Nowość

Masz pytanie, które ciągle chodzi Ci po głowie?

Opisz je psychologowi w aplikacji i otrzymaj odpowiedź w ciągu 24 godzin - bez kamery i umawiania wizyty.

Napisz do specjalistyPakiety od 49 zł · odpowiedź do 24 h
Wstecz

Mąż pisze z koleżanką, nie rozumie mojej niechęci do tego.

Paula

Mam problem w związku. Mąż zaczął pisać z koleżanką, a ja mu na to nie pozwoliłam. Uważam, że w związku nie ma przyjaźni damsko-męskiej. Mąż zaczął blokować telefon, bo uważa, że ja go sprawdzam. Koleżanka zaczepiała męża poprzez żarty nie na miejscu. Mąż nie może zrozumieć, dlaczego nie chce, żeby do siebie pisali, a ja nie mogę zrozumieć męża. Cała ta sytuacja nas przytłacza. Ciagle się kłócimy. Nie wiem jak sobie poradzić.

Dzień dobry, pani Paulo,

Jako ludzie różnimy się pod wieloma względami, w tym również naszym rozumieniem pojęć takich jak „zdrada” czy „nieuczciwość”. Dla jednej osoby nieuczciwe jest już bliższe kolegowanie się z osobą odmiennej płci, dla drugiej zdradą jest dopiero kontakt fizyczny. Warto ustalać w związku wspólne granice, wspólną normę, której oboje zobowiązujemy się przestrzegać. 
Zachęcam też do pochylenia się nad Pani przekonaniami dotyczącymi przyjaźni damsko-męskich z zaciekawieniem. Czy faktycznie nie mogą one istnieć „obok” szczęśliwego małżeństwa? Skąd wzięła się w Pani taka myśl i co wskazuje na jej prawdziwość? A może jakie obawy się za nią kryją?

Natomiast w rozmowie z partnerem zachęcam do stosowania komunikatów Ja:

Czuję … (wyrażenie swoich emocji)…
Kiedy Ty …. (opis sytuacji oparty na faktach) …
Mnie jest wtedy (ciężko, przykro, smutno) …
Chcę … (oczekiwania na przyszłość, prośba)…

Taki sposób rozmowy w związku sprzyja wzajemnemu zrozumieniu oraz rozwiązywaniu problemów. 

Pozdrawiam, 

Kinga Okoń 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Zdjęcie Agnieszka Wloka

Agnieszka Wloka

Psycholog
223 odpowiedzi na forum

Droga Pani Paulo, 

może jest to sytuacja, w której skupienie pójdzie w kierunku Waszego związku i jego jakości? Jeśli między Was wdziera się zazdrość, czy potrzeba kontaktu z osoba trzecią, to przegadajcie temat - spróbujcie się do siebie zbliżyć, zaobserwować co między Wami jest nie tak i wyczyście to. Być może to czas na terapię małżeńską?

Pozdrawiam 

A. Wloka

 

Dzień Dobry

Jeśli podejmowaliście próby spokojnej rozmowy (nie na zasadzie “ja Tobie zakazuję”), ale na zasadzie podzielenia się swoją perspektywą, swoimi potrzebami, poszukiwania wspólnych rozwiązań  i nie odniosło to skutku, być może pomocne będzie poszukanie wsparcia specjalisty- terapia pary, aby tam z pomocą specjalisty ustalić wspólnie zasady i reguły Waszej relacji.

 

Pozdrawiam

Martyna Tomczak- Wypijewska, psycholog, certyfikowany psychoterapeuta poznawczo- behawioralny

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z żałobą po poronieniu i poczuciem winy za wcześniejsze myśli?
Półtora miesiąca temu poroniłam w 10 tygodniu ciąży, serce przestało bić w 6 tygodniu. Nie mogę dojść do siebie po tej stracie. Kiedy dowiedziałam się o ciąży byłam załamana, miałam napady paniki ponieważ byłam 5 miesięcy po porodzie, bałam się jak sobie poradzę. Nie chciałam tej ciąży, wciąż powtarzałam że lepiej by było gdybym poroniła. I tak się stało. Wiem że od mówienia tego nie wywołałam poronienia ale nie mogę poradzić sobie z żalem i złością do siebie że tak właśnie myślałam i mówiłam, że nie chciałam tego maleństwa, wypierałam je i myślałam że będzie problemem. Nie zachowałam się jak matka która ma w sobie kolejne dziecko. Nie potrafię nazywać się mama, mam wstręt do siebie. Moj pierwszy rok macierzyństwa zamienił się w koszmar i mimo że moje pierwsze dziecko daje mi mnóstwo radości i miłości to z tyłu głowy pozostaje nie chęć do siebie. Jak wybaczyć sobie tamten czas, jak przeżywać żałobę skoro byłam taka okrutna. Jak iść dalej?
7 odpowiedzi
Problem z zabrudzaniem majtek moczem i kałem u 13-latka - porada i pomoc specjalisty
Proszę o pomoc, poradę, wskazanie specjalisty w sprawie mojego syna (13 lat), który zabrudza majtki moczem i kałem. Problem jest od zawsze, x roznym nasileniem. Chodzi juz do drugiego psychologa, ale nadal nie ma efektów. To nie jest problem fizjologiczny, metaboliczny, infekcyjny ani zaburzenia czucia. Świadomie wstrzymuje wypróżnianie, a później brudzi majtki.
7 odpowiedzi
Jak poradzić sobie z toksycznym współpracownikiem i plotkami w pracy?
Pracowałam w firmie gdzie bardzo lubiłam swoją pracę. Po jakimś czasie zatrudniła się dużo starsza kobieta. Wszyscy mieli do niej dystans ponieważ koleżanka często robiła jakieś zamieszania, przenosiła różne rzeczy, wkładała do ust swoje słowa, których ktoś nie wypowiedział. Od samego początku miałam wrażenie, że ma do mnie jakiś problem pomimo, ze dla mnie Była miła, uśmiechała mi się w twarz itd. Po jakimś czasie odczułam straszną niechęć co do mojej osoby od innych pracowników. Wiem że ta kobieta chodziła i opowiadała o mnie niestworzone rzeczy, coś w stylu że jestem prowokatorka wszystkich kłótni, że jestem psychicznie chora, że modli się żebym odeszła. Ogólnie była to praca, w której każdy mógł się wykazać swoimi umiejętnościami. Miałam czasem wrażenie, że ona widzi we mnie po prostu jakąś rywalkę, konkurencję co było dla mnie wręcz śmieszne bo jesteśmy dorośli. Wiele razy byłam u szefa, żeby porozmawiać o tych sytuacjach bo sprawiały one że odechciewało mi się chodzić do pracy. Ale góra nic z tym nie robiła, nawet śmiała się mówiąc że no taka jest jej natura i trzeba przymknąć na nią oko bo pewnie i tak długo ona nie popracuje. Wręcz gdy miałam wolne bałam się wrócić do pracy bo nie wiedziałam co ta kobieta mogła o mnie naopowiadać. Ogólnie był to typ osoby która bardzo często mówiła o kimś coś, a później przekazywała to tej osobie ale w formie ” ktoś o tobie tak powiedział ". Czasem miałam wrażenie że ona po prostu na coś choruje i nie kontroluje swojego zachowania, które przypominało jakąś dwubiegunowość. Było mi bardzo przykro bo w twarz nigdy nie powiedziała mi co o mnie myśli. Zawsze robiła to za plecami. A gdy tylko chciałam wyjaśnić sytuację wypierała się wszystkiego, wpadała w szał, krzyczała, ubliżała, kiedyś nawet miałam wrażenie że ze złości mogłaby mnie uderzyć. Potrafiła jednego dnia przyjść rozmawiać ze mną, a następnego dnia obgadać mnie. Pracowałam tam bardzo długo. Ponad 6 lat. I po tym czasie powiedziałam dość. Odeszłam. Bo nie wytrzymałam po prostu. Kiedy odeszłam ta wspaniała koleżanka kupiła mi prezent, życzyła jak najlepiej. Czasem nawet jeszcze napisała co u mnie słychać. Otóż to nie wszytsko. Nie pracuje już rok z nią. A dochodzą mnie słuchy, że ona nadal chodzi i mówi o mnie jakieś rzeczy, że co robiłam albo czego nie robiłam w pracy. Reszta pracowników właśnie doszła do wniosków, że to nie był problem ze mną, a z nią bo dalej robi dramy, ale z innymi prawnikami. Ogólnie mam to już gdzieś, ale nie powiem, że przykro mi z tego powodu. Bo ja się poddałam, odpuściłam i zwolniłam się. A ona dalej nie daje za wygraną. Opisałam to w skrócie. Bo przez te lata pracy z nią mogłabym napisać książkę.
10 odpowiedzi
Pustka w głowie, derealizacja, anhedonia i koszmary senne – czy to schizofrenia?
Czy taka pustka w glowie, brak myśli to już jest jakiś rodzaj schizofrenii, do tego dochodzą objawy derealizacji i depersonalizacji, mam ciągłą anhedonię, nic mnie nie cieszy, nie potrafię się złościć, smucić ani cieszyć niczym, straciłem w ogóle zainteresowanie życiem i czymkolwiek, śnią mi się koszmary
9 odpowiedzi
Złość i wycofanie w relacjach, gdy inni zawodzą lub nie liczą się z moimi potrzebami – jak radzić sobie z emocjami?
Złość i wycofanie, gdy ktoś postępuje niezgodnie z moimi oczekiwaniami Od około roku zauważam u siebie pewnie schemat. Gdy ktoś postępuje niezgodnie z moimi oczekiwaniami, to budzi to moją złość i chęć wycofania się z relacji lub jej zakończenia. Ten poziom złości i rozczarowania jest najczęściej zupełnie nieadekwatny do tego, co się wydarzyło. Nie jestem apodyktyczna, nigdy nie byłam złośnicą, nie wiem, skąd ta zmiana. Poniżej przykłady tylko z ostatniego miesiąca: 1. Kolega, który dwa razy odwołał spotkanie ze mną w ostatniej chwili, bo nie chciało mu się wstać i chciał jeszcze pospać. Byłam zła. Poczułam się nieważna i zlekceważona. Po tym przestałam mu już cokolwiek proponować, bo i po co...? Żeby znów mnie wystawił? 2. Przyjaciel, który wydaje się z niczego nie cieszyć - mam z nim kontakt, ale coraz częściej towarzyszy mi właśnie poczucie, że nic go nie cieszy. I coraz bardziej się o niego martwię. Świetny wyjazd ze znajomymi? Zero radości. Fajna wycieczka? Też nic. Kurs związany z jego zainteresowaniami? Też bez większej radości. Mam wrażenie, że wszystko jest mu obojętne. Rozmawiałam z nim o tym, nie widzi problemu. I też nie jest to osoba, która przygląda się swoim emocjom. A ja...tracę motywację, by planować, organizować i się starać, skoro jemu jest wszystko jedno. Ale...jak ja nie wyjdę z jakąś inicjatywą, to nasz kontakt ograniczy się do wysyłania sobie śmiesznych obrazków. 3. Zleceniodawca, który uparł się, by spotkanie online odbyło się również z kamerą, choć pisałam, że jest to dla mnie niekomfortowe. Do spotkania doszło, ale współpracy nie nawiązałam. Nie chciałam pracować z kimś, kto nie wziął pod uwagę mojego dyskomfortu i tego, że nie lubię spotkań online z kamerą. Proponowałam w ramach kompromisu spotkanie twarzą w twarz, ale ten pomysł został odrzucony. 4. Podwykonawca, który mimo umówionego terminu, spóźnił się z oddaniem swojej części pracy. Tutaj byłam zła. Gdyby nie to, że musiałabym się z tego potem tłumaczyć, to miałam ochotę zerwać współpracę. Byliśmy umówieni na konkretny termin dostarczenia zadania i oczekiwałam terminowości. Albo chociaż informacji w trakcie o trudnościach. Wykonaną pracę miałam otrzymać w piątek do 16, a kilka minut przed 16 dostałam maila, że ta osoba się jednak nie wyrobi. Bez żadnego przepraszam, czy wyjaśnienia sytuacji. 5. Bliski kolega, który nie dotarł na własną imprezę niespodziankę - ze znajomymi zorganizowaliśmy koledze imprezę niespodziankę. Kolega wiedział, że ma sobie na dany dzień nic nie planować. Miał mieć dla nas czas do 17:00, bo od 18:00 jego dziewczyna mu coś zaplanowała. I o tym nasza paczka wiedziała od początku, zaplanowaliśmy wszystko tak, by najpóźniej o 17:00 skończyć. Wszystko było ustalone również z jego dziewczyną. Były prezenty, warsztaty robienia sushi, był tort z burgerów w jego ulubionej burgerowni, rezerwacja lokalu i gry. I "tylko" samego zainteresowanego zabrakło. Chociaż był z nami umówiony, to w tym samym terminie podjął się realizacji jednego zlecenia. Zlecenie skończyło się o 16. Tort zjedliśmy sami. Kolega w całej sytuacji nie widzi problemu nie padło żadne "przepraszam" ani "wiem, że się postaraliście". Kolega uznał, że możemy jego urodziny uczcić w inny weekend. Nie będzie innego weekendu. Ja nie mam ochoty na świętowanie, skoro wcześniej nas olał. A reszta paczki nie ma też na to pieniędzy, bo wcześniejsza impreza na którą nie dotarł, sporo nas kosztowała. Mnie najbardziej zabolało to, że ważniejsze było dla niego zlecenie i kasa niż spędzenie czasu z nami, gdzie wszystko było już zaplanowane. Od tego momentu relacja z nim mocno kuleje. 6. Brak odpowiedzi na maila czy smsa - jeśli ten brak odpowiedzi dotyczy pracy, to jestem wkurzona, że muszę na kogoś czekać i że przez to opóźniają się moje zadania. Jeśli jest to sytuacja prywatna, to czuję się nieważna, lekceważona, tracę ochotę na inicjowanie kontaktu. Pojawia się też taka dziecięca mściwość "skoro Ty nie odpisujesz mi, to następnym razem też sobie poczekasz na moją odpowiedź". Jak radzić sobie z tym zalewem negatywnych emocji? Będę wdzięczna za wskazanie narzędzi, które ułatwią mi panowanie nad swoimi emocjami.
4 odpowiedzi
Wyrzuty sumienia po śmierci ojca: czy wcześniejsza decyzja mogła uratować życie?
W zeszły wtorek zmarł mój tata wrócił po 3 tygodniach ze szpitala był leżący i miał odleżyne czyszczona chirurgicznie lekarz proponował hospicjum odmowilismy liczyliśmy że w domu dojdzie do siebie. Prawdopodobnie doszło do infekcji dostawał antybiotyk może za późno zostal wdrożony Mam wyrzuty sumienia że gdyby został w szpitalu albo gdybyśmy wezwali pogotowie jeszcze by żył ciągle o tym myślę i analizuje
10 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: kobieta przy furtce stawia granicę spokojnym gestem dłoni

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.