
- Strona główna
- Forum
- zaburzenia nastroju, zdrowie seksualne
- Witam. Mam 28 lat i...
K.B.
Marta Sak
Dzień dobry,
uczucie zobojętnienia i niezdolności do czerpania radości z życia muszą być dla Pani bardzo trudne. Zasługuje Pani na to, aby móc znowu doświadczać pełnej gamy emocji i doświadczeń. Jest to jak najbardziej możliwe, pod warunkiem, że leczenie będzie właściwie dopasowane do Pani trudności i potrzeb.
Nie pisze Pani o tym, od jak dawna przyjmuje Pani leki przeciwdepresyjne. Jeśli farmakoterapia trwa od kilku dni lub kilku tygodni, jest bardzo prawdopodobne, że leki nie zaczęły jeszcze działać. Jeżeli jednak przyjmuje Pani leki już od dłuższego czasu i nie zauważa Pani zadowalającej poprawy - może być to sygnał, że należy zmienić rodzaj leku lub jego dawkowanie. Na pewno warto porozmawiać o swoim samopoczuciu podczas najbliższej wizyty kontrolnej u lekarza psychiatry.
Za najskuteczniejszą metodę leczenia depresji uważa się połączenie farmakoterapii z psychoterapią. Regularne spotkania z terapeutą_ką dostarczą Pani wsparcia emocjonalnego, pomogą zrozumieć źródło depresji i pracować nad trudnościami, które doprowadziły do kryzysu psychicznego. Serdecznie zachęcam Panią do skorzystania z tej formy pomocy i umówienia wstępnej konsultacji.
Pozdrawiam serdecznie i trzymam za Panią kciuki!
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Usunięty Specjalista
A czy korzysta Pani z psychoterapii? Jeśli nie, to polecam rozważyć połączenie psychoterapii z farmakoterapią. Pomoże to zadbać o różne sfery życia, które wpływają na Pani stan. Przy konsultacji z psychiatrą warto też wspomnieć, jak czuje się Pani po lekach.
Adam Jegliński
Najpierw warto przyjrzeć się sobie i odnaleźć/uświadomić sobie przyczynę depresji. Depresja może wynikać np. z poniesienia istotnej straty (opuszczenie w jakikolwiek sposób przez bliską, bardzo ważną osobę), z dużego poczucia winy, z dążenia do celów, na których tak naprawdę nam nie zależy, ale ktoś powiedział, że tak trzeba. Po zakończeniu żałoby po stracie, odpuszczeniu sobie winy, zmiany celu na zgodny z sobą, depresja powinna przejść. Ten proces wymaga czasu, który trzeba sobie poświęcić. Pomaga wsparcie psychologiczne/terapeutyczne.
A propos leków, warto je brać wtedy, gdy depresja jest tak silna, że uniemożliwia lub bardzo utrudnia normalne funkcjonowanie. Natomiast trzeba pamiętać, że leki przymulają, osłabiają odczuwanie. Leki działają na objawy, a nie na źródło problemu, więc nie rozwiązują problemu, raczej go zagłuszają. Warto spojrzeć na depresję, jak na sygnał od samego siebie, że trzeba zająć się poważnie sobą.
Pozdrawiam serdecznie,
Arkadiusz Parker
Dzień dobry,
zachęcam do rozpoczęcia psychoterapii. Oprócz leków istotna jest także praca własna i być może właśnie wsparcie drugiej osoby, psychoterapeutki_ty byłoby znaczące.
Pozdrawiam serdecznie,
Arkadiusz Parker

Zobacz podobne
Witam. Nie wiem, jak zacząć, nie wiem, po co to pisze, ale muszę komuś obcemu się wyżalić. Jestem tak psychicznie zmęczenia tym życiem tą wegetacją, samotnością. Nie mam przyjaciół, chłopaka, nigdy nie będę mieć dzieci. Mieszkam w domu, w którym nie ma rodzinnej atmosfery. Czuję się taka samotna.
Nie wiem, ile dam rady nieść jeszcze ten krzyż. Czuję, że dzieje się ze mną coraz gorzej. Nie potrafię się podnieść z tej rozpaczy, coraz trudniej jest mi udawać przed bliskimi, że wszystko jest ok. Zdarzają się mi sytuacje, że sprawiam sobie ból fizyczny, żeby na chwilę zapomnieć. Chciałabym móc w końcu szczęśliwa, wyjść z tego doła, ale nie potrafię. Nie wierzę, że spotka mnie coś dobrego, że zmieni się moje życie. Coraz bardziej ogarnia mnie strach i rozpacz. Proszę, powiedzcie, że kiedyś będzie lepiej. Dziękuję.
Dlaczego mężczyźni z objawami depresji chcą być sami, bez żadnych związków. Mój były nie chce rozmawiać na temat związku ze mną, nie chce nic naprawiać, powiedział, że chce być sam, naprawić swój mózg.
Witam,
Jestem mężczyzną w wieku 32 lat. Dodaję ten wpis z poczuciem całkowitej bezradności. Na portalu randkowym poznałem wartościową kobietę (ma 26 lat), skończyła studia magisterskie, ma dobrą pracę i mnóstwo pozytywnej energii.
Mieliśmy wspólne poglądy i zainteresowania, był wspaniały kontakt, nasze marzenia i plany idealnie się pokrywały.
Nie przeszkadzały jej moje wady, które szczegółowo opisałem. Pomimo tego, że przez miesiąc tylko pisaliśmy i rozmawialiśmy przez telefon, wprowadziła do mojego życia mnóstwo świeżości, sensu, dowartościowała mnie.
Wróciłem do sportu, który znów zaczął mnie cieszyć.
Zapisałem się na kursy, które odwlekałem w czasie. Zacząłem się uczyć, aby za rok rozpocząć studia. Znajomi i rodzina zauważyli zmianę i komunikowali mi, że jestem lepszą wersją siebie, wesoły, pełny pozytywnej energii. Tydzień przed spotkaniem, które sam zaproponowałem zaczęły nachodzić mnie negatywne myśli typu - co ja mogę jej zaoferować, nic nie osiągnąłem, zarabiam poniżej średniej krajowej, nie mam nawet samochodu, nie podróżuje jak ona itp. Do tego doszły inne problemy i stwierdziłem, że lepiej będzie dla niej, gdy urwę kontakt, bo to nie będzie miało sensu przetrwać. Przestałem się odzywać, ona też się nie narzucała. Niecały tydzień milczenia był dla mnie emocjonalną męczarnią. Myślałem nieustannie o naszej relacji i dostrzegłem jakieś światełko w tunelu, że może jak się zepnę i nadgonię kilka rzeczy, to może się to udać. Odezwałem się do niej dzień po zaplanowanym spotkaniu, do którego nie doszło.
Napisałem, że sporo się działo, bo nie chciałem się przyznać do swoich uczuć. Napisała, że ta przerwa była dla niej wymowna, nie wie, co ma myśleć, ale raczej już nie zobaczy w tej relacji nic głębszego. Pomimo obaw, że wyjdę na desperata, przez tydzień próbowałem pokazać swoje intencje i zaangażowanie.
Nie chciałem jej zamęczać, więc powiedziałem, że przyjadę do jej miasta jutro, na chociaż krótką rozmowę. Nie chciała, ale udało mi się ją namówić. Przed spotkaniem byłem dobrze nastawiony, ale gdy ją zobaczyłem na żywo i usłyszałem "mam max. godzinę", cała moja pewność siebie zgasła.
Nie potrafiłem omijać drażliwego tematu, powtarzałem teksty i moje tłumaczenia z sms-ów.
Dopiero przez ostatnie 20-30 minut weszliśmy na jakieś zwykłe tematy. Na koniec zapytałem, czy coś już wie? Odpowiedziała, że się odezwie. Napisała po dwóch dniach, że przemyślała to, i (w dużym skrócie) chce odpuścić dalszy kontakt.
Jako powód podała odległość. Napisałem, że jeśli tak uważa, to dziękuję za poświęcony czas itd. Od tamtej pory wpadłem znów w dawny tryb. Chodzę codziennie przygnębiony, nie uprawiam sportu, kursy odpuściłem, czuję się strasznie.
Nie mam energii, żeby zrobić coś konstruktywnego ze sobą.
Nie mogę się skupić. Rano ledwo zwlekam się z łóżka.
Mam wrażenie, że straciłem szansę na udany związek i to na własne życzenie. Nie wiem, skąd biorą się te myśli, że jestem gorszy, że nie zasługuję na wartościową kobietę.
Nie wiem, czy taką relację da się jeszcze naprawić.
Chciałbym teraz skupić się na rozwoju, na budowaniu siebie, ale te czarne myśli w mojej głowie nie pozwalają mi nawet otworzyć laptopa. Nie wiem, czy to normalne, żeby w tak krótkim czasie poczuć tak silną więź z kimś poznanym w internecie.
Niby podobam się kobietom, często bywałem na udanych randkach, ale ta konkretna wydawała się w końcu tą właściwą. Może to mnie przestraszyło. Co mogę zrobić, żeby znów zacząć normalnie żyć, odważyć się postawić na własny rozwój, nie zmagać się z destrukcyjnymi myślami?
Bardzo proszę o jakieś porady.
Jak radzić sobie z depresją i ciągłym zamartwianiem się, kiedy terapia nie pomaga? Próbowałam już kilka razy uczestniczyć w psychoterapii, jednak za każdym razem kończyło się tak samo - po kilku, bądź kilkunastu spotkaniach rezygnowałam. Nie potrafię rozmawiać o problemach, wiele porad odnośnie do opisywania swoich przemyśleń, prowadzenia dziennika itp. było dla mnie bezcelowa, bo kompletnie nic nie zmieniało w moim życiu. Dość szybko się poddaję, a towarzysząca mi depresja, brak jakiegokolwiek sensu życia czy celu oraz ciągłe lęki przed codziennymi obowiązkami, typu praca, studia czy nawet rozmowa ze znajomymi sprawiają, że utwierdzam się w przekonaniu, iż nie ma dla mnie ratunku. Czy istnieje jakiś inny sposób wyjścia z tego poza psychoterapią, nie licząc farmakoterapii, którą stale stosuję?

Depresja poporodowa - objawy, leczenie i wsparcie dla młodych rodziców
Depresja poporodowa to stan, który może pojawić się w okresie po narodzinach dziecka. Gdy trudności emocjonalne utrzymują się dłużej lub są intensywne, odpowiednia pomoc specjalisty i wsparcie bliskich mogą być niezwykle cenne i potrzebne.
