
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Brak wsparcia...
Brak wsparcia partnera w trudnych chwilach
Usunięty Specjalista_tka
Słyszę o bardzo trudnym dla Pani wydarzeniu. Straciła Pani psa, który był dla Pani przyjacielem, co samo w sobie może wywołać masę różnorodnych reakcji. Do tego Pani partner nie okazał takiego wsparcia, jakiego Pani potrzebowała. Wątpliwości co do związku są zrozumiałe. Warto się nim przyjrzeć i przede wszystkim porozmawiać o nich z partnerem.
Usunięty Specjalista_tka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Matusiak
Sytuacja, o której Pani napisała, jest bardzo trudna. Kiedy traciła Pani kogoś ważnego w swoim życiu, swojego przyjaciela, potrzebowała jednocześnie wsparcia i bliskości swojego partnera. To rozłączenie w bliskości i wspólnym przeżywaniu emocjonalnym nazywamy w terapii par krzywda zadaną więzi (emocjonalnej) i pracujemy nad jej odzyskaniem. Przyglądałabym się temu, czy Partner wiedział, jak bardzo go Pani potrzebuje, czy nie, jeśli wiedział, dlaczego go nie było, może są jakieś powody, których nie znamy (np. sam bał się z tym zmierzyć, nie potrafi unosić bólu i cierpienia), a może uważał, że sama sobie Pani świetnie i dzielnie poradzi… powodów może być bardzo dużo i zachęcam do rozmowy z partnerem albo skorzystania ze wspólnej terapii. Tak czasem jest łatwiej rozmawiać o trudnych rzeczach.
Konrad Smolak
Warto porozmawiać otwarcie z Partnerem, że miała Pani konkretne potrzeby i oczekiwania w tych trudnych chwilach. Powodów takiego zachowania partnera może być wiele, od takich, których Pani się obawia, po takie, których być może Pani nie zakłada. Po szczerej rozmowie można wysnuć wnioski, bez niej, obawiam się, mogą być przedwczesne i nie ma gwarancji ich trafności.

Zobacz podobne
Witam, sprawa w moim przypadku wygląda tak, że mój partner ma dziecko z poprzedniego związku. Kontakty z dzieckiem były utrudnione, gdyż jego była zabraniała tego. Od jakiegoś czasu zaczęli się świetnie dogadywać, pisać, rozmawiać przez telefon nawet na tematy niezwiązane z dzieckiem. Ostatnio nawet się spotkali „w interesach” i nic mi nie powiedział, mimo że ja coś podejrzewałam, tłumaczył się tym, że się bał mi powiedzieć, bo byłaby znowu awantura. Mimo zapewnień z jego strony, że nic ich nie łączy, mam cały czas obawy. Spotkania z dzieckiem teraz odbywają się u niej w domu, cały dzień tam jest nawet w święta. Jego wahania nastroju wcale nie ułatwiają mi podejścia do tematu łagodnie, bo raz jest naprawdę wspaniały czuły, zapewnia mnie, a raz po prostu jakby ktoś go podmienił zimny bez uczuć. Jeszcze od tego spotkania i awantury z mojej strony zaczął minimalizować kontakt ze mną. Mówiłam już niejednokrotnie, żeby mnie nie kłamał, mówił całą prawdę to znowu mnie okłamał, bo nie chciał się przyznać, że się spotkali. Nie chce pokazywać wiadomości od niej, bo uważa, że jest to toksyczne zachowanie, gdy go kontroluje. Widzę zmianę zachowania, jest dla mnie zimny bardziej niż wcześniej. Już coraz rzadziej rozmawiamy o planach na przyszłość, wydaje mi się, że coś w nim wygasło, nawet nie słyszę słowa kocham. Czy ja przesadzam z tym, że sprawdzam ten telefon ? Jak mam odebrać takie wahania nastroju , czy ich coś łączy ? Czy przechodzimy kryzys i potrzebuje więcej czasu dla siebie ?

