Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mój partner chce podróżować z byłą - czy zgodzić się, gdy nie mogę zaakceptować ich przyjaźni?

Witam. Od 5 lat mam partnera , jestem po wcześniejszym rozwodzie. Mój obecny partner przyjaźni się ze swoją ex ( byli razem 8 lat od 8 lat nie są razem) wiedziałam o tym mniej więcej od samego początku naszej relacji i jakoś nigdy do końca tego nie potrafiłam zaakceptować. Nie chodzi o to, że mu nie ufam, tylko jakoś jej nie ufam , nie przepadam za nią. Uważam, że bardzo się narzuca swoją obecnością i kontaktem. Ciągle jest singielką, a mój partner był jej jedynym chłopakiem. Wchodzi w jakieś luźne przelotne związki przeważnie z zajętymi mężczyznami, co mnie bardzo niepokoi. Mój partner twierdzi, że nie ma między nimi żadnego uczucia poza przyjacielskim. Ostatnio wymyślili, że pojadą na 2 msc wakacje pozwiedzać świat (mój partner bardzo lubi podróżować) z uwagi na to, że ja mam dziecko w wieku szkolnym , bark finansów oraz ciężko zachorowałam co doprowadziło mnie do tego, że jestem osobą niepełnosprawną i nie mogę z nim jechać na taki długi okres czasu, więc postanowił, że pojadą we dwoje ze swoją ex partnerką. Bardzo jest mi ciężko w tej sytuacji, nie potrafię tego zaakceptować, ale z drugiej strony nie chcę kończyć tego związku, bo poza przyjaźnią z ex partner jest idealny, troskliwy, wspierający, kochający, wyrozumiały - nie mogę powiedzieć na niego złego słowa. Czuję lęk i niepokój z powodu tej sytuacji. Nie wiem co mam zrobić.. czy się zgodzić i dać mu spełnić marzenia czy zakończyć związek. Czuję się między młotem a kowadłem. Nie mogę po nocy spać, bardzo się stresuje. Zapewnia mnie, że między nimi nic nie ma i nigdy przez te lata nie dał mi powodu, żebym myślała, że coś jest.

User Forum

A.J

3 miesiące temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Cześć. Twoje emocje są zrozumiałe. Twój partner planuje 2-miesięczny wyjazd z byłą partnerką, osobą, której zwyczajnie nie ufasz i która zachowuje się w sposób, który budzi twoją czujność. To absolutnie normalne, że nie czujesz się z tym dobrze. W związku ważne jest nie tylko to, co realnie się dzieje, ale też to, co czują partnerzy. Nie musi dojść do fizycznej zdrady, abyś czuła się źle z tym, co robi partner. Wyjazd na dwa miesiące ze swoją byłą to nie jest neutralna sytuacja, niezależnie od tego, jak bardzo partner jest kochający i wspierający. Myślę, że bardzo ważne jest, abyś spróbowała postawić granicę, jasno wyraziła partnerowi, że nie czujesz się dobrze z perspektywą ich wyjazdu. Jego reakcja też wiele Ci powie. Jeśli rzeczywiście jest wspierający i troskliwy, to powinien uszanować Twoje zdanie i wziąć Twoje emocje pod uwagę. Pozdrawiam Cię ciepło,

 

Justyna Bejmert 

psycholog

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Iza Bonarowska

Iza Bonarowska

Z tego, co piszesz, widać jedną ważną rzecz. Bardzo dbasz o relację i naprawdę zależy Ci na partnerze. To już jest duży zasób. Drugi zasób to Twoja samoświadomość. Trafnie nazywasz to, co Cię niepokoi i potrafisz zobaczyć różnicę między zaufaniem do partnera a trudnością, jaką budzi w Tobie jego była partnerka. Trzeci zasób to to, że potrafisz otwarcie mówić o swoich granicach i o swoim stresie zamiast udawać, że jest ok choć nie jest. W relacjach właśnie takie zasoby często są fundamentem dobrych decyzji.

Psycholog może pomóc je jeszcze bardziej wzmocnić, żebyś mogła podejmować decyzje, które będą dla Ciebie dobre i oparte na spokoju, zamiast na strachu.

3 miesiące temu
Rafał Żelazny

Rafał Żelazny

Witam,
rozumiem, że znajduje się Pani w bardzo trudnej i obciążającej emocjonalnie sytuacji. Ma Pani pełne prawo czuć lęk, stres i niepokój, ponieważ decyzja partnera o dwumiesięcznym wyjeździe z byłą partnerką w naturalny sposób narusza Pani poczucie bezpieczeństwa. To nie jest kwestia braku zaufania z Pani strony, lecz decyzji, która dotyka bardzo wrażliwego obszaru w każdym związku.

Od początku relacji wiedziała Pani o kontakcie partnera z byłą partnerką, jednak nigdy nie było to dla Pani w pełni komfortowe. Trudno się temu dziwić — nie ufa jej Pani, nie przepada za jej obecnością, a jej historia wchodzenia w relacje z zajętymi mężczyznami budzi dodatkową czujność. W tej sytuacji obawy są całkowicie zrozumiałe i zasadne.

Podkreśla Pani, że partner jest na co dzień kochający, troskliwy, wspierający i nie daje powodów do podejrzeń. To bardzo ważne — oznacza, że relacja ma solidną podstawę. Jednocześnie jest to właśnie powód, dla którego jego decyzja tak bardzo Panią rani. Partnerstwo polega na uwzględnianiu emocji i granic drugiej osoby, szczególnie w kwestiach, które mają wpływ na poczucie bezpieczeństwa w związku. Wyjazd na dwa miesiące z byłą partnerką nie jest neutralny — niesie realne konsekwencje emocjonalne dla Pani.

Znajduje się Pani między miłością i wdzięcznością za jego wsparcie a silnym poczuciem zagrożenia i niewysłuchania. To naturalne, że czuje się Pani rozdarta i nie wie, jaką decyzję podjąć. Nie musi Pani jednak stawiać sprawy w kategoriach „zgodzić się lub zerwać związek”. Najpierw warto wyraźnie nazwać swoje granice i to, czego Pani potrzebuje.

Może Pani powiedzieć partnerowi coś w tym stylu:
„Kocham Cię i wiem, jak bardzo lubisz podróżować. Ale wyjazd na dwa miesiące z byłą partnerką przekracza moje granice bezpieczeństwa i budzi we mnie duży lęk. To dla mnie bardzo trudne i nie jestem w stanie tego zaakceptować. Potrzebuję, abyś to wziął pod uwagę”.

Jeśli partner rzeczywiście jest troskliwy, wyrozumiały i zaangażowany — powinien to zrozumieć i poszukać rozwiązania, które uwzględni także Pani potrzeby. To, jak zareaguje na tak szczerą rozmowę, będzie bardzo ważnym sygnałem dla dalszej przyszłości Waszej relacji.

Nie musi Pani podejmować ostatecznych decyzji od razu. Najpierw warto zobaczyć, czy partner potrafi realnie zadbać o Pani emocje, czy jest gotów zmodyfikować swoje plany i jasno określić granice w kontaktach z byłą partnerką. Pozdrawiam. 

3 miesiące temu
Szymon Leszczyński

Szymon Leszczyński

Dzień dobry
 

W opisanej sytuacji to zrozumiałe i normalne że jest pani ciężko i trudno o akceptację dla zachowania partnera.


Fundamentami dojrzałej relacji są lojalność, wierność, szacunek i miłość.
 

Lojalność to nie tylko bycie wiernym fizycznie i emocjonalnie. 
Ale również unikanie sytuacji, które są mocno dwuznaczne, budzące wątpliwości i raniące dla partnerki lub partnera.
Wyjazd pani partnera z byłą dziewczyną, z którą łączyła go bliskość, w tym intymna, jest zdecydowanie dwuznaczną sytuacją, pomimo jego deklaracji o czystych intencjach.
 

Pisze pani o jego wspaniałych cechach.
Jednak chęć wyjazdu z byłą partnerką pokazuje jego brak wrażliwości na pani potrzeby emocjonalne, jak i również sytuację zdrowotną.
Narusza to pani spokój i potrzebę bezpieczeństwa.
Jest również oznaką braku szacunku i wrażliwości wobec pani.
 

Zachęcam do refleksji:
 

Jakie naruszanie granicy lojalności oraz jakie "kompromisy" uzna pani za akceptowalne w imię miłości ?
 

Jeżeli chciałaby Pani uporządkować sobie w głowie wspomniane  kwestie, spojrzeć z innej perspektywy warto, aby rozważyła Pani konsultację psychologiczną.


Pozdrawiam
Szymon Leszczyński

3 miesiące temu
Klaudia Dynur

Klaudia Dynur

Dzień dobry,

wyobrażam sobie, że są to dla Pani trudne emocje i sytuacje. Jak najbardziej ma Pani do nich prawo.

Być może zamiast pytań o wierność partnera, warto byłoby porozmawiać z nim o swoich obawach i perspektywie, jaką Pani ma na całą sytuację. Wyrażenie lęku i niepokoju nie tylko będzie miało charakter wentylowania trudnych uczuć, ale także pomoże Pani partnerowi zrozumieć, jak zaistniałe zdarzenia na Panią oddziałują. Dzięki temu Pani partner będzie miał także okazję ujawnienia swoich uczuć lub głębszego zrozumienia Pani. Ważne, aby była to rozmowa bez oskarżycielskiego tonu czy sformułowań i nastawiona na kooperację.

Jeśli natomiast lęk czy niepokój utrudniają Pani codzienne funkcjonowanie, warto byłoby skontaktować się z psychologiem, celem zadbania o siebie i swoje emocje.

 

Pozdrawiam serdecznie

Klaudia Dynur

Psycholog, seksuolog w trakcie szkolenia

3 miesiące temu
Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Witaj, Twoje odczucia są w pełni zrozumiałe. To naturalne, że w sytuacji, gdy partner wyjeżdża z byłą partnerką, mogą pojawić się lęk, niepokój i poczucie zagrożenia w związku. Nie oznacza to braku zaufania do partnera, raczej sygnalizuje, że ta sytuacja jest dla Ciebie trudna emocjonalnie. Warto traktować te emocje poważnie i zauważać, jak wpływają na Twój komfort i samopoczucie.

3 miesiące temu
Dorota Figarska

Dorota Figarska

Dzień dobry 

 

Emocje, o których Pani napisała są naturalne, bo wyjazd partnera na tak długi czas z jego byłą, z którą łączy go bliska relacja, to coś, co może naruszać poczucie bezpieczeństwa nawet w stabilnym związku.

Warto dać sobie prawo do tych uczuć i porozmawiać szczerze o tym, co Pani czuje, nie oskarżając go, tylko opisując swój niepokój, swoją wrażliwość i to, jak ta sytuacja wpływa na Pani codzienne funkcjonowanie. Jednocześnie dobrze jest zastanowić się, jakie granice są dla Pani nieprzekraczalne, żeby czuć się bezpiecznie w tym związku. Ma Pani prawo mówić o swoich granicach, a nawet czuć się zdradzana - chociażby emocjonalnie. Proszę też pamiętać, że brak na pewne rzeczy w związku świadczy o samoświadomości, a nie o byciu "przewrażliwioną". 

 

Psycholog Dorota Figarska 

3 miesiące temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jestem w trudnym związku, podejrzewam u partnera osobowość narcystyczną, ale nie potrafię z nim o tym porozmawiać...
Wpadłam w pułapkę. Mam 26 lat, jestem w związku od 5 lat. Od trzech jesteśmy narzeczeństwem. Niedawno postanowiliśmy odwołać nasz ślub, z powodu kolejnego kryzysu w związku. Od dawna wiedziałam, że mój partner ma trudny charakter. Jest bardzo uparty, lubi mieć rację i trudno mu się przyznać do błędu. Łatwo wchodzi w konflikty z innymi . Moi najbliżsi zdążyli wyrobić sobie o nim niepochlebną opinię ale przez wzgląd na mnie, starają się go akceptować. Jemu natomiast przychodzi to z trudnością. Od pewnego czasu zaczęłam podejrzewać u niego osobowość narcystyczną ale z oczywistych względów nie mam odwagi z nim o tym porozmawiać. Jest to dla mnie bardzo trudny czas, mam wrażenie że moje pokłady wiary w nas i energii mocno się wyczerpały. Nasze rozmowy często kończą się kłótnią, boję się że często jestem manipulowana podczas takich rozmów, np. kiedy twierdzi że coś było tak i tak a ja wiem, że nie ma racji ale w trakcie rozmowy zaczynam wątpić w to, swoją pamięć itd.. Ciężko mi już walczyć i wierzyć w to, że będziemy umieli się porozumieć i zbudujemy dojrzałą relację. Mimo to nie potrafimy odpuścić i się rozstać, zbyt mocno nam na sobie zależy. Dba o mnie i okazuje dużo czułości w wielu sytuacjach. Ja jestem typem osoby która bardzo wszystko przeżywa i często daje upust swoim emocjom poprzez np. płacz. Dodatkowo każdą sytuację potrafię analizować przez bardzo długi czas, niestety często w negatywnych barwach. Nikt nie zna mnie tak dobrze jak on. To wszystko zaczyna nas wykańczać. Ja nie mam już siły, a jednocześnie nie chcę rezygnować. Nie wiem kiedy w związku przychodzi taki moment, że trzeba odpuścić, przeraża mnie ta myśl
Witam, jestem z mężem od 20 lat, 5 lat po ślubie, mamy 3-letnie dziecko.
Witam, jestem z mężem od 20 lat, 5 lat po ślubie, mamy 3-letnie dziecko. Nurtuje mnie pytanie, bo od roku stał się niedostępny, agresywny. W ostatnim czasie był w Polsce na 2 tygodnie, sam wrócił zadowolony, lecz nie to mnie martwi, bo znalazłam ślady pisania z kochanką na whatsapp i numer tel. Zadzwoniłam do niej, ale nie powiedziała, kim jest. Potem opowiedziałam mężowi o sytuacji, że wiem, że z kimś pisał i nawet się spotkał. Pytanie - nie wiem, kim jest mój mąż, mimo że żyjemy razem tak długo, nie wiem, z jakim typem psychotypu mam do czynienia i czy warto ratować związek?
Udawałam dokonanie samobójstwa, ponieważ przyjaciółka mnie zaczęła olewać, nie odzywała się, nie odpisywała.
Dzień dobry. Proszę o radę jak naprawić sytuację z przyjaciółką już byłą. Opiszę sytuację. Poznałyśmy się w studium, ogółem w sumie przyjaźniłyśmy się ok 8 lat. Szkoła trwała 2,5 roku a potem kontakt był nadal intensywny spotykałyśmy się, potem wyjechała, ale dzwonieniu, pisaniu nie było końca i tak dobre 2 lata, jak nie 3, pracowała zaraz po szkole, ale to nie przeszkadzało w kontaktach, bo jak ktoś chce podtrzymywać znajomość to będzie to robił i z 2 końca świata przy obecnej technologii. I TAK BYŁO. Ale nie z dwóch końców świata tylko dwóch miast polskich, nie aż tak odległych, jednak na tyle, że dojeżdżanie do siebie nie było możliwe. Ale to żaden problem, dzwoniłyśmy, gadałyśmy, a pisałyśmy w dni robocze, bo praca i każdej tam inaczej o innej porze pasowało odpisać i wiadomo - normalne. A weekend telefon i gadanie kilka godzin. A potem przyszedł, ale to w zeszłym roku na zimę jeszcze a nawet ciut ponad rok temu, moment, że nagle nie odpisywała, nie oddzwaniała po tygodniu, potem po 2, potem po miesiącu dopiero. A w tym samym miejscu pracowała, wszystko tak samo. A nawet jak kłopoty, to nie miały związku ze mną i to trzeba było powiedzieć, że ma kryzys i chce przerwę, bo nie, że ja coś, ale nie ma nastroju czy ma doła i chce resetu, nie musiała się ani usprawiedliwiać ani nawet szczegółowo uzewnętrzniać, zwierzać - tylko informacyjnie, abym wiedziała, że no, że tak, a nie siak jest. Ale nic takiego nie było, o żadnych większych kłopotach nic mi wiadomo nie było, więc może miała, może nie- nie wiem. Generalnie kontakt umierał. Ona generalnie za ludźmi specjalnie aż tak nie przepadała, ale mnie lubiła. Nie była odludkiem, ale miała małe grono koleżanek, minimalistyczne, w zasadzie potem tylko mnie. W CZYM PROBLEM? Zrobiłam okropną rzecz. Nie mogąc znieść dłużej bycia olewaną permanentnie i czekania na łaskę, aż raczy odpisać po miesiącu, jak nic na zwykłe pozdrowienie. Na łaskę, że musi ze mną gadać (ostatecznie nikt nie ma musu w niczym) i UMĘCZONA JUŻ BYŁAM WIECZNYM DESPERACKIM DOBIJANIEM SIĘ I PROSZENIEM, WOŁANIEM O UWAGĘ, WYPISYWANIEM ELABORATÓW, PISANIA I OPOWIADANIA JEJ CO U MNIE, że jak ona mało pisze, to może ja dużo zacznę, zachęcę albo po prostu miałam potrzebę wyrzucenia z siebie neutralnych różnych rzeczy, czasem pierdół, a to jak grochem o ścianę. Wpadłam na pomysł, że będę udawać, że chcę dokonać samobójstwa, kupiłam na niby cyjanek potasu, ZROBIŁAM GRAFICZNIE UDAWANY PRIN SCREEN Z NR ZAMÓWIENIA ITD... Butelkę po apapie wydrukowałam etykietę z cyjankiem itd... I napisałam jej kłamstwo, że coś się w rodzinie wydarzyło i mam doła i chce się przez to zabić i zamówię- jutro będzie a dam sobie 3 dni, bo może się sytuacja od ratuje. W domyśle chodziło o nią, ale skłamałam, aby nie było jawnie szantażu, że o pewną sytuację wymyślona w rodzinie. I pisałam nazajutrz, że mając już ten cyjanek się lepiej czuję, bo mam realne narzędzie do zabicia siebie i to najskuteczniejsze jakie może być i to legalne. Może jedyne ogólnie jakie istnieje legalne a zarazem 100 proc skuteczne. Specjalnie się nie przejęła, odgryzła się potem, ciut się wystraszyła i napisała sucho coś tam ojojoojoojj. I tyle. Napisałam jej dobra, biorę, bo sytuacja mnie przerosła i, że żegnam. I zaprzestałam pisania. Po ponad 2 miesiącach napisała, że szkoda, że mnie chyba nie ma albo jestem i że jak jestem, to niech się odezwę. Cisza. Potem po miesiącu napisała szkoda, że mnie już nie ma. I to ostatnie jej słowa. Ja oczywiście cisza. Odezwałam się po kolejnych kilku miesiącach teraz przed świętami. Że jednak żyję, i że pewnie jej przykro, że żyję, a cieszyła się, że chciałam umrzeć, bo by miała spokój od kolejnej osoby, jak tak ludzi nie lubi i zniechęca do siebie, to pewnie odtańczyła taniec zwycięstwa, że się skończą moje elaboraty, i że mnie nie będzie, a tu żyję. Czy postąpiłam paskudnie?
11 kwietnia miałam pierwszą wizytę u psychiatry
11 kwietnia miałam pierwszą wizytę u psychiatry (prywatnie), zostały stwierdzone stany lękowo depresyjne i na tej samej wizycie otrzymałam lek Asentra (50mg) i Trazodone Neuraxpharm (50mg) i zalecenie pójścia na psychoterapię. Nie rozpoczęłam farmakoterapii ze względu na obawy, ponieważ lekarka zaznaczyła, że na początku farmakoterapii będzie gorzej, ponadto trochę przeraziło mnie to, że na pierwszej wizycie zostały przepisane leki. Ze względu na sytuację życiową (strata pracy, brak wsparcia ze strony bliskich) nie jestem w stanie podjąć psychoterapii (kwestie finansowe) ani chodzić na wizyty kontrolne do psychiatry. Czy przepisanie leków na pierwszej wizycie jest normalne? Co w takiej sytuacji życiowej powinnam i mogę zrobić?
Były toksyczny partner zaczął mnie szantażować. Co mogę zrobić?
Oznajmiłam partnerowi, który jest toksyczny, że odchodzę, cały czas się kłóciliśmy i próbował mnie kontrolować. Najpierw zaczął płakać, prosić, żebym go nie zostawiała, ale byłam stanowcza, po kilku godzinach zaczął wydzwaniać i grozić mi, że zniszczy mi życie za to co mu zrobiłam, całą noc wydzwaniał, a ja nie odbierałam, od rana znowu zaczął wydzwaniać, ale ja się nie odzywam, nie wiem czy dobrze robię, trochę czytałam o szantażach i reakcjach toksycznych osób i powinno się od nich odciąć, ale boję się, że wpadnie w szał i naprawdę będzie chciał mi zaszkodzić, jak się zachowywać w takiej sytuacji?
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.