Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak naprawić zaufanie w związku po trudnej przeszłości i toksycznym związku? Partnerka jest zafiksowana na punkcie mojego byłego związku.

Dzień dobry, wraz z moją obecną partnerką wracamy często do mojej przeszłości. Jest to dla niej bardzo bolesny etap mojego życia, ciężki do akceptacji zwłaszcza, że okłamałem ją w kwestii mojej byłej relacji i straciłem jej zaufanie. Chciałbym zaznaczyć, że przed nią byłem rok w toksycznej relacji, w której stosowano wobec mnie przemoc psychiczną. Zdrady, kłamstwa, manipulacje faktami, szantaż emocjonalny, chorobliwa zazdrość, obniżanie poczucia własnej wartości. Chciałbym dowiedzieć się, dlaczego zachowywałem się na końcu tamtego związku w określony sposób. Z mojego punktu widzenia sytuacja wygląda tak, że przez cały związek podejmowałem próby rozstań, ale bezskutecznie, miałem wątpliwości (zaczęło się bardzo wcześnie, bo próbowałem zakończyć tą relację po 2tyg znajomości). Im dalej brnąłem w tą relację, tym były one większe. Stałem się złym człowiekiem, wręcz jej odbiciem z czasem trwania tej relacji, kłótnie, wyzwiska i oddalanie się. Problem pojawia się w tym, że w ostatnich 2msc związku czułem się bezsilny, moje poczucie własnej wartości nie istniało, czułem ogromne poczucie winy, robiłem nieustanne problemy, bo podejrzewałem, że była partnerka mnie zdradza, ale nie umiałem nic udowodnić. Jak okazało się kilka msc po rozstaniu, miała wielu partnerów i z każdym był ten sam schemat, który opisałem wyżej. I tutaj chciałbym prosić o pomoc, otóż nieustannie sprzeczam się z moją obecną partnerką o moją przeszłość. Nie pamiętam praktycznie nic z tamtego związku, mimo że był on rok temu, moja partnerka mi nie wierzy. Doprowadziło to do tego, że rozmawialiśmy przez cały nasz związek o mojej byłej relacji praktycznie codziennie i dostawałem mnóstwo szczegółowych pytań takich jak, ile razy zdarzyło mi się popłakać w tamtej relacji, ile razy miałem stany lękowe i prosiłem, żeby była partnerka ze mną nie zrywała, ile razy uprawialiśmy seks w ostatnim miesiącu związku. Tych pytań było bardzo dużo, ale na żadne nie znam konkretnej odpowiedzi, bo nie pamiętam nic z tamtej relacji. Ciągle odpowiadam nie wiem, a z czasem kiedy partnerka zaczęła wizualizować „co mogło” się wydarzyć i przedstawiać mi całą historię to zacząłem wątpić w to, co jest prawdą, a co nie, zacząłem mówić, że „możliwe, że była taka sytuacja” mimo że nie przychodziło mi żadne wspomnienie związane z tym. Doszło do tego, że próbowałem wszystkiego, bo nic nie pomagało, potrafiliśmy rozmawiać codziennie po 7-8h na temat mojej byłej relacji i zacząłem jej mówić to, co chciała usłyszeć i potwierdzać jej czarne myśli. Żeby tylko zaakceptowała najgorszą prawdę i żebyśmy mogli iść dalej. Problemem jest również to, że moja partnerka uważa, że miałem ogromne uczucia do mojej byłej partnerki i mimo że w tamtym okresie miałem ogromne wątpliwości, co do uczuć, wręcz przez większość czasu myślałem o tym, że jej nie kocham, nie widzę z nią przyszłości, chciałem odejść, to na końcu dopuściłem się bardzo desperackich rzeczy, takich jak terapia dla par, terapia indywidualna, żeby zrozumieć siebie, bo byłem okropnie pogubiony, proszenie, żeby mnie nie zostawiała, pisanie maili po rozstaniu, bo byłem wszędzie zablokowany, kwiatek pod drzwi po tygodniu od zerwania i pójście do psychiatry z podejrzeniem depresji, gdzie brałem leki przez okres 2-3tyg (sam przerwałem w momencie, jak zacząłem się lepiej czuć). Nie wiem, dlaczego to robiłem, bo tak jak wspomniałem wyżej, kiedy tylko nie czułem zagrożenia, że zostanę sam i byłem spokojny i nawet w kłótniach z byłą partnerką ja wiedziałem, że nie chce z nią być i nie mam do niej żadnych uczuć, ale kiedy dochodziło do rozstań bądź sugerowania, że z nami koniec, zachowywałem się jak desperat. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego się tak zachowywałem, mimo tego że byłem świadomy w jakiej relacji jestem, chciałem odejść i nie miałem żadnych uczuć. Przez to, że rozmawialiśmy o mojej byłej relacji praktycznie codziennie przez rok związku, gdzie w między czasie partnerkę okłamałem, mówiłem jej to, co chciała usłyszeć, wątpiłem w swoje słowa i mówiłem, że „mogło się tak zdarzyć” wszystko się pomieszało do takiego stopnia, że ani ona, ani ja nie wiemy, co jest prawdą. Partnerka mi kompletnie nie ufa. Wszystko co dla niej robię i co ją wyróżnia jest traktowane w taki sposób, że tam zachowywałem się tak samo. Czuję i widzę ogromną różnicę pomiędzy moim obecną związek a byłym, największą w sobie i w moich staraniach o relacje. Ale im więcej robię, tym więcej rzeczy jest mi zakładane, że zrobiłem w tamtej relacji. Nie umiem wytłumaczyć partnerce, że nie może być we wszystkim pierwsza, bo każdy ma jakąś przeszłość i nawet jak się coś powiela takie jak kupowanie kwiatów to ona nie widzi różnicy pomiędzy 3-4 bukietami w poprzednim związku a 2-3 bukietami w miesiącu dla niej, wszystkie pozytywne rzeczy są pomijane, a to, co robiłem w poprzedniej relacji jest wyolbrzymiane. Zaznaczam, że doszło do tego, że pisaliśmy do mojej byłej partnerki, bo w trakcie trwania obecnego związku dostałem od niej zdjęcia na maila z podpisem i nie daje mi spokoju, rozmawiałem z jej obecnym partnerem i eskalowało to do takiego stopnia, że pisaliśmy do innych ludzi, którzy z nią byli i każdy potwierdza ten sam schemat, jakby każdy związek był taki sam. Zostałem oskarżony o wiele rzeczy, z których nie umiem się wytłumaczyć, bo obecna partnerka mi nie wierzy. Moja była partnerka do samego końca kłamała odnośnie wszystkiego obecnemu partnerowi, mimo że mieliśmy dowody, kłamała na mój temat i opowiadała różne historie, takie jak pobicie, zaręczyny, mimo że nigdy takie sytuacje się nie wydarzyły. Nie wiem, co mam robić, nie wiem jak rozplątać tą spiralę i pomóc partnerce zostawić przeszłość za sobą.

User Forum

Anonimowo

11 miesięcy temu
Elżbieta Byzdra-Rafa

Elżbieta Byzdra-Rafa

Dzień dobry 🙂 

Pierwsza moja myśl po przeczytaniu Pańskiego listu, była taka, że wpadł Pan z deszczu pod rynnę...

Poprzedni związek był dla Pana trudny, partnerka stosowała wobec Pana przemoc psychiczną (manipulacje, obwinianie ... Do tego zdrady, kłamstwa...

Taka sytuacja bardzo wpływa na obniżenie poczucia własnej wartości, ale też może być przyczyną tzw "wyparcia". Nie chcemy pamiętać trudnych, bolesnych chwil, zdarzeń... Stąd mogą pochodzić trudności w przypominaniu sobie niedawnej przeszłości. A jeszcze do tego dochodzi wypytywanie i presja obecnej partnerki.

Ale i w obecnej relacji pojawiają się trudności... Ważne jest, aby powiedzieć aktualnemu partnerowi/partnerce o naszej przeszłości, ale wypytywanie o drobiazgi, "rozdzielanie włosa na czworo", nieustanne inwigilowanie, tropienie" kłamstw", ciągłe porównywanie się obecnej partnerki do byłej, jest z jej strony ewidentnym przekroczeniem Pańskich granic. I choć pozornie wydaje się, że Pana odpowiedź na pytanie wyczerpuje jej zainteresowanie tematem, to paradoksalnie tylko je podsyca. I pojawiają się z jej strony kolejne pytania i wątpliwości

Często taki schemat pojawia się w kontroli, zazdrości, braku zaufania...  A są to zachowania, które, delikatnie mówiąc, nie sprzyjają budowaniu dobrego, bezpiecznego związku...

Zachęcam Pana do rozpoczęcia terapii własnej, aby mógłby Pan przyjrzeć się swoim mechanizmom i powodom, dla których osoby przekraczające granice budzą Pańskie zainteresowanie. Na terapii nauczy się Pan stawiać zdrowe granice, wyrażać własne potrzeby i może odzyskać poczucie własnej wartości...

Gdyby Pana partnerka chciała, to też mogłaby na terapii przyjrzeć się skąd u niej ten przymus kontroli i po co do Waszej relacji "zaprasza" 😉🙂 jakąś kobietę, z którą już Pana nic nie łączy... 

 

Elżbieta Byzdra -Rafa 

Counsellorka Gestalt 

Centrum Psychoterapii Jaźniej 🙂 

11 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Aleksandra Rydel

Aleksandra Rydel

To, co opisujesz, przypomina klasyczny mechanizm traumy relacyjnej po związku przemocowym oraz wtórną traumatyzację w aktualnej relacji — poprzez nieustanne powracanie do przeszłości, konieczność udowadniania prawdy i gaszenia podejrzeń.

Twoje zachowanie na końcu tamtej relacji — desperacja, próby ratowania, szukanie pomocy, niekonsekwencja — jest typowe dla osób, które były uwikłane w relację przemocową. Nie dlatego, że „miały silne uczucia”, ale dlatego, że psychika reaguje na utratę kontroli i długotrwałe napięcie, a nie na realny obraz drugiej osoby. Przemoc emocjonalna i manipulacja potrafią rozregulować system nerwowy i zniszczyć zdolność do odróżniania własnych potrzeb od lęku przed odrzuceniem.

Brak pamięci o tamtym okresie również nie jest przypadkowy. To może być mechanizm dysocjacyjny — naturalna obrona psychiki przed przeciążeniem emocjonalnym. Wiele osób po toksycznych związkach doświadcza tego typu „luk pamięciowych”, szczególnie jeśli przez długi czas żyły w napięciu, lęku i w poczuciu winy.

Problemem staje się teraz to, że Twoja obecna partnerka próbuje „zrekonstruować” Twoją przeszłość kawałek po kawałku, nie zostawiając przestrzeni na teraźniejszość. To zachowanie może wynikać z jej lęków, braku poczucia bezpieczeństwa lub własnych doświadczeń z przeszłości — ale prowadzi do wypaczenia relacji.
Kiedy związek koncentruje się głównie na „przesłuchiwaniu”, „udowadnianiu” i „szukaniu potwierdzeń”, nie ma już miejsca na kontakt emocjonalny, autentyczność, zaufanie. Zaczynasz żyć nie w relacji, ale w procesie obrony i autokorekty.

Zacząłeś dopasowywać się do jej oczekiwań, mówić to, co chciała usłyszeć, rezygnować z własnej pamięci i tożsamości — wszystko po to, by „zakończyć temat”. Tylko że ten temat nie kończy się, bo nie chodzi już tylko o Twoją przeszłość, ale o coś głębiej zaburzonego w dynamice między Wami.

 

Co możesz zrobić teraz:

Potrzebujesz granicy wokół przeszłości. Przeszłość to nie teren wspólny do niekończącej się eksploracji. To Twoje doświadczenie, Twoja interpretacja, Twoje rany. Masz prawo nie pamiętać, masz prawo nie chcieć tego analizować codziennie.

Terapia indywidualna dla Ciebie. Pomogłaby uporządkować, co naprawdę wydarzyło się w tamtym związku, jakie mechanizmy w Tobie się uruchamiają i jak stawiać zdrowe granice teraz.

Terapia pary — ale tylko pod jednym warunkiem: że temat Twojej przeszłości nie będzie jedynym przedmiotem spotkań. Jeśli partnerka nie będzie gotowa pracować nad zaufaniem tu i teraz, żadne „zeznania” nie wystarczą.

Uznaj, że nie wszystko da się wyjaśnić. A nawet jeśli by się dało — pytanie brzmi: po co? Czy to jest naprawdę po to, żeby zbudować coś razem, czy żeby mieć kontrolę?

Dopóki jesteś w relacji, w której nieustannie próbujesz się „oczyścić” z czegoś, co nie jest już częścią Twojego życia, nie masz szansy żyć naprawdę. Partnerstwo wymaga wzajemności i odpowiedzialności za to, co dzieje się dziś.

To, że Twoja obecna partnerka ma swoje lęki — nie oznacza, że masz obowiązek je nieustannie uspokajać kosztem samego siebie.

11 miesięcy temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Związek na odległość a lęk i brak czułości - jak sobie radzić?
Witam, mam pewien klopot - nie wiem kompletnie z czego to wynika, a byc moze jest to naturalne. Jestem z dziewczyna w zwiazku na odleglosc. Dzisiaj np. Pisalismy caly dzien (bez zadnych czulosci - bo raczej mi tego w zwiazku brakuje) i teraz kolo godziny 20:00, kiedy gralem z kolega (wlasciwie nie wazne co robilem..) pojawia sie okropny lęk - jest to na prawde uciazliwe, przyjemnosc z gry znika, mysle jak ja szybko zakonczyc… mysle o kontakcie - ale tez z jakichs wzgledow sam nie chce dzwonic bo byc moze chcialbym aby ona czesciej inicjowala kontakt brakuje mi tego, brakuje mi czestszych slow kocham, przytulenia na zywo. Najdziwniejsze jest to ze ona sama twierdzi ze okazuje mi duzo czulosci i czesto mnie przytula - co jest totalna nieprawda ale jak mam o tym z nia rozmawiac skoro ona “uwaza ze fakty sa inne”. Kiedy spotkam sie z kolega tez zaczynam szybko czuc lęk - nie wiem czy wyczuwam jej lęk, czy jestem zly ze widzimy sie na tydzien i zaraz znowu nie bedziemy a ja ten czas wykorzystuje na kolege. Kazde “dobranoc” bez telefonu wieczorem tez uruchamia w srodku taki “bol”. Boje sie ze kiedy sie przeprowadze tez bede to czuc bo sa jej dzieci ktorym poswieca wiele czasu… a czasem nawet jak wreszcie siadziemy wieczoremrazem nagle o 23:00 schodzi na dol 9 latek bo mu sie nudzi- mnie to drazni a ona uwaza, ze jak on ma taka ochote to nie bedzie go wyganiac. Brakuje mi czasu z nia, czulosci - bycia priorytetem. Choc w jej slowach kocha mnie i jestem dla niej wazny… ciagniemy to mimo, ze kazdego tygodnia sa nie porozumienia i czuje bardzo zle… teraz np. widze, ze juz do mnie pisze ale… nie zadzwoni - wiem - tez moge zadzwonic. Nie rozumiem sam siebie. Chcialbym uslyszec jej glos na dobranoc i slowo kocham ale jest to co jakis czas - a rozrywa mnie od srodka jak dostaje po slabym kontakcie w dzien zwykle “dobranoc :*” w wiadomosci… i sam bym mogl wtedy zadzwonic - kilka razy sie okazalo, ze kiedy ja myslalem, ze ona jest zajeta dziecmi bo podobno zawsze to jest przeszkoda zeby sie odezwac to kiedy ja czekam ona tez czeka i byla syt. Ze sie mocno poklocilicmy bo “ja sie nie odezwalem”. Ona dajac mi znac ze jest mocno zajeta tez czeka na moj telefon…
Mąż ucieka od rodziny, nie interesują go dzieci 9 i 16 lat. Nakłamał kochance o sobie, zataił kredyt
Mąż ucieka od rodziny, nie interesują go dzieci 9 i 16 lat. Nakłamał kochance o sobie, zataił kredyt, samobójstwo matki. Jest wściekły, że powiedziałam jej o tym. Kocham męża, nie chciałabym, żeby rujnował naszą rodzinę. Poznał ją na TikToku. Ona do końca chyba go nie chce, a on układa plany. Na ten moment nic do niego nie przemawia. Powiedział, że nie ma żadnych życiowych wartości. Wybucha agresją, zdemolował choinkę dzień przed wigilią, bo zadzwoniłam do tej kobiety, gdyż cały czas spędzał z tel. i córka mówiła, że jej nie słuchał, na zakupach uśmiechał się do telefonu. Zmienił się bardzo od kiedy poznał młodszego kolegę samotnego z grubą kasą, u którego dorabia. Co robić? Proszę o pomoc. Wioletta
Czuję, że przekroczę swoją granicę ponownie jadąc na święta do rodziców, którzy tego oczekują. Zaprosiłam ich do mnie, jednak nie akceptują takiej zmiany.
Zanim przejdę do pytania, to może najpierw opiszę sytuację. Moi rodzice około 5 lat temu wyprowadzili się za granicę, aby polepszyć swoje warunki życiowe. Z racji tego, że byłam już wtedy pełnoletnia zostałam w Polsce i zamieszkałam ze swoim chłopakiem. Przez ten okres odwiedzaliśmy ich kilka razy w roku, w wakacje czy święta, ale w zeszłym roku uznaliśmy, że pora to zakończyć i uświadomić moich rodziców, że fajnie byłoby, gdyby oni też nas odwiedzali. Nie pojechaliśmy do nich na święta, ani na wakacje. Ich reakcja była mocno emocjonalna tzn. nie potrafili zrozumieć dlaczego nie chcemy do nich przyjechać. Tłumaczyłam, że ja też jestem już dorosła, mam swoje mieszkanie, do którego również mogą przyjechać, ale oni, a w zasadzie moja mama, całą winą obarczyła mnie i mojego partnera. W tym roku również nie chcemy do nich jechać, zaproponowałam, żeby to oni przyjechali do nas, że ja urządzę wigilię i spędzimy święta razem. W skrócie w odpowiedzi otrzymałam, że już rok temu nas nie było, że mój na pewno mój partner ich nie akceptuje i że się ,,nie pomieścimy”. Pomijam teksty typu ,,zobaczymy jak nas zabraknie” itp. W takiej sytuacji zastanawiam się czy rzeczywiście powinnam do nich pojechać, mimo tego, że nie chcę? Czy to złe, że chciałabym aby to oni odwiedzili mnie w te święta, a nie odwrotnie? Fajnie byłoby spędzić święta z rodziną, ale mam wrażenie, że jeżeli tam pojadę to przekroczę jakąś swoją granicę. Z góry dziękuję za odpowiedzi.
Partner jest zaborczy, nie mogę żyć tak, jakbym chciała, bez obwiniania mnie o niestworzone winy.
-Zaborczość Partnera- Ja – 30 lat (po rozwodzie) On- 47 lat ( po rozwodzie z dzieckiem) Jest mężczyzną troskliwym, ciepłym, zabawnym i otwartym. Ale jak każdy z nas, ma on również niedoskonałości- jest bardzo zaborczy.. Na początku, przeszkadzało mu, że mam instagrama (już wcześniej myślałam o usunięciu, ponieważ, gdy spędzałam tam czas – chciałam być taka perfekcyjna jak inne kobiety) Dlatego nie było dla mnie problemu, gdy chciał, abym go usunęła. Na początku bardzo dużo pytał się o moich byłych partnerów i doświadczenia łóżkowe. Nie są one nie wiadomo jakie, powiedziałabym, że normalne. Ale potem, gdy był zły, rzucał głupimi tekstami. Po 3 msc od naszego poznania, miałam wyjście z szefem na konferencję, gdzie reprezentowaliśmy naszą firmę. Powiedziałam mu gdzie i umówiliśmy się, że mnie zawiezie do pracy, a potem stamtąd odbierze(poznał szefa). Zadzwonił do mnie 1,5 godziny przed umówionym czasem i powiedział, że wracał od spotkania z klientem i już mam wychodzić. Gdy powiedziałam, że jeszcze nie koniec- zaczął rzucać oskarżeniami, że stoję z mężczyznami i dobrze się bawię (pomijając fakt, że siedziałam przy stole z samymi seniorami..) Długo rozmawialiśmy, powiedział, że miał wybuch, bo się bał, że mnie straci – a jego żona go zdradziła. Po 5 miesiącach zamieszkaliśmy razem.. wiem, że za szybko. Potem było okay.. do czasu sprzed miesiąca. Zaczął rzucać dziwnymi żartami/oskarżeniami. Gdy wracałam do domu, np. że mam majtki na drugą stronę, że mam włosy rozwalone i patrzył podejrzliwie i że co się tak ładnie ubieram.. niby na żarty. Powiedziałam, że to niszczy nasz związek i sobie nie życzę takiego czegoś. Jego problemem jest też, że oczekuje, że będziemy ze sobą 24h na dobę. - Gdy wychodziłam z koleżanką na kawę w niedziele – nie w niedzielę, bo to czas dla rodziny. - Gdy w tygodniu się widziałam – nie, bo za późno - Gdy nocowałam u przyjaciółki(zna ją i wie gdzie mieszka) było okay, do czasu, gdy wróciłam do domu. Zaczynał głupio gadać i nagle zapytał, gdzie zaparkowałam, bo gps w samochodzie pokazywał centrum miasta (nie mam gps, ale zaparkowałam na innym miejscu, gdzie zawsze i podejrzewam, że pojechał sprawdzić) - Poznał moich innym znajomych (kobieta/mężczyzna), dwa razy wyszedł z nami, a potem umówiłam się z nimi sama i mu zakomunikowałam, że się z nimi widzę – powiedział : sama ? okay. Był zły, że nie wytłumaczyłam mu, że ja widzę się sama i czy nie będzie zły, że jego nie będzie. - Powiedziałam, że chciałabym wrócić na siłownię(zawsze byłam aktywna) i czy pójdzie ze mną.. zaczął mówić, że kobiety tam chodzą, żeby się pokazać, że co nagle chcę się starać dobrze wyglądać(mówiłam, że przytyłam) i chcę się ruszać. - Ja pracuje do 17, w zeszłym tygodniu o 17:02 zadzwonił i zapytał się, gdzie jestem.. - Po 23:00 pisałam Cioci SMS na dobranoc, a on przez ramię mi zaglądnął i zażartował, że piszę z kochankiem - Chciałam zacząć kurs językowy(mieszkamy za granicą, znam język, ale chcę go wyszlifować). Nie rozumie tego, dlaczego.. Powiedziałam mu, że mogłabym zostawać w pracy i tam się uczyć, bo będę mieć spokój (kurs online, w pracy mam biuro, komputer, słuchawki-wszystko). Ja pracuje do 17, kurs zaczyna się o 18 do 20. Jadę do domu 35/45 minut(bez korka). Był zły, że użyłam słowa „spokój", że w biurze bede mieć spokój. Nie rozumie, że gdyby był korek bede spóźniona i zestresowana, gdy przychodzę do domu, koty skaczą (2 kicie) i nie ogarnęłabym się na spokojnie. Wczoraj znów zaczęła się dyskusja, że nie będzie mnie w ogóle w domu i że nie będę „na czas” w domu... Powiedziałam mu, że ten kto jest w związku nie musi być 24 godziny na dobę z drugą osobą. Że nawet jak po pracy wracam, to nie znaczy, że zawsze będę na czas, że czuję się jak przywiązana(znów nie spodobało mu się określenie).. Zastanawiam się co by było, gdybym pracowała, np. na zmiany, gdybym chciała robić dodatkową szkołę.. nie mogę, bo muszę być w domu? Gdy są tematy wyjścia lub nocowania u koleżanki(tylko 1x) to on robi taki mały szantaż emocjonalny- ty wychodzisz, to ja też, ciebie nie ma na noc, to ja też nie będę wracać, będę sobie robić co chcę! Tracę po mału siły, bo za każdym razem jest to samo, ale gdy z nim rozmawiam i próbuję wytłumaczyć - on nie widzi problemu. Tylko ja mam problem, bo ja nie chcę wyjść za niego za mąż – mówi, że gdybym kochała go, to bym chciała (ale to dla mnie za szybko). To moja wina, bo ja używam określeń jak: spokój, że ja go nie pytam o to jak będzie się czuł, gdy będę wychodzić sama i że to ja nie chcę być w domu.. Nie wiem co robić, czy jest sens o to walczyć.. niestety zaczynam się dusić i oddalać od niego.. Będę wdzięczna za Państwa opinie!
Trudności z mężem w sferze seksualnej, właściwie od zawsze.

Znam mojego męża od 8 lat, mieszkamy razem od 7. Od zawsze był bardzo powściągliwy w relacji erotycznej. Nie ma między nami chemii ani przyciągania. Obecnie do współżycia dochodzi raz na 3 miesiące i to nie zawsze skutecznie, ma problemy z erekcją. Gdy już dochodzi do seksu, czuję, że walczymy tylko o to, żeby jemu udało się dobrnąć do końca. Wszystko uzależnione jest od tego czy on czuje, że to ten dzień, że da radę. 

Na codzień nie ma między nami żadnego kontaktu fizycznego, czy to czułego przytulenia czy pocałunku, żadnego spojrzenia. Jeżeli ja próbuję zainicjować zbliżenie, pokażę na co mam ochotę zazwyczaj zaczniemy, ale kończy się to klapą, przez co później czuję się poniżona i upokorzona. 

Przestałam cokolwiek inicjować, bo nie chce się już tak czuć. Chyba już się z tym pogodziłam i po prostu żyjemy sobie wspólnie, co całkiem nieźle nam wychodzi. Jednak jeśli chodzi o sferę intymną to totalna porażka. Czuję się, jakbym była płomieniem, a on wodą. Nie raz komunikowałam mu, że mamy problem. Jego postawa jest bierna. Wysłuchuje spokojnie co mam do powiedzenia, nie wdaje się w emocjonalne dyskusje, a w rezultacie nic z tym nie robi. 

Moje potrzeby są większe, pamiętam jak może być między kobietą a mężczyzną, miałam wcześniej partnerów. I tęsknię za tym. Uchodzę za atrakcyjną kobietę, wiem jak reagują na mnie mężczyźni. Widzę spojrzenia w pracy, nieraz zażartujemy z podtekstem. Chciałabym doświadczyć tego ze strony męża jednak czuję, że utknęłam w związku, jak brat z siostrą. Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że związałam się z nim dlatego, że nie zaczął starań o mnie od rozmów o intymności i seksie. To co mnie do niego przyciągnęło teraz jest moim największym problemem. Mam 31 lat a czuję, że ta sfera nie jest już dla mnie, że najlepiej byłoby o tym zapomnieć. Ale nadal żyje i czuję. Czasami zabawiam się sama, ale po poczuciu ulgi czuję smutek. Nie wiem jakiej rady oczekuję. Po prostu nie mogę o tym nikomu powiedzieć.

asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.