Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Mąż odtrącił mnie po operacji guza mózgu - dlaczego tak jest?

Ewa

Jestem 3 miesiace po operacji guza mózgu. Dochodzę do siebie w domu i czekam na kolejną operacje. Jestem bardzo emocjonalna zreszta zawsze taka bylam, jak coś mi się nie podobało to głośno otym mówiłam. Mój maz(24 lata razem z pół rocznymi przerwami dwa razy) odtrącił mnie całkowicie po operacji. Spi w pokoju dorosłego syna i traktuje mnie jak powietrze od 1,5 roku. Jeszcze w zeszłe święta Bożego Narodzenia powiedziała mi że jestem zdrowa i nic mi nie jest. Kiedy okazało się w marcu że mam guza mózgu, a nie wymyślam nawet mnie nie przytulił tylko powiedział: będzie dobrze. A potem już było tylko gorzej. Ja oczekiwałam czułości i troski, a on izolacji. Całymi dniami zajmuje się telefonem i swoim hobby 3 razy w tygodniu. Powiedział mi, że juz nie potrafi naprawić tego co jest miedzy naami, ale chce mi pomagać finansowo i wozić mnie do lekarza, mieszkać że mną, być obok, ale nie jest obok. Jest jak wspolokator. Nie chcę tego. Co myślicie? Dlaczego tak jest?

Dzień dobry, 

Mimo najszczerszych chęci, nie mamy takiej mocy przewidywania tego, co rozgrywa się w myślach i uczuciach drugiego człowieka, dopóki nam o tym nie powie. Można snuć w tej sprawie różne hipotezy, m.in. taką, że dystans emocjonalny pomaga mężowi radzić sobie z ta sytuacja, ale równocześnie można widzieć to w zupełnie inny sposób, np. taki, że wypaliło się w nim uczucie do Pani, a pozostało uczucie odpowiedzialności. Tak czy inaczej byłyby to tylko spekulacje. To co słyszę, to jak bardzo Pani jest trudno, jak czuje się Pani odtrącona i osamotniona i jak bardzo potrzebuje Pani czułości i troski czego nie dostaje. Te i zapewne inne uczucia związane z chorobą wymagają zaopiekowania i dobrze to robić z profesjonalna pomocą psychologa/psychoterapeuty. Są miejsca, gdzie osoby chorujące przewlekle mogą otrzymać bezpłatną pomoc psychologiczną (trzeba sprawdzać w swoim miejscu zamieszkania) lub może to Pani zrobić prywatnie. Warto nie zostawiać tej sprawy i zająć się sobą. Pozdrawiam Magdalena Bilinska-Zakrzewicz 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Myśli rezygnacyjne minęły, ale boję się pomocy w szkole i czuję winę wobec wychowawczyni
Witam. Piszę po prostu, żeby się wygadać (napisać) o tym że: Jeszcze niedawno miałam myśli rezygnacyjne i myśli sh. Chciałam no po prostu nie żyć. A teraz jakieś 2 tygodnie później, może tydzień. Jestem szczęśliwa, zagaduje do nowych osób w klasie, jestem w szkole ponadpodstawowej w klasie 1 i śmieje się razem z klasą, nawet z nauczyciela, który po prostu się spóźnił lub który powiedział coś śmiesznego. Ale... Nie umiem już patrzeć normalnie i bez poczucia winy, na moją wychowawczynię. Bo jak przyszłam do szkoły zaczełam mieć obawy o nowych ludzi. Na każdej przerwie wypatruje psychologa, pedagog i myśle tylko o tym by mnie nie zawołali do siebie do gabinetu. Dałam sobie cel. Nie iść do psychologa, pedagog i do wychowawczyni po prostu po pomoc. Chcę sprawdzić po 1 czy dam radę sama, a po 2 czy oni będą o mnie pamiętać i jak zobaczą że jest źle to zapytają jak się czuję. Jak będzie w trakcie mojego "eksperymentu" źle to sięgnę po pomoc. Jestem oczywiście pod opieką Pani psycholog prywatnie i mam umówioną wizytę też u psychiatry. (przepraszam za brak przecinków itd.)
7 odpowiedzi
Kryzys w małżeństwie, manipulacja i depresja męża - co zrobić, gdy relacja rani i są w to zaangażowane dzieci?
Hej! Od pewnego czasu mam kryzys w małżeństwie. Mąż dostał załamania nerwowego/depresji (nie wiem czy to w ogóle to, bo odmawia już od pół roku pójścia na terapię - otrzymał od psychiatry leki, ale po tylu miesiącach postanowił, że już nie będzie ich brał - wiem, powinien to skonsultować z lekarzem, jednakże to typ faceta, który zawsze wie lepiej). Tydzień temu nie wytrzymałam i spakowałam walizki swoje i dzieci. Chciałam wyjechać do rodziców. Poinformowałam go o tym, że jadę na tydzień, żeby odpocząć i że za tydzień wrócę - jak chce może po nas przyjechać. Niestety wywiązała się awantura, bo mąż mi nie uwierzył i był pewien, że od niego odchodzę i chcę zabrać dzieci - żadne tłumaczenia nie trafiały. Dzieci wpadły w taki płacz, że odpuściłam. Od tamtej pory nie rozmawiamy ze sobą... jedynie półsłówkami na temat dzieci. Nawet nie patrzymy w swoją stronę. Mąż śpi na kanapie w salonie. Bardzo boli mnie ja sytuacja, ponieważ jestem stylem przywiązania lękowego... bardzo brakuje mi jego dotyku, rozmowy... męczy mnie to napięcie między nami. Ale wiem, że jak zrobię ten pierwszy krok to zacznie się na mnie wyżywać i spychać winę na mnie. Zawsze tak było.. nawet po tej kłótni kiedy chciałam wyjechać przyszedł wieczorem i z wyższością powiedział "I co... zadowolona jesteś z siebie? Warto było? Widzisz co narobiłaś? - teraz nienawidzę cię jeszcze bardziej niż nienawidziłem wcześniej". Co mam zrobić? Jedyny plus tego, że się do siebie nie odzywamy to, to, że się nie kłocimy i dzieci nie przeżywają. Nie proszę już o wspólną terapię.. nie namawiam.. namawiałam pół roku, ale on jest mądrzejszy. Sama chodzę od 2 miesięcy, wzmacniam swoje granice.. ale boję się, że ta sytuacja, która obecnie jest w domu może doprowadzić to rozpadu rodziny. Co zrobić? Chcę znowu dać wejść sobie na głowę... przejrzałam na oczy... wiem, że mną manipulował i wpędzał w poczucie winy... jednakże bardzo za nim tęsknię... mimo, że jest 1 metr dalej.
8 odpowiedzi
Zrezygnowałem z pracy, ponieważ cierpię na napady lęku, jak tylko myślę o mnóstwie ludzi, etacie, dojazdach wsród tłumów.
Witam, mam ogromny problem, mianowicie ja nie pracuje od prawie 2 lat, żyje z tego, co udało mi się zarobić wcześniej, bardzo nie lubię przebywać wśród ludzi, jestem całkowicie odizolowany, tak się czuje najlepiej, niestety powoli kończą mi się pieniądze na życie, a ja nie wyobrażam sobie pójścia do pracy. Mam agorafobię na samo to słowo, a także inne takie- CV, szef, dojazdy do pracy z ludźmi autobusem, współpracownicy itp., serce mi wali, a ja wpadam w panikę wobec etatu, który kojarzy mi się z siedzeniem gdzieś z ludźmi, wypełnianiu rozkazów przełożonego i dojeżdżaniu autobusem pełnym ludzi, mam do tego jakaś nadnaturalną niechęć, obrzydzenie i paraliżujący lęk, którego nie umiem pokonać, to jest tak silne, że powiem szczerze w życiu nie czułem czegoś równie silnego, ja się na pewno nie przełamię, ta ohyda, poniżenie, strach i inne bardzo negatywne uczucia sprawiają, że tak jak pisałem, na samo wspomnienie o pracy etacie itp rodzi się we mnie ogromna agresja, napad paniki lub napad ogromnego smutku i złości. Muszę mieć za co żyć i chcę coś zrobić, ale moje ograniczenia mi na to nie pozwalają, co mam zrobić? czy jest dla mnie jakaś nadzieja?
5 odpowiedzi
Witam serdecznie, pomimo swojego wieku nie byłem jeszcze nigdy w żadnym związku
[Mężczyzna, 28 lat, rocznik 1994] Witam serdecznie, pomimo swojego wieku nie byłem jeszcze nigdy w żadnym związku. Mieszkam z rodzicami, którzy bywają trudni (tata nadużywa alkoholu, choć robi to po cichu, wieczorami, mama jest raczej depresyjna). Mam wodogłowie od urodzenia, czuję się nieatrakcyjny fizycznie i tak też jestem odbierany przez kobiety, które jeśli już cenią sobie moje towarzystwo, to niejako z automatu przypisują mnie do kategorii "kumpel". Mam też nieciekawe z punktu widzenia większości kobiet zainteresowania, takie jak historia czy polityka. Na Badoo poznałem jakoś w lutym niecały rok starszą koleżankę, która z miejsca mi się spodobała, ale gdy tylko zaczęło nam się dobrze rozmawiać, ostrzegła mnie, że jest obecnie w potężnym kryzysie psychicznym po porzuceniu przez pierwszego partnera, ma CHAD i że póki co możemy się tylko kumplować. Przystałem na to, w nadziei, że jak się wzmocni psychicznie, to będzie można podjąć o nią starania. Zgodnie z jej prośbą nie robiłem tego jednak, widząc, jak potężne ma wahania nastroju (stalkowanie profili byłego na portalach, wypisywanie do niego wiadomości, euforia, gdy coś od niechcenia odpowiedział, potężne dołki, gdy ignorował czy odobserwował jej profil na Instagramie - on po rozstaniu wyniósł się z pierwszego wynajmowanego przez nią i jego mieszkania do rodziców, na Mazury, po ledwie 2 miesiącach burzliwego związku, mówiąc, że "chce się od niej uwolnić" i że "nie było chemii") miała, pocieszałem, byłem do jej dyspozycji zawsze wtedy, gdy tego potrzebowała. Równocześnie wspólne wyjścia na planszówki i jedzenie sprawiły, że stała mi się bliska. Niestety, chyba wpadła w okres manii, jak się nieco wzmocniła, a że stałem się jej powiernikiem, to pewnego dnia uznała, że nie chce już płakać, i wpadła na pomysł, że wejdzie w układ fwb z dalszym kumplem (on potem się rozmyślił), pytając mnie, czy to dobre dla zagłuszenia jej bólu. Odradzałem, dysponując jedynie przykładami koleżanek, które weszły w takie układy i żałowały tego, ale powiedziałem też coś, co mnie zdradziło z moimi uczuciami do niej - że nie mogę być w tej sprawie obiektywny, bo mi się podoba. Chodziło mi tylko o odsunięcie od siebie pytania, a powstał kwas w naszych relacjach, nasze rozmowy już nie są tak otwarte i częste, raz tylko mi powiedziała, że żałuje, że z fwb jej nie wypaliło, bo to dla niej obecnie najlepsza opcja na przeczekanie do Erasmusa, na którego jedzie we wrześniu (na rok do Hiszpanii; uwaga, oczywiście, zabolała mnie, ale grałem dobrą minę do złej gry). Zwierzyła mi się też, że pisze z 4 panami na poważnie, i że musi się kontrolować, bo potem będzie jej trudno wybrać. To też mnie zabolało. Zmieniła też stosunek do mnie - jest albo "olewczy", tj. nadal podyskutuje na neutralne tematy, ale już od niechcenia, jakbym ją męczył, czasami też, jak wtedy gdy żaliła mi się, że jej zamierzony temat podyplomówki upadł, bo nie ma filmów podejmujących kwestię feministycznego retellingu mitu o Odyseuszu, a ja chciałem ją pocieszyć, podsuwając książkę na temat takiego retellingu, stała się opryskliwa czy wręcz agresywna (raz rzucała w moim kierunku kurwami, właśnie przy tej sprawie, że chodzi o filmy; potem przeprosiła, jej zachowanie miało wynikać ze zgubienia hasła do starego profilu Badoo). Teraz kompulsywnie szuka partnerów na Tinderze i Badoo, a na tym drugim portalu trafiam czasem na jej profil, co wywołuje u mnie dyskomfort i smutek. Moje pytania są trzy: 1. Jak można przywrócić relacje z koleżanką do stanu pierwotnego, tj. koleżeństwa bez starań z mojej strony, ale np. ze wspólnymi wyjściami? 2. Czy po wyjściu przez nią z okresu manii będzie się zachowywać inaczej w stosunku do mnie? Jak postępować, gdy staje się opryskliwa czy nieprzyjemna, a jak kiedy po prostu odpowiada mi zdawkowo, co też boli, biorąc pod uwagę to, jak zwierzaliśmy się sobie wcześniej? 3. Jak pokonać w sobie poczucie przybicia tą sytuacją, wiedząc, że mam niewielu przyjaciół, i nie chcąc obarczać swoją sytuacją rodziny (stąd anonimowa prośba o poradę)? Jak maskować poczucie przygnębienia tak, by nikt nie dowiedział się, w jak trudną relację się wdałem? Jak sprawić, by w przyszłości to doświadczenie mnie nie blokowało w nawiązywaniu nowych relacji? Z góry dziękuję za odpowiedź.
2 odpowiedzi
Czy miesiac ciszy po rozstaniu to dobry pomysl? Brak uczuc po zerwaniu i czy warto ratowac zwiazek
Dzień dobry, drogi moje i mojej byłej przecinały się wielokrotnie, początkowo nawet się nie lubiliśmy, oboje byliśmy dość poranieni, ale gdy poznaliśmy się tak naprawdę, oboje zaczęliśmy pisać całe dnie, spotykać się, bywało burzowo, ale jakoś się dotarliśmy. Pewnego razu podczas rozmowy (tydzień trwania oficjalnego związku) przyznała się, ze zataiła przede mną informację z przeszłości, którą gdybym znał pewnie nie zdecydowałbym się na związek. Tego samego wieczora zerwałem z nią. Przyjeżdżała, prosiła o drugą szansę - nie chciałem o tym słyszeć, w momencie zerwania byłem zimny jak głaz. Później w czasie rozmów powiedziałem, że wybaczam jej to i przeszłość nie stanowiłaby żadnej przeszkody, tyle że ja już nic nie czuję. Do czasu tej informacji wskoczyłbym za nią w ogień. Teraz po dwóch tygodniach od rozstania poprosiłem o miesiąc ciszy, przed nią ważny egzamin, a ja po prostu chcę zatęsknić. Chciałbym znów móc czuć to co wcześniej. Myślałem, że po długim czasie bez relacji oboje w końcu znaleźliśmy się, oboje patrzyliśmy podobnym kierunku w życiu, a ja nie czuję motywacji do walki. Częściej nie chcę, niż chcę. Czy ten brak kontaktu to nie jest błąd? Czy jeśli chciałbym to naprawić, to powinienem się z nią spotykać czy odpuscić na długi czas? Chciałem ciszy, bo gdy próbowaliśmy rozmawiać normalnie, to czułem, że ona sprawdza czy coś się we mnie tli a mnie to dodatkowo zamykało/odpychało. Co zrobić? Od rozstania minęły dwa tygodnie.
8 odpowiedzi
Szwagierka ingeruje w relacje z synem i synowa - jak reagowac na manipulacje w rodzinie?
Witam. Mam pytanie. Moja szwagierka, czyli siostra mojej żony, ciągle manipuluje stosunkami między mną a moim synem, a zwłaszcza obecnie między nami a synową. Sprawa zaczęła się od narodzin mojej wnuczki. Było to przed ślubem. Syn oświadczył, że nie weźmie ślubu kościelnego, tylko cywilny, co wywołało dosyć spory konflikt. I od tego czasu szwagierka maksymalnie wtrąca się w nasze stosunki. Już od samego początku pomagała mojemu synowi w organizacji ślubu. Sprzedała mu alkohol, chyba taniej, załatwiła dodatkowe atrakcje na przyjęcie, podnosząc rangę tego wydarzenia. Moi teściowie też wsparli swojego wnuka, chociaż nam mówili, że powinien wziąć ślub kościelny. Doszło nawet do takiej sytuacji, że zapraszali moją synową (dla nich obcą kobietę) na obiad czy kawę, ukrywając przed nami w pełni taką sytuację. Jak powinienem się zachować? żadne rozmowy nie pomagają oni robą tak jak im jest najwygodniej i ciągle manipuluje dla własnych korzyści
10 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: kobieta bezpieczna w progu domu, opiekun z tarczą stoi na straży

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.