Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mam lekko ponad 20 lat. Nigdy nie byłam w żadnym, nawet dziecięcym czy nastoletnim związku.

Mam lekko ponad 20 lat. Nigdy nie byłam w żadnym, nawet dziecięcym czy nastoletnim związku. Nie ma osób ani cech u innych, które uważałabym za atrakcyjne. Nie wiem nawet, co właściwie to pojęcie oznacza. Nigdy nie podejmowałam żadnej aktywności seksualnej i nie wiem czy w ogóle kiedykolwiek bym chciała. Moje podejście jest zapewne wynikiem molestowania w dzieciństwie oraz dużym przywiązywaniem wagi do możliwych konsekwencji, jakie niesie ze sobą współżycie (przede wszystkim chodzi mi o to, żeby podjąć świadomą decyzję o przyjściu na świat ewentualnego potomstwa oraz odpowiednio przygotować się do bycia rodzicem - zarówno fizycznie jak i emocjonalnie. Żadne zabezpieczenie nie daje 100% pewności, więc podejmowanie stosunków seksualnych bez gotowości na pojawienie się "wpadki" jest dla mnie zwyczajnie nieodpowiedzialne). Gdy tylko pomyślę, że miałabym kiedykolwiek pójść z kimś do łóżka, czuję obrzydzenie i myślę, jaki jest to żenujący i nieakceptowalny dla mnie poziom bliskości. Czy może to świadczyć o aseksualności, nieodkrytej demiseksualności czy jest to jednak w dużej mierze warunkowane moją, jeszcze, niecałkowicie przepracowaną traumą związaną z molestowaniem i poczuciem bycia niechcianym i gorszym dzieckiem?
Anna Dudzińska

Anna Dudzińska

Myślę że stawianie diagnoz po kilku zdaniach, w których opisujesz swoje trudności byłoby nieodpowiedzialne. Podłoże może być złożone i rzadko jest jedyna słuszna odpowiedź na wszystkie kłopoty, o których piszesz. Dopiero pooglądanie każdego z nich może Cię wesprzeć w lepszym rozumieniu siebie i swoich potrzeb.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karina Makara

Karina Makara

Przede wszystkim dziękuję, że zdecydowała się Pani podzielić tym pytaniem. Domyślam się, że nie było to proste. 

Samą tożsamość seksualną pojmuje się jako kontinuum, co implikuje dla wielu osób spore trudności w wyborze odpowiedniej dla siebie definicji. Każdy z nas mieści się gdzieś na tym spektrum, a wpływają na to nie tylko biologiczne czy bardziej specyficznie genetyczne wpływy, ale również różne sytuacje społeczne i role, które w ciągu życia podejmujemy 

Trafnie zauważyła Pani, że trudności, które Pani opisuje, mogą być w dużej mierze powiązane z doświadczeniem wykorzystania seksualnego w przeszłości. Niewykluczone jednak, że także może składać sie na to poczucie bycia aseksualną czy demiseksualną osobą. Warto byłoby dowiedzieć się jak przebiegał Pani rozwój, zarówno biologiczny, jak i emocjonalny i społeczny. Generalnie wywiad rozwojowy (w tym kontekst relacyjny) i ustalenie najbardziej przeszkadzających obecnie trudności byłoby niezbędne. 

Ze swojej strony zdecydowanie polecam konsultacje psychologiczne, a najlepiej- regularną pracę ze specjalistą. Dzięki temu zapewne udałoby się ustalić ważne konteksty oraz zająć się głównym obszarem problemowym- w tym zapewne nieprzepracowaną traumą, o której Pani wspomina.

Trzymam kciuki za rozwiązanie Pani trudności i znalezienie odpowiedzi, która będzie dla Pani pomocna.

 

 

Marlena Wandas

Marlena Wandas

Opisana przez Panią sytuacja wygląda na trudną. Jak najbardziej doświadczenie molestowania, czy wykorzystania w dzieciństwie może mieć istotny wpływ na Pani podejście do relacji intymnych czy sytuacji współżycia. Tak samo jak Pani poczucie bycia niechcianym dzieckiem. Związki intymne wymagają zaufania, otwarcia i powinny sprawiać, że czuje się Pani bezpiecznie. Co do rozważań nad orientacją to zdecydowanie bym się wstrzymała z określaniem jej na tym etapie, właśnie z powodu Pani doświadczeń, które jak Pani wspomina - nie są jeszcze przepracowane. Jest duża szansa, że Pani sytuacja się zmieni, gdy jednak zmierzy się Pani z tą traumą i odnajdzie na nowo sferę komfortu w intymności i bliskości fizycznej. Sugeruję w tym kierunku wsparcie psychologiczne lub proces terapeutyczny. Trzymam za Panią kciuki!

Karolina Białajczuk

Karolina Białajczuk


Twoje uczucia i myśli są ważne i zrozumiałe w kontekście twojego doświadczenia. Wiele czynników, w tym traumy i doświadczenia z przeszłości, może wpływać na nasze podejście do relacji i intymności. Jeśli zastanawiasz się nad swoją orientacją seksualną, warto pamiętać, że to bardzo osobista kwestia i każdy ma swoje unikalne odczucia.

Jeśli odczuwasz dezaprobatę lub obrzydzenie w kontekście myśli o intymności, może to być związane zarówno z traumatycznymi doświadczeniami z przeszłości, jak i z innymi czynnikami. Rozważenie rozmowy z profesjonalistą, takim jak psycholog, może pomóc w zrozumieniu swoich uczuć i wyborze najlepszej drogi dla Ciebie. Pamiętaj, że zrozumienie i zaakceptowanie siebie są kluczowe, niezależnie od tego, jakie uczucia i myśli wyłaniają się w Twoim życiu.

 

Pozdrawiam 

Karolina Białajczuk 

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Czy masturbacja w przypadku braku partnera jest OK? Czy powinna być tylko "wyjściem awaryjnym"?
Dzień dobry, czy masturbacja w wieku 30 lat, w przypadku gdy nie mam partnera i go nawet nie szukam, jest w porządku? Słyszałam od różnych osób, w tym psychologów, że osoba dorosła powinna przede wszystkim szukać partnera seksualnego, a nie masturbować się; że masturbacja powinna być jedynie "wyjściem awaryjnym". Czy rzeczywiście to prawda? Niepokoją mnie te komentarze.
Zakładanie zabawek z sexshopu na genitalia mężczyzn bez ich zgody - jak pomóc osobom z takimi skłonnościami?
Dzień dobry. Mam pytanie: Znam osoby obu płci, których ulubioną zabawą jest zakładanie zabawek z sexshopu na genitalia obcych mężczyzn, (którzy nie mogą ich usunąć, bo np. są kalekami) i sterowanie nimi zdalnie podniecając się. Nie wiem co to za choroba robią to wbrew woli tych mężczyzn. Nie mam bezpośredniego kontaktu z tymi osobami tylko mogę opisać to na czacie lub forum. Jak im pomóc oni nie uważają tego za chorobę i nie chcą pomocy specjalisty. Policja nic nie pomoże, bo są poza wpływem Polskiego prawa.
Jak radzić sobie z partnerem oglądającym pornografię i jej wpływem na związek?
Mój mąż notorycznie, prawie codziennie ogląda pornografię, co powoduje u mnie załamanie i ból, próbowałam się z tym pogodzić na wiele sposobów, nie tracić poczucia własnej wartości ani porównywać się do tego wirtualnego świata, ale jest mi coraz trudniej. Mamy dobrą relację partnerską i często uprawiamy seks, ale na myśl, ze chwilę wcześniej oglądał porno i potem ma zamiar ze mną sie kochać napawa mnie smutkiem, powoduje, że tracę wiarę w siebie, kwestionuję swoją atrakcyjność...rozmawiałam z nim o tym wiele razy, ale on bagatelizuje albo nie widzi problemu, twierdzi, że to nierealne, nie ma znamion zdrady itp. Słyszę, że przesadzam i zaczynam się zastanawiać, czy po prostu tworzę problem, gdzie go nie ma.
Obawy i niepewność związane z kampanią prezerwatyw na igrzyskach olimpijskich
Wiem że to głupie ale przez ostanie kilka dni dużo naczytałam się o tym co dzieje się na igrzyskach olimpijskich i po prostu mnie zamurowało. Chodzi o temat który krąży po całym internecie. Dotyczy kampanii prezerwatyw. Zmartwiło mnie i próbowałam dla siebie usprawiedliwiać ich zachowania np wysokie libido przez treningi lub że są w dłuższych związkach itp. Czytałam też komentarze innych ludzi którzy mieli różne zdania o zaistniałej sytuacji. Przecież wiem od lat jaki jest świat ... W końcu stwierdziłam że to przez środki dopingujące i alkohol na własne życzenie. Zmartwiło mnie że sama nie umiem tego ocenić. Czasami myślę że jakaś forma zazdrości a to najgorsze.
Lęk przed odrzuceniem w związku, kryzys relacji i problemy seksualne po rozstaniu z partnerką
Nie wiem nawet jak zacząć tę wiadomość, tak czuję się rozbity... i zastanawiam się czy to już nie jest dla wielu osób robienie z siebie męczennika i cierpiętnika... i jednocześnie się zastanawiam czy w ogóle czasem coś mówić bo w bliskiej osobie, która też odczuwa głęboko zaczyna być to wówczas ciężarem. Chciałbym powiedzieć i nie bać się, że moja bliska osoba odczuje to jako ciężar... i przez to czasem wolę nie mówić... tutaj nakreślę wprost - jestem w związku który tworzy się już bardzo długo. Ja miałem żonę, moja partnerka miała męża. W sumie to obydwoje jeszcze mamy bo sprawy się toczą. Niestety ja narobiłem trochę błędów, lecz jednocześnie partnerka też nie pozostała dłużna. Każde z Nas niesie w sobie traumy. Każde z Nas czuje swoje krzywdy. Ja już z nich wyszedłem lecz na bieżąco wciąż coś się wydarza. Dwa miesiące temu będąc na wyjeździe oświadczyłem partnerce, że pragnę żyć z Nią do końca życia i ona przyjęła to. Następnego dnia kochaliśmy się, tak jak nie raz gdy byliśmy przy sobie - seks z Nią dla mnie, dla moich wartości, dla mojego umysłu, ciała i serca jest czymś tak perfekcyjnym, tak doskonałym, że jest moim Spełnieniem w każdym tego słowa znaczeniu. Przy tym wszystkim niestety też kłócimy się o różne rzeczy mniej lub bardziej ważne. Ja czuję całym sobą, że Ona jest moim Ideałem. Doskonałością o której nawet nie śmiałem śnić. Bardzo boję się ją stracić. Nie raz już było tak że po kłótni ona się odsuwała, dystansowała i znikała, bez odpowiedzi, ja pisałem, a ona nic. Dzień po Naszej głębokiej rozmowie na wyjeździe i oświadczeniu chęci wspólnego życia ona w powrocie do naszego miasta powiedziała że potrzebuje samotności. Zareagowałem łzami. Nic nie powiedziałem. Wiedziałem że to może być kolejna rozłąka. Tak też się stało. Niestety ta rozłąka została okraszona obecnością przy Niej Jej męża. Każdego dnia po kilka godzin. Był dzień w dzień. A ja zostałem odsunięty. Ufam Jej lecz to było okrutnie ciężkie. Wołałem żeby tak nie robiła lecz to nie skutkowało. Stwierdziłem że będę się pokazywać bo jesteśmy już ze sobą ponad rok w takim trybie. Ona uznała że Ją śledzę. Mimo że ja nie ukrywałem swojej obecności i pojawiania się. Nie mogłem się więcej przez to pokazywać... Jej mąż był dzień w dzień. Zwieńczeniem tego tygodnia w którym był dzień w dzień był ich wspólny wyjazd na cały dzień wraz z ich córką do parku rozrywki (ja też mam dwóch synów). Moja chęć bycia przy Niej, zakończyła się tym, że miałem się nie pokazywać, a ona zdystansowała się jeszcze bardziej czując że widzę czubek własnego nosa a nie pomyślałem o tym jak Ona w tej całej sytyacji się czuła. Tylko, że to nie ja byłem kreatorem tego i nie ja dałem przyzwolenie by się to wszystko wydarzyło. Tylko czy to znowu nie jest myślenie egoistyczne i patrzące tylko na czubek własnego nosa? Nie wiem. Jestem skołowany. Dałem Jej przestrzeń. Było to dla mnie ciężkie. Odzywała się sporadycznie. Rozmawialiśmy o Nas. Lecz Jej przerwy w pisaniu były co raz dłuższe. W końcu na podstawie polubionego przeze mnie jakiegoś posta odnośnie relacji w długoletnich związkach ona uznała że skoro to polubiłem to się z tym utożsamiam i że na bank chodzi mi tym postem o moją byłą żonę. Było to straszną bzdurą ale ja nie dostałem żadnych szans na rozmowę tylko zostałem wywalony ze znajomych wszędzie i poblokowany... nie odzywała się długi czas. Aż w końcu zrobiła to kilka dni temu. Chodzę od ponad dwóch miesięcy na terapię. Sporo się nauczyłem. Przeszedłem też załamanie, trafiając do psychiatry do szpitala i dostałem leki które bardzo mi pomogły. Lecz po Jej zniknęciu ze mną wydarzyło się coś dziwnego. Zamknąłem się w sobie i przestałem fizycznie reagować. Nie było we mnie podniecenia. Nie umiałem. Umiałem tylko gdy pomyślałem o Niej lecz dochodziłem do lęku że ją straciłem i opadałem. Powiedziałem Jej o tym i powiedziałem, że jest to efektem tego odrzucenia ostatniego i wówczas była na mnie wściekła że czuję się odrzucony. Że ja nie powinienem w ogóle tak się czuć i że to nienormalne że ja w ogóle tak czuję. Mój problem gdzieś został pominięty. Gdy Ona do mnie napisała "Idę zaraz na spacer, chcesz pójść ze mną?". Oczywiście poleciałem. Bo Kocham Ją nad swe życie... długo rozmawialiśmy. Odzyskaliśmy kontakt. Doszło do kolejnego spaceru po którym złapał Nas deszcz a najbliżej było do Niej. Przeczekałem deszcz i miałem wychodzić gdy pocałowaliśmy się namiętnie i zareagowałem. Byłem szczęśliwy bo doskonale wiedziałem że Ona jest moim spełnieniem kompletnym. Cieszyłem się jak dziecko i całowałem ją z ogromem miłości. Zaczęliśmy się Kochać. Jestem Nią totalnie oczarowany, Jej ciało jest dla mnie totalnym Ideałem. W trakcie Ona znalazła swoje spełnienie i byłem totalnie szczęśliwy. I gdy ja miałem odnaleźć swoje spełnienie wówczas pojawiła się myśl że ostatnim razem też trzymałem ją w ramionach a następnego dnia już Jej nie miałem. Zadziałał strach. Lęk przed Jej utratą. I opadłem... nie byłem w stanie wrócić. Od razu wiedziałem że to moja wina. Powiedziałem Jej o tym. Wspominałem Jej przecież o tym. Ją dotknęła ta sytuacja. Uznała że to przez Nią. Więc ja nie dbałem o siebie tylko zadbałem żeby tak nie myślała bo to nie jest zgodne z prawdą. Zaczęła budować myśli że to przez to że nie podoba mi się Jej ciało... gdzie doskonale wie że to nieprawda i że jest moim ideałem. Dorzucała że z moją byłą żoną tak nie miałem więc to żona raczej była moim ideałem i że to ona była lepsza od Niej... ja dbałem w całej tej sytuacji by koić Jej zranienie, Jej ból. Tłumaczyłem że to wszystko przez moje lęki. Że to jest moja wina i że ja potrzebuję już stabilności, gruntu i fundamentu jakim jest życie wspólne z Nią. Nie działało. A wręcz przeciwnie. Mówiła tylko o tym że ona jest gorsza i że ma straszne ciało. Ja mówiłem Jej że nie reaguję na nic innego jak tylko na Nią więc mi stwierdziła że skoro tak mówię to musiałem w takim razie z kimś innym próbować i chciała żebym był z Nią szczery... to wszystko były raniące mnie zdania. Jestem Zakochany w Niej do szaleństwa. Nie ma nikogo innego a kochać się nie potrafię bez miłości... te Jej myśli zaczęły mnie boleć. Powiedziałem Jej o tym. Że czuję to jako zamach na moją miłość do Niej. I usłyszałem że nie szanuję Jej emocji i uczuć. Że bagatelizuję. Że skoro Jej emocje i uczucia krzywdzą mnie to w takim razie ona więcej ich nie okaże. To mnie poprostu rozwala. Ja szanuję i kocham i tulę Jej emocje i uczucia i bóle. I akceptuję. Lecz czy naprawdę mam pozwalać na to by rozbudowywać tak daleko myśli? Bo ja chciałem wyciągnąć Ją z tych nieprawd... czy ja zrobiłem źle? Czy powinienem się inaczej zachować? Co powinienem zrobić? Ja ją tak Bardzo Kocham... zrobię dla Niej wszystko. Nauczę się Jej odczuwania. Lecz potrzebuję zrozumieć. Potrzebuję żeby była a po całej tej sytuacji znowu się odsunęła i zdystansowała... czy to wszystko jest tak jak powinno? Co ja robię źle? Błagam niech mi ktoś pomoże i jeśli serio to ze mną jest coś nie tak to niech mnie ktoś naprawi... zrobię dla Niej wszystko...
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.