
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia nastroju
- W wieku nastoletnim...
W wieku nastoletnim odeszła moja mama, 4 lata temu mój brat popełnił samobójstwo. W tamtym roku byłam u psychiatry, przestałam sobie radzić z problemami
Dzień dobry. W wieku nastoletnim odeszła moja mama nagle nie wstała z nocy, 4 lata temu mój brat popełnił samobójstwo, poroniłam ogólnie wiecznie jakieś problemy. W tamtym roku byłam u psychiatry, przestałam sobie radzić z problemami, miałam też myśli samobójcze, dostałam leki brałam 3 miesiące, ale nie dawały żadnych efektów wiec zrezygnowałam z leczenia. Dalej mam wahania nastrojów, a najgorsze są moje napady agresji, denerwuje się czasami o nic. Wybucham, trzęsą mi się ręce, nie mogę złapać powietrza. Co mam zrobić w takiej sytuacji? Jaka może być przyczyna?
Magda
3 lata temu
Adrianna Czajka
Dzień dobry. W Twojej wypowiedzi widzę, że bardzo dużo przeszłaś. Warto skonsultować się z psychologiem czy udać się na psychoterapie - wydarzenia które Cię spotkały, pozostawiły ślad w postaci traumy. By przestać z nią walczyć ( a wynikiem tej walki są opisywanie przez Ciebie napady agresji), warto ją przepracować, właśnie na psychoterapii.
Dobranie odpowiednich leków psychiatrycznych może zająć sporo czasu. To że jedne nie przyniosły rezultatów, nie znaczy, że inne nie mogą pomóc. Warto skonsultować się z psychiatrą - opowiedzieć o swoich problemach, o nieudanej historii leczenia i oczekiwaniach - tak, by mógł dobrać nowe, odpowiednie leki.
3 lata temu
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Usunięty Specjalista_tka
To bardzo dużo problemów, wyobrażam sobie, że trudno radzić sobie z nimi samemu. W przypadku farmakoterapii warto wątpliwości omawiać z lekarzem - jeśli leki nie działają - może on przepisać inne. Polecam też rozważyć dłuższą psychoterapię, która pomoże zająć się tym, co dzieje się aktualnie i tym, co działo się w przeszłości.
3 lata temu
Usunięty Specjalista_tka

Zobacz podobne
Jak radzić sobie z brakiem wsparcia ze strony toksycznej matki?
Matka zawsze straszy mnie przed bronieniem się, szukaniem sprawiedliwości, nieraz zakazywała się bronic, zaczynała przekonywać, że spotka cię to tamto, wymyśla takie głupoty, że np. w następnej pracy będą mi kazali pokazać umowę z poprzednim pracodawcą co jest bezprawne, nie wiem skąd ona bierze argumenty. Jest toksyczna. Gdy byłam dzieckiem i zglaszałam jej problem z rówieśnikami to powiedziała, że ona mi nie pomoże, gdy powinnam była iść na policję bo stała mi się krzywda odradzała, krzyczała, że oni mi nie pomogą itp. Teraz w pracy doświadczam mobbingu i ona twierdzi, że to nie jest mobbing. Było bardzo wiele takich sytuacji. Nie mam skąd brać wsparcia. Ojciec jest bierną sierotą. Dostaje natrętnych myśli, gdy wiem że robię dobrze bo się bronię, właśnie dlatego, że nie mam wsparcia od nikogo. Od matki wiecznie słyszałam, że zadzieram nosa albo jestem niegrzeczna jak stawiam z kimś granicę. Gdy zgłosiłam administracji bloku, że sąsiedzi trzymają meble na korytarzu, ona powiedziała, że przeze mnie sąsiedzi przestaną nas lubić. Brata traktuje jak świętą krowę, ja jestem "ta niedobra" bo mówię, że to niesprawieliwe że tylko mi każe sprzątać ze stołu itp. co za wstrętny seksizm. Mam w sobie zdrową asertywną stronę i ona nienawidzi rodziców.
Już 8 razy nie zdałam prawa jazdy, bardzo mnie to przytłoczyło.
Już 8 razy nie zdałam prawa jazdy, bardzo mnie to przytłoczyło. Jeździłam w dwóch szkołach jazdy i tak nie zdałam. Strasznie spadła mi samoocena. W szkole zawsze dawałam sobie radę,byłam wzorową uczennicą a tutaj nie mogę zdać egzaminu praktycznego na prawo jazdy. Teorię zdałam za pierwszym razem.
Dzień dobry, mogłabym prosić o jedną bardzo ważna poradę?
Dzień dobry, mogłabym prosić o jedną bardzo ważna poradę? W takim większym skrócie mój parter podejrzewam, że ma depresję związaną, tak myślę, z długami, w między czasie rodzice mu zmarli w bardzo krótkim odstępie czasu, wydaje mi się, że w tym momencie poszło grube załamanie, którego niestety nie widziałam, odkryłam ostatnio, że bierze narkotyki ( wydaje mi się, że nie często, ale jednak) porozmawialiśmy - pękło coś w nim. Trochę się wypłakał, wyżalił, ja wysłuchałam. Powiedziałam, że ja mu pomogę, jeśli on tego chce, powiedział, że tak a ja znalazłam lekarza. Zapisał się sam do psychologa psychoterapeuty. I moje pytanie brzmi czy w takim wypadku właśnie powinien udać się do psychologa psychoterapeuty. Czy do psychiatry? Sama nie potrafię tego ocenić. Bardzo proszę o odpowiedź czy szukać wsparcia u psychologa psychoterapeuty, czy u psychiatry?
Narzeczony odwołał ślub, potem znów szuka kontaktu i milczy – jak to rozumieć i co mogę zrobić?
Witam, w grudniu mój narzeczony poinformował mnie, że coś się między Nami wypaliło i dał mi do zrozumienia że musimy odwołać ślub. Próbowałam dotrzeć do niego żebyśmy spróbowali to naprawić, poszli do psychologa czy na terapie ale nie chciał. Ślub i wesele zostało z moim ogromnym bólem odwołane w styczniu. W lutym On miał wypadek na szczęście nie groźny, ale odwiedzałam go i rozmawialiśmy w miarę spokojnie. Później zaczęło się jego częstsze pisanie wiadomości, to on głównie zaczynał. Potrafiliśmy rozmawiać tak o ogółach ciągiem całe dnie. Opowiadał o swoich studiach jak mu idzie, pisał o ocenach, ale także o tym, że chodzi do psychologa, musi polubić siebie itd. Wysyłał zdjęcia z treningów, ze szkoleń. Rozmawialiśmy o wspólnych znajomych którzy mają kryzys w związku ale walczą i wtedy zapytałam co dalej z Nami, a on odpowiedział "dajmy czas, każde z nas musi popracować". Wcześniej zapytałam też kiedyś przy okazji jakiegoś naszego spotkania co dalej z Nami/nie Nami, to powiedział "teraz nie odpowiem Ci na to pytanie". Nigdy nawet w dniu rozstania nie powiedział, że mnie nie kocha i tym podobne. Raz nawet jak byłam po jakieś swoje rzeczy, to zaprosił mnie do swojego nowego mieszkania, które nazwał "azylem" i do którego nie wpuszcza wiele osób. Bardzo mnie to ucieszyło ale i zmieszało, bo co on o tym wszystkim myśli. Teraz jest kwiecień i w sumie była cisza, nie odzywał się i kilka dni temu miał imieniny. Zadzwoniłam, złożyłam życzenia, i poprosiłam że chciałabym się spotkać i spokojnie porozmawiać (nie mówiłam że o nas). Powiedział, że zobaczy kiedy może i niestety cisza, nie odzywa się od kilku dni. Ja bym tak naprawdę chciała jeszcze spróbować odbudować związek, stworzyć go na nowo. Po tych 4 miesiącach które minęły. Tylko jak ja mam do niego dotrzeć i co mogę jeszcze zrobić? Co miały na celu te jego wcześniejsze zachowania wobec mnie?
Jak radzić sobie z żałobą po poronieniu i poczuciem winy za wcześniejsze myśli?
Półtora miesiąca temu poroniłam w 10 tygodniu ciąży, serce przestało bić w 6 tygodniu. Nie mogę dojść do siebie po tej stracie. Kiedy dowiedziałam się o ciąży byłam załamana, miałam napady paniki ponieważ byłam 5 miesięcy po porodzie, bałam się jak sobie poradzę. Nie chciałam tej ciąży, wciąż powtarzałam że lepiej by było gdybym poroniła. I tak się stało. Wiem że od mówienia tego nie wywołałam poronienia ale nie mogę poradzić sobie z żalem i złością do siebie że tak właśnie myślałam i mówiłam, że nie chciałam tego maleństwa, wypierałam je i myślałam że będzie problemem. Nie zachowałam się jak matka która ma w sobie kolejne dziecko. Nie potrafię nazywać się mama, mam wstręt do siebie. Moj pierwszy rok macierzyństwa zamienił się w koszmar i mimo że moje pierwsze dziecko daje mi mnóstwo radości i miłości to z tyłu głowy pozostaje nie chęć do siebie. Jak wybaczyć sobie tamten czas, jak przeżywać żałobę skoro byłam taka okrutna. Jak iść dalej?
