
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Relacja tak ważna,...
Relacja tak ważna, że aż powoduje u mnie napięcie i trudności. Uzależnienie emocjonalne.
Mam problem z uzależnieniem emocjonalnym od znacznie starszej koleżanki. Dała mi matczyne uczucia i wsparcie, których od matki nie dostałam. Gdy długo się nie odzywa albo nie lajkuje mi relacji na fb czuję strach, że na mnie obrażona albo, że kontakt właśnie się zrywa, gdy odpisuje lakonicznie również jest mi cięzko. W trudnych momentach kontakt jest intensywny np problemy w pracy czy pobyt w szpitalu, czasem na siłę wymyślam problem byle tylko mieć ją blisko. Był moment gdy chyba za mocno ją przytłoczyłam i trochę mi swojego powiedziała, co mnie zraniło, niemniej jednak dalej obie strony chciały kontynuować znajomość. Gdy się nie odzywa czuję smutek, bóle głowy, nawet zaburzenia snu, bardzo cierpię. Chcę się z nią spotkać na mieście na kawie, ale nie wiem jak zareaguje i czy sie nie pogniewa, więc wole sie nie wychylać z tym, czekam na jej ruch...Aczkolwiek nieraz podkreślała, że na jej wsparcie zawsze mogę liczyć, tylko wiadomo, nie chcę tego nadużywać. Nie umiem sobie z tym poradzić, relacja dla mnie ważna a jednocześnie pełna napięcia.
Maja
Beata Matys Wasilewska
Dzień dobry
Uczucia jakie przezywasz są naturalne w sytuacji gdy po raz pierwszy ktoś w życiu okazuje nam troskę, empatię i pomoc. Wdzięczność za ten gest może mieszać się z pragnieniem doświadczenia bliskości i poznania osoby, która nam okazała troskę.
Prawdopodobnie doświadczyłaś odrzucenia ze strony bliskich w swoich życiu także w tej relacji wkradł się lęk przed byciem odrzuconą.
Aby wasza relacja mogła rozwijać się prawidłowo w szczerości i bez niszczących zależności warto byś porozmawiała o swoich odczuciach z koleżanką. Opowiedziała o tym, że zależy ci na waszej relacji ale jednocześnie nie chciałabyś jej osaczać czy przytłaczać swoimi problemami. Warto określić formę komunikacji by nie frustrować się gdy nie od razu otrzymasz od niej odpowiedzi czy lajki.
Jeśli czułabyś, że taka rozmowa może być dla ciebie za trudno warto byś umówiła się z terapeutą tak by skupić się na tym co ciebie blokuje, jakie emocje warto przepracować by odzyskać wiarę w siebie i jak otworzyć się na zdrowe relacje.
Pozdrawiam
Beata Matys Wasilewska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Karolina Bobrowska
Dzień dobry,
Z opisanej przez Panią sytuacji wynika, że relacja z tą osobą pełni dla Pani bardzo ważną funkcję - wypełnia lukę po doświadczeniu braku wsparcia ze strony matki. To naturalne, że może pojawić się silne przywiązanie, jednak kiedy przeradza się ono w zależność, naturalnie pojawiają się trudności takie jak lęk i smutek oraz dolegliwości z ciała jak bóle głowy, czy problemy ze snem. Ważne jest, aby przyjrzeć się:
Czy poczucie własnej wartości i Pani stabilność jest zależna od reakcji koleżanki?
Co dokładnie daje Pani ta relacja?
Jakich potrzeb dotyczy?
Czego najbardziej Pani się obawia?
Zachęcam do chwili zatrzymania i zapisania sobie odpowiedzi na te pytania, a następnie spróbować znaleźć inne sposoby na zaspokajanie potrzeb. Warto rozważyć profesjonalne wsparcie w kimś, kto pomoże Pani zrozumieć swoje emocje i reakcje na nie oraz znaleźć sposób na wzmocnienie siebie, bez uzależniania się od relacji z jedną osobą.
Pozdrawiam serdecznie :)
Karolina Bobrowska
Katarzyna Aleksandrzak
To, co Pani opisuje, wskazuje na bardzo trudną i emocjonalnie wymagającą sytuację. Widać, że ta relacja z koleżanką ma dla Pani ogromne znaczenie, ponieważ daje Pani wsparcie i poczucie bezpieczeństwa, których brakowało w relacji z matką. Takie uczucia są zrozumiałe, zwłaszcza gdy ktoś daje nam to, czego zawsze pragnęliśmy, ale równocześnie mogą prowadzić do uzależnienia emocjonalnego, co powoduje dodatkowy stres i napięcie.
Uzależnienie emocjonalne może objawiać się właśnie przez lęk przed utratą kontaktu, nadmierne zamartwianie się reakcjami drugiej osoby, a także poczucie, że nie można bez niej funkcjonować. W Pani opisie widzę wiele troski i prób dostosowania się do granic koleżanki, ale jednocześnie pojawia się duże napięcie, gdy nie jest pewna, jak ona zareaguje na Pani inicjatywy. To pokazuje, że relacja ta, choć daje wsparcie, jest również źródłem cierpienia, co może być bardzo wyczerpujące.
Zachęcam Panią do zastanowienia się, jak można zadbać o swoje potrzeby emocjonalne w sposób, który będzie bardziej zrównoważony. Być może warto spróbować rozmawiać z koleżanką o swoich uczuciach i wyjaśnić, jak ważna jest dla Pani ta relacja, ale także jak duży lęk wywołuje jej brak kontaktu. Ustalając wzajemne oczekiwania i granice, można spróbować znaleźć równowagę, która będzie satysfakcjonująca dla obu stron.
Jednocześnie może być bardzo pomocne, by poszukać wsparcia w procesie zrozumienia tych uczuć i pracy nad nimi. Terapia może być przestrzenią, w której bezpiecznie przyjrzy się Pani temu, skąd biorą się takie silne emocje i zależność, oraz jak można nauczyć się budować zdrowe i satysfakcjonujące relacje, które nie będą wiązały się z tak dużym stresem. Może Pani również rozważyć, czy istnieją inne osoby lub zajęcia, które mogłyby pomóc w złagodzeniu tej potrzeby bliskości z jedną osobą, co mogłoby stopniowo zmniejszyć uczucie uzależnienia emocjonalnego.
Pani potrzeba bliskości, wsparcia i bezpieczeństwa jest jak najbardziej naturalna. Warto jednak znaleźć sposób, aby budować te relacje tak, by dawały spokój i radość, a nie tylko napięcie i lęk. Proszę dać sobie prawo do zrozumienia tych emocji, a także do poszukiwania wsparcia, które pomoże Pani lepiej poradzić sobie z tymi trudnościami.
Łączę serdeczne pozdrowienia.
Katarzyna Aleksandrzak
Psycholog, Psychoterapeuta

Zobacz podobne
Mam problem z przywiązywaniem się do ludzi. Nie chodzi tylko o relacje miłosne, ale przede wszystkim o te przyjacielskie. Zauważyłam, że kiedy ktokolwiek poświęca mi uwagę, to od razu się przywiązuje. Kiedy zaczynam z kimś pisać i nawet jeszcze się nie spotkamy, to zaczyna zależeć mi na tej osobie i kiedy ta osoba np. mnie wystawi albo po prostu przestanie okazywać mi tyle samo zainteresowania co na początku, jestem załamana i nie wiem, co zrobić. Moi rodzice są po rozwodzie i w zasadzie wychowywała mnie zawsze mama, a z tatą miałam małą ilość kontaktu. Może mieć to na to jakiś wpływ?
Wiele razy także byłam zostawiana w relacjach przyjacielskich, ze względu na to, że pojawiał się ktoś inny.
Na wstępie Dzień dobry i mam za 1,5 miesiąca 17 lat, jeśli to potrzebne, jestem też zapisana do psychologa, ale jest bardzo długa kolejka, nawet może potrwać rok ten nabór, bardzo proszę o pomoc w tej sprawie, bo mam dziwne emocje, których nie mogę zrozumieć czy to przypomina jakieś zaburzenie?
Mam problem z bardzo intensywnymi emocjami. Kiedy ktoś zrobi coś, co mnie irytuje, czuję, jakby zalewała mnie fala agresji – od razu mam ochotę wybuchnąć, wydrzeć się albo nawet coś zrobić tej osobie. Szczególnie wkurzam się, gdy ktoś wydaje mi się mniej inteligentny albo nie rozumie rzeczy, które dla mnie są oczywiste. To mnie dosłownie rozsadza w środku. Kiedyś nawet groziłam każdemu, że popełnię S. bo na chwilę ktoś mnie zostawił/poszedł spać, jak moja dziewczyna chciała mnie zostawiać, to jej mówiłam, że to zrobię, nie wiem, czy żeby ją zatrzymać, bo ja się tak czułam nie, że bym to zrobiła, ale ona jest dla mnie po prostu wszystkim. Jeśli chodzi o moją dziewczynę – rok temu zdradziłam ją, pisząc z kimś innym, ale nie doszło do niczego więcej poza wiadomościami, których bardzo żałuję. Od tamtego czasu ona stała się chłodna i zdystansowana. Twierdzi, że raz mnie kocha, a raz nie. W kłótniach mówi, że nie ma do mnie empatii.
Ja z kolei często wybucham, mówię, że jej nienawidzę, ale gdy tylko jest dla mnie miła, znów ją kocham. Mam wrażenie, że jej uczucia wobec mnie zmieniają się, a to sprawia, że jestem coraz bardziej niepewna. Od pewnego czasu ona ciągle groziła, że mnie zostawi, czego bardzo się bałam. Pogorszenie mojego stanu zauważyłam mniej więcej po odejściu mojej przyjaciółki cztery miesiące temu. Nie była dla mnie szczególnie ważna – w moim życiu liczy się tylko moja dziewczyna – ale mimo to ta sytuacja wpłynęła na mnie. Ta przyjaciółka odwróciła całą klasę przeciwko mnie i mojej dziewczynie, przez co nas wyzywali i źle traktowali. Myślę, że miałam w sobie te emocje cały czas, ale takie wydarzenia, jak jej odejście czy zachowanie mojej dziewczyny, znacznie je nasiliły. Mam też ogromne zmartwienia o swoje zdrowie. Każdy najmniejszy ból wywołuje u mnie panikę.
Często nachodzą mnie myśli, że muszę coś zrobić, bo inaczej stanie się coś złego. Mam problem z samotnością – nie umiem być sama, bo czuję pustkę i lęk. Czasami wydaje mi się, że bycie samej mi pomaga, ale szybko znów odczuwam pogorszenie i wraca poczucie, że nie dam rady. Doświadczam też derealizacji, co jest bardzo nieprzyjemne. Także często czuję, jakby ktoś mnie śledził, ktoś gdzieś był, jakbym kogoś widziała i coś się ruszało, co chyba jest przez stres. Mam epizody depresyjne, które przeplatają się z chwilami, gdy czuję się lepiej, a nawet szczęśliwie. Kiedy odczuwam mocne szczęście, jest ono tak intensywne, że aż mnie rozsadza w środku – cała się pocę, a emocje są przytłaczające. Zdarza mi się mieć ochotę robić coś ryzykownego, np. kraść albo wpakować się w jakieś problemy, mimo że wiem, że to może być nieodpowiednie. Z kolei wobec innych ludzi czasami zachowuję się naprawdę źle.
Przykładem jest moja koleżanka, Ola, z którą zdradziłam swoją dziewczynę. Ona próbuje dostosowywać się do mnie – np. pisze o tematach, które mnie interesują – ale to mnie niesamowicie irytuje. Zaczynam ją wyzywać, a nawet życzyć jej śmierci, co dzieje się niemal codziennie. Wcześniej miałam na jej punkcie obsesję, ale teraz już jej nie rozumiem i nie wiem, dlaczego tak ją traktuję.
Mój ojciec od zawsze mnie krytykuje. Gdy nie poszłam raz do szkoły, powiedział, że skończę w jakimś tanim zakładzie i nigdy niczego nie osiągnę. W przeszłości wspominał nawet o wydziedziczeniu mnie. Kiedy byłam mała, często dochodziło w domu do przemocy. Bił moją mamę i na nią krzyczał, a potem zachowywał się, jakby nic się nie stało – zabierał mnie na sanki albo robił coś miłego, jakby te okropne sytuacje nigdy nie miały miejsca. W wakacje doszło do sytuacji, w której rzucił się na mnie, więc uderzyłam go w obronie. Zaczął wtedy manipulować, mówiąc, że to przez nas obie tak się dzieje. Po wszystkim, jak zawsze, zachowywał się, jakby nic poważnego się nie wydarzyło. Teraz zauważam, że ja też zaczynam się tak zachowywać – wybucham złością z byle powodu, czasem o kompletnie błahe rzeczy. Nie lubię być w centrum uwagi ani czuć się obserwowana, ale mimo to co chwilę znajduję się w sytuacjach, które sprawiają, że to na mnie skupia się uwaga innych. Czuję się przez to przytłoczona.

