Left ArrowWstecz

Od 6 lat siedzę w domu z dziećmi. Mam ich dość, wszystko mnie denerwuje.

Od 6 lat siedzę w domu z dziećmi. Mam ich dość, wszystko mnie denerwuje. Chciałabym im dać więcej miłości ale po prostu wkurzają mnie, nie mam sił na zabawę. Nie mam też chwili spokoju i ciszy, jestem z nimi 24h/ dobę. Czuje się osamotniona we wszystkim co robię i czuję że nikt inny mnie nie rozumie. Od około 10 lat mam też różne lęki, czuje jakby ktoś za mną stał i podobne strachliwe rzeczy, które występują np. przez miesiąc i pół roku spokoju. Czy powinnam udać się do psychologa? Czy to normalne?
Patrycja Kurowska

Patrycja Kurowska

Dzień dobry, nadmiar obowiązków, przeciążenie i koncentracja na potrzebach innych, nawet jeśli to są własne, upragnione dzieci, może przytłaczać. W tym wszystkim z pewnością nie pomaga poczucie osamotnienia. Na przestrzeni 6 lat z pewnością niejednokrotnie czuła się Pani bezsilna, a to jedno z głównych źródeł frustracji i złości, zwłaszcza kiedy otaczający świat napawa lękiem. Tu zachęcam Panią do poszukania grupy wsparcia dla matek, ewentualnie interwenta kryzysowego. Co do lęku, który nawraca proponuję psychoterapię, która pomoże Pani w odzyskaniu/nauczeniu się funkcjonowania zgodnie z Pani potrzebami. Mam nadzieję, że odpowiedziałam na Pani pytania. Pozdrawiam serdecznie, życząc dużo spokoju i dobra. Patrycja Kurowska
3 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Paweł Franczak

Paweł Franczak

Pani Kk, to, że czujemy zmęczenie będąc z dziećmi non-stop to oczywiste, zwłaszcza po tak długim czasie. Ważniejsze raczej, czy jest jakieś rozwiązanie tej sytuacji i jak to się stało, że jest w niej Pani tak długo. Zarówno z tym, jak i z lękami może Pani pracować w gabinecie terapeutycznym. Pytania o normalność nie są tu ważne, ważniejsze, czy lęki Pani doskwierają na co dzień. Pozdrawiam, Paweł Franczak
3 lata temu
Sławomir Stepa

Sławomir Stepa

Rodzicielstwo to wymagający kawałek chleba, a Pani całkowicie się mu poświęciła. Oczywiście, że ma Pani prawo czuć się zmęczona i przytłoczona nadmiarem obowiązków. Jeśli chodzi o wspomniane lęki, to sytuacja może być trudna do rozeznania przez Internet, pomoc psychologa/psychoterapeuty mogłaby być nieoceniona i nie oznacza to jeszcze, że dzieje się coś niepokojącego. Wielu ludzi doświadcza podobnych lęków, zwłaszcza, gdy na co dzień przeżywamy mieszankę innych emocji i jest to normalne. Warto przyjrzeć się kontekstowi tych lękowych myśli - kiedy dokładnie się one pojawiają, co Pani sobie wtedy wyobraża, jaka myśl poprzedza pojawienie się lęku?
3 lata temu
terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

TW. Poczucie bezpieczeństwa przy osobach, którym ufam. Czy na tym to właśnie polega?
Czy jeśli komuś ufam (na przykład przyjaciel lub przyjaciółka, których traktuje jak brata i siostrę), to normalne, że czuje się przy nich bezpiecznie? Dzisiaj miałam próbę samobójczą, i gdy już się trochę uspokoiłam to oparłam się o drzwi pokoju mojego przyjaciela, żeby się trochę uspokoić i pomogło. Po chwili nawet zasnęłam na podłodze nie wiedząc kiedy
Dobry wieczór, Chciałabym zadać pytanie, odnośnie mojej mamy.
Dobry wieczór, Chciałabym zadać pytanie, odnośnie mojej mamy. Otóż moja 64-letnia mama chorująca od paru lat na arytmie serca 4 marca doznała bardzo rozległego zawału serca. Mimo że już wcześniej przez parę tygodni czuła się źle, ja nawet chciałam wezwać pomoc. Ale ona zawsze mówiła, że przejdzie. Gdy dostała ostrego ataku arytmii i bólu w klatce piersiowej miała duszności. Nie wahając się, wezwałam pogotowie, ułożyłam mamę na podłodze i wtedy jej serce przestało bić po raz pierwszy. Sama rozpoczęłam reanimacje. Bo stało się to jeszcze przed przyjazdem ratowników medycznych. Ratownicy kontynuowali, udało się przywrócić krążenie, jednak krótko po tym doszło do ponownego zatrzymania akcji serca. Odratowano mamę i zabrano do szpitala na sygnale. Trafiła na OIOM pod respiratorem i utrzymywana była w śpiączce farmakologicznej. Tam po 6 dniach pobytu doszło do kolejnego trzeciego zatrzymania krążenia. Udało się opanować sytuacje, jednak od tej pory pozostaje nieprzytomna. Od 1 kwietnia przebywa w ośrodku ZOL, jest podawana rehabilitacji, ma tam zapewnioną dobrą opiekę. Powiedziano mi, że jest szansa na to, że się obudzi, że taka szansa jest zawsze. Ale nigdy takiej pewności nie ma. Mijają już 3 miesiące, a nie ma żadnej widocznej poprawy sytuacji. Boję się coraz bardziej, że nie ma sensu na coś dobrego czekać. Jestem już zmęczona całą sytuacją, z drugiej strony obawiam się też tego, że jeśli mama wybudzi się, to powikłania będą tak duże, że opieka nad nią mnie za trudnym zadaniem. Jestem u niej codziennie od 3 miesięcy, ostatnio jednak przy odwiedzinach emocje biorą górę. Co robić? Czy coś jeszcze mogę zrobić? Jak się zachować? Jak poradzić sobie w takiej sytuacji? Na co powinnam się przygotować? Bardzo proszę o poradę to dla mnie bardzo ważne.
Chce mi się płakać z byle powodu - czy to normalne?
Czy to normalne że z byle powodu chce mi się płakać? Nigdy tak nie miałem. Ciężko mi się odnaleźć z takiej sytuacji. Smutek i rozżalenie utrzymuje się już od jakiegoś tygodnia
Nic mi się nie chce, jestem po 8 tyg. terapii AA. 3 dni temu zapiłam, nie daję sobie rady
Nic mi się nie chce, jestem po 8 tyg. terapii AA. 3 dni temu zapiłam, nie daję sobie rady, partner mnie zostawił, nie chce ze mną przez to rozmawiać, ja się boję. Mieszkam sama, zła, smutna nie daję sobie rady, cały czas płaczę, odkąd wyszłam z terapii, a było to 23 stycznia, Z partnerem byłam 16 lat. Obecnie szukam pracy. Co zrobić?
Wyzwanie na temat młodości spowodowało kryzys małżeński
Kryzys małżeński. Od jakiegoś czasu oddaliliśmy się z mężem od siebie. Ciągle są jakieś niedomówienia nieporozumienia. Sama się do tego przyczyniłam bo po 17 latach razem przyznałam się do tego że w młodości (miałam wtedy że 20 lat) imponowali mi towarzystwo które imponować mi nie powinno nawet umówiłam się z chłopakiem z tej grupy i mimo że do niczego nie doszło wręcz przeciwnie zrozumiałam wtedy że to towarzystwo nie dla mnie. Mąż zwyzywał mnie od pustaków i takie tam. Ok nie spodziewał się takiego wyznania ale to było na długo zanim męża poznałam (poznaliśmy się jak mieliśmy po 25 lat) no i było ponad 20 lat temu. Może powinnam to zachować dla siebie skoro tak długo o tym nie mówiłam. Ale ostatnio były rozmowy o tym towarzystwie u nas w domu i nie chciałam dalej ściemniać że nie wiem o kogo chodzi naiwnie chciałam być uczciwa żeby mąż już wiedział o mnie wszystko wyszło odwrotnie. On miał gorszą przeszłość bo skakał z kwiatka na kwiatek ale widzę że potem wyznaniu się odsunął oczywiście ubzdurał sobie że jestem jakieś drugie dno że ja na pewno kogoś mam bo po co mu teraz to wyznaje. Nigdy w małżeństwie nie zrobiłam nic przeciwko niemu z nikim nawet się nie spotkałam nie flirtowałam ani niż z tych rzeczy. Jego pewna nie jestem. On ma bardzo silna osobowość. Mnie bardzo zabolało że on sobie źle o mnie myśli mimo że nic złego nie zrobiłam. Ja jakby lubię czuć się winna zamiast to olać bo skoro nic złego nie zrobiłam to powinnam mieć gdzieś jego fochy a chodzę jak struta. Ciężko się z nim żyje bo czasem nie wiem jak z nim rozmawiać bo jak coś powiem nie tak coś co mu się nie spodoba jest foch i ja nawet nie wiem o co. W każdym razie to zazwyczaj moja wina według niego. Zmęczona już jestem nie chce ciągle czuć się winna skoro nic złego nie zrobiłam. Jestem idiotką że w ogóle mu to wyzanalam choćby nie wiem jak dobre były moje intencje. Nie chcę się tłumaczyć z czegoś czego nie zrobiłam a on sobie ubzdurał że ma niezawodne przeczucie które niby mu mówi że ja kogoś s mam czy miałam no i jak mają do niego trafić racjonalne argumenty? Jak mam naprawić nasz relację? Nie będę się tłumaczyć bo on nie wie adomo skąd coś sobie ubzdurał a może on kogoś ma a psychicznie mnie męczy. Jak coś jest nie po jego myśli to foch potrafi przy znajomych mi głupio odpowiedzieć.na imprezy też z nim nie lubię chodzić bo albo mnie zostawia i "łazi" nie wiadomo gdzie gapi się na inne dziewczyny głupi gada (że niby żartuje) Ma nada mną "władze ekonomiczną". Co ja mam z tym wszystkim zrobić?
dysleksja

Dysleksja - przyczyny, objawy, diagnostyka i wsparcie

Dysleksja to zaburzenie wpływające na czytanie i pisanie, ale nie na inteligencję. Jeśli Ty lub ktoś bliski ma trudności w nauce, warto poznać objawy dysleksji, jej przyczyny i metody wsparcia. Odpowiednia pomoc może znacząco poprawić jakość życia i nauki.