
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, uzależnienia, zaburzenia nastroju
- Nic mi się nie...
Nic mi się nie chce, jestem po 8 tyg. terapii AA. 3 dni temu zapiłam, nie daję sobie rady
F.F
TwójPsycholog
Dzień dobry, widać ze jest Pani bardzo trudno. Czas po odstawieniu alkoholu jest niezwykle trudny, do tej pory to alkohol „pomagał„ Pani regulować przykre stany emocjonalne, kiedy go nie ma- a nie ma Pani jeszcze wypracowanych innych metod radzenia sobie, ciężko radzić sobie z rzeczywistością.
8 tygodni terapii leczenia uzależnień bez względu na górne (czy to leczenie w ośrodku czy oddział dzienny) to dopiero początek leczenia -pierwszy etap, który przez swoją intensywność ma sluzyc przerwaniu ciągłości używania substancji i zobaczeniu swojej sytuacji. W większości poradni terapii uzależnień w Polsce całość leczenia zaplanowana jest na ok. 2 lata - po pierwszym etapie w zależności od stanu i potrzeb są grupy mniej lub bardziej intensywne, grupy zapobiegania nawrotom, grupy pracy pogłębionej, a rownolegle do pracy grupowej psychoterapia indywidualna. Złamania abstynencji nie są porażka, są naturalnym momentem w terapii, do ktorego dochodzi kiedy trudno jest korzystać z nowych sposobów radzenia sobie i sięga się po znane (alkohol). jeśli nie korzysta Pani z opieki lekarza psychiatry warto się do niego udać, być może uzna, ze potrzebne Pani wsparcie farmakologiczne. Należy również kontynuowac psychoterapię, zwlaszcza w związku z odejściem partnera - bardzo potrzebuje Pani wsparcia. W leczeniu problemów z używaniem połączenie psychoterapii indywidualnej i grupowej daje bardzo dobre rezultaty. Powodzenia!

Zobacz podobne
Dzień dobry, mam ogromny problem z moim starszym bratem. Sytuacja wygląda następująco, od jakiegoś czasu okrada naszą rodzinę, zaczęło się to około rok temu.
Przychodziły chwilówki, pożyczki i inne wezwania do zapłaty w dużych kwotach, dodatkowo zapożyczał się też u znajomych. Gdy tata spłacił jego długi, naliczyliśmy około 100 tysięcy, jakiś czas później okradł mnie z pieniędzy na wesele około 15 tys., i stopniowo okrada babcię z emerytury, zaciąga pożyczki na nią. Kłamiąc w oczy, nie przyznaje się do tego ani nie odczuwa żadnego poczucia winy z tego powodu.
Niestety nie ma z tego żadnych konsekwencji, ponieważ boimy się, że sytuacja go przerasta i że sobie coś zrobi.
Prócz robienia długów zażywa narkotyki, obstawia mecze i gra na internetowych kasynach z babci pieniędzy z konta.
Proszę o pomoc co robić, gdzie szukać pomocy już naprawdę nie wiemy, co mamy robić…
Witam.
Moje pytanie jest następujące, czy facet taki jak ja, czyli (posiadający traumy dziecięce, złe doświadczenie w relacjach z kobietami, stany depresyjne, niską samoocenę, który przeżył niespełnioną i nieodwzajemnioną miłość do kobiety, który w wieku nastoletnim dopuścił się krzywdy seksualnej na młodszej siostrze, uzależniony od gier komputerowych, pornografii/masturbacji, miał jedną 'prawie' próbę samobójczą).
Czy takie 'bogate' doświadczenie życiowe, nie jest już wystarczającym czynnikiem do dyskwalifikacji o relację i związek z kobietą? Czy właściwie powinienem zapomnieć o tym?
