Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Przez limit nieobecności na studiach bardzo boję się zachorować. Często łapię infekcje.

Witam! Mam na imię Maja, mam 22 lata i aktualnie kończę III rok studiów na kierunku lekarskim. Nigdy wcześniej nie miałam takiego podejścia, ale od momentu, kiedy pod koniec zeszłego roku przeszłam półpasiec, boję się poważniej zachorować. Kiedy chodziłam do szkoły logiczne dla mnie było, że skoro zachorowałam no to trudno - zostaję w domu i się kuruję. U mnie na studiach niestety liczba nieobecności jest bardzo ograniczona, a przekroczenie tego limitu nierzadko może skutkować po prostu niezaliczeniem przedmiotu (potem wszystko zależy od humoru i dobrej woli kierownika kliki/katedry/zakładu) - myślę, że stąd moje obawy przed poważniejszą chorobą i dłuższą nieobecnością. Niestety sprawia mi to kłopot, bo często sama stawiam sobie też diagnozy gorsze niż jest w rzeczywistości - np. miałam zwykłą infekcję i potem kaszel poinfekcyjny, który po dwóch tygodniach przeszedł - obawiałam się, że to krztusiec, a kiedy zauważę nawet najzwyklejszą krostę na ciele - bacznie ją potem obserwuję. Faktem jednak jest, że ostatnio miewam obniżoną odporność - co prawda moja lekarka rodzinna to trochę ignoruje, że jestem u niej co miesiąc max. dwa z jakąś infekcją, ale zamierzam to skonsultować z innym z lekarzem, choć co prawda pani doktor luźno wskazała, że może być to spowodowane stresem. Prawda jest taka, że miałam rok temu poprawkę dość poważnego i ciężkiego przedmiotu - biochemii, więc w zasadzie nic nie odpoczęłam (miałam wolnego w sumie 3 tygodnie tylko, ale i tak się już myślało o kolejnym roku). Czy warto mój problem skonsultować z psychologiem, czy po jakimś czasie i wypoczynku psychicznym samo przejdzie? Dziękuję z góry za wszystkie odpowiedzi :D
Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Dzień dobry Pani Maju,


Zacznę od Pani pytania czy warto skonsultować Pani problem z psychoterapeutą: jak najbardziej. Możliwe, że sam odpoczynek pomoże i Pani obawy się zmniejszą ale można podejrzewać, że Pani lęk pojawia się nie tylko w sytuacjach stresowanych związanych ze studiami. 
Na psychoterapii można się przyjrzeć jak Pani sobie radzi ze stresem, jak wyglądały takie sytuacje w przeszłości, czy ma Pani wspierające otoczenie itp. oraz czy problem nie leży w czymś innym niż tylko w lęku o  zdrowie. Można przypuszczać, że to wierzchołek góry lodowej, ale nie da się tego stwierdzić bez pogłębionej konsultacji i poznania Pani. 

Patrząc na to jak trudny i wymagający jest Pani kierunek studiów można przypuszczać, że trzeba dawać z siebie bardzo dużo - być może pojawiały się u Pani obawy przed tym co się stanie gdy Pani nie zda przedmiotu lub roku. Możliwe, że obawia się Pani co na to otoczenie. Wszelkie te hipotezy mogą pojawić się na pierwszych konsultacjach z terapeutą. 

Myśli o chorowaniu stały się obsesyjne, przez co tym bardziej potęgują lęk. Być może dzięki psychoterapii uda się przerwać „błędne koło”.  

Na koniec myślę o tym, że choroba nie wybiera, ale atakuje nas w momentach kiedy jesteśmy bardziej na nią narażeni - pisze Pani o obniżonej odporności. Możliwe, że przez wykończenie studiami zaniedbała Pani myślenie o sobie jako o człowieku, który ma swoje potrzeby. Być może Pani organizm daje Pani znak by bardziej o siebie zadbać zanim pojawi się choroba. Być może w Pani przypadku choroba łączy się z myślą, że przeszło się pewną granicę wytrzymałości. 

Życzę dużo odpoczynku,

Julia Hodurek-Ptak

Usunięty Specjalista_tka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Anna Włosek

Anna Włosek

Pani Maju, jak wynika z tego co Pani napisała, sama Pani widzi, że trochę nadmiarowo reaguje na problemy zdrowotne, które nie powinny być powodem do niepokoju. Z jakiegoś powodu po doświadczeniu choroby wzmógł się u Pani lęk przed zachorowaniem, co powoli utrudnia Pani funkcjonowanie. Zawsze warto reagować zanim jakieś zachowanie, czy przekonanie zdezorganizuje nam całkowicie codzienne życie, dlatego dobrze że diagnozuje pani problem tak wcześnie.  Warto skonsultować się z psychologiem, celem przyjrzenia się czy rzeczywiście Pani zamartwianie się jest adekwatne, bo skoro zaczyna być dla Pani uciążliwe, to znaczy ,że dzieje się coś co może wymagać wsparcia. Niemniej może okazać się, że reagując na problem tak wcześnie, może Pani potrzebować 2 do np. 5 spotkań, wcale nie musi skończyć się na długiej terapii. Zawsze gdy czujemy, że coś nas przerasta, warto o tym porozmawiać. Czasami konsultacja, żeby uporządkować to co budzi w nas niepokój :)

Pozdrawiam

Anna Włosek

Psycholog

Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Dzień dobry Pani Maju,

występuje u Pani lęk - czyli obawa przed zagrożeniem, którego realnie nie ma. Jest on spowodowany Pani poprzednimi przeżyciami.  W związku z tym, że studiuje Pani kierunek związany z medycyną, tym samym ma Pani większą wiedzę na temat różnych schorzeń. Co za tym idzie jest Pani w tym aspekcie wyczulona. Często my, psycholodzy, mamy tak, że studiując ten kierunek albo pracując zwłaszcza na początku w tym zawodzie automatycznie stawiamy “diagnozy” naszym bliskim czy znajomym i dokonujemy mimowolnie obserwacje środowiska ;) Z tego co Pani pisze doświadcza Pani również przeciążenia. Stres występujący w organizmie osłabia nasz układ autoummonologiczny. Jest duże prawdopodobieństwo, że to właśnie miała na myśli Pani Doktor.  Proszę zadbać o siebie i pomyśleć o regeneracji (odpoczynku). Jeśli te myśli - lęk o przyszłość - przybierają formę natręctwa, to warto byłoby to skonsultować z psychologiem.

Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Dzień dobry Pani Maju,

występuje u Pani lęk - czyli obawa przed zagrożeniem, którego realnie nie ma. Jest on spowodowany Pani poprzednimi przeżyciami.  W związku z tym, że studiuje Pani kierunek związany z medycyną, tym samym ma Pani większą wiedzę na temat różnych schorzeń. Co za tym idzie jest Pani w tym aspekcie wyczulona. Często my, psycholodzy, mamy tak, że studiując ten kierunek albo pracując zwłaszcza na początku w tym zawodzie automatycznie stawiamy “diagnozy” naszym bliskim czy znajomym i dokonujemy mimowolnie obserwacje środowiska ;) Z tego co Pani pisze doświadcza Pani również przeciążenia. Stres występujący w organizmie osłabia nasz układ autoummonologiczny. Jest duże prawdopodobieństwo, że to właśnie miała na myśli Pani Doktor.  Proszę zadbać o siebie i pomyśleć o regeneracji (odpoczynku). Jeśli te myśli - lęk o przyszłość - przybierają formę natręctwa, to warto byłoby to skonsultować z psychologiem.

Justyna Czerniawska (Karkus)

Justyna Czerniawska (Karkus)

Dzień dobry,

z Pani wypowiedzi wynika, że przejmuje się Pani swoim zdrowiem oraz ewentualnym ponownym zachorowaniem. Pojawia się również stres i zmęczenie. Wszystkie te czynniki mogą wpływać na Pani zdrowie psychiczne. Jeżeli opisane trudności utrzymują się dłuższy czas warto udać się do specjalisty - np. psychologa lub psychoterapeuty w celu dokładnego omówienia objawów oraz ewentualnej pomocy.

Pozdrawiam serdecznie,

Justyna Karkus - psycholog, psychoterapeuta 

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z presją i blokadą słowną podczas prezentacji u pani dziekan?

Dzień dobry, na zajęciach z jednego przedmiotu u pani dziekan, czuję presję, że muszę jej przedstawić swoją pracę i wszystko co mam. Wtedy czuję blokadę słowną, zaczynam milczeć i czuję pracę swojego serca. 

Jak sobie z tym poradzić?

Podobną sytuację miałam w trzecim semestrze (obecnie jestem na piątym) i w liceum. W liceum podobna sytuacja skończyła się słowami polonistki ,, ja to wszystko wiem z obserwacji,,. Rozmawiałam na ten temat z koleżanką i powiedziała, że jest to normalne i zaproponowała, aby powiedzieć o tym pani dziekan. Chciałabym to zrobić, ale boję się do niej podejść i o tym powiedzieć, bo na samą myśl się trzęsę i wiem, że nic nie powiem.

Izolacja społeczna po pandemii - kiedyś byłem inny. Co robić?

Dzień dobry, mam 34 lata, w wieku 25 lat i mniej, nie było tego. Otóż 7-8 lat pracowałem przed komputerem, z początku praca stacjonarna i kontakt z ludźmi był, w tym z kobietami, następnie nastał czas pandemii i izolacji - pracę zaczeliśmy wykonywać w domu, po pandemii nadal mogliśmy pracować w domu, trwało to kilka lat, niby wygodnie, ale bez kontaktu z ludźmi. 

Jak już minęła pandemia widzę, że się izoluję, unikam ludzi, nie przepadam chodzić na spacery, jak jest więcej ludzi na mieście, najlepiej spaceruje mi się zimą - wtedy jest mniej ludzi, ja jestem bardziej ubrany, nie widać tak szczupłych rąk i sylwetki. Nie to, że nie lubię ludzi, bardziej nie lubię tłoku, gdzie cały czas mijam kogoś lub siedzi wielu ludzi na ławce i patrzą. 

Do czego zmierzam - absolutnie nie mam chęci rozmawiać z płcią przeciwną, zamknąłem się w sobie? Tak jakby boję się kobiet. Dziś byłem w centrum handlowym i czułem się tam całkowicie niepewnie, nieswojo, jakby zestresowany. 

Próbuję wychodzić do ludzi. Teraz szukam nowej pracy, lecz nie przed komputerem, ale na budowie. Tylko że nie jestem w stanie iść i zapytać czy jest praca, raz miałem iść, ale różni pracownicy się na mnie patrzyli kto idzie i odpuściłem. 

W wieku ok. 19 lat też chodziłem i pytałem po budowach o pracę, ale nie było takiego myślenia, po prostu szedłem.. A czemu budowa? Sądzę, że tam trzeba przebywać z ludźmi, a nie tylko komunikować się przez komputer oraz jest tam różnorodność zadań, trzeba tam pytać, słuchać, rozmawiać. Dodatkowo jak nie zarabiam to myślę, że jestem nic nie wart,nie ma sensu nigdzie podróżować itd. 

Minus tego wszystkiego jeszcze taki, że nie mam kolegów i koleżanek, z którymi mogę wyjść - tak często jest samotność. Dawniej piłem alko, wtedy kontakty towarzystkie były prostsze. 

Czy mam tak wychodzić na miasto do ludzi, pomimo że często nie będę z nikim rozmawiał? Czy to mi pomoże? Dawniej byłem czasami nawet duszą towarzystwa, ale miałem wtedy dużo znajomych ;)

Jak poradzić sobie z utratą pracy i odzyskać pewność siebie?
Dzień dobry. Piszę, ponieważ od pewnego czasu bardzo źle radzę sobie emocjonalnie z sytuacją, która mnie spotkała i chciałabym prosić o pomoc oraz spojrzenie specjalisty. Kilka miesięcy temu straciłam pracę, która była dla mnie bardzo ważną częścią życia. Nie była to dla mnie tylko praca zarobkowa, ale miejsce, w którym czułam się wartościowa, potrzebna i kompetentna. Trafiłam tam zaraz po szkole jako pracownik biurowy i koordynator w małej firmie. Zajmowałam się dokumentacją, kontaktem z klientami, wystawianiem faktur, przygotowywaniem umów, organizacją różnych spraw, a także serwisowaniem laptopów i egzaminowaniem. Z czasem nauczyłam się wszystkiego bardzo dobrze i byłam z siebie dumna, że w tak młodym wieku udało mi się znaleźć taką pracę i utrzymać się w niej przez kilka lat. Czułam się tam naprawdę dobrze. Miałam poczucie stabilności, bezpieczeństwa i tego, że jestem na właściwym miejscu. Wiedziałam, co robię, widziałam swoje umiejętności i czułam, że się rozwijam. Jedynym problemem był mój szef, przez którego ostatecznie nie wróciłam do tej pracy na początku tego roku. Nie spodziewałam się jednak, że przez kolejne pół roku nie uda mi się znaleźć podobnego zatrudnienia. Wysłałam i dostarczyłam osobiście kilkadziesiąt CV, ale byłam zaproszona tylko na dwie rozmowy kwalifikacyjne, po których otrzymałam odmowę. Z czasem zaczęłam coraz bardziej tracić wiarę w siebie i zastanawiać się, co jest ze mną nie tak. Kilka dni temu, dzięki znajomemu, rozpoczęłam pracę w sklepie spożywczym na dziale mięsnym. Chciałabym podkreślić, że nie piszę tego z brakiem szacunku do tej pracy ani do osób, które ją wykonują. Wiem, że każda uczciwa praca ma wartość. Problem polega na tym, że ja bardzo źle przeżywam tę zmianę i nie potrafię sobie z nią poradzić. Od momentu rozpoczęcia tej pracy czuję ogromny smutek, lęk i poczucie straty. Jadąc do pracy zdarza mi się płakać. Mam silne napięcie, nie mogę spać w nocy, ciągle analizuję swoją sytuację i mam wrażenie, że moje życie potoczyło się w kierunku, którego nigdy nie chciałam. Od kilku dni praktycznie nie jem, ponieważ stres odbiera mi apetyt. Najbardziej przeraża mnie to, że mam poczucie, jakbym straciła nie tylko pracę, ale również część siebie. Tęsknię za dawnym życiem, za poczuciem, że jestem kompetentna, potrzebna i że robię coś, w czym jestem dobra. Mam wrażenie, że razem z tamtą pracą straciłam swoją pewność siebie i poczucie własnej wartości. Wiem, że z boku może wyglądać to jak “tylko zmiana pracy”, ale dla mnie jest to bardzo duża strata emocjonalna. Chciałabym zrozumieć, dlaczego reaguję aż tak silnie i czy jest to normalna reakcja na utratę czegoś ważnego. Nie wiem, czy problemem jest sama obecna praca, czy bardziej to, że nie potrafię pogodzić się z utratą poprzedniego życia i tego, kim wtedy byłam. Chciałabym zapytać, co mogłoby mi pomóc przejść przez ten okres. Jak pracować nad zaakceptowaniem obecnej sytuacji, odzyskaniem poczucia własnej wartości i odnalezieniem się na nowo? Czy najlepiej zrezygnować z tej pracy?
Jak poradzić sobie z lękiem przed egzaminem z fortepianu?
Za kilka dni mam egzmain z fortepianu na którym mi bardzo zależy. Jednak nadal nie umiem dobrze jednego utworuz czterech. Mam z nim problem i ciężko mi go zapamiętać. Nie chcę zawieść mojego Pana od fortepianu bo bardzo pomagał mi w tym roku i robił wsyztko co w jego mocy i siebie. Boję się że dostanę nie wystarczająco dobrą ocenę i nie będę mogła sobie tego wybaczyć.
Jak radzić sobie z lękiem i brakiem wsparcia rodziny w podejmowaniu życiowych decyzji?

Boję się czegoś w życiu podjąć, bo nie mam bezpiecznego ,,zaplecza" w postaci domu i rodziny. Wiem, że gdyby coś mi się nie udało, to zostanę z tym sama, dlatego tak trudno od lat jest mi spróbować w życiu czegoś nowego. Zawsze towarzyszy mi lęk.(Mam 20 lat)

Stress

Stres - przyczyny, objawy i skutki oraz jak sobie z nim radzić?

Stres to nieodłączny element życia, ale można nim zarządzać. Zrozumienie jego mechanizmów i rodzajów oraz nauka skutecznych metod radzenia sobie z nim poprawia jakość życia. Artykuł omawia naturę stresu, jego typy i fazy.