Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z uczuciami, gdy partnerka unika zaangażowania i wspólnego zamieszkania?

Dzień dobry mam dziwny problem. Jestem w zwiazku prawie 1.5 roku, do roku bylo cudownie, a teraz to jest raz dobrze, raz źle. Ja jestem w niej mega zakochany, kupiłem mieszkanie i chciałem zeby się wprowadziła do mnie, ale ona nie chce, robiłem wszystko by czuła sie jak najlepiej i wybierala akcesoria do tego mieszkania. Gotuje, sprzatam, robie niespodzianki, oczywiście nie jestem idealny i tez popełniam błędy czy w emocjach powiem cos co później zaluje, ale umiem przeprosic i staram sie wiecej tak nie robic. Kiedys usłyszałem od swojej dziewczyny, ze nie musimy sie widywac codziennie (kiedys sie widywalismy kiedy tylko moglismy) zabolało mnie to, wiem ze praca i różne inne rzeczy przez co nie mozemy sie widywac codziennie ale takie slowa mnie mocno zabolaly. Jak mam normalnie myśleć zeby z ta osoba zalozyc rodzine jak ona mi takie rzeczy mowi? Wczoraj mielismy spedzic razem wieczor, a potem noc, ale musiała wrocic bo z psem wyjsc musiala bo siostra na noc do pracy, okej odwiozlem ja, myslac ze mnie zaprosi do siebie i co? I nic, nie zaprosila. Zrobilo mi sie przykro i jej napisalem, ze myslalem ze mnie zaprosisz i ze jest mi z tego powodu przykro.. odpisala zebym nie robil problemu i nie ma obowiazku ze mna spac codziennie, ale my nie spimy codziennie razem i nie robie jej o to codziennie problemu. Dla mnie takie slowa jakbym w pysk dostał. Mi zalezy na niej, chciałbym z nia zalozyc rodzine, ale mam metlik w glowie i jej napisalem co mnie boli to odpisala ze nie będzie 2 dni tlumaczyc sie z czasu spedzonego osobno, masakra

User Forum

Wymix

3 miesiące temu
Elza Grabińska

Elza Grabińska

Szanowny Panie,

warto postawić na jasną, spokojną komunikację. Najlepiej na żywo, nie przez wiadomości, bo wtedy łatwiej się zrozumieć i mniej rzeczy sobie dopowiedzieć. Dobrze jest mówić partnerce o tym, co Pan czuje, czego Pan potrzebuje i jakie ma Pan oczekiwania, ale też wysłuchać, czego potrzebuje ona. Każda para ma inny rytm bliskości i ważne, by wypracować kompromisy, jeśli obu stronom zależy na relacji. Czasem to kwestia znalezienia równowagi między byciem razem a zachowaniem przestrzeni. Jeśli sytuacja, jak Pan mówi, zmieniła się niedawno, warto spytać partnerkę, co jest powodem tej zmiany.

 

Wszystkiego dobrego, Elza Grabińska, psycholog.

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Iza Bonarowska

Iza Bonarowska

Dzień dobry,

 

to co Pan opisuje brzmi jak bardzo nierówny układ sił w relacji. Pan jest mocno zaangażowany, robi dużo, stara się, planuje wspólną przyszłość i to wszystko widać. Ona natomiast zaczęła się wycofywać i robi to w sposób który mocno Pana rani. 

Widzę u Pana ważną mocną stronę. Z tego co Pan napisał wnioskuję, że potrafi Pan mówić o swoich emocjach. Nie zamiata Pan pod dywan, tylko jasno mówi że coś Pana zabolało. To świadczy o dużej dojrzałości. I jeszcze druga rzecz. Pan naprawdę inwestuje w tę relację. Gotuje Pan, sprząta, robi niespodzianki, zaprasza do wspólnego życia. To pokazuje że jest Pan gotowy budować, a nie tylko brać.

Jej odpowiedzi są natomiast bardzo chłodne i trochę odcinające. Teksty w stylu "nie rób problemu" albo "nie musimy się widywać" codziennie brzmią tak, jakby ona ustalała dystans który jest dla niej wygodny, ale nie bierze pod uwagę Pana uczuć. To że Pan to odbiera jak policzek jest absolutnie zrozumiałe. W bliskiej relacji człowiek chce czuć że jest priorytetem, a nie dodatkiem.

Ważne też żeby Pan zobaczył jedną rzecz. To nie jest kwestia tego że Pan czegoś za dużo chce czy za bardzo kocha. To kwestia tego że ona ustawia relację w taki sposób, żeby mieć dużo przestrzeni, mało zobowiązań i niewiele jasnych deklaracji. A Pan naturalnie oczekuje bliskości, ciągłości, wzajemności. To są dwie różne potrzeby i one się teraz zderzają.

To nie znaczy że coś jest z Panem nie tak. To znaczy że Wasze tempo i sposób budowania bliskości bardzo się różnią. I dopóki o tym szczerze nie porozmawiacie, dopóty będzie Pan dostawał taki sam komunikat jak wczoraj. 

Jeśli chce Pan odzyskać spokój i zobaczyć tę sytuację wyraźniej, rozmowa z psychologiem może być bardzo pomocna. Pozwoli Panu uporządkować emocje, zobaczyć co jest Pana, a co nie jest Pana odpowiedzialnością, i co Pan naprawdę chce od związku. Nawet kilka spotkań daje dużą ulgę i jasność co do dalszych kroków.

 

Pozdrawiam serdecznie
Iza Bonarowska 

Psycholog

3 miesiące temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Cześć :) Dla mnie brzmi to tak, jakbyście mieli różne potrzeby bliskości. Dla Ciebie naturalny jest częsty kontakt, wspólne plany, a partnerka potrzebuje chyba więcej przestrzeni.  Mam poczucie, że dla Ciebie jej dystans oznacza odrzucenie, a ona może Twoje oczekiwania odczuwać jako presję. To, że jej słowa Cię bolą, jest normalne, ale nie musi od razu oznaczać końca relacji. Ważne będzie, by szczerze o tym rozmawiać, bez wyrzutów. Staraj się mówić o sobie, swoich emocjach i potrzebach. Nie naciskaj na nią, bo chyba w tym przypadku im więcej presji, tym partnerka będzie się bardziej wycofywać. Trzymam kciuki,

 

Justyna Bejmert 

psycholog

3 miesiące temu
Dorota Figarska

Dorota Figarska

Dzień dobry,
widać, że bardzo się Pan stara, inwestuje czas, uczucia i energię, buduje przestrzeń pod wspólne życie. Jednocześnie dostaje Pan komunikaty, które budują w Panu poczucie emocjonalnego dystansu. To naturalne, że w obliczu Pana planów słowa typu „nie musimy się widywać codziennie” czy „nie będę tłumaczyć się z czasu osobno” mogą brzmieć dla Pana jak brak chęci zaangażowania. Sytuacja, którą Pan opisał, pokazuje przede wszystkim, że Wasze potrzeby dotyczące bliskości są różne. To samo w sobie nie jest niczym złym, ale wymaga szczerej rozmowy. Zamiast obwiniać siebie czy ją, warto spokojnie porozmawiać o tym, czego każde z Was potrzebuje, jak widzicie obecny etap związku i jak wyobrażacie sobie przyszłość. Proszę pamiętać, że ludzie mają różny poziom potrzeby kontaktu, wspólnego spędzania czasu czy zaangażowania. To nic złego, dopóki potrafią o tym rozmawiać i szanują się nawzajem.
Zachęcam do rozmowy o tym, że mówiąc o tym, że liczył pan na zaproszenie do domu, nie chodziło panu o kontrolę, ale o wspólnie spędzony czas i budowanie bliskości oraz że poczuł się Pan zraniony i pominięty. Dzięki takiej rozmowie oboje możecie lepiej zrozumieć własne granice, potrzeby i oczekiwania.

3 miesiące temu
Robert Turek

Robert Turek

Dzień dobry :)

Dziękuję za to, że napisał pan tak dokładne pytanie w naszym portalu TwojPsycholog.pl

Widzę, że bardzo panu zależy i naprawdę się pan stara ze swojej strony.

Natomiast wygląda na to, że pana dziewczyna ma inne oczekiwania co do form spędzania czasu i denerwuje się, gdy się Państwo "nie zgrywacie". Proponuję w związku z tym porozmawiać w jakiej formie ona chciałaby spędzać czas, ile, kiedy, a potem powiedzieć o swoich oczekiwaniach w stosunku do niej. To na początek. Co pan na to?

Pozdrawiam

Robert Turek

Psycholog

3 miesiące temu
Weronika Jeka

Weronika Jeka

Dzień dobry,
dziękuję, że Pan napisał. Widzę, że bardzo zależy Panu na tej relacji i że dużo Pan w nią inwestuje. Nic dziwnego, że kiedy partnerka wyraża potrzebę większej przestrzeni, może to być dla Pana bolesne i budzić wątpliwości.

To, co Pan opisuje, wygląda na różnicę w potrzebach bliskości, Pan potrzebuje częstszego kontaktu i wspólnego czasu, a partnerka zdaje się potrzebować więcej niezależności. Taka kwestia często bywa źródłem napięć w związkach, jeśli nie zostanie spokojnie omówione.

Pana emocje - smutek, złość, poczucie odrzucenia są jak najbardziej zrozumiałe. Jednocześnie partnerka ma prawo do swojej przestrzeni i może czuć się przytłoczona, jeśli odbiera Pana reakcje jako presję.

Warto porozmawiać o tym, czego każde z Was potrzebuje, i zastanowić się, czy Wasze wyobrażenia o bliskości i wspólnej przyszłości da się pogodzić. 
Pozdrawiam
Weronika Jeka

3 miesiące temu
Rafał Żelazny

Rafał Żelazny

W opisanej relacji wyraźnie widać narastającą różnicę w potrzebach bliskości i zaangażowania. Przez pierwszy rok związek był intensywny, pełen wspólnego czasu i bliskości, co naturalnie zbudowało w Tobie poczucie bezpieczeństwa i wyobrażenie wspólnej przyszłości. Z czasem jednak Twoja partnerka zaczęła komunikować większą potrzebę przestrzeni i niezależności. To samo w sobie nie musi oznaczać braku uczuć, ale pokazuje, że macie inne tempo oraz inne potrzeby emocjonalne.

Twoje zaangażowanie jest duże — inwestujesz w relację, planujesz wspólne życie, starasz się okazywać ciepło i troskę. Tymczasem ona reaguje w sposób, który jest bardziej zdystansowany, a momentami chłodny. Stwierdzenia typu „nie rób problemu”, „nie mam obowiązku spać codziennie razem”, „nie będę się tłumaczyć dwa dni” świadczą o tym, że broni swoich granic, ale robi to w sposób raniący i nieempatyczny. To zrozumiałe, że takie komunikaty uderzają w Twoje poczucie wartości i bezpieczeństwa — możesz czuć się odrzucony, niezrozumiany i nieważny.

Naturalne jest również to, że im bardziej ona się dystansuje, tym bardziej Ty próbujesz się starać, aby odzyskać dawną bliskość. Niestety prowadzi to do błędnego koła: Twoja intensywność powoduje u niej jeszcze większą potrzebę przestrzeni, a jej dystans wywołuje Twój lęk i chęć „ratowania” relacji.

W takiej sytuacji ważne jest, abyś zatrzymał nadmierne starania i odzyskał równowagę. Związek nie może opierać się na jednostronnym wysiłku. Potrzebna jest rozmowa o potrzebach i oczekiwaniach — spokojna, konkretna, bez obwiniania. Warto jasno powiedzieć, że potrzebujesz poczucia bliskości i wzajemności, a rani Cię sposób, w jaki komunikowane są granice. Nie chodzi o to, aby ona widywała się z Tobą codziennie, ale abyście potrafili rozmawiać o tym w sposób partnerski.

Kluczowe jest również ustalenie, czy macie wspólną wizję przyszłości. Nie można budować rodziny z kimś, kto całkowicie unika rozmów o zaangażowaniu lub reaguje złością na wyrażanie uczuć. Różnice w potrzebach są normalne, ale musi istnieć gotowość do kompromisu i rozmowy. Aby związek miał przyszłość, potrzebna jest wzajemność, empatia i odpowiedzialność emocjonalna z obu stron. Jeśli one się nie pojawią, trudno będzie budować stabilną relację, niezależnie od tego, jak bardzo Ci zależy. Pozdrawiam. 

3 miesiące temu
Katarzyna Jankiewicz

Katarzyna Jankiewicz

Wymix,

 

widać, jak bardzo zależy Ci na tej relacji i jak dużo w nią inwestujesz. Nic dziwnego, że kiedy partnerka potrzebuje więcej przestrzeni, pojawia się u Ciebie smutek, niepewność i poczucie odrzucenia — to są naturalne i zrozumiałe emocje.

Z Twojego opisu wynika, że macie różne potrzeby w zakresie bliskości: Ty chcesz częstszych spotkań i planowania wspólnej przyszłości, ona natomiast potrzebuje więcej niezależności. To nie oznacza, że ktoś z Was ma rację, a ktoś nie — ważne jest, czy uda się znaleźć równowagę i wzajemnie uznać swoje potrzeby.

Może pomóc spokojna rozmowa, w której jasno powiesz:

„Kiedy się odsuwasz, czuję się mniej ważny i niepewny naszej relacji. Chciałbym, żebyśmy poszukali rozwiązania, które będzie dobre dla nas obojga.”

To, jak partnerka odpowie na taką rozmowę, pokaże, czy jest gotowa razem z Tobą budować poczucie bezpieczeństwa w związku.

Twoje uczucia są ważne — masz pełne prawo o nie zadbać.

 

Pozdrawiam,

Katarzyna Jankiewicz

 

3 miesiące temu
Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry.

 

Widać jak bardzo jest Pan zaangażowany emocjonalnie i jak ważna jest dla Pana bliskość w związku. Inwestuje Pan czas emocje i konkretne działania aby budować wspólną przyszłość dlatego sytuacje w których partnerka się dystansuje są szczególnie bolesne.

 

Różnica między Wami dotyczy głównie potrzeb. Pan potrzebuje częstego kontaktu poczucia bycia zapraszanym i wybieranym. Partnerka z kolei wyraźnie komunikuje potrzebę większej przestrzeni i niezależności. Same w sobie obie potrzeby są normalne ale gdy się rozmijają pojawia się frustracja i poczucie odrzucenia.

 

Słowa partnerki dotyczące niewidzenia się codziennie czy braku obowiązku spania razem mogły zabrzmieć dla Pana bardzo chłodno i raniąco. Dla Pana były sygnałem braku zaangażowania a nie neutralną informacją o jej granicach. To naturalne że w takiej sytuacji pojawia się niepewność co do wspólnej przyszłości.

 

Ważne jest aby spróbować spokojnej rozmowy o oczekiwaniach i wizji związku. Nie w formie pretensji ale jasnego komunikatu czego Pan potrzebuje aby czuć się bezpiecznie i kochany. Równie istotne jest sprawdzenie czy partnerka widzi ten związek jako coś co zmierza w stronę wspólnego życia czy raczej jako relację z dużą autonomią.

 

Jeżeli Pana uczucia są bagatelizowane a rozmowy kończą się zamykaniem tematu warto się zatrzymać i zadać sobie pytanie czy w takim układzie może Pan długofalowo czuć się spełniony i spokojny.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

2 miesiące temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z kryzysem w małżeństwie, kiedy żona jest dla mnie wszystkim?

Szukałem pomocy w wielu miejscach. Rozmawiałem godzinami z różnymi psychologami czy psychiatrami.... Czułem się lepiej, czułem się silniejszy... Niestety tylko na krótki czas... Moja żona to całe moje życie. Jest dla mnie wszystkim. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie życia bez niej... Nie mogę i ....nie chcę. Jest jedyną kobietą, którą kiedykolwiek kochałem.... Zawsze się śmiałem, ze jestem jak pingwin... Jedna miłość na całe życie... Mój ojciec też taki był... Dziadek również.... To samo dotyczy mojego brata... Niestety to moja żona jest powodem mojej depresji, to ona popycha mnie do samobójstwa.... Teoretycznie najblizsza mi osoba.... Wszyscy lekarze radzili mi zakończyć ten związek... Jednak dla mnie jest to równoznaczne z utratą wszystkiego co ważne w życiu. Takie błędne koło.... Codziennie się zastanawiam czy to już już, czy to bedzie dzisiaj.... Poświęciłem wszystko dla żony. Absolutnie wszystko... Niestety, dla niej to ciągle za mało.... Już nie mogę.... Straciłem zainteresowanie wszystkim... Żyje tylko po to by płacić rachunki. Żony, teściowej, córki...... Nie mam absolutnie nic z życia... Jestem traktowany jak pies, dopóki jestem użyteczny to moge zostać... Jem osobno wszystkie posiłki....Siedzę w osobnym pokoju, gdy one 3 oglądają tv w salonie.... Jestem gościem (niechcianym ledwie tolerowanym) w mieszkaniu ,które kupilem za własne oszczędności....

Kilka lat temu odkryłam, że moj partner korzysta z portali dla dorosłych i masturbuje się do filmów pornograficznych. Nigdy (7 lat związku) nie miał ze mną orgazmu. Obecnie zapewnia, że tego nie robi. Kocham go, ale moja samoocena w sprawach łóżkowych spadła do zera i teraz nie mam ochoty na seks, mam niechęć, bo wiem, że i tak nie jestem w tym wystarczająco dobra. Czasami dochodzi do zbliżenia, ale zawsze wywoluje to u mnie smutek. Mam nawracające epizody depresyjne i zespół lęku uogolnionego. Mam 38 lat. Boję się, że brak seksu jest niezdrowy dla mojego partnera, zaczęłam nawet namawiać go na skok w bok.
Chłopak stawia warunki: brak ślubu i dzieci bez prawa jazdy - co robić?

Witam. Jestem w związku od prawie 6 lat, mój chłopak powiedział mi, że nie będzie miał ze mną dzieci i nie zawrze związku małżeńskiego, jeśli nie będę mieć prawa jazdy. Uargumentował to, że z dzieckiem trzeba będzie cały czas gdzieś jeździć, a ja nie jeżdżę samochodem i on będzie musiał nas wozić. Czuję, jakby zostały mi stawiane konkretne warunki do spełnienia i nie czuję się z tym dobrze. Co powinnam zrobić?

Problemy w relacji z kontrolującą matką a wpływ na życie osobiste i depresję
Mam problem w relacji z matką. Zawsze była to dla mnie najbliższa osoba, można powiedzieć, że mamy przyjacielski kontakt, spędzamy sporo czasu razem, razem pracujemy. Mieszkamy osobno, ja z partnerem. Problemem dla mnie jest zbyt duża kontrola matki nad moim życiem, komentowanie wad mojego partnera, raz niby go akceptuje, raz nie, twierdzi że byłoby mnie stać na kogoś lepszego. Komentuje nasze wydatki, typu że ona nie byłaby taka rozrzutna albo bardziej by zaoszczędziła, albo że dane rzeczy to sobie kupują dzieciaki (jeśli chodzi o jakieś hobby) itp. Mam wrażenie że muszę się jej spowiadać, być może jest to po części moja wina ponieważ przez większość życia gadalysmy sobie o wszystkim, kiedy nie byłam jeszcze w związku. Odnoszę wrażenie że jak robię coś inaczej niż ona by zrobiła to robię źle. Bardzo mnie naciska w tych kwestiach do tego stopnia, ze sama zastanawiam się czy nie powinnam się podporządkować, w końcu to ona mnie wychowala i wpoiła pewnie zasady. Niestety nie uszczęśliwiloby mnie to, wręcz przeciwnie, czuje się dobrze z własnymi decyzjami oprócz tych momentów kiedy mam przez nią wątpliwości. Choruje na depresję i niestety bardzo to na mnie wpływa. Z drugiej strony wiem że bardzo mnie kocha i mogę na nią liczyć, ale nieraz mam właśnie wrażenie że tylko jeśli zrobię tak i tak.
Związek na odległość: wyzwania w relacji z partnerką z dziećmi
Witam, jestem z zwiazku na odleglosc, moja partnerka ma dzieci. Ja wlasciwie zakochalem sie w niej a nie w jej dzieciach - jestem pierwszy raz w takiej sytuacji i zawsze myslalem, ze nie jest to problem, i moglbym latwo nawiazac wiez. Niestety ciezko mi to okreslic, pewnie czas pokaze ale mam wrazenie, ze nie moglbym sie na prawde zwiazac emocjonalnie z jej dziecmi, i nie czulbym sie naturalnie gdyby np. Mowily do mnie tato - maja swoich ojcow. I skoro mowa o ich ojcach uwazam, ze kwestie finansowe powinny spoczywac na ich rodzicach, teraz zarabiam dobrze ale po powrocie do kraju moje finanse zmniejsza sie kilkukrotnie i jeszcze gdybym mial brac udzial w finansowaniu nie swoich dzieci to moje zycie polegaloby tylko na jedzeniu i pracy. To kwestia finansowa - mam tylko nadzieje, ze z mojej wypowiedzi nie wynikaja jakies negatywne cechy charakteru. Kwestia podejscia do wydatkow - ja jestem bardzo oszczedny i podchodze bardzo ostroznie do wydawania nawet jak mam pieniadze. Moja partnerka budzet koncentruje nawet kosztem siebie wokol dzieci - byc moze calkiem naturalnie, tylko tutaj sila rzeczy nie bede umial patrzyc na to jak, odmawia sobie jedzenia bo musi zaplacic za wycieczke szkolna - w rezultacie pewnie bede wydawac pieniadze posrednio “na nie swoje dzieci” (to co pisze brzmi troche niezrecznie i dziwnie). Poza tym - ona nie chce podnosic alimentow, wydaje na rzeczy ktore uwazam sa niekonieczne i zbedne ale jezeli dzieci bardzo chca.. to robi wszystko zeby zaspokoic ich potrzeby. Ja tak nie potrafie - sa pewne priorytety na ktore planuje budzet a reszta to dodatki. Kolejna kwestia - czas. Ja chce spedzac go jak najwiecej z nia… nawet teraz kiedy widzimy sie raz na dlugi czas mam wrazenie, ze moglaby rozplanowac go bardziej dla nas jednak odnosze chwilami wrazenie, ze dla niej “czas dla nas rowna sie czas dla nas i dzieci”. Ostatnia noc przed wyjazdem - mam ochote wykorzystac czas maksymalnie i mysle sobie w glebi - fajnie jakby wyslala dzieci do babci… ale u niej wyglada to nieco inaczej. Kolejna kwestia dot. Czasu - kieds byla sytuacja ze partnerka musiala wstac wczesniej do pracy - wiec jak rozumiem w takie dni dzieci organizuja sobie sniadanie same - ona bez zadnego porozumienia, rozmowy mowi “wstaniesz rano i przyszykujesz sniadanie dzieciom”. Raz ze moga zrobic to same dwa to czas mojego urlopu i mam ochote odespac czas pracy a trzy… moze to nic wielkiego ale mam wrazenie ze takie podejscie moze “sie rozrosnac” i w kazdym wolnym czasie bede slyszec “zrob, zawiez, kup, musisz”. Ja osobiscie uwazam, ze najpierw powinno sie takie kwestie omawiac i szukac ewentualnie kompromisu - ja wlasciwie staram sie totalnie nie dzielic/narzucac swoich obowiazkow na kogos innego. Ostatnia rzecz - przepraszam i mam nadzieje, ze to nie problem, ze tak duzo pisze. Kocham podroze, chcialbym ulozyc zycie tak zeby moc czesciej robic sobie wolne i leciec gdzies pozwiedzac - najchetniej z nia ale nie ma tyle urlopu a dwa - nie bylbym w stanie finansowo tego udzwignac kilka razy w roku na dwoje - nie mowiac juz 4 bo wtedy musialbym zapomniec totalnie o jedynej wlasciwie rzeczy w zyciu ktora daje mi satysfakcje - nie umiem z nia o tym porozmawiac bo czuje, ze bylaby zawiedziona i wyniknalby z tego konflikt. Podsumowujac - kocham ja ale jednoczesnie w zwiazku z tym ze ma dzieci nie chcialbym rezygnowac ze swojego zycia ktore sobie zbudowalem w oparciu o moje potrzeby a ona chyba uwaza, ze “powinna mi narzucic jej realia bo tak wyglada zycie”.
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.