
- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina
- Nie wiem, czy...
Nie wiem, czy wynająć mieszkanie.
Kaja Wróblewska-Wilczyński
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Zadaj to samo pytanie
Materiały wspierające

Agnieszka Włoszycka
Niezbędnik dla Rodziców Dzieci w Spektrum Autyzmu
E-book dla rodziców dzieci w spektrum to codzienne wsparcie pełne empatii i praktycznych wskazówek. Zawiera wiedzę, ćwiczenia, przykłady i refleksje, które pomagają lepiej rozumieć dziecko i siebie, dając jednocześnie otuchę i nadzieję.

TwójPsycholog
Bajkoterapia - Małe kroki do wielkich uczuć z Mysią Pysią
Ten e-book to 5 opowieści o Mysi Pysi, która poznaje żłobek/przedszkole. Historie poruszają emocje dziecka, a dodatkowe scenariusze rozmów, zabaw i ćwiczeń pomagają maluchowi oswoić się z nową sytuacją i wspierają rodziców/opiekunów_ki w tym procesie.

Katarzyna Dembe
ADHD u dziecka. Poradnik przetrwania (i budowania relacji)
Materiał dla rodziców dzieci z ADHD, którzy szukają praktycznych wskazówek i wsparcia w codziennym życiu. Zawiera informacje o objawach ADHD, jego wpływie na dziecko oraz porady dotyczące komunikacji i budowania relacji opartej na zaufaniu i empatii.

Pamela Górska
ADHD Psychoedukacja
Kurs składa się z 8 modułów i 10 godzin wsparcia dla rodziców, opiekunów i specjalistów. Zawiera materiały video, PDF, ćwiczenia i narzędzia do pracy z dzieckiem. Pomaga zrozumieć ADHD, wspierać z empatią, budować relacje i odzyskać spokój w codzienności.

Monika Kawczyńska
Wakacyjny Kompas Emocji - zestaw ćwiczeń dla dzieci
„Wakacyjny Kompas Emocji” to zestaw ćwiczeń dla dzieci i nastolatków, który pomaga rozpoznawać, nazywać i oswajać emocje podczas wakacji. Zawiera karty pracy, mapy i kreatywne zadania wspierające samoświadomość, sprawczość i odporność psychiczną.
Warto przeczytać

Jak zachęcić nastolatka do skorzystania z pomocy psychologicznej?

Dlaczego czasem trudno wytrzymać z własnym dzieckiem? O złości, przebodźcowaniu i braku samotności u rodziców małych dzieci

Sytuacja dziecka podczas rozstania rodziców

Nastoletni mózg w przebudowie: burza w umyśle, sztorm w domu.

Powrót do szkoły – kolorowy marketing a szara rzeczywistość dzieci i młodzieży

Kiedy staje się mamą i czy można się nią nie stać? Perspektywa neurologiczna

Zobacz podobne
Mam wstydliwy problem.
Nigdy nie chciałam mieć dzieci, nie żałuję i nie chcę.
Jako nastolatka myślałam schematem, że będę mieć, bo każda to przechodzi itd. Nigdy nikt mnie nie kochał i myślałam, że może kochający mąż rozwiąże problem.
Miałam przez jakiś czas kogoś, ale wiem już, że rodziłabym ze wmówionym "chce". Ogólnie brzydzę się porodu, słabo mi i mdli mnie na widok rozwarcia. Nie mogę słuchać o "jakbym przeżyciu" porodu i patrzeć na dziecko z pępowiną, na krew.
Wstyd powiedzieć ludziom, bo uznają mnie za antyczłowieka.
Ale ja nie mogę, naprawdę. Pracuje w zawodzie medycznym, mam styczność z krwią, nie brzydzę się różnych chorób.
Nawet bólu dużo miałam w swoim życiu, to i on mi tak bardzo nie straszny, chociaż uważam za pełną masakrę przy rozwarciu.
Co jest ze mną nie tak? Mam tak od dzieciństwa. Czasem słyszałam, jak mężczyźni bezdzietne nazywają, że to nie kobiety. Przykro mi wtedy. Widzę w swoich oczach położne jako 500 procentowe kobiety, a ja kim w takim razie jestem?
Nie żałuję samotności, a jednocześnie wiem, że najbardziej chciałabym mieć męża, którego nie mam. Jeden zostawił mnie, przez brak chęci do dzieci. Dlaczego nie dostałam takiego daru chcenia? Zaczęłam się zastanawiać, czy oziębłość do siebie moich rodziców albo przemoc w domu mogła spowodować takie obrzydzenie? Matka zawsze mówiła, że bardzo lubi dzieci (chociaż nie swoje). Nigdy nie widziałam chyba też przytulających się rodziców. A czułości innych mi obrzydzały bardzo długo.
Mam 30 lat.
Cześć, piszę tutaj, bo nie potrafię sobie poradzić z tym, co czuję. Mój dziadek niedawno zmarł. Odszedł w cierpieniu i mam wrażenie, że wszystko stało się zbyt szybko. Był dla mnie kimś bardzo bliskim - domem. Od jego śmierci czuję ogromny smutek i pustkę. Myśl o tym, że już go nie zobaczę, strasznie boli. Nie mogę się pogodzić z tym, że tak cierpiał przed odejściem — to mnie prześladuje. Staram się normalnie funkcjonować, ale wciąż wracam myślami do ostatnich chwil i łzy same napływają do oczu. Nie potrafię patrzeć na jego zdjęcia. Każde jedno przypomina mi, jak bardzo go brakuje - kiedy widzę jego uśmiech. To strasznie boli. Chciałabym cofnąć czas i zrobić wszystko aby był szybciej zdiagnozowany. Może to by go uratowało. Od tego czasu w ogóle nie potrafię się skupić. W pracy wszystko mi się sypie, trudno mi zebrać myśli i wykonywać nawet proste rzeczy. Mam wrażenie, że funkcjonuję jakby obok – niby jestem, ale nic do mnie nie dociera... :( Nie wiem, jak pogodzić życie w pracy z żałobą. Dochodzi do tego wiecznie niezadowolony szef, który był nawet zdziwiony i niezadowolony, że biorę cały dzień wolnego w dzień pogrzebu! Życie mi się sypie i to właśnie czuję!
Byłam osoba bita. Nie przemawia do mnie argument od psychologów, że rodzice też byli bici i była taka "kultura".
Gdybym wzięła do ręki pas na swoje dziecko, które popełniłoby ciężkie przewinienie (to nawet nierealne), to poczułabym się zwyrodniale. A moja matka biła mnie skakanka za jakieś bzdety. Jakie jest inne wytłumaczenie? Niedorozwój w kraju, choroby psychiczne?

