Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Od roku, kiedy odeszła ode mnie narzeczona, kochałem ją jak nikogo innego, nie umiem sobie poradzić z tym, że zostawiła mnie po 3 latach związku

Witam. Od roku, kiedy odeszła ode mnie narzeczona, kochałem ją jak nikogo innego, nie umiem sobie poradzić z tym, że zostawiła mnie po 3 latach związku, bo pogubiłem się trochę z życiem, miałem problem, z którym nie mogłem sobie poradzić. Od roku nie piję alkoholu i nadal nie wiem i nie umiem pogodzić się z odejściem do innego, nie potrafię o niej przestać myśleć wszytko wkoło czy telewizor, internet, przypomina mi ją, jej imię, ale wiem że nie będzie już ze mną. Chciałbym jakoś się podbudować, bo nie umiem po tym wszystkim nawet porozmawiać z jakąkolwiek kobietą. Nadal mam tak że ona wróci bo bardzo ją kocham i jej syna. Co mam zrobić, jak odzyskać pewność siebie i nie tylko? Boję się komukolwiek zaufać, bo myślę że po pierwszej żonie i rozwodzie spotykałem się z kobietami a kiedy odeszła narzeczona nie potrafię, nie umiem nawet normalnie rozmawiać, boję się wszystkiego. Wszystko robiłem dla nich ale ona powiedziała że mnie nienawidzi i nie wiem za co tak naprawdę. Nie umiem wyjaśnić co tak naprawdę jest ale czasem myślę że jestem jakiś toksyczny, że jestem jakiś chory psychicznie. Co mam robić? Mam 40 lat i czasami żałuję że się urodziłem
User Forum

Anonimowo

3 lata temu
TwójPsycholog

TwójPsycholog

Dzień dobry, przede wszystkim przepraszam, że tak długo czekał Pan na odpowiedź. Wygląda na to, że znajduje się Pan obecnie w sytuacji kryzysu emocjonalnego. Pana pokrótce przedstawiona historia pokazuje jednak, że doświadczał Pan trudności emocjonalnych i życiowych już wcześniej (rozwód, nadużywanie alkoholu). Wszystko to skłania mnie do zaproponowania konsultacji u psychoterapeuty w trybie bezpośrednim (nie online), z którym będzie Pan mógł zrozumieć to, co się wydarzyło, poradzić dobie z trudnymi emocjami oraz przyjrzeć się sposobowi budowania przez siebie relacji. Ze względu na to, że Pana trudny stan utrzymuje się od roku, sugerowałabym zgłosić się do specjalisty jak najszybciej. Powodzenia. 

3 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Dzień dobry, odwiedzam tę stronę ponieważ nurtuje mnie opinia w szczególnym dla mnie temacie. Zacznę od tego, iż ja oraz moja dziewczyna uczęszczamy indywidulanie na terapie, ja od ponad roku, Ona odbyła 3 lub 4 wizyty na ten moment. Obydwoje mamy terapie dopiero w przyszłym tygodniu lub ponad, dodatkowo zależy mi na opinii również innych specjalistów. Zacznę od tego, że moja dziewczyna cierpi na chorobliwą zazdrość, jej terapia między innymi na tym właśnie też się skupia, nasz związek również w dużej mierze przechodzi wiele swoistych problemów i wybojów z tego tytułu. Około dwa tygodnie temu odszedł mój pies, jego odejście spowodowało u mnie dosyć słaby okres i rzeczywistą żałobę w ramach czego chciałam dodać upamiętniającą relacje związaną z jego odejściem. Dostałam masę informacji zwrotnych w związku z tym przykrym wydarzeniem od m.in. moich byłych dziewczyn, koleżanek i dziewczyn z którymi mnie coś łączyło jak i również nie łączyło. Dużo z nich zareagowało ze względu na to, że był to mój pierwszy pies, który dożył 14 lat więc siłą rzeczy przez większosc relacji z kimkolwiek mój pies się przewijał i znało go i pamiętało bardzo dużo osób. Większość osób zareagowała smutną emotką, bądź wiadomością, gdzie użyła tylko emotek (serce i smutna emotka). Gdy zobaczyła relacje, a później reakcje na nie, zarzuciła mi, że szukam atencji ze strony tych dziewczyn i, że po co mi to, że teraz nie potrafi mi dać takiego wsparcia jakby chciała, bo tak bardzo ją to boli, że myśli, że potrzebuje wsparcia wszystkich innych, a nie jej, że ona mi nie wystarcza i wszelkie tego typu zdania. Nie chciałam się za bardzo do tego odnosić, bo nie miałam na to siły psychicznej wtedy z powodu odejścia psa, ponieważ było to kilka godzin po jego eutanazji. Widziałam jednak, że mimo, że ją to boli to w jakiś sposób próbuje aby nie wyszły z niej te emocje, które napędza chorobliwa zazdrość. Po kilku dniach kiedy o tym rozmawialiśmy, wytłumaczyłam jej, że czasami taki post lub relacja upamiętniająca pupila jest swojego rodzaju próbą uwolnienia, oczyszczenia się jakiegoś elementu żałoby. Po prostu tego potrzebowałam, a, że tak powiem "skutkiem ubocznym" była reakcja innych, co było dla mnie oczywiście miłe, ale to nie był sam w sobie cel przewodni.. Wiem, że do końca nie trafiają do niej takie tłumaczenia, ponieważ często ogranicza się do myślenia w sposób taki, że "ona by tak nie zrobiła, że ona tego nie rozumie i że jest tak jak ona myśli i ja na pewno nie mogę myśleć inaczej i dla niej to nie ma sensu" w wielkim skrócie, widzę jej starania oczywiście, że próbuje przełamać to, ale nie do końca zawsze to tak działa. I teraz przechodząc już do meritum sprawy i tego co chcę opisać najważniejszego. Tej samej nocy, po odejściu mojego psa, po dodaniu tej relacji, jej reakcji na to, szliśmy spać, zadała mi pytanie czy odpisze na te wiadomości ja odpowiedziałam, że odpisze tam gdzie ktoś zadał mi pytanie, powiedziała mi, że zadała mi również pytania o reakcje czy na nie odpowiem (niestety tego momentu nie pamiętam, nie pamiętam co odpowiedziałam, w jakim kontekście ją zrozumiałam itd, ponieważ byłam bardzo zmęczona przez całą sytuacje od płaczu, rozkojarzona i usypiałam). Przedwczoraj sprawdziła mojego instagrama, chcąc mnie skontrolować i zobaczyła, że na reakcje odpowiedziałam reakcją taką samą jaką ktoś mi wysłał, osobą który wysłały mi smutną emotkę, odreagowałam smutną emotką, dwie inne osoby wysłały mi serduszko bodajże i smutną minkę, na to również tak samo odreagowałam, dziękując w jakiś sposób za pamięć. Rozemocjonowana wbiegła do mnie do toalety mówiąc, że ją okłamałam, że powiedziałam, że nie odpowiem itd, że po co jakies serduszka wysyłałam.. podczas naszej kolejnej rozmowy na ten temat, w momencie gdy próbowałam wyjaśnić, że ja to inaczej chyba zrozumiałam o co jej chodziło w tedy z tą relacją, próbowałam jej przedstawić moją sytuację i to jak ja to widziałam, w momencie gdy słyszała, że nie do końca o to mi chodziło, że nie pamiętam wpadała w szał nie dając mi dokończyć zdania, mówiła, że kłamstwo to kłamstwo, że nie obchodzi jej to że nie pamiętałam, generalnie traktując to bardzo 01, dla niej czarne to czarne a białe to białe, nie ma nic pomiędzy. Ona ma swoją definicje na to i nic innego tego nie tłumaczy, nie obchodzi ją raczej moje tłumaczenie dlaczego to się stało, zupełnie jakby nie chciała przyjąć innej wersji niż jej do świadomości. Bardzo często ocenia wszystko przez swój pryzmat, swojej osoby i nie interesuję ją mój punkt widzenia. Dodam, że często gdy jej coś tłumacze bardzo analogicznego do tego co mówi jej terapeuta, dopiero stwierdza, że miałam racje gdy potwierdzi to jej psychoterapeutka. Ona bardzo często też nie pamięta wielu rzeczy, o których rozmawiałyśmy, które mówiła, wtedy odpowiada, że nic takiego nie pamięta. Nic zatem nie zrobię z tym, akceptuje to mimo, że mnie to też nie raz denerwuje, natomiast jeśli jest w drugą stronę, kiedy to ja czegoś do końca nie pamiętam, wtedy to mój problem, jej to nie obchodzi. Ona twierdzi, że nie chcę się przyznać do kłamstwa, że to było kłamstwo i już i że ona nie może słuchać jak ja kłamie. Nie wiem już sama, czy to ja coś źle zrobiłam, mam wrażenie, że nie miałam prawa, żeby tak się stało. Dlaczego dla niej coś jest albo białe albo czarne, nic więcej jej nie obchodzi. Nie wiem jak mam do niej skutecznie nie raniąc dotrzeć, kiedy ja się staram przedstawić rzeczywisty przebieg wydarzeń z tamtego momentu jaki był u mnie to ona tego nie może wysłuchać przerywając mi że zrobiłam inaczej niż powiedziałam i koniec. Czy jest jakiś termin psychologiczny, który określa takie zjawisko, czy to naprawdę ze mną jest coś nie tak? Z góry dziękuję za wszelkie odpowiedzi, pozdrawiam.
Jestem zmęczona zawodzeniem się na ludziach, dlatego rozważam rozwijanie znajomości z kimś, kto ewidentnie kłamie, bo to nowa okazja do przyjaźni.
Dzień dobry. Poznałam niedawno chłopaka (z myślą, żeby się po prostu kolegować). Jest on Sycylijczykiem i powiedział mi, że mieszka w Polsce od 6 lat. Jestem prawie pewna, że kłamie odnośnie tego, ponieważ ledwo zna polski, wciąż ma włoski numer telefonu (a po kilku miesiącach przebywania w innym kraju UE odcinają internet, ja tak miałam jak mieszkałam za granicą i wiele osób) ale przede wszystkim nie wiedział, że w polsce używamy głównie messengera do kontaktu online (on nadal używa whatsapp, bardzo popularny we Włoszech. Przecież gdyby poznał kogokolwiek bliżej w Polsce, wiedziałby tak podstawową rzecz). Jest to bardzo podejrzane i niepokoi mnie to. Biorąc to pod uwagę wszystko, wychodzi na to, że on jest tu od niedawna. Nie wiem dlaczego kłamie na ten temat? Wiem, że to pytanie retoryczne, bo kto ma to wiedzieć. Polubiłam go jednak i chociaż rozsądnym raczej byłoby nierozwijanie znajomości, gdy ktoś widocznie kłamie, to ja non stop zawodzę się na kimś, kogo dopiero poznałam i jestem już tym tak zmęczona niesamowicie, że nie wiem co zrobić. Dziwnie by było zapytać go wprost, dlaczego kłamie albo czy kłamie.
Partnerka ma dużo relacji z mężczyznami, z jednym aktualnie się szczególnie silnie przyjaźni.

Czy to normalne zachowanie gdy moja partnerka uwielbia adorację ze strony innych mężczyzn? 

Rozumiem, że jest to miłe uczucie, ale odczuwam spory niepokój, gdy widzę ile przyjemności jej to sprawia. Nawiązuje z tymi facetami przyjacielską relację. Teraz aktualnie z jednym ciągle rozmawia, pisze, wyręcza ją w pracy lub jej pomaga, to samo poza pracą. Prosi ją by go budziła, on robi to samo wobec niej, umawiają się na zakupy i inne spotkania, przynosi jej rzeczy, gdy tylko powie, że ją coś boli albo ma na coś ochotę. 

Strasznie nie daje mi to spokoju i mam wrażanie, że popadam w paranoję. Po poprzednich związkach mam problemy z zazdrością, ale robię wszystko by jej nie odczuwać, ale odnoszę wrażenie, że pomimo iż wie o tym, to daje mi specjalnie powody. Gdy mówię jej o moich obawach, mówi, że wymyślam i ją ograniczam i to przeze mnie nie ma żadnych znajomych. Po dzisiejszej takiej sytuacji, gdy bez powodu przestała się do mnie odzywać, gdy dosiadł się ten facet do nas uznałem, że po prostu pójdę w swoją stronę, bo nie mam ochoty w tym brać udziału. 

Aktualnie się nawet do mnie nie odezwie pomimo, że jesteśmy ciągle razem, ale z tym facetem bez przerwy rozmawia. Nie jest to pierwsza taka sytuacja z kimś i czuję się fatalnie.

Kryzys w małżeństwie z powodu relacji z teściową a problemy z dziećmi i pracą
Dzień dobry. Mam 39 lat jestem w szczęśliwym związku od 14 lat mamy z żoną(zona jest o rok mlodsza ode mnie) 2 dzieci 7 latka z autyzmem ale wysoko funkcjonującym i 12 latka. Od roku z zona nie potrafimy normalnie rozmawiać tego później zaczęły się problemy łóżkowe. Zona cały czas zarzucała mi mi brak decyzyjności stanowczości wobec teściowej(tesciowa jest dobra kobieta ale tez w zyciu duzo przeszla). Tesciowa siedzi i pilnuje nam dzieci i opiekuje się chorym mężem(który dał jej w życiu popalic). Podczas świat powiedzieliśmy jej że chcemy się rozwieść co dla nas jest porażka że względu nas i nasze dzieci ale coś wypaliło się między nami. Jak każda rodzina mamy kredyt ale pracujemy i najważniejsze mieszkamy co nie zaznaczyłem na początku z teścia oni na dole my na górze. Ja jako glowa rodziny facet nie potrafiłem oddzielic relacji między tesciowa a zona. Tesciowa siedziała z dziećmi zawoziła je do szkoły rowerem robiła zakupy rano gotowała i nagle w 1 dzień świąt bożego Narodzenia jak jej powiedzieliśmy że chcemy się rozejść wpadła w szał i jak to teraz będzie co ludzie powiedzą. Od tej kłótni żyjemy już tydzień na swoim sami gotujemy kupujemy(mamy wspolna kuchnie) ale problem się zacznie jak dzieci pójdą do szkoły bo z zona pracujemy na różne zmiany i do pracy mamy 40 km i nie ma kto ich zaprowadzić i odebrać (chodzi o tego młodszego syna). Ja w strasznym stanie psychicznym i nie mogę sobie z tym poradzić a dokładnie z tym ze nie dbalem porządnie o żonę i swoją rodzinę tylko słuchałem ślepo co mówiła tesciowa. Proszę o pomoc
Żona pisze z innym mężczyzna, poznanym przez grę mobilną. Jak poradzić sobie z kłamstwami i ukrytymi czatami?

Witam, Jestem mężczyzną. 

W małżeństwie jesteśmy z żoną od prawie 15 lat. Ostatnio żona zaczęła pisać wiadomości z innym facetem (poznanym przez grę mobilną). Powiedziała mi, że mają grupę na jednym z komunikatorów i że pisze z jakimś kolegą. Nie przeszkadzało mi to, bo nasz związek opierał się na rozmowie i zaufaniu. 

Od paru tygodni zauważyłem, że ma ukryte czaty z tą osobą. Przyłapałem ją na kłamstwie, miała dzwonić do swojej siostry, ale tak naprawdę dzwoniła do tego faceta. Porozmawialiśmy o tym, powiedziała, że to tylko kolega (traktuje go jak brata), że ma problemy osobiste i chciała mu pomóc. Po rozmowie miała ograniczyć kontakt. Po tygodniu zaczęła znowu z nim pisać przez ukryte wiadomości. Dystansować mnie. Jak zaczyna pisać, a widzi, że idę, szybko odkłada telefon. Wczoraj zauważyłem, że wysyła mu zdjęcia swoje (bardzo mnie to zraniło). Porozmawialiśmy szczerze o tym, powiedziałem, co mnie boli. 

Ona dalej mówi, że to tylko kolega "brat". Żona zapewnia mnie, że mnie tylko kocha, że to pisanie nie ma żadnych podtekstów intymnych, seksualnych. Zawsze sobie mówiliśmy prawdę, teraz się boję, że okłamała mnie w krótkim czasie 2 razy. Czuję, że nie mówi mi całej prawy odnośnie do tego pisania. 

Nie wiem, co robić? Ma przerwać kontakt z tą osobą, co pisze, ale boję się, że znowu na chwilę. Co mam zrobić dalej z nią rozmawiać? Czy czekać na rozwój sytuacji?

kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!