Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Pochodzę z rodziny dysfunkcyjnej, co odbiło się na moim zdrowiu psychicznym w dorosłości.

Martyna

Jestem osobą pochodząca z rodziny dysfunkcyjnej, gdzie moi rodzice nadużywają alkoholu. Bardzo dużo przez to wycierpiałam, bo dochodziła też przemoc. Założyłam rodzine, lecz odczuwam, że moja 'przeszłość" odbija sie w każdej sferze życia . Nie potrafie okazywac uczuć i mówić o nich , nie jestem osoba asertywna, nie mówię co myślę , boje sie zmian ,ciagle odnoszę porażki w pracy , łatwo daje sie wykorzystywać innym. Mam bardzo niska samoocene, nie wierze w siebie, czuje sie nieatrakcyjna . Ponadto moj mąż również popija i do tego borykamy sie z problemami finansowymi , długami. To wszysto odbija sie na mnie , czuję, że psychicznie nie daje sobie juz rady , zarzucam sobie, że to moja wina i boje sie spoglądać w przyszłość .. Do tego mąż i jego rodzina we mnie nie wierzą, mówią jaka jestem beznadziejna i że sobie nie radze.. Boli mnie to bardzo. Czuje, że popadam w depresje, bo nie widzę sensu w tym wszystkim, a mam 30 lat. Schudlam , płaczę, nie mam siły na nic . Nie mam w nikim wsparcia, żadnych znajomych, czuję sie we wszystkim sama.. Jedynie córka mnie trzyma jakoś w ryzach . Nie wiem co powinan zrobic w tej sytuacji? Licze na jakakolwiek porade Dziekuje.

Pani Martyno.

Nie mam dla Pani prostego rozwiązania. 

Przeszłość, którą Pani nakreśliła z pewnością wpłynęła na Pani życie dzisiaj, aby sobie z tym poradzić warto jest skonsultować się z psychoterapeutą i rozważyć psychoterapię, podczas której, być może, odnajdzie Pani odpowiedź na nurtujące Panią pytania i wątpliwości.

Samoocena jest kształtowana na wczesnym etapie, głównie poprzez relacje. To, z czym kończymy okres dzieciństwa pozostaje z nami na bardzo długo. Czasami radzimy sobie lepiej, a czasami gorzej. Jeśli mamy trochę szczęścia, możemy trafić na wspierające środowisko, które w pewnym stopniu zniweluje nasze zranienia. Nie każdy jednak ma tyle szczęścia.

Odnośnie zgłaszanych przez Panią objawów depresyjnych: warto skonsultować się z lekarzem psychiatrą, który rozważy, czy farmakoterapia byłaby w Pani przypadku korzystna. Mamy dziś bardzo bezpieczne i skuteczne leki, które pozwalają niwelować objawy takie jak obniżenie nastroju. Do lekarza psychiatry, również na NFZ, nie potrzebuje Pani skierowania.

Jeśli natomiast chce się Pani zająć przyczyną problemu, warto rozważyć psychoterapię.  

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Dzień dobry Pani Martyno,

gratuluję, że postanowiła Pani zrobić pierwszy krok w zadbaniu o siebie i napisać o swoich trudnych doświadczeniach i przeżyciach tutaj. 

Wychowanie w rodzinie alkoholowej oraz w której była stosowana przemoc wpływa na poczucie bezpieczeństwa (nie tylko w dzieciństwie, ale także już w dorosłości), poczucie osamotnienia oraz odczuwane napięcie i lęk. W okresie dziecięcym od naszych opiekunów uczymy się regulacji emocji oraz otrzymywania wsparcia, jak i sięgania po nie w momentach, w których czujemy się źle, jest nam trudno, boimy się czy też przeżywamy przerażenie. Dziecko, które nie doświadczało wsparcia oraz zapewnienia potrzeb emocjonalnych często uczy się tego, że jego potrzeby nie są ważne, nie warto o nic prosić czy w końcu, aby “uniknąć” bólu, przestaje czuć cokolwiek. Często te doświadczenia i strategie funkcjonowania, które poznaliśmy w dzieciństwie towarzyszą nam też w życiu dorosłym pogłębiając poczucie osamotnienia, izolacji i powodują duże cierpienie. 

Kierunkiem w tej sytuacji może być psychoterapia indywidualna, ale też być może poszukanie grupy wsparcia czy terapeutycznej dla osób, które są w podobnej sytuacji czy też doświadczają poczucia izolacji i osamotnienia. Nie wiem skąd Pani pochodzi, natomiast w dużych, a nawet mniejszych miastach działają różnego rodzaju organizacje - stowarzyszenia czy też fundacje, które prowadzą takie grupy. 

Serdeczności Pani Martyno. 

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Kryzys w malzenstwie po przeprowadzce i depresji meza - jak stawiac granice i co dalej?
Hej! Od kilku miesięcy przechodzę kryzys w małżeństwie. Wszystko zaczęło się od tego że kupiliśmy bliźniak oddalony o 30 km od naszego dotychczasowego miejsca zamieszkania. Wszystko było dobrze oboje tego chcieliśmy oboje podpisaliśmy papiery wzięliśmy kredyt cieszyliśmy się i planowaliśmy budową i przeprowadzką. Niestety sytuacja zmieniła się kiedy u męża w pracy była bardzo niepewna sytuacja i mógł stracić stanowisko. Do tego doszły obawy związane z finansami z podwójnym kredytem ze spłatą tego kredytu i tak dalej. W pewnym momencie mój mąż dostał takich lęków i takich stanów depresyjnych że wręcz wymusiłam na nim by skonsultował się z psychiatrą żeby zażywał przepisane mu leki. Przez to wszystko mąż też miał bardzo poważne problemy ze snem na które także dostał leki od psychiatry. Ogólnie rzecz biorąc jego stan był bardzo zły nie wychodził z łóżka jedyne co robił to chodził do pracy tylko po to żeby ją utrzymać całymi dniami płakał. Doszło też do tego że wystawił ten nowo zakupiony dom który oboje chcieliśmy mieć na sprzedaż do której ja nie doprowadziłam ponieważ on nie umiał się zdecydować czy jednak chce go sprzedać czy nie chce. W przeddzień umówionej sprzedaży domu on powiedział że jednak nie wie co zrobić więc ja podjęłam decyzję że tego domu nie sprzedajemy. Niestety w międzyczasie bardzo się od siebie oddaliliśmy wręcz toczyliśmy między sobą wojnę on cały czas za mną chodził płakał jęczał budził mnie w nocy non stop rząd nie chce mieszkać że on sobie nie da rady że jego życie się skończyło że on nie widzi dalej sensu żyć i tak dalej ja w pewnym momencie po prostu nie wytrzymałam psychicznie i chciałam uciec z moimi dziećmi do moich rodziców. Jednakże to się nie udało. Odsuwałam się od niego uciekałam od niego nie chciałam z nim rozmawiać izolowałam się robiłam wszystko tylko po to żeby on nie płakał mi ciągle w rękach nie jęczał nie obciążał mnie swoim problemem bo jednocześnie nie chciał iść się leczyć do psychologa. W końcu przyszedł czas przeprowadzki przeprowadziliśmy się do nowego miasta do tego nowego domu mieszkamy tu już półtora miesiąca. Mąż nadal się z tym nie pogodził wręcz teraz na każdym kroku udowadnia mi jak bardzo mnie nienawidzi jak bardzo nienawidzi tego że wtedy podjęłam taką decyzję żeby się tu przeprowadzić mimo tego że on jej nie umiał podjąć. Utrudnia mi życie na każdym kroku w domu nie robi nic śpi na sofie w salonie nie śpi w ogóle u nas w sypialni. Od dwóch miesięcy nawet nie włożył swoich rzeczy do szafy rzeczy leżą rozwalone w pudłach. Nie jest zainteresowany mną nie chce ze mną rozmawiać a na każdą próbę rozmowy z nim on reaguje agresywnie tekstami że ja się ciągle go czepiam że ja cały czas od niego chce coś że cały czas za nim łażę. Do tej pory myślałam że to jest jeszcze akt jakiegoś załamania nerwowego lub depresji ale dzisiaj rano kiedy mu powiedziałam że ja nie godzę się na takie traktowanie i że to tak nie może wyglądać i że lepiej już się rozstać niż żeby tak to wyglądało to on powiedział teraz widzisz jak się czułam przez cały ten czas kiedy ty uciekałaś ode mnie. Tylko że on nie widzi że ja robiłam wszystko żeby go ratować żeby go wyciągnąć z tego załamania nerwowego i z tej depresji że ja sama nie wiedziałam co się z nim dzieje i nie wiedziałam co się ze mną dzieje. A on do tej pory zwala winę i odpowiedzialność na to wszystko na mnie i wyżywa się na mnie psychicznie. Ucieka ode mnie nie chce rozmawiać i jeszcze mówi że manipuluje dziećmi poprzez to że płacze przy nich bo po prostu jest mi ciężko bo mąż którego kochałam i który mnie kochał i z którym było nam dobrze nagle zaczął mnie traktować jak powietrze i jest to już od dwóch miesięcy. Szczerze mówiąc ja już nawet nie mam siły z nim rozmawiać bo to jest jak rozmowa ze ścianą. I nie wiem co robić nie chcę od razu przekreślać tego małżeństwa bo jesteśmy małżeństwem 8 lat razem 14 ale ja już dłużej nie wytrzymam nie wytrzymam traktowania mnie jak śmiecia tylko dlatego że dokończyłam sprawę którą oboje zaczęliśmy. Chodzę na psychoterapię żeby nauczyć się stawiać granice żeby nauczyć sobie z tym radzić ale nie wiem jak mam sobie poradzić z nim. Czy mam go jeszcze nakłaniać do jakiejś rozmów czy po prostu żyć normalnie i udawać czego że tego nie ma bo ja już nie wiem co ja mam mu mówić on jest nastawiony do mnie bardzo bardzo negatywnie. Czy czekać? Za każdym razem kiedy zaproponuje mu terapię albo nawet wspólną terapię dla par to mnie wyśmiewa mówi że to i tak nic nie da że mam za swoje i takie tam nie wiem co robić proszę pomóżcie mi.
4 odpowiedzi
Mam kryzys w przyjaźni, przytłacza mnie szkoła, nie mam przy tym żadnego wsparcia w rodzinie-mama nie słucha, krzywdzi mnie słowami. Przez to jestem wobec samej siebie surowa.
Dzień dobry mam 15 lat i…ogólnie to mam problemy, mam dużo problemów…pod koniec sierpnia pokłóciłam się z przyjaciółką i robiłam ostatecznie wszystko, żeby się z nią pogodzić, pisałam, nawet prosiłam o spotkanie, raz powiedziała, że nie chce a za drugim razem się zgodziła, i mimo że wydawało mi się, że się pogodziłyśmy to jak spotykamy się na zajęciach to ona mnie ignoruje, nie zwraca na mnie uwagi, bo chyba znalazła sobie nową przyjaciółkę i próbowałam zagadywać, nawet próbowałam się dołączyć do nich, ale to na nic ciągle to samo…ona nigdy nie wychodziła z inicjatywą, kiedy się kłóciłyśmy zawsze ja musiałam pierwsza wyciągnąć rękę, bo ona nigdy tego nie chciała albo nwm, nie potrafiła zrobić? I teraz widzę też, jak ona się zachowuje i wiem, zdaję sobie sprawę z tego, że to już jest jej wina, że nasza przyjaźń się rozpada…ja zrobiłam wszystko, lecz ona nigdy nawet nie wyszła z inicjatywą…nie pomogła…strasznie mnie to boli i po każdych zajęciach, na które ona też chodzi, wracam do domu i płaczę, bo strasznie to boli. Moim kolejnym problem jest szkoła i nie wiem, może to jest już normalne, że nastolatkowie boją się tam chodzić itd, ale ja od paru lat w każdą niedziele przed szkołą nie jestem w stanie cieszyć się tym ostatnim dniem weekendu, tylko chodzę przytłoczona i płaczę. A od tego roku coś się stało i płaczę i zamartwiam się już w sobotę od rana i to mnie strasznie przytłacza, nic nie mogę z tym zrobić. Kolejnym z moich problemów jest to, że gdy patrzę na siebie w lustrze, widzę grubą, ulaną dziewczynę, patrzę z zazdrością na moje koleżanki, które są strasznie chude, i mimo że ja też nie mam nadwagi i teoretycznie wyglądam dobrze, to mi to nie wystarcza. Przed chwilą moja mama „zażartowała” sobie, że niby przytyłam i nie wytrzymałam, prawie się popłakałam i nakrzyczałam na nią, ona oczywiście nie widzi nic złego w tym i mówi, że to przecież był normalny żart, i że mam się uspokoić, no, ale dla mnie to nie był żart…mam też problem z rodzicami, głównie z matką. W poniedziałek miałam załamanie psychiczne i nie wytrzymałam, zaczęłam obrażać sama siebie, płakać i przeklinać a moja mama na to, że jest to wina telefonu, że mam problemy. No to ja już totalnie nie wytrzymałam i powiedziałam, żeby przestała pieprzyć, na co ona dała mi szlaban za przeklinanie itd, okej może mnie poniosło, ale nie mam z jej strony żadnego wsparcia, nic i ja już czasami nie wytrzymuję, nie wytrzymuj patrzenia na moją przyjaciółkę, bo zawsze kończy się łzami, nie wytrzymuję szkoły w, której mam natłok wszystkiego i nie wytrzymuję w domu…
3 odpowiedzi
Jak poradzić sobie z depresją po przeprowadzce na wieś i toksycznym wpływem rodziny?
Dzień dobry. Od czasu niechcianej przeprowadzki z mieszkania w mieście do domu na wsi, czuję się z każdym dniem coraz gorzej. Rodzina wymyśliła taką decyzję i nie miałam na nią wpływu. Po wejściu do nowego domu zaczęłam płakać, tęsknić za starym miejscem i panikować, nie umiałam zapanować nad żalem. Na domiar złego ojciec zaczął krzyczeć, wpadł w szał i zaczął się nade mną pastwić, bo wykazywałam niechęć i narzekałam (jest narcyzem i bywa toksyczny). Próbowałam myśleć o tej sprawie inaczej, pozytywniej i poznać nowy teren, sklepy, ułożyć rzeczy w pokoju itp. mimo wsparcia ze strony matki, od 2 tygodni mój stan zmienia się jak pogoda, czyli od czasu zamieszkania na wsi. Mam 21 lat, dopiero raczkuję w kwestii pracy (pracowałam za granicą, ale mi się nie podobało) i dorosłego życia, często też dotyka mnie zagubienie. I teraz czuję się gorzej niż kiedykolwiek, bo przeprowadzka wszystko mi utrudnia, nagle utraciłam całą moją stabilizację, dawną rutynę i nie mam oszczędności, żeby ot tak wrócić do miasta. Jestem apatyczna, wszystko mi zobojętniało, nie mam ochoty wyjść na zewnątrz (nic tu nie ma, tylko las), na zmianę płaczę albo czuję pustkę i ból w środku, czasami nienawiść do tego miejsca, rodziców. Czuję bezsilność, nie umiem się szczerze uśmiechnąć i cieszyć czymkolwiek, nie chce mi się gadać z bliskimi ani uczestniczyć w ich życiu. Co najgorsze - nie chce mi się rozwijać mojej pasji, jakoś nie mam sił i to też mnie frustruje, bo zamiast tego wspominam stare mieszkanie, myślę bądź oglądam bzdety w sieci. Wtedy też czuję, że tracę czas i narzekam na siebie, bo zawsze połowę dnia poświęcałam na to co kocham. I zajadam smutki słodyczami, chociaż zawsze dbałam o zdrowe żywienie. Wszystko tutaj mnie dołuje, łącznie z podejściem ludzi - mieszkałam na zachodzie Polski, teraz jestem na wschodzie. Po wyjściu do osiedlowego sklepu z tęczową przypinką aż czułam spojrzenia na plecach, chociaż to może tylko moje pesymistyczne myśli. Boję się, że nie mogę tu być sobą a jestem niebinarną osobą. Miewam lepsze dni, ale nawet wtedy z racjonalnym podejściem - podoba mi się wnętrze domu, a otoczenie i brak miasta po wyjściu wywołuje u mnie żal, wszystko jest monotonne. A ja uwielbiałam ten miastowy zgiełk i hałas. Nie wiem czemu tak się czuję, jak sobie pomóc i w którą stronę postawić krok? Tutaj jest tylko parę ofert pracy na krzyż i brak ludzi wokół. Mam wrażenie wyobcowania, jakby moje życie spowolniło i nie miało sensu, gdy będę tu tkwić a jestem bardzo kontaktową osobą. Nie ma tu też mojej znajomej. Brat twierdzi, że może mi pomóc w kwestii mieszkania w mieście, ale nie wiem co ma dokładnie na myśli i boję się, że będzie to dla niego obciążające. Nie chcę być dla nikogo problemem, nie umiem też prosić o pomoc, jednak chyba muszę, bo nie wytrzymam.
3 odpowiedzi
Do kogo zgłosić się po pomoc? Zaburzenia nastroju, silne przeżycia i kryzysy.
Witajcie. Potrzebuję dla siebie pomocy, jestem 18-letnim mężczyzną. Wszystko zaczęło mi się 1,5 roku temu, w bardzo burzliwy sposób zostawiła mnie dziewczyna, miałem potem przez jakiś okres czasu myśli samobójcze, stan obniżonego nastroju i też taką rezygnację. Pół roku po tym incydencie zaczęły mi się dziać dziwne problemy z psychiką – wystąpiły nerwicowe stany: m.in. sporadyczne napady paniki, stany lękowe i taki płynący ogólny lęk. Doszły później do tego jeszcze problemy ze snem, lęki związane z zasypianiem, wybudzanie się w nocy itd. Trwało to około miesiąca (w późniejszym czasie sprawa dotyczyła już tylko tego snu). Poradziłem sobie ze stanami lękowymi i nerwicowymi myślami metodą odwracania uwagi i ośmieszania tych myśli. Był to gdzieś okres czerwca-lipca 2023r. Po powrocie do szkoły we wrześniu wszystko było ok, gdzieś w okolicy listopada zacząłem odczuwać bardzo wyraźne problemy z samopoczuciem związane m.in. z widywaniem byłej dziewczyny na korytarzu :) które zawsze polegały na uczuciu rezygnacji i takim bólu emocjonalnym. Można powiedzieć że towarzyszyły temu skrajne obsesyjne myśli dotyczące tej sytuacji, niemożność pójścia do przodu. Dodatkowo cały problem wzmocnił fakt poznania innej kobiety wcześniej, do której przyrównywałem tą która mnie zostawiła i kompletnie na ten moment oszalałem. Zacząłem chodzić bardzo spięty, a ból psychiczny objawiał się także fizycznie: czułem się ociężały i czułem ucisk w klatce, tak jakbym miał się za chwile rozpłakać, lecz nigdy tak się nie działo. Czułem się bardzo nieszczęśliwy i wszystko dobijało mnie bardziej niż powinno. Wpadłem wtedy w sporadyczne oglądanie filmików porno, nie mogłem tego nawyku kontrolować i zawsze odczuwałem poczucie winy. Można powiedzieć że od listopada było co raz gorzej. W ferie między końcem stycznia a początkiem lutego zaczęły pojawiać mi się w głowie dziwne myśli egzystencjonalne dotyczące tego że kiedyś umrę, że to ja jestem w swoim ciele, jak to jest że mam świadomość, czy kiedyś żyłem z poczuciem tego że jestem itd.. W pewnym momencie miarka się przeholowała, będąc w szkole, bardzo rozdrażniony konkretną sytuacją odczułem jakbym oderwał się od samego siebie, poczułem niesamowite spowolnienie umysłowe, tępotę i niemożność złożenia swojego procesu myślowego w całość. Do tej pory mnie to przeraża. Stan ten utrzymywał się około 2 tygodni, potrafiłem stać w jakimś miejscu i nie czuć w ogóle swojej obecności tam, czułem totalne wyprucie emocjonalne, cały ból z którym ciągle chodziłem zniknął, czułem zobojętnienie itd. Po około 2 tygodniach ostry stan minął. Od około końca lutego do teraz zmagam się z różnymi dziwnymi odczuciami i stanami. Bardzo często czuję się, jakby coś było nie tak. Doświadczam czegoś w rodzaju mgły mózgowej – mógłbym to uczucie zdefiniować jako bycie w zamkniętej bańce, czuję się wtedy jak we mgle. Czasem przy nadmiarze stymulacji np. umysłowej, emocjonalnej doświadczam takiego uczucia oderwania, w pewnym momencie łapię się na tym że czuję się jakbym oglądał w tle film z samym sobą. Doświadczam napadów uczucia jakbym działał w sposób zautomatyzowany, nie czuł swych procesów myślowych, jakby zamknięta głowa. Także doświadczam czegoś dziwnego tj. jakbym bał się ludzi, ale nie do końca odczuwał to świadomie, zdarza mi się z kimś spotkać, wyjść do ludzi i wtedy od razu odczuwam to uczucie zdystansowania, oderwania, lecz nie boję się ich, czuje tylko dyskomfort, napięcie związane z ich obecnością albo moim przebywaniem. Wydaje mi się, że najlepiej odbieram rzeczywistość gdy jestem sam, lecz boję się samotności. Często doświadczam także stanów lękowych, poczucia zagrożenia. Boję się, że coś na mnie wyskoczy, mam straszące myśli w głowie że rzuci się na mnie osoba, z którą np. rozmawiam, lecz nigdy nie myślę o krzywdzie z jej strony. Okresowo mam problemy ze snem, zwłaszcza przy dniu w którym mam problem z regulacją swoich emocji. Często nie mogę przyjąć czegoś do wiadomości, reaguję nadmiernie emocjonalnie i nie mogę przeżuć tego w swoich myślach, zaczynam cierpieć. Nadmierne wspominanie o kobiecie, od której wszystko się zaczęło wzmaga we mnie uczucie przerażenia i robię się agresywny. Moje działania są zależne od nastroju, nigdy na odwrót. Potrafię zmieniać często zdanie, gdy się gorzej czuje. Jestem często zmęczony, niechętny do niczego, doświadczam epizodów apatii gdy się przemęczę lub doświadczę czegoś niemiłego. Potrafię kłaść się w kącie i płakać przez godzinę, nie mając siły doświadczam prokrastynacji gdy zaczynam doświadczać uczucia otumanienia, bardzo się go boję. Czuję się wtedy taki otępiały. Nigdy nie byłem u specjalisty. Dodam, że również byłem hospitalizowany z powodu późnej boreliozy (ponieważ leczenie u lekarza POZ okazało się nieudane) i leczony przez 3 tygodnie antybiotykiem dożylnym. Trafiłem do szpitala z ostrym stanem lękowym i gorączką i byłem konsultowany psychiatrycznie/psychologicznie. Sugerują zaburzenia lękowo-depresyjne. Miałem wykonywane wszystkie badania krwi, elektrolitów, witamin, minerałów. A nawet próby na tężyczkę ujemne. Konsultowany neurologicznie – bez odchyleń od norm. Wykonany rezonans głowy również bez odchyleń, oprócz małej torbieli na szyszynce (ok 1 cm). EKG, RTG Serca w normie. Ja podejrzewam u siebie także ADHD. Zawsze byłem ruchliwym dzieckiem, a potem zabrakło mi tego ujścia w okresie dorastania. Naprawdę proszę o pomoc gdzie mógłbym się z tym udać, tj. jaką ścieżkę obrać czy psychiatrę czy psychologa, a może obu, tylko od którego zacząć?
3 odpowiedzi
Brak zaangażowania ze strony chłopaka - jest przytwierdzony do pracy i rodziny, ja jestem poniżej tych priorytetów
Witam. Od dłuższego czasu mam problem ze swoim chłopakiem. Uważam, że nie poświęca mi on wystarczająco czasu oraz nie angażuje się w nasz związek tak, jak ja. Na codzień studiujemy w dwóch różnych miastach oddalonych o 200 km. Okazje do spotkań mamy od święta i w wakacje. Obecny letni czas chciałam wykorzystać maksymalnie na wspólne spotkania i rozmowy, bo wiem, że od października nie będzie takiej możliwości. Do tej pory zawsze myślałam w pierwszej kolejności o moim chłopaki i naszym związku, bardzo się zaangażowałam. Ale też rozczarowałam... U niego na pierwszym miejscu jest praca i pomoc dla rodziców. Ja jestem na końcu. Zdarzyła się taka sytuacja, że przez 4 dni się nie widzieliśmy, bo on pomagał tacie. A wcześniej obiecał, że będziemy się częściej widywać. Dwa razy przeprowadziłam z nim także rozmowę i jasno zasygnalizowałam, że chciałabym spędzić z nim więcej czasu (ogólnie i sam na sam - nie w domu z rodzicami czy rodzeństwem tylko gdzieś indziej). Chciałabym, żeby to on wyszedł z jakąś inicjatywą - np. zaprosił mnie na spacer, do kina czy na rowery, nawet dwie godzinki na łonie natury by mi nie przeszkadzały. Chciałabym, żeby się zaangażował. Dotychczas to ja coś proponowałam albo uzgadnialiśmy wspólnie. Brakuje mi jego spontanicznej propozycji czy decyzji o jakiejś wspólnej aktywności. Czy ja za dużo od niego wymagam? Czy mam prawo oczekiwać czegoś od niego? Nie sądziłam, że aż tak bardzo się rozczaruję i stracę motywację do starania się, żeby nasz związek przetrwał. Co powinnam zrobić w tej sytuacji? A może to ze mną coś jest nie tak?
1 odpowiedź
Mąż nie chce włączyć lokalizacji telefonu. Wiele razy mnie zawiódł kłamstwem.
Dzień dobry Czy pomysł aby małżonkowie mieli wzajemnie włączoną w telefonach opcję lokalizacji to zły pomysł? Ja nie mam z tym problemu, jednak mój mąż nie chce się zgodzić na coś takiego. Twierdząc, że nie da mi się kontrolować. Dodam, że niejednokrotnie zawiódł moje zaufanie. Potrafi mnie okłamać prosto w oczy… składa obietnice bez pokrycia. Nie mówi mi o wszystkim twierdząc, że nie musi mi się tłumaczyć
3 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Dziecko spokojnie śpi w łóżku z misiem przy lampce w kształcie księżyca

Nietrzymanie moczu u dzieci - przyczyny, objawy i leczenie

Czy Twoje dziecko zmaga się z problemem nietrzymania moczu? Nie jesteś sam! Ten powszechny problem dotyka wielu rodzin, ale istnieją skuteczne sposoby radzenia sobie z nim. Poznaj przyczyny, objawy i metody leczenia.