Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Jestem z facetem 3 lata, od 1 roku mieszkamy razem. Ostatnie pół roku nie dogadujemy się.

Ilona

Opowiem w skrócie o moim życiu. Jestem z facetem 3 lata, od 1 roku mieszkamy razem. Ostatnie pół roku nie dogadujemy się. On każe mi dać spokój jemu, abym się od niego wyprowadziła od niego. Cały czas ma do mnie pretensje o wszystko, że go nie wspieram, tylko dołuje i w niczym nie pomagam. On zauważył u mnie trzęsące ręce i nerwy i mówi, abym udała się do psychologa. Nie mam ochoty nawet wracać do pracy, ciągle czuje zmęczenie i chce mi się spać. A w nocy nie mogę spać.
Zdjęcie Katarzyna Gorgoń

Katarzyna Gorgoń

Psycholożka
12 odpowiedzi na forum

Minęło sporo czasu, dlatego zastanawiam się, czy problem nadal jest. Jeśli tak, warto porozmawiać o tym z psychologiem.

Rozumiem, że zależy Pani na związku, a mimo to nie dogadujecie się.

Być może jest to konsekwencja zupełnie innego problemu? Np. lęku przed powrotem do pracy?

Opis może wskazywać też na rozwijającą się depresję. Dlatego chociaż jednorazowa rozmowa z pewnością będzie pomocna.

To, co mogę zaproponować, to zaopiekowanie się swoimi potrzebami.

Mam jednak nadzieję, że uzyskała Pani już potrzebną pomoc 

Pozdrawiam serdecznie.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Problemy w relacji z kontrolującą matką a wpływ na życie osobiste i depresję
Mam problem w relacji z matką. Zawsze była to dla mnie najbliższa osoba, można powiedzieć, że mamy przyjacielski kontakt, spędzamy sporo czasu razem, razem pracujemy. Mieszkamy osobno, ja z partnerem. Problemem dla mnie jest zbyt duża kontrola matki nad moim życiem, komentowanie wad mojego partnera, raz niby go akceptuje, raz nie, twierdzi że byłoby mnie stać na kogoś lepszego. Komentuje nasze wydatki, typu że ona nie byłaby taka rozrzutna albo bardziej by zaoszczędziła, albo że dane rzeczy to sobie kupują dzieciaki (jeśli chodzi o jakieś hobby) itp. Mam wrażenie że muszę się jej spowiadać, być może jest to po części moja wina ponieważ przez większość życia gadalysmy sobie o wszystkim, kiedy nie byłam jeszcze w związku. Odnoszę wrażenie że jak robię coś inaczej niż ona by zrobiła to robię źle. Bardzo mnie naciska w tych kwestiach do tego stopnia, ze sama zastanawiam się czy nie powinnam się podporządkować, w końcu to ona mnie wychowala i wpoiła pewnie zasady. Niestety nie uszczęśliwiloby mnie to, wręcz przeciwnie, czuje się dobrze z własnymi decyzjami oprócz tych momentów kiedy mam przez nią wątpliwości. Choruje na depresję i niestety bardzo to na mnie wpływa. Z drugiej strony wiem że bardzo mnie kocha i mogę na nią liczyć, ale nieraz mam właśnie wrażenie że tylko jeśli zrobię tak i tak.
8 odpowiedzi
Przemoc emocjonalna i fizyczna w związku po wyjściu z więzienia - prośba o pomoc

Mój partner od dłuższego czasu traktuje mnie jak rzecz, jest bardzo wulgarny i krzykliwy. Ostatnio nawet usłyszałam od niego: „żebyś zdechła”, „nie kocham cię”, „lepiej mi było bez ciebie” itd. Zaczęło się odkąd wyszłam z więzienia za kradzieże i oszustwa. Miałam problem z hazardem. Ale trzy lata spędzone za kratami zmieniły mnie na dobre. Stałam się kompletnym przeciwieństwem dawnej siebie. Pracuję, zajmuję się domem, synem i przejęłam wszystkie obowiązki partnera, czyli ojca mojego syna, aby ten miał mniej na głowie, ponieważ pracuje po 10–12 godzin dziennie fizycznie. Przychodzi około 18:30, otwiera piwo i siada przed TV. I tak spędza każdy wieczór.

Wcześniej, kiedy przychodziłam z jakimś tematem, aby pogadać, to potrafił mnie nawet z pokoju wyrzucić, bo twierdził, że marudzę, przeszkadzam mu w oglądaniu. Bywa, że nawet wkłada słuchawki, by mnie nie słyszeć. Czasami powinnam ugryźć się w język, bo przychodzi zmęczony, ale skoro ma siły oglądać filmy, to dlaczego nie ma siły, by poświęcić mi chwilę czasu? Ponadto w ogóle mnie nie obchodzi — znaczy: w ogóle mnie nie obchodzi jego stosunek do mnie. Jestem chora na serce, po dwóch zawałach, i z kręgosłupem do operacji. Nie powinnam nic robić fizycznie, ale muszę, bo nie mam od niego pomocy.

Po wyjściu z więzienia chciałam pokazać im, że się zmieniłam, że jestem uczciwa, kochająca i dobra, i zaczęłam we wszystkim ich wyręczać, aby czuli, że ich kocham i że chcę wynagrodzić to całe zło, jakie wyrządziłam, trafiając do więzienia. Wszystko było jak w bajce przez pierwsze 2–3 miesiące po moim wyjściu. Potem stopniowo zaczęło się psuć. Za dużo marudziłam, za dużo gadałam i przeszkadzałam — taki powód podawał mój partner. Więc starałam się nie zawracać mu głowy jakimikolwiek sprawami i nauczyłam się sobie z tym radzić, ale pewnego razu podczas kłótni nie mogłam oddychać, a on zaczął mnie przedrzeźniać. Przy następnej powiedział: „i dobrze (…) żebyś zdechła”. I wtedy coś we mnie pękło i zaczęłam sprzeciwiać się jego traktowaniu mnie. I wtedy zaczęły się między nami poważne awantury.

Wiem, że też przesadzam, bo używam słów, których nie powinnam, ale gdy mam wyrzuty, to zawsze go przeproszę, nawet w trakcie kłótni. Jednak działa to tylko w jedną stronę. On nawet nie przeprosi, kiedy jest winny, i nie reaguje, gdy mówię mu, że mnie zranił; a gdy płaczę, to wyśmiewa mnie i twierdzi, że wydziwiam albo przesadzam. W jakikolwiek sposób nie podejdę do niego, nawet ze spokojem, to jego reakcja i tak jest taka sama — wulgarna i atakująca. Z początku myślałam, że zasłużyłam na takie traktowanie i znosiłam pokornie jego upokarzanie.

Zanim trafiłam do więzienia, byłam tą złą w domu — kradłam i oszukiwałam przez internet kupujących, do tego problem z hazardem i epizod z narkotykami. Przeszłam załamanie, trafiając do więzienia, ale zrozumiałam wszystko i postanowiłam postawić wszystko na jedną kartę. Całkowicie przeszłam metamorfozę charakteru, bo zrozumiałam, ile zła wyrządziłam. Wzięłam całą winę na siebie i z tym poczuciem winy żyję do teraz. Gdy wyszłam z więzienia, mój partner postanowił, że mi zaufa i da nam szansę, i przez pierwsze dwa miesiące było pięknie. Rozmawiał, był czuły, zainteresowany domem i naszą rodziną, ale nagle w wakacje coś się zmieniło i stopniowo zaczął być coraz bardziej agresywny i wulgarny, opryskliwy i przestał okazywać mi szacunek.

Nawet przy dziecku mnie obrażał i krytykował. Ciągle słyszałam, że źle coś zrobiłam, albo powinnam pomyśleć, domyślić się i tak dalej. Jak wspomniałam wcześniej, potrafił wyrzucić mnie z pokoju, a nawet z domu. Mówił, że moje miejsce jest w WC, albo że jak nie wyjdę z pokoju, to mi łeb rozj***e. Z początku pokornie szłam do kuchni i tam spędzałam wieczory, ale emocje się kumulowały i po każdej kłótni chciałam z nim rozmawiać i coś wyjaśnić lub ustalić albo dowiedzieć się, dlaczego tak mnie traktuje, dlaczego mnie nie przeprasza. Pytań mam i miałam mnóstwo, lecz bez odpowiedzi.

Cały czas dotrzymuję danych postanowień i obietnic. Jestem uczciwa, lojalna, szczera, ale rozchorowałam się i to też stanowi problem mojej cierpliwości. Niestety nie mam wsparcia w partnerze i nie potrafię dowiedzieć się od niego, dlaczego traktuje mnie jak zero. Co ja takiego po wyjściu na wolność zrobiłam? Pomyślałam też, że może jest to jego zemsta i plan, żeby ukarać mnie za czas przeszły… Kiedyś byłam gorsza, a on mimo to nigdy mnie nie wyzywał, nie krzyczał i nie bił. A teraz, kiedy stałam się wręcz „idealna”, on nawet dopuszcza się rękoczynów.

Niestety w tym temacie nie jestem bez winy, bo też nie panuję nad emocjami — bywa, że kiedy na przykład powie mi „nie kocham cię”, to popchnę go z tej niemocy albo rzucę przedmiotem w jego stronę. Wtedy on reaguje jak opętany i zaczyna dusić albo bić, ale uderza w najczulsze moje punkty, czyli kręgosłup, plecy. Kiedy po awanturze nie mogłam chodzić, dostałam niedowład lewej nogi i przewróciłam się, to syn poprosił go, by mi pomógł, a on powiedział: „niech leży i się męczy”. Słyszałam od niego wiele przykrości, więc to jest jedno z wielu jego metod traktowania mnie i poniżania.

On kiedyś mnie zdradził — ja go nigdy — a wyzywa mnie od najgorszych (kuro, suko, głupia pido). Może sobie z czymś nie radzi, nie wiem, ale on tym zachowaniem pozbawił mnie totalnie wiary w życie. Gdy miałam myśli samobójcze i mówiłam mu, że nie daję rady, to zamiast wsparcia i poprawy dostawałam obelgi, a nawet zaproponował, że jak będę się wieszać, to on to nagra i na TikToka wrzuci. Trzy razy powiedział, że jak nie dam mu spokoju, to mnie zabije. Czy naprawdę moje zawracanie głowy rozmową o związku jest tak złe, że zasługuję na takie gnębienie?

Kiedy grzecznie przychodzę do niego z troską i proszę o rozmowę, to nawet wtedy zaczyna mnie atakować. Nigdy nie mówił, że mnie nie kocha, a w ciągu ostatniego roku powiedział to aż cztery razy. Kiedy ja chcę rozmawiać o tym i dowiedzieć się, dlaczego tak się dzieje i coś z tym zrobić, on udaje, że nic się nie stało, i przechodzi do porządku dziennego, rzucając mi słowa: „przestań, nie wydziwiaj, jesteś nienormalna”. A kiedy ja nie odpuszczam i proszę go wciąż o rozmowę, wtedy znowu zaczyna mnie agresywnie atakować słowami i zrzuca winę, mówiąc, że tak mnie traktuje, bo ja non stop gadam o problemach.

Ale gdy tłumaczę mu, że nie byłoby takich rozmów, gdyby był dla mnie normalnym człowiekiem i mnie szanował, to on zmienia ster i atakuje mnie słownie tak, aby wyszło, że znowu to moja wina, albo mówi, że gdybym nie wyjechała z tematem związku, to on by mnie nie wyzywał. Obraża mnie regularnie. Nie pamiętam, kiedy coś miłego od niego usłyszałam, ale wiem, że jestem na skraju wyczerpania, bo natłok obowiązków i ból przez brak zdrowia, z jakim się zmagam, nie daje mi normalnie funkcjonować. A on zamiast być moim wsparciem, to jeszcze mnie w tym wszystkim dobija.

Proszę o pomoc. Zaczęłam zachowywać się bardzo źle — w sumie tak jak on mnie traktuje, tak ja jego — ale tak nie może być. Czy to ja jestem winna temu wszystkiemu? Czy ja sobie zasłużyłam na to, aby mimo moich starań, zmiany i dbania o dom i rodzinę zasłużyć na ciągłe wyzwiska, krytykę, poniżanie i potępianie? Proszę, pomóżcie, bo ja nie daję sobie z tym rady. A może faktycznie to ja jestem ta zła i psychicznie chora?

1 odpowiedź
Jak radzić sobie z dyskomfortem wobec przeszłości partnerki i jej byłych relacji
Dzień dobry, Od dłuższego czasu nurtuje mnie jedna rzecz. Z moją narzeczoną jesteśmy lekko ponad 2 lata ,przerabialiśmy wiele tematów i jakoś rok temu dowiedziałem się ,że między nią a jej kolega z którym się spotykaliśmy i obecnie czasami się zdarzy ,że się spotkamy było „coś więcej” mianowicie doszło do wzajemnej masturbacji. Chciałbym się dowiedzieć czy to coś ze mną jest nie tak ,że czuję się trochę dziwnie podczas spotkania ze świadomością ,że oni razem się „zabawiali” a teraz siedzimy razem jakby nigdy nic się nie działo między nimi i rozmawiamy? Dodam ,że odbyłem z partnerką rozmowę na ten temat i partnerka uważa ,że w tym nie ma nic dziwnego i dla niej to normalne ,że spotykamy się teraz z nimi (tym chłopakiem i jej obecną partnerką) pomimo ,że było co było między nimi nie biorąc pod uwagę tego jak ja się czuję. Może trochę dziwnie podchodzę do tematu ale uważam ,że nie powinna doprowadzać do takich sytuacji gdzie spotykam się z chłopakiem ,który masturbował się z moją obecną narzeczoną i pozwala na rozwijanie tej relacji. Z góry dziękuję za pomoc i pozdrawiam
5 odpowiedzi
Dziewczyna często płacze bez powodu po traumach i samookaleczaniu - czy to objaw problemów psychicznych?
Moja dziewczyna płacze z byle powodu. Płacze i mówi, że nie wie dlaczego. Zachowuje się dziwnie i mówi coś w stylu: A może wypije sobie kakao, a może nie, a może tak, a może nie. Sama nie wiem. To jest dziewczyna po przejściach, która się samookaleczała. Jest to dziewczyna która dawno dawno temu była zgwałcona i obecnie ma 19 lat. Często płacze z byle powodu chociaż tego jej nie mówię. Ona tłumaczy się, że gdyby nie płakała to nie wyrażałaby swoich emocji i oszukiwałaby samą siebie. Ale to nie są powody do płaczu u zdrowej osoby.
9 odpowiedzi
Zmienny nastrój partnera, agresja i codzienne picie alkoholu

Kryzys w związku. Obawiam się zmian nastroju partnera. 

Jednego dnia jest wspierający, radosny, gaszący konflikty. Wyręcza mnie w obowiązkach, pomaga w problemach. 

Drugiego pojawia się krzyk, rzucanie przedmiotami, obrażanie nawet przy znajomych, mówienie, że jestem np. za wolna, za mało empatyczna, głupia, za wolno myślę. Na moje prośby o większy szacunek odpowiada, że to moja wina. 

Reaguje agresją na zachowanie innych ludzi, które mu się nie podoba. Potrafił moim autem uderzyć w inne auto, bo ktoś krzywo jechał, jechać za innym autem bardzo blisko i bardzo szybko, bo ktoś wolno jechał i mówić, że to ja jestem problemem, bo tłumaczę, że się boję, jak tak robi, a on, że go nie wspieram, jak narzeka na innych. Drugim problemem jest codziennie picie alkoholu. Jak sam mówi, pomaga mu to poradzić sobie ze smutnym nastrojem i głównym powodem, dla którego pije, jestem ja, że go nie wspieram, że jestem głupia, że chce uciec od mojego nastroju. Nie ukrywam, że nie zawsze wszystko zrobię, tak jak on tego chce, nie zawsze przewidzę albo zapamiętam, na czym mu konkretnie zależy. Mam obniżony nastrój przez chorobę członka rodziny i konieczność pomocy osobie niepełnosprawnej, ale się staram, na tyle ile mam możliwości. Partner chce, żebym to ja wzięła odpowiedzialność za jego nastrój i jego picie. 

A ja nie wiem już co mam robić. Szukam u siebie problemów i wiem, że często mogłabym lepiej coś zrobić, ale nie wiem, czy mój strach przed partnerem jest normalny. Nie wiem, gdzie szukać pomocy.

2 odpowiedzi
Relacja tak ważna, że aż powoduje u mnie napięcie i trudności. Uzależnienie emocjonalne.

Mam problem z uzależnieniem emocjonalnym od znacznie starszej koleżanki. Dała mi matczyne uczucia i wsparcie, których od matki nie dostałam. Gdy długo się nie odzywa albo nie lajkuje mi relacji na fb czuję strach, że na mnie obrażona albo, że kontakt właśnie się zrywa, gdy odpisuje lakonicznie również jest mi cięzko. W trudnych momentach kontakt jest intensywny np problemy w pracy czy pobyt w szpitalu, czasem na siłę wymyślam problem byle tylko mieć ją blisko. Był moment gdy chyba za mocno ją przytłoczyłam i trochę mi swojego powiedziała, co mnie zraniło, niemniej jednak dalej obie strony chciały kontynuować znajomość. Gdy się nie odzywa czuję smutek, bóle głowy, nawet zaburzenia snu, bardzo cierpię. Chcę się z nią spotkać na mieście na kawie, ale nie wiem jak zareaguje i czy sie nie pogniewa, więc wole sie nie wychylać z tym, czekam na jej ruch...Aczkolwiek nieraz podkreślała, że na jej wsparcie zawsze mogę liczyć, tylko wiadomo, nie chcę tego nadużywać. Nie umiem sobie z tym poradzić, relacja dla mnie ważna a jednocześnie pełna napięcia.

3 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Przyjaciółka przytula kobietę siedzącą na podłodze

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.