Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Kocham mojego narzeczonego, jesteśmy razem 2 lata, pół roku po zaręczynach. Jego rodzice zmarli w zeszłym roku.

Witam, nie wiem co mam robić. Kocham mojego narzeczonego, jesteśmy razem 2 lata, pół roku po zaręczynach. Jego rodzice zmarli w zeszłym roku. Kilkanaście lat temu zdiagnozowano u niego depresję, bierze leki. Niedawno obgadywaliśmy plany na Sylwestra, chciałam gdzieś wyjechać ze znajomymi albo iść do mojego brata. Mój narzeczony mnie zaskoczył, powiedział kategoryczne nie, że on zostaje w domu, a przed północą wybiera się na cmentarz z rodzeństwem spędzić ten czas z rodzicami. Mogę iść z nim, zostać w domu albo sama wyjechać. On i tak już jeździ na cmentarz co najmniej dwa razy dziennie. Nie chcę użyć nierozsądnych argumentów ze względu na jego chorobę.
TwójPsycholog

TwójPsycholog

Dzień dobry, z góry dziękuję, że tak długo oczekiwała Pani na odpowiedź. Wygląda na to, że narzeczony nie może się pogodzić ze stratą rodziców, że utknął gdzieś w procesie żałoby i na ten moment trudno mu koncentrować się na życiu, które ma i które buduje z Panią. To musi być dla Pani bardzo trudne. Potrzebna byłaby rozmowa z narzeczonym o tym, jak Pani się czuje i jak to, że nie poradził sobie ze śmiercią rodziców, wpływa na Waszą relację. Narzeczony potrzebuje pomocy psychoterapeutycznej w przepracowaniu żałoby, może mu Pani taki pomysł zasugerować, jednak to, czy zdecyduje się z pomocy skorzystać, będzie jego decyzją, na którą Pani nie będzie miała ostatecznie wpływu. To, co Pani może zrobić dla siebie i waszej relacji to komunikować na bieżąco jak Pani reaguje w takich sytuacjach, kiedy narzeczony wybiera czas spędzony na cmentarzu zamiast czasu z Panią. Gdyby narzeczony nie zdecydował się zgłosić po pomoc, dobrze byłoby, gdyby Pani sama skorzystała z pomocy psychoterapeuty, żeby poukładać sobie myśli i uczucia w tej sytuacji.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zobacz podobne

Samotność i wykluczenie społeczne - jak poczuć wsparcie i odnaleźć przyjaciół?

Dzień dobry, mam 32 lata i jestem bardzo samotną osobą. 

Od dziecka nie mam żadnych przyjaciół, w szkole byłam bita i odrzucana, nikt nie chciał się ze mną zadawać. Do tej pory nie mam żadnych przyjaciół, czuje się wykluczona od społeczeństwa. Moja rodzina mnie nie wspiera, mają mnie za dziwolonga, moje kuzynki nie przyznają się do mnie, bo się mnie wstydzą. Jestem normalną osobą, po prostu mam w życiu pecha, chciałabym mieć przyjaciół, ale nie mam szczęścia do ludzi, po prostu mam pecha, ale rodzina tego nie rozumie. 

W życiu spotykają mnie same cierpienia i dzieje się to nie przypadkowo, po prostu wygląda to tak, jakbym była przeklęta. Nie wiem, co mam robić. Czy iść do egzorcysty to jest nielogiczne, żeby od samego początku działy się ze mną straszne rzeczy. Cały świat jest przeciwko mnie, nikt mnie nie rozumie, moja rodzina ma mnie za chorą, a ja jestem zdrowa psychicznie. Nie wiem, co mam robić

Duże zmiany życiowe z partnerem- kłamstwo, moja depresja i rozpad związku.
Od dawna cierpię na depresję. Z aktualnym partnerem jestem 1,5 roku, ale żeby z nim być, zrezygnowałam ze swojego ślubu z toksycznym byłym partnerem na kilka dni przed, co pociągnęło za sobą konsekwencje. Straciłam wszystkie oszczędności, mocno zepsułam więzi rodzinne, skrzywdziłam byłego (pomimo że ten związek był toksyczny) i jego rodzinę i byłam gotowa iść pod most, żeby być z aktualnym partnerem. Po roku związku dowiedziałam się, że mój obecny partner ma dzieci w Polsce, na które nie płaci alimentów, mieszkamy za granicą. Dowiedziałam się dopiero po roku, pomimo że pytałam się zanim zaczęliśmy być razem czy ma dzieci, nie przyznaje się do nich i okłamał mnie na samym początku i ukrywał to przez rok. Pomimo że zaufanie do niego przestało istnieć to byłam gotowa nigdy nie wrócić do Polski na stałe, co jest dla mnie bardzo ważne i zostałam z nim, bo go bardzo kocham. Na początku miałam w nim duże wsparcie, ale teraz wpadłam w gorszy okres depresji i on mnie nie wspiera. Kilka dni temu zaczął mi wytykać, że nic nie robie całymi dniami, o finansach (studiuję) i o sprawach łóżkowych. To dobiło mnie do takiego stopnia, że spakowałam walizki i wyszłam, ale wróciłam tego samego wieczora. On nawet nie próbował mnie zatrzymać, próbowałam z nim rozmawiać i powiedziałam, że jestem gotowa nad nami pracować, ale stwierdził, że nasz związek skończył się kiedy z walizką zamknęłam za sobą drzwi, i nie widzi w tym rozpadzie żadnej swojej winy. Wiem, że źle zrobiłam wychodząc z domu, ale już miałam tego dość, on nie zabiega o mnie, nie zależy mu, nie odezwał się nawet słowem, kiedy pakowałam walizki. Według niego to ja skończyłam związek wychodząc z domu, czuję się oszukana i zdradzona, bo mimo ukrywania takiej sytuacji i budowania tej relacji na kłamstwie, zostałam z nim i próbowałam to naprawić. On teraz przy chwili mojej słabości zakończył związek zasłaniając się moim zachowaniem, pomimo tego przez co przeszłam, żeby z nim być i co dla niego poświęciłam. Czy naprawdę jestem w błędzie? Czy to naprawdę moja wina, że ten związek się rozpadł? Nie mogę sobie psychicznie z tym poradzić, proszę o radę.
Mam 37 lat i nie umiem wejść w nową relację romantyczną, po śmierci partnera. Jako starsza osoba o orientacji homoseksualnej, czuję, że nie mam, gdzie szukać.
Mam 37 lat, jestem po 12 -letnim związku z chłopakiem ,niestety zdradzał, choć twierdził, że kocha. Może kochał, ale na swój własny sposób. Zaraził się w efekcie końcowym HIV, zmarł na AIDS. Ja nie umiem, mimo kilku lat już ,zapomnieć o nim, kocham go nadal i nie umiem zaufać innemu chłopakowi . We wszystkich widzę zdrajców emocjonalnych. Jak sobie z tym poradzić ? Dodatkowo istnieje teraz kult młodości cute hot young boy a ja już mam swoje lata, jak szukać ? Mam chodzić po klubach ? Jakoś nie bardzo siebie w tym widzę. Net też jest słaby dla " starych homo " niestety takie czasy, teraz jest kult młodości. Moja rodzina się domyśla pewnie, ale nawet o mnie nie wie. Wie tylko jedna psycholog i nikt więcej . Może matka się domyśla... Proszę o pomoc.Porade. Pozdrawiam . Przemek.
Syn jest w toksycznym, bardzo niezdrowym związku. Wiele razy mu podawałam przykłady złych zachowań ze strony partnerki. Co robić?
Syn jest w związku z toksyczną, narcystyczną dziewczyną. Dawałam mu wiele przykładów, ale on jakby był opętany i tkwi w tej niszczącej relacji, a ona go wykorzystuje w każdym temacie. Co można zrobić?
Związek na odległość i konflikt dotyczący priorytetów - kto ma rację?
Hej, Pokłóciłam się z chłopakiem i chciałam zapytać o to żeby ktoś ocenił szczerze i obiektywnie kto tu zawinił i kto ma rację. Otóż tak jestem w związku na odległość 7 lat, mamy po 27 lat. I sytuacja jest taka, że od niedawna zaczęłam chodzić na siłownię. Było trochę zgrzytów, bo chodzę z koleżanką, której on w skrócie można powiedzieć nie za bardzo lubi, mimo że jej nie zna. I o to były problemy, czemu ja z nią chodzę. Ale wyjaśniliśmy co i jak i doszliśmy do porozumienia. Bo chodziło o to, że mu nie pasowało to, że poznałam tą koleżankę przez internet. Były też sytuacje, że trening troche mi się przedłużył i odzywałam się trochę później niż zwykle ( ale to było jakieś 30/40 minut ). I miał do mnie o to problem. Bo ogólnie co do zasady staramy się pisać do siebie około godziny 20. Teraz pojawił się kolejny problem. Ogólnie spotykamy się na weekendy ( przyjeżdża do mnie w piątek i wraca w niedzielę). I akurat tak wyszło, że w piątek się umówiłam na godzinę na trening z trenerką. I teraz jest problem, bo on musi przyjechać te 1,5/2 godziny później lub przyjechać normalnie i zaczekać na mnie. I jak się dowiedział o tym to powiedział, że on nie będzie jeździł po nocy i nie będzie też na mnie czekał i że w takim razie w ogóle nie przyjedzie, że potraktowałam go jak śmiecia, że stawiam siłownie ponad związek i że czuje się bardzo źle potraktowany, że go olewam i że teraz przekładam spotkania o te 1,5h czy dwie, a później jego zdaniem będę przekładać całe weekendy żeby gdzieś pójść czy spotkać się z koleżanką. Powiedział też, że takie zachowanie może w dalszej perspektywie prowadzić nawet do zerwania z jego strony, że nie będzie tego akceptował. Powiedział też zachowuje się jak bym była singlem, a jestem w związku. Próbowałam z nim porozmawiać na spokojnie wyjaśnić, że ja go nie olewam, tylko po prostu tak się złożyło, że trening mam w piątek, bo wcześniej było przekładane bo źle się czułam. Moim błędem było to, że powiedziałam mu o tym dzień przed ( czyli czwartek) a wiedziałam o tym we wtorek. Ale powiedziałam mu, że jeżeli to problem to okej mogę przełożyć ten trening i żeby przyjechał tak jak zawsze. To powiedział, że już nie chce w ogóle przyjeżdżać. Ja naprawdę nie miałam nic złego na myśli, zależy mi na nim, nie olewam go i siłownia nie jest ważniejsza niż on. Ale po prostu czasami tak sprawy się układają, moim zdaniem trzeba mieć trochę wyrozumiałości do drugiego człowieka. Próbowałam mu to tłumaczyć, że nie stawiam go niżej niż siłownia, że rozumiem, że mógł poczuć się źle, ale że po prostu źle to interpretuje. A on, że to jest fakt, że go olewam i nie ma tu żadnych interpretacji i nie ma co wyjaśniać, bo jego zdaniem ja go olewam i on nigdy nie umawia się z kimś podczas naszego weekendu i że zawsze stara się być wcześniej, żeby spędzić razem więcej czasu. Okej to prawda, ale moim zdaniem nie może być tak, że 2 godziny z weekendu to już jest jego zdaniem olewanie związku. Naprawdę chciałam spędzić go razem tym bardziej, że są Walentynki. Ale on już nie chce, próbowałam tłumaczyć, odwołałam trening, zaprosiłam, powiedziałam, że pogadamy. To powiedział, że nie chce już, że to jest proste i nie ma co wyjaśniać. Że ja przełożyłam spotkanie co jest przyczyną tego, że on zrezygnował całkowicie z weekendu.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.