Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mąż jest bardzo krytykujący, a jego zachowania wyglądają, jak z ciężkiego dzieciństwa. Co mam zrobić?

Mam problem. Mąż zachorował na depresję kilka lat temu, temat się ciągnie, bo psychoterapia na NFZ, mam wrażenie, że poprawa jest, ale niewielka. Objawami depresji była apatia, brak apetytu, senność, i od dłuższego czasu czepianie się o wszystko. Jak już zdiagnozowana była depresja i wjechały leki to była drastyczna zmiana, bez czepiania, docenianie mnie - mimo męża złego samopoczucia, czułam się doceniona. Po czasie terapii i brania leków, znowu słyszę pretensje, że bałagan (choć był czas, że mąż sam mówił, że ma wywalone w bałagan - mamy remont domu już długi czas i nie da się mieć porządku, bo mało miejsca, wszystko na kupie, ale staram się w miarę, żeby było jak w normalnym domu). Doszło czepianie się córki, bo tego nie robi, prania sama nie zbierze, a to gary w zlewie. I tak nie jest ciągle, rozmawiamy szczerze, zwierzamy sie sobie, ale nadchodzi moment czepialstwa i mam dość. W dzieciństwie mąż musiał ciągle sprzątać w pokoju, miał przydzielane zadania domowe i mógł wyjść, jak skończy, ojciec był „trudny” chociaż teraz stara się nadrobić. Ale nadal potrafi się czepiać wszystkich, męża, swojej żony, tylko córkę jedyną traktuje jak jajko, bo ona umie się mocno postawić, Jak to wszystko ugryźć? Myślę, że ma to spore korzenie w dzieciństwie, bo jednak widzę takie same zachowania jak z opowieści męża. Jest mi totalnie przykro, pracuję we własnej firmie, tyram niczym na na 3 etaty- tyle obowiązków do wykonania w 8-9 godzin dziennie to psychicznie jestem dojechana, wracam do domu, coś zrobię i siadam , bo brak mi sił. I słyszę „ja robię, a ty siedzisz” „chociaż byś zrobiła to czy tamto”. Weekendy sprzątam całe dnie, gotuję, piorę itd. I mąż umie też docenić, mimo to ja nie czepiam się, nie krytykuję, jak nie ma siły mówię - siądź i pierdziel robotę w domu… nie zając, nie ucieknie. Nie ma tak, że wypominam, że tego nie zrobil czy tamtego… Czy to depresja? Charakter? Czy wpływ ojca „troche tyrana”?
Magdalena Banaś

Magdalena Banaś

Pani Magdo, 

Na początku procesu psychoterapeutycznego z pewnością mąż mógł starać się bardziej- zauważać, doceniać, wpływać na atmosferę w domu. Obecna sytuacja może być „wypadkową” wszystkich czynników, które Pani wymieniła:  może być impas w procesie terapii, nawrot stanów depresyjnych (razem z początkiem jesieni bardzo często u pacjentów depresyjnych objawy nasilają się), ale także cechy dominujące w jego osobowości.  Partnerzy osób z problemami są ich lustrem, widzą więcej objawów niż sama osoba dotknięta chorobą. Depresja jest bardzo trudną do uchwycenia chorobą. Wybuchy złości (w tym czepialstwo), drażliwość mogą być oznakami nawrotu choroby. Na pewno warto starać się o spokój i nie normalizować tych objawów.

 Warto zadbać o siebie i stawiać wyraźne granicę, mówić o swoich uczuciach na bieżąco (w momencie pojawienia się problemowego zachowania), zwrócić uwagę kiedy staje się bardziej „czepliwy”.

Magdalena Banaś - psycholog, psychoterapeuta w trakcie szkolenia 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Małgorzata Korba-Sobczyk

Małgorzata Korba-Sobczyk

Dzień dobry Pani Magdo

 

Początkowo Pacjent w trakcie procesu  inaczej  jest zaangażowany w leczenie i czasem efekty spotęgwane są przez to,że sam widzi poprawę w swoim samopoczuciu , jego nastrój udziela się też innym z domowników. Czynniki takie jak osobowość, doświadczenia z dzieciństwa i relacje rodzinne mogą również wpływać na sposób, w jaki mąż się zachowuje.

Ważne jest, aby rozmawiać z mężem o jego samopoczuciu i zachowaniu. Może warto zapytać, czy nadal czuje się dobrze podczas terapii i czy leki pomagają mu w radzeniu sobie z objawami depresji. Jeśli nie, może warto   zasugerować  aby skonsultował się z lekarzem aby omówić inne opcje leczenia.
Opiekowanie się osobą z depresją może być trudne i wymagać dużo energii. Może warto rozważyć terapię dla siebie, aby nauczyć się radzić sobie z trudnościami i znaleźć sposób na utrzymanie równowagi w życiu.

 Proszę ustanowić zdrowe granice i komunikować swoje potrzeby. Jeśli czuje Pani , że jest przeciążona pracą i obowiązkami domowymi,  proszę powiedzieć o tym mężowi. Możecie wspólnie znaleźć rozwiązanie, które będzie dla obu stron satysfakcjonujące. Rozmowa  i wzajemne zrozumienie  są bardzo ważne w budowaniu zdrowej relacji

Ważne jest również, aby dbać o siebie i swoje zdrowie psychiczne.  Proszę pamiętać, że nie jest  Pani odpowiedzialna za samopoczucie męża i nie może go Pani  "naprawić". Może Pani  jednak oferować wsparcie i miłość, jednocześnie dbając o swoje potrzeby.

 Pozdrawiam 

 Małgorzata Korba-Sobczyk
 

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z różnicami w podejściu do chorób dzieci w związku?
Mam nadzieje, ze przypadkiem nie duplikuje pytania - poprzednio chyba nie udalo sie go zamiescic. Moja dziewczyna ma dzieci. Kiedy jedno z nich jest chore - ma zwykle przeziebienie, bol gardla dla mnie nic szczegolnego sie nie dzieje - wlasciwie nic nadzwyczajnego - kazdy czasem jest chory. Myslalem, ze porada pod tytulem zrob herbate z cytryna, imbir… nie faszeruj jeszcze tabletkami bo nic sie nie dzieje - myslalem, ze to pomoze jednak odwrotnie ona sie doslownie wscieka na mnie i nie wiem co ja mam robic w takiej sytuacji - na pewno nie moge byc soba. Dla niej swiat sie wali a dla mnie jest to poprostu absurdalne. Nawet jak powiedzialem “milego wieczoru” uslyszalem w glosie “JAK NIBY MA BYC MILY SKORO wlasnie zawalil sie swiat. Nie rozumiem tego nie chce sie klocic ale nie chce tez sam siebie blokowac
Mieszkam z córką w miejscu związanym z rodziną mężczyzny, od którego chcę odejść. Co robić?
Witam, postanowiłam odejść od mężczyzny, który podczas kłótni przekracza wszelkie granice (nie potrafię przestać go kochać ), aktualnie zostało mi pożyczone mieszkanie i samochód ( od jego Cioci ) w tym wszystkim jest 5- letnia córka, która nie chce iść na noc do niego , mówi , ze pójdzie tylko ze mną i pyta, kiedy znów będziemy razem. Nie wiem co mam robić , mówić .
Jak radzić sobie z brakiem więzi emocjonalnej z dziećmi partnerki w związku na odległość?
Witam, jestem w zwiazku na odleglosc, parnterka posiada dwojke dzieci. Mam wrazenie, ze chcialaby abym zwiazal sie z nimi emocjonalnie - czasem pyta dlaczego ja sie w ogole nie interesuje jej dziecmi. Szczerze one po prosru mnie nie interesuja - nie chce na sile udawac a podejrzewam, ze nigdy naturalnie to u mnie nie powstanie. Moja ewentualna zmiana miejsca zamieszkania wiaze sie z znacznym obnizeniem finansowej jakosci zycia dla mnie samego i tym bardziej nie czuje sie dobrze z ewentualnym dzieleniem sie na cele zwiazane z jej dziecmi - ich ojcowie zyja… jest wiecej kwestii zwiazanych z czasem, ktorego mam wrazenie w ogole dla siebie samego nie bede miec a wydaje mi sie, ze fundamentem zwiazku jest pytanie o potrzeby partnera i wspieranie go w dazeniu do szczescia - tutaj raczej zycie mialoby polegac na spelnianiu potrzeb dzieci ktore nie sa moje.
Dzień dobry, nie wiem, co robić, jestem strasznie smutna i zagubiona.
Dzień dobry, nie wiem, co robić, jestem strasznie smutna i zagubiona. Mam 40 lat, a partner 42. Poznaliśmy się 1.5 roku temu. Okazało się, że jest w trakcie trudnego rozwodu. Była żona zdradzała go i zostawiła dla innego, mają córkę 11 lat. Na początku byliśmy przyjaciółmi, nie miałam w stosunku do niego żadnych planów. Z czasem zbliżyliśmy się i zostaliśmy parą, niestety nieoficjalnie, ponieważ przez jego rozwód musieliśmy się ukrywać. Pomimo trudności spotykaliśmy się, on bardzo się starał, pisał codziennie rano miłego dnia, jak się czuję, wieczorem jak mi minął dzień i zawsze dobranoc. Rozmawialiśmy przez telefon codziennie godzinami, była namiętność, pożądanie, czułość, zależało mu, bardzo się starał, czułam się wyjątkowo. Z czasem zakochałam się, czego najbardziej się bałam. Miałam wrażenie, że on też był zakochany, tak się zachowywał. Spotykaliśmy się w weekendy, ponieważ on jest kierowcą tira. Ja też mam córkę, z czym on nie ma kompletnie problemu, bardzo lubi dzieci. Niestety od miesiąca zaczął się oddalać, zdystansował się, nie pisze już tak często, nie dzwoni. Owszem odezwie się codziennie, napisze smsa, ale to już nie to samo co było. Zawsze w weekendy dzwoni, chce się spotkać, ale czuję, że oddala się ode mnie, czuję, jakbym to ja starała się bardziej. Ostatnio podczas rozmowy mówił, że zasługuje na kogoś by mnie kochał, ale on na razie nie jest we mnie zakochany, po złych przejściach z byłą żoną nie potrafi się zakochać, a bardzo próbuję. Że zależy mu na mnie i nie chce mnie zranić. Mówił, żebym nie myślała za dużo i nie nakręcała się tym, co powiedział, że czas pokaże. Że on nie kończy związku. Nie wiem, co mam myśleć, bardzo mi na nim zależy, zakochałam się. Mówi, że gdyby nie chciał, to by go nie było ze mną co weekend, że jest mu ze mną bardzo dobrze, dogadujemy się, mamy wspólne zainteresowania pasje, zawsze jest czuły, przytula mnie na pożegnanie, całuje. Boję się, że jestem tylko plastrem na jego zranione serce lub osobą, którą wzmacnia go po ciężkim rozstaniu. A może ja źle interpretuje jego zachowanie. Wiem na pewno, że kiedyś starał się bardzo, świata nie widział poza mną. Jak mam rozumieć jego dystans. Proszę pomóżcie, bo dziennie chodzę przybita, myślę o nim cały dzień, nie umiem inaczej.A może dać mu czas, zdystansować się, chociaż to trudne:-( Nie chce go stracić.
Jak sobie poradzić z bólem po zerwaniu i zazdrością o byłego partnera?
Partner dwa razy ze mną zerawał. Pierwszy raz z powodu mojego stanu psychicznego. Bardzo mnie wspierał... ale było mu ciężko Potem wrociliśmy do siebie i... znowu złamał mi zerce. Jestem osobą bez przyjaciół. Męczy mnie nostalgia, nawet małe rzeczy takie jak szkic z ,,tamtego dnia" powoduje u mnie płacz. Obecnie jesteśmy przyjaciółmi. Partner znalazł nowego partnera i... pisze mi o tym, jak przy nim płacze. Jak się boi odrzucenia. A ja? Czuję się jak śmieć. Jestem brzydki, obrzydliwie głupi, mam zero umiejętności społecznych. Mam problemy, leczę się psychiatrycznie. Za każdym razem, gdy on pisze do mnie o partnerze popadam w okropną beznadzieje i... chyba zazdrość. Mam za złe, że tego nie przeżywa jak ja. Że pisze mi, że się boi... ja też sie bałem. I to się spełniło. Wspieram go, choć czuję się jak darmowy psycholog. Zależy mi jednak na nim. Ale ciągle czuję, że nasz kontakt słabnie i ponawia się tylko, gdy on potrzebuje słów wsparcia. Obecnie ryczę, ryczę, bo przeżywam to już dwa lata. Ryczę, bo mam w głowie te nasze wszystkie chwile. Nie umiem sobie z tym poradzić. Często chcę po prostu umrzeć aby uciec od tych emocji. Czy jednak zerwanie kontaktu byłoby... dobre? Bardzo mi na nim zależy, ale to mnie... dusi, sprawia, że obsesyjnie myślę o tym, jak się przytulają. Jak czule się całują. Czuję się zszargany, porzucony. Nie wytrzymuję. Kiedy to w końcu minie? Co pomaga ukoić ten rozrywający ból i tęsknotę?
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.