Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mąż twierdzi że ma depresję i obwinia mnie - jak mogę mu pomóc?

Witam. Mój mąż twierdzi, że ma depresję. Za swój stan obwinia mnie, bo ja nie słuchałam, bo ja to, bo ja tamto...Zdaje sobie sprawę, że nie jestem idealna, jestem w zaburzeniu lękowym nawracającym, miałam ciężkie dzieciństwo, on tak samo. Gdy u Niego w życiu pojawią się problemy, po prostu go to przerasta, wycofuje się z bliskości między nami, jest w tym stanie dla mnie niemiły. Nie wiem, jak z nim rozmawiać, nie chce podjąć leczenia

User Forum

Ewelina

mniej niż godzinę temu
Urszula Żachowska

Urszula Żachowska

Dzień dobry, 

 

być może pomocnym byłoby rozważanie terapii pary i przyglądniecie sie temu co dzieje się w relacji, o czym jest obecny kryzys i praca nad relacją oraz komunikacją. 
Może pomocnym byłoby również poszukania wsparcia dla siebie, wtórnie może to pomóc relacji oraz znaleźć adekwatniejsza przestrzeń do szukania sposóbów na wsparcie męża. 

Pozdrawiam
Urszula Żachowska

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Dzień dobry, 

 

Przykro mi, że taka sytuacja ma miejsce. Musi być Pani bardzo ciężko nie tylko z powodu stanu męża, ale i skoncentrowanych na Pani oskarżeniach z jego strony. Jeśli chodzi o rozmowy - może Pani delikatnie przekazać mężowi, że martwi się Pani jego stanem, że zauważa, że jest mu ciężko. Jeśli mąż nie chce udać się do psychologa, może Pani zasugerować zadzwonienie na Telefon Zaufania dla dorosłych. 

W tej sytuacji powinna Pani zadbać również o swoje zdrowie psychiczne - rozważyć sięgnięcie po wsparcie psychologa bądź psychoterapeuty, który z pewnością pomoże Pani wszystko poukładać. 

 

Pozdrawiam ciepło, 

Katarzyna Świdzińska, Psycholog 

3 miesiące temu
Marek Szafranski

Marek Szafranski

Dzień dobry Pani Ewelino


Zdecydowanie jest Pani w trudnej sytuacji i wyobrażam sobie, że doświadcza Pani ogromnego cierpienia. Prawda jest jednak taka, że to każdy z nas odpowiada za stan własnego zdrowia. Proszę się nie poddawać sugestiom małżonka i pamiętać o podstawowej zasadzie. Jeśli chce Pani wspierać/pomagać kogokolwiek, wpierw trzeba zadbać o siebie i własne samopoczucie!


Z całą pewnością nie zmieni Pani męża i wygląda na to, że nie ma też teraz przestrzeni na jego leczenie. Jednak może pani zmienić siebie,  znaleść wewnętrzny spokój oraz zrozumieć siebie samą. Paradoksalnie , świat i ludzie w około Pani też się zmienią. Być może, że  sposób pośredni, dając przykład i biorąc odpowiedzialność za siebie sama, wpłynie Pani na małżonką. 
 

Podsumowując. Zachęcam do kontaktu z psychologiem i przyjrzenia się sobie samej, swoim mechanizmom. Tylko działanie może coś zmienić. 


Życzę powodzenia i proszę walczyć o siebie😁💪

3 miesiące temu
Nowy Świat - Psychiatria i Psychoterapia

Nowy Świat - Psychiatria i Psychoterapia

Dzień dobry pani Ewelino,

sytuacja, którą pani opisuje z pewnością jest trudna zarówno dla pani jak i dla pani męża. Brzmi jak trudność w relacji pani z pani mężem. W takich sytuacjach może pomóc psychoterapia par, abyście mogli państwo spróbować siebie rozumieć, być może na nowo, lecz skuteczniej - bez obwiniania, z troską. Obie strony będą miały szansę usłyszeć siebie w inny sposób niż dotychczas.

Jednocześnie pomocnym i skutecznym może okazać się konsultacja psychiatry dla pani i oraz rozpoczęcie indywidualnego procesu terapeutycznego. Objawy, o których pani pisze, mogą być uciążliwe i dostarczać cierpienia, więc warto systematycznie nad nimi pracować w sposób skuteczny w perspektywie długofalowej, nie tylko chwilowo.

Chęć pomocy mężowi i namawianie go "na leczenie" zakładam, że jest okazem troski i obawy o jego zdrowie psychiczne, lecz także o państwa relację. W tej sytuacji jednak może bardziej pomocne być pozostawienie decyzji o indywidualnym leczeniu mężowi. Pozostawiam pod rozwagę i życzę skutecznego znalezienia pomocy.

 

 

Wszystkiego dobrego,

Adam Bogdański

 

3 miesiące temu
Jakub Rozbicki

Jakub Rozbicki

Pani Ewelino, sugeruję delikatnie zwrócić uwagę mężowi, że terapia pary może znakomicie poprawić jakość Waszej komunikacji. Przynajmniej na początku. Oczywiście nikogo nie da się zmusić perswazją do leczenia jednak spokojna i rzeczowa argumentacja może odnieść skutek. Z tego co Pani pisze niesiecie za sobą ciężary z rodzin pochodzenia, dobrze więc pomyśleć również o indywidualnym wsparciu. 

3 miesiące temu
Kamil Hołyst

Kamil Hołyst

Rozumiem, że sytuacja, w której mąż zmaga się z obniżonym nastrojem i obarcza Panią winą za swoje samopoczucie, jest dla Pani bardzo trudna i wyczerpująca. Warto pamiętać, że depresja to poważna choroba, a nie czyjś wybór lub zła wola. Może Pani spróbować rozmawiać z mężem w spokojnych momentach, używając komunikatów z poziomu własnych uczuć, np. „Martwię się o Ciebie, bo widzę, że cierpisz”, zamiast oskarżeń. Równocześnie proszę zwrócić uwagę na swoje potrzeby i granice — Pani zdrowie psychiczne, zwłaszcza przy zaburzeniu lękowym, wymaga opieki i wsparcia. Nawet jeśli mąż nie chce teraz podjąć leczenia, Pani możesz skorzystać z terapii, by lepiej radzić sobie z emocjami i napięciem. Często, gdy jedna osoba zaczyna wprowadzać zmianę, druga z czasem również może otworzyć się na pomoc i współpracę.
Pozdrawiam serdecznie,

Kamil Hołyst - psychoterapeuta psychodynamiczny - TFP

3 miesiące temu
Elza Grabińska

Elza Grabińska

Szanowna Pani,

depresja rzadko ma jedną, jasno określoną przyczynę. Zwykle wynika z wielu nakładających się czynników, takich jak doświadczenia z przeszłości, stres, czy uwarunkowania biologiczne. Warto więc pamiętać, że nie ponosi Pani odpowiedzialności za stan męża.

W tej sytuacji dobrze jest zadbać również o siebie - o własne emocje, granice i poczucie bezpieczeństwa. Proszę spróbować rozmawiać z mężem spokojnie, z użyciem komunikacji bez przemocy (np. „kiedy mówisz…, czuję…, potrzebuję…”), podkreślając, że zależy Pani na nim i na wspólnym celu, jakim jest wzajemne wsparcie i poprawa relacji.

Jeśli mąż nie chce podjąć leczenia, może Pani zapytać z czego wynika niechęć, jak myśli, co innego mogło by pomóc, ale proszę nie obarczać się tym nadmiernie. Jego decyzja o skorzystaniu z pomocy leży po jego stronie. Ważne, by w tym wszystkim Pani nie zatraciła siebie.

 

Wszystkiego dobrego, Elza Grabińska, psycholog.

3 miesiące temu
Linnea Rasmusson

Linnea Rasmusson

Dzień dobry

 

Pierwsze pytanie, które się nasuwa, to na jakiej zasadzie Pani mąż stawia diagnozę depresji u Pani? Kolejne, jak Pani się czuje z tą informacją? Pisze Pani, że nie chce się leczyć, czy to znaczy, że Pani się zgadza, że ma Pani gorszy nastrój? Nawet jeśli taka sytuacja, to nie ma Pani obowiązku leczenia strikte lekami. Są inne sposoby na przyjrzenie się sytuacji i poprawy nastroju (praca z psychologiem). Warto się przyjrzeć też komunikacji między Panią a mężem, jeśli Pani jest wstanie, spróbować dopytać męża dokładnie o co mu chodzi? Co jest dla niego trudne w relacji z Panią, ale nie co z Panią jest nie tak, tylko co on czuje i potrzebuje w związku z komunikatem w kierunku Pani, że twierdzi, że ma Pani depresję? Konkretne informacje, nie obwinianie czy wytykanie. Opcją jest też terapia par w sytuacji, gdy komunikacja nie może przejść dalej. 

 

Pozdrawiam,
Linnea Rasmusson

Psycholog

3 miesiące temu
Monika Figat

Monika Figat

Dzień dobry Pani Ewelino,

 

czy Pani bierze na siebie winę za depresję męża? Można by się nad tym głębiej zastanowić i popracować nad stworzeniem granicy. Czyli za co Pani w tej relacji jest odpowiedzialna (za swoje zachowania, reakcje, działania) a za co już nie (np. za nieprzepracowane problemy męża). Proszę przypomnieć sobie jak trudna bywa praca z Pani własnymi lękami, a co dopiero branie odpowiedzialności za czyjeś problemy - nie mamy takiej mocy aby wykonać trudną pracę (np. terapia) za partnera.

 

Kolejne pytanie jaki mi przychodzi na myśl to jak u Państwa w związku (i u Pani osobiście w innych relacjach) wygląda stawianie granic i dbanie o swój własny dobrostan?

 

Wierzę, że Pani sytuacja może być bardzo trudna na wielu poziomach (osobistym, związkowym). Przykro mi, że tego Pani doświadcza. Może warto skonsultować się z terapeutą Par? Mogłoby to zachęcić męża do wejścia w dialog z Panią oraz wzięcia odpowiedzialności za swój "kawałek" (własne wspomnienia, dzieciństwo oraz ich wpływ na życie obecnie).

 

Pozdrawiam serdecznie

Monika Figat (Warszawa, On-line)

3 miesiące temu
Zuzanna Zbieralska

Zuzanna Zbieralska

Pani Ewelino,

Dziękuję za podzielenie się swoim problemem. To przykre, kiedy osoby nam bliskie sprawiają nam ból, mimo, że się staramy i nie czujemy się winni. Często niestety w relacjach jest tak, że zgromadzone emocje z przeszłości, nierzadko właśnie z dzieciństwa, przelewają się w nieadekwatny sposób na partnerów w życiu dorosłym, ponieważ ta bliska relacja może otwierać pewne rany z innej bliskiej relacji z przeszłości. To pokazuje, że warto skorzystać ze wsparcia psychologicznego, ponieważ może to być bardzo trudne do przepracowania samemu. Wycofanie jest częstym mechanizmem obronnym, natomiast niestety tylko bardziej tłumi złe emocje i sprawia cierpienie. To również nie Pani wina, że mąż nie chce sięgnąć po wsparcie. Warto go zachęcać we wspierający sposób, natomiast ostateczna decyzja należy w tej kwestii do męża. Panią również zachęcam do skorzystania z pomocy psychologicznej, aby mogła Pani wesprzeć również siebie.

 

Pozdrawiam ciepło,

Zuzanna Zbieralska, psycholożka. 

3 miesiące temu
Izabela Piórkowska

Izabela Piórkowska

To bardzo trudne, kiedy bliska osoba przeżywa kryzys, a jednocześnie obwinia nas za swoje samopoczucie. Widać, że stara się Pani zrozumieć jego emocje, a jednocześnie sama mierzy się z lękiem i zmęczeniem tą sytuacją.  Proszę się zastanowić, co mąż chce przez to powiedzieć, czego potrzebuje w Państwa relacji? Chce wysłuchania, wsparcia w problemach?

Warto zadbać teraz także o siebie – o swoje granice, spokój i wsparcie, np. poprzez rozmowę z przyjaciółką, z terapeutą, z kim jeszcze jest to możliwe? Czasem, gdy jedna osoba w związku zaczyna pracować nad sobą, druga z czasem też dojrzewa do podjęcia zmian. Na pewno nie da się pomóc komuś, kto nie chce pomocy, ale można troszczyć się o siebie w tym wszystkim – zmiany, które zadzieją się w Pani, mogą wpłynąć pozytywnie na męża.

3 miesiące temu
Joanna Andrzejewska

Joanna Andrzejewska

Dzień dobry,

opisuje Pani bardzo trudną sytuację — kiedy jedna osoba zmaga się z depresją, a druga z lękiem, w relacji pojawia się wiele napięcia, niezrozumienia i bólu. W depresji często występuje wycofanie i drażliwość, które nie wynikają ze złej woli, lecz z bezradności i cierpienia, z którymi trudno sobie poradzić.

Warto pamiętać, że decyzja o podjęciu leczenia zawsze należy do samej osoby, jednak bliscy mogą mieć ważną rolę w zachęcaniu i motywowaniu — poprzez spokojną rozmowę, wyrażenie troski i gotowości do wsparcia („widzę, że jest Ci trudno, chciałabym, żebyś nie musiał być z tym sam”). Taka postawa często pomaga przełamać opór wobec terapii.

Równocześnie dobrym pomysłem może być, by zadbała Pani również o siebie — o swoje emocje, granice i poczucie bezpieczeństwa. 

Proces własnej terapii może być w tym ogromnym wsparciem, pomagając pani odzyskać spokój i lepiej zrozumieć, jak funkcjonować w relacji, w której obie osoby doświadczają trudności.

3 miesiące temu
Urszula Małek

Urszula Małek

Widzę, że niesiesz dużo odpowiedzialności -za siebie, za męża, za Waszą relację. To naturalne, kiedy kochamy, ale ważne jest rozróżnienie: jego przeżycia są jego, Twoje są Twoje. Depresja, jeśli jest obecna, nie jest czyjąś winą. Obwinianie partnera zwykle jest sposobem radzenia sobie z bezradnością, nie diagnozą relacji.

To, że on nie chce podjąć leczenia, jest jego decyzją. Ty nie musisz dźwigać konsekwencji za obie strony. Możesz pozostać w kontakcie, mówiąc o sobie: co w Tobie się dzieje, gdy słyszysz oskarżenia, co potrzebujesz, co jest dla Ciebie możliwe, a co już nie. W Gestalt mówimy o odpowiedzialności i granicach -i to jest moment, w którym Twoje granice mają znaczenie.

Jeśli czujesz przeciążenie albo zaczynasz gubić siebie w tej sytuacji, poszukanie wsparcia dla siebie jest dojrzałym krokiem, nie rezygnacją z partnera. Czasem to właśnie jedno z najważniejszych działań, jakie możemy zrobić dla relacji -zadbać o własny kontakt ze sobą i jasność tego, czego chcemy i na co się zgadzamy.

3 miesiące temu
Monika Bała

Monika Bała

Dzień dobry, dziękuję, 

że tak jasno opisuje Pani sytuację — to duża uważność i odpowiedzialność w trudnym momencie. Objawy depresyjne u męża mogą nasilać drażliwość i wycofanie, ale ich leczenie pozostaje po jego stronie odpowiedzialności - obwinianie Pani nie pomaga żadnemu z Was. 
W rozmowach warto trzymać się komunikatów „o sobie”: „Kiedy słyszę, że to moja wina, czuję ból i potrzebuję, byśmy rozmawiali z szacunkiem. Proszę, skonsultuj swój stan z lekarzem/psychiatrą, możemy zrobić to razem”. 
Równolegle proszę zadbać o własne wsparcie — konsultacja u psychoterapeuty może wzmocnić Pani granice, pomóc poradzić sobie z lękiem i ułożyć plan na okresy nasilenia kryzysu. Warto również otaczać się w tym czasie bliskimi osobami, wypracować sobie uspokajające układ nerwowy rutyny - np. spacer, słuchanie muzyki, regularne posiłki, fitness.

 

Pozdrawiam serdecznie, Monika Bała.

3 miesiące temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Ewelino, to bardzo przykre, o czym piszesz. To zupełnie zrozumiałe, że chcesz pomóc mężowi, rozmawiać z nim, wspierać, ale nie możesz czuć się odpowiedzialna za jego stan i pracować nad tym za niego, nawet jeśli on obarcza Cię winą za swoją depresję. Z tego, co piszesz, sama zmagasz się z własnymi trudnościami i to jest obszar, na który masz wpływ i nad którym możesz pracować. Jednocześnie spróbuj podjąć rozmowę z mężem, nie po to, by go naprawiać czy zmuszać do terapii, ale przede wszystkim po to, by zaznaczyć jak jego wycofywanie się i dystans emocjonalny wpływają na Waszą relację. Przesyłam dużo ciepła,

 

Justyna Bejmert 

Psycholog 

mniej niż godzinę temu
Klaudia Dynur

Klaudia Dynur

Dzień dobry,

 

Depresja jest chorobą, która ma wiele przyczyn: biologicznych, psychicznych i środowiskowych. Relacja może wpływać na samopoczucie, ale nikt nie „powoduje” depresji u drugiej osoby. Obarczanie winą może być mechanizmem obronnym. Nie znaczy to jednak, że ma Pani przyjąć tę odpowiedzialność.

 

Osoby w depresji często reagują drażliwością, wycofaniem, złością czy chłodem wobec najbliższych. To nie jest wyraz braku miłości, a raczej objaw bezsilności i frustracji, które kierują na najbliższą osobę, bo przy niej czują się „najbezpieczniej”, by to wyrazić. Jednak dla Pani to wciąż bolesne i męczące, więc masz prawo chronić siebie.

 

Ciężko przekonać kogoś do leczenia, gdy sam nie wyraża chęci, aby je podjąć. Może Pani wyrazić troskę i zachęcić męża do podjęcia pomocy, mówiąc np.: Widzę, że bardzo cierpisz. Martwię się o Ciebie i chciałabym, żebyś miał wsparcie. Ja nie jestem w stanie Ci pomóc tak, jak może specjalista.

 

Ważne, aby w tej sytuacji pamiętała Pani także o sobie. Np. ustaliła granice, gdy mąż jest dla Pani niemiły słowami: Widzę, że masz trudny czas, ale nie zgadzam się, żebyś mówił do mnie w taki sposób. To nie Pani odpowiada za samopoczucie męża, choć oczywiście może wspierać go troską i byciem obok.

 

Pozdrawiam serdecznie

Klaudia Dynur

Psycholog i seksuolog w trakcie kształcenia

3 miesiące temu
Katarzyna Malinowska

Katarzyna Malinowska

Dzień dobry,
wierzę, że to, co się dzieje, jest bardzo obciążające – zwłaszcza kiedy oboje macie za sobą trudne doświadczenia i każde z Was mierzy się z własnym cierpieniem. To naturalne, że może być w tym dużo napięcia, poczucia winy i bezradności.

Rozumiem, że chciałaby Pani pomóc mężowi, ale też potrzebuje Pani ochronić siebie. Kiedy druga osoba nie chce podjąć leczenia, jedyne, na co mamy realny wpływ, to nasz własny sposób reagowania – a praca nad sobą często przynosi pośrednie zmiany również w relacji.

Tak naprawdę Pani może przyjrzeć się temu, jak być w tej sytuacji w sposób, który będzie mniej obciążający, a bardziej wspierający dla Pani. Co w takiej sytuacji zrobi Pani mąż - to już bardziej zależy od niego. 

 

Pozdrawiam serdecznie

Katarzyna Malinowska 

3 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry Pani Ewelino, 

 

Dziękuję, że podzieliła się Pani swoją historią. Depresję diagnozuje się, wykorzystując takie kwestionariusze jak np. 

Inwentarz Depresji Becka, KPD (Kwestionariusz Pomiaru Depresji) oraz można zrobić przesiewowe badanie MMPI-2 . Zachęcam do umówienia się na konsultację z psychologiem, który specjalizuje się w diagnostyce zaburzeń depresyjnych. Ostateczne potwierdzenie diagnozy depresji zawsze stawia lekarz psychiatra. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Psycholog, Doradca Kariery 

3 miesiące temu
Rafał Stankiewicz

Rafał Stankiewicz

Próbuje Pani zrozumieć, Pani Ewelino, co aktualnie wydarza się między Wami, to mówi najpewniej o Pani zaangażowaniu i potrzebie zmiany.

 

Niewystarczająco zaopiekowane zranienia z przeszłości, często powodują, że ludzie nawet niechcący dotykają nawzajem swoich najczulszych miejsc. Zamiast zrozumienia pojawia się wówczas w nich złość, smutek, bezradność, poczucie winy — choć głębiej tli się niewyrażona potrzeba bliskości.

 

Nie da się nikogo zmusić do leczenia, ale można stworzyć przestrzeń, w której moze wydawać się ono mniej groźne . Zamiast „musisz zacząć się leczyć” — może „widzę, że ci ciężko, martwię się o ciebie, chciałabym, żebyś miał z kim o tym porozmawiać”.

 

Warto też pamiętać o sobie. Życie obok kogoś z depresją potrafi być mocno obciążające — szczególnie gdy ma się własne lęki i doświadczenia cierpienia. Warto mieć relację, w której będzie Pani mogła pomyśleć o tym w nowej perspektywie, np. relacja z terapeuta lub przyjaciółką.

 

Wydaje się, że każde z Państwa przeżywa swoją trudną historię i aktualnie one obie próbują się spotkać w Waszej relacji. Czasem wystarczy jedno spokojne „rozumiem, że Ci trudno”, by między Wami znów zrobiło się trochę jaśniej.

3 miesiące temu
Paulina Habuda

Paulina Habuda

Dzień dobry, 

 

Myślenie w depresji jest często tak mocno zaburzone, że można wręcz mówić o tym, że depresja nakłada pewnego rodzaju filtr na to, jak odbieramy rzeczywistość. Pani mężu zapewne jest ciężko, i dodatkowo może nie rozumieć co się z nim dzieje i dlaczego te uczucia są takie obezwładniające. Próbując znaleźć wytłumaczenie szuka winnych, a często najłatwiej jest obwinić bliskie osoby.  

Rozumiem też jak trudne i frustrujące może być dla Pani to, że nie jest Pani w stanie pomóc mężowi. I jest to zupełnie naturalne ponieważ problemy psychiczne wymagają pomocy specjalisty. Natomiast proszę pamiętać, że może Pani wymagać od męża aby się leczył. Depresja jest chorobą. Gdyby przykładowo Pani mąż miał cukrzycę, to też pewnie nalegałaby Pani, aby brał leki :). 

Proszę również zadbać o siebie - porozmawiać z psychologiem lub kimś bliskim. 

 

Pozdrawiam,

Paulina Habuda

Psycholog                  

3 miesiące temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Czy to problem mojego niedopasowania do obecnych czasów, rodziny męża? Relacja i jego rodzina przeczy moim wartościom, nie widzę budowania tutaj swojej rodziny.
Witam, w październiku 2021 poznałam mojego męża. Po kilku rozmowach telefonicznych przed pierwszym spotkaniem poinformował mnie, że ma dwójkę dzieci w wieku 15 i 17 lat. Byłam hmm… przerażona. Ja miałam lat 27, a on 38. Jego była partnerka wtedy miała jedno z dzieci. Nie wiedziałam co o tym myśleć, gdyż inna sytuacja by była, gdyby dzieci były z matką. A tak to wiadomo, kiedy ja nie mam dzieci, czułam, że będę ograniczana, nie będę mogła być w 100% sobą, uważać, co mówię i nawet przy seksie myśleć o tym, że obok jest dziecko i ciągle na głowie to, że za drzwiami ktoś jest. Nie jestem osobą wulgarną itd., ale czułam, że ta rola mnie przerośnie. Koniec końców powiedział mi, że dzieci potrafią się sobą zająć, że syn ciągle siedzi na komputerze i ma słuchawki… Zaczęliśmy się spotykać, nic mi nie przeszkadzało, wiadomo, jak to na początku związku, próbowaliśmy zrobić na sobie dobre wrażenie. Ja przyjeżdżałam do niego czasami na noc, on gotował, sprzątał. Czasami wyzywał bardzo na syna, że nic nie robi, ciągle gra, odpuszcza szkołę. Operował taką złością, że go sama uspokajałam. W międzyczasie przyznał mi się, że jest poszukiwany przez policje, ale nawet jeśli policja by go złapała gdzieś to będzie okej wszystko, to było sprzed 15 lat i już dawno przedawnione, ale musi iść do adwokata. Minął nowy rok, czyli 2,5 miesiąca i wrócił z psem ze spaceru z policją. Zgarnęli go, poszedł do więzienia, ja po prostu czułam się jak w filmie, nigdy nie miałam do czynienia z łamaniem prawa, a co dopiero więzieniem… Zostałam u niego z jego synem, psem, po kilku miesiącach przyszła tu jego córka też, bo obydwoje chcieli mieszkać ze mną. Były ciągłe kłótnie o syf w domu, niepomaganie, a ja robiłam wszystko, co mogłam. Odnośnie odsiadki to jeździłam na każde widzenie, wysyłałam pieniądze, robiłam paczki, żywiłam jego dzieci, płaciłam nawet jakieś jego zaległe alimenty na dzieci, kiedy się ukrywał, bo jego była je wyłudziła, gdyż wiedziała, że on będąc poszukiwanym i tak nic z tym nie zrobi. Po roku czasu odsiadki wzięliśmy ślub na jego przepustce. Byłam naprawdę nieszczęśliwa będąc sama, ale wiedziałam, że w końcu wyjdzie i wszystkie nasze plany wejdą w życie. Wyszedł na warunkowe zwolnienie po 1roku i 3 miesiacach. Zmienił się nie do poznania. Zrobił się bardzo agresywny słownie, nasze plany były jednak tylko słowami, by mnie zatrzymać. Zadłużyłam się itd., chodzę do psychiatry, biorę leki, ale czuje, że tu nie pasuje. Będąc w ich domu, ja powinnam się dopasować, ale nie mogę przepalić tego, że jego jedno dziecko nie skończyło szkoły - tylko gimnazjum, jego córka oblała rok, nie pomagają dosłownie nic w domu. A odpowiedź ich to „to nie mój pies, to nie moja szklanka, ja nie będę po nikim sprzątać, tylko po sobie”. Mój mąż ewidentnie sobie z tym nie radzi i kłócimy się o to za każdym razem… Ja mam dość matkowania, zajmowania się nie swoimi dziećmi, mam dość takiego braku empatii czy szacunku, pomocy. Jestem wychowana w religijnej, empatycznej rodzinie, gdzie mając 15 lat robiłam obiad dla całej rodziny, sprzątałam cały dom, a kiedy mama dawała mi pieniądze na wycieczkę, to nie wydawałam nic, żeby mamie oddać. Mój mąż wychowany jest, że jego matka robi za niego wszystko, nawet chleb do pracy i dla niego to normalne, że ja również powinnam to robić. Czuję, że przez to ja jestem hmm.. zawiedziona, sfrustrowana ciągłym syfem, sprzątaniem, gotowaniem (nie mówiąc o tym, że córka jego, np. skarży się jego ex, że robimy obiady tylko dla siebie, to, co my lubimy, a problem tkwi w tym, że ja robię obiad dla wszystkich, ale ona nic nie je, ryby nie je, grzybów nie je, ziemniaków nie je, pomidorów nie lubi, owoców nie lubi), młoda śpi cały dzień, żyje w nocy, nie chodzi do szkoły. Mój mąż mówi, że ja zachowuje się, jakbym miała 70 lat, że mam wyluzować. On też szkoły nie skończył, namawiał córke do jarania zioła, jak byli za granicą (miała 14-15 lat), im więcej tu jestem, tym bardziej czuję, że to nie jest miejsce dla mnie. Bardzo bym chciała mieć swoje dzieci, ale widząc jak mój mąż podchodzi do tematu swoich dzieci, to to jest dla mnie antykoncepcja z nim na lata. Przez ostatni czas tak się zdystansowałam, że w ogóle nie rozmawiam z jego dziećmi, z jego mamą, a z mężem pewne tematy omijam, bo po co się kłócić. Jest teraz na warunkowym zwolnieniu, ale mimo to, co nakazał mu sąd, aby dalej był na wolności, on dalej ma to gdzieś, bo przecież ''on nie ma 70 lat, żeby siedzieć grzecznie w domu". Postanowiłam się rozstać, ale koniec końców stanęło na tym, że idziemy do psychologa dla par, a jeśli nic się nie zmieni, to chcę się rozstać. On mówi, że MOŻE PSYCHOLOG MI PRZEMÓWI DO ROZUMU, BO JA NIC NIE ROZUMIEM. Czasami mam wrażenie, że może rzeczywiście to ja mam złe podejście, może jestem zbyt rygorystyczna, może jestem za bardzo odpowiedzialna… ale kiedy on mnie potrzebował i jego dzieci, to ta odpowiedzialność i robienie czegoś na już, jak ktoś czegoś potrzebował, to wtedy byłam najlepsza. Wiem, że też nie jestem idealna, ale czasami jak już nie daję rady, to nazywam ich PATOLOGIĄ, wtedy mąż bardzo się denerwuje, mówi do mnie, że mam "zamknąć mor**, że mam zamknąć się *****" itd. Chciałabym zaczerpnąć może zdania na ten temat czy za dużo wymagam? Czy może rzeczywiscie ze mną jest coś nie tak? Po prostu porównując go do mojego ojca czy dziadka, to ja widzę przed soba ojca Sebixa spod sklepu i nie mogę tego zaakceptować, że mogłabym dopuścić do tego, że dziecko z mojego łona będzie miało ojca, który będzie je demoralizować. A jego odpowiedź na to zawsze jest, że TERAZ SA INNE CZASY, LEPIEJ, ŻEBY DZIECKO PALIŁO ZIOLO W DOMU NIŻ GDZIEŚ POZA. Mam wrażenie, że zaburza on moje wartości, które były mi wpajane od dzieciństwa i wiem, jaką rodzine chcę stworzyć, a widząc rodzine, jaką tworzy on, to coraz bardziej jestem przekonana, że nie chce być jej częścią. Mam jeszcze nadzieje, że coś się zmieni, jak pójdziemy do psychologa, bo według niego to, co on robi, nie jest patologiczne, jak praca na czarno, komornicy, alimenty, uderzenie syna w twarz, palenie z nim i córką zioła, wszyscy maja podstawowe wykształcenie, nie chodzą do szkoły, maja problem z prawem, kuratorów. Czy to jest coś, co muszę zaakceptować? Nie wiedziałam tego przed ślubem, po ślubie tylko powoli wychodziło to wszystko od momentu jego wyjścia z więzienia, czyli około 8 miesięcy temu. On nawet mi mówił wczoraj, że jeśli ja bym chciała ćpać nawet codziennie, to on by mi nie zabronił tak, jak ja mu zabraniam nawet raz na jakiś czas. Nie wiem co o tym myśleć…może rzeczywiście to ja powinnam wyluzować? Może źle się dopasowuję do czasów, jakie obecnie panują? :/
Jak radzić sobie z zazdrością o przyjaciółkę?

Dzień dobry,

nie radzę sobie z zazdrością o przyjaciółkę. 

Ilekroć widzę, że była gdzieś ze swoją najlepszą przyjaciółką to się wściekam. Jak jej ostatnio mówiłam, że mnie olewa, to ona używa mojej choroby (choruję na padaczkę), jako wymówki, przez co zazdrość tylko się u mnie pogłębia. 

Ostatnio wiele łez przez nią wylałam. Co robić?

Mąż choruje na depresję, nie podejmuje terapii. Wpływa to na moje cierpienie.
W związku jesteśmy ponad 8 lat. Od 4 jesteśmy małżeństwem i mamy 3- letniego cudownego syna, dom bez kredytu, dobrą pracę, wsparcie rodziny. Mąż dwa lata temu dostał diagnozę depresji, jest od tego czasu na lekach. Mimo sugestii dwóch psychiatrów i moich nacisków nie podjął terapii psychologicznej. Nasz związek… umiera… czuję się jak współlokatorka, a czasem jak zwykła gosposia/niańka. On ma czas na realizacje swojego hobby, ja nie. Od zawsze nasze nieporozumienia kończyły się cichymi dniami (nieraz trwały one ponad dwa tygodnie). Osobą, którą zaczyna jakąkolwiek rozmowę jestem ja i tylko ja, on nie ma takiej potrzeby (tak było zawsze). Jestem bardzo zmęczona i zniechęcona tymi komunikacyjnymi trudnościami. Pożycie małżeńskie niemal nie istniej, mimo zachęt i deklaracji z mojej strony. Jemu wystarczy raz na 2,3,5 miesięcy. Rozważam terapię dla siebie lub terapię małżeńska i nie wiem co najpierw…
Partnerka, po znalezieniu koleżanki, zostawiła mnie. Czuję się samotnie.

Mam problem i nie potrafię tego przepracować . 

Byłem w związku partnerskim i zostawiła mnie dziewczyna , byliśmy ze sobą 4 lata . Nie mieliśmy większych kłótni, bardzo dobrze się dogadywaliśmy , lecz problem pojawiły się wraz ze znajomością mojej dziewczyny i jej koleżanki .Większość czasu spędzała w pracy a po niej spędzała z koleżanką, więc do domu wracała późno . Gdy zacząłem zwracać na to uwagę , że mało czasu spędzamy razem, reagowała słowami, że ma prawo się widzieć z koleżanką . Pokłóciliśmy się, więc dałem jej czas na ochłonięcie i nie odzywaliśmy się do siebie tydzień czasu . W tym czasie spędzała go z koleżanką i wracała późno w nocy do domu . Chciałem zakończyć to milczenie, ale usłyszałem, że to koniec i się wyprowadza . 

W dzień wyprowadzki nie robiłem żadnych scen, na spokojnie nawet porozmawialiśmy , powiedziała mi, że zachowuję się, jakbym chciał ją wychowywać . Zabrała swoje rzeczy, gdy byłem w pracy, więc nie widziałem tego, ale mam do niej żal ogromny . Nie mamy z sobą kontaktu już ponad 2 miesiące, a ja dalej bardzo ją kocham i gdzieś w głowie liczę na to, że się odezwie i do siebie wrócimy . Dodam tylko, że w tym samym czasie straciłem wszystkich znajomych i zostałem sam w domu . Pragnę, żeby ktoś mi doradził co robić . Chodziłem na sesje do psychologa, ale podejście było bardzo ogólnikowe i nie ma większej poprawy w tym, co mnie bardzo dręczy.

Czy psycholog pomoże zwalczyć lęk przed nawiązywaniem znajomości z kobietami?
Hej, Czy psycholog będzie w stanie pomóc w zwalczeniu lęku przed podchodzeniem do kobiet i nawiązywaniu znajomości? Pozdrawiam,
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!