Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Od roku, kiedy odeszła ode mnie narzeczona, kochałem ją jak nikogo innego, nie umiem sobie poradzić z tym, że zostawiła mnie po 3 latach związku

Witam. Od roku, kiedy odeszła ode mnie narzeczona, kochałem ją jak nikogo innego, nie umiem sobie poradzić z tym, że zostawiła mnie po 3 latach związku, bo pogubiłem się trochę z życiem, miałem problem, z którym nie mogłem sobie poradzić. Od roku nie piję alkoholu i nadal nie wiem i nie umiem pogodzić się z odejściem do innego, nie potrafię o niej przestać myśleć wszytko wkoło czy telewizor, internet, przypomina mi ją, jej imię, ale wiem że nie będzie już ze mną. Chciałbym jakoś się podbudować, bo nie umiem po tym wszystkim nawet porozmawiać z jakąkolwiek kobietą. Nadal mam tak że ona wróci bo bardzo ją kocham i jej syna. Co mam zrobić, jak odzyskać pewność siebie i nie tylko? Boję się komukolwiek zaufać, bo myślę że po pierwszej żonie i rozwodzie spotykałem się z kobietami a kiedy odeszła narzeczona nie potrafię, nie umiem nawet normalnie rozmawiać, boję się wszystkiego. Wszystko robiłem dla nich ale ona powiedziała że mnie nienawidzi i nie wiem za co tak naprawdę. Nie umiem wyjaśnić co tak naprawdę jest ale czasem myślę że jestem jakiś toksyczny, że jestem jakiś chory psychicznie. Co mam robić? Mam 40 lat i czasami żałuję że się urodziłem
TwójPsycholog

TwójPsycholog

Dzień dobry, przede wszystkim przepraszam, że tak długo czekał Pan na odpowiedź. Wygląda na to, że znajduje się Pan obecnie w sytuacji kryzysu emocjonalnego. Pana pokrótce przedstawiona historia pokazuje jednak, że doświadczał Pan trudności emocjonalnych i życiowych już wcześniej (rozwód, nadużywanie alkoholu). Wszystko to skłania mnie do zaproponowania konsultacji u psychoterapeuty w trybie bezpośrednim (nie online), z którym będzie Pan mógł zrozumieć to, co się wydarzyło, poradzić dobie z trudnymi emocjami oraz przyjrzeć się sposobowi budowania przez siebie relacji. Ze względu na to, że Pana trudny stan utrzymuje się od roku, sugerowałabym zgłosić się do specjalisty jak najszybciej. Powodzenia. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zobacz podobne

Czy wyprowadzka do chlopaka 600 km od domu to dobra decyzja przy konfliktach z rodzicami i studiowaniu?
Witam, potrzebuje rady. Mam 21 lat i jestem z wielkopolski. Od około dziesięciu miesięcy jestem z chłopakiem, który mieszka ode mnie około 600 kilometrów. Przez jakiś czas byliśmy razem praktycznie miesiąc dzień w dzień i kiedy jesteśmy razem, naprawdę dobrze się dogadujemy, jesteśmy szczęśliwi i praktycznie się nie kłócimy. Od dłuższego czasu myślę o tym, żeby się do niego przeprowadzić. Na początku mieszkałabym u jego rodziców razem z nim, a oni nie mają nic przeciwko temu i wiedzą, że chciałabym tam zamieszkać. Mam tam zapewnione miejsce do mieszkania i mam też odłożone pieniądze, więc nawet jeśli nie znalazłabym od razu pracy, to nie zostałabym bez niczego. W moim mieście przez bardzo długi czas szukałam pracy i praktycznie nic nie mogłam znaleźć, a tam mam większe możliwości. Problem jest taki, że nadal studiuję w Poznaniu i musiałabym dojeżdżać na zjazdy, które mam raz na dwa tygodnie albo czasami rzadziej. Nie byłoby to idealne, bo to duża odległość, ale nie musiałabym jeździć tam codziennie i wydaje mi się, że dałabym radę to organizować. Najbardziej martwi mnie to, czy moi rodzice pozwoliliby mi nocować u nich podczas zjazdów, bo jeśli nie, musiałabym szukać innych noclegów. Od dłuższego czasu sytuacja w domu też jest bardzo ciężka. Moi rodzice praktycznie ciągle się kłócą, krzyczą na siebie i wyzywają się, a ja mam już dosyć mieszkania w takiej atmosferze i ciągłego tego słuchania. Do tego często mam wrażenie, że cokolwiek zrobię, i tak jest źle. Pomagam w domu, robię różne rzeczy, chodzę na zakupy, a mimo to potrafię usłyszeć, że w ogóle nie pomagam, że wszystko robię z łaską albo że moim celem jest tylko spierdolić z domu. Dzisiaj znowu poszłam rodzicom na zakupy i zrobiła się ogromna awantura. Powiedzieli mi, że moim celem jest tylko spierdolić z domu, że mam się spakować i wyprowadzić, że siedzę z patologią, mimo że mój chłopak ani jego rodzina kompletnie nic im nie zrobili. Mówili, że jak pojadę do niego, to zrobię sobie z nim dziecko i będę miała nauczkę, że wstyd im za mnie i mówili wiele innych bardzo przykrych rzeczy. Najbardziej boli mnie to, że ja naprawdę nie rozumiem, skąd taka reakcja, bo nie zrobiłam im nic złego, a mój chłopak i jego rodzina również. Jego rodzice są normalnymi ludźmi, znają sytuację i nie mają problemu z tym, żebym tam zamieszkała. Wiem, że teraz powiedzieli mi, żebym się wyprowadziła w złości i nie chcę podejmować decyzji tylko dlatego, że była kolejna awantura. Z drugiej strony o tej przeprowadzce myślałam już dużo wcześniej, zanim doszło do dzisiejszej sytuacji. Mam 21 lat, chcę w końcu zacząć bardziej samodzielne życie, być z chłopakiem i odejść od ciągłej atmosfery kłótni. Muszę jeszcze skończyć obecną pracę, więc nie mogę wyprowadzić się od razu, ale po jej skończeniu mogłabym zrealizować ten plan. Rozmawiałam też o tym z kilkoma koleżankami, również starszymi ode mnie, i opowiedziałam im całą sytuację. Powiedziały mi, że ich zdaniem powinnam się wyprowadzić, że to moje życie i nie powinnam zostawać tylko dlatego, że rodzice mogą zrobić awanturę albo się obrazić. Jedna koleżanka sama pochodzi z podobnej rodziny i wyprowadziła się bardzo młodo, więc też rozumie, dlaczego chcę to zrobić. Dlatego chcę szczerze zapytać, co Państwo o tym wszystkim myślą. Czy Twoim zdaniem, po skończeniu obecnej pracy, powinnam się wyprowadzić do chłopaka i spróbować tam zacząć swoje życie, mimo że rodzice prawdopodobnie zrobią o to ogromną awanturę i mogą być źli? Bo ja coraz bardziej czuję, że to może być dla mnie najlepsze rozwiązanie, ale chciałabym usłyszeć szczerą opinię kogoś, kto spojrzy na całą sytuację z boku.
Dzień dobry, zostałam zdradzona przez mojego narzeczonego, byliśmy razem 4 i pół roku.
Dzień dobry, zostałam zdradzona przez mojego narzeczonego, byliśmy razem 4 i pół roku. Wcześniej ja byłam osobą, która chciała wziąć ślub i założyć rodzinę, on nie był gotowy. Bardzo ten romans przeżyłam. Trwało to ok. 2 miesiące. Zdradził mnie z koleżanką z pracy, od razu razem zamieszkali. Postanowiliśmy spróbować naprawić relacje, była to moja intencja. Chłopak bardzo długo nie brał odpowiedzialności za to, co zrobił, kłamał, nie przyznawał się do zdrady, kontakt z kochanką zrywał stopniowo, aby jej nie skrzywdzić. Po tym wszystkim nie chciał zamieszkać wspólnie, chciał przeczekać, aż minie mi złość mieszkając u rodziców. Nie mogę zrozumieć jego zachowania w trakcie zdrady i później. Czuję się źle z tym, że to ja wieloma kłótniami, awanturami, udowadniałam mu, że to była zdrada, że mnie oszukuje, że romans zaczął się, kiedy byliśmy razem itp., miałam racje z tym wszystkim. W końcu po ponad pół roku wyznał cala prawdę. Ciągle mam powroty tego, co robili i nie mogę uwierzyć, że jest zdolny do zdrady, nie mogę uwierzyć w to, jaką potrafi być osobą. On twierdzi, że działał nieracjonalnie. Chodzę na psychoterapię, mam stwierdzona depresję spowodowana zdradą. Kłócę się, awanturuje, z partnerem, kilkakrotnie rzuciłam się na niego podczas kłótni i go pobiłam (wiem, że zrobiłam źle i już takie zachowania nie mają miejsca podczas kłótni). On był w szpitalu w sprawie pobicia i uważa, że powinnam ponieść konsekwencje swojego zachowania i zgłosić pobicie na policję. Co powinnam zrobić w tej sytuacji? Mam wrażenie, że on nie widzi, w jaki sposób jego zachowanie na mnie wpływa, skupia się tylko na ukaraniu mnie. Podjęłam decyzje, że pójdę na policję, ale czuję się źle z jego postawą, tym bardziej, że jego zachowanie też mogłabym zgłosić, jako znęcanie się psychiczne, o czym informował mnie psychiatra i psycholog (m.in. jak po nocy spędzonej z kochanka przyszedł bez mojej wiedzy do mieszkania umyć się, zostawił mi brudne majtki). Wiele miesięcy manipulował mną, kłamiąc, że mnie nie zdradza, że jest u rodziców i myśli o śmierci, podczas kiedy bawił się z kochanką. Mówił, że wszystko jest moją winą. Wmawiał mi miesiącami, że mnie nie zdradził, a romans zaczął po rozstaniu. Swojej kochance mówił, że jestem chora psychicznie. Nie zamierzam tego zgłaszać, nie chcę, żeby miał problemy. Kiedy cokolwiek próbuje mu wyjaśnić, on uważa, że nie chcę ponieść konsekwencji swojego zachowania. To nie prawda. Jest mi przykro, że skupia się na wymierzeniu mi kary, ale nie widzi swojego zachowania. Czuję się z tym fatalnie, nigdy wcześniej nie biłam innych. Mój były partner ma do mnie ogromny żal za te zachowania. Nie radzę sobie z tą sytuacją. Jest dla mnie trudny fakt, że zgłoszenie pobicia na policję przekreśla szanse na dalszą relację (zeznania przeciwko sobie, wywlekanie brudów itp.) to raczej sprawi, że się znienawidzimy. Bardzo go kocham mimo tej okrutnej zdrady i kłamstw. Proszę o pomoc.
Jak radzić sobie z zazdrością w małżeństwie? Mąż zazdrosny o byłego partnera

Witam. Proszę o pomoc. Jestem w związku małżeńskim od 2 lat, od około pół roku mój mąż zaczął odczuwać zazdrość o mojego byłego partnera. Od tego czasu cały czas dopytuje o niego, o to, co było między nami.. Są dni, że jest wszystko dobrze, a są takie, że chodzi smutny albo bardzo zły, wtedy odsuwa się ode mnie, zarzuca mi błąd, że kogoś przed nim miałam. 

Ja czuję się winna i bardzo się boję o naszą przyszłość. 

Jak mogę mu pomóc? Jak z nim rozmawiać? Czy z Państwa doświadczenia przy takich problemach mój mąż może mnie zostawić?

Czy istnieje "norma wieku", aby wejść w związek?
Czy w psychologii jest określona jakaś norma wieku, w której należy wejść w związek? Czy bycie osobą np. 40-letnią czy 50-letnią, która nigdy nie była w związku, jest z punktu widzenia psychologicznego prawidłowe i nie ma powodów do niepokoju?
Chodzi o to, że mam olbrzymi problem z poczuciem własnej wartości.
Dzień dobry. Chodzi o to, że mam olbrzymi problem z poczuciem własnej wartości. Co dziwne zaczęło to się nasilać w momencie trwania mojego 3-letniego związku. Nie wiem, czy jakiś problem leży we mnie, a jeżeli leży, to nie wiem, gdzie szukać sedna. Mój partner, z którym notabene niedługo biorę ślub, jest osobą ekstrawertyczną i ma sporo znajomych. Utrzymuje zażyłe kontakty nawet z osobami jeszcze z czasów szkoły. Ma w gronie tych długoletnich znajomych kilka kobiet (każda mężatka) i dla mnie tutaj zaczyna się problem. Widzę i czuję, że on mnie kocha, że chce ze mną tego ślubu. Natomiast bywały sytuacje, że po naszej kłótni on się żalił przyjaciółce, pytał o rady, opowiadał o naszych prywatnych intymnych sprawach. Jak się można domyślać, dziewczyna nie była obiektywna, a wręcz go podkręcała. Rozumiem, że ludzie mają potrzebę się wygadać, pogadać z kimś innym niż partner, ale ja z kolei chciałabym, aby ten związek był dla nas azylem, nie chce mieszać i wpuszczać tu osób trzecich. Partner twierdzi, że zna te osoby już tak długo, że nie chce urywać kontaktu. Koło się zamyka, a moje poczucie wartości leży i kwiczy. Rozumiem też paczkę długoletnich znajomych, ale są pewne granice. Żaden mój kolega nie miesza mnie w swoje życie prywatne. Może gdyby tego poczucia wartości byłoby u mnie więcej, to olałabym temat, a tak nie umiem... Jak to przepracować? Była taka sytuacja, że właśnie po ostrzejszej kłótni on zaczął wypisywać na mnie do swojej przyjaciółki, która ma być na naszym weselu. Jest we mnie ogromny strach, że jak coś nam się nie układa, to on znowu będzie leciał do kogoś mnie w złości oczerniać, albo prosić o rady. Jak sobie to poukładać? Dodam, że oboje mamy po 30 lat.
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.