Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Ludzie mówią, że sprawiam złe wrażenie na pierwszy rzut oka, jednocześnie spotykają mnie często przykre sytuacje.

JKC

Moje pytanie brzmi: dlaczego ludzie często mnie zaczepiają, ale w negatywnym sensie. Aby przybliżyć o co mi dokładnie chodzi przytoczę przykłady. Sytuacja 1. Wyrzucałam śmieci w deszczowy dzień i miałam założony kaptur na głowę, więc nic nie widziałam dookoła mnie. Po wyrzuceniu śmieci zamknęłam wiatę śmietnikową i zobaczyłam starszego pana, który w tym momencie powiedział do mnie: "Dziękuje pani bardzo, że mi pani zamknęła przed nosem. Właśnie tak są traktowane dziadki przez młodszych w Polsce". Ja tego pana w ogóle nie widziałam i nie zrobiłam tego celowo. Sytuacja 2. Stałam w kolejce w sklepie, za mną stały dwie osoby, które widziałam "kątem oka", kiedy przyszła moja kolej, podałam pani kasjerce kupon w totolotka do sprawdzenia i w tym momencie pan z kolejki stojący za mną powiedział do mnie "trzeba się wziąć za robotę, a nie totolotka puszczać" Dodam, że wracałam wtedy z pracy a totolotka "puszczam" sporadycznie, może raz na pół roku, więc mnie ugodziła ta uwaga. ale nic nie odpowiedziałam. Sytuacja 3. Paliłam papierosa i przeszłam na drugą stronę w nieoznakowanym miejscu i w tym samym miejscu postanowił przejść pan z drugiej strony ulicy i kiedy obok niego przechodziłam powiedział do mnie "gdzie z tym papierosem gówniaro" Dodam, że mam 30 lat, a palę sporadycznie. Tych kilka sytuacji to tylko przykład, takie sytuacje mam minimum raz w tygodniu od najmłodszych lat. Bardzo mi to przeszkadza, bo takie rzeczy psują mi zawsze nerwy i zastanawiam się zawsze wtedy czy to ze mną jest coś nie tak. Ludzie, którzy mnie otaczają mówią, że na pierwszy "rzut oka" również mnie nie polubili, ale zyskałam w dalszym poznaniu, jednak jest to przeszkadzające w codziennym życiu, bo wiadomo, że czasem o powodzeniu świadczy pierwsze wrażenie.
Zdjęcie Agnieszka Wloka

Agnieszka Wloka

Psycholog
223 odpowiedzi na forum

To ja zacznę od pytania: Lubi Pani sama siebie? Lubi Pani siebie taką, jaką jest z osobowości, charakteru? To takie pytanie faktycznie do zastanowienia, refleksji, żeby Pani na serio podumała nad tym czy generalnie jest z siebie zadowolona. Czemu to mówię…bo mam wrażenie, że jak ktoś się zachowuje tak, jak to Pani opisała względem Pani, to Pani złość na to wyraża tylko - “on mnie przejrzał, ja faktycznie taka jestem”. Tutaj, tj. w przestrzeni samooceny i wiary w swój potencjał, widzę przestrzeń do pracy. Niech będzie w Pani sympatia do samej siebie, poczucie dumy, satysfakcji, świadomość sukcesów. Przede wszystkim  liczę, że wtedy krytyka nie będzie dla Pani taka dotkliwa. Bo przecież możemy o tych sytuacjach myśleć “dlaczego ja” a możemy - “kurcze, żal mi tego Pana, że taki niezadowolony z życia” - interpretacja i poziom “brania do siebie” zależy od Pani nastawienia: 1. do siebie, 2. do ludzi.

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Dzień Dobry

Wyobrażam sobie jakie może być to stresujące i wywołujące zagubienie- “o co tu właściwie chodzi, dlaczego mi się to przytrafia?”. 

Przychodzą mi do głowy 2 hipotetyczne wyjaśnienia (nie znam Pani, więc to strzały, a nie rzetelne informacje, bardziej takie fantazje na bazie tego co Pani napisała, a niekoniecznie odzwierciedlenie rzeczywistości).

  • - działa tutaj “efekt końca nosa”- nie zwracając uwagi na swój nos, nie myśląc o nim, nie widzimy go. Ale kiedy się na nim skupimy- zaczynamy widzieć. Odnosząc to do Pani sytuacji: mając przekonanie, że ludzie “mnie zaczepiają”, będę zwracać większą uwagę na różne sytuacje, skupiać się na nich i zapamiętywać, a być może to takie codzienne sytuacje, które zdarzają się wielu osobom, ale nie poświęcamy im tyle uwagi, wzruszamy ramionami i idziemy dalej
  • - inne wyjaśnienie: być może rzeczywiście jest coś w Pani zachowaniu/postawie/mimice co ludzie odbierają negatywnie
  • Być może obie te hipotezy mają sens, a być może żadna z nich…

Jeśli chciałaby się Pani temu dokładniej poprzyglądać przychodzą mi do głowy 2 możliwości: psychoterapia indywidualna lub psychoterapia grupowa- tutaj plusem jest to, że może Pani dostawać na bieżąco informacje zwrotne od osób z grupy, od różnych ludzi jak Panią odbierają (jest też  łatwiej dostać się na psychoterapię grupową na NFZ a prywatna terapia grupowa jest tańsza niż indywidualna).

 

Trzymam za Panią kciuki,

Martyna Tomczak- Wypijewska, psycholog, certyfikowany psychoterapeuta poznawczo- behawioralny

 

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z emocjami, gdy rodzice nie wspierają wizyty u psychologa?
Dz, Jestem Zuzia i mam 17 lat ień dobry Od dłuższego czasu zmagam się z bardzo trudnym stanem psychicznym. Często czuję smutek, samotność, napięcie i przytłoczenie. Niektóre sytuacje bardzo mnie ranią i długo pozostają w mojej pamięci. Jedną z takich sytuacji było zdarzenie w sklepie. Popsikałam się testerem perfum. Po tym mama bardzo na mnie krzyczała. Usłyszałam od niej słowa, że zostanę sama, że nikt nie będzie mnie chciał i że jeszcze zobaczę, jak będę sama. Te słowa bardzo mnie zabolały i do dziś do nich wracam. Sprawiły, że poczułam się odrzucona, nieważna i jeszcze bardziej samotna. Od dłuższego czasu czuję, że nie radzę sobie z emocjami i bardzo potrzebuję wsparcia psychologa. Chciałabym skorzystać z takiej pomocy, jednak rodzice nie chcą zapisać mnie do psychologa. Do psychologa szkolnego nie pójdę, ponieważ nie mam zaufania do osób w szkole i nie czuję się tam bezpiecznie, aby opowiadać o swoich problemach i uczuciach. Nie odmawiam pomocy – wręcz przeciwnie. Bardzo jej potrzebuję. Chciałabym porozmawiać z osobą, która mnie wysłucha, potraktuje moje trudności poważnie i pomoże mi znaleźć sposób, aby sobie z nimi poradzić.
7 odpowiedzi
Zaburzenia nastroju, lęk, problemy ze snem. Biorę leki, ale nie wystarczają. Proszę o wsparcie
Leczę się na nerwicę od kilku lat.od 3 tygodni miałem bardzo duże natężenie stresu w pracy i jedynie propranolol wspomagał mnie, żebym sobie jakoś radził. Niestety organizm nie wytrzymał stresu i z wtorku na środę dostałem padaczki nerwicowej. Obecnie jestem na terapii diazepamem 9 dni. Mam również zaburzenia nastroju z jednej strony lgnę do ludzi a z drugiej wolę być sam. Mam również ostatnio problem ze spaniem, mimo że biorę wieczorem trittico cr 100 mg. Nie mam pomysłu, jak sobie pomóc. Od urodzenia mam mózgowe porażenie dziecięce.
2 odpowiedzi
Czy miesiac ciszy po rozstaniu to dobry pomysl? Brak uczuc po zerwaniu i czy warto ratowac zwiazek
Dzień dobry, drogi moje i mojej byłej przecinały się wielokrotnie, początkowo nawet się nie lubiliśmy, oboje byliśmy dość poranieni, ale gdy poznaliśmy się tak naprawdę, oboje zaczęliśmy pisać całe dnie, spotykać się, bywało burzowo, ale jakoś się dotarliśmy. Pewnego razu podczas rozmowy (tydzień trwania oficjalnego związku) przyznała się, ze zataiła przede mną informację z przeszłości, którą gdybym znał pewnie nie zdecydowałbym się na związek. Tego samego wieczora zerwałem z nią. Przyjeżdżała, prosiła o drugą szansę - nie chciałem o tym słyszeć, w momencie zerwania byłem zimny jak głaz. Później w czasie rozmów powiedziałem, że wybaczam jej to i przeszłość nie stanowiłaby żadnej przeszkody, tyle że ja już nic nie czuję. Do czasu tej informacji wskoczyłbym za nią w ogień. Teraz po dwóch tygodniach od rozstania poprosiłem o miesiąc ciszy, przed nią ważny egzamin, a ja po prostu chcę zatęsknić. Chciałbym znów móc czuć to co wcześniej. Myślałem, że po długim czasie bez relacji oboje w końcu znaleźliśmy się, oboje patrzyliśmy podobnym kierunku w życiu, a ja nie czuję motywacji do walki. Częściej nie chcę, niż chcę. Czy ten brak kontaktu to nie jest błąd? Czy jeśli chciałbym to naprawić, to powinienem się z nią spotykać czy odpuscić na długi czas? Chciałem ciszy, bo gdy próbowaliśmy rozmawiać normalnie, to czułem, że ona sprawdza czy coś się we mnie tli a mnie to dodatkowo zamykało/odpychało. Co zrobić? Od rozstania minęły dwa tygodnie.
8 odpowiedzi
TW: samookaleczenie. Dlaczego mój mózg planuje blizny samookaleczania z wyprzedzeniem? Czy to normalne?

TW: samookaleczenie

 

Czemu mój mózg musi mieć zaplanowane wcześniej, gdzie będą blizny po samookaleczaniu na rękach. Planuje, gdzie dokładnie mają być, na ileś ran do przodu. Nie mam pojęcia czemu i czy to jest chore i o co mi chodzi, ale chorobliwie na to patrze

1 odpowiedź
W domu jakoś umiem się uspokoić, ale poza nim, a zwłaszcza w szkole jest gorzej.
Dzień dobry, mam problem, który jest dosyć uciążliwy i chciałabym się go pozbyć. Od dwóch tygodni jestem chora, nie mogłam się wcześniej doleczyć i dopiero teraz mijają mi objawy i przez to nie byłam w szkole. Mimo, że chciałabym wrócić, bo już nudzi mi się chorowanie, to z drugiej strony boję się tego, mam wrażenie, że jak tam wejdę, to się źle poczuję czy zemdleje. Dodatkowo stresuje mnie to ile sprawdzianów i kartkówek mam do nadrobienia. Nie mogę wiecznie siedzieć w domu, ale myślę, że jak wyjdę, to od razu będę czuć się jeszcze gorzej. Nawet jak musiałam pójść do lekarza, to spanikowałam, bo byłam cały tydzień w domu bez przerwy, ale musiałam pójść, bo nie mijała mi choroba. Tak się stresowałam, że jak tylko wyszłam na zewnątrz myślałam, że zaraz zemdleję, ale mimo to praktycznie biegłam do samochodu, więc to chyba nie było osłabienie a stres, który mną wtedy sterował. Nie wiem, co robić by skutecznie się uspokoić w takiej sytuacji, bo nie mogę przecież parę godzin lekcyjnych panikować, bo to zmęczy mnie bardziej niż gdybym cały ten czas spędziła na jakimś sporcie. Owszem, w domu jakoś umiem się uspokoić, ale poza nim, a zwłaszcza w szkole jest gorzej. Siedzę i tworzę scenariusze pt. "Co się może stać, jak wrócę do szkoły" i one dodatkowo mnie dobijają, ale nie wiem, jak powstrzymać myślenie o tym. Postaram się jeszcze do końca tego tygodnia zostać w domu, ale nie wiem, czy to pomoże. Inni dookoła mnie twierdzą, że przesadzam i się dobrze czuję, ale tak nie jest. :(( Od kilku tygodni jestem bardziej zmęczona niż zazwyczaj, z kilkoma przerwami, gdy się niczego nie bałam i żyłam normalnie. Chciałabym już zakończyć takie niepotrzebne stresy i żyć jak dawniej, ale już sama nie daję z tym rady. Chyba warto pójść do jakiegoś specjalisty, ale nie wiem- czy do psychologa, czy od razu do psychiatry? Trochę się stresuję takim spotkaniem, ale myślę, że tego potrzebuję. Najbardziej w tym boję się tego, że psychiatra przepisze mi jakieś leki, które może dodatkowo mnie osłabią. Nie znam się na tym, ale perspektywa brania leków nieco mnie przeraża, wystarczyłaby mi chyba sama terapia, ale może już jest ze mną na tyle poważnie, że bez leków się nie obędzie?
3 odpowiedzi
Kłótnie z mężem, problem z komunikacją. Nie chcę być uległą i przepraszać za rzeczy, które nie są do tego powodem. Nie chcę, by moje dzieci dorastały w takim domu.
Witam. Niedawno wróciliśmy całą rodziną z zagranicy do wyremontowanego mieszkania. Wszystko niby okej. Nie mamy problemów finansowych czy zdrowotnych. Od pewnego czasu nie możemy dogadać się z mężem. Chodzi o pierdoły. Byliśmy na zakupach, ja poszłam do kolejnego po coś, czego nam brakowało i zapłaciłam kartą, ponieważ nie miałam na tyle gotówki. Skończyło się awanturą w aucie, bo mieliśmy nie płacić kartą, a ja przed wyjściem nie powiedziałam, że chce to kupić i mąż nie przygotował na to gotówki. Będąc w sklepie nr 1 pytałam czy może pójdziemy i kupimy przy okazji to, czego brakuje i mąż w sumie nic nie odpowiedział. W aucie oczywiście mąż miał pretensje i uznał, że ja się nigdy do błędu nie przyznam, a ja najprościej w świecie uważam, że tu nie ma do czego się przyznawać . Kłótnie są w sumie o takie właśnie głupoty. Rano mieliśmy wyjść, a ja zrobiłam śniadanie i w sumie nie pomyślałam, że może to przeszkadzać, a mąż znów chciał wstać ubrać się i wyjść. Ja pomyślałam, że skoro jestem głodna to zrobię śniadanie dla nas i dzieci, a później wyjdziemy. No cóż kolejny raz problem z komunikacją. Okazało się, że sprawy z zagranicy nie zostały do końca załatwione i to też moja wina, ponieważ wszystkim ja sama się zajmowałam i według męża tak to załatwiłaś właśnie, że jest wszystko źle. Mamy dwoje dzieci . Nie chce, żeby one słuchały takich głupich kłótni . Starszy syn pyta, dlaczego ciągle się kłócimy. Mąż nie chce, żebym gdziekolwiek sama jechała nawet na zakupy . Pyta "to co, ja mam z nimi siedzieć? "( Z dziećmi) ja mogę jechać, ale tylko z nimi. Rozmawiamy później, po czym wiemy, że źle robimy, ale za chwilę jest to samo. Iść na kompromis, kiedy uważam, że nie mam za co przepraszać, bo kupiłam paczkę pampersów, o których nie powiedziałam, a on nie uwzględnił tego w pieniądzach na zakupy. Takich powodów dziennie może być milion. Znów ustępować, aby załagodzić sytuację i być uległą. Nie wiem czy tak powinno być, a może ja źle to widzę . Może on ma rację, a ja nie myślę i robię takie gafy, które mogą wyprowadzić z równowagi. Proszę niech ktoś na chłodno to oceni i powie czy to ma sens... Nie chce, aby dzieci dorastały w takim smutnym domu. Dziękuję wam.
1 odpowiedź

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Przyjaciółka przytula kobietę siedzącą na podłodze

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.