
- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina, rozwój i praca
- Chorując na...
Chorując na epilepsję w małym mieście nie mam pracy od paru lat. Rodzina zaczęła mnie z tego powodu dręczyć.
Anna Gwoździewicz-Krzewica
Droga Maju,
bardzo mi przykro słyszeć o Twojej trudnej sytuacji. Twoje uczucia i doświadczenia są ważne, a trudności, z którymi się borykasz, są realne i znaczące. Mogę podejrzewać, że to bardzo frustrujące, kiedy dajesz od siebie tak wiele, szukasz pracy w wielu miejscach i tylko otrzymujesz odmowy. Na dodatek, z tego co piszesz brak Ci wsparcia ze strony rodziny. Niestety epilepsja wciąż budzi wiele negatywnych skojarzeń, przez co osoby na nią chorujące nadal spotykają się z dyskryminacją zarówno przy zatrudnieniu, jak i w samej pracy. Wynika to głównie z braku wiedzy na temat epilepsji i lęku przed nią wśród społeczeństwa.
Czy w Urzędzie Pracy informowali Cię o bezpłatnych stażach? To programy organizowane przez Urzędy Pracy mające na celu umożliwienie osobom bezrobotnym zdobycia praktycznego doświadczenia zawodowego. Staże te odbywają się w różnych firmach i instytucjach, które współpracują z urzędami pracy, a później jest szansa na uzyskanie w nich zatrudnienia. Dostęp do takich staży mają także osoby z niepełnosprawnościami. Czy korzystałaś z bezpłatnej pomocy doradcy zawodowego? Usługa poradnictwa zawodowego jest dostępna w większości Urzędów Pracy dla osób w nich zarejestrowanych. Doradca zawodowy udziela pomocy w wyborze zawodu i identyfikacji mocnych stron, uwzględniając możliwości psychofizyczne i sytuację życiową klientów, a także potrzeby rynku pracy oraz możliwości systemu edukacyjnego.
Wykorzystaj darmowe kursy online do nauki nowych umiejętności. Nawet jeśli nie są bezpośrednio związane z Twoją branżą, mogą one poszerzyć Twoje możliwości i otworzyć nowe drzwi. Może warto też spróbować wolontariatu, za który co prawda nie otrzymujesz wynagrodzenia, ale daje on doświadczenie i może prowadzić do nowych możliwości zawodowych (hospicja, świetlice środowiskowe, schroniska dla bezdomnych zwierząt itd.). Warto zaktualizować swoje CV i list motywacyjny, podkreślając swoje mocne strony i umiejętności. Możesz również zaoferować potencjalnemu pracodawcy i współpracownikom krótkie przeszkolenie z udzielania pierwszej pomocy w sytuacji wystąpienia ataku padaczkowego albo przygotować dla nich krótką pisemną informację krok po kroku, co mieliby robić w takiej sytuacji. Warto też zaznaczyć, że pracodawca zatrudniając pracownika chorego na padaczkę, może uzyskać dofinansowanie z PFRON na zatrudnienie osoby z chorobą szczególną, więc jest to dodatkowy “bonus” dla niego.
Spróbuj ustalić sobie cele na najbliższy tydzień, miesiąc, i rok. Cele krótkoterminowe mogą pomóc Ci zachować motywację, a cele długoterminowe dadzą Ci kierunek i poczucie celu. Celami krótkoterminowymi mogą w Twoim przypadku, np.: umówienie się na spotkanie z doradcą zawodowym w lokalnym urzędzie pracy w ciągu najbliższych dwóch tygodni, znalezienie okazji do wolontariatu w lokalnej organizacji charytatywnej lub przedsiębiorstwie w ciągu miesiąca oraz umówienie się na spotkanie z psychologiem w ciągu miesiąca. Zaś celami długoterminowymi mogą w Twoim przypadku, np. ukończenie kursu online lub bezpłatnego stażu w ciągu pół roku oraz znalezienie pracy w ciągu roku.
Natomiast przemoc psychiczna jest poważnym problemem, który nie powinien być ignorowany. Masz prawo do życia w bezpiecznym i wspierającym otoczeniu. Na niewspierające reakcje członków rodziny możesz zareagować np.: „Rozumiem, że jesteście zaniepokojeni moją sytuacją, ale proszę, pamiętajcie, że staram się jak mogę, aby znaleźć pracę. Moja choroba i ograniczone możliwości w naszym mieście sprawiają, że jest to trudniejsze niż się wydaje. Wasze wsparcie i zrozumienie są dla mnie bardzo ważne, więc proszę, abyście unikali oskarżeń. Zamiast tego, możemy wspólnie poszukać rozwiązań, które pomogą mi w tej sytuacji.” Jednak jeśli czujesz, że Twoje bezpieczeństwo jest zagrożone, zgłoś przemoc na policji. Możesz zadzwonić także na ogólnopolski telefon zaufania dla ofiar przemocy w rodzinie „Niebieska Linia” – numer: 800 12 00 02. Zgłoszenie przemocy to krok w kierunku ochrony siebie i swojego zdrowia. Masz prawo do życia bez przemocy i zasługujesz na wsparcie oraz pomoc w trudnych chwilach.
Myślę, że niezbędna jest w Twoim przypadku pomoc psychologiczna. Psycholog pomoże Ci zrozumieć emocje i znaleźć sposoby na radzenie sobie z nimi, możesz mu otwarcie mówić o swoich uczuciach i lękach bez obawy przed osądem, poczujesz się wysłuchana i zrozumiana, co jest kluczowe dla Twojego zdrowia psychicznego. Psycholog może również pomóc w opracowaniu planu działania, który obejmuje kroki potrzebne do znalezienia pracy. Może to obejmować pracę nad umiejętnościami interpersonalnymi, technikami radzenia sobie z odrzuceniem i wzmocnienie motywacji. W wielu powiatowych miastach działają bezpłatne punkty/ośrodki interwencji kryzysowej, najczęściej przy Powiatowych Centrach Pomocy Rodzinie czy Miejskich Ośrodkach Pomocy Społecznej. Przyjmują tam psycholodzy, pedagodzy, pracownicy socjalni, prawnicy. Kolejki są znacznie krótsze niż do Poradni Zdrowia Psychicznego.
Pamiętaj, że Twoje życie jest cenne i masz prawo do godności oraz szacunku. Nie bój się szukać pomocy i wsparcia w trudnych chwilach. Możesz skontaktować się z numerami wsparcia kryzysowego, takimi jak np. ogólnopolski telefon zaufania dla osób w kryzysie psychicznym: 116 123 (dostępny od poniedziałku do piątku w godzinach 14:00-22:00).
Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia,
psycholog Anna Gwoździewicz
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Waszak
Dzień dobry!
Przeczytałam, że trudno Pani znaleźć zatrudnienie w małej miejscowości. Może warto pomysleć o wzbogaceniu wykształcenia (studia, szkoły pomaturalne, czy kursy). To ułatwia start. Praca online nie musi być oszustwem, można np. prowadzić działalność. Zachęcam do skorzystania z psychoterapii, aby poznać swoje mocne strony, zasoby, odkryć sprawczość. W związku z myślami samobójczymi zachęcam także do spotkania z lekarzem psychiatrą, do zatroszczenia się o siebie.
Utrudnienia ze strony bliskich osób, wywoływanie poczucia winy niestety nie są wsparciem. Proszę spróbować szczerze porozmawiać, z czym się Pani boryka i zacząć stawiać granice. Nikt nie ma prawa Pani krzywdzić. Powodzenia

Zobacz podobne
Witam, jestem w związku nieformalnym od 8 lat.
Zarówno ja, jak i partner jesteśmy po 30, mamy stabilną, dobrze płatną pracę, poczynione inwestycje i możemy sobie pozwolić na kilkukrotne wyjazdy w ciągu roku. Taka sytuacja ma miejsce praktycznie od początku związku. Niby wszystko wydaje się idealne, ale co jakiś czas nachodzą mnie pewne wątpliwości i przemyślenia. Rozpoczynając ten związek, liczyłam na to, że w przyszłości będziemy małżeństwem, stworzymy rodzinę.
Przy rozpoczynaniu znajomości mój partner powtarzał, jak bardzo cieszy go, że mamy wspólne wartości (oboje jesteśmy z tradycyjnych konserwatywnych rodzin).
Po jakimś czasie trwania związku zaczęłam liczyć na oświadczyny. Przy każdym wyjeździe miałam na to cichą nadzieję.
Moje oczekiwania bardzo delikatnie sugerowałam partnerowi. Próbowałam też rozpoczynać rozmowy o dzieciach, gdyż zbliżałam się do 30 urodzin, a nasza sytuacja materialna była bardzo dobra. Byłam zbywana, często te rozmowy kończyły się wymianą zdań, a potem temat zanikał. W efekcie nie wiedziałam co na ten temat tak właściwie myśli partner i jakie ma plany na wspólną przyszłość. Podejmowałam próby wiele razy, ale bezskutecznie. W międzyczasie w naszym otoczeniu pojawiały się śluby i dzieci, a ja czułam, że tkwię w miejscu.
W końcu podczas jednej z rozmów usłyszałam od partnera, że nie obiecywał mi ślubu przed wejściem w związek, że nie zamierza go brać, bo małżeństwa, jakie zna, nie zachęcają go do tego.
W trakcie naszego związku dowiedziałam się, że w przeszłości był zaręczony, miał brać ślub, lecz na krótko przed dowiedział się o zdradzie narzeczonej. Od tego czasu bardzo zmienił swoje życie i z tego, co słyszałam, zmienił mu się także charakter, stał się dużo bardziej zasadniczy, nieustępliwy. Wiem też, że po tym rozstaniu miał jakieś nieporozumienia finansowe z narzeczoną.
Jego podejście do wspólnych finansów zmieniło się tak, że po tylu latach nie mogę namówić go do wspólnego konta, a co miesiąc zbieram rachunki i wyliczam, ile kosztowały nas poszczególne zakupy i opłaty (mieszkamy wspólnie). Pomimo tego, że on nigdy nie przegląda tych zapisków, czuję się z tym okropnie i co miesiąc wszystko szczegółowo rozpisuję. Od momentu jak dowiedziałam się o tym narzeczeństwie i planach ślubu nie mogę pozbyć się uczucia, że nie jestem dostatecznie dobra.
Co jakiś czas nachodzą mnie wątpliwości, że poprzednia narzeczona była w czymś lepsza i dlatego miała zostać żoną. Mam wrażenie, że podświadomie będąc partnerką, staram się być żoną idealną. Żadna z koleżanek tak bardzo nie nadskakuje swojemu mężczyźnie. Z jednej strony pogodziłam się z brakiem małżeństwa, bo nie wyobrażam sobie być z kimś innych, bo nigdy wcześniej nie doznałam takiego porozumienia, jedności zainteresowań. Żaden partner też nie satysfakcjonował mnie także w innych sferach życia. Partner zaraził mnie swoją aktywnością i pasjami i ciągle mało mi czasu spędzanego razem.
Kilka miesięcy temu stwierdził też, że czas już na dzieci więc jesteśmy na etapie zmiany trybu życia badania swojego zdrowia itp. Pomimo tego wszystkiego w mojej głowie co jakiś czas pojawia się myśl o niespełnionych marzeniach dotyczących ślubu i żal o decyzjach, dotyczących dzieci, których nie podjęliśmy wcześniej. Wszyscy nasi znajomi posiadają już co najmniej jedno dziecko, są w zbliżonym do siebie wieku. A my będziemy tak odstawać, będąc najstarszymi z najmłodszymi dziećmi.
Czasem nie potrafię sobie poradzić z wrażeniem, że poprzednia partnerka była miłością jego życia, a ja jestem jej kolejnym egzemplarzem. Gdy się poznaliśmy, byłam do niej lekko podobna w tym samym typie urody, mamy bardzo podobną sytuację rodzinną, a nawet urodziny w tym samym dniu.
Raz, gdy miałam odwagę, powiedziałam partnerowi, że mnie nie kocha tak, jak kochał ją, zaprzeczył i ten temat nigdy już pomiędzy nami się nie pojawił. Poruszany też ostatnio po raz kolejny temat ślubu skończył się stwierdzeniem, że nie mamy środków na ślub, bo niczego nie dostaliśmy od rodziców i musimy sami się dorabiać, że nie ma pieniędzy na ślub, że jakby był sponsor tego ślubu albo ktoś z nas dostał mieszkanie lub pieniądze od rodziców z choć jednej strony to on by dawno ślub wziął i miał dzieci. Na co dzień jestem szczęśliwa, ale bywają momenty, że mam wątpliwości.
Czy jest możliwe do przepracowania, aby pogodzić się z rezygnacją ze swoich marzeń?

