Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Matka po operacji oczekuje pomocy od córki, nie od specjalistycznej pomocy. Dodatkowo, mama może robić postępy wg lekarza, ale nie chce.

Witam Co począć z nie chcacą zacząć chodzić mamą po operacji, ( jest opinia, że może )wysługującą się ewidentnie swoją córką, która mieszka ponad 100 km dalej . Przyjeżdża dwa razy w miesiącu. Matce targa siaty z jedzeniem, wynosi tony pieluch ,bo matulka woli używać pieluch niż iść do WC, bo przecież nie umie. Matka woli córkę od kogokolwiek, a ona zaczyna odczuwać coś w rodzaju złośliwości lub chęci wykorzystania , gdzie też motywacja córki spadła do tego, widząc wygodnictwo matki i niechęci do zrobienia jakiegokolwiek postępu. Matka ta w ogóle nie potrafi zrozumieć, że sprawia córce przykrość, zniechęca ja do wszystkiego i że tak latami być nie może. A obcej pomocy sobie matka nie życzy, bo ma córę. Otóż ta córka zdecydowała się iść do opieki społecznej po pomoc w opiece, no skoro nie ma postępu to robota jest dla specjalisty. Czy to nie zakrawa na jakąś parodię ze strony tej matki?
Irena Kalużna-Stasik

Irena Kalużna-Stasik

Pani Olu, z opisanej sytuacji, gdzie córka opiekuje się matką a matka zaczęła przekraczać granicę córki, jest trudną sytuacją. Jak najbardziej córka może opiekować się matką, ale powinna pamiętać, że ma prawo do swojego życia i wyznaczenie swoich granic. Do tego potrzebny jest czas i wypracowanie asertywnej komunikacji. Może warto też, aby córka mogła sobie szybciej poradzić z tą sytuacją udać się po wsparcie dla siebie do psychologa lub terapeuty. Dobrze, że córka szuka różnych rozwiązań tej sutyacji, bo obarczenie przez matkę- córkę, musi być bardzo frustrujące i stresujące.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Wloka

Agnieszka Wloka

Pani Olu,

rozumiem, że to Pani jest ta córką?

Widzę w Pani wpisie bardzo dużo trudnych emocji i żalu do mamy. Jak najbardziej ma Pani prawo szukać i prosić, organizować pomoc przy opiece nad mamą. Wtedy tez Wasza relacja ma szansę sie poprawić i ma Pani szansę pozbyć się tego poczucia wykorzystania. Czuję jak Pani ciężko, jednak zachęcam do spojrzenia na mamę troche jak na dziecko, którym trzeba sie opiekować, a którego buntownicze zachowania nie sa “na złość” nam, ale wynikają z frustracji/nieświadomości.

Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Rozumiem sytuację i położenie córki. Jeśli córka jest tego wszystkiego świadoma, co Pani wyżej napisała to jest to duży plus do zmiany. Przede wszystkim jeśli matka ciągle czuje, że może się wyręczać swoim dzieckiem to jest mniejsza szansa na to, że zapragnie samodzielności. W przypadku, gdyby córka zdecydowała się jasno postawić sprawę, czyli powiedzieć dość, to trzeba będzie nastawić się na lamenty, przerzucanie winy i pretensje ze strony rodzica. Trzeba jednak zadać sobie pytanie: Co wolę: pomagać matce a tym samym wpadać w coraz większą wściekłość na nią i na siebie CZY powiedzieć stop  licząc się ze skutkami a przy tym zacząć w końcu żyć swoim życiem? Pomagać warto. Dawać się wykorzystywać - już nie.

Pozdrawiam :)

Anna Martyniuk-Białecka

Anna Martyniuk-Białecka

Też się właśnie zastanawiam, czy pisze Pani o kimś czy o sobie- jako o tej córce z historii? 
W tej opowieści dla mnie nagromadziło się wiele frustracji. Zauważam też potrzebę dystansu i przestrzeni dla siebie. . 
Jak również widać, że ta córka dostrzega w matce potencjał do zmiany. Co by mogło się wydarzyć, aby Wasze relacje zaczęły lepiej się układać? 

Pozdrawiam serdecznie,
Anna Martyniuk-Białecka
psycholog, terapeutka EMDR

Anna Gwoździewicz-Krzewica

Anna Gwoździewicz-Krzewica

Witam, 
to brzmi na bardzo trudną sytuację, w której córka odczuwa duży ciężar odpowiedzialności za opiekę nad matką, ale jednocześnie czuje się ograniczona w swoich możliwościach, zwłaszcza gdy matka nie chce przyjąć obcej pomocy. Podejrzewam też naturalne rozczarowanie córki brakiem jakiejkolwiek wdzięczności i doceniania za włożony wysiłek ze strony matki. 

Zastanówmy się, co może powodować takie zachowanie matki. Jest to dla niej na pewno trudny czas. Starość przynosi fizyczne ograniczenia i obniżenie sprawności, co prowadzi do utraty samodzielności i wzrostu potrzeby opieki. Jeśli matka mieszka daleko od innych krewnych i przyjaciół, może odczuwać samotność i pragnienie bliskości z córką jako swoim jedynym wsparciem, więc może podświadomie wykorzystywać swoją chorobę jako sposób na zatrzymanie jej przy sobie. Matka może być zaniepokojona lub nieufna wobec obcej pomocy, co może prowadzić do odmowy przyjęcia wsparcia z zewnątrz. Opór wobec zmian i nowych obcych osób, to żadna nowość wśród starszych ludzi, szczególnie jeśli czują się bezpiecznie w swoim obecnym otoczeniu i rutynie. W niektórych przypadkach, pacjenci mogą używać swojej choroby jako formy manipulacji, aby uzyskać to, czego pragną, w tym uwagę, opiekę lub poczucie kontroli. Możliwe też, że matka nie potrafi radzić sobie ze swoimi emocjami lub sytuacją życiową, więc wykorzystuje swoją chorobę jako sposób na uzyskanie pomocy i wsparcia. Warto podkreślić, że wykorzystywanie choroby jako narzędzia manipulacji może być skomplikowaną kwestią i wymaga delikatnego podejścia. Ważne jest, aby córka starannie analizowała sytuację i próbowała zrozumieć, co dokładnie motywuje zachowanie matki, zanim podejmie jakiekolwiek działania. 

Może warto spróbować jeszcze raz porozmawiać z matką, wyrażając swoje uczucia i obawy. Można wyrazić swoją troskę o jej zdrowie i dobrostan, jednocześnie podkreślając, że własne możliwości są ograniczone i córka sama potrzebuje wsparcia. Zaproponuję przykład komunikatów córki do matki: 
- „Chciałabym porozmawiać z Tobą o czymś, co bardzo mnie trapi. Ostatnio czuję, że potrzebuję więcej czasu dla siebie i więcej wsparcia w zarządzaniu naszą sytuacją. Rozumiem, że jestem dla Ciebie ważna i chcę Tobie pomóc, ale coraz bardziej czuję, że moje własne potrzeby są ignorowane. Czuję, że potrzebuję większej współpracy z Twojej strony, ponieważ muszę też zadbać o swoje własne zdrowie i dobrostan."
- “Rozumiem, że chcesz, abyśmy były razem i chciałabym Cię uspokoić, że nadal będę Cię regularnie odwiedzać. Jednakże, abyśmy obie mogły czuć się lepiej i bardziej niezależnie, postanowiłam zorganizować pomoc z zewnątrz. Dlatego też zdecydowałam się na zatrudnienie pielęgniarki/opiekunki, która będzie Cię wspierać i pomagać w codziennych czynnościach.”
- “Wiem, że ostatnio zauważyłaś poprawę w swoim samopoczuciu i możesz już korzystać sama z toalety. Jednakże z nieznanych powodów wciąż nie chcesz tego robić. Rozumiem, że mogą to być trudne zmiany, ale wierzę, że możesz to zrobić. Przejście z pieluch na korzystanie z toalety poprawi Twój komfort i godność.”
- "Nie oznacza to, że Cię porzucam. Wręcz przeciwnie, chcę, abyś miała najlepszą opiekę możliwą, abyś mogła wrócić do siebie i odzyskać swoją niezależność. Jestem tu, aby Cię wspierać i kochać, ale myślę, że ta zmiana może być dla nas obu korzystna. Dajmy jej szansę, a ja nadal będę tutaj, aby Cię odwiedzać i być Twoim wsparciem na każdym kroku.”

Ważne, aby córka zadbała o swoje własne zdrowie i dobrostan psychiczny w tym trudnym czasie. Niech nie boi się prosić o pomoc i wsparcie od przyjaciół, rodziny, a także psychologa. Domyślam się, że wiele osób może kierować komunikaty oskarżające córkę, ponieważ ta “chce pozbyć się ciężaru”, “ma gdzieś chorą matkę”, itp. Dlatego warto skorzystać nawet z jednorazowej rozmowy z psychologiem, który nie oceni, a wysłucha z empatią i pomoże w poszukiwaniu rozwiązań.

Pozdrawiam serdecznie,
psycholog Anna Gwoździewicz 

terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Co powoduje płacz 1,5 rocznego dziecka po wizytach u ojca?
Witam.Corka ma 1,5 roczna coreczke.Wychowuje ja sama.Sad ustalil widzenia z ojcem dziecka co dwa tygodnie.W momencie zabierania dziecka do siebie przez ojca moja wnuczka strasznie placze.Gdy ja z powrotem odwozi po osmiu godzinach wnuczka placze i budzi sie klka razy w nocy rowniez z placzem.Co moze byc przyczyna takiego zachowania?Dodam ze w pozostale dni ojciec corka sie nie interesuje.
Samotność i utrata rodziny: Jak poradzić sobie z emocjonalnym bólem i tęsknotą

W moim życiu niedawno zaistniały nowe dowody i napotkałem trudność, która mnie przerasta, utraciłem rodzinę, dom, i pieniądze to trzecie nie jest dla mnie nic nieznaczące i nie ważne, pracuje, by spłacać kredyty, pracuje, by się czymś zająć, pracuje, by kiedyś coś po mnie zostało, ale napotkałem trudność, nie mogę z nią sobie poradzić, nie może mi nikt pomóc, bardzo kochałem swoją żonę i dzieci bardzo kochałem dom, który otrzymałem od dziadków, już ich nie ma, pozostali w mojej pamięci, ten dom po opuszczeniu przez moją żonę i dzieci sprzedałem, a kupiłem mieszkanie z dala od byłej rodziny, byłej żony, by widywać się z dziećmi. Bardzo kochałem dzieci, bardzo kocham swoje najmłodsze dziecko, okazało się, że dom kupili pośrednicy, a pieniądze wyłożył ojciec biologiczny moich dzieci. Dwoje dzieci utraciłem, które są już dorosłe, po wychowaniu usłyszałem, że nie jestem ich ojcem, mam 53 lata dzieci odchodziły co 10 lat, co 10 lat się rodziły, pozostało mi najmłodsze dziecko, nie jestem biologicznym jego ojcem, niedawno się o tym dowiedziałam, to przez opuszczenie domu przez rodzinę szukałem odpowiedzi dlaczego? Dom sprzedałem i nie ma tu oszustwa. Ale ten dom kupiła była rodzina, ciężko przeżyłem utratę dzieci, nie widziałem najmłodszego syna rok, kiedy to po roku byliśmy razem szczęśliwi, wzajemnie nie mogliśmy się doczekać naszych spotkań, zbudowałem cudowną miłość, wiedząc, że nie jestem jego ojcem, będę zawsze, będę zawsze go kochał jak dzieci, które odeszły, te dzieci, które kochałem, z ich strony nasilił się atak na moją osobę, w sposób psychologiczny mówią, że całe życie ich źle traktowałem, źle traktowałem ich matkę, nie chcą utrzymywać ze mną kontaktów, bo jestem psychiczny to ich słowa, więc czym jest moja miłość? 

Jestem jedyną osobą, która może uwiarygodnić, co mi zrobiono. Wiem, że za 8 lat utracę ostatnią osobę moje serce i dziecko, pierw zezwalali, by był ze mną był całe nawet wakacje. 

Graliśmy w gry planszowe, jeździliśmy rowerami po lesie, obydwoje płakaliśmy, jak miał jechać do swojego domu, obecnie albo jest chory, dlatego nie mogę go widzieć lub dostaje wiadomość, że nie może, nie mam nikogo, nie mam rodziny pomimo, że jest duża, to oni mi to zrobili, chodziło o pieniądze, o pieniądze które dla mnie nie były ważne a jedynie potrzebne, przekładałem inne wartości. Poznałem kogoś, byliśmy razem rok czasu, pozwoliło mi to zapomnieć o byłej żonie, byłem bardzo szczęśliwy pomimo tego, co mi się przydarzyło, cudowna kobieta, próbowała naprawić relacje moje, z moją rodziną pomimo tego, co mi zrobiono, ale oni dalej brnęli. Moja dziewczyna zobaczyła, kim jest moja rodzina, wszystko przewidziała, mogłem być z nią lub z synem oddaleni byliśmy aż 300km, jeździłem do niej, jeździłem do syna, widziała, że się męczę, rozstaliśmy się, to ona podjęła tę decyzję. Mówiła, bym zamieszkał u niej, wybrałem widzenia z dzieckiem, z dzieckiem, które nie poszło spać, póki ja nie usnąłem, mam tylko jego, tak bardzo go kocham, że nie daje sobie z tym rady, tak bardzo się boję, że go za 8 lat utracę, wiem, że jak spłacę kredyty, to moja rodzina zaatakuje moje mieszkanie, nie mam komu przepisać mieszkania, skorzysta na tym biologiczny ojciec, ja czuję, że go utracę to zrozumiałe, taką samą miłością darzyłem dwójkę pozostałych dzieci, borykam się z niewyobrażalnym bólem i problemem, co mam zrobić, dokąd uciekać, a nie mogę, stoję w oknie i mam nadzieję, że przyjedzie do mnie najstarszy syn. Samotność to przerażające uczucie, praca jeszcze mi pomaga, ale się męczę, choć jest to praca nie męcząca, bardzo tęsknię za synem i świadomość, że on tęskni za mną, nie daje mi spokoju, nie mogę do niego pisać, bo odpisuje mi ktoś inny, to się po prostu czuję, od czasu do czasu wyślę mi mój syn esemesa i wiem, że to od niego, a są podteksty na przykład, ze pyta się, co ja teraz robię, ja mu na to, że piję kawę i mi odpisuje, pamiętam tę kawę, dobra była. Tak to wygląda, podchodzą do mojej osoby psychologicznie, a ja się coraz bardziej męczę, czuję, że jestem podśmiechiwany, w tych esemesach są podteksty cyt: dobry jestem: Miałem odebrać syna zrobiłem torta, kupiłem nowe gry planszowe, i nie może mi go dać, bo wyczerpałem już swoje widzenie, to przez pracę co trzy tygodnie tak zasadzili, borykam się z wielką niesprawiedliwością i brzemieniem kocham życie i boję się odejść, tak bardzo czuję się oszukany przez życie, tak bardzo po aż 3 latach nie wierzę w to, co mnie spotkało, zasypiam i chce się obudzić, że to był tylko koszmar, obudzę się w moim byłym domu, a mój najmłodszy syn będzie patrzał się na mnie i czekał, kiedy wstanę. Nie uważam, że przechodzę kryzys, ja tęsknię, tęsknię za rodziną, która mi została odebrana, ciężko mi iść dalej samotnie nikomu nie życzę tego, co mi wyrządzono, tęsknię za dziećmi, zapomniałem już o byłej żonie, wystarczył rok z kochającą osobą, która mi udzieliła krótkiego wsparcia, tęsknię też za nią, ja chcę się obudzić :)

Od dłuższego czasu nie mam dobrego kontaktu z siostrą
Dzień dobry. Od dłuższego czasu nie mam dobrego kontaktu z siostrą. 1,5 roku temu spędzałyśmy ze sobą cały dzień, dużo rozmawiałyśmy oraz łączyły nas wspólne gry i zabawy. Teraz wszystko się zmieniło: rozmawiamy ze sobą bardzo mało, nie spędzamy tak razem czasu, jak kiedyś. Czuję się bardzo samotna i odrzucona. Natomiast gdy ją proszę byśmy razem coś porobiły to twierdzi, że nie może albo nie ma czasu. Dodam, że moja siostra ma zdiagnozowaną dystymię i jest uzależniona od telefonu. Bardzo proszę o pomoc, naprawdę chciałabym jej pomóc, ale nie wiem jak (odrzuca moją pomoc). Z drugiej strony bardzo mi zależy by tą relację naprawić.
6‑letnie dziecko, natrętne myśli, przymusowe zachowania i agresywne słownictwo – co robić, czy iść do psychologa?
Witam od około kilku miesięcy mam problem z 6 letnia córka która ma jakieś dziwne zachowania nie wiem czym spowodowane, zaczęło się od jakiejś głupiej myśli "mama ja ciągle myślę o tym żeby robić zeza" i myślałam że się wygłupia. Potem zaczęła mówić to częściej, robić to np w ukryciu, płakać że nie chce tak robić ale coś jej każe tak robić w głowie. Wieczor przed zaśnięciem godzina płaczu "mama pomoż chce mi się robić zeza". Próbuję odwrócić jej uwagę, tłumaczyć, że to tylko taka niedobra myśl, że musimy ja zwycięzyc, że jak przychodzi jej ta myśl to, żeby myślała o czymś innym. Do tego doszedł teraz inny problem, buty na rzepy, ściska tak paski rzepów, że je urywa. Zanim pójdzie na salę z przebieralni, albo wyjdziemy na spacer to 10 razy poprawia rzepy,żeby jak najmocniej. Stopa tak ściśnięta że aż boli i biała. Ile się nagadałam i nic. Mówie jej nie raz, że mama Ci pomoże z tym sobie poradzić,ale musisz posłuchać, np mówię "zapne Ci buty tak normalnie jak powinny być, idz tak na salę, zwalcz ten głos w głowie co każe ci ściskać i zobaczysz że dzień dwa ci przejdzie" , ale zaraz mówi że nie da rady i ściska. Psuje buty w tydzień, urywa paski, psychicznie jestem już wykończona. Do tego doszła taka złość brak szacunku nienawiść do wszystkiego. Usłyszy ze ktoś gdzieś ktoś krzyczy i jest "ktos drze ryja", albo coś się jej nie uda "walnięte głupie durne to ". Wszystko głupie, wszystko durne, wszystko posrane. Okropne słownictwo, nie wiem skąd. Jak dam kare lub na coś nie pozwolę np "wiem że chcesz iść bardzo na plac zabaw ale jest już bardzo późno i bardzo bym się martwiła" to jest odpowiedź "durna głupia gówno matka ". Czasami nawet przeklnie. Reaguje wtedy i mówię że nie pozwalam na takie słowa w tym domu, zrobiłam nawet listę na drzwiach gdzie jednym z punktów jest nie mówimy brzydkich słów. Jak reaguje to mówi to specjalnie żeby mnie denerwować. Czy mam nie reagować? Żeby nie uznała ze pozwalam na takie zachowanie. I jak rozwiązać problem butów, natręctw i złości, wyzywania wszystkich i wszystkiego wokół. Będę wdzięczna za każdą odpowiedź, czy takie dziecko trzeba zabrać do psychologa czy przeczekać? Bo ja się wykończę nerwowo też.
Na dzień dzisiejszy minęło 5 miesięcy odkąd zostalam wyrzucona z domu wraz z dziećmi przez męża. Oboje zmieniliśmy sie w naszych relacjach, każdy odpuścił przestał się starać i znalazł pocieszenie w osobie trzeciej.
Dzień dobry. Na dzień dzisiejszy minęło 5 miesięcy odkąd zostalam wyrzucona z domu wraz z dziećmi przez męża. Oboje zmieniliśmy sie w naszych relacjach, każdy odpuścił przestał się starać i znalazł pocieszenie w osobie trzeciej. Wszystko zostało wyjaśnione co do zdrady. Mąż nie chciał bym starała się się walczyć o nasze małżeństwo, za bardzo go bolał fakt zdrady. Po 3 miesiącach walki o nasz związek, wkońcu przestałam walczyć o niego i zaakceptowałam z wielkim bólem decyzje męża o rozpadzie małżeństwa. W tym tygodniu usłyszałam od niego,ze powinnam się starać cały czas by ratować to jeśli go kocham mi zależy. Mąż od początku wyprowadzki mojej i dzieci nie poczynił żadnych kroków by ratować nasza relacje. Zależy mi na nim bo nadal go kocham ale chce popatrzeć tez na dzieci by miały dzieciństwo bez awantur i pełne miłości. Jest sens się starać o to wszystko gdy druga strona ma wahania tego co chce tak naprawdę w życiu i odpuszcza przy najmniejszym błędzie drugiej osoby ?
dojrzewanie

Okres dojrzewania - co warto wiedzieć o zmianach i wyzwaniach

Okres dojrzewania to wyjątkowy i wymagający etap zmian fizycznych, emocjonalnych i społecznych. Zrozumienie tych procesów jest kluczowe dla nastolatków, ich rodziców i opiekunów, by lepiej radzić sobie z wyzwaniami i wspierać rozwój młodego człowieka.