Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak wspierać partnera z depresją i odbudować więź z dzieckiem?

Dzień dobry, Postanowiłam napisać, ponieważ czuje się bezradna, zmęczona sytuacją, sama już nie wiem gdzie szukać pomocy. Mój partner od roku ma ciężki nawracający epizod depresyjny. Niestety bez znaczącej poprawy. W tym czasie zmiana lekarza, leków, terapeuty. Czuje sie ciągle zmęczony, śpiący, wyczerpany, nie ma siły, nie ma energii, nic mu się nie chce. To, co kiedyś go interesowało/cieszyło teraz nie cieszy. W międzyczasie stracił pracę, nie umie się określić co dalej, w jaka stronę pójść, co ma ze sobą zrobić. Ma wobec siebie ogromny krytycyzm, niska samoocenę, perfekcjonizm i poczucie że musi być lepszy, najlepszy a nic w zyciu nie ma i nie osiągnął i pewnie już nie osiągnie. Myśli s i myśli rezygnacyjny czasem występują jednak już w mniejszym stopniu niż wcześniej. W przyszłym tygodniu idzie na diagnostykę i leczenie na oddział psychiatryczny, ze wskazań lekarza. Oprócz tego mamy 20miesieczna córkę. Po porodzie przez pierwsze 2-3 miesiące to ja miałam problem z epizodem depresyjnym po porodzie i to partner przejął opiekę i obowiązki nade mną i dzieckiem. Wyleczyłam się, czuje się dobrze, wróciłam też do pracy, ogólnie wszystko ok. Pracuje na zmiany, mam prace i w weekendy i na noce gdzie partner zostaje z córką sam. Od pewnego czasu partner mówi, że jak jest z nią sam to nie czuje więzi z córką, że przebywanie z nią go po prostu męczy, wyczerpuje energetycznie. Bardzo ją kocha jednak przebywanie z nią jest dla niego ciężkie i to widać. Najczęściej to ja go zachęcam do kontaktu z córką, do zabaw, do interakcji. Zazwyczaj trwa to jakiś czas i partner wraca do swojego pokoju. Co robić? Jak mu pomóc odbudować tą relacje i więź żeby przebywanie z dzieckiem było dla niego przyjemnością, żeby sam chciał z nią przebywać bez mojej zachęty? Jestem naprawdę przeciążona, sfrustrowana biernością i niemocą partnera i zwyczajnie mam dosyć bo sytuacja trwa już długo i jest obciążeniem dla nas wszystkich. Czasem trudno jest mi wydobyć z siebie empatię i zrozumienie, gdy widzę jak jest znowu przybity, kiedy słyszę że po raz kolejny nie ma na coś siły albo gdy widzę że po 10min zabawy z córką po prostu położył się na podłodze i leży, a córka obok bawi się sama. Co robić? Szczerze mówiąc jestem już też pesymistycznie nastawiona i obawiam się, że ten pobyt w szpitalu niewiele pomoże i niewiele zmieni tylko co wtedy pozostaje? Z góry dziękuję jeśli ktoś przeczyta całość i będzie chciał odpisać, pomóc. Serdecznie pozdrawiam.
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry,

 

Pani wiadomość jest bardzo poruszająca i w pełni zrozumiałe jest to, że czuje się Pani zmęczona, sfrustrowana i bezradna. Sytuacja, w której Pani się znalazła – długotrwała depresja partnera, opieka nad małym dzieckiem, obowiązki zawodowe – to ogromne obciążenie psychiczne i emocjonalne.

 

To, że partner traci kontakt z córką, że trudno mu być aktywnym i zaangażowanym ojcem, wynika w dużej mierze z przebiegu jego choroby – depresja w tej postaci „odcina” emocje, energię, więzi, odbiera radość i zdolność reagowania na potrzeby najbliższych. On nie jest w stanie być obecny w pełni nie dlatego, że nie chce, ale dlatego, że jego układ nerwowy nie funkcjonuje prawidłowo.

 

Pobyt na oddziale psychiatrycznym może być realną szansą – to nie tylko zmiana środowiska i możliwość doboru leczenia, ale też często szansa na głębszą diagnostykę i spojrzenie na stan pacjenta w szerszym kontekście (w tym także funkcjonowania rodzinnego). Nawet jeśli nie przyniesie spektakularnej zmiany od razu, może stać się punktem zwrotnym.

 

Pani jako partnerka zrobiła już bardzo dużo. To zrozumiałe, że ma Pani momenty zniechęcenia, braku empatii – to nie oznacza, że Pani zawiodła. To oznacza, że Pani również potrzebuje wsparcia. 

 

Odbudowywanie więzi ojca z córką będzie możliwe dopiero wtedy, gdy partner poczuje się stabilniej i będzie miał choć minimalne zasoby psychiczne. Na razie to może być frustracją, ale niech Pani nie bierze całej odpowiedzialności za ich relację – nie da się zmusić kogoś do więzi, można jedynie stworzyć warunki, by mogła się odbudować, gdy będzie na to gotowość.

 

Warto też rozważyć wsparcie organizacyjne – być może pomoc rodziny, żłobek czy niania, choć na część etatu – cokolwiek odciąży Panią, choćby na chwilę.

 

Proszę pamiętać – to nie Pani obowiązkiem jest „naprawiać” partnera ani gwarantować, że wszystko się ułoży. Pani siła polega na tym, że pomimo ogromnego zmęczenia nadal jest w Pani troska i chęć pomocy. Ale by pomóc innym, trzeba też zadbać o siebie.

 

Pozdrawiam ciepło,

Justyna Bejmert

Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Dzień dobry, 
To zrozumiałe, że po miesiącach starań, opieki i emocjonalnego napięcia może Pani czuć frustrację, zniechęcenie i zmęczenie. W depresji bliskiej osoby cierpi nie tylko chory, ale też cały system rodzinny, a Pani zaangażowanie i troska są naprawdę ogromne. Pobyt partnera w szpitalu może być szansą nie tylko na lepsze dobranie leczenia farmakologicznego, ale także na głębszą ocenę jego stanu i przyczyn przedłużających się trudności. To także czas, w którym Pani może pozwolić sobie na oddech i zadbanie o siebie. Ma Pani pełne prawo czuć się przeciążona i potrzebować wsparcia. Warto poszukać dla siebie przestrzeni, np. w postaci własnej terapii lub konsultacji psychologicznej, by móc odzyskiwać siły.

Jeśli chodzi o relację ojca z córką: depresja bardzo często wpływa na zdolność do przeżywania więzi, przyjemności i bliskości. To nie oznacza braku miłości, lecz ograniczenie wynikające z choroby. Nie musi Pani wszystkiego dźwigać sama. Z czasem, przy odpowiednim leczeniu i wsparciu, partner może odzyskać zdolność do zaangażowania i czerpania radości z relacji. Na razie jednak to Pani może potrzebować więcej czułości i zrozumienia niż daje codzienność — i to też jest w porządku. Proszę pamiętać: nie jest Pani w tym wszystkim sama. Szukanie pomocy to nie oznaka rezygnacji, ale odwagi. 

Serdecznie Panią wspieram.
Martyna Jarosz

Karolina Bobrowska

Karolina Bobrowska

Dzień dobry,

 

Dobrze, że szuka Pani dla siebie pomocy kierując zapytanie tutaj na forum. Jest Pani w trudnej i obciążającej sytuacji, którą nie sposób unieść samodzielnie przez dłuższy czas bez konsekwencji dla własnego zdrowia psychicznego, ponieważ życie w stresie chronicznym prowadzi prosto do kryzysu. 

 

To, co w tej chwili najważniejsze, to zadbanie o siebie i o swoją codzienność. Proszę się zastanowić, czy ktoś z rodziny lub przyjaciół mógłby wesprzeć Panią choćby doraźnie np. przy opiece nad córką, drobnych obowiązkach czy po prostu emocjonalnie. Jeśli to możliwe, warto również pomyśleć o kontakcie z psychologiem dla siebie - nie tylko po to, by lepiej wspierać partnera, ale przede wszystkim, by samej poczuć się znów stabilniej. Pani wyczerpanie, frustracja i trudność z odnalezieniem empatii w pewnych momentach są całkowicie zrozumiałe. Nie jesteśmy w stanie dawać z siebie bez końca, jeśli sami nie mamy skąd brać. To ważne, że Pani partner został objęty opieką specjalistyczną i że trafi na oddział psychiatryczny - to może przynieść większą precyzję diagnostyczną i bardziej intensywne wsparcie. Jednocześnie doskonale rozumiem, że z Pani perspektywy towarzyszy temu nie tylko nadzieja, ale też obawa. To bardzo ludzka reakcja po tylu miesiącach zmagań. Proszę przemyśleć kwestię wsparcia, ponieważ nie musi Pani przechodzić przez to sama. 

 

Pozdrawiam serdecznie

Karolina Bobrowska 

psycholog

 

Katarzyna Brożyna

Katarzyna Brożyna

Pani D

Jest Pani olbrzymką, silną, mądrą kobietą - bo co powiedziałaby Pani o osobie, która dźwiga na swoich barkach trzy osoby? Robi Pani wszystko, co w Pani mocy, a nawet więcej niż ktokolwiek mógłby oczekiwać. Nie jest Pani egoistką, jest Pani człowiekiem. 

Pisze Pani, że jest nastawiona pesymistycznie, jednak sam fakt, że postanowiła Pani tu napisać świadczy o tym, że mimo dramatycznie trudnej sytuacji, Pani wciąż ma w sobie ziarno nadziei, co jest niezwykłe.

 

Proszę nie dać temu ziarnu zmarnieć. Jak może je Pani pielęgnować? Może Pani spróbować odpowiedzieć sobie na poniższe pytania:

- Czego Pani dzisiaj potrzebuje najbardziej? Odpoczynku? Podziału odpowiedzialności? Zaopiekowania rozwoju emocjonalnego dziecka? Edukacji?

- Kto może Pani pomóc? Czy ma Pani w swoim otoczeniu osoby, które są Pani życzliwe? Dostępnych specjalistów?

- Co w codzienności sprawia Pani choć niewielką radość? Jeżeli to możliwe, proszę zastanowić się czy może być tego w Pani życiu więcej?

 

Pozostawiam Panią z tymi pytaniami życząc wiary w to, że ma Pani moc zmiany sytuacji. Nie męża, nie jego choroby, a sytuacji i tego jak się Pani czuje.

 

Katarzyna Brożyna

 

 


 

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z agresją i brakiem czułości w małżeństwie? Moje doświadczenia z toksycznym partnerem
Miłość piękna sex obłęd uczucia ostatnio przeplatane min 4 niedziele wolne od pracy męża w maju jak pierwsza w czerwcu i jeden dzień wolny w tygodniu. Twierdząc iż chce naprawiać nasze sprzeczki nadrabiać stracony czas czy zw jest w pracy czy nawet podczas całego wolnego dnia wspólnych sprzeczek ze olewa mnie nie chce pieszczot czułości rozmowy ciepła zaczepek jak zawsze tulenia a nawet magii sexu co zawsze była.. albo robi to celowo by przedlozac czas miło spędzania ze mną albo poprostu kogoś ma chociaż zaprzecza. Powód jaki jest agresywny słownie ręcznie potrafi mnie dusic czy wyzwać cyt,, syka kurwa ,, nie robi sobie nic a jaki powód brak komunikacji chęci zrozumienia rozmowy zaangażowania czego oczekuje co Pragnę??? Moje dopytywania sie czy kocha czy chce sexu a dlaczego nie przytula czy magja będzie??? Maz uważa ze non stop takie moje pytania jego mózg zabijają ze to ja z niego robię psychola uczę nakazuje nalegam co ma robić a on wie kiedy co ma zrobić. Odrazu staje się agresywny potrafi rozwalac przedmioty w domu rzucać swoim telefonem. Kiedy mówię ze potrzebuje pomocy psychologa tak jak ja chodzę Odrazu do mnie ze jestem kretynka problemem toksyczna debil chora psychicznie. Odeazu mówię terapię żadne małżeńskie nie pomogły chodziliśmy . Tłumaczę mężowi o nic zapytać nie mogę o nic nie chce słuchać rozmawiać logicznie. Kiedy dzień dramatu sie kończy na pół.godz mily sex i spać rano nagle kochany czasem przeprosi A swe czyny choć nie zawsze bardziej potrafi mnie wszystkim obarczać zrzucać na mnie. Jadąc do pracy słodkie zdjęcia czułość ze pragnie sexu ze kocha itp..nke wiem jak to odbierać już powiedziałam nawet mężowi ze czułość miłość do mnie raczej wygląda jakby na odległość a jak jesteśmy razem zupełnie inaczej maz zaprzecza co mam robić odciąć sie ??? Nie gadać o moich potrzebach sexu czułości odpuścić???
Mąż wypomina mi przeszłość, w której go nawet jeszcze nie było.
Mąż męczy mnie o przeszłość a dokładniej o 1 incydent, który się zdarzył, jak jeszcze go nawet nie znałam.
Związek na odległość z partnerką z dziećmi – brak czułości, konflikty i wewnętrzny rozdźwięk
Witam, mam gleboki konflikt wewnetrzny zwiazany ze zwiazkiem na odleglosc. Przylatujac teraz na 3 tygodnie po miesiecznej nieobecnosci liczylem na super czas, po czesci oswoilem sie z tym ze ona posiada dzieci… myslalem, ze bedzie super. Jednak mielismy sporo konfliktow a ja jestem bardzo przeciwny sporom jednoczesnie mam wrazenie, ze ona uwaza, ze w jakims stopniu to naturalna czesc zwiazku i nic takiego sie nie dzialo… ja kilka razy juz myslalem o tym zeby wrocic do siebie jednak nie chcialem przy dzieciach robic takich “scen” i po jakims czasie mi przechodzilo sam lagodzilem konflikt i na chwile wszystko wracalo do normy. W ktoryms momencie mowilem sobie, ze tesknie za swoim domem i chyba faktycznie nie chce wracac do kraju i nagle… jej zachowanie sie zmienilo okazala czulosc i uprawialismy seks. Po tym moje nastawienie zmienilo sie diametralnie, i odwrotnie niz wczesniej bardzo chcialem zostac i bylem zly ze czas wracac. Ostatnie dni spedzilismy czas bardzo fajnie poza pewnymi drobnymi sprzeczkami… w ostatni dzien mielismy jechac z jej synem na mecz ale zlapal kontuzje wiec ona sama zaczela myslec co bedziemy robic z jej dziecmi - wowczas syn mocno mnie zaskoczyl i sam powiedzial “to wasz ostatni dzien wiec spedzcie go sami a ja pojde do kolegow”. Wkurza mnie to, ze to syn widzi bardziej ze powinnismy wiecej czasu spedzac sam na sam. 2 tyg wczesniej chcialem isc z nia do kina po calym dniu z dziecmi a ona zaproponowala synowi czy nie pojdzie z nami… dla niej ona i dzieci to jedno cialo a dla mnie niestety nie. Czuje sie chwilami bardzo samotny ale nagpe kiedy pojawia sie odrobina czulosci czy seks pobudzam sie na nowo jestem szczesliwy i chce rozwijac ta relacje dalej az do kolejnego konfliktu… w ostatnia noc przed wyjazdem poklocilismy sie o film i odsunela sie na wieczor poszla sama spac zawolala dzieci tez wczesniej… ogolnie ostatni wieczor po prostu sie zepsul wyjechalem jeszcze rano z wielkim zalem i zloscia… nie mam ochoty mowic jej kocham zreszta moze dlateto, ze ona bardziej mowi to dzieciom niz mi jakiee …10, 20 razy czesciej. Ten zwiazek to powazna hustawka nastrojow - ale jak widze dla mnie - dla niej nie chyba zdrowa dynamika. Siedze juz w domu sam chcialbym uslyszec cos milego, kocham tesknie, mysle o Tobie… cokolwiei ale przez ostatni konflikt jest zimno sucho i… nie tego oczekuje od zwiazku… nie chce poraz setny mowic o swoich potrzebach bo pewnie wyjdzie z tego klotnia…. Mam jakby rozdwojenie jazni jedna czesc nie chce z nia byc a druga ciagle zaklada rozowe okulary i przypominac cudowne chwile. Ja tez jestem w tym zwiazku i na pewno jest jakas czesc mojej winy ale nie umiem z tego wyjsc nawet majac swiadomosc ze ona juz dzieci nie chce a ja chce bo nie mam… sama o tym mowi “zastanawiam sie dlaczego jestes ze mna skoro ja juz dzieci nie chce powtarzam od poczatku…” (byly moze dwa momenty ze zrozumialem, ze moze i by chciala…. Brakuje mi milosci i czulosci mecze sie az do chwili okazania uczucia… i nie umiem wyjsc z tego blednego kola a czuje ze powinienem
Intercyza, związek a relacje rodzinne – jak poradzić sobie z wątpliwościami?
Witam, jestem już długo z partnerem. Mieszkamy w Jego mieszkaniu, on chce się wyprowadzić do domu rodzinnego. Ze mną chce wziąć ślub ale chce intercyzy. Nie mamy dzieci. Ja mam mieć kiedys dom po rodzicach, a moja siostra ma wybudowany dom teraz. Facet chce tej intercyzy żeby niepotrzebnie mieszać skoro dzieci nie mamy, to niech kiedyś po nas dziedziczy ktoś z rodziny. Facet ma pretensje że rodzice mnie potraktowali gorzej (że względu na ten podział majątkowy) nie chce ich odwiedzać a jednocześnie chce ze mną być ale bez wpolnego majątku. Zasiewa we mnie ziarno niepewności czy rodzice nie pozostawią mnie jednak z niczym, bo teraz nic od nich nie dostałam, co sprawia że czuję się skołowana i już sama nie wiem komu i w co wierzyć. Martwię się o ten związek, nie chce się rozstawać ale jednocześnie czuję że to będzie taki związek tylko z korzyścią dla niego, bo ja mam u niego zamieszkać, jeszcze ma pretensje że jestem niewdzięczna bo chce mnie do siebie zabrać i mam wrażenie że chce mnie odciąć od rodziny(bo według niego źle mnie potraktowała) i nie przepada też za moimi znajomymi. Jak mówię mu o swoich obawach co do mieszkania z jego rodzicami i że boję się odcięcia od swojej rodziny to nic mi nie odpowiada. W ogóle to on bardzo jest za swoją rodziną, że jest najlepszą najmądrzejszą a innych ma trochę za nic. Mam wrażenie że ignoruje moje wątpliwości i uważa że skoro je mam to znaczy że nie chce z nim mieszkać, a ja uważam że to nie jest tak. Chcę poprostu zanim podejmiemy taką decyzję ustalić jakieś zasady i że ja nie dam się i nie chce odcinać od rodziny, znajomych. Co robić w takiej sytuacji czy taki zwiazek ma sens? Jak to rozwiązać alby każdy był zadowolony i nie miał jakiegoś poczucia straty?
Jak odzyskać pewność siebie i radzić sobie z samotnością po rozstaniu?

Nie wiem nawet, jak o tym pisać, bo czuję się naprawdę pogubiona po rozstaniu z moim partnerem, z którym byłam 8 lat, planowaliśmy ślub, a on mnie zostawił na młodszej. Ból nie chce mnie opuścić, a samotność, która mnie prześladuje, jest po prostu przytłaczająca. 

Moje poczucie własnej wartości spadło na samo dno i czuję, że nie wiem, jak dalej żyć. Czy w ogóle zdołam zacząć na nowo budować swoje życie i odnaleźć siebie? 

Chce sobie pomóc, ale nie wiem jak. Chcę znowu być szczęśliwa i pełna życia, nie to, co teraz... Może są jakieś techniki, które mogą pomóc mi przestać czuć się tak cholernie samotnie i zacząć budować swoją pewność siebie? Czasem czuję się jak uwięziona w swoich emocjach, co totalnie przeszkadza mi skupić się na codziennych sprawach. 

Czy coś innego może mi pomóc?

W wolnych chwilach lubię czytać, więc może to też byłoby rozwiązanie?

Próbowałam coś znaleźć, ale jest tego za dużo i nie wiem, które są sensowne. Proszę pomóżcie

asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.