
- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina, związki i relacje
- Zachodząc w...
Zachodząc w planowaną ciąże, chłopak ulotnił się za namową swojej mamy. Teraz odbudowujemy związek. Czy to dobra decyzja?
Kamis
Dorota Patrzyk
Na początek nasuwa się pytanie, w jakim jesteście wieku?
Zakładając, że jesteście młodymi osobami myślę, że warto samemu przed sobą odpowiedzieć sobie na pytanie ‘do czego mi służy relacja na dzień dzisiejszy i czego od niej oczekuję?’, tak na prawdę oboje powinniście odpowiedzieć sobie na te pytania i porozmawiać o tym, czy wasze wizje się pokrywają. Opis zachowania chłopaka może wskazywać na strach (nie tylko przed ciążą) i może świadczyć o jego niegotowości emocjonalnej do budowania poważnej relacji, a tym bardziej wychowania dziecka.
Nie odpowiem, czy ktoś zasługuje na drugą szansę, ponieważ ta decyzja należy do Pani i to Pani musi wziąć ją na barki. Warto pamiętać, że nie da się wejść drugi raz do tej samej rzeki, ponieważ rzeka płynie i zmieniają się w niej warunki :) Analogicznie w waszym przypadku - ta relacja nie będzie już taka sama, to doświadczenie zostawi ślad i od was zależy, czy będzie lekcją, która rozwinie waszą, ponieważ wspólnie wyciągniecie wnioski i będziecie szli w jednym kierunku, czy zabraknie którejś ze stron sił lub chęci i ktoś zdecyduje o zakończeniu związku.
Wszystkiego dobrego :)
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz
Dzień dobry,
z tego co Pani pisze jest to trudny okres; konflikty w związku, poronienie. Myślę, że w tym momencie (nie wiem jak dużo czasu upłynęło od opisywanych wydarzeń) trudno podejmować decyzje. Gdy “emocje opadną” warto byłoby porozmawiać z partnerem i wyjaśnić tą sytuacją, zapytać o jego emocje, przedstawić swoje.
Pozdrawiam
Anna Wiak
Dzień dobry, tak sobie myślę o pani wpisie i pierwsze co mi przyszło na myśl, że wszystko co nowe może powodować lęk i niepokój. Może być trudno wchodzić nowe związki, okazywać troskę, zmagać się z komentarzami otoczenia. Myślę sobie, że dobrze jest mówić o tym, co się czuje i jak druga strona to odbiera. Czy wysłuchuje nas, czy odbiera nasze uczucia, co czuje. Związek to uczenie się siebie na wzajem i rozmawianie ale też pewne kompromisy. Jednak rozmowa daje pole do informacji zwrotnej czy potrafimy wciąż razem być.
Życzę dużo siły, gdyż miała pani w ostatnim czasie dużo przejść i trudnych momentów a jednak wsparcie w takich chwilach jest bardzo ważne
Anna Wiak psycholog

Zobacz podobne
Dzień dobry,
Jestem w związku z moją dziewczyną już prawie dwa lata. Moja dziewczyna jest gruba, a mi się podobają takie kobiety – pociągają mnie. Jednak stwierdziła ostatnio, że chce się zmienić i schudnąć. Powodem tej zmiany jest zdrowie oraz samoakceptacja (nigdy mi nie mówiła, że nie podoba jej się jej wygląd). Zaczęła liczyć kalorie, chodzić regularnie na siłownię (byliśmy już nawet raz razem) i ogólnie mówi, że chce mocno schudnąć (chce wyglądać jak kiedyś w liceum).
Mój problem polega na tym, że bardzo się boję. Boję się, że gdy ona tak drastycznie się zmieni, przestanie mi się podobać. Teraz jest dla mnie idealna, nie tylko pod względem wyglądu. Bardzo dobrze spędzamy czas, czuję się bezpiecznie w jej towarzystwie. Jednak cały czas się boję, że wraz ze zgubionymi kilogramami, ja będę gdzieś gubił moją miłość do niej. Ten strach nie daje mi spokoju od dłuższego czasu, bo nie wyobrażam sobie życia bez niej.
Pamiętam, że gdy pierwszy raz ją zobaczyłem, poczułem coś, czego nigdy wcześniej nie czułem – że to jest ta dziewczyna, której tyle lat szukałem. (Jest ona moją pierwszą dziewczyną w życiu). I teraz bardzo się boję, że mogę ją stracić i to w najgorszy możliwy sposób przez samego siebie.
Nadal nie mogę się uspokoić i uwierzyć sam w siebie, że kocham ją nie tylko za to, jak wygląda, bo w głębi duszy wiem, że kocham ją za to, jaka jest. Jednak boję się, że jej wygląd stanowi sporo tej miłości, którą do niej czuję. Boję się, że jeśli się mocno zmieni, to już nie będzie tą samą dziewczyną, którą poznałem dwa lata temu, z którą miałem to uczucie, że to jest to.
Potrzebuję pomocy, bo nie wiem, jak sobie z tym poradzić. Czuję się przytłoczony swoimi własnymi myślami, bo mam wrażenie, jakbym sam sobie sabotował ten związek.
Witam serdecznie, byłam szczęśliwą mężatką przez 34 lata. Proszę mi wierzyć, nasze życie było dobre, dzieci, wnuki to były nasze priorytety. Byliśmy przykładem dla wielu osób. Nagle mąż oznajmił mi, że nie czuje się szczęśliwy i chce odejść. Świat mi się zawalił i mimo że jesteśmy trzy lata po rozwodzie, zawalony jest dalej. Było bardzo ciężko, ale mamy, że sobą w miarę dobry kontakt. Pozwoliłam mu odejść, chociaż zanim to się stało, wymęczył mnie bardzo przez rok odchodzenia. Myślę, że się bał tej decyzji i cały czas mnie trzymał w zanadrzu. Domyśliłam się, że prawda jest bardzo prosta. Miał romans w pracy (w naszej firmie) i miałam rację, obecnie ta kobieta mieszka w moim domu, śpi w moim łóżku itd. Jak to często bywa w tej sytuacji, traci się też inne rzeczy. Dla wielu osób stałam się przezroczysta, ponieważ byliśmy bardzo zamożni, po rozwodzie mój status materialny bardzo się zmienił. Zostali tylko Ci szczerzy, prawdziwi przyjaciele i to jest jedyny plus tej tragedii. Mamy dzieci już dorosłe 30+, i tu mam problem. Proszę mi wierzyć, że ja przeżyłam prawdziwy dramat, to wszystko widziały moje dzieci. Dzieci mają dobry kontakt z mężem i jego partnerką. I to jest dla mnie ok. Jednak moja córka bardzo i na wyrost zaakceptowała tą sytuację. Nie ma w niej empatii, współczucia i zrozumienia dla moich uczuć. To cholernie boli. Nie mogę źle mówić o partnerce męża, nie mogę cierpieć, jej syn ma mówić do nowej partnerki babciu itd. Nowa kobieta niestety nie ma klasy i komentuje, że nie powinnam dostać pieniędzy w rozliczeniu od męża, bo to on zarabiał, że uratowała mój dom, bo jak ja w nim mieszkałam, to był syf itd. Cierpię w ciszy, bo co mam zrobić. Teraz ex bierze ślub i moja córka ma być świadkową i tego już nie dam rady znieść, jak ona może być świadkiem ich miłości i szczęścia, kiedy wie, z jaką premedytacją wysadzili mnie z mojego życia, jaka krzywda się za tym kryje. Jestem jej matką i znowu czuje się zdradzona. Ona nie chce ze mną o tym rozmawiać. Poważnie zastanawiam się nad zerwaniem z nią kontaktów. Kocham ją bardzo, ale tak nie może być. Jestem upokorzona, oszukana i brak minimum lojalności od corki bardzo mnie boli. Przecież może iść na ślub, nie musi być od razu świadkową. I zastanawiam, się czy mam moralne prawo porozmawiać z byłym o sprawach majątkowych, przecież to co on ma, wypracowaliśmy przez 34 lata bycia razem. Nie wyobrażam sobie, żeby to trafiło w ręce obcej osoby, a nie naszych dzieci.

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?
Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.