Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak rozpoznać toksyczne zachowania w związku?

Kiedy wiadomo że osoba w związku jest toksyczna?
Magdalena Bernatowicz-Bujwid

Magdalena Bernatowicz-Bujwid

Osobiście dalekie jest mi używanie stwierdzeń o „toksyczności” drugiej osoby. Natomiast mogłabym powiedzieć, że istnieją zachowania agresywne i przemocowe, które są manifestowane w formie fizycznej, psychicznej, ekonomicznej, seksualnej czy poprzez zaniedbanie. Czasami takie zachowania stosuje jedna osoba w związku, a innym razem dwie (lub więcej). Warto być czujnym na swoje samopoczucie w relacji, subiektywną ocenę poziomu szczęścia, satysfakcji ze związku. Jeżeli wspomniane aspekty są na niskim poziomie i nie zadowalają, warto rozważyć przyjrzenie się im i odpowiedzenie sobie na pytania: Jak czuję się w relacji, która tworzę? Co czuję? Jak reaguję na partnera/kę? Jak on/ona reaguje na mnie? Co w związku z tym chcę zrobić? Jaką decyzję podjąć? Istnieje kilka możliwości, o ile związek, czyli wszystkie zaangażowane osoby, mają, choć mały ułamek chęci pracy nad relacją — psychoterapia par, psychoterapia indywidualna każdego z partnerów/ek, kursy i terapie grupowe dla par, samodzielne rozmowy mające na celu poprawę jakości relacji. Jednak koniec końców to każdy z nas podejmuje decyzję czy w relacji z daną osobą pozostaje, czy też nie. Czasami tę decyzję podejmuje się samodzielnie, a czasami szuka się w sobie odpowiedzi na to pytanie przy pomocy specjalisty/tki. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Trudno w jednym zdaniu odpowiedzieć na te pytanie.  Samo to, że pojawiło się w głowie pytanie może sugerować, że pojawiły się jakie sygnały, czerwone flagi w relacji. Na pewno skupiłabym się na tym, jak się czuję w tym związku, jak jestem traktowana, czy granice są respektowane, czy ufasz tej osobie, czy występuje presja aby żyć zgodnie z wolą drugiej osoby, czy jeden z partnerów ma więcej władzy w relacji niż drugi, czy osoba ta nie pozwala na rozwój, realizację siebie i swoich celów, czy nie czujesz się sobą w związku, czy możecie rozmawiać o emocjach i problemach, czy czujesz napięcie, niepewność i/lub jesteś obrażana przez drugą osobę? Mogłabym tutaj jeszcze conajmniej kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt podpunktów wymienić aby dać jakąś perspektywę czy ta osoba w relacji jest toksyczna.

 

Służę pomocą, Edyta Kwiatkowska

Usunięty Specjalista_tka

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z obciążeniem emocjonalnym związanym z problemami rodziny?
Witam, mam problem dotyczący mnie. Jestem osobą chorująca na depresję. Jestem w związku małżeńskim ponad dwa lata. Kontakt z rodzicami moimi zawsze był trudny. Ostatnio co dzwonie do mamy opowiada mi o trudnej sytuacji brata i jego spraw rodzinnych. Niestety mnie to bardzo przytłacza. Jestem rozgoryczona, mnie takie dramaty bardzo ciągnąć w dół i pochłaniają moja energię. Brat ma problemy w związku sam nie opowiada tego mi a mama wszystko od a do z. Martwię sie bratem ale też ciągle nie mogę tego słuchać. Ja się obwiniam później o to i bardzo przeżywam. Nie wiem co mam zrobić czy urwać kontakt z matką. Od dwóch miesięcy nie byłam u niej nawet zrezygnowałam z odwiedzin światecznych. Nie chcę powtarzać w głowie jej problemów. Niestety nie pójdę do przodu jeśli nie przestanę martwić się cudzymi problemami. Co w takich sytuacji zrobić?
Jak przeżyć stratę męża i poradzić sobie z lękiem i nerwicą lękową?
Mili Panstwo, zapytam otoz zmarl moj maz,chorowal bardzo dlugo, ja bylam w ogromnym stresie, nie jadlam, schudlam, od kilku dni mam dolegliwosci w brzuchu a mianowicie cos mnie uciska,raz z jednej ,raz z drugiej strony, raz w podbrzuszu, nie boli, ale robi mi potworny strach, choruje na nerwice lekowa od bardzo dawna. Boje sie o swoja przyszlosc, bylam u lekarza, proponuje odczekac, przezyc ta strate... Co sadzicie Panstwo?
Dzień dobry. Od dwóch lat jestem w terapii.
Dzień dobry. Od dwóch lat jestem w terapii. Od psychoterapeutki wiem, że świetnie radzę sobie nawet z sytuacjami, których nie omawiałyśmy i przede wszystkim potrafię myśleć (co nie jest dobrze odbierane przez moją rodzinę - odkąd pamiętam, miałam postępować zgodnie z oczekiwaniami, które i tak zmieniały się każdego dnia). Trudnym momentem było też pogodzenie się z myślą, że moja rodzina to osoby niedojrzałe emocjonalnie i nigdy się nie zrozumiemy (należy dodać, że propozycje terapii rodzinnych wychodziły ode mnie już kiedy miałam 15 lat, co kończyło się przemocą psychiczną i fizyczną). Musiałam walczyć o siebie sama, nie miałam nigdy przyjaciół. Zawsze byłam odrzutkiem, w szkole obniżano mi oceny z zachowania tylko dlatego, że żadne z dzieci nie chciało się ze mną bawić (chyba że coś chciały, a często rozdawałam im wszystko, co miałam przy sobie, żeby tylko mnie lubiły). Terapia była bardzo potrzebna, ale też dużo zrozumiałam sama, przed terapią, tylko ciężko było mi uwierzyć, że mogę mieć rację. Od października 2022 czułam się gorzej, a w grudniu nie byłam w stanie podnieść się z łóżka. Styczeń, nowy rok, przyniósł diagnozę depresji w stopniu zaawansowanym. Zastanawiałam się dlaczego, przecież tak dobrze mi szło. Byłam załamana również dlatego, że rodzina niezbyt przychylnie patrzy na kwestie związane ze zdrowiem psychicznym. Obecnie jestem z siebie dumna, że się nie poddałam, że już te kilka lat temu, kiedy prawie całe dnie (w czasie pandemii) spędzałam w łóżku i nie byłam w stanie ogarnąć nawet siebie, pomimo myśli o wyrządzeniu sobie krzywdy, zupełnie sama, bez wsparcia, szukałam pomocy. Oprócz tego od dziecka miałam lęk społeczny, który w zeszłym roku znacznie się zmniejszył. Wszystko wydaje się w porządku, ale... No właśnie tu zaczynają się schody. Mam znajomych, ale... • również lęk, że zostanę sama jak dawniej • poczucie, że te relacje są przelotne, płytkie • słyszę, że potrafię pomagać, że dużo rozumiem, że nie oceniam, nie wyśmiewam, nie daję złotych rad, zamiast się obrażać, szukam przyczyn i to bardzo im pomaga, mogą poczuć się normalnymi ludźmi • 90% znajomości kończy się po tym, kiedy ludzie uzyskają ode mnie wsparcie • czy na pewno poczucie własnej wartości jest u mnie zdrowe? Może właśnie zależy od ludzi wokół mnie, tego co o mnie powiedzą • coraz trudniej jest mi słuchać o przyjaźniach i związkach innych osób (bywa, że mam ochotę wybuchnąć) - albo jestem już przemęczona mnogością i siłą emocji, jakie odbieram, albo też zazdrosna (a zazdrość nie jest zła - pokazuje, czego w życiu brakuje) • moje wspomnienia (już z czasów szkolnych) to historie opowiadane przez innych ludzi, NIE MA W TYM MNIE • poznaję nowych ludzi, naprawdę zależy mi na tym, żeby w końcu pojawiły się zdrowe relacje, ale nawet z tymi "nowymi" ludźmi wychodzi tak jak ze wszystkimi poprzednimi Jestem załamana. Nawet kiedy człowiek fizycznie jest sam, chyba czuje, że gdzieś tam na świecie jest ktoś, komu na nim zależy... Sama nie wiem. Kiedy próbuję poruszać takie tematy ze znajomymi słyszę, że za dużo myślę, a ludzie tego nienawidzą, albo że powinnam dołożyć sobie więcej obowiązków, żeby nie myśleć. Dokładam sobie zajęć, ale to nie pomaga mojej psychice, poczucie osamotnienia wychodzi nad to, czym się zajmuję. Samotność w tłumie jest okropna. Każda interakcja z ludźmi jest dla mnie na wagę złota, ale to nie jest to, czego (w sumie każdy człowiek) potrzebuje. Nie wiem już co robić. Terapię kończę, nie wiem, co omawiać na sesjach, rozmawiałam o tym naprawdę wielokrotnie. Nie dostanę złotej rady, a sama nie wiem, jak sobie z tym poradzić. Wiem, skąd się to wszystko bierze, ale nie chcę czekać (nawet aktywnie) na odpowiednich ludzi, bo mnie to wykańcza. Z zewnątrz wszystko wygląda świetnie, tym bardziej w ostatnich miesiącach, ale ta samotność tworzy ogromną dziurę, pustkę wewnątrz mnie. Może rzeczywiście przesadzam?
Przez kilka lat mój partner znęcał się nade mną psychicznie, w trakcie tego związku urodziłam najpierw jedną córkę.
Przez kilka lat mój partner znęcał się nade mną psychicznie, w trakcie tego związku urodziłam najpierw jedną córkę. Myślałam, że to coś zmieni. Po 2 latach zaszłam w drugą ciążę, było tak strasznie, że próbowałam dokonać samobójstwa w 4 miesiącu ciąży. Udało się nas odratować. Nigdy nie dostałam pomocy. Ale podniosłam się. W ósmym miesiącu ciąży udało mi się uciec do domu rodzinnego. Urodziłam i żyłam bezpiecznie. Po roku wrócił mój koszmar, stanął w drzwiach, po wymianie słów, rzucił się na mnie i skatował, pamiętam, że w głowie miałam tylko, żeby dziewczynki tego nie widziały. Później uciekłam dalej z moimi córkami. Po dwóch latach wróciłam do relacji sprzed lat, pokochałam na nowo. Obecnie jesteśmy po ślubie, mamy syna. Jest cudownym człowiekiem, kocha nas, dba o nas. Moje córki traktuje na równi z naszym wspólnym dzieckiem. Tylko ja w głowie mam tamten związek, wszystko porównuję, analizuję każde swoje zachowanie. Nie wiem, jak to w sobie stłumić, jak zapomnieć...
Problemy z pamięcią i wahania nastrojów po zaprzestaniu picia alkoholu
Bardzo często zastanawiam się jaki problem we mnie tkwi, co jest ze mną nie tak. Może od was uzyskam w jakimś stopniu odpowiedź . Zacznę od związku w którym jestem czwarty rok, nie ukrywam że przed związkiem byłam ogromną ekstrawertyczka, z czasem zaczęło się to diametralnie zmieniać, zaczęłam się czuć jak w złotej klatce. Było mnóstwo nie porozumień z moim partnerem, głównie właśnie z mojej winy, dlatego że mam problemy z pamięcią, i to dość spore, jak nie przywiązuje do czegoś większego skupienia - zapominam . Zapomniałam że coś powiedziałam, zapominałam że coś zrobiłam lub odwrotnie, zapominałam czegoś zrobić, że z kimś rozmawiałam a zwlaszcza o czym ? Największy problemem z pamięcią pojawia się w sytuacjach stresowych, wtedy mam totalnie pustkę w głowie odbijająca się echem. Partner przez to sądzi że ja kłamie, że coś ukrywam, lub wdałam się w jakieś romanse. Dużym problemem jest też to, że dużo jego słów do mnie nie dociera, czasami nawet klasycznego 'czy zrobić ci herbate ' nie usłyszę mimo że stoi obok ... Chciałabym dodać, że jestem aktualnie w abstynencji alkoholowej prawie drugi miesiąc, wcześniej piłam dużo alkoholu, nie uczestniczę w żadnych spotkaniach, sama z siebie postanowiłam przestać ze względu na portfel . I dwa razy w tym czasie miałam ogromne wybuchy agresji które odbijalam na parterze, które sam sprowokował nazywając mnie w bardzo niecenzuralny sposób. Owszem, przy kłótniach kiedyś już były tego typu wyzwiska i bardziej je brałam do siebie, i dochodziło do autoagresji w pierwszym możliwym momencie. Kompletnie nie wiem co się dzieje że jest wręcz przeciwnie. Domyślam się że conieco można teraz tłumaczyć oczyszczaniem się ogranizmu z toksyn alkoholu, ale bardzo dużo dziwnych zachowań mi towarzyszy bardzo długi czas i pojawiają się nowe . Na przykładzie - spontaniczne podejmowanie decyzji Okazywanie emocji w sposób nieadekwatny do sytuacji Wahania nastrojów są OGROMNE, i to jest uciążliwe .. Kiedyś brałam mozarin przepisany przez psychiatrę, ale uważam że ten 'lekarz' chciał się tylko mnie pozbyć jak najszybciej i nie interesowało go to, jak się czuje tak naprawdę . Później z braku chęci do szukania kolejnego lekarza odpuściłam leczenie . Teraz czuję jakby było mnie trzy .. Jak sobie ze sobą poradzić ? Chciałabym czuć spokój
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!