Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Nie wiem jak sobie poradzić w obecnym czasie, a mianowicie nadchodzą święta, a dla mnie to najcięższy czas w życiu

Dzień dobry , nie wiem jak sobie poradzić w obecnym czasie a mianowicie nadchodzą święta a dla mnie to najcięższy czas w życiu ( jednym słowem nienawidzę świat - boje się tego czasu i rzeczy z nim związanych ) . Co roku jest u mnie to samo , uciekam od życia w tym okresie i mam tak do stycznia - lutego . Ktoś wie jak można mi pomóc ??
Teresa Łącka

Teresa Łącka

Dzień dobry, w dłuższej perspektywie korzystnym dla Pani byłoby omówienie i przepracowanie trudności wynikających z przeżywaniem świątecznego czasu ze specjalistą. Nie precyzuje Pani z czego wynika niechęć do świąt, czy stoi za tym jakiś uraz z przeszłości. Jednak fakt, że konsekwencje tego czasu odczuwane są przez kolejny miesiąc lub dwa wskazuje na silne przeżycia z nim związane.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Marta Żukowska

Marta Żukowska

Dzień dobry, W pierwszej kolejności, ważne, aby dowiedzieć się, dlaczego ten czas w roku napawa lękiem. Kiedy już zrozumiemy dlaczego tak jest, można opowiedzieć tę historię, nadać jej i tym samym temu czasowi nowe, dorosłe znaczenia, ( czy to było ok, czego brakowało, czego było za dużo według - już dorosłych- nas), przejrzeć definicje świątecznego czasu (które dano nam w dzieciństwie), oraz stworzyć swoje własne, dorosłe tradycje i znaczenia świątecznych dni. Często opowiedzenie o swoich emocjach, odnalezienie zrozumienia i wysłuchania, wypowiedzenie na głos tego, co wcześniej niewypowiedziane, oraz usłyszenie empatycznego komentarza - daje dużą ulgę, zmienia perspektywę oraz możliwość przeżycia tego czas zupełnie inaczej.

Zobacz podobne

TW. Myśli samobójcze Jak radzić sobie z myślami samobójczymi i nienawiścią do siebie po trudnych doświadczeniach życiowych?

TW. Myśli samobójcze

 

Witam mam 27 lat, chciałbym prosić o pomoc z tym, z czym codziennie walczę. Wszystko zaczęło się jak miałem 16 lat, byłem świadkiem, jak moja mam próbowała sobie odebrać życie. Wiele razy to robiła, raz nawet musiałem jej odebrać nóż z ręki, żeby sobie krzywdy nie zrobiła nim, choć i tak wiele razy była w szpitalu przez próby samobójcze. 

Mam złe wspomnienia, jak byłem mały, wiele razy uciekałem z domu, bo nie chciałem być w nim i przebywać. W szkole wcale nie miałem lepiej, dokuczali mi, w zawodówce w pierwszej klasie nie zliczę, ile razy płakałem, ale potrafiłem się wziąć w garść, pomogły mi ćwiczenia siłowe, potem spotkałem pierwszą miłość - dziewczynę, której zależało na mnie, lecz nie potrafiłem tego docenić i straciłem ją. Wtedy się to zaczęło, zacząłem czuć taki ból, odrazę do siebie i była pierwsza próba samobójcza jak miałem 18 lat. Wziąłem tabletki mamy przepisane przez jej psychiatrę, popiłem je, przeleżałem na łóżku 2 dni, nie mogłem się podnieść, ruszyć, zablokowało mi mocz i wylądowałem w szpitalu po nich. 

Potem była 2 próba samobójcza, tym razem się ciąłem nożem, lecz niestety moi rodzice zadzwonili po karetkę i wylądowałem na szyciu. Nie potrafiłem sobie z tym poradzić, dopóki nie trafiłem za 5 razem do szpitala psychiatrycznego.

Wysłany ze szpitala, tam spotkałem drugą dziewczynę, z którą byłem i spędziłem najlepszy czas i znowu odżyłem dzięki niej, lecz niestety mnie zostawiła i znowu zacząłem się czuć jak nic niewart i znowu próbowałem się zabić, bo nie dałem sobie rady z tak silnym bólem i wylądowałem w szpitalu psychiatrycznym kolej raz, rok temu. Rozmawiałem z wieloma psychologami i psychiatrami, lecz nikt nie był w stanie do mnie dotrzeć, żaden lek mi nie pomagał. Na rękach mam wiele blizn po wielu próbach, każda z nich oznacza to, czego żałuje. 

Ciężko mi zasnąć, żyje marzeniami i najgorsze jest to, że ten ból znowu wraca i dalej powróciły myśli, żeby popełnić samobójstwo. Czuję do siebie tak silną nienawiść, nie mogę patrzeć nawet na siebie w lustrze, bo się brzydzę siebie.

Mam duże długi w kredytach, straciłem prace przez próby samobójcze, bo nie chciałem chodzić, bo bałem się, że ktoś zobaczy co się ze mną dzieje. W domu mało co rozmawiam, unikam rozmów z rodzicami, tak jakbym się zamykał w sobie. Prosiłbym o pomoc. 

W papierach mam wpisane ze szpitali F28-inne nieorganiczne zaburzenia psychotyczne, I10-samoistne (pierwotne) nadciśnienie ,F43.8 -Inne reakcje na ciężki stres, F60.9-Zaburzenia osobowości BNO. Moja mama ma schizofrenię, nie wiem, czy ja to mam, ale depresje na pewno. Czuję w sobie taki ogromny ból i nienawiść do siebie samego. Prosiłbym o pomoc, rozmowę

Samotna matka po rozstaniu: poczucie winy i zmagania z zaufaniem
Jestem mamą 3 dzieci , odeszłam od partnera. Jedno dziecko zostało z tatą . Pracuję na stałe . Wynajmuje mieszkanie radzę sobie dobrze . Ale mam wyrzuty że rozbiłam rodzinę , że dzieci są bez taty (tata je widuje zabiera do siebie ) Czuję się samotna totalnie , niemal przyjaciół , mam kilku znajomych jeśli coś powiem o swoich odczuciach słyszę , jesteś silna dasz sobie radę . Tylko że Ja już zaczynam mieć dni w których nie mam ochoty na nic . Nie za bardzo mogę coś zrobić dla siebie ponieważ ojciec dzieci robi mi na złość . Nie ma dni wyznaczonych dla dzieci , kiedy ma ochotę je bierze , one są za małe żeby siedzieć samemu w domu, by mama mogła iść zrobić coś dla siebie . Znajomi odpadają , mam wrażenie, że jestem by ich wysłuchać dać im rady , wspierać i tyle . Dla mnie już ich nie ma . Nawet ja zacznę mówić coś na mój temat , jest zmiana tematu. Jestem sama bo ciężko mi zaufać komukolwiek że nie chce mnie wykorzystać. Już raz to ktoś zrobił . Zrobił ze mnie miazgę . Żeby zaufać komuś mam ogromny problem . Nie mam siły już , chodź funkcjonuje normalnie , praca, dzieci, dom, obowiązki, zakupy, gotowanie , sprzątanie . Ale to mnie umacnia w tym że jestem totalnie do niczego bo mnie nic nie cieszy . Oczywiście że wśród ludzi jestem pozytywna , uśmiechnięta . A w życiu swoim mam ogromne poczucie smutku .
Czy wcześniejsze problemy z odżywianiem (zaburzenia odżywiania, anoreksja), może być powodem rozpadu związku.
Dzień dobry, czy wcześniejsze problemy z odżywianiem (zaburzenia odżywiania, anoreksja), może być powodem rozpadu związku. Partnerka wiele lat temu miała problem z anoreksją, z którym sobie "teoretycznie" poradziła. Od jakiegoś czasu problem wagi niestety powraca (162cm/45kg), jest to jednak tłumaczone gorszym okresem, stresem (osobiście nie widzę problemu z głodzeniem się, ale porcje jedzenia zmalały). Jednym z tych powodów jest pogorszenie i rozpad naszego związku, który dla mnie nie do końca jest zrozumiały. Partnerka tłumaczy go wygaśnięciem uczucia (przez różnicę odległości nie mieszkaliśmy razem, co było głównym powodem), obawami co będzie, odpowiedzialnością za mnie (przeprowadziłem się do niej, rezygnując z pracy). W związku zaczęła odczuwać duszność, ograniczenia, zawłaszczenie przestrzeni (nigdy się wzajemnie nie ograniczaliśmy i po zamieszkaniu razem pod tym względem nic się nie zmieniło), strach. Ze swojej strony odczułem u partnerki zmiany nastroju, złe samopoczucie, smutek. W związku byliśmy zgodni, mieliśmy wspólne pasje i zainteresowania i fajnie się rozumieliśmy a 'jedyne' konflikty były ze względu na to, że mieszkaliśmy zbyt długo oddzielnie (4 lata - i to była moja wina). Ponieważ bardzo martwię się o swoją "byłą" partnerkę, to czy cała ta sytuacja może mieć coś wspólnego z wcześniejszymi problemami odżywiania, strachem przed zmianami, przed wejściem w stały związek?
Jak rozpoznać kryzys emocjonalny, ile może trwać?

Jak rozpoznać kryzys emocjonalny, ile może trwać?

Agresywny mąż wobec mnie i dzieci. Czy terapia w ogóle ma szansę pomóc?
Witam. Czy mąż który znęca się psychicznie nade mną i dziećmi ma szansę na wyleczenie? Na początku po ślubie było ok. Po pojawieniu się dzieci mąż zrobił się agresywny. Bo przeszkadzał płacz dziecka, bo hałas, bo niegrzeczne. Mąż zaczął wyzywać szczególnie starsze dziecko. Groził, że nas pozabija, dużo pije. Piwa, ale dużo. Prosiłam, rozmawiałam wszystko na nic, bo tłumaczył się, że nie ma nerwów (trochę w ostrzejszych słowach). Kiedy powiedziałam dość, że dzwonie na policję, że chce rozwodu nagle się zmienił. Chce iść na terapię. Tylko czy jest szansa, że się zmieni? Że nie wrócą napady agresji? Ja chce dla moich dzieci wspaniałego dzieciństwa. Beztroskiego, spokojnego i bezpiecznego. Bez przekleństw, wyzwisk. Przyznam, że nie mam już siły i moje uczucia dawno się wypaliły. Chyba w momencie jak pierwszy raz nazwał naszego synka sku...nie mam już siły. Chciałabym się skupić na dzieciach, a nie martwić się czy mąż nie wróci do swoich upodobań.
żałoba

Żałoba – jak radzić sobie ze stratą?

Utrata to jedno z najtrudniejszych doświadczeń. Żałoba jest naturalnym procesem radzenia sobie z bólem i tęsknotą. Wyjaśniamy, jaki jest jej przebieg oraz sposoby radzenia sobie z nią - zarówno dla osób w żałobie, jak i tych wspierających.