Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z uczuciami, gdy partnerka unika zaangażowania i wspólnego zamieszkania?

Dzień dobry mam dziwny problem. Jestem w zwiazku prawie 1.5 roku, do roku bylo cudownie, a teraz to jest raz dobrze, raz źle. Ja jestem w niej mega zakochany, kupiłem mieszkanie i chciałem zeby się wprowadziła do mnie, ale ona nie chce, robiłem wszystko by czuła sie jak najlepiej i wybierala akcesoria do tego mieszkania. Gotuje, sprzatam, robie niespodzianki, oczywiście nie jestem idealny i tez popełniam błędy czy w emocjach powiem cos co później zaluje, ale umiem przeprosic i staram sie wiecej tak nie robic. Kiedys usłyszałem od swojej dziewczyny, ze nie musimy sie widywac codziennie (kiedys sie widywalismy kiedy tylko moglismy) zabolało mnie to, wiem ze praca i różne inne rzeczy przez co nie mozemy sie widywac codziennie ale takie slowa mnie mocno zabolaly. Jak mam normalnie myśleć zeby z ta osoba zalozyc rodzine jak ona mi takie rzeczy mowi? Wczoraj mielismy spedzic razem wieczor, a potem noc, ale musiała wrocic bo z psem wyjsc musiala bo siostra na noc do pracy, okej odwiozlem ja, myslac ze mnie zaprosi do siebie i co? I nic, nie zaprosila. Zrobilo mi sie przykro i jej napisalem, ze myslalem ze mnie zaprosisz i ze jest mi z tego powodu przykro.. odpisala zebym nie robil problemu i nie ma obowiazku ze mna spac codziennie, ale my nie spimy codziennie razem i nie robie jej o to codziennie problemu. Dla mnie takie slowa jakbym w pysk dostał. Mi zalezy na niej, chciałbym z nia zalozyc rodzine, ale mam metlik w glowie i jej napisalem co mnie boli to odpisala ze nie będzie 2 dni tlumaczyc sie z czasu spedzonego osobno, masakra

User Forum

Wymix

1 miesiąc temu
Elza Grabińska

Elza Grabińska

Szanowny Panie,

warto postawić na jasną, spokojną komunikację. Najlepiej na żywo, nie przez wiadomości, bo wtedy łatwiej się zrozumieć i mniej rzeczy sobie dopowiedzieć. Dobrze jest mówić partnerce o tym, co Pan czuje, czego Pan potrzebuje i jakie ma Pan oczekiwania, ale też wysłuchać, czego potrzebuje ona. Każda para ma inny rytm bliskości i ważne, by wypracować kompromisy, jeśli obu stronom zależy na relacji. Czasem to kwestia znalezienia równowagi między byciem razem a zachowaniem przestrzeni. Jeśli sytuacja, jak Pan mówi, zmieniła się niedawno, warto spytać partnerkę, co jest powodem tej zmiany.

 

Wszystkiego dobrego, Elza Grabińska, psycholog.

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Iza Bonarowska

Iza Bonarowska

Dzień dobry,

 

to co Pan opisuje brzmi jak bardzo nierówny układ sił w relacji. Pan jest mocno zaangażowany, robi dużo, stara się, planuje wspólną przyszłość i to wszystko widać. Ona natomiast zaczęła się wycofywać i robi to w sposób który mocno Pana rani. 

Widzę u Pana ważną mocną stronę. Z tego co Pan napisał wnioskuję, że potrafi Pan mówić o swoich emocjach. Nie zamiata Pan pod dywan, tylko jasno mówi że coś Pana zabolało. To świadczy o dużej dojrzałości. I jeszcze druga rzecz. Pan naprawdę inwestuje w tę relację. Gotuje Pan, sprząta, robi niespodzianki, zaprasza do wspólnego życia. To pokazuje że jest Pan gotowy budować, a nie tylko brać.

Jej odpowiedzi są natomiast bardzo chłodne i trochę odcinające. Teksty w stylu "nie rób problemu" albo "nie musimy się widywać" codziennie brzmią tak, jakby ona ustalała dystans który jest dla niej wygodny, ale nie bierze pod uwagę Pana uczuć. To że Pan to odbiera jak policzek jest absolutnie zrozumiałe. W bliskiej relacji człowiek chce czuć że jest priorytetem, a nie dodatkiem.

Ważne też żeby Pan zobaczył jedną rzecz. To nie jest kwestia tego że Pan czegoś za dużo chce czy za bardzo kocha. To kwestia tego że ona ustawia relację w taki sposób, żeby mieć dużo przestrzeni, mało zobowiązań i niewiele jasnych deklaracji. A Pan naturalnie oczekuje bliskości, ciągłości, wzajemności. To są dwie różne potrzeby i one się teraz zderzają.

To nie znaczy że coś jest z Panem nie tak. To znaczy że Wasze tempo i sposób budowania bliskości bardzo się różnią. I dopóki o tym szczerze nie porozmawiacie, dopóty będzie Pan dostawał taki sam komunikat jak wczoraj. 

Jeśli chce Pan odzyskać spokój i zobaczyć tę sytuację wyraźniej, rozmowa z psychologiem może być bardzo pomocna. Pozwoli Panu uporządkować emocje, zobaczyć co jest Pana, a co nie jest Pana odpowiedzialnością, i co Pan naprawdę chce od związku. Nawet kilka spotkań daje dużą ulgę i jasność co do dalszych kroków.

 

Pozdrawiam serdecznie
Iza Bonarowska 

Psycholog

1 miesiąc temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Cześć :) Dla mnie brzmi to tak, jakbyście mieli różne potrzeby bliskości. Dla Ciebie naturalny jest częsty kontakt, wspólne plany, a partnerka potrzebuje chyba więcej przestrzeni.  Mam poczucie, że dla Ciebie jej dystans oznacza odrzucenie, a ona może Twoje oczekiwania odczuwać jako presję. To, że jej słowa Cię bolą, jest normalne, ale nie musi od razu oznaczać końca relacji. Ważne będzie, by szczerze o tym rozmawiać, bez wyrzutów. Staraj się mówić o sobie, swoich emocjach i potrzebach. Nie naciskaj na nią, bo chyba w tym przypadku im więcej presji, tym partnerka będzie się bardziej wycofywać. Trzymam kciuki,

 

Justyna Bejmert 

psycholog

1 miesiąc temu
Dorota Figarska

Dorota Figarska

Dzień dobry,
widać, że bardzo się Pan stara, inwestuje czas, uczucia i energię, buduje przestrzeń pod wspólne życie. Jednocześnie dostaje Pan komunikaty, które budują w Panu poczucie emocjonalnego dystansu. To naturalne, że w obliczu Pana planów słowa typu „nie musimy się widywać codziennie” czy „nie będę tłumaczyć się z czasu osobno” mogą brzmieć dla Pana jak brak chęci zaangażowania. Sytuacja, którą Pan opisał, pokazuje przede wszystkim, że Wasze potrzeby dotyczące bliskości są różne. To samo w sobie nie jest niczym złym, ale wymaga szczerej rozmowy. Zamiast obwiniać siebie czy ją, warto spokojnie porozmawiać o tym, czego każde z Was potrzebuje, jak widzicie obecny etap związku i jak wyobrażacie sobie przyszłość. Proszę pamiętać, że ludzie mają różny poziom potrzeby kontaktu, wspólnego spędzania czasu czy zaangażowania. To nic złego, dopóki potrafią o tym rozmawiać i szanują się nawzajem.
Zachęcam do rozmowy o tym, że mówiąc o tym, że liczył pan na zaproszenie do domu, nie chodziło panu o kontrolę, ale o wspólnie spędzony czas i budowanie bliskości oraz że poczuł się Pan zraniony i pominięty. Dzięki takiej rozmowie oboje możecie lepiej zrozumieć własne granice, potrzeby i oczekiwania.

1 miesiąc temu
Robert Turek

Robert Turek

Dzień dobry :)

Dziękuję za to, że napisał pan tak dokładne pytanie w naszym portalu TwojPsycholog.pl

Widzę, że bardzo panu zależy i naprawdę się pan stara ze swojej strony.

Natomiast wygląda na to, że pana dziewczyna ma inne oczekiwania co do form spędzania czasu i denerwuje się, gdy się Państwo "nie zgrywacie". Proponuję w związku z tym porozmawiać w jakiej formie ona chciałaby spędzać czas, ile, kiedy, a potem powiedzieć o swoich oczekiwaniach w stosunku do niej. To na początek. Co pan na to?

Pozdrawiam

Robert Turek

Psycholog

1 miesiąc temu
Weronika Jeka

Weronika Jeka

Dzień dobry,
dziękuję, że Pan napisał. Widzę, że bardzo zależy Panu na tej relacji i że dużo Pan w nią inwestuje. Nic dziwnego, że kiedy partnerka wyraża potrzebę większej przestrzeni, może to być dla Pana bolesne i budzić wątpliwości.

To, co Pan opisuje, wygląda na różnicę w potrzebach bliskości, Pan potrzebuje częstszego kontaktu i wspólnego czasu, a partnerka zdaje się potrzebować więcej niezależności. Taka kwestia często bywa źródłem napięć w związkach, jeśli nie zostanie spokojnie omówione.

Pana emocje - smutek, złość, poczucie odrzucenia są jak najbardziej zrozumiałe. Jednocześnie partnerka ma prawo do swojej przestrzeni i może czuć się przytłoczona, jeśli odbiera Pana reakcje jako presję.

Warto porozmawiać o tym, czego każde z Was potrzebuje, i zastanowić się, czy Wasze wyobrażenia o bliskości i wspólnej przyszłości da się pogodzić. 
Pozdrawiam
Weronika Jeka

1 miesiąc temu
Rafał Żelazny

Rafał Żelazny

W opisanej relacji wyraźnie widać narastającą różnicę w potrzebach bliskości i zaangażowania. Przez pierwszy rok związek był intensywny, pełen wspólnego czasu i bliskości, co naturalnie zbudowało w Tobie poczucie bezpieczeństwa i wyobrażenie wspólnej przyszłości. Z czasem jednak Twoja partnerka zaczęła komunikować większą potrzebę przestrzeni i niezależności. To samo w sobie nie musi oznaczać braku uczuć, ale pokazuje, że macie inne tempo oraz inne potrzeby emocjonalne.

Twoje zaangażowanie jest duże — inwestujesz w relację, planujesz wspólne życie, starasz się okazywać ciepło i troskę. Tymczasem ona reaguje w sposób, który jest bardziej zdystansowany, a momentami chłodny. Stwierdzenia typu „nie rób problemu”, „nie mam obowiązku spać codziennie razem”, „nie będę się tłumaczyć dwa dni” świadczą o tym, że broni swoich granic, ale robi to w sposób raniący i nieempatyczny. To zrozumiałe, że takie komunikaty uderzają w Twoje poczucie wartości i bezpieczeństwa — możesz czuć się odrzucony, niezrozumiany i nieważny.

Naturalne jest również to, że im bardziej ona się dystansuje, tym bardziej Ty próbujesz się starać, aby odzyskać dawną bliskość. Niestety prowadzi to do błędnego koła: Twoja intensywność powoduje u niej jeszcze większą potrzebę przestrzeni, a jej dystans wywołuje Twój lęk i chęć „ratowania” relacji.

W takiej sytuacji ważne jest, abyś zatrzymał nadmierne starania i odzyskał równowagę. Związek nie może opierać się na jednostronnym wysiłku. Potrzebna jest rozmowa o potrzebach i oczekiwaniach — spokojna, konkretna, bez obwiniania. Warto jasno powiedzieć, że potrzebujesz poczucia bliskości i wzajemności, a rani Cię sposób, w jaki komunikowane są granice. Nie chodzi o to, aby ona widywała się z Tobą codziennie, ale abyście potrafili rozmawiać o tym w sposób partnerski.

Kluczowe jest również ustalenie, czy macie wspólną wizję przyszłości. Nie można budować rodziny z kimś, kto całkowicie unika rozmów o zaangażowaniu lub reaguje złością na wyrażanie uczuć. Różnice w potrzebach są normalne, ale musi istnieć gotowość do kompromisu i rozmowy. Aby związek miał przyszłość, potrzebna jest wzajemność, empatia i odpowiedzialność emocjonalna z obu stron. Jeśli one się nie pojawią, trudno będzie budować stabilną relację, niezależnie od tego, jak bardzo Ci zależy. Pozdrawiam. 

1 miesiąc temu
Katarzyna Jankiewicz

Katarzyna Jankiewicz

Wymix,

 

widać, jak bardzo zależy Ci na tej relacji i jak dużo w nią inwestujesz. Nic dziwnego, że kiedy partnerka potrzebuje więcej przestrzeni, pojawia się u Ciebie smutek, niepewność i poczucie odrzucenia — to są naturalne i zrozumiałe emocje.

Z Twojego opisu wynika, że macie różne potrzeby w zakresie bliskości: Ty chcesz częstszych spotkań i planowania wspólnej przyszłości, ona natomiast potrzebuje więcej niezależności. To nie oznacza, że ktoś z Was ma rację, a ktoś nie — ważne jest, czy uda się znaleźć równowagę i wzajemnie uznać swoje potrzeby.

Może pomóc spokojna rozmowa, w której jasno powiesz:

„Kiedy się odsuwasz, czuję się mniej ważny i niepewny naszej relacji. Chciałbym, żebyśmy poszukali rozwiązania, które będzie dobre dla nas obojga.”

To, jak partnerka odpowie na taką rozmowę, pokaże, czy jest gotowa razem z Tobą budować poczucie bezpieczeństwa w związku.

Twoje uczucia są ważne — masz pełne prawo o nie zadbać.

 

Pozdrawiam,

Katarzyna Jankiewicz

 

1 miesiąc temu
Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry.

 

Widać jak bardzo jest Pan zaangażowany emocjonalnie i jak ważna jest dla Pana bliskość w związku. Inwestuje Pan czas emocje i konkretne działania aby budować wspólną przyszłość dlatego sytuacje w których partnerka się dystansuje są szczególnie bolesne.

 

Różnica między Wami dotyczy głównie potrzeb. Pan potrzebuje częstego kontaktu poczucia bycia zapraszanym i wybieranym. Partnerka z kolei wyraźnie komunikuje potrzebę większej przestrzeni i niezależności. Same w sobie obie potrzeby są normalne ale gdy się rozmijają pojawia się frustracja i poczucie odrzucenia.

 

Słowa partnerki dotyczące niewidzenia się codziennie czy braku obowiązku spania razem mogły zabrzmieć dla Pana bardzo chłodno i raniąco. Dla Pana były sygnałem braku zaangażowania a nie neutralną informacją o jej granicach. To naturalne że w takiej sytuacji pojawia się niepewność co do wspólnej przyszłości.

 

Ważne jest aby spróbować spokojnej rozmowy o oczekiwaniach i wizji związku. Nie w formie pretensji ale jasnego komunikatu czego Pan potrzebuje aby czuć się bezpiecznie i kochany. Równie istotne jest sprawdzenie czy partnerka widzi ten związek jako coś co zmierza w stronę wspólnego życia czy raczej jako relację z dużą autonomią.

 

Jeżeli Pana uczucia są bagatelizowane a rozmowy kończą się zamykaniem tematu warto się zatrzymać i zadać sobie pytanie czy w takim układzie może Pan długofalowo czuć się spełniony i spokojny.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

26 dni temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Podejrzewam u męża ChAD. Psychiatra dał leki, ale nie postawił diagnozy - mąż ma napady lęku i poczucie beznadziei. Czy tak może być?
Od kilku dziesięciu lat podejrzewam że maz ma chad.Po rozmowie z psychiatra przekazałam informacje oczywiscie maz to potwierdził.. Nie chcial wcześniej iść do psychiatry.Do dnia jak dostal okropnego napadu leku paniki był nie do życia to była katastrofa.Wiedzialam jak postepowac bo od 5 lat czytam o xhad.Lekarz przepisał silny środek uspakajajacy i kwetiapune .Leki zaczęły dzialac po miesiącu.Maz wcześniej przed rozmową z psychiatra nie spał 6 dni.Po kwetiap7nie przespal 5 godz to był sukces.Nurt7je mnie pytanie dlaczego kekarz nie dał diagnozy mimo że pi rozmowie z nami odpowiedzi na zadawane pytania i opowiedzeniu przez nas jakie objawy od kilkunastu lat występowały nie odpowiedział k9nktetnie mimo że wszystko wskazuje na chad.Jeszcze pytanie mimo że jest dużo lepiej przeważnie rano ma napady leku i beznadziei czy to tak ma byc i czy to wkoncu ustąpi?
Czy nadmierne pisanie z kolegą to powód do obaw?

Od kilku miesięcy moja Partnerka pisze ze wspólnym kolegą z pracy, bardzo często. Przedstawiając jej swoje obawy i odczucia, co do tej relacji zapewniła mnie, że jest zupełnie nie w jej typie i że ogólnie ją drażni ten kolega i odpisuje mu najczęściej w pracy, a poza nią bardzo rzadko. Ostatnio powiedziała mi, że zrobił jej wyrzuty i się obraził o to, że coraz mniej piszą i moja Partnerka się zdenerwowała i powiedziała, że jak nie ma czasu, to nie pisze i tyle. Po czym na wyjeździe kupiła dla niego pamiątkę. Dla mnie sytuacja stała się niejasna. Z jednej strony mówi, że nie chce się jej pisać z nim, a z drugiej strony kupuje dla mnie go pamiątkę, żeby się nie obrażał. W pierwszym momencie poruszyło mnie to ale później dotarło do mnie, że może przesadzam? Nie wiem, już co o tym sądzić już, mam huśtawki nastrojów z tym związane.

Kryzys w rodzicielstwie i związku z narzeczonym. Pomocy!
Witam, mam pewien problem.. Od 6 lat jestem w związku z narzeczonym. Posiadam dziecko z poprzedniego związku (córkę - 10 lat) oraz syna z teraźniejszego związku(5lat), obecnie jestem w 3 ciąży. Na samym początku partner i moja córka dogadywali się, lubili, po czasie relacje ich się oddalały, narodził się syn, bardzo wymagający, często płakał w nocy, nie dawał się wysypiać, non stop na cycku. Teraz jest bardzo źle w domu, między córką a partnerem jest tragicznie, już nawet się nie lubią (mówi do niego tato, ale wie, że nie jest jej prawdziwym ojcem - biologicznego nie poznała), on jest dosyć surowy, daje kary za złe zachowania, wyzywa, przez co się ciągle kłócimy. Wiem, że ona robi źle i też krzyczę... Ja potrafię się nawet drzeć na dzieci, a one jakby miały mnie gdzieś, jego słuchają od razu... Chcę dobrze, a później jest jak jest... Moje relacje z partnerem są też ciężkie, kłócimy się. Rozważałam odejść, po czym okazało się, że jestem w ciąży i nie jest tragicznie, bo potrafimy się jakoś dogadywać. Jestem rozdarta, bo kocham narzeczonego, ale jak widzę jak moje dziecko cierpi to aż mnie ściska. Nie jest aniołkiem, mi pyskuje i czasem wyzwie mnie jak nie pozwolę jej na coś... Próbowałam dostać się do psychologa, ale nie ma terminów.. Córka jest pod kontrolą pedagoga w szkole, bo nie radziła sobie z emocjami, p. pedagog tak nagadała, że nam chciała założyć niebieska kartę... dużo wyolbrzymiła, ale prawda jest taka, że przez relacje jego z nią, to ja się z partnerem ciągle kłócę, ona też czuje się niekochana, nieakceptowana... chciałam iść na terapię, ale on nie chce na nią iść... mam dość. Proszę o pomoc, bo jestem już na skraju załamania nerwowego.
Będąc w związku 1,5 roku z partnerem, zauważam zmienność jego nastrojów i nastawienia do mnie
Będąc w związku 1,5 roku z partnerem, zauważam zmienność jego nastrojów i nastawienia do mnie, bez konkretnego powodu, aby ten nastrój mógł być zaburzony. Na co dzień jest bardzo rodzinny, dba i rodzinę, do tego jest perfekcjonistą i lubi przestrzegać rutyny dnia, planuje, powtarza się, opowiadając, co będzie robił od rana następnego dnia. Około co dwa tygodnie, wystarczy iskra, albo.nawet nie ma powodu, aby w jednej chwili stał się opryskliwy, hardy, obrusza się, albo milczy, jest nieprzyjemny, jakbym była jego wrogiem. Miewa też dni pobudzenia, kiedy dokucza, jest rozbiegany, głośny. Dni stabilnych jest więcej, jednak te "trudne" systematycznie się powtarzają, co powoduje spięcia w relacji, "ciche dni", zranienia. Do jakiego specjalisty udać się w celu diagnozy. Przyznam, że jest to uciążliwe i bywa bolesne i związek wisi przez to na przysłowiowym "włosku".
Czy ucieczka z toksycznego związku to przesada? Przemoc psychiczna i ekonomiczna
Dzień dobry uciekłam z dzieckiem od partnera, dziecko ma 3 lata, dodatkowo jestem w ciąży. Często zastanawiam się, czy przesadzałam, czy wina leży we mnie, czy faktycznie to ze mna jest problem. Brakuje mi pieniędzy, bo wyszlam bez niczego. Prosze przeczytajcie ten dlugi post i powiedzcie, czy ja przesadzalam i zniszczyłam rodzine, czy uratowałam siebie i dzieci? Argumenty, przeciwko mojemu powrotowi: - nie można na niego liczyć, sama w ciąży sprzątałam mój dom i nosiłam ciężkie kartony, bo On nigdy nie mial czasu (oprócz grilla w niedziele I resztę niedziel, które spędzał u rodzicow, ale ja na jego pomoc nie zaslugiwalam, zreszta mówił, ze moj dom to burdel i nora) - Brak szacunku, kiedy przy jego pracowniku opowiadałam o jakimś kraju, ze fajnie się tam wybrać to uslyszalam "gowno widzialas, gowno wiesz" ( sam nigdzie za granicą nie byl) teksty typu " ale z Ciebie blondynka" - nie mogłam powiedzieć nic miłego o niczym i nikim innym, po urodzinach dziecka pochwaliłam jeden prezent - skończyło sie straszna awantura, ze chwale gówniany plastik, a nie jego ciezko pracę i jestem żałosna ( zrobil drewniany domek, ktory chwaliłam dzien wczesniej, ale cieszyłam sie, ze nasze dziecko bawi sie innym prezentem) - po tych urodzinach wyciągnął z gniazdka kabel od telewizora, bo jestem nieposłuszna i nie zadzwoniłam do wszystkich zapytać czy dojechali ( chcialam odpocząć, urodziny na 25 osob, początek ciazy, ktorą zle znosilam) - ustalanie wszystkiego tylko z rodzicami I z siostrą (wyjazd na urodziny do chrzesniaka o 21 dostalam smsa od jego siostry, z wytycznymi, zupełnie innymi, niż to co ustalilismy ze soba) - razem z siostrą ustalili jak bedzie wyglądać ogrod i zaczęli robic, ja zostałam zaproszona do pracy, nigdy nikt mnie nie zapytal o moje zdanie (Zwróciłam Michalowi uwagę) jego siostra stwierdzila, ze ma zamówić jakieś rośliny, a On stwierdzil, ze teraz zapyta Wioli, jej odpowiedz: "niby od kiedy pytasz jej o cokolwiek" - przemoc ekonomiczna - nigdy nie zostałam do niczego do pisana, byliśmy razem od 5 lat, od 3 mieszkaliśmy i w tym czasie niby razem budowaliśmy dom i niby razem kupiliśmy samochód i niby razem pracowaliśmy na wspólny majatek. Dom na jego rodzicow, samochód na niego, proszenie bez przerwy o przelewy( nie zostalam nigdy dopisana do zadneho jego konta- On twierdzil, ze nie mogl. Klamstwo, niedawno dzwonilam na infolinii i to zweryfikowalam), mieliśmy kredyty ( moj hipoteczny 1700, na sprzet w jego domu 817 i maly 299), chcialam wrócić do pracy, ale do tej nie mogłam(bo jemu nie odpowiadalo), nie bylo zlobka dla dzieci (rok oczekiwania)- On twierdzil, ze da rade nas utrzymac. Średnia przelewów od lipca do czerwca tego roku to 6000 zlotych, z tego 3000 zlotych na kredyty, z tego prezenty na wszystkie okazję, zakupy do domu, ubrania również dla niego i zdarzało się, z tej kwoty oplacanie na przyklad jakiejś faktury (3000) zlotych. Problem byl coraz większy i musiałam prosić o pieniądze na kredyt, przelew na 1000 zlotych, dwa tygodnie proszenia, kolejny przelew. W ostatnim miesiacu kupowałam tabletki do zmywarki i papier toaletowy na paypo. I jeszcze wzięłam kredyt na siebie, nie będąc do niczego dopisana - Staś budził sie każdej nocy, często płakałam, chcial byc noszony, sikał co kilka minut w nocy. Tylko ja mogłam Go usypiac i nosić w nocy. Teraz śpi przez całe noce, jest szczęśliwy i uśmiechnięty - po śmierci mojej babci, z ktora bylam bardzi związana mowil, ze 'przewraca sie w grobie jak na mnie patrzy" - uzależnienie id pornografii ( poprosił mnie kiedyś o sprawdzenie mapy) - okazało sie, ze kobiety sa wszędzie - facebook, instagram, wiadomości od mezczyzn, zapisane strony ze zdjeciami, nawet olx - nie chce wiedzieć co na olx bylo, bo to juz jest bardzo dziwne( to bylo 2 lata temu, nie mam pojęcia jak teraz i czy ma to znaczenie, po takim czasie) - kiedyś usypialam dziecko, a On przyszedł z awantura, prosilam, zeby zaczekał, aż położenie dziecko spać i wtedy porozmawiamy ( nie miało to dla niego znaczenia, wychodzil, dopiero kiedy zaczynałam płakać lub krzyczeć z bezsilnosci) - kiedy cos mowilam, ze mi przeszkadza zabierał dziecko do babci ( bo nie bedzie z psychopatka), szedł do rodzicow I dzwonil, ze mam wpaść na obiad jak gdyby nic, a tam o ile poszłam, bo kiedyś chodziłam ( później juz oczywiscie nie) zaczynal kłótnie od nowa robiąc widowisko dla wszystkich i czekając na potwierdzenie i na to, zeby wszyscy mnie krytykowali - jak jeszcze sie kłóciliśmy ( bo po czasie ja iuz nic nie mowilam, chcialam tylko spokoju) On dzwonil po mame, tate i siostre, ewentualnie jego mama przychodziła na drugi dzien i tłumaczyłam mi, ze nie powinnam tak robic - strasznie, ze jak odejdę to On ma pieniadze i wynajmie najlepszego adwokata I i tak zabierze mi dziecko. Mówienie, ze ja niszczę rodzine i niczego nie potrafię docenic, a On I jego rodzina sa wspaniali - Zero wspólnego spędzania czasu, czas wspólny to na gospodarstwie z jego rodzina - codziennie powinnam sie z dzieckiem meldować na gospodarstwie, bo dla dziecka tam jest plac zabaw, a nie jakieś place zabaw - jak pojechałam z dzieckiem rowerem na plac zabaw to dowiedzialam sie, ze : " jestem pegerusem" i mam zakaz! Lepiej, żebym tego znowu nie zrobiła ( oczywiscie On sie martwił, ze ktoś nas moze rozjechac) - kiedyś zapomnialam zadzwonić, ze jadę do miasta to musiałam słuchać pol godzinnego wykładu o braku odpowiedzialnosci i co ja odwalam, jestem chora i moja rodzina niczego mnie nie nauczyła ( musiałam meldować wyjazd i przyjazd, kazdy - kazde wyjście na plac zabaw itd.) - to bylo z troski, a ja jestem nienormalna - On bardzo chcial dziecko (jak znajdę w ciaze wyprowadzimy sie do miasta, 15 km od jego gospodarstwa), jak zaszłam w ciaze to temat sie urwał, groziło mi poronienie i cala ciaza byla zagrożona, w każdej chwili mogłam poronic, a mieszkalam sama w domu. Bal sie nawet rodzicom powiedzieć, dowiedzieli sie ostatni. Dopiero jego rodzice na koncowce mojej ciazy powiedzieli, ze powinniśmy mieszkać razem u nich w domu - i od tej pory On zaczął powtarzać to samo. Na moj argument, ze mielismy mieszkac w mieszkaniu wszyscy mnie wysmiali, ze jak to, przrciez On jest rolnikiem i nie bedzie mieszkal 15 kilometrow dalej, co ja sobie wymyslilam. On udawal, ze nigdy tak nie powiedzial.Dopiero w szpitalu jak urodziłam dziecko podjęłam decyzje, ze spróbujmy. - jak poroniłam.druga ciaze, zostawiłeś mnie sama ( mimo, iz lekarz mowil, ze ktoś powinien przy mnie byc, bo moglabym dostac krwotoku, ale to bardzo rzadki przypadek) pojechał z wujkiem ogladac samochody, On tlumaczy to, tym, ze zapytal mnie czy moze jechac. " wujek tyle nam pomogl, musze jechac z nim ogląda samochody, tyle zrobil w naszym domu" odpowiedziałam tylko rob jak chcesz - nie ma Go w domu od poniedziałku do soboty od 6 do 21, albo i dłużej w niedziele wychodzi rano, wpada na kilka godzin do domu i albo idzie wieczorem znowu do rodzicow, albo najlepiej powinniśmy spędzać tam całe niedziele ( ostatnie tygodnie tylko tam) kiedy On bedzie sie dzieckiem zajmował? - jak miałam.jechac w moje rodzinne strony to zawsze byl problem, albo trzeba bylo gotować objawy dla pracowników, albo samochód sie psuł, albo po co ja w ogóle tam jadę, jak Stasiu byl Mały to ja sobie nie poradze ( rodzicom wmawialam, ze tez tak mysle, ze po prostu sobie nie poradze) - zaloze firme i założysz mini I szpilki i będziesz tam sprzedawac, pochylisz sie pokażesz co nieco to i części będą szły ( obrzydliwe)
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.