Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz
Dobry wieczór. Mam problem. Mieszkam z mężem i jego rodzicami. Niby mamy poprawnę relacje. czasem zdarzają się sytuacje że teść odbiera córkę ze szkoły. I to jest chyba jedyne o co że tak powiem prosimy teściów. Teściowa uważa że jako jej dzieci mamy obowiązek robić dla nich wszytsko. Poprostu przychodzi i mówi że trzeba obciąć jej paznokcie, umyć okna, odebrać leki,coś posprzątać. Ostatnio chciałam zrobić sobie wyniki musialam być w przychodzi dużo wcześniej niż o godzinie której zawożę córkę do szkoły. Zapytałam teściowej czy teść nie będzie jechał następnego dnia na zakupy. Oczywiście nie wiedziała. Zapyta. Później dostałam od niej wiadomość że może ja zawieść. Następnego dnia po wynikach teściowa zaczęła rozmowę że robię jakieś podchody zamiast powiedzieć ,,że chce zrobić wyniki i że muszą zawieść córkę.,, Wydaje mi się że jestem cierpliwa osoba. Mimo że naprawdę czasem nie mam ochoty czegoś robić nie odmawiam im. Zrobię to a później targają mną nerwy. Takich sytuacji jest dużo. Ja je w sobie trzymam. Aż wkońcu wybucham. Chciałbym wiedzieć czy ze mną jest naprawdę coś nie tak? Czy ja potrzebuję pomocy specjalisty? Bo taka radę dostałam od teściowej.
TwójPsycholog

TwójPsycholog

Dzień dobry, wygląda na to, że sytuacja Panią meczy - zarówno bezpośrednio to, co się dzieje w Pani rodzinie, jak i emocje, które wtedy się w Pani kumulują. Psychoterapeuta mógłby Pani pomoc zrozumieć to, co się z Pani dzieje, uporządkować uczucia, radzić sobie z tym, co trudne, stawiać granice, kiedy Pani czegoś ewidentnie nie chce, a jednak się na to godzi. Psychoterapia nie jest stygmatem, że „coś jest z Panią nie tak”, ale odpowiedzialną formą zadbania o siebie. Zachęcam do wyboru specjalisty na naszej stronie. Pozdrawiam Magdalena Bilinska -Zakrzewicz 

2 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zobacz podobne

Brak szacunku od partnera, wbijanie mi szpileczek, zdrada. Ja w tym wszystkim czuję się beznadziejna, niewartościowa.
Jestem beznadziejna. Moją wartość definiuje mój partner. Nie jestem dla niego dość dobra, pomimo że się staram. Jak go poznałam, byłam atrakcyjną i pewną siebie kobietą. Teraz mam juz 47 lat, moja uroda minęła. Nie mam fajnego hobby, nie chodzę na siłownie, nie uprawiam sportu, jestem zwyczajna, bo lubię czytać książki i tańczyć. Pracuje na pełen etat, w domu mam normalnie czysto, proste obiady gotuję na zmiane z moją mamą, która z nami mieszka. Jestem przeciętnie bogata i przeciętnie mądra. Moj partner nie pije, czasem dołoży się do wydatków związanych z domem, zwali węgiel, narąbie drzewa, skosi trawnik. Jak sie pokłócimy to on pierwszy przeprasza, bo kocha mnie. Niby fajnie, ale on lubi wbijać mi szpileczki. Nie mówi wprost tylko takie niby żarciki. Zawsze znajdzie coś czego nie zrobiłam, albo mogłam zrobić lepiej. Kiedyś miałam siły mu odpyskować, dziś mnie to zwyczajnie boli. Ostatnio, choć go nikt nie pytał, poinformował grono naszych znajomych, że mam bobra między nogami. A kiedy posprzątałam cały dom, ale nie zdążyłam wyrzucić śmieci, to on wszedł i skomentował tylko "piękny ten kosz". To są takie nic nie znaczące uwagi. W gronie znajomych jak mi ktoś zada pytania to on sam odpowiada nie dopuszczając mnie do głosu. Ostatnio zauważyłam, że sie zrobiłam jakaś inna. Nie mam siły ciągle wyznaczać granic, nie mam siły walczyć o jego szacunek i zwracać mu uwagę, że tak się nie mówi, nie robi. Nie mam siły też w relacjach z innymi ludźmi. W pracy czuję się gorsza, wstydzę się siebie, nie lubię się już odzywać. Jestem kierownikiem, a zaczynam się zachowywać jak stażysta. Jestem taka beznadziejna. Nie ufam nikomu. Jak ktoś jest dla mnie miły, to sie czuje niezręcznie. Nie wiem jak odzyskać dawną siebie. Co zrobić, żeby niewinne uwagi partnera nie bolały mnie. Żebym je szybko zapomniała. Dodam jeszcze, że mój partner lubi mieć kogoś na boku. Zdradzał mnie wielokrotnie. Kiedy sie o tym dowiedziałam wyrzuciłam go z domu, ale przez 30 dni wysyłał mi bukiety i przepraszał, więc dałam mu szansę. Obecnie nie wiem czy kogoś ma. Możliwe, ponieważ znowu nie sypia ze mną od wielu tygodni. Ale nawet jakby miał to i tak bym mu przebaczyła, bo teraz zdecydowanie nie chcę być sama, a on nie jest taki zły. Może to nie partnera wina? Nie wiem dlaczego czuję się taka beznadziejna. Proszę o jakieś rady. Pozytywne afirmacje nie pomagają. Ja w środku cała się trzęsę. Nie wiem jak mam odzyskać siły, Może powinnam brać jakieś leki na uspokojenie?
Partner przyznał się do kłamstw i seksu z byłą żoną, jednak wtedy mieliśmy przerwę w związku. Znów jesteśmy razem, a ja nie umiem sobie z tym poradzić.
Jestem w związku z 13 lat ze starszym mężczyzną, byliśmy ze sobą od maja 2022r. do lutego 2023r. Przez ten czas byłam bardzo o niego zazdrosna, o koleżankę z pracy (pracowaliśmy razem na zmianie ), o byłą żonę, bo tam do niej chodził (niby do dzieci ) rozmawiali ,pili kawkę ,mówił jej o naszych problemach Okłamywał mnie, że jest u swojej matki, a w tym czasie był u niej. Wchodził do niej głównie jak odprowadzał dzieci do domu . W końcu docierały drobne rękoczyny, ja jeszcze gorzej byłam zazdrosna . Rozstaliśmy się właśnie w lutym 2023r. Zmieniłam wtedy zmiane w pracy. Po prawie 2tyg odezwał się do mnie, to był marzec 2023 ,że nie umie beze mnie żyć i że mnie kocha i nikogo tak nie kochał (był wcześniej raz , rozmawialiśmy, zaproponował koleżeński sex, odmówiłam ), ja się tak ucieszyłam, czekałam aż się odezwie z taką nowiną ,że mnie kocha, bo też go kocham i spotykałam się z nim znowu. Po paru dniach od spotykania przyznał się , po mojej ingerencji, żeby prawdę powiedział . Przyznał się ,ż e chodził do byłej żony od rozstania i był raz u niej na noc, wcześniej pili alkohol , uprawiał z nią sex ... A wtedy dzień wcześniej jak z nią to zrobił, przyszedł do mnie normalnie po koleżeńsku porozmawiać, proponował mi koleżeński sex pijany ,ja się nie zgodziłam .. Ale jednak mimo że mi wbił nóż w plecy, to jednak nie byliśmy razem, to nie zdrada . Ale dziwnie się z tym czułam i nadal czuję , bo nadal z nim jestem i mamy 2 miesięczne dziecko . A ja nie potrafię o tym zapomnieć i mu to wypominam ciągle .. nie wiem co z tym zrobić . . Mogłam wcześniej jak jeszcze nie zaszłam w ciążę go po prostu odrzucić. Dodam, że już do niej nie wchodzi do domu nie mają kontaktów. Rękoczynów nie ma, ale nie umiem sobie z tym poradzić , a już minął rok od tych zdarzeń.
Jak radzić sobie z ignorowaniem w towarzystwie przez męża?

Piszę z zapytaniem: jak można poradzić sobie z ignorowaniem w towarzystwie szczególnie przez męża? W domu wszystko fajnie, tylko jak mamy iść gdziekolwiek, gdzie będzie chociaż dwoje ludzi, ja się już przed tym spotkaniem denerwuję, bo mój mąż będzie mi ciągle przerywał w rozmowie, dokańczał moje historie, nie słuchał tego, że ja coś w tym czasie opowiadam, tylko wchodzi ze swoją opowieścią albo nagle musi o coś wszystkich zapytać ! Jesteśmy razem 13 lat, i ta jego cecha ciągłego bycia w centrum mnie już tak denerwuje, że już nie mam siły. Tyle razy prosiłam, mówiłam, że to mnie rani, że czuję się ignorowana, nieważna.... A najgorsze jest, to, że ludzie za tym idą i równie dobrze w ogóle mogę nie przychodzić, bo po co skoro jestem tylko jakimś tłem... Mamy dziecko, drugie w drodze, pomimo tego naprawdę jesteśmy fajną parą, ale jak tylko mamy iść np. na wesele, to ja już widzę, jak on lata po wszystkich znajomych i rodzinie, bo on musi się przywitać, ja stoję gdzieś tam z dzieckiem, potem jak mu mówię, że poszedłeś sam toon: no.myslałem, że idziesz za mną.... Brakuję mi tego, bycia jego partnerka, żoną w towarzystwie. Jak patrzę na inne małżeństwa, to jednak na takich imprezach siedzą razem, tym bardziej, jak mają dzieci. Ja rozumiem, że przecież to jest okazja do rozmów, oczywiście no ale nie tak, że wchodzimy razem, a ona pojawia się na chwilę zjeść, a potem dalej szuka, aby z kimś pogadać i tylko palcem mnie pokazuje, że tam siedzi żona....

Jak radzić sobie z poczuciem znudzenia i braku zaufania do ludzi?
Odczuwam ciągłe znudzenie życiem, ale to nie jest powierzchowne znudzenie, tylko wynika z niemożliwości zaspokojenia swoich potrzeb. Naprawdę życie to błędne koło, nie wiem jak inni dają radę. Gdy wychodzę sama, czyli w większości, nudzę się szybko i męczę, bo z czego mam czerpać energię? Raczej od ludzi. Ale relacje są trudne, wielu ludzi nie chce wchodzić w nowe relacje, a często ludzie są toksyczni, zawodzą. Chcę poznać nowych ludzi, chociaż ostatnio poznałam kilka koleżanek, to żadna z nich nie wykazała wzajemności. Poznałam przystojnego mężczyznę - miał obrączkę, ale flirtował ze mną. Przykro mi, że ciągle doznaję jakichś hamulców. Wcześniej poznałam faceta, który już jest w związku, o czym się dowiedziałam ale oczywiście nie od niego. Jak żyć wśród ludzi jak ciągle jest coś nie tak ?! Kilka lat temu poszłam na zajęcia taneczne. Wchodzę do budynku i prowadząca nawet nie odpowiedziała mi na dzień dobry. Potem w trakcie zajęć ciągle czepiała się jedynie mnie. Żałuję, że nie wyszłam. Co chwila miała jakieś uwagi co do tego jak stoję, ruszam się. Doznałam takiego zawstydzenia, upokorzenia, że teraz już nie mam zaufania żeby pójsć na zajęcia taneczne, nawet gdzieś indziej. Dawno nie byłam na zajęciach hobbystycznych, bo nie ufam. Boję się, że znowu ktoś mnie zawiedzie i ja zmarnuję pieniądze. Ostatnio facet z restauracji, do której chodziłam przez rok po jedzenie na wynos zaczął zadawać mi personalne pytania, a gdy po czasie zauważył, że nie jestem nim zainteresowana, któregoś razu gdy zadzwoniłam zamówić jedzenie był bardzo niemiły aż w końcu naskoczył na mnie i od teraz już tam nie chodzę. Próbowałam odnowić kontakt z koleżanką z liceum - umówiłyśmy się na konkretny dzień - zapytałam o której i gdzie się widzimy. Nie odpisała. Podałam kilka przykładów, ale tego jest więcej. Nie wiem jak iść dalej przez życie , nie mam zaufania do ludzi, przez co często czuję znudzenie, zniechęcenie, irytację, bo przecież zasługuję na zdecydowanie więcej. Naprawdę czuję, że chcę nacisnąć gaz z całej siły ale jednocześnie włącza się hamulec i to nie z mojej strony, tylko z życia.
Witam, jestem w moim pierwszym związku, półtora roku i od paru tygodni, może miesiąca, nie wiem, co czuję czy na pewno to ta osoba
Witam, jestem w moim pierwszym związku, półtora roku i od paru tygodni, może miesiąca, nie wiem, co czuję czy na pewno to ta osoba, czy na pewno ją kocham, często myślę nad rozstaniem się, ale co, jeśli będzie gorzej, albo co, jeśli nie znajdę nikogo więcej, lub co jeśli sytuacja się powtórzy. Miałem identyczną sytuację 2/3 miesiące temu, ale udało mi się z tym poradzić, albo po prostu zapomnieć. Moja dziewczyna jest sympatyczna, miła, ogólnie partner "idealny", ale ostatnio tak, jak napisałem wyżej, nie wiem, co czuję, często myślę nad rozstaniem, nie wiem czy podoba mi się fizycznie. Czasami wolę spędzić czas ze znajomymi lub spędzić go sam niż z dziewczyną. Codziennie rozmawiamy przez telefon. Jak patrzę w przyszłość, nie widzę tego dobrze. Ciężko jest mi podjąć ten temat, bo jest bardzo wrażliwa i boję się jej reakcji. Czasami zazdroszczę znajomym, którzy nie mają drugiej połówki. Nigdy nie byłem tak zagubiony i nie wiedziałem co robić, co myśleć, nie chcę podejmować decyzji zbyt pochopnie. Mam 17 lat, dużo do 18 mi nie brakuje, więc myślałem, żeby wstrzymać się do tego czasu i udać się do psychologa (poszedłbym teraz, ale nie chcę prosić rodziców).
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!