
- Strona główna
- Forum
- psychoterapia, związki i relacje
- Jak uzyskać chęci...
Jak uzyskać chęci do pracy nad samą sobą i nie patrzeć na wszystko ze złym nastawieniem?
Rw
Agnieszka Matusiak
Zadała Pani pytanie dość dawno, ale być może problem nadal nie zniknął. Po pierwsze warto, żeby zadała sobie Pani pytanie, co ja na to, gdy mąż tak nieustannie mnie krytykuje? Czy ja zgadzam się z tymi stwierdzeniami (mogłaby Pani poprzygladać się każdemu z osobna nie wszystkim na raz) i chce coś zmienić w swoim zachowaniu? Wtedy warto zastanowić się co i w jakim zakresie i po woli wprowadzić plan zmiany. Ale może nie zgadza się Pani z konkretnym stwierdzeniem np że za długo śpię, wtedy może Pani odrzucać i przeciwstawiać się krytyce męża, mówiąc na przykład “a ja mam inne zdanie" lub “mnie odpowiada do której śpię ” . Mogłaby też Pani porozmawiać z mężem jak Panią rani jego ciągła krytyka . Z wiadomości wynika, że ma Pani kłopot z asertywnością i relacją z mężem, można tymi obszarami zająć się podczas psychoterapii . Zapraszam. Agnieszka Matusiak
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Gorgoń
Dobrze rozumiem, że chcesz popracować nad lepszą organizacją dnia? Wprowadzeniem zdrowego odżywiania się? Poprawić relacje małżeńskie?
Możemy umówić się na 30 minutową rozmowę całkowicie za darmo, w której wyjaśnię Ci jak wygląda praca nad sobą. Wtedy stwierdzisz czy masz wystarczające chęci aby wypracować nowe nawyki. A może stwierdzisz, że dobrze Ci jest tak jak jest.
Pozdrawiam!

Zobacz podobne
Witam, w przeszłości w wieku 11 ,12 lat doświadczyłam molestowania, gwałtu powtarzającego się ze strony kuzyna. Teraz mam 22 lata . Dopiero w wieku 16 lat ( jak doszło do mnie co tak naprawdę się wydarzyło) zdecydowałam się opowiedzieć co się wydarzyło .
Moje funkcjonowanie w tamtym czasie znacznie się pogorszyło . Doświadczałam nawracających, natrętnych myśli związanych z tamtymi wydarzeniami . Towarzyszył mi też ścisk w żołądku . Moja koncentracja znacznie się pogorszyła, w szkole nie potrafiłam się skupić . Trafiłam do terapeutki . Terapeutka stwierdziła, że mam objawy PTSD . Zaczęłam terapię z terapeutka poznawczo-behawioralną '' Metodą przedłużonej ekspozycji . Po rocznej terapii poczułam ulgę, objawy, które mi towarzyszyły znikły...
Później w wieku 22 lat ( czyli teraz obecnie ) zaczęłam doświadczać na nowo jak dla mnie wtedy dziwnych zachowań . Miałam strach przed bliskim kontaktami z mężczyzną , trudności w zaufaniu mężczyznom, zbudowania jakiegoś związku czegoś więcej . Na dodatek ciągle doszukiwałam się jakiś groźnych niebezpiecznych sytuacji, które mogą się stać ( albo ze zostanę napadnięta , albo porwana albo jakiś mężczyzna zrobi mi znowu krzywdę ) miałam jakieś takie strachy , cały czas byłam też w trybie czuwania, że cos może się stać, jakiś mężczyzna szedł koło mnie dłużej, ja zmieniałam drogę czy się zatrzymywałam, bo zawsze wydawało mi się to podejrzane i miałam w głowie jakieś straszne scenariusze. Albo co chwile zatrzymywanie się i rozglądanie czy nie ma za mną nikogo czy nikt za mną nie idzie...
Na dodatek trzymało się mnie poczucie winy za sytuacje z przeszłości i obwiniane, że mogłam zrobić coś więcej by się bronić . Kiedy objawy zaczęły się nasilać, a mnie psuło to komfort i jakość życia , postanowiłam udać się po pomoc . Tym razem ( trochę z braku wyboru ) w moim miejscu zamieszkania poszłam do terapeuty- mężczyzny. To też terapeuta poznawczo-behawioralny . Chociaż na początku nie chciałam iść do mężczyzny, bo stwierdziłam, że to za trudne i ze swobodniej o tego typu tematach będzie mi rozmawiać z kobietą . Za namową najbliższej przyjaciółki i trochę też z braku wyboru zdecydowałam się na terapię u tego specjalisty. Jak określiła moja przyjaciółka może to być dla mnie wręcz dobre, pomocne - praca z mężczyzną . I racja to był strzał w dziesiątkę, czuje się bardzo zaopiekowania, na dodatek terapeuta jest bardzo empatyczny i wspierający . On podczas sesji stwierdził, że to są mimo wszystko dalej objawy PTSD wiedząc, że już jestem po jednej terapii . Pracujemy teraz terapią '' Przetwarzania poznawczego w zespole stresu pourazowego " bardzo ciężka jest dla mnie ta terapia, ale wiem, że jest konieczna, żeby poczuć ulgę . Zresztą terapeuta powiedział, że nie proponowałby mi takiej terapii, gdyby nie wiedział, że tego nie udźwignę.. a wierzył, że to udźwignę .Jest to dla mnie cholernie trudna terapia mam wrażenie, że cięższa niż terapia '' Przedłużonej ekspozycji '' chociaż ta też była bardzo trudna. Czuje, że powoli dochodzę do siebie..

