
- Strona główna
- Forum
- dzieci i młodzież, kryzysy, odżywianie się, psychoterapia, rodzicielstwo i rodzina
- Piszę, ponieważ...
Piszę, ponieważ czuję, że coś jest nie tak. Mam 16 lat, od 3 choruje na anoreksje, mam zaburzenia lękowe, depresję i leczę się.
Anonimowo
Małgorzata Korba-Sobczyk
Witam
Czy nie uważasz ,że najlepszym rozwiązaniem byłaby szczera rozmowa z Rodzicami i Siostrą. Aby w Waszej Rodzinie relacje były odpowiednie musisz rozmawiać o tym co się dzieje i co czujesz, otwarcie omawiaj swoje pragnienia, potrzeby i oczekiwania , zamiast zgadywać , pytaj innych jak się czują i co myślą o całej sytuacji. Czy Siostra czuje się zagrożona anoreksją a może Twoje cierpienie nauczyło ją dużo o tej chorobie.
Rodzicom wyjaśnij ,że Twoje pobudki wynikają tylko i wyłącznie z troski o Twoją siostrę , rozmawiaj z nimi szczerze i otwarcie.
Życzę powodzenia
pozdrawiam
Małgorzata Korba -Sobczyk
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz
Dzień dobry,
z tego co piszesz masz już dużą świadomość swojej choroby i leczenia. Jeśli chodzi o skuteczność terapii to myślę, że Twój psycholog i psychiatra są osobami, które mogą odpowiedzieć na Twoje wątpliwości dotyczące tego procesu. Także na pewno warto o to zapytać przy kolejnej wizycie.
Z Twojej wypowiedzi wynika, że rodzina, szczególnie młodsza siostra jest dla Ciebie ważna i martwisz się, że Twoja choroba i związana z nią uwaga rodziców może pozbawić ją należnej troski. Tutaj również sugerowałabym rozmowę z terapeuta i rozważenie terapii rodzinnej, która jest najlepszym miejscem na omówienie wątpliwości i obaw takich jak Twoje. Takie sesje dają spojrzenie na rodzinę “całościowo” ale również z perspektywy każdego członka rodziny.
Pozdrawiam

Zobacz podobne
Czy to normalne, że mam tylko jednego przyjaciela?
Rozmowy z innymi nie są łatwe dla mnie i nawet nie wiem, czy chce mieć jakichkolwiek innych znajomych. Czuję, jakbym nie powinna należeć do tego społeczeństwa i mojej grupy wiekowej. Osoby w liceum interesują się tylko alkoholem, imprezami i zboczonymi żartami. Nie mam prawie żadnych tematów, jakie mogłabym z nimi poruszyć. Rozumie mnie tak naprawdę tylko mój przyjaciel, co ma podobne poglądy, jak ja. Nie wiem, czy mam jakąś fobię społeczną, czy coś. Zawsze nauczyciele nazywali mnie po prostu nieśmiała. Jednak prezentacje przed klasą czy nawet pogadanie z “kolega” z klasy jest dla mnie trudne. Do połowy osób z klasy nigdy się nawet nie odezwałam, mimo że znam ich już od połowy roku. W podstawówce sytuacja wyglądała bardzo podobnie. Zmiana środowiska nic nie zmieniła, pomimo dużych chęci. Niedobrze się czuję, jak widzę, że każdy jest inny ode mnie. Wychowawca na siłę proboje mnie zmusić do gadania z kimś innym, grożąc obniżeniem zachowania.
Podobno w przedszkolu byłam bardzo rozgadana i gadałam z każdym. W grupach z większą ilością osób czuję się po prostu niekomfortowo. Próbowałam na początku nowej szkoły spotykać się z kilkoma dziewczynami z klasy. Nie było to jednak przyjemne i wolę być z kimś na osobności. Gdy jestem w grupie, po prostu się nie odzywam. Nikogo też raczej to nie obchodzi. Potem utworzyły się tylko grupki w klasie, które tylko śmieją się ze mnie i mojej przyjaciółki. Utrzymuje jakiś kontakt z innymi w klasie, ale jest on raczej przymusowy. I to nawet nie do końca z mojej winy. Gdy są rozmowy w parach na np angielskim inne dziewczyny wolą po prostu gadać z sobą. Czy naprawdę jest coś nie tak we mnie?
Spotykam się z facetem od roku. Jestem mamą dwóch synów, oni niby akceptowali partnera, ale gdy przyszło do przeprowadzki do niego, stanowczo nie chcą, mówią, że za dwa lata jak skończą szkołę podstawową. On dał mi wybór albo się przeprowadzam, albo się rozstajemy ewentualnie konkretny termin. Inaczej się rozstajemy, bo nie ma to sensu. I gdy usłyszał, że chłopaki nie chcą, zostawił mnie, obarczając wina, że nie poszłam za nim, że rządzą mną dzieci. Co zrobić w takiej sytuacji??


