
- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina
- Nie wiem, czy...
Nie wiem, czy wynająć mieszkanie.
Nie wiem, czy wynająć mieszkanie. Waham się, gdyż przed pójściem na mieszkanie mama złamała rękę. Do tej pory wymagała opieki, teraz lepiej sobie radzi. Innym powodem tego, iż obawiam się sama zamieszkać, jest samotne mieszkanie. Jednak moi rodzice mnie ograniczają - gdziekolwiek nie pojadę, dopytują, się gdzie jadę. Jeśli wrócę późną porą, to dopytują się, gdzie byłam tyle. Potrafią awantury robić. Nie jestem małym dzieckiem, mam 35 lat. Chcę rozpocząć kurs angielskiego, ale będzie to sceptycznie przyjęte, ponieważ pochodzę z klasy robotniczej i uważają, że po co mi te kursy. Podobnie do szkoły podyplomowej, do której chce iść, lecz obawiam się ich oburzenia. Mama próbuje mi wtrącać się, z jakimi ludźmi się zadaję. Jak kogoś nie polubi to gada mi, po co się z kimś koleguję. Nie wiem, co z tym mam zrobić. Wywołuje u mnie to bunt i konflikt, gdyż wydaje mi się, że powinna mieć mama swoje życie. Co zrobić?
Kaja Wróblewska-Wilczyński
Dzień dobry, jak sama słusznie Pani zauważyła, nie jest już Pani małym dzieckiem. W wieku 35 lat ma Pani prawo decydować o swoim życiu, miejscu zamieszkania, związkach, pracy, kursach, szkoleniach itd. (rozumiem, że nie jest Pani prawnie ubezwłasnowolniona?). Z jakiego powodu tak bardzo przejmuje się Pani opinią rodziców? To, że opisane sytuacje wywołują u Pani bunt jest naturalne. Podczas spotkania z psychologiem/psychoterapeutą będzie Pani mieć przestrzeń, aby przyjrzeć się sobie, swoim możliwościom, zasobom, popracować nad opisanymi przez Panią trudnościami. Pozdrawiam, Kaja Wróblewska - Wilczyński

Zobacz podobne
Witam. Mam 28 lat i zauważyłam, że chyba mam jakieś ubytki z dzieciństwa.
Witam. Mam 28 lat i zauważyłam, że chyba mam jakieś ubytki z dzieciństwa. Miałam młodych rodziców, którzy moim zdaniem nie nadawali się na rodziców. Ojciec ciągle pił, często w domu była policja, a raz nawet zostawił mnie 5-letnią w domu bez jedzenia, jak mama była w szpitalu. Jak miałam 6 lat i poszłam do szkoły, to nie miałam gdzie mieszkać i dlatego też nie było mnie miesiąc w szkole i potem ciężko było mi wszystko nadrobić. Jak byłam w gimnazjum, to z mamą wyprowadziłyśmy się do babci i do czasów liceum było wszystko ok. Niestety jak zdałam maturę, to znowu nie miałyśmy z mamą gdzie mieszkać i wyjechałyśmy do Holandii i mamy teraz swoje mieszkanie w Polsce, ale mimo to nie czuję się szczęśliwa. Mam problem z nawiązywaniem kontaktu z mężczyznami, a bardzo chciałabym mieć kiedyś rodzinę. Chcę wrócić na studia jak uda mi się pogodzić to wszystko z pracą. Przytłaczają mnie teraz niezdane egzaminy praktyczne na prawo jazdy. Niedawno przeczytałam książkę, że przez trudny okres dzieciństwa mogę mieć problemy w życiu dorosłym. Proszę o jakieś rady.
Problemy emocjonalne dorosłych dzieci DDD i trudności w relacjach międzyludzkich
Mam 40 lat. Pochodzę z rodziny DDD i to w dużym stopniu wpłynęło na nieudane relacje. Już nie wierzę, że kogoś poznam, ale wiele osób mówiło mi nawet wzrost, że nie mają już o czym ze mną rozmawiać. Oni mają rodziny i dzieci i podobno to inny "poziom". Podobno jak nie mam potomstwa, męża, to ciężko znaleźć w ty wieku temat i to powtarza mi wiele osób. Nie słyszę zlosliwie ale pokrętnie lub od osób 3. Poszła. Dziś do sklepu i były m.in. ubranka dla dzieci. Nigdy nie ciągnęło mnie do macierzyństwa, ale chciałam zobaczyć, czy coś się zmieniło. Nic. W ogóle nie ruszają mnie te butelki, piżamki i nie mam instynktu. Myślę że dużo chorowałam, a też nie spotkałam nikogo, kto by chciał ze mną być. Nigdy nawet w moich nieudolnych zwiazkach nie chciał że mna dzieci... Czuje się bardzo zle. Jak nie kobieta. Gorsza. I całkowicie zrezygnowana. Przede mną bardzo samotne Święta w nędznym mieszkaniu socjalnym. ..
Mam problem z siostrą mojej narzeczonej.
Mam problem z siostrą mojej narzeczonej. Zaczynając od początku to, na samym początku naszego związku, czyli prawie 3,5 roku temu narzeczona zamieszkała z siostrą w jednym mieszkaniu (siostra miała wtedy 16 lub 17 lat, oraz chodziła do szkoły w tym mieście), a po niekrótkim czasie podjęliśmy decyzję, że ja zamieszkam razem z nimi. Wszystko było okej, ale po jakichś 2 latach, takie wspólne mieszkanie zaczęło mnie męczyć, choćby ze względu na ograniczoną prywatność, oraz na to, że zostaliśmy narzeczeństwem. Powiedziałem o tym narzeczonej. W odpowiedzi dostałem, że wiedziałem, na co się pisałem i dopóki siostra się uczy, to narzeczona ma z nią mieszkać, bo obiecała rodzicom. Zagryzłem wtedy zęby i czekałem dalej. Za jakiś czas ponowiłem temat, skończyło się oczywiście nerwowo ze strony narzeczone, ale usłyszałem, że jak siostra skończy szkołę, to się wyprowadzi. Po skończeniu przez nią szkoły, zaczęła szukać studiów i celem były inne miasta niż to, w którym mieszkamy, a więc wszystko szło w dobrym kierunku. Niestety, będąc akurat na wyjeździe urlopowym, narzeczona oznajmiła mi, że "czy ci się podoba, czy nie będziemy dalej mieszkać z moją siostrą, bo dostała się na studia w naszym mieście i będzie taniej za mieszkanie". Nie chcąc się kłócić na wakacjach, moją reakcją było mało entuzjastyczne: "aha, świetnie". Od wakacji minęło prawie 4 miesiące, dalej mieszkamy razem, a siostra praktycznie nie wychodzi z domu, oprócz zjazdów na studia (niestacjonarne), oraz wyjścia do pracy dorywczej. Potrafi wparować do naszego pokoju bez pukania, więc o prywatności tym bardziej nie ma mowy, seks aktualnie może z raz w miesiącu i perspektyw na jej wyprowadzenie się żadnych. Bardzo mnie irytuje ta cała sytuacja, tym bardziej że wiem, że narzeczona jej nie powie, żeby się wyprowadziła, bo mają mocną więź i pewnie skończyłoby się to kłótnią z ich strony i tu wcale nie chodzi o pieniądze za mieszkanie, bo to był tylko pretekst, żeby dalej mieszkała z nami. Za 8 miesięcy mamy brać ślub, mamy 26 i 27 lat, a dalej "niańczymy" 20-sto latkę, która nawet nie posprząta, jak jej się palcem nie pokaże. Widzę, że jej zdanie, oraz w szczególności ich mamy jest ważniejsze od mojego, co jest dla mnie smutne, bo jednak to ze mną planuje przyszłe życie, a moje zdanie jest zazwyczaj na drugim lub trzecim miejscu. Proszę o podpowiedź, czy to jest normalna sytuacja i to ja przesadzam, czy faktycznie mam rację, a coś nie tak jest z ich całą tą relacją, bo nie wiem już co myśleć.
Jak rozmawiać z bliskim z demencją, gdy zapomina kim jesteśmy? Porady dla rodziny
Jak rozmawiać z bliską osobą z demencją, kiedy zaczyna zapominać, kim jesteśmy? Jest to strasznie przykra sytuacja, gdy mój własny tata zapomina kim jestem, mimo, że zawsze traktowaliśmy się jak najlepsi przyjaciele... to tak boli, a nikt nie jest w stanie pomóc
Jak pomóc dziecku z autyzmem radzić sobie ze złością i agresją?
Dzień dobry, mój syn ma 8 lat, 2 miesiące zrobiłam mu badanie ADOS 2, ponieważ od zawsze zastanawiało mnie jego nietypowe zachowanie. Wyszło mu spectrum autyzmu, jednak jest dzieckiem które całkiem dobrze radzi sobie w życiu. Tylko problemy pojawiają się w sytuacji kiedy coś nie jest bo jego myśli tj. zmiana zasad gry, coś mu nie wychodzi idealnie np.: podczas układania puzzli czy klocków, odmowa na jego propozycje. Wtedy wpada w złość, czasem agresję lub samo agresję np.: uderzanie się w głowie i mówienie "jestem głupi". Wiele razy z nim o tym rozmawiałam, niby rozumie że źle robi, ale nadal sytuację się powtarzają. Jak powinnam się zachować w sytuacji kiedy on wpada w złość, zaczyna krzyczeć i/lub bić się po głowie?

