Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Ludzie mówią, że sprawiam złe wrażenie na pierwszy rzut oka, jednocześnie spotykają mnie często przykre sytuacje.

Moje pytanie brzmi: dlaczego ludzie często mnie zaczepiają, ale w negatywnym sensie. Aby przybliżyć o co mi dokładnie chodzi przytoczę przykłady. Sytuacja 1. Wyrzucałam śmieci w deszczowy dzień i miałam założony kaptur na głowę, więc nic nie widziałam dookoła mnie. Po wyrzuceniu śmieci zamknęłam wiatę śmietnikową i zobaczyłam starszego pana, który w tym momencie powiedział do mnie: "Dziękuje pani bardzo, że mi pani zamknęła przed nosem. Właśnie tak są traktowane dziadki przez młodszych w Polsce". Ja tego pana w ogóle nie widziałam i nie zrobiłam tego celowo. Sytuacja 2. Stałam w kolejce w sklepie, za mną stały dwie osoby, które widziałam "kątem oka", kiedy przyszła moja kolej, podałam pani kasjerce kupon w totolotka do sprawdzenia i w tym momencie pan z kolejki stojący za mną powiedział do mnie "trzeba się wziąć za robotę, a nie totolotka puszczać" Dodam, że wracałam wtedy z pracy a totolotka "puszczam" sporadycznie, może raz na pół roku, więc mnie ugodziła ta uwaga. ale nic nie odpowiedziałam. Sytuacja 3. Paliłam papierosa i przeszłam na drugą stronę w nieoznakowanym miejscu i w tym samym miejscu postanowił przejść pan z drugiej strony ulicy i kiedy obok niego przechodziłam powiedział do mnie "gdzie z tym papierosem gówniaro" Dodam, że mam 30 lat, a palę sporadycznie. Tych kilka sytuacji to tylko przykład, takie sytuacje mam minimum raz w tygodniu od najmłodszych lat. Bardzo mi to przeszkadza, bo takie rzeczy psują mi zawsze nerwy i zastanawiam się zawsze wtedy czy to ze mną jest coś nie tak. Ludzie, którzy mnie otaczają mówią, że na pierwszy "rzut oka" również mnie nie polubili, ale zyskałam w dalszym poznaniu, jednak jest to przeszkadzające w codziennym życiu, bo wiadomo, że czasem o powodzeniu świadczy pierwsze wrażenie.
Agnieszka Wloka

Agnieszka Wloka

To ja zacznę od pytania: Lubi Pani sama siebie? Lubi Pani siebie taką, jaką jest z osobowości, charakteru? To takie pytanie faktycznie do zastanowienia, refleksji, żeby Pani na serio podumała nad tym czy generalnie jest z siebie zadowolona. Czemu to mówię…bo mam wrażenie, że jak ktoś się zachowuje tak, jak to Pani opisała względem Pani, to Pani złość na to wyraża tylko - “on mnie przejrzał, ja faktycznie taka jestem”. Tutaj, tj. w przestrzeni samooceny i wiary w swój potencjał, widzę przestrzeń do pracy. Niech będzie w Pani sympatia do samej siebie, poczucie dumy, satysfakcji, świadomość sukcesów. Przede wszystkim  liczę, że wtedy krytyka nie będzie dla Pani taka dotkliwa. Bo przecież możemy o tych sytuacjach myśleć “dlaczego ja” a możemy - “kurcze, żal mi tego Pana, że taki niezadowolony z życia” - interpretacja i poziom “brania do siebie” zależy od Pani nastawienia: 1. do siebie, 2. do ludzi.

 

2 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Martyna Tomczak-Wypijewska

Martyna Tomczak-Wypijewska

Dzień Dobry

Wyobrażam sobie jakie może być to stresujące i wywołujące zagubienie- “o co tu właściwie chodzi, dlaczego mi się to przytrafia?”. 

Przychodzą mi do głowy 2 hipotetyczne wyjaśnienia (nie znam Pani, więc to strzały, a nie rzetelne informacje, bardziej takie fantazje na bazie tego co Pani napisała, a niekoniecznie odzwierciedlenie rzeczywistości).

  • - działa tutaj “efekt końca nosa”- nie zwracając uwagi na swój nos, nie myśląc o nim, nie widzimy go. Ale kiedy się na nim skupimy- zaczynamy widzieć. Odnosząc to do Pani sytuacji: mając przekonanie, że ludzie “mnie zaczepiają”, będę zwracać większą uwagę na różne sytuacje, skupiać się na nich i zapamiętywać, a być może to takie codzienne sytuacje, które zdarzają się wielu osobom, ale nie poświęcamy im tyle uwagi, wzruszamy ramionami i idziemy dalej
  • - inne wyjaśnienie: być może rzeczywiście jest coś w Pani zachowaniu/postawie/mimice co ludzie odbierają negatywnie
  • Być może obie te hipotezy mają sens, a być może żadna z nich…

Jeśli chciałaby się Pani temu dokładniej poprzyglądać przychodzą mi do głowy 2 możliwości: psychoterapia indywidualna lub psychoterapia grupowa- tutaj plusem jest to, że może Pani dostawać na bieżąco informacje zwrotne od osób z grupy, od różnych ludzi jak Panią odbierają (jest też  łatwiej dostać się na psychoterapię grupową na NFZ a prywatna terapia grupowa jest tańsza niż indywidualna).

 

Trzymam za Panią kciuki,

Martyna Tomczak- Wypijewska, psycholog, certyfikowany psychoterapeuta poznawczo- behawioralny

 

2 lata temu

Zobacz podobne

Chce mi się płakać z byle powodu - czy to normalne?
Czy to normalne że z byle powodu chce mi się płakać? Nigdy tak nie miałem. Ciężko mi się odnaleźć z takiej sytuacji. Smutek i rozżalenie utrzymuje się już od jakiegoś tygodnia
Bolesne rozstanie po 6 miesiącach związku i wspólnej pracy – czy jest szansa na powrót?
Witam. Kilka dni temu rozstaliśmy się z moją dziewczyną. Rozstaliśmy się w zgodzie, bez kłótni itd. ale jednak odczuwam bardzo silny ból emocjonalny z którym nie potrafię sobie poradzić. Ja mam 23 lata, a ona ma 19. Poznaliśmy się 6 miesięcy temu. Od tamtego momentu wszystko układało się idealnie. Ona również zaczęła pracować w tej samej firmie co ja, więc widujemy się praktycznie codziennie w pracy. Po trzech tygodniach weszliśmy ze sobą w związek. Bardzo dobrze się dogadywaliśmy więc oboje się na to zgodziliśmy. Na początku wszystko układało się wręcz idealnie. Była dla mnie miła, kochająca, ciągle myślała o mnie i widać było że jest w to bardzo zaangażowana. pierwsze trzy miesiące związku były idealne. Święta Bożego Narodzenia spędziliśmy wspólnie. Została również zaproszona na urodziny mojej mamy gdzie poznała większość mojej rodziny i praktycznie ze wszystkimi dobrze się dogaduje. Ja również poznałem większość jej rodziny i wszyscy mnie polubili. Mówili że w końcu poznała fajnego chłopaka i że wyglądamy na parę idealną. Pasujemy do siebie. Byłem jej pierwszym prawdziwym chłopakiem do związku. Ona dla mnie też więc był to mój i jej pierwszy poważny związek. Ona wcześniej poznawała chłopaków którzy ją ignorowali, odrzucali. Mi również nie powodziło się w życiu z dziewczynami bo zazwyczaj dostawałem przysłowiowego kosza. I dopiero pod koniec stycznia tego roku pojawił się pierwszy kryzys. Zaczęła się ode mnie trochę oddalać, stała się dość oschła, chłodna. Gdy spytałem co się dzieję odpowiedziała mi że Ona na ten moment czuje pustkę. Nie wie czy kocha sama siebie, a co dopiero czy kocha kogoś. Dodam że dziewczyna ta boryka się z problemami psychicznymi. W jej domu nie dzieje się najlepiej. Nikt w jej domu nie okazuje jej wystarczająco dużo miłości. Po dłuższej rozmowie między nami powiedziała że nie chce ze mną zrywać, bo wie że by poźniej tego żałowała i że ja niczym ją nie zraniłem. Później sytuacja między nami się poprawiła, choć mówiła że miewa ona problemy z uczuciami mówiąc że raz jest pewna że mnie kocha, a raz się jednak zastanawia czy aby na pewno coś do mnie czuje. Ja cały czas byłem pewny swoich uczuć do niej. Kochałem ją i cały czas kocham, okazywałem jej bardzo dużo miłości, martwiłem się o nią, o jej stan zdrowia psychicznego dlatego razem z jej ciocią znaleźliśmy dla niej psychologa. Zapisałem ją również na wizytę prywatną do kardiologa, bo momentami miewała bardzo wysokie tętno, skarżyła się na bóle i zawroty głowy, tak więc umówiłem ją do kardiologa choć zrobiłem to bez jej zgody. Wiem że to źle, ale chciałem pokazać że bardzo się o nią martwię i zależy mi na niej. Do kardiologa ja pojechałem z nią. Do wcześniej umówionego psychologa również bo zawsze chciałem okazywać jej dużo wsparcia i chciałem udowodnić że zawsze może na mnie liczyć i że chcę być z nią w trudnych dla niej momentach. Było między nami bardzo dobrze, choć wiedziałem że ona ciągle ma mieszane uczucia co do mnie o których mówiłem wcześniej. Nie dawno mieliśmy swój pierwszy raz, było wspaniale. Był to jej i mój pierwszy raz. Ogólnie w sprawach łóżkowych również bardzo dobrze się nam układało. Oboje wiedzieliśmy czego chcemy. Planowaliśmy już wspólną przyszłość, chcieliśmy wynająć mieszkanie by zobaczyć jak będzie nam się żyło razem pod jednym dachem. Jednak dwa tygodnie temu znów pojawił się między nami kryzys. Powiedziała mi że musimy nabrać do siebie trochę dystansu, bo spędzamy ze sobą praktycznie każdą wolną chwilę. Denerwuje ją to że ja ciągle za nią chodzę i nie odstępuję jej na krok. A Ona jest taką osobą która nie lubi gdy kogoś wokół niej jest za dużo, bo ona nie potrafi wtedy pomyśleć, zatęsknić i jej uczucia się wypalają. Po tej rozmowie nabraliśmy do siebie trochę dystansu choć ja popełniłem błąd bo przez parę dni nawet w pracy się z nią nie przywitałem. Wiem że to źle ale byłem strasznie nabuzowany emocjami i nie kontrolowałem tego. Przeprosiłem ją później za to. Przez parę dni w trakcie świąt wielkanocnych nie mieliśmy ze sobą praktycznie żadnego kontaktu. Zero pisania, zero spotkań. Ale mówiła że potrzebuje trochę swojej przestrzeni więc chciałem jej ją dać. Po świętach napisała do mnie że następnego dnia w pracy musimy porozmawiać o nas. Zgodziłem się. Tak również stało się następnego dnia. I powiedziała mi że myślała nad naszym związkiem i chce to zakończyć. Powiedziała że w tym momencie nie jest gotowa na związek, musi sobie poukładać wszystko w swojej głowie. Powiedziała że ja jestem świetnym chłopakiem, że mnie uwielbia ale na ten moment poprostu nic nie czuje do mnie i nie jest gotowa na związek. Rozstaliśmy się w zgodzie ze sobą, powiedziała że mogę do niej zawsze napisać, że chce utrzymywać kontakt. Ja powiedziałem że ona również ma zawsze u mnie wsparcie i zawsze może do mnie napisać w każdej sprawie. Powiedziałem też że jest mi przykro że się rozstajemy i że mam nadzieję że wrócimy do siebie bo cały czas ją bardzo mocno kocham i zależy mi na niej. Ona powiedziała że nie jest to wykluczone że wrócimy do siebie ale żebym nie nastawiał się na to w 100 procentach bo nie wiadomo co będzie. No i tak od kilku dni nie mamy ze sobą kontaktu, prócz tego że tylko w pracy się widujemy. Postanowiłem że będę pisał do niej co jakiś czas by zapytać się czy wszystko w porządku i tak dalej, ale teraz przez kilka dni chciałem jej dać trochę spokoju od siebie poza pracą. Widziałem również, że usunęła wszystkie nasze wspólne zdjęcia na mediach społecznościowych. Jestem ciekaw czy wyrzuciła wszystkie rzeczy które jej dałem, bo do tego wglądu nie mam a chciałbym wiedzieć. Ja cały czas trzymam w domu wszystkie rzeczy które ona mi dała bo mam nadzieję na powrót no i nie chcę o niej zapominać. Ciągle bardzo ją kocham, myślę o niej praktycznie codziennie i boli mnie to że ona w pracy wygląda na szczęśliwą, nie przejmuje się niczym a ja ciągle chodzę zamyślony, nie potrafię się skupić na niczym bo ciągle myślę o niej. Byliśmy razem 6 miesięcy. Wiem że to nie długo ale jestem pewien swych uczuć do niej, bo jestem pewien tego że jesteśmy dla siebie stworzeni. Bardzo mocno ją kocham i chciałbym naprawić wszystkie swoje błedy. Co mam zrobić? Utrzymywać z nią kontakt czy dać jej trochę czasu? Nie wiem czy ona za mną tęskni, choć ja za nią bardzo. Czy jest jakaś nadzieja na powrót ? Proszę o szybką odpowiedź, bo nie wiem co mam ze sobą zrobić oraz przepraszam za tak długi wpis, ale chciałem dokładnie opisać swoją sytuację.
W kryzysie w małżeństwie straciłem zaufanie do żony, przez znaleziony nagi film na jej telefonie.
Witam serdecznie, chciałbym poprosić o dodatkową radę i zadać jeszcze jedno pytanie na forum. Żona spędza większość wolnego czasu w grze online na telefonie - ma tam znajomych, czaty serwery itp. Jest to kość niezgody, bo mamy córkę i życie rodzinne, a w zasadzie mieliśmy... Żona mówiła mi, że jest to jej odskocznia od codziennych problemów w pracy oraz naszych relacji, jak się teraz okazuje. Ja to akceptowałem, trwa to już ponad rok czasu i oddalamy się od siebie coraz bardziej (cierpi na tym nasza córka) Dzień wcześniej odbyliśmy poważną rozmowę, że w naszym związku ( nie pierwszą), że nie dzieje się dobrze i powiedzieliśmy sobie co nas boli - żona powiedziała, że nie ma we mnie wsparcia, kiedy tego potrzebuje ( w domu wszystko było przeze mnie ogarnięte - opieka nad córką, sprzątanie, prasowanie, zakupy, pies - praktycznie wszystko, aby miała strefę komfortu - mówiłem, że sobie poradzi , starałem się jakoś pocieszyć - teraz powiedziała, że nie miała wsparcia psychicznego i że zwykłe "poradzisz sobie nie wystarczy" stwierdziła, że po ostatnim kryzysie w pracy na początku roku coś się w niej zmieniło.... i nie wie co dalej będzie). Ja widząc to zaproponowałem, aby ktoś z boku przyjrzał się naszej relacji, bo nie wyobrażam sobie rozpadu rodziny i powiedziałem o spotkaniu z psychologiem dla par... powiedziała, że się zastanowi, ale nie wie czy da się to naprawić. Ale ostatnio zachowanie żony zaniepokoiło mnie do tego stopnia, że postanowiłem sprawdzić jej telefon (do tej pory nie mieliśmy problemu, żeby się nimi wymieniać, np. żeby sobie przesłać zdjęcia z wspólnych chwil-żadnych blokad - pinów...) Sprawdziłem więc telefon i znalazłem jakieś zrzuty z czatów (zagranicznych) ze śladami flirtu, ale to nie wywarło na mnie większego wpływu, wiem jak to jest w sieci... znalazłem fotkę jakiegoś faceta to już wzbudziło mój niepokój, zszokowało mnie jednak nagranie gołych piersi żony sprzed miesiąca i zabawa nimi. Zamurowało mnie. Od razu założyłem, że to nie ja jestem adresatem tego nagrania. Poczułem się bardzo źle... Nie znalazłem żadnych dowodów, że zostało ono wysłane (brak sms-ów), ale mogło być przesłane na czatach w grze lub po prostu usunięta wiadomość. Tu pewności nie mam. Wytrzymałem 2 dni, ochłonąłem i jak córka była u koleżanki, zrobiłem małą prowokację pod pretekstem wymiany zdjęć z wcześniejszego wypadu. Od razu dostałem odmowę, a żona strasznie się zirytowała - ja zapytałem o co chodzi i czemu nie mogę - nie, bo nie chce, żebym grzebał w jej telefonie. Odpuściłem, ale zaraz wróciłem do rozmowy o terapii i o tym, że jak mamy to naprawić to musimy być ze sobą szczerzy bez względu na prawdę i zapytałem czy jest szczera. Potwierdziła. Powiedziałem, że skoro tak, to co mi powie na nagranie, które znalazłem w jej telefonie. (obawiałem się ataku) zapadła grobowa cisza, a wzrok żony utkwił w oknie. Pytałem dalej.. Czy wie jak ja się teraz czuję ? cisza... Dlaczego to zrobiła cisza... Czy wysłała komuś to nagranie.. po chwili powiedziała, że nie wysyłała. Poprosiłem, żeby spojrzała na mnie i zadałem ponownie to pytanie - odp. Nie wysyłała. Po czym wzrok w okno. Pytałem ponownie dlaczego to zrobiła - patrząc w okno mówiła, że nie wie dlaczego przyszedł jej taki pomysł do głowy, że CZEGOŚ POTRZEBOWAŁA, że seks w naszym związku ostatnio był fatalny, że tak jakby mi się nie chciało.. (zgadzam się fatalny, bo cały czas jest w telefonie, a jak coś proponowałem to były ciągłe odmowy, więc zacząłem odpuszczać) - powiedziałem jej to. Ale przeszła do tego, że to nie jest powodem tego co się dzieje, tylko ten wcześniejszy brak wsparcia. Powiedziałem Żonie, że straciłem przez to zaufanie do Niej i dałem czas na decyzję o terapii (poprosiłem, że jak zapytam ją za jakiś czas to nie powie mi jak teraz, że się narzucam i ją osaczam, tylko będę oczekiwał już jakiejś odpowiedzi). Natomiast teraz dla mnie pojawił się dodatkowy problem - zaufanie, czuję się oszukany. W głowie siedzi zdjęcie faceta, o którego nie zapytałem... Jutro 10 rocznica ślubu. Żona nie chce nigdzie wychodzić. A nawet jakby się zgodziła to o czym tu rozmawiać ? Czy zapytać o tego faceta ponownie i o nagranie i poprosić o szersze wyjaśnienie ? Mam obawę, że żona ma teraz czas na ułożenie sobie alibi i jej dalsze odp. nie będą szczere...? Dodatkowo na głowie niemal cały dom - dziecko i ciągle myślę o tym wszystkim co zobaczyłem, a żona po wszystkim jakby bez refleksji dalej wpatrzona w telefon, uśmiecha się do ekranu... Jestem w kropce...
Mąż kradnie pieniądze, kłamie i unika rozmów - co zrobić?
Dzień dobry. Od jakiegoś czasu mąż mnie okłamuje i kradnie pieniądze. Każde z nas pracuje, mamy dziecko. Mąż znika na całe dnie i noce, nie odbiera telefonów, kłamie, kręci, a dziś zauważyłam że zniknęło mi 700 euro z pieniędzy schowanych przed nim w moich ubraniach. Czyli tam też grzebał. Wyparl się, wmawiam że zgubiłam, że jestem roztargniona dopiero jak chwyciłam za telefon i chciałam zgłosić sprawę kradzieży na policji to się przyznal...Wcześniej ukradł 250 euro i wymuszał też przelewy na różne rzeczy: a to na buty, a to na kurtkę, a to szef zapomniał zapłacić za coś i trzeba wylożyć i nic nie kupił. Łącznie ukradł i wymusił ponad 2000 euro w tym miesiącu, a były to pieniądze przeznaczone na cztery miesiące wynajmu mieszkania. Mąż nie chce rozmawiać, każda próba rozmowy kończy się wrzaskiem z jego strony. Wstyd mi się przyznać, że własny mąż kradnie pieniądze przeznaczone na życie i na dziecko i wydaje je na coś o czym pojęcia nie mam. Straciłam zaufanie do niego, ciągle mam wrażenie, że kłamie i mnie oszukuje. Proponowałam mu wizytę u specjalisty, to mi powiedział, że mogę się spakować i odejść w każdej chwili, jak mi się nie podoba. Mam wrażenie, że przez to jak mnie oszukuje i okrada, wszystkie uczucia z mojej strony do niego wyparowały. Jest jeszcze synek, mieszkamy za granicą, ojciec jest obcokrajowcem. I w zasadzie nie mam nikogo bliskiego, komu mogłabym się zwierzyć. Co zrobić w takiej sytuacji?
Przemoc w związku, myśli samobójcze i lęk – czy to PTSD i jak przełamać wstyd przed szukaniem pomocy?
Dzień dobry, Nie wiem od czego zacząć. Parę lat byłam z partnerem, z którym mam dwójkę dzieci. Związek ten doprowadził mnie do okropnego stanu, którego nie rozumiem i nie jestem w stanie wyjść z błędnego koła. Od początku poznania partnera zdradzał jakieś dziwne zachowania, które powodowały mój strach o jego zdrowie. Gnębił mnie, że jak odejdę to on sobie coś zrobi, przy tym stosował dużo fizycznej przemocy sobie (uderzał w drzewo, drzwi, ścianę raniąc siebie dotkliwie, rzucał różnymi przedmiotami). Ze strachu i przeprosin byłam z nim. Kiedy zaczął stosować przemoc wobec mnie (uderzył mnie nawet kiedy byłam w ciąży, szarpał, rzucał przedmiotami we mnie, rozpędzał samochód tak żebym się bała jednocześnie drugą ręką uderzając mnie, wyrzucał z samochodu, rzucał na łóżko i tak się szarpał że i ono pod naporem pękło, krzyczał że mnie zgwałci, nagrywał kiedy ze stresu i bolu wyłam, żeby pokazać jaka jestem okropna w sądzie, otwierał okna w mieszkaniu żeby wszyscy słyszeli jaka jestem kiedy prosiłam go żeby przestał). Tych sytuacji było tak wiele, że kiedy wyciął mi z główki, po którym zwymiotowałam, powiedziałam dość. Była policja, kurator, rozwód, rozmowy, próby ułożenia życia na nowo. Dzisiaj wiem, że ze wstydu i jego szantażowaniu byłam z kimś kto tak naprawdę mnie nie kochał bo takie traktowanie miłością nazwać nie można. Obwinianie mnie ciągle o jego złe samopoczucie, o jego wybuchowość, o to że mu kiedyś obiecałam że będę z nim, a małżeństwo traktował jako własność, bicie, poniżanie, doprowadziło do myśli samobójczych, bezsenności, wyczerpania, zmęczenia pomimo braku jakiekolwiek aktywności, zamknięcia w domu, rezygnacji z planów, marzeń, nic mnie nie cieszy, nie smuci. Czuję wewnętrzna pustkę. Moje ciało pomimo nic konkretnego nie robienia ciągle jest napięte, myśli wariują, mam wrażenie że wpadnę w jakiś obłęd, ataki lęku, strachu, bóli somatycznych i uczucie wielkiego cierpienia. Z dziewczyny, która była ambitna, pełna pasji, stałam się osobą zamknięta z wieloma lękami. Doświadczenia jakie zdobyłam z tą osobą zmieniły mnie, pokazały jakie toksyczne osoby potrafią być, jak trudno odejść od takiej osoby, jaki wstyd towarzyszy temu. Jak trudno zgłosić się po pomoc i opowiedzieć to co leży na sercu bo to co opisane to tylko skrawek. Czy to są skutki stresu pourazowego? Jak przełamać wstyd i zgłosić się po pomoc?
myśli samobójcze

Myśli samobójcze – przyczyny, rozpoznanie, pomoc

Myśli samobójcze to poważny problem dotykający wielu osób. Ważne jest rozpoznanie objawów i wiedza o sposobach radzenia sobie z nim. Jeśli Ty lub ktoś bliski zmaga się z takimi myślami, pamiętaj, że warto szukać pomocy!