
- Strona główna
- Forum
- psychoterapia, zaburzenia lękowe, zaburzenia nastroju, zaburzenia osobowości
- Od wielu lat chodzę...
Od wielu lat chodzę na terapię. Mam wrażenie, że coś jest nie tak, gdyż zmiany pojawiają się i znikają.
Lo
Yuliana Shevchuk
To jest frustrujące, kiedy efekty naszej pracy pojawiają się i znikają. Czas trwania terapii jest kwestią bardzo indywidualną - zależy od trudności (ich siły, czasu trwania), naszej motywacji do zmiany, dostępnych zasobów i wielu, wielu innych czynników. Rzadko - aczkolwiek czasami zdarza się tak, że Terapeuta widzi potrzebę pokierowania Klienta na inny rodzaj terapii (w innym nurcie lub formie - np. grupowej) lub po prostu do innego terapeuty. A jak Pana/Pani terapeuta widzi tę sprawę? Jak szacuje czas trwania terapii? Zachęcam do wniesienia Pana/Pani wątpliwości na sesję z obecnym terapeutą - może to być bardzo wartościowym wątkiem na spotkaniu.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Usunięty Specjalista
Powodów może być wiele, trudno wskazać cokolwiek bez znajomości historii człowieka i specyfiki terapii. Takie wątpliwości najlepiej wyjaśniać z obecnym terapeutą. W razie potrzeby można też spróbować jednorazowej konsultacji u innego specjalisty, choć również polecałabym podzielić się z terapeutą naszą potrzebą konsultacji z inną osobą.
Arkadiusz Parker
Dzień dobry,
zachęcam do podzielenia się tym z własnym terapeutą. Omawianie wszelakich uczuć, które pojawiają się podczas trwania procesu psychoterapii, jest bardzo ważne. Istotne zdaje się również oczekiwanie całkowitego wyleczenia i tego, na czym miałoby ono polegać, np. nie jest wskazane, by lęk zniknął - każdy z nas go przeżywa i to jest naturalne i potrzebne, jednak gdy jest nadmiarowy, to często stanowi problem.
Pozdrawiam
Arkadiusz Parker

Zobacz podobne
Witam, ciężko jest mi to opisać, ale pojawiają mi się w głowie różne niepokojące rzeczy, jakbym miała tam swój świat i rzeczywistość. Boję się, że gdybym zaczęła opowiadać o tym rówieśnikom, wzięliby mnie za nienormalną i że co ja gadam.
Gdy myślę sobie o relacjach romantycznych, często przemienia się to w obsesje i myślę sobie o tym, jak bym więziła tę osobę, a jak by mnie zdradziła, to bym torturowała i groziła i innych ludzi, nie wiedzą co mam w głowie i do czego byłabym zdolna.
Mam różne wizje, tego jak kogoś zabijam, lasy, nierealne postacie np. demony jakieś istoty nawiedzone jakbym czuła ich obecność. Czuje, jakbym miała je w sobie, jakieś zło. Myślę, że też taką ważną rzeczą jest to, że około 2 lata temu zażywałam narkotyki, leki i inne substancje odurzające, jestem osobą zdrowiejącą i jestem trzeźwa, podczas okresu mojego czynnego miałam podobne myśli i psychozy. Ale martwi mi to, że znów mi to powraca te myśli i wszystko, mimo że już tak długo nie piję, ani nic po prostu nie biorę. Leczę się psychiatrycznie, biorę leki serotonine i lamotrygine, kontynuuje terapię. W swojej diagnozie jedynie mam ukazane uzależnienie i nie mam innych zaburzeń psychicznych. Ale wiem, że coś jest nie tak, że dzieje się coś złego
Dzień dobry, Dlaczego terapeuci, psychologowie i psychiatrzy wymagają od pacjenta powiedzenia, w jakim zawodzie pracuje? "Specjaliści", z którymi miałam do czynienia, mówili, że to bardzo ważna informacja, że bez tego nie da się pomóc pacjentowi, mówili, że jeszcze nie spotkali się z sytuacją, że ktoś nie chciał ujawnić swojego zawodu.
Jednak ja pracuję w zawodzie, który jest społecznie potępiany i wyśmiewany przez wszystkich. Chcę jak najszybciej zakończyć te sytuacje.
Wg mnie, jeśli ktoś uważa, że nie ma zawodów wyśmiewanych społecznie i wszyscy traktują wszystkie zawody z takim samym szacunkiem, to świadczy to o jego głębokim odrealnieniu. Mówienie o moim zawodzie sprawia mi wielki ból. Nienawidzę tego zawodu. Czy są wśród Państwa Specjaliści, którzy nie wymagają tej informacji do pomocy drugiej osobie i mają w sobie na tyle empatii i rozumieją, że życie czasami tak poniewiera człowiekiem, że wybiera zawody potępiane społecznie? I nie wymagają mówienia o tym od pacjenta. Dla mnie to równie wstydliwa rzecz jak, np. masturbacja. Czuję się, jakby ktoś mnie pytał, jakie oglądam filmy porno, mimo że przyszłam z nieco innym problemem? Błagam o pomoc! Czy jest wśród Państwa ktoś majacy w sobie empatię i reprezentujący inne podejście?

