30 zł zniżki na pierwszą wizytę z kodem WIOSNA26

w ramach akcji #WychodziNamToNaDobre!

Wybierz specjalistę
Left ArrowWstecz
Od jakiegoś czasu mam problemy emocjonalne. Nawet parę razy dziennie potrafi zmienić mi się humor z neutralnego na głęboki smutek. Nie potrafię być prawdziwie szczęśliwy. Podczas kłótni/omawiania trudnego tematu z partnerką potrafię dostać "atak snu", czyli mam na tyle mocną potrzebę zaśnięcia w danym momencie, że w najbliższych minutach mimo prób zażegnania tego jakimś napojem bezalkoholowym np kawa albo zajęciem się czymś innym po prostu i tak za moment zasnę i spędzę na spaniu parę godzin. Od długiego czasu nie umiem pozbyć się z głowy przykrych sytuacji pełnych niezrozumienia, wytykania bierzących błędów i narastających kolejnych oczekiwań gdzie obecnym jeszcze do końca nie umiem sprostać. A ciągle dochodzą kolejne które czuję, że pogarszają mój stan jeszcze bardziej. Nie czuję, że mogę być sobą tylko ciągle muszę być dostosowany pod kogoś i dla kogoś rzadko z "miarodajnym" odwdzięczaniem się w moją stronę. Czy potrzebuję pomocy specjalisty?
Katarzyna Pigulska

Katarzyna Pigulska

Dzień dobry, Do specjalisty warto się udać wtedy, gdy jakieś problemy utrudniają codzienne funkcjonowanie. Z Pana opowieści wnioskuję, że w Pana życiu nawarstwiają się trudności, z którymi trudno sobie poradzić i które obniżają Pana nastrój. Wizyta u psychoterapeuty może być dobrym pomysłem na poukładanie tych spraw w głowie, na sprawdzenie, co utrudnia Panu radzenie sobie oraz naukę tego radzenia. Już same pierwsze konsultacje z psychoterapeutą pozwolą sprawdzić, czy taka forma pomocy może wnieść zmianę w Pana życiu. Powodzenia! Z pozdrowieniami Katarzyna Pigulska
mniej niż godzinę temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Wołoszyn-Kowalska

Agnieszka Wołoszyn-Kowalska

Zachęcam do kontaktu ze specjalistą, na początku może to być psycholog. W zależności od trudności albo pomoże albo odeśle do innego specjalistą. Osoba wspierająca pomoże ponazywać sytuację, może wydobyć trudne emocje.
3 lata temu
Magdalena Słupek

Magdalena Słupek

Dzień dobry, już na wstępie wypowiedzi napisał Pan o odczuwanych problemach emocjonalnych. W związku z tym wydaje się być zasadne, żeby porozmawiać ze specjalistą. Spotkania konsultacyjne służą m.in. temu, żeby wspólnie zrozumieć Pana trudności i potrzeby a następnie ustalić kierunek działań. Pozdrawiam serdecznie, Magda Słupek
3 lata temu
Paulina Kwiatkowska (Bil)

Paulina Kwiatkowska (Bil)

Dzień dobry, biorąc pod uwagę opisaną przez Pana sytuację, wydaje się, że pomoc specjalisty mogłaby być przydatna. Szczególnie zastanawia mnie ostatnie zdanie dotyczące dostosowywania się do innych oraz problemy z atakami snu, które wydają się być sposobem na uniknięcie konfrontacji, co oczywiście jest tylko hipotezą, a więcej można byłoby powiedzieć po konsultacji psychologicznej. Pozdrawiam, Paulina Bil
3 lata temu
depresja

Darmowy test na depresję - Kwestionariusz Zdrowia Pacjenta (PHQ-9)

Zobacz podobne

Niska samoocena - jak sobie pomóc?
Jak poradzić sobie z niską samooceną?
Czy mogę zrobić coś, by partner uwierzył w ratunek dla naszej relacji? Czy lepiej się rozstać?
Dzień dobry. Rozstałam sie z partnerem po 2 letnim związku, po 2 miesiącach zaczęliśmy się znów spotykać i znów weszliśmy w relacje (znów razem mieszkamy). Gdy rozmawiamy o sprawach typu zakup psa, on wyraża kiedy, że może za miesiąc albo o wspólnym spędzeniu sylwestra to też odpowiada gdzie. Natomiast, gdy zadaje pytania odnośnie nas, czyli czy chce ze mną być? Czemu nie pokazuje mi tak dużo uczuć i czy wciąż patrzymy tylko na siebie, jako coś stałego to odpowiada, że „nie wie, musi to przemyśleć, potrzebuje czasu, że chce zobaczyć moją zmianę, że nie będę taka, jaka byłam przed rozstaniem i ze musi zobaczyć, że się zmieniłam wiec mam mu dać czas, i że podejmie decyzje”. A jednocześnie mówi „jeśli przestaniesz się starać i udowadniać to ja też przestanę i już” jakby mu zupełnie nie zależało, nie wiem co mam o tym myśleć? Jest szansa na uratowanie tej relacji? Czy ja naprawdę jestem w stanie zrobić coś, by pomoc partnerowi uwierzyć znów w nas? I wejść w ten związek na 100%? I czy on faktycznie przetrwa czy lepiej spróbować odejść?
Toksyczna mama z siostrą. Nie żyją swoim życiem, wiecznie mi wytykają.

Nie umiem sobie poradzić z toksycznością w mojej rodzinie. 

Siostra pije, druga siostra ma tendencję do obgadywania moich życiowych decyzji z mamą, a mama nie rozumie, że mogę chcieć żyć inaczej niż ona. 

Nie mieć dzieci, nie mieć obowiązku gotowania codziennie obiadu. Korzystam z życia z moim mężem, nie jestem udręczoną matką tak, jak moja mama i siostra. Mama powiedziała mi, że gdyby mogła cofnąć czas to zdecydowałaby się na jedno dziecko, nie trójkę, bo ma z nami już dorosłymi tylko udrękę. 

Ciągle myślę o tym, że mama ma złe zdanie o sposobie, jakim żyje. Często też myślę o tym, że moja siostra woli żyć moim życiem, zamiast zająć się swoim. 

Jestem bardzo rozgoryczona, rozżalona. Kiedyś bardzo lubiłam całymi dniami siedzieć w domu, mówiły "wyszła byś do ludzi, a nie w domu siedzisz". Teraz jak zaczęłam korzystać z życia z mężem też jest mi to wytykane, bo jak to tak można z życia korzystać. Mówiłam im o tym, że mam prawo żyć po swojemu i im nic do tego jak żyje. Mówiłam o swoich uczuciach. Strasznie się tym przejmuje, czuję niesprawiedliwość, że nie pozwalają mi żyć na moich zasadach. Nie śpię po nocach, bo analizuje każde ich przykre słowa. Podjęłam pracę nad sobą, wspomagam się materiałami terapeutycznymi. Chce przerwać schemat jakim przesiąkły moja mama czy siostra. Chce być inna. Myśleć pozytywnie, przepracować wszystkie trudne emocje które mam w sobie, dla siebie i mojego męża.

Nie potrafię płakać, pomimo dużej potrzeby - czuję blokadę, co robić?
Od jakiegoś czasu nie potrafię płakać. Całkowicie sie zablokowałam na płacz czy to z bólu, smutku, z radości... Łzy napływają mi do oczu i tyle, włącza się coś na zasadzie znieczulicy... Zauważyłam to u siebie podczas zwykłego oglądania filmów( zawsze pierwsza się wzruszałam) i nagle to ustało. Moj mąż wylądował teraz w szpitalu, było z nim bardzo źle, a ja wiecznie z kamienną twarzą. Czuję, że jest mi potrzebne wyładowanie emocji płaczem, że zeszłoby ze mnie to ciśnienie, ale nie potrafię, nawet na siłę. Świadomość tej blokady mnie przytłacza. Poza tym, obawiam się, co powiedzą inni na myśl, że nie rusza mnie choroba Męża. Co jest ze mną nie tak??
Problemy w małżeństwie z powodu stresu i obecności brata z depresją

Dzień dobry. Piszę w sprawie problemów z moim mężem. Od ok. 3 tygodni mieszka z nami mój brat zmagający się z depresją. Zaproponowałam mu przyjazd do nas w celu zmiany jego otoczenia (mieszkamy w kraju mojego meża). Przed przedstawieniem mu tej propozycji rozmawiałam z mężem na ten temat, zgodził się i sam proponował, że będzie z moim bratem chodził na męskie wypady. Jednakże praktycznie od początku atmosfera w domu nie była zbyt dobra. Na początku normalnie prowadzili rozmowy np. przy stole, ale wobec mnie mąż zachowywał się zimno i bezuczuciowo (zazwyczaj jesteśmy bardzo uczuciowi wobec siebie). Powiedziałam mu, że mnie rani takie zachowanie i chciałam wiedzieć, co jest jego powodem. Po kilku dniach takiego stanu nasze relacje wróciły do normy, a mąż powiedział mi, że chyba był przytłoczony tym, że chce się pokazać jako męski mężczyzna przed moim bratem i nie chciał sobie pozwolić, być uczuciowy gdy brat jest w domu (chciałabym zaznaczyć, że nie oczekuję od niego bycia takim przed innymi ludźmi, chodziło tylko o to, że nie jesteśmy sami w domu). Jako, że nasza relacją wróciła do normy, to myślałam, że wszystko jest już w porządku. Dodam, że mąż ma stresujący czas w pracy i dużo nadgodzin i często wraca do domu zmęczony. Staram się go wspierać w tym jak mogę, słucham jego zmartwień i doradzam, jeśli wiem jak. I tak dochodzę do sytuacji z wczoraj, gdy mąż wrócił w najgorszym jak dotychczas stanie mówiąc, że już nie wytrzyma w pracy, puszczają mu nerwy, chyba ma lekką depresję i myślał nad tym, aby rzucić pracę. Bardzo się tym zmartwiłam i moim pierwszym odruchem było zaproponowanie wizyty u psychologa. Mąż zdenerwował się, że to były moje pierwsze słowa, że to brzmi jakby naprawdę był chory i że on chce się mi zwierzać. Przeprosiłam za te słowa i długo rozmawialiśmy na temat jego pracy i poszliśmy spać w dobrym humorze. Dziś mąż miał wolne, wstaliśmy w super humorze, rozmawialiśmy i żartowaliśmy, on sam też zwrócił na to uwagę, że znacznie lepiej się czuje i jak ważny dla samopoczucia jest sen. Jako, że ja pracowałam (pracuję zdalnie) to poprosiłam go o zrobienie prania, na co on bez problemu się zgodził, ale skomentował, że mój brat też mógłby coś robić w domu skoro tu mieszka. Powiedziałam, że wytłumaczę mu następnym razem jak zrobić pranie (mój brat nie zna języka męża), ale że brat codziennie zmywa po lunchu, a po kolacji przestał zmywać, bo poprosiłam go o to, bo mój mąż powiedział, że czuję się ponaglany, gdy ktoś zmywa jak on jeszcze je. Spytałam męża czy jest coś jeszcze, co by chciał by mój brat robił i wtedy się zdenerwował, powiedział, że cały czas mówi i że ma wszystkiego dość. Uderzył ręką o blat, wyszedł do drugiego pokoju i tam też w coś uderzył i krzyczał. Jak po chwili wyszedł z pokoju to powiedział, że on się wyprowadza o rodziców dopóki mój brat tu iest. Podeszłam do niego i powiedziałam, żebyśmy porozmawiali na spokojnie, a on wylał wodę ze szklanki, którą trzymał w ręcę, powiedział, że jestem irytująca i mam się do niego nie odzywać. Bardzo mnie przestraszyły jego reakcje i dostałam ataku paniki. Przez resztę dnia mąż siedział zamknięty w sypialni i pod wieczór wyszedł nie mówiąc gdzie idzie. Zmartwiłam się tym zająć chciałam sprawdzić czy poszedł do swoich rodziców tak, jak mówił, ale zobaczyłam, że przestał dzielić ze mną swoją lokalizację (zaczęliśmy dzielić swoje lokalizacje za jego prośbą jak byliśmy w związku na odległość). Mąż wrócił do domu po jakimś czasie i powiedział, że dzwonił do swojej mamy i spytał czy może się u nich zatrzymać co kilka dni, żeby się zrelaksować. Byłam zawiedziona, że podjął decyzję beż rozmowy że mną, ale podeszłam do tego z jak największym spokojem i spytałam, czy możemy porozmawiać. Powiedział, że możemy jeśli ja chcę, co też było dla mnie bolesne, bo nie rozumiem, jak on może nie chcieć porozmawiać i jakoś rozwiązać tej sytuacji między nami. Porozmawialiśmy na spokojnie, powiedział, że w pracy jest zestresowany, jak wraca do domu to jest mój brat i też się nie może przez to zrelaksować. Ja to rozumiem i staram się, by miał jak najmniej stresu, ale on się nawet irytuje jak słyszy głos mojego brata (powiedział, że kojarzy jego głos z negatywnymi emocjami i dodatkowo nie rozumie, o czym mówimy, bo nie zna naszego języka). Skończyło się na tym, że będzie chciał jeździć w swoje dni wolne do rodziców, żeby móc się zrelaksować. Ja powiedziałam, że rozumiem, ale chciałabym by takie rzeczy omawiał najpierw ze mną, bo jesteśmy małżeństwem. Na koniec powiedział mi, żebym go zostawiła samego, więc wyszłam z sypialni tak jak chciał. Minęło kilka godzin od naszej rozmowy i mąż przyszedł do salonu pograć na konsoli i w przelocie powiedział mi, że kupił nowy telefon. Gdy spytałam jaki to powiedział, że najnowszy model firmy, którą chciał. Zrobiło mi się strasznie przykro, bo zanim kupimy coś drogiego to konsultujemy się nawzajem. Dodatkowo dziś rano rozmawialiśmy o telefonach i powiedział, że chyba kupi model sprzed kilku lat, bo wydawanie więcej za niewiele nowych funkcji nie ma sensu, więc czuję, że chciał mi zrobić na złość. Gdy powiedziałam, że rozmawialiśmy kiedyś o się konsultujemy przez kupnem, mąż zarzucił mi, że ostatnio kupiłam sobie pomadkę, co jest prawdą, ale ona kosztowała kilkadziesiąt złotych a nie kilka tysięcy. Na co on spytał, że czyli cena jest tu wyznacznikiem i gdy powiedziałam, że tak to stwierdził, że nie wiedział o tym. Jestem pewna, że o tym rozmawialiśmy, szczególnie że jego ojciec ma nawyk kupowania rzeczy bez konsultacji z jego mamą i mój mąż zawsze uważał to za złe postępowanie. Potem dorzucił, że on zamierza się zmienić, że będzie żył tak jak chce, bez spowiadania się ze swoich wyborów i ja też mogę, żyć jak chcę, a jeśli mi się to nie podoba to mogę sobie gdzieś iść. Powiedział, że będzie płacił połowę czynszu (wynajem jest na moje nazwisko i z mojego konta płacimy czynsz), a pieniądze na jego koncie będzie używał tak jak chce i że tak powinno być okej. Bardzo mnie to wszystko stresuje, do tej pory zawsze mówiliśmy, że nasze pieniądze są wspólne, był czas gdy ja nie pracowałam i on nas utrzymywał, był czas gdy to ja nas utrzymywałam, gdy on szukał pracy i nigdy sobie nic nie wspominaliśmy. Co miesiąc sprawdzamy, ile wydaliśmy i jak stoimy z oszczędnościami, planujemy w przyszłości kupić dom. Ja nie widzę sytuacji, w której rozliczamy się z pieniędzy między sobą. Poza tym, słowa o tym, że będziemy żyć jak nam się podoba nie brzmią dla mnie jak kochające się małżeństwo. Mamy być w jednej drużynie i razem iść przez życie. To nie tak, że np. każę mu pytać mnie o pozwolenie na kupienie czegoś, tylko chcę żebyśmy o tym porozmawiali i zobaczyli czy to ma sens przy naszym budżecie. Powiedziałam, że chcę porozmawiać o tym na spokojnie jak skończy grać. Myślę, że powinnam mu powiedzieć, jak bardzo mnie ranią takie słowa, które stawiają mnie na pozycji koleżanki, która z nim mieszka, a nie jego żony i partnerki życiowej. Nie wiem, jak mu to wytłumaczyć i jak do tego podejść. Zazwyczaj gdy mu minie złość to przeprasza mnie i się godzimy, ale słowa, które dzisiaj powiedział zraniły mnie chyba najbardziej do tej pory. Dodam, że mieszkamy w kraju męża, mój brat będzie tu jeszcze dwa miesiące, ja mówię w języku męża, ale mój brat nie, a mąż nie mówi w naszym języku.

depresja poporodowa

Depresja poporodowa - objawy, leczenie i wsparcie dla młodych rodziców

Depresja poporodowa to stan, który może pojawić się w okresie po narodzinach dziecka. Gdy trudności emocjonalne utrzymują się dłużej lub są intensywne, odpowiednia pomoc specjalisty i wsparcie bliskich mogą być niezwykle cenne i potrzebne.