Dzień dobry, z góry dziękuję, że tak długo oczekiwała Pani na odpowiedź. Wygląda na to, że narzeczony nie może się pogodzić ze stratą rodziców, że utknął gdzieś w procesie żałoby i na ten moment trudno mu koncentrować się na życiu, które ma i które buduje z Panią. To musi być dla Pani bardzo trudne. Potrzebna byłaby rozmowa z narzeczonym o tym, jak Pani się czuje i jak to, że nie poradził sobie ze śmiercią rodziców, wpływa na Waszą relację. Narzeczony potrzebuje pomocy psychoterapeutycznej w przepracowaniu żałoby, może mu Pani taki pomysł zasugerować, jednak to, czy zdecyduje się z pomocy skorzystać, będzie jego decyzją, na którą Pani nie będzie miała ostatecznie wpływu. To, co Pani może zrobić dla siebie i waszej relacji to komunikować na bieżąco jak Pani reaguje w takich sytuacjach, kiedy narzeczony wybiera czas spędzony na cmentarzu zamiast czasu z Panią. Gdyby narzeczony nie zdecydował się zgłosić po pomoc, dobrze byłoby, gdyby Pani sama skorzystała z pomocy psychoterapeuty, żeby poukładać sobie myśli i uczucia w tej sytuacji.
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Kocham mojego...
Kocham mojego narzeczonego, jesteśmy razem 2 lata, pół roku po zaręczynach. Jego rodzice zmarli w zeszłym roku.
Alicja
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Zadaj to samo pytanie
NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działaZobacz podobne
Cześć, chciałem się podzielić czymś osobistym. Jestem prawie od roku w małżeństwie i od prawie pół roku w mojej głowie pojawia się inna kobieta. Najgorsze jest to że to siostra mojej żony.... Myśli o niej przychodzą jakoś same i kwestia jest tego że jest dla mnie tylko atrakcyjna fizycznie, nie pociąga mnie intelektualnie (nie mamy jakoś dużo kontaktu, nie widujemy się regularnie). Jest atrakcyjną kobietą (czy bardziej atrakcyjna od mojej żony, to bym nie powiedział ale jest to całkiem inny typ). Jak już jakoś sobie to poukładam i wyruguje ją z głowy, to trafi się jakieś spotkanie rodzinne i myśli/nawracają. Dodam że nie mamy problemów w małżeństwie, kochamy się i jesteśmy szczęśliwi. Czy ktoś miał coś podobnego ? Czy jest zasadnym porozmawiać o tym z żoną ?














