
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rodzicielstwo i rodzina, rozwój i praca, zaburzenia nastroju
- Jak poradzić sobie...
Jak poradzić sobie z depresją po przeprowadzce na wieś i toksycznym wpływem rodziny?
Marta Siedlecka
Dziękuję, że tak szczerze podzieliłaś się tym, co przeżywasz. To, co opisujesz, czyli obniżony nastrój, poczucie bezsilności, wycofanie, naprzemienne płacz i pustka, brak chęci do pasji czy kontaktów to objawy, które mogą wskazywać na coś poważniejszego niż tylko „trudną adaptację”. Dlatego bardzo warto, żebyś skonsultowała się z psychiatrą bonawet jedna rozmowa pomoże ocenić sytuację i dać Ci wskazówki, jak zadbać o siebie.
Równie istotne może być spotkanie z psychoterapeutą także w ramach NFZ, gdzie nie poniesiesz kosztów. Często sam lęk przed sięganiem po pomoc jest już objawem cierpienia, a jednocześnie blokadą, która utrudnia znalezienie ulgi.
To, że tak mocno przywiązujesz się do poprzedniego miejsca, może mówić o tym, jak bardzo potrzebujesz poczucia bezpieczeństwa i ciągłości i to jest zupełnie naturalne. Warto też zauważyć, że sytuacje, o których piszesz w odniesieniu do ojca, mają charakter przemocy i nie pozostają bez wpływu na Twoje samopoczucie.
Masz prawo szukać dla siebie przestrzeni, gdzie będziesz czuła się bezpiecznie i sobą. Rozmowa z bratem może być pierwszym krokiem, bo nie musisz wszystkiego dźwigać sama.
Pozdrawiam ciepło
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Świdzińska
To, co przeżywasz, jest bardzo trudne i naturalne po takiej nagłej, wymuszonej zmianie. Twoje poczucie żalu, złości i bezsilności nie świadczy o słabości, tylko o tym, że odebrano Ci coś ważnego, czyli poczucie stabilności i wolności bycia sobą. Warto, żebyś pozwoliła sobie na przeżywanie tych emocji i jednocześnie powoli szukała małych elementów codzienności, które mogą Cię zakotwiczyć - krótkiego spaceru, kontaktu z pasją choćby przez kilka minut, rozmowy z kimś zaufanym. Nie musisz wszystkiego dźwigać sama, a poproszenie o pomoc, na przykład brata, nie czyni Cię ciężarem, tylko człowiekiem, który potrzebuje wsparcia. To, że masz potrzebę bliskości i rozwoju, jest Twoją siłą. Jeśli smutek i apatia będą się utrzymywać, warto poszukać kontaktu z psychologiem, także online. Nie jesteś w tym sama i masz prawo krok po kroku budować dla siebie bezpieczniejszą i bardziej Twoją przestrzeń.
Pozdrawiam,
Katarzyna Świdzińska, Psycholog
Justyna Majewska
Dzień Dobry Lilo!
Usłyszałam w Twojej wiadomości, jak trudno odnaleźć się w nowym miejscu, które również wydaję się bardzo odmiennym, niż znałaś do tej pory. Emocje, które odczuwasz, są jak najbardziej adekwatne, do zaistniałeś sytuacji. Miasto wydaję się atrakcyjniejszym do życia na etapie,w którym jesteś. Wyobrażam sobie, że niechęć do nowego miejsca ma też związek z byciem bardziej "zauważaną", kiedy na ruchliwych ulicach dużych miast można pozostać anonimowym. Wioski często to bliższe w relacjach wspólnoty, a że mniejsze, w mieszkańcach może pojawiać się chęć poznania nowości i świeżości, jakie przyniosłaś ze sobą z miasta. To może sprzyjać w budowaniu nowej siatki znajomych. Opisałaś siebie jako kontaktową osobę, to na pewno zasób w poznawaniu nowych ludzi i miejsc. Przeprowadzka całej rodziny to na pewno ogromna zmiana dla każdego jego członków. Jeśli odczuwasz brak wsparcia od rodziców, bo sami próbują się zaadoptować, to może warto poszukać psychologa, który stanie się oparciem tylko dla Ciebie? Może też w procesie terapeutycznym spróbujesz poeksplorować, czy masz już gotowość ruszyć w swoje dorosłe życie i np. wrócić do miasta, czy może jeszcze potrzebujesz pobyć przy rodzicach przez jakiś czas.
Pozdrawiam ciepło
Justyna Majewska
Psycholog, Sandplay Therapy Practitioner

Zobacz podobne
Dzień dobry. W zeszłą sobotę obchodziłem swoje 34 urodziny. Na początku byliśmy z moją narzeczoną w kawiarni, ale ona musiała jechać tego dnia do pracy i zaproponowała, że jeśli chcę, to mogę zostać na mieście, zadzwonić do znajomych i pójść np. do klubu, żeby uczcić urodziny i nie siedzieć samemu w domu tego dnia. Pomyślałem, że nie jest to głupi pomysł, chociaż w klubie nie byłem od ponad 8 lat. Jeden znajomy wyrwał się na drinka w klubie, tam poznaliśmy dwóch pozytywnych chłopaków, którzy się do nas dosiedli i złożyli mi życzenia urodzinowe. Po około dwóch godzinach mój znajomy musiał wracać do domu, a ja namawiany przez niego i dwóch nowo poznanych gości postanowiłem zostać, tym bardziej, że zabawa była całkiem fajna. Taniec, śpiew i… alkohol. Piliśmy drinki i shoty jakby jutra miało nie być. Zdecydowanie przesadziłem z celebracją urodzin, a uważam się za rozsądnego i statecznego gościa. Następnego dnia, obudziłem się z silnym lękiem i strachem. Nie pamiętałem powrotu do domu, ani ostatnich kilku godzin i końcówki imprezy. Narzeczona mi powiedziała, że przyjechałem w nieswojej kurtce, w kącie oka miałem zasinienie, jakby ktoś mnie uderzył, bolał mnie lewy pośladek. Pamiętam, że chodziliśmy z tymi chłopakami po mieście w poszukiwaniu otwartego sklepu w celu zakupu papierosów i że jeden z nich miał podobną kurtkę do tej, w której wróciłem. Sprawdziłem historię powrotu Uberem, okazało się, że zamówiłem Ubera w miejsce oddalone od klubu o 15-20 minut pieszo. Nie mam jednak pojęcia, jak znalazłem się w miejscu, gdzie odebrał mnie Uber. Totalna pustka. Narzeczona na dokładkę zapytała mnie z uśmiechem, czy pamiętam jak po powrocie do domu, postawiłem wodę w czajniku na gaz, później nałożyłem sobie ciasta z lodówki na talerzyk, a następnie zalałem tą wodą talerzyk z ciastem i to jadłem. Dodała, że myślała, że tę wodę postawiłem sobie na kawę, ale ten pomysł z ciastem ją zaskoczył. Takiego wstydu nie czułem od dawna. Próbowałem znaleźć jakiś kontakt do tych dwóch chłopaków, żeby dowiedzieć się, co się działo, gdzie jest moja kurtka i dlaczego mam (prawdopodobnie) ich kurtkę. Zero nowych kontaktów, numerów telefonów, brak nieznanych połączeń i SMSów, brak zdjęć w galerii. Czuję się strasznie. Uczucie lęku jest tak silne, że musiałem wziąć wolne w pracy. Czuję ucisk w klatce, zbiera mi się na płacz. Nie imprezuję na co dzień, nie piję alkoholu nawet w weekendy, a tu jedna impreza i ciąg jakichś dziwnych zdarzeń. Czuję się brudny, jakbym sięgnął dna.
Mam obawy, że zachowywałem się głupio, że ktoś znajomy to widział, a być może ktoś mnie nawet nagrał. Nie wiem, jak sobie poradzić z tymi emocjami i uczuciem wstydu. Czy to moje zachowanie z ciastem i wrzątkiem to zwiastun jakiejś choroby psychicznej? Dlaczego nie pamiętam najważniejszych rzeczy?
Ta sytuacja skutecznie wyleczyła mnie z jakichkolwiek imprez i alkoholu. Będę wdzięczny za jakąś podpowiedź, pomoc.

Samorealizacja – jak ją osiągnąć i dlaczego jest ważna?
Odkryj, jak osiągnąć samorealizację i dlaczego jest ona kluczowa dla Twojego dobrostanu? Poznaj praktyczne kroki, które pomogą Ci wykorzystać pełnię swojego potencjału i osiągnąć życiową satysfakcję. Zacznij swoją podróż ku samorealizacji już dziś!
