Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mój partner chce podróżować z byłą - czy zgodzić się, gdy nie mogę zaakceptować ich przyjaźni?

Witam. Od 5 lat mam partnera , jestem po wcześniejszym rozwodzie. Mój obecny partner przyjaźni się ze swoją ex ( byli razem 8 lat od 8 lat nie są razem) wiedziałam o tym mniej więcej od samego początku naszej relacji i jakoś nigdy do końca tego nie potrafiłam zaakceptować. Nie chodzi o to, że mu nie ufam, tylko jakoś jej nie ufam , nie przepadam za nią. Uważam, że bardzo się narzuca swoją obecnością i kontaktem. Ciągle jest singielką, a mój partner był jej jedynym chłopakiem. Wchodzi w jakieś luźne przelotne związki przeważnie z zajętymi mężczyznami, co mnie bardzo niepokoi. Mój partner twierdzi, że nie ma między nimi żadnego uczucia poza przyjacielskim. Ostatnio wymyślili, że pojadą na 2 msc wakacje pozwiedzać świat (mój partner bardzo lubi podróżować) z uwagi na to, że ja mam dziecko w wieku szkolnym , bark finansów oraz ciężko zachorowałam co doprowadziło mnie do tego, że jestem osobą niepełnosprawną i nie mogę z nim jechać na taki długi okres czasu, więc postanowił, że pojadą we dwoje ze swoją ex partnerką. Bardzo jest mi ciężko w tej sytuacji, nie potrafię tego zaakceptować, ale z drugiej strony nie chcę kończyć tego związku, bo poza przyjaźnią z ex partner jest idealny, troskliwy, wspierający, kochający, wyrozumiały - nie mogę powiedzieć na niego złego słowa. Czuję lęk i niepokój z powodu tej sytuacji. Nie wiem co mam zrobić.. czy się zgodzić i dać mu spełnić marzenia czy zakończyć związek. Czuję się między młotem a kowadłem. Nie mogę po nocy spać, bardzo się stresuje. Zapewnia mnie, że między nimi nic nie ma i nigdy przez te lata nie dał mi powodu, żebym myślała, że coś jest.

User Forum

A.J

2 miesiące temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Cześć. Twoje emocje są zrozumiałe. Twój partner planuje 2-miesięczny wyjazd z byłą partnerką, osobą, której zwyczajnie nie ufasz i która zachowuje się w sposób, który budzi twoją czujność. To absolutnie normalne, że nie czujesz się z tym dobrze. W związku ważne jest nie tylko to, co realnie się dzieje, ale też to, co czują partnerzy. Nie musi dojść do fizycznej zdrady, abyś czuła się źle z tym, co robi partner. Wyjazd na dwa miesiące ze swoją byłą to nie jest neutralna sytuacja, niezależnie od tego, jak bardzo partner jest kochający i wspierający. Myślę, że bardzo ważne jest, abyś spróbowała postawić granicę, jasno wyraziła partnerowi, że nie czujesz się dobrze z perspektywą ich wyjazdu. Jego reakcja też wiele Ci powie. Jeśli rzeczywiście jest wspierający i troskliwy, to powinien uszanować Twoje zdanie i wziąć Twoje emocje pod uwagę. Pozdrawiam Cię ciepło,

 

Justyna Bejmert 

psycholog

2 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Iza Bonarowska

Iza Bonarowska

Z tego, co piszesz, widać jedną ważną rzecz. Bardzo dbasz o relację i naprawdę zależy Ci na partnerze. To już jest duży zasób. Drugi zasób to Twoja samoświadomość. Trafnie nazywasz to, co Cię niepokoi i potrafisz zobaczyć różnicę między zaufaniem do partnera a trudnością, jaką budzi w Tobie jego była partnerka. Trzeci zasób to to, że potrafisz otwarcie mówić o swoich granicach i o swoim stresie zamiast udawać, że jest ok choć nie jest. W relacjach właśnie takie zasoby często są fundamentem dobrych decyzji.

Psycholog może pomóc je jeszcze bardziej wzmocnić, żebyś mogła podejmować decyzje, które będą dla Ciebie dobre i oparte na spokoju, zamiast na strachu.

2 miesiące temu
Rafał Żelazny

Rafał Żelazny

Witam,
rozumiem, że znajduje się Pani w bardzo trudnej i obciążającej emocjonalnie sytuacji. Ma Pani pełne prawo czuć lęk, stres i niepokój, ponieważ decyzja partnera o dwumiesięcznym wyjeździe z byłą partnerką w naturalny sposób narusza Pani poczucie bezpieczeństwa. To nie jest kwestia braku zaufania z Pani strony, lecz decyzji, która dotyka bardzo wrażliwego obszaru w każdym związku.

Od początku relacji wiedziała Pani o kontakcie partnera z byłą partnerką, jednak nigdy nie było to dla Pani w pełni komfortowe. Trudno się temu dziwić — nie ufa jej Pani, nie przepada za jej obecnością, a jej historia wchodzenia w relacje z zajętymi mężczyznami budzi dodatkową czujność. W tej sytuacji obawy są całkowicie zrozumiałe i zasadne.

Podkreśla Pani, że partner jest na co dzień kochający, troskliwy, wspierający i nie daje powodów do podejrzeń. To bardzo ważne — oznacza, że relacja ma solidną podstawę. Jednocześnie jest to właśnie powód, dla którego jego decyzja tak bardzo Panią rani. Partnerstwo polega na uwzględnianiu emocji i granic drugiej osoby, szczególnie w kwestiach, które mają wpływ na poczucie bezpieczeństwa w związku. Wyjazd na dwa miesiące z byłą partnerką nie jest neutralny — niesie realne konsekwencje emocjonalne dla Pani.

Znajduje się Pani między miłością i wdzięcznością za jego wsparcie a silnym poczuciem zagrożenia i niewysłuchania. To naturalne, że czuje się Pani rozdarta i nie wie, jaką decyzję podjąć. Nie musi Pani jednak stawiać sprawy w kategoriach „zgodzić się lub zerwać związek”. Najpierw warto wyraźnie nazwać swoje granice i to, czego Pani potrzebuje.

Może Pani powiedzieć partnerowi coś w tym stylu:
„Kocham Cię i wiem, jak bardzo lubisz podróżować. Ale wyjazd na dwa miesiące z byłą partnerką przekracza moje granice bezpieczeństwa i budzi we mnie duży lęk. To dla mnie bardzo trudne i nie jestem w stanie tego zaakceptować. Potrzebuję, abyś to wziął pod uwagę”.

Jeśli partner rzeczywiście jest troskliwy, wyrozumiały i zaangażowany — powinien to zrozumieć i poszukać rozwiązania, które uwzględni także Pani potrzeby. To, jak zareaguje na tak szczerą rozmowę, będzie bardzo ważnym sygnałem dla dalszej przyszłości Waszej relacji.

Nie musi Pani podejmować ostatecznych decyzji od razu. Najpierw warto zobaczyć, czy partner potrafi realnie zadbać o Pani emocje, czy jest gotów zmodyfikować swoje plany i jasno określić granice w kontaktach z byłą partnerką. Pozdrawiam. 

2 miesiące temu
Szymon Leszczyński

Szymon Leszczyński

Dzień dobry
 

W opisanej sytuacji to zrozumiałe i normalne że jest pani ciężko i trudno o akceptację dla zachowania partnera.


Fundamentami dojrzałej relacji są lojalność, wierność, szacunek i miłość.
 

Lojalność to nie tylko bycie wiernym fizycznie i emocjonalnie. 
Ale również unikanie sytuacji, które są mocno dwuznaczne, budzące wątpliwości i raniące dla partnerki lub partnera.
Wyjazd pani partnera z byłą dziewczyną, z którą łączyła go bliskość, w tym intymna, jest zdecydowanie dwuznaczną sytuacją, pomimo jego deklaracji o czystych intencjach.
 

Pisze pani o jego wspaniałych cechach.
Jednak chęć wyjazdu z byłą partnerką pokazuje jego brak wrażliwości na pani potrzeby emocjonalne, jak i również sytuację zdrowotną.
Narusza to pani spokój i potrzebę bezpieczeństwa.
Jest również oznaką braku szacunku i wrażliwości wobec pani.
 

Zachęcam do refleksji:
 

Jakie naruszanie granicy lojalności oraz jakie "kompromisy" uzna pani za akceptowalne w imię miłości ?
 

Jeżeli chciałaby Pani uporządkować sobie w głowie wspomniane  kwestie, spojrzeć z innej perspektywy warto, aby rozważyła Pani konsultację psychologiczną.


Pozdrawiam
Szymon Leszczyński

2 miesiące temu
Klaudia Dynur

Klaudia Dynur

Dzień dobry,

wyobrażam sobie, że są to dla Pani trudne emocje i sytuacje. Jak najbardziej ma Pani do nich prawo.

Być może zamiast pytań o wierność partnera, warto byłoby porozmawiać z nim o swoich obawach i perspektywie, jaką Pani ma na całą sytuację. Wyrażenie lęku i niepokoju nie tylko będzie miało charakter wentylowania trudnych uczuć, ale także pomoże Pani partnerowi zrozumieć, jak zaistniałe zdarzenia na Panią oddziałują. Dzięki temu Pani partner będzie miał także okazję ujawnienia swoich uczuć lub głębszego zrozumienia Pani. Ważne, aby była to rozmowa bez oskarżycielskiego tonu czy sformułowań i nastawiona na kooperację.

Jeśli natomiast lęk czy niepokój utrudniają Pani codzienne funkcjonowanie, warto byłoby skontaktować się z psychologiem, celem zadbania o siebie i swoje emocje.

 

Pozdrawiam serdecznie

Klaudia Dynur

Psycholog, seksuolog w trakcie szkolenia

2 miesiące temu
Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Witaj, Twoje odczucia są w pełni zrozumiałe. To naturalne, że w sytuacji, gdy partner wyjeżdża z byłą partnerką, mogą pojawić się lęk, niepokój i poczucie zagrożenia w związku. Nie oznacza to braku zaufania do partnera, raczej sygnalizuje, że ta sytuacja jest dla Ciebie trudna emocjonalnie. Warto traktować te emocje poważnie i zauważać, jak wpływają na Twój komfort i samopoczucie.

2 miesiące temu
Dorota Figarska

Dorota Figarska

Dzień dobry 

 

Emocje, o których Pani napisała są naturalne, bo wyjazd partnera na tak długi czas z jego byłą, z którą łączy go bliska relacja, to coś, co może naruszać poczucie bezpieczeństwa nawet w stabilnym związku.

Warto dać sobie prawo do tych uczuć i porozmawiać szczerze o tym, co Pani czuje, nie oskarżając go, tylko opisując swój niepokój, swoją wrażliwość i to, jak ta sytuacja wpływa na Pani codzienne funkcjonowanie. Jednocześnie dobrze jest zastanowić się, jakie granice są dla Pani nieprzekraczalne, żeby czuć się bezpiecznie w tym związku. Ma Pani prawo mówić o swoich granicach, a nawet czuć się zdradzana - chociażby emocjonalnie. Proszę też pamiętać, że brak na pewne rzeczy w związku świadczy o samoświadomości, a nie o byciu "przewrażliwioną". 

 

Psycholog Dorota Figarska 

mniej niż godzinę temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Lubię siebie i swój wizerunek, ale ludzie źle na mnie reagują. Nie chcę się zmieniać, co mam robić?
Dzień dobry! Zastanawia mnie dlaczego ludzie nie lubią mojego wyglądu. Mam specyficzny wygląd nosa, ogólnie twarzy oraz ubieram się niestandardowo, ale nie wulgarnie czy niechlujnie. Nie przeszkadza mi to wcale. Polubiłam swój nos, twarz i akceptuję swój wygląd. A ubiór jest taki jak kocham wyglądać. Mimo to często ludzie mówią mi uwagi na temat wyglądu, że coś niby jest nie tak z moim wyglądem, że ,,pewnie mam ciężko w życiu z takim wyglądem" i w ogóle. Poza tym jestem zawsze źle oceniana na początku. No może nie zawsze, ale w większości przypadków. A później jak ktoś mnie pozna to się grubo myli. Najgorsze w tym wszystkim jest, że ja wcale nie widzę brzydkiej osoby w sobie i nie chcę się zmieniać. Ale denerwuje mnie podejście innych. To nie jest tak, że nie mam znajomych. Mam, bardzo dobrych zresztą. Lecz przez to, że ludzie mnie traktują w ten sposób poważnie się zastanawiam czy nie zmienić czegoś w swoim wyglądzie. Co robić? Chcę być normalnie traktowana i akceptowana.
Czy ucieczka z toksycznego związku to przesada? Przemoc psychiczna i ekonomiczna
Dzień dobry uciekłam z dzieckiem od partnera, dziecko ma 3 lata, dodatkowo jestem w ciąży. Często zastanawiam się, czy przesadzałam, czy wina leży we mnie, czy faktycznie to ze mna jest problem. Brakuje mi pieniędzy, bo wyszlam bez niczego. Prosze przeczytajcie ten dlugi post i powiedzcie, czy ja przesadzalam i zniszczyłam rodzine, czy uratowałam siebie i dzieci? Argumenty, przeciwko mojemu powrotowi: - nie można na niego liczyć, sama w ciąży sprzątałam mój dom i nosiłam ciężkie kartony, bo On nigdy nie mial czasu (oprócz grilla w niedziele I resztę niedziel, które spędzał u rodzicow, ale ja na jego pomoc nie zaslugiwalam, zreszta mówił, ze moj dom to burdel i nora) - Brak szacunku, kiedy przy jego pracowniku opowiadałam o jakimś kraju, ze fajnie się tam wybrać to uslyszalam "gowno widzialas, gowno wiesz" ( sam nigdzie za granicą nie byl) teksty typu " ale z Ciebie blondynka" - nie mogłam powiedzieć nic miłego o niczym i nikim innym, po urodzinach dziecka pochwaliłam jeden prezent - skończyło sie straszna awantura, ze chwale gówniany plastik, a nie jego ciezko pracę i jestem żałosna ( zrobil drewniany domek, ktory chwaliłam dzien wczesniej, ale cieszyłam sie, ze nasze dziecko bawi sie innym prezentem) - po tych urodzinach wyciągnął z gniazdka kabel od telewizora, bo jestem nieposłuszna i nie zadzwoniłam do wszystkich zapytać czy dojechali ( chcialam odpocząć, urodziny na 25 osob, początek ciazy, ktorą zle znosilam) - ustalanie wszystkiego tylko z rodzicami I z siostrą (wyjazd na urodziny do chrzesniaka o 21 dostalam smsa od jego siostry, z wytycznymi, zupełnie innymi, niż to co ustalilismy ze soba) - razem z siostrą ustalili jak bedzie wyglądać ogrod i zaczęli robic, ja zostałam zaproszona do pracy, nigdy nikt mnie nie zapytal o moje zdanie (Zwróciłam Michalowi uwagę) jego siostra stwierdzila, ze ma zamówić jakieś rośliny, a On stwierdzil, ze teraz zapyta Wioli, jej odpowiedz: "niby od kiedy pytasz jej o cokolwiek" - przemoc ekonomiczna - nigdy nie zostałam do niczego do pisana, byliśmy razem od 5 lat, od 3 mieszkaliśmy i w tym czasie niby razem budowaliśmy dom i niby razem kupiliśmy samochód i niby razem pracowaliśmy na wspólny majatek. Dom na jego rodzicow, samochód na niego, proszenie bez przerwy o przelewy( nie zostalam nigdy dopisana do zadneho jego konta- On twierdzil, ze nie mogl. Klamstwo, niedawno dzwonilam na infolinii i to zweryfikowalam), mieliśmy kredyty ( moj hipoteczny 1700, na sprzet w jego domu 817 i maly 299), chcialam wrócić do pracy, ale do tej nie mogłam(bo jemu nie odpowiadalo), nie bylo zlobka dla dzieci (rok oczekiwania)- On twierdzil, ze da rade nas utrzymac. Średnia przelewów od lipca do czerwca tego roku to 6000 zlotych, z tego 3000 zlotych na kredyty, z tego prezenty na wszystkie okazję, zakupy do domu, ubrania również dla niego i zdarzało się, z tej kwoty oplacanie na przyklad jakiejś faktury (3000) zlotych. Problem byl coraz większy i musiałam prosić o pieniądze na kredyt, przelew na 1000 zlotych, dwa tygodnie proszenia, kolejny przelew. W ostatnim miesiacu kupowałam tabletki do zmywarki i papier toaletowy na paypo. I jeszcze wzięłam kredyt na siebie, nie będąc do niczego dopisana - Staś budził sie każdej nocy, często płakałam, chcial byc noszony, sikał co kilka minut w nocy. Tylko ja mogłam Go usypiac i nosić w nocy. Teraz śpi przez całe noce, jest szczęśliwy i uśmiechnięty - po śmierci mojej babci, z ktora bylam bardzi związana mowil, ze 'przewraca sie w grobie jak na mnie patrzy" - uzależnienie id pornografii ( poprosił mnie kiedyś o sprawdzenie mapy) - okazało sie, ze kobiety sa wszędzie - facebook, instagram, wiadomości od mezczyzn, zapisane strony ze zdjeciami, nawet olx - nie chce wiedzieć co na olx bylo, bo to juz jest bardzo dziwne( to bylo 2 lata temu, nie mam pojęcia jak teraz i czy ma to znaczenie, po takim czasie) - kiedyś usypialam dziecko, a On przyszedł z awantura, prosilam, zeby zaczekał, aż położenie dziecko spać i wtedy porozmawiamy ( nie miało to dla niego znaczenia, wychodzil, dopiero kiedy zaczynałam płakać lub krzyczeć z bezsilnosci) - kiedy cos mowilam, ze mi przeszkadza zabierał dziecko do babci ( bo nie bedzie z psychopatka), szedł do rodzicow I dzwonil, ze mam wpaść na obiad jak gdyby nic, a tam o ile poszłam, bo kiedyś chodziłam ( później juz oczywiscie nie) zaczynal kłótnie od nowa robiąc widowisko dla wszystkich i czekając na potwierdzenie i na to, zeby wszyscy mnie krytykowali - jak jeszcze sie kłóciliśmy ( bo po czasie ja iuz nic nie mowilam, chcialam tylko spokoju) On dzwonil po mame, tate i siostre, ewentualnie jego mama przychodziła na drugi dzien i tłumaczyłam mi, ze nie powinnam tak robic - strasznie, ze jak odejdę to On ma pieniadze i wynajmie najlepszego adwokata I i tak zabierze mi dziecko. Mówienie, ze ja niszczę rodzine i niczego nie potrafię docenic, a On I jego rodzina sa wspaniali - Zero wspólnego spędzania czasu, czas wspólny to na gospodarstwie z jego rodzina - codziennie powinnam sie z dzieckiem meldować na gospodarstwie, bo dla dziecka tam jest plac zabaw, a nie jakieś place zabaw - jak pojechałam z dzieckiem rowerem na plac zabaw to dowiedzialam sie, ze : " jestem pegerusem" i mam zakaz! Lepiej, żebym tego znowu nie zrobiła ( oczywiscie On sie martwił, ze ktoś nas moze rozjechac) - kiedyś zapomnialam zadzwonić, ze jadę do miasta to musiałam słuchać pol godzinnego wykładu o braku odpowiedzialnosci i co ja odwalam, jestem chora i moja rodzina niczego mnie nie nauczyła ( musiałam meldować wyjazd i przyjazd, kazdy - kazde wyjście na plac zabaw itd.) - to bylo z troski, a ja jestem nienormalna - On bardzo chcial dziecko (jak znajdę w ciaze wyprowadzimy sie do miasta, 15 km od jego gospodarstwa), jak zaszłam w ciaze to temat sie urwał, groziło mi poronienie i cala ciaza byla zagrożona, w każdej chwili mogłam poronic, a mieszkalam sama w domu. Bal sie nawet rodzicom powiedzieć, dowiedzieli sie ostatni. Dopiero jego rodzice na koncowce mojej ciazy powiedzieli, ze powinniśmy mieszkać razem u nich w domu - i od tej pory On zaczął powtarzać to samo. Na moj argument, ze mielismy mieszkac w mieszkaniu wszyscy mnie wysmiali, ze jak to, przrciez On jest rolnikiem i nie bedzie mieszkal 15 kilometrow dalej, co ja sobie wymyslilam. On udawal, ze nigdy tak nie powiedzial.Dopiero w szpitalu jak urodziłam dziecko podjęłam decyzje, ze spróbujmy. - jak poroniłam.druga ciaze, zostawiłeś mnie sama ( mimo, iz lekarz mowil, ze ktoś powinien przy mnie byc, bo moglabym dostac krwotoku, ale to bardzo rzadki przypadek) pojechał z wujkiem ogladac samochody, On tlumaczy to, tym, ze zapytal mnie czy moze jechac. " wujek tyle nam pomogl, musze jechac z nim ogląda samochody, tyle zrobil w naszym domu" odpowiedziałam tylko rob jak chcesz - nie ma Go w domu od poniedziałku do soboty od 6 do 21, albo i dłużej w niedziele wychodzi rano, wpada na kilka godzin do domu i albo idzie wieczorem znowu do rodzicow, albo najlepiej powinniśmy spędzać tam całe niedziele ( ostatnie tygodnie tylko tam) kiedy On bedzie sie dzieckiem zajmował? - jak miałam.jechac w moje rodzinne strony to zawsze byl problem, albo trzeba bylo gotować objawy dla pracowników, albo samochód sie psuł, albo po co ja w ogóle tam jadę, jak Stasiu byl Mały to ja sobie nie poradze ( rodzicom wmawialam, ze tez tak mysle, ze po prostu sobie nie poradze) - zaloze firme i założysz mini I szpilki i będziesz tam sprzedawac, pochylisz sie pokażesz co nieco to i części będą szły ( obrzydliwe)
Dzień dobry. Przytłacza mnie rozstanie. Zerwal ze mna z dnia na dzien. Dwa dni wcześniej mówił, że chce mnie zabrać do mamy. Cztery dni wcześniej, że kocha, że chce kupić działkę i ja przepisać na mnie, że chce mieć dzieci. W święta mówił, że chciałby mi się kiedyś oświadczyć. Ja zachowałam pozory, że mnie to nie rusza, że powiedzial, że nie kocha, że mamy inne perspektywy i znajde sobie kogoś bardziej odpowiedzialnego. Obiecywał często np że się wyprowadzi, a tego nie robił. Chciałabym bardzo, żeby przemyslal i wrocil do mnie. Ponad miesiąc bez kontaktu. Napisałam do niego, żeby oddal mi pieniądze, ale się nie odzywa. Co mam robić..... Tak go kocham.
Kryzys w małżeństwie: zwiększona liczba kłótni i obojętność żony po 15 latach

Dzień dobry. Mamy trójkę dzieci, jesteśmy 15 lat po ślubie. Od pewnego czasu (około 6–8 miesięcy) kłócimy się więcej i bardziej. Ostatnio jeszcze częściej — nasze małżeńskie kłótnie są kilka razy w tygodniu. Nie są to kłótnie temperamentne, tylko raczej obrażalskie. Od tych kilku miesięcy czuję, że moja żona się mną nie interesuje, nie zwraca na mnie uwagi, nie jest jak było kiedyś — jest bardzo obojętna na wszystko. Po kłótni to ja zawsze staram się załagodzić sytuację i doprowadzić do zgody. W ostatnim tygodniu po kłótni poprosiłem żonę o głęboką rozmowę, którą ona szybko skończyła. Wczoraj znowu małe nieporozumienie i kłótnia odpalona. Porozmawialiśmy na moją prośbę — rozmowa trwała długo. Żona powiedziała, że nie wie, co do mnie czuje. Zarzuca mi, że ze wszystkim jest sama, a jak już coś zacznę robić, to mówi, że to zryw po kłótni, i nie chodzi o to, żebym coś robił, tylko żebym wiedział, że jest coś do zrobienia i wykazywał większą inicjatywę w domu. Gdzie ja naprawdę bardzo dużo robię w domu: sprzątam, gotuję, piorę, zajmuję się naszymi samochodami, ogarniam ogródek, ubezpieczenia, organizuję wakacje. Wiadomo, moja żona też gotuje, sprząta, pierze, robi zakupy. Jak zapytałem, o co jej chodzi i jeżeli czegoś nie robię, to żeby powiedziała mi, co jest do zrobienia, to wysłała mi filmik z Instagrama, jak koleś mówi o tym, żeby wspierać żony i że one nie chcą być menadżerami domu i mówić, co trzeba zrobić. Wracając do moich odczuć — czuję, że ona jest daleko. Kiedy próbuję ją pocałować, odwraca głowę lub właśnie jest coś innego ważniejszego do zrobienia. Kiedy ją przytulam, jest spięta i odsuwa się ode mnie. Kiedy chwytam ją za rękę, zabiera ją. W łóżku jesteśmy jeden, dwa razy w miesiącu lub wcale — najczęściej związane to jest z owulacją. Od dawna już nie próbuję, bo dostałem tyle razy łóżkowego kosza, że wolę się nie nakręcać, tylko grzecznie czekać na tych kilka dni. I właśnie w tych kilka dni tuż po miesiączce jest normalnie. Najgorzej jest na tydzień przed. Wcześniej zazwyczaj braliśmy wspólną kąpiel codziennie, teraz żona wyniosła się do innej łazienki. Wcześniej spaliśmy pod jedną kołdrą, teraz śpimy pod oddzielnymi. Kiedyś, jak pierwsza wstała i wiedziała, że ja również zaraz wstaję, zrobiła mi kawę lub chociaż włączyła ekspres i wiele innych takich drobnych gestów, ale dla mnie tak bardzo istotnych. Oczywiście staram się zachowywać i robić te drobne gesty w stronę mojej żony, ale nawet jak zapytam, czy zrobić jej herbatę, i ona nie usłyszy i zapyta, co mówiłem, to robi to w taki sposób i z taką miną, jakbym był najgorszym człowiekiem świata. Nawet jak podaruję jej kwiaty, to albo nie doleje wody i uschną, a jak uschną, to stoją tak w wazonie, dopóki ja ich nie wywalę. Jestem totalnie załamany i nie wiem, jak mam się zachowywać i co mam robić.

Mam problem z partnerem. Odkąd pamiętam miał problem ze sobą przez "trudne dzieciństwo". Od jakiegoś czasu zauważyłam że ucieka od problemu i zaczął brać narkotyki
Witam Mam problem z partnerem jesteśmy razem 5 lat i mamy małe 3 letnie dziecko. Odkąd pamiętam miał problem ze sobą przez "trudne dzieciństwo" objawiało się to głównie po alkoholu (płakał, narzekał na rodziców, wspominał złe doświadczenia, ciągle mimo tego że staram się i prowadzimy normalne życie pracujemy, i prowadzimy się dobrze on ma poczucie że jest nikim ). Próbowałam mu pomóc bo zaczęło się to przekładać na nasze życie, prosiłam żeby poszedł na terapię (tłumaczylam że trzeba walczyć o naszą rodzinę i o to aby nie cierpiało w przyszłości nasze dziecko). Zakończyło się tym że poszedł na kilka spotkań i przerwał terapię. Od jakiegoś czasu zauważyłam że ucieka od problemu i zaczął brać narkotyki przy czym stawał się coraz bardziej nieobecny,zaczął uciekać z domu. Ciągle tylko przyzeka ze to ostatni raz i nigdy się to nie powtórzy, nie pozwoliłam na takie zachowania i kazałam mu się wyprowadzić bo mam poprostu dość! Nie chce tak żyć a jednocześnie bardzo mi go żal bo wiem że ma problem. (nie mieszkamy razem już miesiąc czasu) zarzeka się że idzie o pomoc do specjalisty i że nie chce nas stracic. Wydaje mi się że podjęłam dobra decyzję o wyprowadzce, bo może wtedy zda sobie sprawę z powagi sytuacji. Ale jednocześnie boję się że zaufam mu poraz kolejny i się zawiodę, nie wiem co robić?. Nie mogę za bardzo liczyć na jego rodzinę ponieważ są to ludzie "problematyczni" nie widzą problemu ze zaczął brać narkotyki.
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.