Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Matka po operacji oczekuje pomocy od córki, nie od specjalistycznej pomocy. Dodatkowo, mama może robić postępy wg lekarza, ale nie chce.

Olka

Witam Co począć z nie chcacą zacząć chodzić mamą po operacji, ( jest opinia, że może )wysługującą się ewidentnie swoją córką, która mieszka ponad 100 km dalej . Przyjeżdża dwa razy w miesiącu. Matce targa siaty z jedzeniem, wynosi tony pieluch ,bo matulka woli używać pieluch niż iść do WC, bo przecież nie umie. Matka woli córkę od kogokolwiek, a ona zaczyna odczuwać coś w rodzaju złośliwości lub chęci wykorzystania , gdzie też motywacja córki spadła do tego, widząc wygodnictwo matki i niechęci do zrobienia jakiegokolwiek postępu. Matka ta w ogóle nie potrafi zrozumieć, że sprawia córce przykrość, zniechęca ja do wszystkiego i że tak latami być nie może. A obcej pomocy sobie matka nie życzy, bo ma córę. Otóż ta córka zdecydowała się iść do opieki społecznej po pomoc w opiece, no skoro nie ma postępu to robota jest dla specjalisty. Czy to nie zakrawa na jakąś parodię ze strony tej matki?

Pani Olu, z opisanej sytuacji, gdzie córka opiekuje się matką a matka zaczęła przekraczać granicę córki, jest trudną sytuacją. Jak najbardziej córka może opiekować się matką, ale powinna pamiętać, że ma prawo do swojego życia i wyznaczenie swoich granic. Do tego potrzebny jest czas i wypracowanie asertywnej komunikacji. Może warto też, aby córka mogła sobie szybciej poradzić z tą sytuacją udać się po wsparcie dla siebie do psychologa lub terapeuty. Dobrze, że córka szuka różnych rozwiązań tej sutyacji, bo obarczenie przez matkę- córkę, musi być bardzo frustrujące i stresujące.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Zdjęcie Agnieszka Wloka

Agnieszka Wloka

Psycholog
223 odpowiedzi na forum

Pani Olu,

rozumiem, że to Pani jest ta córką?

Widzę w Pani wpisie bardzo dużo trudnych emocji i żalu do mamy. Jak najbardziej ma Pani prawo szukać i prosić, organizować pomoc przy opiece nad mamą. Wtedy tez Wasza relacja ma szansę sie poprawić i ma Pani szansę pozbyć się tego poczucia wykorzystania. Czuję jak Pani ciężko, jednak zachęcam do spojrzenia na mamę troche jak na dziecko, którym trzeba sie opiekować, a którego buntownicze zachowania nie sa “na złość” nam, ale wynikają z frustracji/nieświadomości.

Zdjęcie Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Psycholog
586 odpowiedzi na forum

Rozumiem sytuację i położenie córki. Jeśli córka jest tego wszystkiego świadoma, co Pani wyżej napisała to jest to duży plus do zmiany. Przede wszystkim jeśli matka ciągle czuje, że może się wyręczać swoim dzieckiem to jest mniejsza szansa na to, że zapragnie samodzielności. W przypadku, gdyby córka zdecydowała się jasno postawić sprawę, czyli powiedzieć dość, to trzeba będzie nastawić się na lamenty, przerzucanie winy i pretensje ze strony rodzica. Trzeba jednak zadać sobie pytanie: Co wolę: pomagać matce a tym samym wpadać w coraz większą wściekłość na nią i na siebie CZY powiedzieć stop  licząc się ze skutkami a przy tym zacząć w końcu żyć swoim życiem? Pomagać warto. Dawać się wykorzystywać - już nie.

Pozdrawiam :)

Też się właśnie zastanawiam, czy pisze Pani o kimś czy o sobie- jako o tej córce z historii? 
W tej opowieści dla mnie nagromadziło się wiele frustracji. Zauważam też potrzebę dystansu i przestrzeni dla siebie. . 
Jak również widać, że ta córka dostrzega w matce potencjał do zmiany. Co by mogło się wydarzyć, aby Wasze relacje zaczęły lepiej się układać? 

Pozdrawiam serdecznie,
Anna Martyniuk-Białecka
psycholog, terapeutka EMDR

Witam, 
to brzmi na bardzo trudną sytuację, w której córka odczuwa duży ciężar odpowiedzialności za opiekę nad matką, ale jednocześnie czuje się ograniczona w swoich możliwościach, zwłaszcza gdy matka nie chce przyjąć obcej pomocy. Podejrzewam też naturalne rozczarowanie córki brakiem jakiejkolwiek wdzięczności i doceniania za włożony wysiłek ze strony matki. 

Zastanówmy się, co może powodować takie zachowanie matki. Jest to dla niej na pewno trudny czas. Starość przynosi fizyczne ograniczenia i obniżenie sprawności, co prowadzi do utraty samodzielności i wzrostu potrzeby opieki. Jeśli matka mieszka daleko od innych krewnych i przyjaciół, może odczuwać samotność i pragnienie bliskości z córką jako swoim jedynym wsparciem, więc może podświadomie wykorzystywać swoją chorobę jako sposób na zatrzymanie jej przy sobie. Matka może być zaniepokojona lub nieufna wobec obcej pomocy, co może prowadzić do odmowy przyjęcia wsparcia z zewnątrz. Opór wobec zmian i nowych obcych osób, to żadna nowość wśród starszych ludzi, szczególnie jeśli czują się bezpiecznie w swoim obecnym otoczeniu i rutynie. W niektórych przypadkach, pacjenci mogą używać swojej choroby jako formy manipulacji, aby uzyskać to, czego pragną, w tym uwagę, opiekę lub poczucie kontroli. Możliwe też, że matka nie potrafi radzić sobie ze swoimi emocjami lub sytuacją życiową, więc wykorzystuje swoją chorobę jako sposób na uzyskanie pomocy i wsparcia. Warto podkreślić, że wykorzystywanie choroby jako narzędzia manipulacji może być skomplikowaną kwestią i wymaga delikatnego podejścia. Ważne jest, aby córka starannie analizowała sytuację i próbowała zrozumieć, co dokładnie motywuje zachowanie matki, zanim podejmie jakiekolwiek działania. 

Może warto spróbować jeszcze raz porozmawiać z matką, wyrażając swoje uczucia i obawy. Można wyrazić swoją troskę o jej zdrowie i dobrostan, jednocześnie podkreślając, że własne możliwości są ograniczone i córka sama potrzebuje wsparcia. Zaproponuję przykład komunikatów córki do matki: 
- „Chciałabym porozmawiać z Tobą o czymś, co bardzo mnie trapi. Ostatnio czuję, że potrzebuję więcej czasu dla siebie i więcej wsparcia w zarządzaniu naszą sytuacją. Rozumiem, że jestem dla Ciebie ważna i chcę Tobie pomóc, ale coraz bardziej czuję, że moje własne potrzeby są ignorowane. Czuję, że potrzebuję większej współpracy z Twojej strony, ponieważ muszę też zadbać o swoje własne zdrowie i dobrostan."
- “Rozumiem, że chcesz, abyśmy były razem i chciałabym Cię uspokoić, że nadal będę Cię regularnie odwiedzać. Jednakże, abyśmy obie mogły czuć się lepiej i bardziej niezależnie, postanowiłam zorganizować pomoc z zewnątrz. Dlatego też zdecydowałam się na zatrudnienie pielęgniarki/opiekunki, która będzie Cię wspierać i pomagać w codziennych czynnościach.”
- “Wiem, że ostatnio zauważyłaś poprawę w swoim samopoczuciu i możesz już korzystać sama z toalety. Jednakże z nieznanych powodów wciąż nie chcesz tego robić. Rozumiem, że mogą to być trudne zmiany, ale wierzę, że możesz to zrobić. Przejście z pieluch na korzystanie z toalety poprawi Twój komfort i godność.”
- "Nie oznacza to, że Cię porzucam. Wręcz przeciwnie, chcę, abyś miała najlepszą opiekę możliwą, abyś mogła wrócić do siebie i odzyskać swoją niezależność. Jestem tu, aby Cię wspierać i kochać, ale myślę, że ta zmiana może być dla nas obu korzystna. Dajmy jej szansę, a ja nadal będę tutaj, aby Cię odwiedzać i być Twoim wsparciem na każdym kroku.”

Ważne, aby córka zadbała o swoje własne zdrowie i dobrostan psychiczny w tym trudnym czasie. Niech nie boi się prosić o pomoc i wsparcie od przyjaciół, rodziny, a także psychologa. Domyślam się, że wiele osób może kierować komunikaty oskarżające córkę, ponieważ ta “chce pozbyć się ciężaru”, “ma gdzieś chorą matkę”, itp. Dlatego warto skorzystać nawet z jednorazowej rozmowy z psychologiem, który nie oceni, a wysłucha z empatią i pomoże w poszukiwaniu rozwiązań.

Pozdrawiam serdecznie,
psycholog Anna Gwoździewicz 

Zobacz podobne

Mąż ucieka od rodziny, nie interesują go dzieci 9 i 16 lat. Nakłamał kochance o sobie, zataił kredyt
Mąż ucieka od rodziny, nie interesują go dzieci 9 i 16 lat. Nakłamał kochance o sobie, zataił kredyt, samobójstwo matki. Jest wściekły, że powiedziałam jej o tym. Kocham męża, nie chciałabym, żeby rujnował naszą rodzinę. Poznał ją na TikToku. Ona do końca chyba go nie chce, a on układa plany. Na ten moment nic do niego nie przemawia. Powiedział, że nie ma żadnych życiowych wartości. Wybucha agresją, zdemolował choinkę dzień przed wigilią, bo zadzwoniłam do tej kobiety, gdyż cały czas spędzał z tel. i córka mówiła, że jej nie słuchał, na zakupach uśmiechał się do telefonu. Zmienił się bardzo od kiedy poznał młodszego kolegę samotnego z grubą kasą, u którego dorabia. Co robić? Proszę o pomoc. Wioletta
1 odpowiedź
Problemy w relacji z kontrolującą matką a wpływ na życie osobiste i depresję
Mam problem w relacji z matką. Zawsze była to dla mnie najbliższa osoba, można powiedzieć, że mamy przyjacielski kontakt, spędzamy sporo czasu razem, razem pracujemy. Mieszkamy osobno, ja z partnerem. Problemem dla mnie jest zbyt duża kontrola matki nad moim życiem, komentowanie wad mojego partnera, raz niby go akceptuje, raz nie, twierdzi że byłoby mnie stać na kogoś lepszego. Komentuje nasze wydatki, typu że ona nie byłaby taka rozrzutna albo bardziej by zaoszczędziła, albo że dane rzeczy to sobie kupują dzieciaki (jeśli chodzi o jakieś hobby) itp. Mam wrażenie że muszę się jej spowiadać, być może jest to po części moja wina ponieważ przez większość życia gadalysmy sobie o wszystkim, kiedy nie byłam jeszcze w związku. Odnoszę wrażenie że jak robię coś inaczej niż ona by zrobiła to robię źle. Bardzo mnie naciska w tych kwestiach do tego stopnia, ze sama zastanawiam się czy nie powinnam się podporządkować, w końcu to ona mnie wychowala i wpoiła pewnie zasady. Niestety nie uszczęśliwiloby mnie to, wręcz przeciwnie, czuje się dobrze z własnymi decyzjami oprócz tych momentów kiedy mam przez nią wątpliwości. Choruje na depresję i niestety bardzo to na mnie wpływa. Z drugiej strony wiem że bardzo mnie kocha i mogę na nią liczyć, ale nieraz mam właśnie wrażenie że tylko jeśli zrobię tak i tak.
8 odpowiedzi
Nie chcę spędzać świąt z całą rodziną, wolę odpocząć i miło spędzić weekend. Tym bardziej, że rodzina nie akceptuje mojej separacji z mężem.
Nie chce mi się spędzać świat z rodziną. Nie chcę wydawać kasy na jedzenie, prezenty. Wolę zjeść zwykły obiad i coś pooglądać wspólnie z dziećmi. Bez tych wszystkich porządków i siedzenia przy zastawionych stołach. Zawsze spotykałam się z mamą i siostrami i ich dziećmi i mężami, bo blisko mnie mieszkają. Ale odkąd jestem w separacji z mężem (toksycznym narcyzem) i spotykam się z kimś innym , to nie chce mi się typowych świąt. Chcę, żeby to był zwykły dłuższy weekend, odpoczynek od pracy i krótkie spotkania z bliskimi. A nie takie wielogodzinne posiadówy i prezenty na pokaz- od kogo lepsze. Tym bardziej, że spotykam się z młodszym mężczyzną , czego moja rodzina nie do końca rozumie- po co? Uważają, że zaniedbuję dzieci przez separację z mężem. Poza tym , mój były przedstawił to wszystko, że jakby z mojej winy się rozpadło. A on mnie po prostu wykończył psychicznie. I dzieci też nie mają z nim lekko.
2 odpowiedzi
Przemoc w rodzinie i jej wpływ na zdrowie psychiczne - jak sobie radzić?

Mam poważny problem, związany z moim zdrowiem psychicznym, a także relacjami z moją rodziną. W skrócie: będąc dzieckiem (5-6 lat, lub mniej), doświadczyłem przemocy, ze strony opiekunki, która została zatrudniona przez moich rodziców, gdy oni pojechali do Niemiec na zarobek (wczesne lata 2000), podczas ich nieobecności, karała mnie i moje rodzeństwo, szczególnie mnie, pamiętam moment, gdy kazała mi na zimnej podłodze w łazience, klęczeć, z rękoma do góry, podawała też nam niedogotowane jedzenie. Po przyjeździe do Polski, gdy moi rodzice się o tym wszystkim dowiedzieli, zwolnili ów opiekunkę i nawet pojechali w jej rodzinne strony i opowiedzieli o wszystkim jej rodzinie. Wiele lat później, doświadczyłem przemocy ze strony mojej matki, potrafiła mnie bić przedmiotami, na przykład, zrywała rózgę z drzewa i biła mnie ją, więcej niż raz, i ów rózga pękła na moim tyłku, był taki epizod, że potrafiła zapalić palnik w kuchence i kazać mi przyłożyć rękę do ognia, dzięki Bogu, mój ojciec się za mną wstawił, nigdy nie zapomnę tego incydentu. Raz powiedziała mi, że jestem zakałą rodziny. Moja matka jest manipulatorką, potrafi zastraszać, manipulować, grać na emocjach, a także stosować szantaż emocjonalny, gdy się ktoś jej przeciwstawi i coś nie pójdzie po jej myśli, to idzie na skargę do mojej młodszej siostry i razem plotkują na temat danej osoby, źle o tej osobie mówiąc. Potrafi być osobą wybuchową, agresywną i opryskliwą, nie przyznaje się do swoich błędów, stwarza konflikty i robi z siebie ofiarę, lubi naśmiewać się z innych i komentować wygląd drugiej osoby, podczas gdy sama nie dba o swój wygląd. Za każdym razem próbuje znaleźć wymówkę, by położyć rękę na moich pieniądzach, zawsze musi być według jej myśli. Mój ojciec jest nie lepszy, agresor, manipulant jak moja matka, osoba wybuchowa, konfliktowa, mitoman, kłamca, uważa, że przemoc i agresja jest jedynym rozwiązaniem, potrafi popisywać się przed ludźmi, szczególnie, gdy jest po kilku piwach, wielokrotnie groził mi pobicie, wyzywał mnie, moją matkę, kilkukrotnie pojawiał się w domu pijany, raz powiedział mi, że mnie załatwi, nie wiem, co przez to miał na myśli, zabić mnie czy pobić. Raz, gdy rzucał się do mojej matki pijany, powiedziałem mu, że jak się nie uspokoi, to wezwę policję, później wparował do mojego pokoju i zaczął mnie wyzywać i powiedział, że policja nic mu nie może zrobić. Był taki epizod, że moja młodsza siostra, korzystała z pomocy psychologa i psychiatry, bo miała ataki paniki, czy coś w tym stylu i gdy mój ojciec dowiedział się o tym, wyśmiał ją i powiedział, że jest chora psychicznie, używając wulgarnego słownictwa. Gdy moja matka miała złamaną rękę, ani razu jej nie pomógł, nawet na rehabilitacje ją nie zawiózł, na piechotę musiała daleko iść do szpitala, a gdy zapytała się go, dlaczego jej nie pomógł, powiedział, że nie zasłużyła. Moja młodsza siostra nie jest świętoszkiem, rozpieszczona, od najmłodszych lat, wszystko, co chciała, to miała, podczas, gdy ja, na swój pierwszy telefon, musiałem zarobić, ciężko pracując na budowie. A teraz ona twierdzi, że jest lepsza od innych, bo jest po studiach, śmieje się ludziom prosto w twarz, bo ktoś jest wierzący i ma konserwatywne podejście do życia i uważa, że ci co tak wierzą, są chorzy psychicznie (ona sama jest ateistką). Każdego próbuje pouczać, rozstawiać po kątach i uczyć życia, mimo, że ma zaledwie 26 lat. Mam starszego brata, 32 letniego, ma on swoją własną rodzinę, dwoje dzieci, ma firmę budowlaną, jest trochę nerwowy, wybuchowy i opryskliwy, ale jesli pracujesz, starasz się i pokazujesz zainteresowanie, to normalnie się zachowuje, obecnie u niego pracuje, ale jestem teraz na miesięcznym zwolnieniu lekarskim, z powodu skręconej lewej kostki, zostały mi ostatnie dni zwolnienia lekarskiego i według zaleceń ortopedy, mam ćwiczyć kostkę, nie przeciążać jej, brać leki i odpoczywać. Można w nim (moim bracie) mieć wsparcie, jesli tak jak wcześniej wspomniałem, ktoś angażuje się w pracy, a czasami nie. Tak jak wcześniej wspomniałem, jestem na zwolnieniu lekarskim, zostały mi raptem kilka dni i po zwolnieniu lekarskim muszę znowu iść na kontrolę do ortopedy, gips mam zdjęty i mogę normalnie chodzić. No i tu problem się zaczyna, bo mój ojciec jest sfrustrowany, bo nie jestem w pracy, nie jeżdżę do pracy, mówił to podobnie, gdy miałem nogę w gipsie, jak niby miałbym z nogą w gipsie i o kulach iść do fizycznej pracy i pracować? przecież jestem na zwolnieniu lekarskim, prawnie pod groźbą kary jest zakazana praca na zwolnieniu lekarskim. Całe praktycznie życie byłem pod kontrolą mojej rodziny, nie mogłem mieć własnego zdania, nie mogłem naturalnie i swobodnie się zachowywać, nie mogłem żyć po swojemu, bo im to nie odpowiadało, zniszczyli mi tak psychikę, że jestem bezradny, nie wiem co mam w życiu robić, gdzie iść, jestem bezsilny, i na samą myśl, że muszę przebywać wśród obcych ludzi lub szukać innego miejsca pracy i pracować w innym miejscu pracy, czuję lęk i strach, mimo, że mam 28 lat. Nigdy nic nie mogłem dla siebie zrobić, bo później nachodziła mnie myśl, że im się może to niespodobać, gdy wielokrotnie próbowałem się zbuntować przeciwko nim, czułem wyrzuty sumienia. Raz, gdy powiedziałem im, że skoro pracuje u swojego starszego brata, legalnie, to rozsądne by było, gdyby mi płacił, jak normalnemu pracownikowi, więc byłbym finansowo niezależny, moja matka sfrustrowana powiedziała, że nie ma takiej opcji. Moja rodzina nigdy mnie na poważnie nie traktowała, albo drwili sobie ze mnie, albo sie ze mnie śmiali, albo celowo mnie prowokowali, żeby wzbudzić we mnie agresję i zrobić ze mnie złego bohatera. Mam jeszcze najstarszego brata, od około dwudziestu lat mieszka w Anglii i pracuje jako manager w jakieś brytyjskiej firmie, a po pracy jeździ swoim prywatnym tirem, przez moich rodziców, nie mam z nim kontaktu, moi rodzice wmawiali mi i mojemu rodzeństwu, że on zerwał z nami kontakt i wybrał rodzinę swojej byłej żony, niż swoją, co jest nie prawdą, bo on chce z nami się kontaktować. Raz na pogrzebie mojego dziadka (ze strony ojca) on się pojawił w domu pogrzebowym i normalnie z każdym się przywitał, a mój ojciec z wrogością nie chciał mu podać ręki, dopiero moja matka go do tego zmusiła, a teraz jak gdyby nigdy nic, mój ojciec zaczął się przyznawać do mojego brata i mówi, że ma syna w Anglii. Obecnie stosuje emocjonalny dystans (emotional detachment), względem mojej rodziny i czuję napiętą atmosferę, nikt się do mnie nie odzywa, a jak już na przykład matka się odezwie, to z frustracją, podniesionym głosem. Na obecną chwilę, leżę finansowo, mam 800 euro, plus 300 zł, szukam dalej odpowiedniej pracy (jestem z Suwałk) a w moim rodzinnym mieście trudno o dobrą pracę, mieszkania pod wynajem są drogie, a o wzięciu kredytu nie myślę, bo to zbyt wielka odpowiedzialność. Byłem na dwóch sesjach psychoterapeutycznych, ale nie skończyło się to dobrze, dlatego, że trafiłem na nieodpowiednią psychoterapeutkę, która nawet nie chciała wysłuchać mojego problemu, na samym starcie mi przerwała, zaczęła mówić coś o czakrach, punktach energetycznych, co w ogóle nie miało nic wspólnego z moim problemem, w ogóle nie chciała mi pomóc i dawała mi bezużyteczne rady, nawijając o swojej rodzinie. Potrafiła podnosić na mnie głos i po wszystkim skasowała ode mnie 250 zł i tyle po terapii. Gdy zadzwoniłem do niej po raz pierwszy, to niechętnie chciała mnie przyjąć na sesję indywidualną. Czuję, jak moje zdrowie psychiczne się pogarsza, jestem zestresowany, rzadko się uśmiecham albo się smieje, a jak już to robię, to czuje dziwny dyskomfort, jakby ktoś z mojej rodziny chciał mnie zbesztać, za to, że się śmieje. Z tego też powodu od dawna borykam się z uzależnieniami od pornografii i masturbacji. Totalnie straciłem motywację do działania, nic mi się nie chce.

1 odpowiedź
Jak pomóc dwulatkowi zaadaptować się w przedszkolu? Wątpliwości i lęki rodzica

Mój syn ma 2 lata i 3 miesiące. Od poniedziałku chodzi do przedszkola do grupy dla dzieci poniżej 3 lat. Pierwszy dzień wszedł bez problemu, wczoraj już przy wejściu był lekki płacz, a jak go odbierałam to już bardzo się rozpłakał. W domu przy usypianiu mówił, że nie chce iść do przedszkola, od rana w domu dzisiaj mówił, że nie chce iść do przedszkola, a jak już byliśmy w przedszkolu, to od razu w szatni wpadł w taką histerię, że nie dało się go uspokoić. Przykleił się do mnie i bardzo płakał, a ja nie wiedziałam co mam robić. Serce rozrywało mi się na kawałki, ale wiedziałam, że im dłużej, tym gorzej. W końcu pani go wzięła ode mnie wręcz siłą, a ja biłam się z myślami czy nie powinnam go zabrać do domu. Mieszkamy za granicą, daleko od rodziny i od urodzenia był tylko ze mną i z tatą. Nie było tutaj nikogo z kim mógłby zostać. Nie wiem co mam robić. Nie chcę, żeby mój syn miał jakąś traumę. Bije się z myślami czy dobrze robię, że jest w przedszkolu. Jest tam tylko na 3,5 godziny do obiadu, później go odbieram. Poszedł teraz, bo za rok muszę wrócić do pracy i wtedy musiałby iść od razu na 8 godzin do przedszkola i pomyśleliśmy, że teraz będzie lepiej przejść przez tem czas, kiedy zawsze jestem pod telefonem i blisko, ale nie wiem czy dobrze robię. Mam wątpliwości, a serce rozerwane na kawałki po takim płaczu.

8 odpowiedzi
Dziecko partnera, a nasze wspólne i trudności ze znalezieniem miejsca.
Mamy 3-pokojowe mieszkanie. Dziecko z poprzedniego związku partnera jest tylko 4 noce w ciągu miesiąca u nas. W pokoju, który wcześniej był jego, urządzamy pokój dla naszego dziecka. Po włożeniu komody i łóżeczka jest tylko 100cm wolnej przestrzeni. Jego dziecko ma w tym pokoju duże łóżko jednoosobowe i biurko. Jak jest u nas i tak większość czasu spędza w salonie i również śpi tam często na kanapie. Zaproponowałam, aby łóżko tego dziecka złożyć, bo zajmuje zbyt dużo miejsca. A jego dziecko może przecież spać na kanapie. W pokoju będzie miało również miejsce na odrabianie lekcji i miejsce na swoje rzeczy. Nie ma miejsca nawet, żeby rozłożyć się z matą i pobawić z maluszkiem. Nawet w sypialni i salonie, bo nie ma miejsca ! Mój partner zaproponował, że będziemy w takim razie bawić się w kuchni 😳 jak to rozwiązać ?
1 odpowiedź

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: dziecko zza drzwi pokazuje rysunek kucającemu tacie

Mutyzm - przyczyny, objawy i skuteczne metody pomocy

Czy Twoje dziecko nie mówi w określonych sytuacjach społecznych, mimo że swobodnie komunikuje się w znanym otoczeniu? Może to być mutyzm wybiórczy – zaburzenie lękowe, które wymaga odpowiedniego wsparcia.