
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, związki i relacje
- Dzień dobry. Od...
Dzień dobry. Od prawie 13 lat mam jednego partnera, z którym wiele przeszliśmy.
Monika Kujawińska
Dzień dobry,
Sytuacja, którą Pani opisuje musi być dla Pani wyjątkowo trudna. Kiedy bliska nam osoba zawodzi nasze zaufanie, nad którym pracuje się wspólnie przez długi czas, jest to niezwykle bolesne. Tym bardziej, że dowiedziała się Pani w taki sposób. Pozostaje pytanie czy chcą Państwo wspólnie pracować nad odzyskaniem utraconego zaufania i naprawą związku. A przede wszystkim, czego Pani chce w obecnej sytuacji. Może warto wspólnie porozmawiać na temat tego, jakie emocje to zachowanie w Pani wywołało, co Pani czuje, jak partner tłumaczy się w powyższy sposób, co on czuje i jaka była jego motywacja. W sytuacji, kiedy będzie Państwu ciężko porozmawiać i dojść do porozumienia, polecam wybrać się wspólnie do psychoterapeuty lub psychologa. Taki specjalista powinien Państwu pomóc, w opisywanej sytuacji.
Pozdrawiam,
Monika Kujawińska

Zobacz podobne
Witam,
mam taki problem, ponieważ od paru miesięcy spotykam się z mężczyzną, który fakt powiedział na początku, że nie chce związku, ale ciągniemy to już 9 miesięcy.
Ja mam wrażenie, że to ja ta relacje ciągnę, ale za każdym razem, kiedy chce to skończyć, to jemu jest przykro.
Nie chce wtedy, żebym odchodziła. Ostatnio nawet powiedział pierwszy raz, że nie chce mnie stracić, ale ja mam cały czas wrażenie, że się narzucam. Jeśli chodzi o życie prywatne, to milczy jak grób, wiem tylko tyle, że jedna kobieta, z którą był, usunęła jego dziecko. Druga jak za którymś razem zaszła w ciążę z nim przez in vitro, to będąc jeszcze w ciąży, wyjechała do Australii. On nawet dziecka na żywo nie widział.
Teraz jak się o tym dowiedziałam (i to siłą można powiedzieć, bo nic z niego wyciągnąć nie można) to, że on próbuje się skontaktować z dzieckiem, a nikt nie odbiera ani wiadomości, ani telefonów. Chodzi o to, że ja przez te miesiące robię totalnie wszystko dla niego, a on nie zrobił tak naprawdę dla mnie nic. Pisze, że nie chce mnie stracić, ale szanuje moją decyzję, jeśli chce odejść, bo on nic nie jest w stanie mi więcej zaoferować, ani w prawo, ani w lewo. Nie chce, żebym odeszła czy jak to nazwać, ale czasu też dla mnie nie ma, ciągle jakieś wymówki, że nie możemy się spotkać.
Jak chce szczerze porozmawiać to albo krąży dookoła, albo przestaje odpisywać, niejednoznacznie odpowiada na pytania, sam o moje życie nie pyta.
Co ja mam z tym wszystkim zrobić? Jak odejdę, to powie, że go kolejna kobieta zawiodła, a jak próbuje przy nim być, to mnie tak naprawdę olewa, ignoruje. On się w ogóle o mnie nie stara jak mężczyzna o kobietę, nawet jak mu dałam ten komfort, że powiedziałam, że jeśli nie chce związku to ok, ale każda relacja ma swoje zasady, powiedział, że oczywiście a wszystko jest po staremu. Na jedną wiadomość odpowie, a na kilka kolejnych już nie - jak mu się podoba. Czuję się, jak totalnie nikt dla niego. Myślę, że on kocha dalej matkę swojego dziecka (która obecnie jest w związku), pielęgnuje tę miłość, wymieszaną z żalem i bezsilnością, a do czego ja jestem mu potrzebna?
Nie wiem, pytałam, odpowiedzi nie dostałam.

