Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Od 6 lat siedzę w domu z dziećmi. Mam ich dość, wszystko mnie denerwuje.

Od 6 lat siedzę w domu z dziećmi. Mam ich dość, wszystko mnie denerwuje. Chciałabym im dać więcej miłości ale po prostu wkurzają mnie, nie mam sił na zabawę. Nie mam też chwili spokoju i ciszy, jestem z nimi 24h/ dobę. Czuje się osamotniona we wszystkim co robię i czuję że nikt inny mnie nie rozumie. Od około 10 lat mam też różne lęki, czuje jakby ktoś za mną stał i podobne strachliwe rzeczy, które występują np. przez miesiąc i pół roku spokoju. Czy powinnam udać się do psychologa? Czy to normalne?
Patrycja Kurowska

Patrycja Kurowska

Dzień dobry, nadmiar obowiązków, przeciążenie i koncentracja na potrzebach innych, nawet jeśli to są własne, upragnione dzieci, może przytłaczać. W tym wszystkim z pewnością nie pomaga poczucie osamotnienia. Na przestrzeni 6 lat z pewnością niejednokrotnie czuła się Pani bezsilna, a to jedno z głównych źródeł frustracji i złości, zwłaszcza kiedy otaczający świat napawa lękiem. Tu zachęcam Panią do poszukania grupy wsparcia dla matek, ewentualnie interwenta kryzysowego. Co do lęku, który nawraca proponuję psychoterapię, która pomoże Pani w odzyskaniu/nauczeniu się funkcjonowania zgodnie z Pani potrzebami. Mam nadzieję, że odpowiedziałam na Pani pytania. Pozdrawiam serdecznie, życząc dużo spokoju i dobra. Patrycja Kurowska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Paweł Franczak

Paweł Franczak

Pani Kk, to, że czujemy zmęczenie będąc z dziećmi non-stop to oczywiste, zwłaszcza po tak długim czasie. Ważniejsze raczej, czy jest jakieś rozwiązanie tej sytuacji i jak to się stało, że jest w niej Pani tak długo. Zarówno z tym, jak i z lękami może Pani pracować w gabinecie terapeutycznym. Pytania o normalność nie są tu ważne, ważniejsze, czy lęki Pani doskwierają na co dzień. Pozdrawiam, Paweł Franczak
Sławomir Stepa

Sławomir Stepa

Rodzicielstwo to wymagający kawałek chleba, a Pani całkowicie się mu poświęciła. Oczywiście, że ma Pani prawo czuć się zmęczona i przytłoczona nadmiarem obowiązków. Jeśli chodzi o wspomniane lęki, to sytuacja może być trudna do rozeznania przez Internet, pomoc psychologa/psychoterapeuty mogłaby być nieoceniona i nie oznacza to jeszcze, że dzieje się coś niepokojącego. Wielu ludzi doświadcza podobnych lęków, zwłaszcza, gdy na co dzień przeżywamy mieszankę innych emocji i jest to normalne. Warto przyjrzeć się kontekstowi tych lękowych myśli - kiedy dokładnie się one pojawiają, co Pani sobie wtedy wyobraża, jaka myśl poprzedza pojawienie się lęku?
terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Częste wahania nastroju i brak motywacji - czy to depresja?
Zastanawiam sie czy jest to jakis rodzaj depresji czy innego rodzaju zaburzec a byc moze kwestia natury. Otoz mam bardzo czeste hustawki nastroju, czesto obnizone samopoczucie, po pracy najchetniej sie klade i nie robie wlasciwie z soba nic, czasem czegos probuje, szybko sie zniechecam trace motywacje. Mam bardzo slomiany zapal. Jedyne rzeczy w czyciu ktore mnie na prawde ciesza i mam wielka ochote na to - to podrozowanie, nawet solo oraz seks. Poza tym na prawde czasem mam ochote moze na jakis film, moze posłucham muzyki- zdarza sie ale mam wrazenie ogolnie ze nie moge odnalezc siebie…czuje ze utknalem albo sie cofam. Nie lubie wydawac pieniedzy na jakies rozrywki typu kin, lody itd. Oszczedzam mocno chyba, ze chodzi o wakacje - jedyna rzecz na ktora nie szkoda mi pieniedzy.
Jak przestać utknąć w pętli powtarzających się schematów i stresu?
Ciągle wpadam w te same schematy. Dzień w dzień się obwiniam, a w skrajnych przypadkach płaczę z tego powodu. Widzę jak się zapętlam bez przerwy i choć bardzo chcę to nie potrafię z tego wyjść, dlatego każdy mój dzień jest taki sam. Czuję to samo, po wstaniu robię to samo, odkładam na później te same czynności. Nawet myślę o tym samym, czuję się jakbym utknęła w pętli czasowej. Zdarzają się dni, kiedy mam coś do zrobienia i muszę wyjść z domu, tylko wtedy dopiero zaczynam trochę czuć że żyję. Można by pomyśleć, że w takiej sytuacji najlepiej było by jakby znalazła sobie jakieś zajęcia poza domem, powód by wyjść - jakbym wyznaczyła sobie cel na następny dzień. Tylko że to działa wyłącznie jak następnego dnia dzieje się coś ważnego i bardzo stresującego. Dopiero jak mój mózg ma zakodowane, że muszę rano wstać, bo ktoś będzie na mnie czekał i zawalę, jeśli się spóźnię. Mam poczucie że się czegoś boję, może nawet boję się żyć i dlatego mimo chęci zmiany, sabotuje wszystko i odkładam na dzień następny. Pisząc że wszystko ciągle odkładam w czasie mam na myśli nawet umycie twarzy po nocy, zdjedzenie czegoś w ciągu dnia, obejrzenie filmu. Każdy dzień marnuję, nawet już nie wiem na co, a pod wieczór jak uświadamiam sobie że nic nie zrobiłam (albo zrobiłam, ale nie satysfakcjonuje mnie to), to zaczynam "nadrabiać" stracony czas i każdego dnia kładę się spać dopiero wpół do 2 nad ranem. Jak sobie pomóc? Jak ruszyć do przodu? Ciągle jestem w stresie, bo ucieka mi mój cenny czas. Obiecuję sobie lepsze jutro, ale zawsze jest tak samo, przez co nie ufam sobie, bo skoro nic się nie zmienia to moje słowo jest nic nie warte. Staram się podchodzić do siebie łagodnie i bez oceniania, ale ciągle jestem sfrustrowana, w pośpiechu, zmęczona i samotna, ale to już od tak dawna że często też czuję się bezsilna - wobec siebie i wszystkiego co się dzieje dookoła. Boję się że to się nigdy nie zmieni. Po wakacjach idę do maturalnej i stresuje mnie to nie tyle z powodu egzaminów, co raczej stresu, który mnie czeka. Wiem że to takie trochę masło maślane, ale ciągle jestem w stresie, a presja którą na siebie nałożę mi go tylko namnoży. Ostania klasa, koniec szkoły, zakończenie pewnego rozdziału w moim życiu i oczekiwania jakie są wobec mnie ze strony mojej, jak i mojej rodziny. Boję się że nie dam rady i znowu zawiodę siebie, oraz upewnię się w przekonaniu że nie jestem wystarczająca.
Oszustwo zleceniodawcy doprowadziło mnie do załamania nerwowego i myśli samobójczych

Oszukał mnie zleceniodawca. Jego oszustwo doprowadziło mnie do biedy, załamania nerwowego, myśli samobójczych, konieczności brania leków. Nie wiem, co zrobić, aby wyrównać tę sprawiedliwość, aby załagodzić moje poczucie krzywdy, smutek, ból? On sobie żyje w bogactwie, ja głoduję. 

Nie mogę nic zrobić, bo to była umowa zlecenie i Kodeks Pracy nie obowiązuje. Może ostrzec przed nim ludzi na różnych grupach na Facebooku, powiedzieć prawdę o nim jego klientom? 

Po pierwsze, w ogłoszeniu napisane było, że widełki wynagrodzenia wynoszą miesięcznie 4-40 tys. zł (!). 

W rzeczywistości jednak z ok. 10 osób, które przeszły rekrutację w okresie wakacyjnym, większość zarobiła 0 przez 1-3 miesiące, a pojedyncze osoby kwoty max. 1500 zł na miesiąc. 

Właściciel firmy stwierdził również, że "płaci pieniądze na marketing, który jest nam potrzebny, a bez nas byłoby mu znacznie łatwiej". Wg mnie dużo mówi o podejściu szefa do pracowników. Jak można otwierać biznes, jeśli dla kogoś pieniądze wydane na maila pracownika (50 zł miesięcznie), na projekt strony internetowej i domenę, to obciążający wydatek? 

Jak taka osoba chce prowadzić biznes? Firma nie posiada siedziby, pracownicy pracowali z domu lub spotykali się w ... kawiarni. W trakcie rozmowy kwalifikacyjnej otrzymałam pytanie, ile chcę zarabiać i gdy podałam kwotę 4/5 tys. netto, zostałam wyśmiana, bo właściciel "jest w szoku, że osoba po moich studiach tyle zarabia w moim mieście". Powiedział, że u niego będę zarabiać 20 tys. po 2 latach i to jest jak najbardziej realistyczna kwota!!! Właściciel firmy wyśmiewa osoby o niskich /przeciętnych w naszym kraju zarobkach, podczas gdy u niego najczęściej zarabia się 0. Kim trzeba być, aby oszukiwać ludzi do tego stopnia, że będzie się zarabia 40 tys. zł, a zarabia się 0? Trzeba być człowiekiem bez sumienia? Jak można tak traktować ludzi? Kim trzeba być?

TW: samookaleczenie. Pragnienie głębokich ran i blizn - potrzeba większych samookaleczeń przez nieustanne myśli

TW: samookaleczenie

 

Rany po samookaleczeniach, muszą być jak największe, najgłębsze, im jest większa i bardziej rozległa, tym bardziej jestem dumna z siebie. Tylko chore jest to już na, tyle że mój mózg cały czas mówi, że jest niewystarczająco, mimo że patrząc obiektywnie, są głębokie, regularnie dochodzę żył i tak dalej, ale dla mojego mózgu to dalej jest za mało i to już jest chore, to mnie tak męczy, że tnę się i płacze, bo już nawet to nie pomaga, bo mój mózg nawet wtedy się nie wycisza. POTRZEBUJE mieć jak największe blizny i rany

Jak przedstawić rodzicom drogę wiary i plany sakramentów mimo ich antyreligijnego podejścia?
Moja droga wiary Mam na imię Zuzia, mam 17 lat i jestem osobą słabowidzącą. Moja droga wiary zaczęła się stopniowo. Z czasem zaczęłam coraz bardziej interesować się Bogiem, Kościołem i wiarą. Zaczęłam się modlić, szukać odpowiedzi na różne pytania i czuć, że chcę świadomie rozpocząć swoją drogę wiary. Obecnie uczęszczam na katechumenat i przygotowuję się do przyjęcia sakramentów: chrztu, Pierwszej Komunii Świętej i bierzmowania. Jest to dla mnie bardzo ważna i przemyślana decyzja, a nie chwilowy pomysł. Chcę rozwijać swoją relację z Bogiem i świadomie przeżywać swoją wiarę. Bardzo ważne są dla mnie również osoby, które spotkałam na tej drodze. Szczególnie Pani Lucyna, która dała mi dużo wsparcia, ciepła i poczucia, że nie jestem sama. Jestem jej bardzo wdzięczna, ponieważ jej obecność miała dla mnie ogromne znaczenie. Najtrudniejsze jest jednak powiedzenie o tym rodzicom. Moi rodzice są bardzo antyreligijni i nie podchodzą pozytywnie do wiary ani Kościoła. Dlatego boję się ich reakcji. Obawiam się, że mogą mnie nie zrozumieć, zareagować złością albo nie zaakceptować mojej decyzji. Chciałabym móc spokojnie powiedzieć im, że uczęszczam na katechumenat, przygotowuję się do sakramentów i że wiara jest dla mnie czymś ważnym. Nie robię tego przeciwko nim. To moja osobista droga, która daje mi nadzieję, poczucie sensu i spokoju. Jednocześnie bardzo się boję tej rozmowy i nie wiem, jak ją rozpocząć. Potrzebuję kogoś, kto pomoże mi przygotować się do niej i znaleźć odpowiednie słowa. Jak powiedzieć rodzicom o mojej drodze wiary, katechumenacie i planach przyjęcia sakramentów, skoro wiem, że są bardzo antyreligijni i boję się ich reakcji?
nietrzymanie moczu u dzieci

Nietrzymanie moczu u dzieci - przyczyny, objawy i leczenie

Czy Twoje dziecko zmaga się z problemem nietrzymania moczu? Nie jesteś sam! Ten powszechny problem dotyka wielu rodzin, ale istnieją skuteczne sposoby radzenia sobie z nim. Poznaj przyczyny, objawy i metody leczenia.