Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z uzależnieniem od flirtu online i pornografii? Konsekwencje, przyczyny, pomoc

Witam.. Jak poradzić sobie z uzależnieniem od flirtu i pornografi w internecie ? Mój 8 letni związek z kobietą którą kochałem i nadal kocham zakończył się. Dziesiątki razy zostałem przyłapany na flirtowaniu w internecie z obcymi lub znajomymi kobietami. Mimo stawiania granic i moich obietnic że to ostatni raz w końcu i tak do tego wracałem. Za każdym po takiej rozmowie(flircie) czułem wstyd, czułem coraz większą pustkę w sercu, gryzące sumienie że okłamuje osobę którą naprawdę kocham.. mimo to wracałem do tego ze zdwojoną siłą. Wysylanie wzajemnie erotycznych filmow i zdjeć, umawianie sie na seks do ktrego nigdy nie dochodzilo (chodzilo mi tylko o flirt) ,ukrywałem, usuwałem rozmowy. Czuję ogromny ból, wstyd, nie czuje się kompatybilny z własną duszą i wartościami które mówią mi że to co robię jest potworne.. Dlaczego dalej to robiłem? Dlaczego to było ważniejsze niż moja wspaniala kobieta i moje całe życie które z nią tworzyłem? Nie umiem opisać jak bardzo zraniłem te kobiete... jak bardzo zraniłem siebie. Ona we mnie wierzyła a ja mimo obietnic i tak w końcu lądowałem na jakiś komunikatorze flirtujac.. aktualnie nie wiem kim jestem, mam myśli samobójcze, czuje wstyd przed samym sobą nie mówiąc już o partnerce czy rodzinie... Błagam o pomoc...
Aleksandra Kaźmierowska

Aleksandra Kaźmierowska

Dzień dobry Panie Adrianie,

słyszę, jak bardzo to dla Pana trudne i bolesne. Pisze Pan o poczuciu winy, wstydzie i o tym, że jednocześnie chce Pan coś zmienić i wrócić do wartości, które są dla Pana ważne. Już samo to, że potrafi Pan o tym mówić i prosić o pomoc, to duży i ważny krok.

Zachowania, o które pan opisuje – flirtowanie, pornografia, szukanie emocji online – często nie biorą się ze złej woli. Mogą stać za nimi głębsze potrzeby: ucieczka od napięcia czy trudnych emocji, chęć podniesienia samooceny, zapełnienia pustki albo obniżenia stresu. Z czasem może to zacząć działać jak uzależnienie - daje krótką ulgę, a potem pozostawia jeszcze większe poczucie pustki.

Wsparciem może być rozmowa z psychoterapeutą, udział w grupie wsparcia czy kontakt ze specjalistą od uzależnień behawioralnych. Specjalista może pomóc zrozumieć, skąd się to bierze i jak stopniowo to zmieniać.

Najważniejsze, aby nie zostawał Pan z tym tematem sam tylko sięgnął niezwłocznie po profesjonalną pomoc.

 

Serdeczności,

Aleksandra Kaźmierowska 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Panie Adrianie,
opisane zachowania wskazują na uzależnienie behawioralne, które wymaga profesjonalnej pomocy. Poczucie winy, wstyd i myśli samobójcze to sygnały, że nie warto być z tym samemu. Zalecam pilny kontakt z psychoterapeutą lub ośrodkiem leczenia uzależnień. Terapia pomoże zrozumieć mechanizmy, odzyskać kontrolę i odbudować siebie.

Martyna Jarosz - psycholog

Elza Grabińska

Elza Grabińska

Panie Adrianie,

w sytuacji kompulsywnych zachowań seksualnych, a nawet uzależnieniu od niektórych obszarów, o których Pan wspomina, może być trudno poradzić sobie samemu. Warto przyjrzeć się sobie, kiedy najczęściej sięga Pan po pornografie/niezobowiązujący flirt, jakie potrzeby są w ten sposób kompensowane, co Pan dzięki temu zyskuje?

W sytuacji myśli samobójczych i tak silnego odziaływania sfery seksualnej na Pana życie, o których Pan wspomina rekomendowałabym podjęcie psychoterapii (najlepiej u psychoterapeuty, który jest także seksuologiem), w tej konkretnej sytuacji nurt poznawczo-behawioralny mógłby okazać się pomocny.

 

Wszystkiego dobrego,

Elza Grabińska, psycholog.

Iga Borkowska

Iga Borkowska

Dzień dobry, 
Opisywane przez Pana doświadczenie - przymus flirtowania i oglądania pornografii, rzeczywiście jest objawem uzależnienia od seksu i miłości. Uzależnienie to utrata kontroli nad pewnym zachowaniem, kiedy jesteśmy uzależnieni, jesteśmy niestety bezradni względem stawianych sobie czy innym obietnic, działamy wbrew własnej woli. Kluczowe jest podjęcie leczenia, psychoterapii, bardzo pomocny może być  też udział w grupach samopomocowych, informacje o takich grupach można znaleźć na stronie www.slaa.pl Praca w grupie nad problemem jest szczególnie ważna, pomaga uporać się z poczuciem winy i wstydu, które zatrzymują osobę cierpiącą w błędnym kole uzależnienia.
Pozdrawiam serdecznie, 
Iga Borkowska

Milena Miszkiel

Milena Miszkiel

Witam Panie Adrianie. Trudność, z którą się Pan mierzy, nie jest łatwa i też z doświadczenia gabinetowego zauważam, że internetowy flirt jest to coraz powszechniejszy i coraz więcej par stawia takim wyzwaniom czoła. Z tego co Pan pisze może to być forma uzależnienia, dlatego być może tutaj pomocna byłaby terapia poznawczo-behawioralna. Czytam, że zależało Panu (być może nadal zależy) na partnerce, którą Pan stracił, pomimo obietnic, które Pan składał. To było silniejsze od Pana. Dlatego też ważne byłoby tutaj zgłębienie tej trudności, co za tym się kryje, jakie potrzeby, być może jakieś przekonania czy myśli wokół seksualności czy budowania relacji? Najpewniej dużo wyjaśniłby dokładny wywiad. Proszę rozważyć terapię dla siebie, tym bardziej, że czytam na końcu Pańskiego wpisu, iż jest Pan w dużym kryzysie i potrzebuje Pan wsparcia. 
Pozdrawiam serdecznie
mgr Milena Miszkiel

psycholog-seksuolog

Paulina Habuda

Paulina Habuda

Dzień dobry, 

 

Przykro mi słyszeć, że przechodzi Pan tak trudne chwile. To co Pan opisuje to błędne koło uzależnienia, kiedy tracimy nad czymś kontrolę, ale nie potrafimy przestać pomimo tego, że wiemy, że to nie jest dla nas dobre. Impuls jest silniejszy, ulegamy, jednak po wszystkim nie przychodzi ulga, tylko wyrzuty sumienia, wstyd i negatywne konsekwencje dla nas i naszych bliskich. 

W tym momencie, kiedy cierpienie jest dla Pana trudne do zniesienia - radziłabym jak najszybciej szukać pomocy. Może Pan udać się do specjalisty od zdrowia psychicznego, lub zadzwonić na infolinię, np.: 800 70 22 22. Gdyby nadal występowały u Pana myśli samobójcze to proszę nie wahać się jechać na najbliższy SOR. 

Jednak w dłuższej perspektywie, zachęcałabym Pana do podjęcia się terapii. Coś w Pana życiu spowodowało, że ulega Pan czynnościom, które ostatecznie niszczą Pana relacje. Dzięki terapii może Pan dotrzeć do tych mechanizmów i popracować nad zmianą ich. 

Zmiana jest możliwa, chociaż na pewno będzie wymagała pracy i dotarcia do nieraz trudnych wspomnień i doświadczeń. Proszę walczyć o siebie. Trzymam kciuki! 

Pozdrawiam,

Paulina Habuda

Psycholog, Seksuolog

Patrycja Stajer

Patrycja Stajer

Dzień dobry,

 

Uzależnienia leczy się poprzez psychoterapię, czasami - jeśli wymaga tego stan pacjenta - włącza się farmakoterapię. Rozumiem, że obecnie odczuwa Pan wiele przykrych emocji związanych ze stratą partnerki. 

I może to Pana zachęci do podjęcia stosownego leczenia ? 

Może Pan podjąć psychoterapię w ramach praktyki prywatnej (polecam psychoterapeutów z certyfikatem Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Psychoanalitycznej) bądź w ramach ubezpieczenia (np.: Poradnia Zdrowia Psychicznego, Poradnia Leczenia Uzależnień). 

 

Z poważaniem,

Patrycja Stajer

Lucio Pileggi

Lucio Pileggi

Witam Adrian,

Bardzo trudno czytać, jak bardzo cierpisz z powodu swojego uzależnienia.
Przede wszystkim – jeśli masz myśli samobójcze i potrzebujesz natychmiastowej pomocy, proszę, zadzwoń na numer 112 lub do Centrum Wsparcia: 800 70 22 22.

Uzależnienie potrafi być silniejsze niż człowiek, ale człowiek może poprosić o pomoc i nie musi być w tym sam. Nie czekaj – sięgnij po wsparcie terapeuty uzależnień lub psychoterapeuty.

Trudno powiedzieć, czy uda się odbudować zaufanie partnerki – nie możesz jej kontrolować. Ale na pewno podjęcie poważnego kroku, przyznanie się do problemu i rozpoczęcie terapii pokaże więcej niż tysiąc słów.

Najważniejsze jest jednak to, abyś teraz przede wszystkim zadbał o siebie.

 

Lucio Pileggi, Psycholog

Altea Leszczyńska

Altea Leszczyńska

Dzień dobry Panie Adrianie,

to, co Pan opisuje, wiąże się z ogromnym bólem i poczuciem winy. Ważne jest, że potrafi Pan o tym mówić otwarcie – to pierwszy krok ku zmianie.

Uzależnienie od pornografii i flirtów online działa podobnie jak inne nałogi: daje chwilowe napięcie i ulgę, a potem zostawia wstyd i pustkę. Dlatego same obietnice i granice często nie wystarczają – potrzebne jest wsparcie terapeutyczne.

Może Pan rozważyć:

terapię uzależnień (indywidualną lub grupową),

udział w grupach wsparcia dla osób uzależnionych od pornografii czy seksu,

pracę nad rozpoznawaniem sytuacji i emocji, które uruchamiają potrzebę flirtowania.

Jeśli pojawiają się myśli samobójcze, proszę potraktować to jako sygnał alarmowy i nie zostawać z tym samemu – warto jak najszybciej skontaktować się z psychiatrą albo w sytuacji kryzysu zadzwonić na numer alarmowy 112. W Polsce działają też całodobowe telefony wsparcia, np. 116 123 (kryzysowy telefon zaufania dla dorosłych).

Zmiana jest możliwa, krok po kroku, przy odpowiedniej pomocy i zaangażowaniu.

 

Pozdrawiam serdecznie,
Altea Leszczyńska
psycholog, psychotraumatolog

Anna Winiarczyk

Anna Winiarczyk

Twoje słowa pokazują, jak bardzo cierpisz i jak bardzo masz świadomość problemu. To ważny krok przyznać się przed sobą i nazwać to, co się dzieje. To, co opisujesz, ma cechy uzależnienia behawioralnego, gdzie mechanizm jest bardzo podobny jak w innych nałogach: pojawia się napięcie, ucieczka w zachowanie (flirt, pornografia), chwilowa ulga, a potem poczucie winy i wstyd. To nie jest kwestia tego, że partnerka była „mniej ważna”. Nałóg działa poza racjonalnymi decyzjami.

W takiej sytuacji same obietnice „już nigdy więcej” zwykle nie działają, bo to nie jest kwestia braku silnej woli, tylko potrzeby leczenia.
Najważniejsze, co możesz teraz zrobić, to:

- Skontaktować się z psychoterapeutą - najlepiej takim, który zajmuje się uzależnieniami behawioralnymi i seksualnymi.

- Rozważyć grupy wsparcia - są także spotkania online, gdzie można poznać osoby z podobnym problemem.

- Jeśli pojawiają się myśli samobójcze, nie zostawaj z tym sam. Zadzwoń pod numer kryzysowy 112 lub skorzystaj z całodobowej Linii Wsparcia 800 70 2222 (to bezpłatne i anonimowe).

- Staraj się stopniowo ograniczać dostęp do bodźców (blokady stron, usunięcie aplikacji, zmiana rutyny), co ułatwi Ci start terapii. Uzależnienia można leczyć, ale wymaga to wsparcia specjalistów, cierpliwości i pracy nad sobą. Już samo to, że tu piszesz i szukasz pomocy, oznacza, że masz siłę i chęć wyjść z tego cyklu. Nie jesteś z tym sam.

 

Pozdrawiam,

Anna Winiarczyk,

Psycholog, w trakcie kształcenia seksuologicznego

Karolina Rak

Karolina Rak

Dzień dobry, 

 

Słyszę z jak dużą trudnoscią zmagasz się teraz w życiu. Bardzo mi przykro, że przez to przechodzisz. Jednocześnie bardzo doceniam Twoją odwagę by sięgnąć po pomoc.

 

Myślę, że mając na uwadze utrwalenie tego problemu (Twoje wielokrotne próby zmiany na własną rękę), a także jego delikatną materię (omawianie spraw seksualności może wymagać odpowiedniego miejsca i kontekstu), rekomendowałabym pracę ze specjalistą. Może być to seksuolog pracujący w nurcie seksuologii pozytywnej lub psychoterapeuta - taka osoba pomoże Ci się przyjrzeć co stoi u podstaw Twojego problemu, dlaczego postępujesz w sposób, który jest niezgodny z Twoimi wartościami, a wreszcie jakie zmiany pomogłyby wyjść z tego schematu i zacząć żyć w taki sposób na jakim Ci zależy. Wspierająca, bezpieczna relacja z terapeutą może być tu kluczowa, gdyż z całą pewnością nie ma tu miejsca na proste odpowiedzi i uniwersalne porady. 

 

Życzę znalezienia siły by sięgnąć po pomoc. 

Serdecznie pozdrawiam,

Karolina Rak 

Psycholożka i psychoterapeutka  in spe 

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Dziękuję, że się tym tak otwarcie podzieliłeś. To, co opisujesz, bardzo jasno pokazuje, że zmagasz się z uzależnieniem behawioralnym. Ono nie wynika ze złej woli, ale z głębszego, niezaspokojonego bólu wewnętrznego. Miłość do partnerki była prawdziwa, ale uzależnienie działa jak mechanizm ucieczki, który przejmuje kontrolę mimo wyrzutów sumienia.

To nie znaczy, że jesteś zły. To znaczy, że potrzebujesz pomocy. Proszę, zgłoś się do terapeuty uzależnień lub seksuologa, który pomoże Ci zrozumieć, co się w Tobie dzieje i jak krok po kroku odzyskać równowagę. Myśli samobójcze to sygnał, że jest Ci bardzo trudno. Jeśli myśli samobójcze stają się natrętne i nie do zniesienia, to  koniecznie zgłoś się do lekarza psychiatry lub zadzwoń na telefon wsparcia - 116 123 (anonimowo, bezpłatnie) lub 800 70 2222 (Fundacja Itaka). 

Nie jesteś sam. To, że prosisz o pomoc, to już pierwszy krok w stronę lepszego samopoczucia. Masz prawo do wsparcia, do uzdrowienia i do odbudowania siebie. To jeszcze nie koniec. Pomoc naprawdę jest możliwa.

 

Pozdrawiam, 

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

Alicja Szymańska

Alicja Szymańska

Dzień dobry, 


Dziękuję, że to opisałeś. To, co przeżywasz, jest ogromnie trudne – wstyd, poczucie winy, żal po stracie, poczucie, że zrobiłeś coś wbrew sobie. Samo to, że potrafisz tak szczerze i szczegółowo opisać swoją sytuację, świadczy o tym, że naprawdę chcesz zrozumieć, co się z Tobą dzieje i szukasz wyjścia. To już jest pierwszy krok w stronę zmiany.

 

To, co opisujesz – powtarzające się sięganie po flirt, erotyczne rozmowy czy materiały, mimo poczucia winy i obietnic, że to „ostatni raz” – ma wiele cech uzależnienia behawioralnego. Nie chodzi o to, że nie kochałeś partnerki, tylko że w pewnym momencie ten sposób odreagowywania emocji, samotności, napięcia czy pustki stał się dla Ciebie mechanizmem na rozładowanie tych stanów. Z czasem mózg uczy się, że taka aktywność szybko daje bodźce – ekscytację, dopaminę – i zaczyna działać jak nałóg. To dlatego wracałeś do tego, mimo że wiedziałeś, że to niszczy relację i wizerunek samego siebie.


 

Nie jesteś „potworny”. To, co robiłeś, było raniące i destrukcyjne – dla Ciebie i dla partnerki – ale to zachowanie, które stało się nawykiem. Winą nie jest to, że się uzależniłeś, tylko to, że nie zareagowałeś wcześniej – ale teraz reagujesz. To znaczy, że możesz zacząć proces wychodzenia.


To, co może Ci teraz pomóc, to rozmowa z psychoterapeutą, który specjalizuje się w uzależnieniach behawioralnych i może pomóc Ci przejść przez ten proces.


Pozdrawiam 

Alicja  Szymańska 

Psycholog


 

internet

Darmowy test na uzależnienie od internetu (Kimberly Young)

Zobacz podobne

Jakie zaburzenia osobowości mogą mieć osoby izolowane społecznie z tendencją do kłótliwości?
Dzień dobry, mam dalszą znajomą, która ma prawdopodobnie zaburzenia osobowości. Jak Państwo myślą co jej może być? Narcyz, psychopatia? Bezdzietna, bezrobotna, singielka, po kilku klasach podstawówki, mająca komorników, 50 letnia kobieta, która mieszka z rodzicami, których nie szanuje. Żyje z ich emerytury. Uważa się za wysokiej klasy osobę, mądrą, elokwentną, ładną itp., którą podrywają mężczyżni (tak nie jest). Na każdym kroku potrafi robić ludziom awantury z niczego. W sklepie, na ulicy, przychodni. Lubi wykorzystywać innych finansowo czy w inny sposób. Ciągle podkreśla, że jest wyjątkową osobą, pomimo żadnych życiowych i materialnych osiągnięć. Krytykuje ludzi wokół za wygląd, sposób ubierania, wulgarnie wyzywając. Nawet jeśli ktoś obiektywnie ma osiągnięcia materialne czy zawodowe - wysokiej klasy szanowany w środowisku lekarz sąsiad czy znana aktorka z tv - to je deprecjonuje, mówiąc, że ta osoba jest nikim. Pociągają ją przestępcy, takie osoby szanuje.
Od 2004 roku choruję na schizofrenię paranoidalną. Mam problem ze znalezieniem pracy, jestem rencistką i nie bardzo odnajduję się w społeczeństwie.
Witam. Od 2004 roku choruję na schizofrenię paranoidalną. Mam problem ze znalezieniem pracy, jestem rencistką i nie bardzo odnajduję się w społeczeństwie. Jestem pod opieką poradni psychologicznej i lekarza psychiatry. Byłam sześciokrotnie hospitalizowana. W tej chwili jest w miarę stabilnie, ale moim głównym problemem jest strach przed ludźmi, boję się, że jestem obserwowana, że ktoś opowiada na mnie do innych znajomych i stawia mnie w złym świetle, że mnie obgaduje i spiskuje przeciwko mnie. Jest to taki lęk przed tym co ludzie powiedzą i czasem nawet jak ktoś się do mnie uśmiechnie, to mam przeświadczenie że się ze mnie śmieje i ma mnie za wariata. Ostatnio wybudzam się w nocy, bo mam wrażenie, że ktoś zamontował w moim domu kamery. Martwię się, że po prostu nie poradzę sobie z kolejnym epizodem choroby. W mojej rodzinie są osoby uzależnione od alkoholu i nie mam właściwie wsparcia od osób bliskich. W momencie gdy zaczęła się jesień (jest szaro i deszczowo za oknem) mam złe samopoczucie. Często długo śpię i sen jest dla mnie jak wybawienie. Nie mam ochoty wtedy wychodzić z domu i najchętniej przespałabym tą jesień. Zmuszam się do jakiejkolwiek aktywności, chodzę z psem na spacery, kupiłam nawet rower. Lekarz powiedział że to depresja, jednak stwierdził, że leki antydepresyjne mogą mnie dodatkowo "napędzić" i po raz kolejny mogę trafić do szpitala. W wolnym czasie korzystam z form arteterapii. Staram się żyć i funkcjonować jak normalny człowiek. Boję się jednak, że choroba wróci i cały czas o tym myślę. Nie wiem jak ją wtedy rozpoznam, by w porę zgłosić się po pomoc. Przez podjadanie słodyczy mam tez problem ze zbyt wysoką wagą. Do tego dochodzą problemy z pamięcią, notuję sobie na kartce, co mam w danym dniu do zrobienia, bo zwyczajnie o wielu sprawach zapominam. Wiem, że nie zachowuję się tak jak kiedyś, mam problem z wyrażaniem emocji, szybko się denerwuję, czasem ciężko mi poprawnie się wysłowić. Proszę o odpowiedź, jak mogę pomóc sobie i jak walczyć z tymi zaburzeniami? Czuję, że tkwię w martwym punkcie i życie ucieka mi przez palce.
Partner nagle zaczął wykazywać przedziwne zachowania, ma swoje rytuały, unika konkretnych rzeczy i zachowań, zaczął być roszczeniowy, rzuca tekstami, które po prostu nie są normalnym funkcjonowaniem. Czy to schizofrenia?
Dzień dobry. Sprawa jest skomplikowana, zauważyłam niepokojące objawy u partnera, który ma 26 lat (znamy się 14 lat i wcześniej zachowywał się normalnie). Od zawsze mieszka z rodzicami, z dnia na dzień przestał jeść w domu. Początkowo wydawało mi się to normalne, bo tłumaczył, że chciałby utrzymywać się sam i sam płacić za swoje jedzenie. Problemem jest to, że stać go tylko na zupki chińskie i wafelki, tak wygląda jego dieta od roku. Później zaczął mówić, żebym nie używała w jego domu różnych przedmiotów tłumacząc to dziwnymi argumentami np.: - nie powinnam wycierać rąk w ręcznik do rąk, bo powiesiła go jego mama i należy do niej, - nie powinnam używać mydła w płynie, bo jest białe, więc zmusza mnie do mycia rąk jego płynem pod prysznic, - kiedyś dotknęłam długopisu leżącego na wierzchu i nakrzyczał, że przedmiot nie jest mój, nie należy również do niego i może właściciel nie życzy sobie, żebym go dotykała. Takich sytuacji było bardzo dużo i powoli zaczynały mnie niepokoić, ale zawsze starałam się znaleźć jakoś wytłumaczenie. Nie lubi też koloru niebieskiego i granatowego, bo kojarzy mu się z policją, więc nie nosi takich ubrań i nie używa niebieskiego długopisu. Nie lubi też litery "c", twierdzi, że c jest trzecią literą w alfabecie, a 50 zł jest trzecim banknotem, który ma kolor niebieski. Nie wysyła do mnie wiadomości o godzinie 12, tutaj nie potrafił wymyślić argumentu i zbył mnie tekstem " bo o 13 się nie wysyła". Nie pisze dużej litery "B", bo "ma dwa brzuszki". Jego zdaniem zegarek powinni nosić tylko ludzie, którzy mieli założone kajdanki. W lato chodzi w długich spodniach, bo kilka lat temu zrobił sobie tatuaż, a teraz zrozumiał, że "tatuaże mogą mieć tylko ludzie z więzienia" i pokazanie, że on go posiada byłoby dla nich brakiem szacunku. Nie używa słowa "poproszę" czy "proszę", bo "człowiek honoru o nic nie prosi". Często kiedy próbuję coś zrozumieć to zamiast tłumaczeń, zaczyna wmawiać mi, że "on wie o tym, że ja wiem o co chodzi i żebym nie udawała". Co jakiś czas dostaje "cudownego olśnienia" i wymyśla kolejne dziwne rzeczy. Nie mam już siły do jego bezsensownego tłumaczenia i pomysłów. Jeśli kupię mu prezent to też ma dziwne kryterium, ponieważ w przypadku niektórych ubrań uważa, że kolor mu się podoba, ale nazwa marki mu się "nie zgadza", więc nie będzie go ubierał. Kiedy wychodziliśmy w lato na rynek i mijały nas osoby, które się śmiały (wynikało to z prowadzonej przez nich rozmowy) zaczynał parodiować ten śmiech jak najgłośniej, kiedy osoby były blisko nas. Bardzo często też, kiedy widział, że przechodzi obok nas jakiś mężczyzna to zaczynał specjalnie gwizdać i patrzył na reakcję. W sytuacji, kiedy spadł mu na podłogę telefon schyliłam się i podałam mu go, wtedy partner zdenerwował się, zaczął krzyczeć, że mam nie podnosić nie swoich rzeczy, rzucił telefonem specjalnie, sam się po niego schylił i powiedział, że "wyszło na jego". Zauważyłam, że uważa, że każdy mówi o nim i że wszyscy zwracają na niego uwagę. Opowiedział, że ma moc przyciągania i że jak o kimś pomyśli to "zaraz spotyka tą osobę". Później partner stwierdził, że "czyta" z tablic rejestracyjnych i znaków drogowych, rozglądał się i patrząc na trawę i na inne obiekty stwierdzał "jaki mam nastrój" i "wyczytywał" go z otoczenia. Cały czas myślałam, że żartuje, więc nie poruszałam z nim tego tematu. Z czasem zaczęły dochodzić kolejne dziwne zachowania. Kiedy miałam dużo pracy lub źle się czułam partner szantażował mnie, że albo wyjdę albo pójdzie się napić (takie "napić się" kończyło się mandatem). Później wpadł na "lepszy pomysł" i w momencie, kiedy pracowałam (pracuję zdalnie w domu) pojawiał się pod domem, przeskakiwał zamknięte ogrodzenie i nie chciał odejść dopóki nie został wpuszczony. Czasem dzwonił i mówił, żebym wyszła na 5 minut przed dom, a jak już zeszłam to nie chciał mnie puścić (fizycznie ściskał mnie, nie chciał puścić, blokował mi ruchy) i w efekcie staliśmy przed domem godzinę. Ma problemy z agresją (zwłaszcza po alkoholu - zaczepia innych ludzi). Z czasem jego zachowanie stało się jeszcze bardziej uciążliwe, dzwonił do mnie o losowych porach dnia, kiedy pracowałam (potrafił dzwonić nieustannie przez 2h dopóki nie odbiorę) lub nocy (dzwoni do skutku i nie zwraca uwagi czy jest godzina 2 czy 4) i mówi, żeby włączyła mu lokalizację i udowodniła, że jestem w domu. Kiedy chorowałam przez tydzień usłyszałam od niego, że "myślał, że mam jakiegoś innego bogatego partnera, który pracuje za granicą i ten tydzień spędziłam z nim". Dodam, że podczas mojej choroby partner przyjeżdżał pod mój dom o losowych godzinach i musiałam podchodzić do okna pokazać mu się. Kiedy wyjdę na zakupy z mamą robi afery, że go nie poinformowałam i używa tekstu "wiesz co ja sobie mogłem pomyśleć" (tego tekstu używa również wtedy, kiedy np. nie zdążę odebrać telefonu i oddzwonię po dwóch minutach). Bardzo często zarzuca mi jakieś dziwne bezpodstawne rzeczy, tłumacząc to tym, że jestem "dużo ładniejsza od jego poprzedniej partnerki i jestem szczupła i on widzi jak mężczyźni się za mną obracają", więc może sobie "dorabiam" + "powinnam być zadowolona, że jest zazdrosny". Prowadzę własną firmę, dlatego czasami jestem bardzo zajęta, nigdy nie zrobiłam niczego, żeby partner mógł źle się poczuć, a tym bardziej, by mógł poczuć się zdradzony czy zaniepokojony (kiedy otrzymywałam wiadomości od obcego mężczyzny, nie odpowiadałam i pokazywałam partnerowi, partner także zna kod do mojego telefonu, nie mam niczego do ukrycia). Kiedy jestem u partnera to nie chce mnie wypuścić z jego domu (sama nie wyjdę, bo posiada owczarka niemieckiego, którego się boję) i nie chce mnie odwieźć do domu, przez co muszę u niego siedzieć aż do kolejnego dnia (wie, że nie jest to dla mnie komfortowe). Zauważyłam, że ignoruje moje zdanie, jest bardzo samolubny (jego rodzina również mu to mówi), nigdy nie ma poczucia winy, nie posiada czegoś takiego jak empatia i nie ponosi odpowiedzialności za własne czyny (jeździ samochodem rodziców, a kiedy go psuje to koszty naprawy pokrywają oni), nie ma żadnych realistycznych ani długotrwałych planów. Partner nie odczuwa też żadnego lęku, kiedy w nocy nie działały latarnie w ramach oszczędzania pieniędzy - uważał, że miasto nocą jest bezpieczne, ja powinnam wyjść z domu o godzinie 24 sama i iść do niego przez las i nic by mi się nie stało. Zawsze gasi górne światło i zostawia lampkę, przez co czuję się jak w "piwnicznej izbie". Nie ogląda telewizji, bo uważa, że "ogłupia", nie słucha radia z tego samego powodu. Jego zdaniem jedyna sensowna muzyka to podziemny rap, gdzie co drugie słowo to przekleństwo, najlepiej o tematyce "konfidentów". Partner potrafi chodzić z włączonym głośnikiem na cały regulator po mieście i "częstować" innych swoją muzyką (potrafił włączyć głośnik o 2 w nocy na rynku i nie obchodziło go, że inne osoby mogą chcieć spać). Partner ma widoczne problemy z koncentracją i pamięcią (wypiera się słów i sytuacji nawet takich, które zdarzyły się w ostatnim czasie). Kolejnym problemem jest wizyta w restauracji, kiedy ktoś siądzie w stoliku obok nas partner patrzy na te osoby i głośno rzuca "ale tu gęsto, aż jeść mi się odechciało". Często wysyła komentarze w stronę innych osób i mocno wierzy w to, że ludzie w stoliku obok powtarzają nasze słowa i naśmiewają się z nas (w rzeczywistości nic takiego nie ma miejsca). Za osoby ważne uważa ludzi, którzy są związani z więzieniem i nie zachowują się normalnie. Dodam, że partner nie ma stałej pracy zazwyczaj wyrzucany jest po dniu próbnym (jego rekord to dwa miesiące). Zawsze kiedy pytam, dlaczego został wyrzucony odpowiada, że "nie wie, bo wszystko robił dobrze" albo że firma "zatrudniła go na jeden dzień jako rozrywkę dla stałych pracowników. Utracił kontakt ze wszystkimi kolegami i został całkiem sam, jestem jedyną osobą, którą ma. Próbowałam poznać go z moimi znajomymi, ale nie polubili go i wyczuli jego dziwne zachowanie. Nie przywiązuje uwagi do ubioru, potrafi przyjść do mnie w dziurawych skarpetkach, codziennie nosi dziurawe ubrania i brudne znoszone buty (kiedy rodzice dają mu pieniądze na nowe to odmawia). Chłopak często rzuca tekstami typu "ludzie ze schizofrenią mają fajniejsze życie", a potem zaprzecza i mówi, że jej nie ma. Przez to wszystko bardzo zniechęcił mnie do siebie, tak wiele jego zachowania budzi u mnie niepokój, że postanowiłam poszukać pomocy tutaj. Partner nie rozumie słowa "nie", kiedy czego się boję to zmusza mnie do tego siłą i nie robi na nim wrażenia nawet kiedy się rozpłaczę. Mówi, że w związku zawsze musi być ktoś "górą" i za wszelką cenę próbuję mnie podporządkować pod siebie. Od jakiegoś czasu ma także wyolbrzymione poczucie własnej wartości, ma bardzo roszczeniowe podejście do życia i wszystko mu się należy, jest też bardzo nieodpowiedzialny. Próbowałam z nim rozmawiać mówiłam jak się czuję, ale to nie działa, partner uważa, że przesadzam i chcę zrobić z niego "nienormalnego". Chciałam, żeby skorzystał z pomocy psychologa, ale on odmawia tłumacząc, że jego zachowanie jest normalne. Początkowo niewinne zachowanie przerodziło się w coś, co utrudnia wszystkim normalne funkcjonowanie. Prosiłabym o jakąś poradę, co może być przyczyną takiego zachowania i w jaki sposób można mu pomóc, jeśli sam nie chce się nigdzie zgłosić. Czy partner może stać się dla mnie zagrożeniem? O jakich zaburzeniach osobowości może to świadczyć? Czy wystarczy wizyta u psychologa czy potrzebny jest psychiatra? Nie potrafię się z nim rozstać, bo ciągle powtarza, że ma tylko mnie, że wróciłby do picia. Może to manipulacja, ale jest mi go zwyczajnie żal i czuję się za niego odpowiedzialna. Wiem, że bardzo mu na mnie zależy.
Pobyt w ośrodku OLZON w Krakowie - doświadczenia, przebieg terapii i przygotowania
Czy ktoś był w ośrodku OLZON w Krakowie? Nie dawno wyszłam z szpitala z diagnozą nieokreślonych zaburzeń osobowości i moja psychiatra patrząc na to że ciężko znajsc mi terapie w moim mieście, leki średnio działają i dalej miewam różnego typu ataki histerii, agresji, manii itd. Zaproponowała mi że da mi tam skierowanie jeśli będę chciała i sobie to przemyśle. Zadzwoniłam i umówiłam się na rozmowę wstępną/kwalifikacyjną (jak kolwiek się to nazywa trochę śmiesznie jakbym miała iść na rozmowę o pracę ;p) ale tak sobie przeszukałam cały internet i nie mogę kompletnie znajść niczego na temat tego ośrodka.. jakieś pojedyncze wpisy które mi nic nie mówią i są z dość dawna... więc bez przedłużania.. moje pytania brzmią: jak wygląda taki pobyt ? Jak wygląda ta rozmowa "wstępna", na co i na jakie pytania mam się przygotować? Jak wyglądają przepustki, jaki średni wiek pacjentów tam jest? Czy oddziały są podzielone na męskie i damskie czy są połączone? Jak wygląda terapia? Jakie są zajęcia? Jakie są warunki pokoi i ogólnie ośrodka? Jak wyglądają przepustki i odwiedziny? Jak wygląda taki typowy dzień w tygodniu i w weekend na oddziale? Co mogę ze sobą mieć a czego nie? Jak najlepiej się przygotować i co zabrać na taki pobyt? Czy ciężko jest się dostać? Ogólnie w skrócie wszystko co wiecie najlepiej z szczegółami ;D lubię być przygotowana na wszystko i wiedzieć jak najwięcej na temat tego co mnie czeka.. a niestety tutaj każda informacja jest na wagę złota bo na prawdę nie mogę nic znaleźć.. a rzadko się udzielam na jakiś forach i opiniach bo wolę na własną rękę znajsc i poczytać to co już jest ..także na prawdę jestem zdesperowana by się czegoś dowiedzieć. Za każdą informację będę bardzo wdzięczna 🖤❤️‍🩹🖤
Brak empatii i wsparcia emocjonalnego, rodzicielskie zaniedbanie a relacje społeczne
Dzień dobry Od dziecka odczuwałam, że jestem trochę inna niż moi rówieśnicy. Teraz mam 18 lat i nadal to trochę odczuwam, ale trochę mniej. Od dziecka brak mi empatii w sobie i współczucia do innych. Nigdy nie odczuwałam potrzeby aby pomóc innym i doradzić im w ciężkich chwilach. Nigdy nie wiedziałam i nadal nie wiem jak mam się zachować lub co zrobić w przypadku kiedy mój/moja znajomy/znajoma czują się źle psychicznie. Do ich problemów podchodzę logicznie, nie emocjonalnie. Zawsze daje im rady z mojego logicznego punktu widzenia, ale nie daje im żadnego wsparcia. Nie wiem jak mam zachować się w takich sytuacjach. Zawsze jak była jakaś przykra sytuacja nie odczuwałam żalu, empatii ani współczucia. Nie obchodziło mnie to lub bawiło mnie to. Nie wiem z czego to może wynikać ale możliwe jest to, że moi rodzice nie byli przy mnie emocjonalnie. Odkąd pamiętam nigdy nie mogłam liczyć na ich wsparcie, właściwie to żadne wsparcie. Nie obchodziło ich to co czułam i jedyne co ich obchodziło to, to żebym dobrze się uczyła i "przestała być taka pyskata i niewychowana." Nie miałam z nimi zbytnio dobrych relacji. Do teraz nie rozmawiam z nimi o moich uczuciach bo czuję, że jedynie co powiedzą to, to żebym się ogarnęła i tyle. Nie wiem czy to może dlatego nie czuję tej empatii do innych, bawi mnie to gdy komuś jest przykro.
FAS

FAS - Płodowy Zespół Alkoholowy. Przyczyny, objawy i leczenie.

Alkoholowy Zespół Płodowy (FAS) to zaburzenie neurorozwojowe wynikające z ekspozycji płodu na alkohol w czasie ciąży. Objawia się problemami poznawczymi, behawioralnymi, opóźnieniem wzrostu i zmianami fizycznymi. Wymaga diagnozy i długotrwałego wsparcia.