawsze, byłam ciekawa świata, otwarta na nowe doświadczenia, ciekawiło mnie zawsze mnóstwo rzeczy, w szkole spędzałam dużo czasu na nauce i przykładałam się do każdego przedmiotu. Niestety jestem perfekcjonistką i wszystko muszę mieć dobrze zaplanowane, czuje lęk i niepokój, gdy czegoś nie zdążę zrobić lub mam wyrzuty sumienia, gdy pozwolę sobie na mały luz. Tego typu stan towarzyszył mi przez wszystkie lata szkoły, aż do teraz. Aktualnie mam 21 lat. Liceum skończyłam 2 lata temu, byłam na profilu humanistycznym (polski, historia), oprócz tego bardzo lubiłam uczyć się języków obcych (angielski, niemiecki). W klasie maturalnej zaczęłam zastanawiać się nad wyborem studiów (wtedy ten czas wydawał mi się bardzo odległy), ja oczywiście z wielką wizją na siebie i chęcią rozwoju bardzo chciałam połączyć razem moje zainteresowania. Marzyłam od gimnazjum o wymianie zagranicznej, jednak moje liceum nie umożliwiało takich wyjazdów. Wpadłam na pomysł, że może fajnie byłoby studiować za granicą. Początkowo była to Anglia, ale z powodów finansowych z niej zrezygnowałam i padło na Holandię. W czasie wyborów przedmiotów na maturze dowiedziałam się więcej na temat wymogów na wyjazd na studia i okazało się, że matura nie jest tak istotna. Pomyślałam, że w takim razie będę pisała tylko maturę rozszerzoną języka angielskiego. Przez pryzmat wcześniejszych doświadczeń, w skrócie (egzaminy, przygotowanie, bardzo mnie stresowało na poprzednich etapach edukacji, często stres mnie paraliżował, przez co wyniki nie odzwierciedlały mojej wiedzy i niestety były niskie, przez co nie dostałam do wymarzonej szkoły). Uznałam, że będę pisać maturę tylko z rozszerzonego angielskiego (chciałam oszczędzić sobie stresu) dodatkowo miałam w planach zdać egzamin językowy w czasie wakacji. Po maturze podjęłam pracę zarobkową, by zapłacić za certyfikat. Kiedy w lipcu otrzymałam wyniki, było mi przykro, bo nie były one zbyt wysokie, były bardzo niskie. Jednak starałam się tym nie przejmować, bo wierzyłam, że mam szansę wyjechać za granicę. Po liceum wszystkie moje znajomości się posypały, nie miałam żadnego wsparcia, moi rodzice nie brali mnie na poważnie, a rówieśnicy mieli inne plany i ambicje, przez co czułam się bardzo niezrozumiana, opierałam się tylko na wsparciu i pomocy z internetu no. Słuchając historii osób o podobnym doświadczeniu. Wierzyłam w to bardzo mocno, że mi się uda, podjęłam pracę zarobkową i przygotowywałam się do egzaminu (zrobiłam sobie rok przerwy). To był trudny dla mnie okres, czułam się samotna, w pewnym momencie uznałam, że to nie ma sensu, że nie dam sobie rady, sama, to za dużo, utrzymać się samemu za granicą, daleko od domu i studiować. Uznałam, że nie jestem na to gotowa. Wpadłam natomiast na inny pomysł, że spróbuje w Polsce, oferują wymiany studenckie (Erasmus). Wiązało się to z tym, że musiałam poprawić maturę i tak też zrobiłam. Pisałam rozszerzenia z języka polskiego, historii i poprawiłam angielski. W wakacje otrzymałam wyniki i były one średnie, ale wierzyłam, że mam szanse dostać się na studia. Wybrałam psychologię lub anglistykę. Jednak udało mi się dostać tylko na psychologię (zaocznie). Stwierdziłam, że spróbuje. W czasie roku akademickiego pracowałam, a weekendami się uczyłam, poznałam dużo ciekawych osób i wszystko było w porządku, czułam się szczęśliwa i zadowolona, udało mi się zdać pierwszy semestr i naprawdę marze o tym, by zostać kiedyś terapeutą. Jednak, od pewnego czasu dręczy mnie pewna myśl. Aktualnie mieszkam z rodzicami, na studia dojeżdżam, w tygodniu pracuje na produkcji i działam w ciągu dnia jak robot, to znaczy: praca, nauka, trening i tak końcu się mój dzień, z nikim się nie spotkam, nie mam przyjaciółki, ani chłopaka codziennie wstaje o 5 rano. Zastanawiam się, czy to wszystko ma sens, czuje, że będę żałować, że nie skorzystałam z młodości, pójść na studia dzienne, gdzie w ciągu tygodnia więcej dzieje się na uczelni, za które nie muszę płacić i wyprowadzić się do akademika. Chciałabym zakosztować trochę tego życia studenckiego, bo boję się, że już nigdy więcej nie będę miała takiej okazji. Myślałam i podjęciu drugiego kierunku np. anglistyki i połączyć go z psychologią, ale wtedy raczej z pracą byłoby ciężko. Bez pracy raczej słabo, bo muszę opłacić studia, a moi rodzice nie są w stanie wesprzeć mnie finansowo, gdy wiedzą, że sama pracuję i zarabiam. Moi rodzice też bardzo cenią sobie prace i myślę, że do końca odpowiadałoby im to gdybym z tej pracy całkowicie zrezygnowała. Uznają, że jest okej, dużo zarabiam, naukę mam w weekend. Jednak mnie pieniądze nie bardzo uszczęśliwiają, bardziej chciałabym się rozwijać i korzystać z życia, póki jestem młoda, bo boję się że za chwile będzie za późno. Nie wiem, co mam robić, czy rzucić psychologię, mimo że wiąże z nią przyszłość i pójść na studia dzienne z anglistyki (ale dopiero za rok, bo pewnie będę musiała poprawić maturę) i zostać na drugim roku psychologii i wtedy zdecydować. Czy zostać na psychologii i pracować? Nie mam pojęcia do kogo się zgłosić, strasznie mi ciężko, bywa, że przez natłok myśli, nie potrafię spać w nocy, obgryzam paznokcie albo rzucam się na jedzenie. Ciągle analizuje i wszystko traci dla mnie sens, czuje, że tyle razy mi nie wyszło, a ja próbuje i próbuje i nie poddaje się, a nigdy nie wychodzi tak jak w moich wyobrażeniach…
Jak pokonać lęk przed bliskością i budować zdrowe relacje?

Zmagam się z trudnościami w nawiązywaniu bliskich relacji z ludźmi. Bardzo chciałabym móc zbudować głębsze więzi, ale paraliżujący lęk przed odrzuceniem i krytyką mnie przed tym powstrzymuje. Często wycofuję się, zanim relacja zdąży się rozwinąć. Tęsknię za bliskością i zrozumieniem, ale nie wiem, jak pokonać te blokady. Co mogę zrobić? Jakiś czas temu zdiagnozowano u mnie zaburzenie osobowości, ale tak myślę, czy nie mam jeszcze jakiegoś lęku..

Kryzys psychiczny i lęki o przyszłość: jak sobie z nimi radzić?
Ostatnio przechodzę jakiś kryzys psychiczny. Mam 26 lat nie ułożyłam jeszcze życia, jakbym nie miała żadnych planów nic- stoję w miejscu. Ciężko poznać miłość gdziekolwiek. Na start zaznaczę, że to nie jest dla mnie łatwe ponieważ choruje, obecnie jestem na rencie socjalnej i mam całkowita niezdolność do pracy. Fakt faktem na codzien funkcjonuje normalnie, nie potrzebuje opieki drugiej osoby itp jestem normalna osoba tylko że choruje przewlekle. Problemem jest to, że jakiś dzień zaczęły mnie dobijać pewne myśli na temat przyszłego życia. Dręcza mysli, że mogę sobie sama nie poradzić. Obecnie najwięcej pomaga mi matka. Renty mam niewiele. Na mieszkanie się składamy.Pracować nie mogę. Dręczą mnie myśli, że kiedyś nie będę miała z czego żyć,poprostu nie wystarczy na wszystko. Matki kiedyś zabraknie może tak naprawdę w każdej chwili. A ja zostanę na lodzie. Dodam, że rentę mam tylko przedłużana na rok potem muszę o nią walczyc by ją wogule przedłuzono. Czasami mam myśli, ze ja będę jedną z tych bezdomnych, która pójdzie mieszkać pod most gdy nie spotkam swojej miłości, nie założę rodziny do czasu gdy zabraknie matki. Jak nie zamartwiać się do tego stopnia i co zrobić w takiej sytuacji?
Przypominanie sobie ciężkich sytuacji w świecie i przeżywanie tego..
Jak nie myśleć o złych rzeczach? Takie niby banalne pytanie. Nie mam na myśli absurdalnych scenariuszy, ale realne, które mogą się przytrafić każdemu. Ostatnio przeczytałem o tym jak trzech nastolatków pobiło śmiertelnie przypadkowego faceta. Zrobili to na oczach jego narzeczonej... To tylko przykład. Takich obrzydliwych historii jest coraz więcej i za każdym razem bardzo je przeżywam. Większość ludzi chyba ma do tego dystans a ja tak nie potrafię.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.