Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Jak radzić sobie z konfliktem i brakiem zgody w rodzinie?

PP

Dzień dobry. Pokłóciłem się z kuzynem o ważną sprawę. Już jakiś czas nie rozmawiamy ze sobą. Podczas kłótni było dość ostro (w sumie to nie była tylko jedna kłótnia), ale najgorsze jest to, że poróżniliśmy się w sprawie, w której wiem, że się nie dogadamy. Nie ma po prostu takiej możliwości, żeby w tej sprawie któraś ze stron odpuściła. Męczę się z tym już długo, bo zależy mi na kuzynie i bardzo chcę mieć z nim kontakt, jednak wiem, że on mnie okłamuje w ważnej dla nas sprawie. Jest na to jakaś recepta? Teoretycznie mógłbym odpuścić i przyznać mu rację, ale czy mam mu przyznać rację tylko po to, by mieć z nim kontakt?? Skoro nie wierzę w to, co on mówi... Próbowałem wcześniej już przyznać mu rację, ale to wyglądało tak, że gdy się z nim zgadzałem, to rozmawialiśmy spokojnie, a gdy poruszałem na spokojnie znowu temat kłótni, on od razu wybuchał złością... Po której stronie leży wina?? Proszę o jakąś drobną sugestię.

Dzień dobry,

ciężko wnioskować na podstawie przedstawionego opisu co wzbudza w Was silne emocje. Przychodzą mi do głowy takie pytania:

- czy na pewno nie ma możliwości dogadania się? 

- co oznacza nie dogadanie się? Jakie są tego konsekwencje?

  • - co by oznaczało dla Ciebie przyznanie racji, jeśli się z nią (racją) nie zgadzasz? 
  •  
  • - czy to jedyny sposób na utrzymywanie dalszych kontaktów?
  •  
  • Często nie zgadzamy się z bliskimi w różnych sprawach. Nie jest to jednak równoznaczne z koniecznością zaniechania kontaktu.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Dzień dobry, 

stosunkowo ciężko odpowiadać na Pana pytania, poruszając się trochę po omacku, nie wiedząc, czego dotyczy konflikt i Panów silne emocje. Być może można je przepracować? Np. samodzielnie, próbując je zrozumieć, razem - w rozmowie o tym, co jest takie trudne między Panami do pogodzenia, albo z pomocą terapeuty - bezstronnego obserwatora, który pomoże poradzić sobie z tym konfliktem. Ponadto może Pan zastanowić się, czy te różnice między Wami są naprawdę nie do pogodzenia, czy dotyczą kluczowych życiowych kwestii/najważniejszych wartości, czy można żyć w dobrym kontakcie, wiedząc, że ta druga strona ma zupełnie odmienne zdanie? Jak również sprawdzić, co Pan czuje na myśl o tym, że miałby nie mieć kontaktu z kuzynem w ogóle. Z tego krótkiego opisu wnioskuję, że relacja z nim jest dla Pana ważna. Może to być punktem wyjścia do dalszych rozważań na temat tego, co chciałby Pan z tym dalej zrobić. Pozdrawiam  

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Związek na odległość a lęk i brak czułości - jak sobie radzić?
Witam, mam pewien klopot - nie wiem kompletnie z czego to wynika, a byc moze jest to naturalne. Jestem z dziewczyna w zwiazku na odleglosc. Dzisiaj np. Pisalismy caly dzien (bez zadnych czulosci - bo raczej mi tego w zwiazku brakuje) i teraz kolo godziny 20:00, kiedy gralem z kolega (wlasciwie nie wazne co robilem..) pojawia sie okropny lęk - jest to na prawde uciazliwe, przyjemnosc z gry znika, mysle jak ja szybko zakonczyc… mysle o kontakcie - ale tez z jakichs wzgledow sam nie chce dzwonic bo byc moze chcialbym aby ona czesciej inicjowala kontakt brakuje mi tego, brakuje mi czestszych slow kocham, przytulenia na zywo. Najdziwniejsze jest to ze ona sama twierdzi ze okazuje mi duzo czulosci i czesto mnie przytula - co jest totalna nieprawda ale jak mam o tym z nia rozmawiac skoro ona “uwaza ze fakty sa inne”. Kiedy spotkam sie z kolega tez zaczynam szybko czuc lęk - nie wiem czy wyczuwam jej lęk, czy jestem zly ze widzimy sie na tydzien i zaraz znowu nie bedziemy a ja ten czas wykorzystuje na kolege. Kazde “dobranoc” bez telefonu wieczorem tez uruchamia w srodku taki “bol”. Boje sie ze kiedy sie przeprowadze tez bede to czuc bo sa jej dzieci ktorym poswieca wiele czasu… a czasem nawet jak wreszcie siadziemy wieczoremrazem nagle o 23:00 schodzi na dol 9 latek bo mu sie nudzi- mnie to drazni a ona uwaza, ze jak on ma taka ochote to nie bedzie go wyganiac. Brakuje mi czasu z nia, czulosci - bycia priorytetem. Choc w jej slowach kocha mnie i jestem dla niej wazny… ciagniemy to mimo, ze kazdego tygodnia sa nie porozumienia i czuje bardzo zle… teraz np. widze, ze juz do mnie pisze ale… nie zadzwoni - wiem - tez moge zadzwonic. Nie rozumiem sam siebie. Chcialbym uslyszec jej glos na dobranoc i slowo kocham ale jest to co jakis czas - a rozrywa mnie od srodka jak dostaje po slabym kontakcie w dzien zwykle “dobranoc :*” w wiadomosci… i sam bym mogl wtedy zadzwonic - kilka razy sie okazalo, ze kiedy ja myslalem, ze ona jest zajeta dziecmi bo podobno zawsze to jest przeszkoda zeby sie odezwac to kiedy ja czekam ona tez czeka i byla syt. Ze sie mocno poklocilicmy bo “ja sie nie odezwalem”. Ona dajac mi znac ze jest mocno zajeta tez czeka na moj telefon…
4 odpowiedzi
Jak zrozumieć i naprawić toksyczny związek po rozstaniu?

Byłem z partnerka 10 lat. Mamy trójkę dzieci. Jedno z poprzedniego związku. Rozstaliśmy się ponad rok temu. Związek opierał się na kłamstwach a powodem było przeczytanie jej konwersacji z przyjaciółka i odkryciu prawdy o sobie oraz kłamstwach, jakie miały miejsce w ostatnim czasie. Postanowiliśmy się rozstać. Ja z jednej strony chciałem, ale a drugiej w ogóle nie chciałem odchodzić. Po naszej rozmowie doszło do mnie, że byłem toksyczny w związku, nie szanowałem jej ani nie wspierałem. Uświadomiłem to sobie sam po rozstaniu i wcieliłem w sobie "plan naprawczy". Zacząłem czytać, skąd to mogło się brać i co jeszcze mogłem robić, o czym nie wiedziałem. Od ponad roku zmieniłem swoje podejście i zachowanie. Nasze rozstanie wiele mnie nauczyło. Nie ukrywam przy byłej partnerce, że ciągle czuje ogromne uczucie i chęć naprawienia tego, co było. Uważam m, że jestem w pełni świadomy i wierze, ze mogę dać jej szczęśliwe życie. Ona twierdzi, że zniszczyłem ja psychicznie. Uprawialiśmy parę razy sex po rozstaniu, ale to nie było to samo co kiedyś. Ona nadal czuje do mnie wyrzuty i myśli, że ciągle ja kontroluje i chce kierować jej życiem. Nie potrafię sobie z tym poradzić, wiem, że czas gra na niekorzyść ( chociaż Ona mówi inaczej). Szczerze odechciewa mi się życia, nie mam ochoty nikogo szukać ani żyć w samotności

3 odpowiedzi
Pierwszy, dłuższy związek a fascynacje, zauroczenia w innych. Wiem, że to naturalne, ale czuję się z tym źle po dłuższym czasie.
Jestem w dłuższym i pierwszym związku. W trakcie trwania relacji silne fascynacje, zauroczenia w innych mężczyznach. Bardzo mnie to niepokoi i czuję się z tym źle. Wiem, że jako osoba nie mająca dużego doświadczenia mogę mieć takie myśli i odczucia. Ale jeśli trwa to dłużej to czuję się z tym bardzo źle. Wiem, że muszę się umówić do specjalisty, ale chciałabym bardziej zrozumieć sytuację. Jest to dość częsty, a mało popularny temat.
3 odpowiedzi
Mam osobę, na której mi bardzo mocno zależy, lecz często czuję do niej pogardę, wręcz nienawiść.
Dzień dobry. Mam pytanie, mam osobę, na której mi bardzo mocno zależy, lecz często czuję do niej pogardę, wręcz nienawiść. Ale mimo tego nie chcę, by odeszła. To normalne? Nie zrobiła nic złego i chyba jej też zależy na relacji, ale boję się, że może mnie zostawić.
1 odpowiedź
Jak poradzić sobie z ultimatum rodziców nakazującym zerwanie z chłopakiem?

Witam, znalazłam to forum dziś rano i potrzebuję pomocy, lub chociaż rady. Mam 19 lat i skończyłam szkołę 2 miesiące temu. Od 4 klasy podstawówki miałam pasek i stypendium, byłam bardzo dobrym uczniem zarówno w młodszych klasach, jak i w liceum. Od 7 miesięcy spotykam się z chłopakiem, jest kochany i bardzo mnie wspiera. W tym roku pisałam maturę, więc moja mama powiedziała, że mogę się z nim spotykać raz w tygodniu. Zgodziłam się na to i tak zrobiłam, jednak wraz z czasem mama zaczęła go obwiniać o „złe oceny”, kiedy dostałam np. 3 ze sprawdzianu. Mama mnie bardzo często wyzywa, nawet za małe rzeczy typu: zapomniałam wnieść ręczniki z balkonu. Wszystko pogorszyło się w trakcie matur, to wtedy też pierwszy raz zadzwoniłam na telefon zaufania i opowiedziałam o mojej sytuacji. Po maturach były moje urodziny, które spędziłam sama, leżąc w łóżku i płacząc. Moi rodzice powiedzieli, że mam zakaz spotykania się z moim chłopakiem do odwołania. Powiedzieliśmy sobie dużo za dużo słów, zarówno ja, jak i oni. Potem zaczęłam chodzić do pracy; temat chłopaka ucichł, a ja spotykałam się z nim w tajemnicy. Jednak parę dni temu matka się dowiedziała, i powiedziała, że mam się wyprowadzić. Rodzice chcą mnie zmusić, żebym z nim zerwała, bo oni „chcą innego chłopaka dla mnie” i uważają, że mój obecny mnie manipuluje i ma zły wpływ. Prawda jest taka, że po każdej kłótni w domu jak zostałam zwyzywana, to ten „okropny” chłopak zawsze mnie pocieszał, wspierał, i po prostu był dla mnie. Nigdy mi nie pozwolił być samej po kłótniach czy wyzwiskach. Zawsze mogłam mu się wygadać, a on zawsze był i mnie słuchał, nawet jeśli mówiłam o jednej rzeczy kilka razy. Rodzice mają obsesje na jego punkcie do tego stopnia, że ojciec przyszedł i zaczął mi mówić, iż „jakaś osoba z jego pracy” doniosła mu o tym, jaki jest mój chłopak. Domyśliłam się, że może poprosił kogoś, aby poszukał jakichś informacji na jego temat, co dla mnie jest paranoją. Powiedziałam, że mimo iż są moimi rodzicami, nie mają prawa mi mówić z kim mam zerwać, a z kim mogę chodzić; nie mam już 15 lat. Chodzę do pracy, skończyłam szkołę z dobrymi ocenami i jestem już po maturze. Więc bardzo proszę o radę, ponieważ dali mi ultimatum; albo z nim zerwę i będę mogła zostać w domu, albo będę się z nim spotykać, i mam się wyprowadzić, a co za tym idzie; nie będę mogła już wrócić do domu. Mam już dość takiego życia i ciągłych kłótni, próbowałam z nimi rozmawiać wiele razy, ale nie da się. Ja też nie chce rezygnować ze swojego szczęścia, bo rodzice mają takie „widzimisię”.

3 odpowiedzi
Partnerka nagle ograniczyla kontakt po okresie duzej bliskosci - potrzeba przestrzeni czy wycofywanie sie z relacji?
Mam 54 lata, moja partnerka 40. Mieszkamy w różnych krajach. Poznaliśmy się w 2019 roku i bardzo szybko pojawiło się między nami silne uczucie. Wtedy relacja zakończyła się głównie z mojej winy – przestraszyłem się planowanych zmian w życiu, dodatkowo uwierzyłem w negatywne rzeczy, które mówiła mi bliska osoba, i zamiast szczerze z nią porozmawiać, wycofałem się. Wiem, że bardzo ją wtedy zraniłem. Po kilku latach bez kontaktu dowiedziałem się, że zakończyła swój wieloletni związek. Jesienią zeszłego roku napisałem do niej. Przeprosiłem za przeszłość, niczego nie oczekując. Odpowiedziała. Kontakt rozwijał się powoli, później zaczęliśmy dużo rozmawiać telefonicznie. Wyjaśniliśmy również dokładnie wydarzenia z 2019 roku. W tym roku odwiedziłem ją dwukrotnie. Pierwszy pobyt był krótki, drugi trwał około dwóch tygodni. Podczas drugiego właściwie funkcjonowaliśmy jak para mieszkająca razem: wspólne zakupy, gotowanie, spacery z jej psem, wycieczki, wieczory, seks, dużo czułości. Kiedy ona pracowała, zajmowałem się sobą, wyprowadzałem psa, przygotowywałem jedzenie itd. To ona zaczęła też konkretnie rozmawiać o wspólnej przyszłości. Szukała dla mnie ofert pracy, proponowała możliwość zameldowania mnie u siebie i rozmawialiśmy o tym, że docelowo mógłbym przeprowadzić się do jej kraju. Ja raczej hamowałem tempo, tłumacząc, że potrzebuję około dwóch lat, aby znaleźć pracę i uporządkować swoje życie. Zaplanowaliśmy również moje kolejne przyjazdy – na jej urodziny w listopadzie oraz na Boże Narodzenie i Nowy Rok. Po moim powrocie nadal mieliśmy bardzo intensywny kontakt. Codzienne wiadomości głosowe, zdjęcia z dnia, rozmowy, dobranoc. Często rozmawialiśmy po kilka godzin. Te rytuały były obustronne – ona również je inicjowała, spontanicznie wysyłała zdjęcia i wiadomości. Zdarzało nam się nawet zostawiać włączone kamery podczas zasypiania, co było jej pomysłem. Powiedzieliśmy sobie, że się kochamy. Raz zupełnie spontanicznie zadzwoniła tylko po to, żeby powiedzieć mi „kocham cię” i się rozłączyła. Kilka tygodni po moim powrocie nastąpiła jednak dość nagła zmiana. W piątek odbyliśmy trudną rozmowę. Partnerka powiedziała, że podczas mojego dwutygodniowego pobytu brakowało jej z mojej strony inicjatywy w planowaniu wycieczek i aktywności. Powiedziała, że nie chce ponownie znaleźć się w związku, w którym wszystko musi organizować sama. Byłem zaskoczony, bo bardzo angażowałem się w codzienne życie, ale zrozumiałem, że jej chodziło konkretnie o inicjowanie planów. Powiedziałem, że następnym razem będę bardziej aktywny w tej kwestii. Przyjęła to. Ponieważ jej zachowanie mnie zaniepokoiło, zapytałem wprost, czy chce zakończyć naszą relację. Odpowiedziała: „Nie. Gdybym chciała zakończyć naszą relację, powiedziałabym ci”. Jednocześnie wycofała się z wcześniejszego pomysłu wspólnego zamieszkania. Powiedziała, że sama się pospieszyła i nie jest jeszcze gotowa mieszkać ze mną 24/7. Chce, żebyśmy najpierw lepiej się poznali i „dotarli”. Uznałem to za rozsądne. Co mnie zastanawia: po tej bardzo trudnej części rozmowy nie nastąpiło ochłodzenie. Rozmawialiśmy do około trzeciej nad ranem. To ona kilka razy przedłużała rozmowę, kiedy proponowałem już sen. Piliśmy wino, żartowaliśmy, rozmawialiśmy o filmach, książkach, smakach win, miłości itd. Kiedy musiała wyjść z psem, zapytała nawet, czy ma mnie zabrać „na słuchawki” na spacer. Po powrocie sama napisała i ponownie zadzwoniła. Sobota i niedziela również wyglądały zasadniczo normalnie. Sama inicjowała kontakt, wysyłała głosówki i zdjęcia. W niedzielę podczas 20-kilometrowej wędrówki z psem co jakiś czas spontanicznie opowiadała mi, gdzie jest i jak idzie trasa. Ja w tym czasie załatwiałem sprawę tatuażu, o którym wcześniej dużo razem rozmawialiśmy. Wieczorem normalnie powiedzieliśmy sobie dobranoc. W poniedziałek rozmawiała przez wiele godzin ze swoją bliską przyjaciółką. W ostatnim okresie takich bardzo długich rozmów z tą osobą było wyjątkowo dużo. Nie wiem jednak, o czym rozmawiały i nie chcę zakładać, że przyjaciółka miała negatywny wpływ – wcześniej była pozytywnie nastawiona do naszego związku. We wtorek partnerka od rana odzywała się już znacznie mniej. Po pracy powiedziała mniej więcej: „Ty rób swoje rzeczy, ja będę robiła swoje”. Później zadzwoniłem, ponieważ według naszego dotychczasowego rytmu spodziewałem się rozmowy. Pierwszego telefonu nie odebrała, po pewnym czasie zadzwoniłem ponownie i wtedy odebrała. Podczas rozmowy powiedziała, że naszego codziennego kontaktu jest dla niej za dużo. Że ma poczucie obowiązku odpowiadania i nie potrzebujemy codziennie mówić sobie o pogodzie, pracy i wszystkich drobiazgach. Zaproponowała, żeby zamiast codziennie „mielić ozorem”, porozmawiać porządnie np. raz w tygodniu. Jeżeli wydarzy się coś ważnego, oczywiście możemy się kontaktować. Nie protestowałem. Powiedziałem, że rozumiem i że mnie również czasami męczy ciągłe odpowiadanie. Co ciekawe, po ustaleniu tego ograniczenia rozmawialiśmy jeszcze dość długo i zupełnie normalnie – m.in. o wyborach w jej kraju i o moim zaplanowanym tatuażu. Powiedziała nawet żartobliwie, że niedziela będzie ekscytująca, bo ona idzie głosować, a ja robię tatuaż. Od tej rozmowy minęło jednak kilka dni i nie było między nami żadnego kontaktu. Ja nie piszę, ponieważ chcę uszanować jej prośbę. Ona również się nie odzywa. Nawet w sprawach, o których wcześniej normalnie byśmy sobie powiedzieli. I właśnie tego nie potrafię zrozumieć. Z jednej strony wyraźnie powiedziała, że potrzebuje mniej kontaktu, więc obecna cisza może być po prostu realizacją tej potrzeby. Z drugiej strony zmiana z codziennej, obustronnej bliskości do praktycznie całkowitej ciszy nastąpiła w ciągu kilku dni. Jeszcze w weekend sama intensywnie dzieliła się ze mną swoim dniem. Mam świadomość, że jestem teraz bardzo emocjonalny i mogę interpretować ciszę jako odrzucenie. Boję się, że jest to sposób na stopniowe wygaszenie związku bez powiedzenia tego wprost. Jednocześnie wiem, że może to być moja obawa, a nie rzeczywistość. Nie chcę jej naciskać ani domagać się zapewnień. Nie chcę również wejść w sytuację, w której ze strachu przed naruszeniem jej przestrzeni całkowicie zniknę i będę czekał bez końca. Chciałbym zapytać osoby mające doświadczenie psychologiczne: jak można rozumieć tak gwałtowną potrzebę ograniczenia kontaktu po okresie bardzo dużej, obustronnej bliskości? Czy opis bardziej przypomina potrzebę odzyskania autonomii i zmniejszenia intensywności relacji, czy może początek emocjonalnego wycofywania się? I przede wszystkim – jak powinienem teraz zachować równowagę między uszanowaniem jej potrzeby przestrzeni a własną potrzebą jasności i poczucia, że nadal jestem w związku?
6 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: kobieta bezpieczna w progu domu, opiekun z tarczą stoi na straży

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.