Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z uczuciami, gdy partnerka unika zaangażowania i wspólnego zamieszkania?

Dzień dobry mam dziwny problem. Jestem w zwiazku prawie 1.5 roku, do roku bylo cudownie, a teraz to jest raz dobrze, raz źle. Ja jestem w niej mega zakochany, kupiłem mieszkanie i chciałem zeby się wprowadziła do mnie, ale ona nie chce, robiłem wszystko by czuła sie jak najlepiej i wybierala akcesoria do tego mieszkania. Gotuje, sprzatam, robie niespodzianki, oczywiście nie jestem idealny i tez popełniam błędy czy w emocjach powiem cos co później zaluje, ale umiem przeprosic i staram sie wiecej tak nie robic. Kiedys usłyszałem od swojej dziewczyny, ze nie musimy sie widywac codziennie (kiedys sie widywalismy kiedy tylko moglismy) zabolało mnie to, wiem ze praca i różne inne rzeczy przez co nie mozemy sie widywac codziennie ale takie slowa mnie mocno zabolaly. Jak mam normalnie myśleć zeby z ta osoba zalozyc rodzine jak ona mi takie rzeczy mowi? Wczoraj mielismy spedzic razem wieczor, a potem noc, ale musiała wrocic bo z psem wyjsc musiala bo siostra na noc do pracy, okej odwiozlem ja, myslac ze mnie zaprosi do siebie i co? I nic, nie zaprosila. Zrobilo mi sie przykro i jej napisalem, ze myslalem ze mnie zaprosisz i ze jest mi z tego powodu przykro.. odpisala zebym nie robil problemu i nie ma obowiazku ze mna spac codziennie, ale my nie spimy codziennie razem i nie robie jej o to codziennie problemu. Dla mnie takie slowa jakbym w pysk dostał. Mi zalezy na niej, chciałbym z nia zalozyc rodzine, ale mam metlik w glowie i jej napisalem co mnie boli to odpisala ze nie będzie 2 dni tlumaczyc sie z czasu spedzonego osobno, masakra

User Forum

Wymix

4 miesiące temu
Elza Grabińska

Elza Grabińska

Szanowny Panie,

warto postawić na jasną, spokojną komunikację. Najlepiej na żywo, nie przez wiadomości, bo wtedy łatwiej się zrozumieć i mniej rzeczy sobie dopowiedzieć. Dobrze jest mówić partnerce o tym, co Pan czuje, czego Pan potrzebuje i jakie ma Pan oczekiwania, ale też wysłuchać, czego potrzebuje ona. Każda para ma inny rytm bliskości i ważne, by wypracować kompromisy, jeśli obu stronom zależy na relacji. Czasem to kwestia znalezienia równowagi między byciem razem a zachowaniem przestrzeni. Jeśli sytuacja, jak Pan mówi, zmieniła się niedawno, warto spytać partnerkę, co jest powodem tej zmiany.

 

Wszystkiego dobrego, Elza Grabińska, psycholog.

4 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Iza Bonarowska

Iza Bonarowska

Dzień dobry,

 

to co Pan opisuje brzmi jak bardzo nierówny układ sił w relacji. Pan jest mocno zaangażowany, robi dużo, stara się, planuje wspólną przyszłość i to wszystko widać. Ona natomiast zaczęła się wycofywać i robi to w sposób który mocno Pana rani. 

Widzę u Pana ważną mocną stronę. Z tego co Pan napisał wnioskuję, że potrafi Pan mówić o swoich emocjach. Nie zamiata Pan pod dywan, tylko jasno mówi że coś Pana zabolało. To świadczy o dużej dojrzałości. I jeszcze druga rzecz. Pan naprawdę inwestuje w tę relację. Gotuje Pan, sprząta, robi niespodzianki, zaprasza do wspólnego życia. To pokazuje że jest Pan gotowy budować, a nie tylko brać.

Jej odpowiedzi są natomiast bardzo chłodne i trochę odcinające. Teksty w stylu "nie rób problemu" albo "nie musimy się widywać" codziennie brzmią tak, jakby ona ustalała dystans który jest dla niej wygodny, ale nie bierze pod uwagę Pana uczuć. To że Pan to odbiera jak policzek jest absolutnie zrozumiałe. W bliskiej relacji człowiek chce czuć że jest priorytetem, a nie dodatkiem.

Ważne też żeby Pan zobaczył jedną rzecz. To nie jest kwestia tego że Pan czegoś za dużo chce czy za bardzo kocha. To kwestia tego że ona ustawia relację w taki sposób, żeby mieć dużo przestrzeni, mało zobowiązań i niewiele jasnych deklaracji. A Pan naturalnie oczekuje bliskości, ciągłości, wzajemności. To są dwie różne potrzeby i one się teraz zderzają.

To nie znaczy że coś jest z Panem nie tak. To znaczy że Wasze tempo i sposób budowania bliskości bardzo się różnią. I dopóki o tym szczerze nie porozmawiacie, dopóty będzie Pan dostawał taki sam komunikat jak wczoraj. 

Jeśli chce Pan odzyskać spokój i zobaczyć tę sytuację wyraźniej, rozmowa z psychologiem może być bardzo pomocna. Pozwoli Panu uporządkować emocje, zobaczyć co jest Pana, a co nie jest Pana odpowiedzialnością, i co Pan naprawdę chce od związku. Nawet kilka spotkań daje dużą ulgę i jasność co do dalszych kroków.

 

Pozdrawiam serdecznie
Iza Bonarowska 

Psycholog

mniej niż godzinę temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Cześć :) Dla mnie brzmi to tak, jakbyście mieli różne potrzeby bliskości. Dla Ciebie naturalny jest częsty kontakt, wspólne plany, a partnerka potrzebuje chyba więcej przestrzeni.  Mam poczucie, że dla Ciebie jej dystans oznacza odrzucenie, a ona może Twoje oczekiwania odczuwać jako presję. To, że jej słowa Cię bolą, jest normalne, ale nie musi od razu oznaczać końca relacji. Ważne będzie, by szczerze o tym rozmawiać, bez wyrzutów. Staraj się mówić o sobie, swoich emocjach i potrzebach. Nie naciskaj na nią, bo chyba w tym przypadku im więcej presji, tym partnerka będzie się bardziej wycofywać. Trzymam kciuki,

 

Justyna Bejmert 

psycholog

4 miesiące temu
Dorota Figarska

Dorota Figarska

Dzień dobry,
widać, że bardzo się Pan stara, inwestuje czas, uczucia i energię, buduje przestrzeń pod wspólne życie. Jednocześnie dostaje Pan komunikaty, które budują w Panu poczucie emocjonalnego dystansu. To naturalne, że w obliczu Pana planów słowa typu „nie musimy się widywać codziennie” czy „nie będę tłumaczyć się z czasu osobno” mogą brzmieć dla Pana jak brak chęci zaangażowania. Sytuacja, którą Pan opisał, pokazuje przede wszystkim, że Wasze potrzeby dotyczące bliskości są różne. To samo w sobie nie jest niczym złym, ale wymaga szczerej rozmowy. Zamiast obwiniać siebie czy ją, warto spokojnie porozmawiać o tym, czego każde z Was potrzebuje, jak widzicie obecny etap związku i jak wyobrażacie sobie przyszłość. Proszę pamiętać, że ludzie mają różny poziom potrzeby kontaktu, wspólnego spędzania czasu czy zaangażowania. To nic złego, dopóki potrafią o tym rozmawiać i szanują się nawzajem.
Zachęcam do rozmowy o tym, że mówiąc o tym, że liczył pan na zaproszenie do domu, nie chodziło panu o kontrolę, ale o wspólnie spędzony czas i budowanie bliskości oraz że poczuł się Pan zraniony i pominięty. Dzięki takiej rozmowie oboje możecie lepiej zrozumieć własne granice, potrzeby i oczekiwania.

4 miesiące temu
Robert Turek

Robert Turek

Dzień dobry :)

Dziękuję za to, że napisał pan tak dokładne pytanie w naszym portalu TwojPsycholog.pl

Widzę, że bardzo panu zależy i naprawdę się pan stara ze swojej strony.

Natomiast wygląda na to, że pana dziewczyna ma inne oczekiwania co do form spędzania czasu i denerwuje się, gdy się Państwo "nie zgrywacie". Proponuję w związku z tym porozmawiać w jakiej formie ona chciałaby spędzać czas, ile, kiedy, a potem powiedzieć o swoich oczekiwaniach w stosunku do niej. To na początek. Co pan na to?

Pozdrawiam

Robert Turek

Psycholog

4 miesiące temu
Weronika Jeka

Weronika Jeka

Dzień dobry,
dziękuję, że Pan napisał. Widzę, że bardzo zależy Panu na tej relacji i że dużo Pan w nią inwestuje. Nic dziwnego, że kiedy partnerka wyraża potrzebę większej przestrzeni, może to być dla Pana bolesne i budzić wątpliwości.

To, co Pan opisuje, wygląda na różnicę w potrzebach bliskości, Pan potrzebuje częstszego kontaktu i wspólnego czasu, a partnerka zdaje się potrzebować więcej niezależności. Taka kwestia często bywa źródłem napięć w związkach, jeśli nie zostanie spokojnie omówione.

Pana emocje - smutek, złość, poczucie odrzucenia są jak najbardziej zrozumiałe. Jednocześnie partnerka ma prawo do swojej przestrzeni i może czuć się przytłoczona, jeśli odbiera Pana reakcje jako presję.

Warto porozmawiać o tym, czego każde z Was potrzebuje, i zastanowić się, czy Wasze wyobrażenia o bliskości i wspólnej przyszłości da się pogodzić. 
Pozdrawiam
Weronika Jeka

4 miesiące temu
Rafał Żelazny

Rafał Żelazny

W opisanej relacji wyraźnie widać narastającą różnicę w potrzebach bliskości i zaangażowania. Przez pierwszy rok związek był intensywny, pełen wspólnego czasu i bliskości, co naturalnie zbudowało w Tobie poczucie bezpieczeństwa i wyobrażenie wspólnej przyszłości. Z czasem jednak Twoja partnerka zaczęła komunikować większą potrzebę przestrzeni i niezależności. To samo w sobie nie musi oznaczać braku uczuć, ale pokazuje, że macie inne tempo oraz inne potrzeby emocjonalne.

Twoje zaangażowanie jest duże — inwestujesz w relację, planujesz wspólne życie, starasz się okazywać ciepło i troskę. Tymczasem ona reaguje w sposób, który jest bardziej zdystansowany, a momentami chłodny. Stwierdzenia typu „nie rób problemu”, „nie mam obowiązku spać codziennie razem”, „nie będę się tłumaczyć dwa dni” świadczą o tym, że broni swoich granic, ale robi to w sposób raniący i nieempatyczny. To zrozumiałe, że takie komunikaty uderzają w Twoje poczucie wartości i bezpieczeństwa — możesz czuć się odrzucony, niezrozumiany i nieważny.

Naturalne jest również to, że im bardziej ona się dystansuje, tym bardziej Ty próbujesz się starać, aby odzyskać dawną bliskość. Niestety prowadzi to do błędnego koła: Twoja intensywność powoduje u niej jeszcze większą potrzebę przestrzeni, a jej dystans wywołuje Twój lęk i chęć „ratowania” relacji.

W takiej sytuacji ważne jest, abyś zatrzymał nadmierne starania i odzyskał równowagę. Związek nie może opierać się na jednostronnym wysiłku. Potrzebna jest rozmowa o potrzebach i oczekiwaniach — spokojna, konkretna, bez obwiniania. Warto jasno powiedzieć, że potrzebujesz poczucia bliskości i wzajemności, a rani Cię sposób, w jaki komunikowane są granice. Nie chodzi o to, aby ona widywała się z Tobą codziennie, ale abyście potrafili rozmawiać o tym w sposób partnerski.

Kluczowe jest również ustalenie, czy macie wspólną wizję przyszłości. Nie można budować rodziny z kimś, kto całkowicie unika rozmów o zaangażowaniu lub reaguje złością na wyrażanie uczuć. Różnice w potrzebach są normalne, ale musi istnieć gotowość do kompromisu i rozmowy. Aby związek miał przyszłość, potrzebna jest wzajemność, empatia i odpowiedzialność emocjonalna z obu stron. Jeśli one się nie pojawią, trudno będzie budować stabilną relację, niezależnie od tego, jak bardzo Ci zależy. Pozdrawiam. 

4 miesiące temu
Katarzyna Jankiewicz

Katarzyna Jankiewicz

Wymix,

 

widać, jak bardzo zależy Ci na tej relacji i jak dużo w nią inwestujesz. Nic dziwnego, że kiedy partnerka potrzebuje więcej przestrzeni, pojawia się u Ciebie smutek, niepewność i poczucie odrzucenia — to są naturalne i zrozumiałe emocje.

Z Twojego opisu wynika, że macie różne potrzeby w zakresie bliskości: Ty chcesz częstszych spotkań i planowania wspólnej przyszłości, ona natomiast potrzebuje więcej niezależności. To nie oznacza, że ktoś z Was ma rację, a ktoś nie — ważne jest, czy uda się znaleźć równowagę i wzajemnie uznać swoje potrzeby.

Może pomóc spokojna rozmowa, w której jasno powiesz:

„Kiedy się odsuwasz, czuję się mniej ważny i niepewny naszej relacji. Chciałbym, żebyśmy poszukali rozwiązania, które będzie dobre dla nas obojga.”

To, jak partnerka odpowie na taką rozmowę, pokaże, czy jest gotowa razem z Tobą budować poczucie bezpieczeństwa w związku.

Twoje uczucia są ważne — masz pełne prawo o nie zadbać.

 

Pozdrawiam,

Katarzyna Jankiewicz

 

4 miesiące temu
Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry.

 

Widać jak bardzo jest Pan zaangażowany emocjonalnie i jak ważna jest dla Pana bliskość w związku. Inwestuje Pan czas emocje i konkretne działania aby budować wspólną przyszłość dlatego sytuacje w których partnerka się dystansuje są szczególnie bolesne.

 

Różnica między Wami dotyczy głównie potrzeb. Pan potrzebuje częstego kontaktu poczucia bycia zapraszanym i wybieranym. Partnerka z kolei wyraźnie komunikuje potrzebę większej przestrzeni i niezależności. Same w sobie obie potrzeby są normalne ale gdy się rozmijają pojawia się frustracja i poczucie odrzucenia.

 

Słowa partnerki dotyczące niewidzenia się codziennie czy braku obowiązku spania razem mogły zabrzmieć dla Pana bardzo chłodno i raniąco. Dla Pana były sygnałem braku zaangażowania a nie neutralną informacją o jej granicach. To naturalne że w takiej sytuacji pojawia się niepewność co do wspólnej przyszłości.

 

Ważne jest aby spróbować spokojnej rozmowy o oczekiwaniach i wizji związku. Nie w formie pretensji ale jasnego komunikatu czego Pan potrzebuje aby czuć się bezpiecznie i kochany. Równie istotne jest sprawdzenie czy partnerka widzi ten związek jako coś co zmierza w stronę wspólnego życia czy raczej jako relację z dużą autonomią.

 

Jeżeli Pana uczucia są bagatelizowane a rozmowy kończą się zamykaniem tematu warto się zatrzymać i zadać sobie pytanie czy w takim układzie może Pan długofalowo czuć się spełniony i spokojny.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

4 miesiące temu

Zobacz podobne

Dlaczego ex-partnerka ujawnia moje intymne kompleksy?
Moja była partnerka mówi o moich intymnych kompleksach do innych kobiet. Nie byłem z nią do końca w porządku, ale nasza znajomość była przez kilka lat ok. Dlaczego to robi? Czuje się z tym bardzo źle. Zacząłem zauważać, że manipulowała mną i mocno kontrolowała. Mam 39 lat, ona 26.
Jak odbudować relacje po zdradzie i przemocy w małżeństwie?
Witam, jestem 42 lata po ślubie, 20 lat temu spotykałam się niezbyt długo z pewnym mężczyzną o czym dowiedział się mój maż. Od razu wyprowadził się z naszej sypialni. Udawał, że nic takiego się nie stało ale z czasem zanikło nasze pożycie seksualne. Mąż odbywał wizyty u seksuologa a od 15 lat leczy się u psychiatry. Psychiatra nie do końca wie , o tej historii ponieważ mąż kierując się fałszywym wstydem tego nikomu nie powiedział.Ja doskonale wiem, że to ta historia doprowadziła go do tego stanu, w którym znajdujemy się teraz oboje. Jest źle każde z nas żyje osobno, najpierw było z męża strony udawanie a teraz siedzi w swoim pokoju i cały czas ogląda telewizor. Dalej chodzi do psychiatry i zażywa leki ale z tego co wiem, zdiagnozowano u niego zespół obsesyjnio kompulsywny. Jestem już i granic wytrzymałości psychicznej.Nadmieniam, że mąż dużo pije a właściwie od początku małżeństwa stosował wobec mnie przemoc fizyczną ipsychiczną.Mieszkamy sami , dzieci od dawna da dorosłe. Co zrobić aby zapanował spokój w moim życiu?
Partner spłyca potrzeby i problemy, które mu komunikuję. Mamy trudną sytuację finansową, do tego dochodzi potencjalna duża zmiana zawodowo-życiowa. Nie wiem, co robić.
Postanowiłam wejść w związek z facetem, który przez ponad rok siedział biernie w domu bez pracy, ponieważ zdiagnozowano mu lekką depresję. Wierzyłam, że z tego wyjdzie, widziałam w nim potencjał, ale bałam sie zarazem niektórych jego zachowań. Mimo że ciągle zaznaczał, że chciałby być ze mną, ja zwlekałam rok, zanim zgodziłam się dać mu szansę. Z przyjaciół, weszliśmy w związek, kiedy zaczęłam zauważać porządne zmiany. Miałam rację. Wracał do siebie, łapał wiatr w skrzydła, ruszył przed siebie i zaczął dojrzalej myśleć. Przeprowadziłam się do niego i razem znaleźliśmy pracę. On popracował pół roku i znów trach… brak stabilizacji. Z jednej pracy przerzucono go do innego biura, żeby lepiej dogadał się z pracownikami… tam może i lepiej się dogadywał, ale nie osiągał dobrych wyników w sprzedaży. Takim sposobem popracował pół roku tu i tu, niedługo potem dano mu wypowiedzenie. Wrócił wcześniej do domu, niż wskazywał na to grafik. Był załamany, ale potem obrócił to w coś dobrego, bo zdobył czas na naukę obrony i poprawki licencjatu. Zgodziłam się z tym. Lepiej niech skupi się na edukacji, a praca nie zając - nie ucieknie, powtarzałam. Niedługo minie rok jak tu jestem. Stała praca okazała się zającem nie do prześcignięcia. Minął miesiąc… dwa… poświęcił minimum poszukiwaniom. Ale w końcu praca wpadła sama, zobaczył reklamę na fb o taksówkach. Teraz pracuje na umowę zlecenie 2-3 dni w tygodniu od grudnia. W czasie świąt oczywiście robił sobie więcej wolnego niż statystyczny Polak. Ostatnio zachorował, poświęcał dużo uwagi na zgłoszenia filmiku na YT, konkursowego, znalazł pracę w Grecji za 1000 euro, ale zrezygnował. Mówił, że ze względu na mnie - poniekąd mu wierzę, ale z drugiej strony czy to nie za małe zarobki, byśmy wspólnie opłacali mieszkanie w PL (w którym bym została), jego zakwaterowanie i studia, nawet z moją małą podwyżką, która w tym miesiącu dostałam? To byłaby jego szansa… owszem… ale ja nie znam języka, uczę się, ale zajmie mi to długo. Nie umiem się na niczym skupić. Wszystko mnie męczy i trapi ostatnimi czasy. Chciałabym więcej stabilizacji, jest krucho z pieniędzmi… a on się dziwi, że moja wypłata tak szybko niknie… wiara w niego zaczyna ze mnie ulatywać, bo do tego wszystkiego dochodzą kłótnie. Czasem nie słucha co do niego mówię, gdy w czymś się nie zgadzamy… a potem spłyca problem i zarzuca mi coś, co nie jest prawdą. Zdenerwowana krzyczę, potem on krzyczy, a gdy uspokajam się, chcę pogadać, on jest obrażony. Czuję się bardzo samotna w tym związku od jakiegoś czasu. Irracjonalne sytuacje mnie męczą, np. przez brak pieniędzy dziś, gdy szukał pracy, zasugerowałam mu, żeby wysłał CV tam, gdzie go przyjmą, a nie tam gdzie chce, skoro nie ma odezwu. Myślałam, że tego nie robi, bo już tyle czekam na to, by było stabilniej finansowo… Powiedział, że „jak śmiem się odzywać, będzie robił co chce i mam nic nie mówić”. Bardzo mnie bolą takie reakcje. Ostatnio zestresowałam się, że zachorował i że też zachoruję, więc powiedziałam, żeby chusteczki wrzucał do kosza, bo to na pewno pomoże nie rozprzestrzenianiu się zarazków. Potem dodałam, że może jestem nerwowa, ale naprawdę się stresuje chorobowym i wszystkim. Zaczął krzyczeć, że robię mu wojnę o chusteczkę. Znów spłycił to, co chciałam przekazać. Czuję się już głupia. Wiem, czasem przesadzam, pracuję nad sobą, ale czy w takich momentach to problem we mnie czy w nim? Nie wiem co robić.
Chłopak przyjaźni się z byłą dziewczyną: przekraczanie granic czy zdrowa relacja?
Dzień dobry bardzo mnie męczy pewna kwestia. Mój chłopak przyjaźni się ze swoją było dziewczyną . Codziennie do siebie piszą i dzwonią . Spotykają się , chodzą czasem razem do kina , na obiad , na kolację . On przyjeżdża do niej i jej rodziców bo ona z nimi mieszka i wspólnie spędzają wieczór oglądają filmy on tam zostaje na noc i śpi z nią w jednym łóżku . Jeżdżą razem na ryby , na grzyby , nawet w trakcie związku ze mną byli razem na wakacjach . Mój chłopak twierdzi że to normalne , że ludzie jak mają przyjaciół to się tak zachowują i nie widzi w tym nic złego tak samo twierdzi jego przyjaciółka. Oboje próbują mi wmówić że jestem nienormalna, że mam problem sama ze soba i ze swoją niską samoocenę ponieważ mnie te sytuacje bardzo denerwują. Wybucham wtedy złością i zazdrością i mimo że tłumaczę że dla mnie to przekraczanie granic nie rozumieją tego. Twierdza że wymyślam , niepotrzebnie się rzucam oraz kłócę i powinnam to zaakceptować bo przecież nic złego nie robią . Chłopak twierdzi że w jego zachowaniu nie ma nic złego bo mnie nie zdradza , to jest tylko przyjaźń . Ona na swoich mediach społecznościowych ma nadal wspólne zdjęcia mało tego po każdym ich spotkaniu dodaje ich wspólne zdjęcie lub tylko jego . Bardzo mi to przeszkadza , irytuje i doprowadza do szału . Oboje twierdzą że to jej media społecznościowe i może dodawać tam cokolwiek zechce . Rozumiem przyjaźń przyjaźnią ale pewne granice zostały przekroczone . Nie znam nikogo takiego żeby w ten sposób traktował swojego przyjaciela . Ona wmawia mojemu chłopakowi że przecież inni ludzie zazdroszczą im tej relacji i każdy by chciał się w ten sposób przyjaźnić. Osobiście nie znam osoby w jego otoczeniu jak i moim którą by akceptowała taką formę ich przyjaźni. Sama nie wiem czy przemawia przeze mnie zazdrość i mają rację czy to normalna reakcja na przekraczanie granic i na ich zbyt intensywną relacje . Dodam że i chłopak i jego przyjaciółka są w wieku 40 lat więc to są dojrzałe dorosłe osoby i nie potrafię pojąć takiego zachowania. Pozdrawiam
Problemy w małżeństwie: brak intymności, agresja i wątpliwości co do uczuć męża
Moje małżeńskie życie trwa juz 15 lat razem 19. Były wzloty upadki oraz rozstania, odchodziłam od męża 6 razy lecz wracałam ponieważ zrozumiałam jak bardzo go kocham. Dawałam za każdym razem szanse wybaczałam jego krytykowanie mojej osoby, lekceważenie obojętność krzyki a nawet bicie. Tak bił mnie ponad 18 lat. Żadne rozmowy nie dochodziły do skutku, za każdym razem uważał, że z nim jest wszystko w porządku jedynie ja jestem jak stwierdził toksyczna i źle funkcjonuje jego zdaniem. Ja zaczęłam odbierać iż nie ma do mnie uczyć mimo iż wyznaje je za każdym razem min że kocha że tęskni jak jest w pracy, że moje ciało go jara ma chęć na mnie itp. Sex nie mówię jest udany, choć od dwóch nocy co zawsze przebudził się czy ja na sex teraz nagle nie, nawet nie przytuli się podczas snu jak tulił zawsze. Jego wymówki są takie min: że boli go ręką, że niby mu się śniłam jak brał ze mną ślub, lub kiedy ja podchodzę by zacząć grę wstępna zawsze odmawia że chce spać nud teraz. Ja za każdym razem kiedy on ma ochotę nie odmawiam wręcz przeciwnie. Kiedy mnie przestał zaczepiać czy nawet nie klepnie w tylek co lubialam jego zaczepki nagle tego nie ma. Jak wspomnę odrazu się unosi agresja słowna sądząc że ja jego atakuje, potrafi nawet powiedzieć cyt,,czy to coś złego, ze cie nie klepnęłem, czy to coś złego że w nocy cie nie przytuliłem i nie było sexu??,,...potrafi popełniać spore błędy których nie chce widzieć nawet do nich się przyznać. Co nie powiem wszystko odbiera źle...zapewnia że kocha że tylko ja żadna inna. Jeżdżę po niego do pracy codziennie, wracamy razem nie chodzi nigdzie z nikim nie ma kontaktu, bynajmniej mi się tak wydaje. Telefonu nie ukrywa choć nie mam pewności czy w coś nie gra??? Wszystko co było magiaaa tulenie pieszczoty nocny dzienny poranny sex nagle coś się skraca. On uważa że wszystko jest jak było, choć ja odczuwam inaczej. Samo brak sexu nagle w nocy oraz zaczepek czułości on uważa że wszystko ok...co mam myśleć??? Czy on mną manipuluje?? Oszukuje zamydlanie oczu??? Jadąc do pracy słodzi bardzo pisze jak kocha tęskni i ma ochotę bardzo na mnie, wysyła nawet swe nagie zdjęcia. Bedac przy mnie jest jakoś inaczej. Stał sie strasznie nerwowy. Zadko panuje nad emocjami ja nie wiem jak się odzywać, zawsze uwaza że atakuje go. Co mam robić myśleć??? Odpuścić nie zbliżać Się poprostu zapomnieć temat sexu??? Odejść?? Stwierdziłam że jestem w jego sidłach, że to on jest toksyczny i ma zaburzenia osobowości choć on temu zaprzecza. Nie ruszają go moje łzy, czasem co do niego mówię że jestem wsparciem dla niego i chce się o niego troszczyć potrafi dziwnie się podśmiechiwać. Razem poszliśmy 3 razy na terapię małżeńskie stwierdził że nie musimy juz chodzić, że sami powinniśmy ze wszystkimi sprawami sobie wspólnie radzić i o wszystkim rozmawiać. Tylko jak z nim się nie da???? Czy on jeszcze naprawde mnie kocha czy poptostu boi się że odejdę i zostanie sam?,? Do psychiatry czy psychologa twierdzi że nie pojdzie bo z nim wszystko ok, sam nawet nie wie że nie jest z nim dobrze. Szybko potrafi zmienić tematy rozmów które są dla niego nie smaczne. Uważam też że on mnie kocha bardziej na odległość. Zapewnia o uczuciach lecz ja a to wątpię. Co robić i co myśleć??? Jak pomóc mężowi nam naszej relacji??? Tłumaczę że za nim tęsknie kiedy jest w pracy i chce potem uczyć intymności z nim itp. On twierdzi że też chcę a co do czego jest inaczej. Nie umie zrozumieć mojej samotności tęsknoty jak go nie ma i pojąć moich potrzeb. Czy on jest chory??? Czy kocha uczciwie ??? Czy to jeszcze jest miłość. Mi mówi że ma dosyć bo ciągle mu przypominam przytul sex igraszki ciepło itp. Że non stop ja o tym gadam i już ma dość. Rozumiem nie powinnam lecz skoro widzę iż jest tego coraz mniej mam mu nie mówić bo źle odbierze??? Błagam co robić???
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!