Left ArrowWstecz

Jak wspierać partnera z depresją i odbudować więź z dzieckiem?

Dzień dobry, Postanowiłam napisać, ponieważ czuje się bezradna, zmęczona sytuacją, sama już nie wiem gdzie szukać pomocy. Mój partner od roku ma ciężki nawracający epizod depresyjny. Niestety bez znaczącej poprawy. W tym czasie zmiana lekarza, leków, terapeuty. Czuje sie ciągle zmęczony, śpiący, wyczerpany, nie ma siły, nie ma energii, nic mu się nie chce. To, co kiedyś go interesowało/cieszyło teraz nie cieszy. W międzyczasie stracił pracę, nie umie się określić co dalej, w jaka stronę pójść, co ma ze sobą zrobić. Ma wobec siebie ogromny krytycyzm, niska samoocenę, perfekcjonizm i poczucie że musi być lepszy, najlepszy a nic w zyciu nie ma i nie osiągnął i pewnie już nie osiągnie. Myśli s i myśli rezygnacyjny czasem występują jednak już w mniejszym stopniu niż wcześniej. W przyszłym tygodniu idzie na diagnostykę i leczenie na oddział psychiatryczny, ze wskazań lekarza. Oprócz tego mamy 20miesieczna córkę. Po porodzie przez pierwsze 2-3 miesiące to ja miałam problem z epizodem depresyjnym po porodzie i to partner przejął opiekę i obowiązki nade mną i dzieckiem. Wyleczyłam się, czuje się dobrze, wróciłam też do pracy, ogólnie wszystko ok. Pracuje na zmiany, mam prace i w weekendy i na noce gdzie partner zostaje z córką sam. Od pewnego czasu partner mówi, że jak jest z nią sam to nie czuje więzi z córką, że przebywanie z nią go po prostu męczy, wyczerpuje energetycznie. Bardzo ją kocha jednak przebywanie z nią jest dla niego ciężkie i to widać. Najczęściej to ja go zachęcam do kontaktu z córką, do zabaw, do interakcji. Zazwyczaj trwa to jakiś czas i partner wraca do swojego pokoju. Co robić? Jak mu pomóc odbudować tą relacje i więź żeby przebywanie z dzieckiem było dla niego przyjemnością, żeby sam chciał z nią przebywać bez mojej zachęty? Jestem naprawdę przeciążona, sfrustrowana biernością i niemocą partnera i zwyczajnie mam dosyć bo sytuacja trwa już długo i jest obciążeniem dla nas wszystkich. Czasem trudno jest mi wydobyć z siebie empatię i zrozumienie, gdy widzę jak jest znowu przybity, kiedy słyszę że po raz kolejny nie ma na coś siły albo gdy widzę że po 10min zabawy z córką po prostu położył się na podłodze i leży, a córka obok bawi się sama. Co robić? Szczerze mówiąc jestem już też pesymistycznie nastawiona i obawiam się, że ten pobyt w szpitalu niewiele pomoże i niewiele zmieni tylko co wtedy pozostaje? Z góry dziękuję jeśli ktoś przeczyta całość i będzie chciał odpisać, pomóc. Serdecznie pozdrawiam.
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry,

 

Pani wiadomość jest bardzo poruszająca i w pełni zrozumiałe jest to, że czuje się Pani zmęczona, sfrustrowana i bezradna. Sytuacja, w której Pani się znalazła – długotrwała depresja partnera, opieka nad małym dzieckiem, obowiązki zawodowe – to ogromne obciążenie psychiczne i emocjonalne.

 

To, że partner traci kontakt z córką, że trudno mu być aktywnym i zaangażowanym ojcem, wynika w dużej mierze z przebiegu jego choroby – depresja w tej postaci „odcina” emocje, energię, więzi, odbiera radość i zdolność reagowania na potrzeby najbliższych. On nie jest w stanie być obecny w pełni nie dlatego, że nie chce, ale dlatego, że jego układ nerwowy nie funkcjonuje prawidłowo.

 

Pobyt na oddziale psychiatrycznym może być realną szansą – to nie tylko zmiana środowiska i możliwość doboru leczenia, ale też często szansa na głębszą diagnostykę i spojrzenie na stan pacjenta w szerszym kontekście (w tym także funkcjonowania rodzinnego). Nawet jeśli nie przyniesie spektakularnej zmiany od razu, może stać się punktem zwrotnym.

 

Pani jako partnerka zrobiła już bardzo dużo. To zrozumiałe, że ma Pani momenty zniechęcenia, braku empatii – to nie oznacza, że Pani zawiodła. To oznacza, że Pani również potrzebuje wsparcia. 

 

Odbudowywanie więzi ojca z córką będzie możliwe dopiero wtedy, gdy partner poczuje się stabilniej i będzie miał choć minimalne zasoby psychiczne. Na razie to może być frustracją, ale niech Pani nie bierze całej odpowiedzialności za ich relację – nie da się zmusić kogoś do więzi, można jedynie stworzyć warunki, by mogła się odbudować, gdy będzie na to gotowość.

 

Warto też rozważyć wsparcie organizacyjne – być może pomoc rodziny, żłobek czy niania, choć na część etatu – cokolwiek odciąży Panią, choćby na chwilę.

 

Proszę pamiętać – to nie Pani obowiązkiem jest „naprawiać” partnera ani gwarantować, że wszystko się ułoży. Pani siła polega na tym, że pomimo ogromnego zmęczenia nadal jest w Pani troska i chęć pomocy. Ale by pomóc innym, trzeba też zadbać o siebie.

 

Pozdrawiam ciepło,

Justyna Bejmert

Psycholog

4 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Dzień dobry, 
To zrozumiałe, że po miesiącach starań, opieki i emocjonalnego napięcia może Pani czuć frustrację, zniechęcenie i zmęczenie. W depresji bliskiej osoby cierpi nie tylko chory, ale też cały system rodzinny, a Pani zaangażowanie i troska są naprawdę ogromne. Pobyt partnera w szpitalu może być szansą nie tylko na lepsze dobranie leczenia farmakologicznego, ale także na głębszą ocenę jego stanu i przyczyn przedłużających się trudności. To także czas, w którym Pani może pozwolić sobie na oddech i zadbanie o siebie. Ma Pani pełne prawo czuć się przeciążona i potrzebować wsparcia. Warto poszukać dla siebie przestrzeni, np. w postaci własnej terapii lub konsultacji psychologicznej, by móc odzyskiwać siły.

Jeśli chodzi o relację ojca z córką: depresja bardzo często wpływa na zdolność do przeżywania więzi, przyjemności i bliskości. To nie oznacza braku miłości, lecz ograniczenie wynikające z choroby. Nie musi Pani wszystkiego dźwigać sama. Z czasem, przy odpowiednim leczeniu i wsparciu, partner może odzyskać zdolność do zaangażowania i czerpania radości z relacji. Na razie jednak to Pani może potrzebować więcej czułości i zrozumienia niż daje codzienność — i to też jest w porządku. Proszę pamiętać: nie jest Pani w tym wszystkim sama. Szukanie pomocy to nie oznaka rezygnacji, ale odwagi. 

Serdecznie Panią wspieram.
Martyna Jarosz

4 miesiące temu
Karolina Bobrowska

Karolina Bobrowska

Dzień dobry,

 

Dobrze, że szuka Pani dla siebie pomocy kierując zapytanie tutaj na forum. Jest Pani w trudnej i obciążającej sytuacji, którą nie sposób unieść samodzielnie przez dłuższy czas bez konsekwencji dla własnego zdrowia psychicznego, ponieważ życie w stresie chronicznym prowadzi prosto do kryzysu. 

 

To, co w tej chwili najważniejsze, to zadbanie o siebie i o swoją codzienność. Proszę się zastanowić, czy ktoś z rodziny lub przyjaciół mógłby wesprzeć Panią choćby doraźnie np. przy opiece nad córką, drobnych obowiązkach czy po prostu emocjonalnie. Jeśli to możliwe, warto również pomyśleć o kontakcie z psychologiem dla siebie - nie tylko po to, by lepiej wspierać partnera, ale przede wszystkim, by samej poczuć się znów stabilniej. Pani wyczerpanie, frustracja i trudność z odnalezieniem empatii w pewnych momentach są całkowicie zrozumiałe. Nie jesteśmy w stanie dawać z siebie bez końca, jeśli sami nie mamy skąd brać. To ważne, że Pani partner został objęty opieką specjalistyczną i że trafi na oddział psychiatryczny - to może przynieść większą precyzję diagnostyczną i bardziej intensywne wsparcie. Jednocześnie doskonale rozumiem, że z Pani perspektywy towarzyszy temu nie tylko nadzieja, ale też obawa. To bardzo ludzka reakcja po tylu miesiącach zmagań. Proszę przemyśleć kwestię wsparcia, ponieważ nie musi Pani przechodzić przez to sama. 

 

Pozdrawiam serdecznie

Karolina Bobrowska 

psycholog

 

4 miesiące temu
Katarzyna Brożyna

Katarzyna Brożyna

Pani D

Jest Pani olbrzymką, silną, mądrą kobietą - bo co powiedziałaby Pani o osobie, która dźwiga na swoich barkach trzy osoby? Robi Pani wszystko, co w Pani mocy, a nawet więcej niż ktokolwiek mógłby oczekiwać. Nie jest Pani egoistką, jest Pani człowiekiem. 

Pisze Pani, że jest nastawiona pesymistycznie, jednak sam fakt, że postanowiła Pani tu napisać świadczy o tym, że mimo dramatycznie trudnej sytuacji, Pani wciąż ma w sobie ziarno nadziei, co jest niezwykłe.

 

Proszę nie dać temu ziarnu zmarnieć. Jak może je Pani pielęgnować? Może Pani spróbować odpowiedzieć sobie na poniższe pytania:

- Czego Pani dzisiaj potrzebuje najbardziej? Odpoczynku? Podziału odpowiedzialności? Zaopiekowania rozwoju emocjonalnego dziecka? Edukacji?

- Kto może Pani pomóc? Czy ma Pani w swoim otoczeniu osoby, które są Pani życzliwe? Dostępnych specjalistów?

- Co w codzienności sprawia Pani choć niewielką radość? Jeżeli to możliwe, proszę zastanowić się czy może być tego w Pani życiu więcej?

 

Pozostawiam Panią z tymi pytaniami życząc wiary w to, że ma Pani moc zmiany sytuacji. Nie męża, nie jego choroby, a sytuacji i tego jak się Pani czuje.

 

Katarzyna Brożyna

 

 


 

4 miesiące temu

Zobacz podobne

Smutek i pustka po przeprowadzce na wymarzony dom - jak sobie poradzić?

Dzień dobry, piszę bo już sobie nie radzę... Mam 44 lata, dwójkę dzieci i męża. Niedawno przeprowadziliśmy sie w nowe miejsce, nasz wymarzony dom. Od momentu przeprowadzki czuje smutek, nawet rozpacz. Nie jestem w stanie funkcjonować normalnie. Budzę się codziennie o 4 i nie jestem w stanie spać. Wcześniej mieszkaliśmy w domu z moimi rodzicami, mnie nie było źle, ale nowy dom to też była moja decyzja... mimo że mieszkamy blisko - 10 minut od rodzinnej miejscowości, ja czuję się jakbym przeprowadziła się na inną planetę. Mam wszędzie daleko, między pracą a zajęciami dzieci jestem w domu rodzinnym, bo nie ma sensu tu wracać. Tracę czas na ciągłe dojazdy, no i kwestia kredytu, który nam zjada jedną pensję. Mąż jest tutaj szczęśliwy, ja chciałabym wrócić na stare śmieci i żyć bez stresu. Przechodzimy straszny kryzys. Mówi mi, że to co czuje nie jest normalne, ze wszyscy sobie jakoś radzą... a ja czuję tak ogromną pustkę i samotność, że ryczę codziennie w aucie... czuje się więźniem tego domu. Moje życie zostało w rodzinnej miejscowości, dzieci tam chodzą do szkoły a ja pracuję. Tam są moi rodzice i znajomi. Za płotem chciałabym widzieć moich rodziców, a nie obcych ludzi. Czy to nienormalne? Wiem, że to moja decyzja, ale 5 lat temu nie myślałam o tym w ten sposób... Chcialabym wrócić, ale nie wiem czy jest to możliwe.... teraz czuję, że nie mam domu. Ani tutaj, ani w rodzinnej miejscowości. Sama się tak załatwiłam i nie mogę patrzeć na siebie w lustrze. Dziękuję za możliwość napisania tych słów.

Partner, po powrocie po rozstaniu, 3 miesiąc nie wie czy chce ze mną być.
Witam. Z partnerem wróciliśmy do siebie po rozstaniu. Niestety mimo, że jesteśmy razem i mieszkamy razem, on wciąż nie wie czy chce ze mną być. Gdy pytam go o uczucia o pewność (wiadomo że chce wiedzieć, że nikt nas nie rozdzieli i nagle nie zostawi mnie dla nowej, ciekawszej „opcji” - bo po co żyć w związku „aby być”) to nic nie odpowiada albo mówi, że potrzebuje czasu i żebym na niego nie naciskała. Cały czas mi podkreśla, że teraz to już on musi sobie przemyśleć czy chce ze mną być i żebym dała mu czas. To trwa już 2 miesiące, pierwszy od ponownego wejścia w związek był bez rozmów na takie i poważniejsze tandety, drugi mieszkaliśmy juz razem, zaczęłam rozmawiać z nim na takie tematy i cały czas słyszę nie wiem czy chce z tobą być. A w przyszłym miesiącu minie już 3 miesiąc i ja się zastanawiam ile można tak być w niepewności? Jak można tak długo nie wiedzieć czy się chce z kimś być czy nie? I po co mnie trzyma skoro nie wie? Ja nie umiem odejść, a chyba powinnam. Sama nie wiem co robić czy czekać na dzień, w którym powie nie chce, czy jednak czekać dalej i być z nim dalej tak jak jest? I dać temu czas?
Jestem w związku już 8 lat. Bardzo się kochamy. Jednak zdarzyło się kilka sytuacji, w których naruszył moje zaufanie do niego.
Witam, jestem w związku już 8 lat. Bardzo się kochamy. Chłopak często mi powtarza, że mnie kocha i że to ja nauczyłam go wrażliwości na wiele rzeczy. Jednak zdarzyło się kilka sytuacji, w których naruszył moje zaufanie do niego. Pisał do wielu dziewczyn, nawet naszych wspólnych znajomych, wiadomości typu, że potrzebuje przyjaźni, ale żeby nikt o tym nie wiedział. W kółko przejawiała się tematyka przyjaźni i że tego właśnie potrzebuje. Mieliśmy przez to spory kryzys, nie odzywaliśmy się miesiąc czasu, jednak wybaczyłam mu. On sam stwierdził, że pisał do nich, bo brakowało mu bliskości… Minęło już trochę czasu i niedawno dostałam wiadomość od dziewczyny, która wysłała mi zdjęcia rozmowy z nim z poprzedniego weekendu. On miał wigilię firmową i trochę się opił. Napisał do niej, że jest piękna. Ciągle do niej dzwonił… Sama nie wiem, co robić. Nie potrafię spać, bo ciągle myślę o tym. Kocham go, on sam się popłakał i mówi, że nie paletą tego, żeby do kogoś pisało. Pousuwał wszystkie portale na telefonie i ciągle powtarza, że chce na nowo odbudować moje zaufanie. Tylko ja ciągle o tym myślę i boję się, że to może z nim jest coś nie tak. Chciałbym nam jakoś pomóc, ale nie wiem jak.
Jak poradzić sobie z utratą przyjaciół i konfliktami z rodziną po terapii

Po terapii straciłam przyjaciół, tracę znajomych, nie lubi mnie rodzina. Gdy im przytakiwałam, to byłam ok. A teraz jestem wyzywana za własne zdanie. Ojciec się gotuje, że mogę lubić inną partię polityczną (od razu nazywa mnie debilem), matka całe życie drze się, że ona ma gorzej, ona ma tak samo, że ja nic nie rozumiem, ona wie najlepiej... A jest tak tępa osoba, że nie potrafi zmienić baterii w budziku. Pół dnia ogląda filmy i gra w pasjansa. Znajomi przestali się odzywać, a jak mnie oszukują i mówię o tym wzrost, to wzbudza się w nich agresja. Z jednej strony czuje się dobrze. Z drugiej samotnie. Nie chcę być samotna, ale trudno mi po terapii zaufać komuś i mam niechęć do poznawania kolejnych fałszywych ludzi.

Jak sobie radzić gdy brakuje chęci do życia? Strata ojca, problemy zdrowotne i frustracja

Co mam robić, gdy nie chce mi się żyć? 13 lat temu przy mnie zmarł mi Tata, mam niedoczynność tarczycy i problemy neurologiczne. Jak miałam 3 Miesiące, zachorowałam na Zapalenie opon mózgowych i od tego czasu mam problemy ze zdrowiem? Proszę o jakąś wskazówkę, a dodaje, że u Psychoterapeuty I Psychologa już byłam to bardzo frustrujące, gdy nie można żyć normalnie.

kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!