Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Bardzo wstydzę się swoich ramion, są chude. Boję się, że w nowej pracy mnie wyśmieją, będą plotkować.

Dzień dobry, rozpocząłem nową pracę od stycznia w zakładzie pracy, w którym posiadam zadowalające zarobki. Problem polega na tym, że to korporacja - nigdy w takiej nie pracowałem i czym bliżej robi się ciepło, tym bardziej się stresuję. Stres objawia się tym, że jestem mężczyzną i mam bardzo chude ręce - chudsze od koleżanek. W koszuli z długim rękawem czuję się w porządku. Obawiam się, że wszyscy mnie wyśmieją, będą plotkować po cichu. Potrafię wieczorem leżeć w łóżku i nie zasnąć przez kilka godzin bijąc się z myślami jaka będzie ich reakcja, gdy zobaczą jak chude są moje ręce. Przychodzą momenty takie, że pomimo, iż praca bardzo mi się podoba, to myślę nad zwolnieniem z tego właśnie powodu, że nie pokażę rąk współpracownikom. Czy są na to jakieś sposoby?
TwójPsycholog

TwójPsycholog

Dzień dobry, cześć Damianie!

Obawy i niepewność w sytuacji nowego środowiska, nowych wymagań i ludzi wokół, są naturalne, dopóki nie utrudniają funkcjonowania. Ty, jak czytam, masz trudności ze snem, chciałbyś się zwolnić z powodu lęku i stresu. 

1.Tak sobie myślę, że nasze ciała to tylko ciała. Wartościowi dla naszego życia ludzie pamiętają nas za naszą osobowość i zachowania, nie za wygląd. Zachęcam Cię do poczytania o ciało-neutralności: https://twojpsycholog.pl/blog/cialo-neutralnosc-nowa-sciezka-do-akceptacji-siebie 

2. Twoje myśli są katastroficzne, uciekają do przyszłości, której nie znamy, dopóki do niej nie dojdzie, prawda? :) Czyli przyszłość nie jest faktem. Nie mamy pojęcia co się wydarzy, a co nie. Próbujemy myślami i przewidywaniami w jakiś sposób kontrolować przyszłość. Jednak warto dać sobie pozwolenie na niepewność (która naturalnie nam towarzyszy i nie jest niczym złym) i trwanie w “tu i teraz”. Tu i teraz, to bycie myślami i uwagą w obecnej chwili, w obecnym miejscu, w obecnym towarzystwie. 

3.Czy (póki co nierealna, bo niewydarzona) reakcja współpracowników na Twój wygląd jest istotna dla Twojego spełnienia na stanowisku pracy? Tj. może warto przekierować uwagę na to, co robisz dla siebie w pracy - rozwijasz się, zdobywasz nowe umiejętności, szlifujesz swój warsztat, poznajesz nowe osoby, stawiasz sobie wyzwania, szukasz dróg radzenia sobie (co ogromnie buduje kreatywność). Czyli myśleć o sobie - o swoich potrzebach. 

4.Konsultacja psychologiczna, np. wybierając na stronie filtr “rozwój i praca” i wyszukując psychologa/psychoterapeutę byłaby bardzo cenna i pomocna. Razem znaleźlibyście źródło Twoich niepokojów, zdobyli szerszą perspektywę, zbudowałbyś własne narzędzia radzenia sobie :)

Powodzenia i trzymam kciuki przede wszystkim za Twoją radość w nowej pracy :)

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Garlicka

Katarzyna Garlicka

Dzień dobry

Zazwyczaj jest tak, że nasze kompleksy nie biorą się znikąd. Zazwyczaj nasz mózg zapamiętuje informacje zwrotne od innych i ostrzega nas przed niebezpieczeństwem. W tym przypadku niebezpieczeństwo jest związane z sytuacją ponownego wyśmiania, skrytykowania, doznania przemocy i chce on nas uchronić przed negatywnymi emocjami takimi jak wstyd, ból czy poczucie winy.

Często zapominamy przyczyny powstania danych kompleksów a mogą się one pojawiać w wyniku bardzo wysoko stresujących sytuacji z przeszłości w kontaktach społecznych, bądź rodzinnych. Należałoby dociec przyczyny wystąpienia tego związku chude ręce - krytyka innych. Jeśli krytyka była dokonana przez bliską osobę porozmawiać z nią o tym (ojciec, matka, brat, siostra). W przypadku ataku ze strony rówieśników np przemoc w szkole i natężenia wielu takich sytuacji potrzebna byłaby terapia psychologiczna, aby wzmocnić poczucie własnej wartości i zaakceptować swój wygląd oraz w gabinecie popróbować różnych scenek, które mają pomóc podczas wystąpienia takiej sytuacji stresującej.

Jeśli chciałby Pan sam nad tym sobie popracować to musiałby Pan po pierwsze dotrzeć do przyczyn wystąpienia tego kompleksu, po drugie zaakceptować swój wygląd i po trzecie potrafić się obronić nawet wtedy, gdy ktoś inny by Pana zaatakował. 

Warto też rozważyć naukę asertywności. Zwalniać się nie warto. W większości miejsc pracy są grupy ludzi i będzie Pan miał podobną sytuacje do tej. To, że wystąpił u Pana ten kompleks jest spowodowane sytuacjami z przeszłości. My ludzie tak mamy. Warto sobie troszkę nad tym popracować i się przełamać, a będzie się Panu lepiej żyło. Może Pan też napisać różne scenariusze tego co by się stało, gdyby zaczęli Pana krytykować ze względu na wygląd. W bezpiecznych warunkach powinno to zmniejszyć lęk.

Życzę dużo dobrego

Zobacz podobne

Jak pokonać pętlę samo-sabotażu i ruszyć do przodu z planami?
Szlag mnie trafia z samym sobą, pomimo całej świadomości własnego umysłu. Wiem zresztą, że mogę się mylić, ale nie potrafię wyjść z pętli samo-sabotażu. Ojciec wysoko funkcjonujący alkoholik, kochał ale pasem wybijał głupie pomysły, jednocześnie nieświadomie zrobił mi to samo co jego ojciec jemu - wmawiał mi że jestem głupi i tak też się czułem. Zresztą mam do dzisiaj tego głupca w sobie a w postępowaniu jestem bardzo ucieczkowy i mam tak od kiedy pamiętam. Matka adhd i patrząca raczej na siebie, ja zostawiony samopas w dzieciństwie. Po 2 latach terapii wiem, że zostało we mnie mocno wbijane "to się nie uda", "jestem niechciany" a w sytuacjach gdy zaczynam być przebodźcowany zalew negatywnych myśli względem samego siebie. Cud, że zacząłem te myśli jakkolwiek zatrzymywać, przestałem w nie wierzyć ale przez grube lata sam siebie nienawidziłem i nadal nie wiem czemu pielęgnuję to uczucie w sobie. Działam adhdowo. Nie chcę nadawać etykietki, ale jednocześnie zrozumienie niektórych elementów ADHD pozwoliło mi trochę się rozruszać życiowo i przede wszystkim nie wpadać w bardzo ciemne miejsca. 2 lata terapii wyciągnęły mnie z epizodów depresyjnych i całkowitego paraliżu w działaniu. Ale boję się że coś się nie uda. Mam plan, wiem co mam robić, ale zaczęcie tego? Ucieczka granicząca z niemożliwością by cokolwiek ruszyć. Pomodoro pomaga, ale cały czas nawet nie wiem kiedy uciekam i nagle cały dzień jest stracony. Czuję, że mam gigantyczny hamulec i nie wiem co nim jest. Na tym etapie nie chcę nic już zrzucać na rodziców, wiem że to moja rola żeby samemu choć trochę behawioralnie wpłynąć na własne życie ale... Wracam ciągle do tego samego punktu. Niby do przodu, ale szlag mnie trafia bo muszę robić naprawdę niezłe fikołki w głowie żeby sobie udowodnić że rzeczywiście tak jest. Zapisywanie? Super działało, dobrze wiem że jeśli codziennie bym to robił byłbym w innym miejscu. Medytacja? Super działała, gdybym utrzymał tę rutynę byłbym w innym miejscu w życiu. Ćwiczenia, odpowiednie odżywianie? Też świetnie działa, w im lepszej kondycji jestem tym lepiej czuję się na umyśle. I ja chce to wszystko robić. Ale finalnie odpadam i nie robię. ANI JEDNEJ Z TYCH RZECZY, CHOĆ WIEM ŻE TO ONE RUSZYŁYBY MNIE DO PRZODU. To jest tak proste i jednocześnie tak niemożliwe dla mnie i nie wiem czemu. Wstań, zero smartfona. Kilka minut uważności własnego działa, oddychaj. Rozruszaj się, poćwicz, choć raz podciągnij się na drążku i zacznij. Zero rozpraszaczy, zacznij dobrze poranek. Zapisz swoje myśli, najlepiej rano. A jeśli się nie uda napisz w tym dniu cokolwiek. Napisz za co jesteś wdzięczny. Bądź tu i teraz. Tyle. I i tak tego nie robię, nie mówiąc już o firmowych możliwościach które są związane stricte ze mną samym - planów pełno, realizacji praktycznie zero. Zabiorę się na początku póki mam z tego dopaminę, później porzucam. Szlag mnie trafia i choć wiem co mam zrobić, nie robię tego. WIĘC CO MAM ZROBIĆ? Zwiększać dawki leków? Ileż można, od roku na nich jestem (bupropion + concerta 18 + lamitrin - to dzięki nim nie mam totalnych spadków o porankach które powodowały czarną dziurę) Muszę tu zadziałać behawioralnie i nie wiem co mam zrobić, jak pokierować własny umysł żeby behawioralnie przestać się kopać sam ze sobą - bo to póki co jest taka smoła że nie mogę przez to przejść. Szukam osoby we Wrocławiu która mi pomoże z tym problemem. Bo mam dość bycia w tym miejscu i chciałbym ruszyć do przodu.
Silna reakcja emocjonalna na ocenę promotora - zrozumienie mechanizmów obronnych
Dzień dobry piszę bo nie umiem do końca zrozumieć, co się ze mną wydarzyło i chciałabym poznać psychologiczną perspektywę. W 4. semestrze miałam trudną sytuację z promotorką, która jednocześnie jest dziekanem. Po zaliczeniu projektu badawczego (ocena 4,5), poczułam ogromne poczucie niesprawiedliwości – koleżanki z gorszymi pracami dostały tyle samo. W emocjach napisałam do pełnomocnika ds. studentów, żeby opisać swoją sytuację. Promotorka nie była agresywna. Powiedziała tylko: „Zostawiam to bez komentarza.” Ale ja od tego momentu całkowicie się odcięłam. Przestałam ją lubić, traktowałam chłodno, nie odwzajemniałam kontaktu. Przekreśliłam ją w głowie. I tak było przez 7–8 miesięcy. Potem coś się zmieniło. Zaczęłam na nią patrzeć inaczej. Poczułam, że może nie chciała mnie skrzywdzić. Że nie była wobec mnie zła — to ja byłam zamknięta. Dziś nasz kontakt jest poprawny, nawet dobry. Ale nadal wracam myślami do tamtej sytuacji i chciałabym zrozumieć: – Dlaczego zareagowałam tak silnie? – Skąd to wycofanie i blokada? – Czy to mechanizm obronny? Zraniona ambicja?
Silny lęk społeczny w pracy w open space – czy psycholog pomoże mi normalnie rozmawiać z ludźmi?
Moja historia z tym lękiem ciągnie się od studiów, ale teraz w pierwszej poważnej pracy to już jest dramat. Dostałam biurko w open space i to jest dla mnie jak szafot. Każdy ruch, każde wyjście do łazienki wydaje mi się oceniane przez wszystkich. Ostatnio mieliśmy integrację, na którą oczywiście nie poszłam, bo wymyśliłam chorobę psa, a potem ryczałam cały wieczór, bo widziałam ich zdjęcia na Instagramie, jak się bawią. Czuję się potwornie samotna, ale lęk przed odrzuceniem i oceną jest silniejszy niż chęć bycia z ludźmi. Czy psycholog może mi pomóc nauczyć się "normalnie" rozmawiać bez tego paraliżu w gardle?
Szef postąpił nieetycznie wobec mnie, jako pracownicy. Uwierzyłam w to, że jestem gorsza, mimo że wiem, że tak nie jest.
Zostałam zdegradowana przez szefa i zastępczynię na niższe stanowisko, chociaż nie mam sobie nic do zarzucenia. Po zrealizowaniu planów, uzyskaniu zasięgów, a także przeszkoleniu pracowników dano mi najniższe stanowisko i tylko ja nie dostałam podwyżki. Przed zdegradowaniem nikt mi nie powiedział, że uczę kogoś na swoje stanowisko... Ludzie potrafili śmiać się ze mnie, że źle pracowałam w momencie wywalenia mnie, chociaż wiedzą, że mam cały czas najlepsze wyniki w całym dziale. Nie uprzedzono mnie o niczym i nie chciano rozmawiać... Osoby nade mną nie mają nawet kwalifikacji, a obecny meneger żadnego wykształcenia. Załamałam się na wiele miesięcy, bo pokazywano mi przez wiele tygodni, że jestem nikim i nic nie znaczę, a także na początku uwierzyłam w to :( Zanim połapałam się, że można coś tak nieetycznego zrobić, to obwiniałam siebie i wymyślam, co że mną nie tak. Teraz nie radzę sobie sama ze sobą i nie mogę przestać czuć się gorsza mimo, że wiem, że było to zrobione specjalnie i szefowa nie chce mieć wysoko lepszej osoby.
Nie chce/ nie wiem po co żyję, mam trudności w funkcjonowaniu na studiach, nie interesują mnie ludzie.
Studiuję już parę miesięcy, ale mam wrażenie, że się nie nadaję do niczego i że sobie nie dam rady i przez moje lenistwo nic nie robiłam i oblałam i nawet do niektórych egzaminów nie podeszłam . Nie wiem co mam robić ze swoim życiem. Po pracy zawsze mnie bolą plecy (pracuję w żabce) i przez to często też nie mam siły, żeby cokolwiek po niej robić, mam chęć jedynie chodzić na treningi, ale ostatnio nawet tego mi się powoli odechciewa, nie czuję sensu w tym co robię. Nie umiem się z nikim zaprzyjaźnić, bo inni ludzie przestali mnie interesować albo może nikim nigdy się nie interesowałam, zawsze to ktoś do mnie podchodził i chciał się zaprzyjaźnić. Mam dosyć tych wymuszonych znajomości, chociaż powinnam być wdzięczna, że ktoś chciał się zemną zaprzyjaźnić. Nie wiem czy nie chce mi się żyć, czy po prostu nie wiem po co żyć .
Rozwój osobisty

Rozwój osobisty - jak skutecznie rozwijać siebie i osiągać cele

Chcesz skutecznie rozwijać siebie i osiągać cele? Poznaj kluczowe aspekty rozwoju osobistego, które pomogą Ci w realizacji Twoich ambicji. Dowiedz się, jak wykorzystać swój potencjał i stać się najlepszą wersją siebie!