Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Ojciec wychodzi z więzienia, a ja z mamą dalej mieszkamy w tym samym mieście - boję się plotek. Chcę iść na studia, ale nie mogę się wyprowadzić.

Mój ojciec ma stwierdzoną osobowość psychopatyczną, przez większość życia ćpał, siedzi w więzieniu, a ja jestem jego ulubionym dzieckiem. Mój problem polega na tym, że swój wyrok kończy za rok, a ja mieszkam w małym mieście, gdzie plotki szybko się rozchodzą, boje się, że sytuacja znowu sie powtórzy. Siedem lat temu prawie zabił swojego ojca, straszył moją mamę, ten człowiek nie ma wyrzutów sumienia ani współczucia, nie myśli poprawnie. Niestety obok mnie mieszkają moi przyjaciele, w tym jeden wie trochę o mojej sytuacji z plotek i od swoich rodziców, ale nigdy nie zadaje pytań, traktuje to jak tabu. Druga przyjaciółka wie tyle, że mam problemy z tatą, nie wie jakiego stopnia one sięgają. Oboje pochodzą z normalnych domów, a ja nie chce, żeby widzieli we mnie mojego tatę czy myśleli jak o patologii. Mieliśmy się przeprowadzić do tego czasu, ale mama nie jest w stanie. Bardzo potrzebuje pomocy terapeuty, ale nie jestem w stanie o tym rozmawiać, nie mogę powstrzymać płaczu, gdy o tym myślę, ani teraz gdy o tym pisze, nie stać mnie na prywatną pomoc, a ostatnia terapeutka powiedziała, że mnie nie rozumie i czuje się przy mnie "niekomfortowo". Stoję przed wyborem studiów, bardzo chciałabym studiować dziennie, ale wiąże się to z zostaniem w tej miejscowości, a nie dam rady utrzymać sie sama w innym mieście bez pracy, ale studiowanie zaocznie oznacza dla mnie odcięcie się od przyjaciół (jeśli coś się stanie to będą wiedzieć, a poznanie osób z daleka jest bezpieczne), nie wiem czy dam rade nagle zacząć prace i studia, sama daleko od domu. Nie wiem co mam robić, nigdy z nikim o tym nie rozmawiałam, ale teraz gdy dorosłam, a czas się kończy nie daje rady.
TwójPsycholog

TwójPsycholog

Dzień dobry Riko,

zacznę od zachowania terapeutki - byłoby zgodne z etyką zawodu, jeżeli pokierowałaby Cię do innego psychoterapeuty z powodu poczucia niewystarczających kompetencji, by móc Cię wspierać i prowadzić. Mam nadzieję, że pomimo słów terapeutki, dalej wiesz, że w pełni zasługujesz na pomoc psychologiczną - dlatego zachęcam do poszukania innej psychoterapeutki, mającej doświadczenie w pracy z traumą/ traumą relacyjną, rodzinami dysfunkcyjnymi. Psychoterapia jest właśnie od tego, byś w końcu miała miejsce i przestrzeń na pozwolenie sobie na płacz, na mówienie o trudnych dla Ciebie przeżyciach. Możesz próbować to zrobić, np. zaczynając od napisania sobie tych rzeczy na kartce. Możesz później taką karteczkę przekazać na sesji terapeutce. To również naturalne, że tak reagujesz- twój mózg przeżywa wobec tego traumę - dlatego warto próbować się otworzyć na siebie samą małymi kroczkami.

Czytam, że napotkałaś trudność w wyborze dalszej edukacji, układania planu na przyszłość. Niektóre uczelnie oferują specjalne i różnorodne stypendia, np. socjalne. Jeśli studia zaoczne pozwalałyby na wyprowadzkę w miejsce, gdzie czułabyś się bezpiecznie i komfortowo, daleko od ojca - myślę, że szczególnie warto sobie przepracować lęk przed "utraceniem" przyjaciół. Przede wszystkim Twoje poczucie bezpieczeństwa, poczucie tego, że możesz manifestować siebie w pełni, oddalenie się od miejsca, gdzie możliwy byłby kontakt z ojcem, są bardzo ważne, byś mogła się pomóc sobie w rozwoju i zdrowieniu. Najcenniejsza byłaby rozmowa z obecnymi przyjaciółmi - ustalenie, jak możecie utrzymywać kontakt na odległość, w które dni, w jaki sposób, czy będziecie się odwiedzać. Można tworzyć naprawdę piękną przyjaźń również na odległość, pobawcie się kreatywnością :) Myślę też, że przeniesienie się do bezpiecznego miejsca pozwoli Ci na bardziej komfortowe i swobodne otwarcie się na nowe osoby czy to z pracy, czy to ze studiów, czy poznanych gdzie indziej. 

Trzymam kciuki

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Aleksandra Sławińska-Martowicz

Aleksandra Sławińska-Martowicz

Dzień dobry,

Ta trudna sytuacja, która Cię spotkała wciąż jest „żywa” w Twoich wspomnieniach co sprawia, że ciężko się o tym rozmawia i pisze.

Zachęcam Cię do odszukania ośrodka interwencji kryzysowej w Twojej okolicy, w którym będziesz miała możliwość skontaktowania się ze specjalistą bezpłatnie i wspólnie opracujecie plan działania.


Trzymam za Ciebie kciuki!

Małgorzata Juźwińska

Małgorzata Juźwińska

Słyszę, że jest Ci trudno rozmawiać o swoich obawach, natomiast bardzo zachęcam Cię jednak do poszukania specjalistycznej pomocy w swojej okolicy. Sądzę, że znajdziesz miejsce, w którym oferowana jest bezpłatna pomoc - być może np. w placówce dla młodzieży, czy nawet w interwencji kryzysowej czy telefonie zaufania. 

Nie jesteś odpowiedzialna za to, jaki jest Twój ojciec, a jego sytuacja nie jest ani Twoją winą ani nie definiuje Ciebie jako człowieka. Nie pozwól, żeby problemy rodzinne zdeterminowały Twoją przyszłość czy relacje z przyjaciółmi. Wierzę, że znajdą się osoby, które nie będą oceniać Cię przez pryzmat rodzica czy sytuacji w domu rodzinnym. 

Trzymam za Ciebie kciuki.

Michał Baczewski

Michał Baczewski

Dzień dobry Riko, 

Co do terapii, pracy z trudnymi wspomnieniami - które dziś mogą wywoływać zbyt intensywne reakcję - mogę polecić np terapię EMDR.  Nie wiem skąd piszesz, ale to co można sprawdzić to psychoterapia na NFZ lub niskobudżetowa psychoterapia - czasem terapeuci przyjmują 2-3 osoby za niższą kwotę niż ta standardowa (lokalne ogłoszenia, facebook) lub grupy wsparcia (np niektóre fundacje). To co teraz przeżywasz jest normalne w tej trudnej dla Ciebie sytuacji. Przyjaciele są ważni - może warto to z nimi przegadać, pamiętając że warto też zadbać o siebie. Można zobaczyć jakie masz rozwiązania i wybrać to które zapewni Ci bezpieczną przestrzeń także do studiowania.

Pomyślności!

Michał Baczewski, 

 

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z żalem i smutkiem po utracie domu rodzinnego?
Przeprowadziłam się 6 lat temu do innego miasta ale codziennie przyjeżdżałam do domu rodzinnego i siedziałam po 6h jak mąż był w pracy Teraz już nie przyjedżam bo rodzice kupili z nami dom Bliźniak i mieszkamy obok siebie . Jednak gdy podjechałam pod ten dom który został sprzedany. I wchodziłam tam do środka ogarnia mnie tak wielki smutek i żal, że płaczę nie wiem opisać te emocje taka pustka jakby samotność. Mimo że przecież rodzina jest ze mną to tam czuję tak żal i smutek to samo mam rano wstanę i jest mi mega przykro potrafię płakać codziennie byłam u psychiatry jednak nic nie stwierdził co mi jest ? Jak to leczyć? Proszę o poradę Jestem juz tym zmęczona
Dzień dobry. Mam 13 lat oraz mam problem z atakami paniki.
Dzień dobry. Mam 13 lat oraz mam problem z atakami paniki. Od ponad roku doświadczam silnych napadów paniki. Wszystko zaczęło się w marcu 2022 roku. Pamiętam, że był to poniedziałek a na następny dzień bardzo nie chciało mi się iść do szkoły. Nagle zaczęło mi bardzo szybko bić serce. Zacząłem się denerwować, tętno było nadmiernie wysokie i nie wiedziałem, jak to opanować. Na myśl przychodziły mi dziesiątki złych myśli. Był to mój pierwszy atak paniki, więc był on o wyjątkowym nasileniu. Moja mama z bezradności zawiozła mnie do szpitala, było już późno, więc się trochę uspokoiłem i spędziłem noc w szpitalu. Mimo to, na następny dzień wciąż towarzyszyło mi poddenerwowanie. Następnie systematycznie co dwa/trzy tygodnie, regularnie występowały u mnie podobne ataki. W końcu postanowiłem pójść do psychologa, który nieco mnie uspokoił. Niestety około trzech miesięcy później (w lato) zaczęły mi dokuczać różne natręctwa myśli. (Miałem już podobne wcześniej ale nie o takich nasileniu). Były one różne, najwcześniej pojawiały się takie, aby wziąć nóż i zrobić sobie coś złego lub komuś innemu. Występowały takie, które kazały mi przestać oddychać. Moje natręctwa oraz stany lękowe lekko się uspokoiły mniej/więcej w listopadzie zeszłego roku, ale mimo to wciąż się pojawiały (lecz w mniejszym nasileniu). Przestałem wtedy również chodzić do psychologa, bo zacząłem czuć, że Pani psycholog pawała do mnie toksycznością i nie czułem się dobrze na jej wizytach. Wszystko było w miarę dobrze, aż do teraz. Moje stany lękowe oraz natręctwa powróciły. Pojawiły się też nowe, które ciężko mi wytłumaczyć. Na przykład czuję, że mam zatkaną jedną dziurkę w nosie lub w uchu i mnie to drażni mimo to, że robiłem różne badania, które nic nie wykazały. Ponownie zapisałem się do psychologa, ale innego. Ta Pani jest bardzo miła, ale nie czuję zmiany po wizytach z nią. Bardzo się boje i nie wiem co zrobić, czuje, że nikt nie jest w stanie mi pomóc i niebawem stanie się najgorsze. Wczoraj i przedwczoraj miałem napady paniki, dzisiaj również. Nie mam pojęcia, jak to opanować, w internecie nigdzie nie jest napisane o podobnych natręctwach, jakie ja mam. Boje się, że to nigdy nie przejdzie i będę tak miał do końca życia. Może mieć wpływ na to moja choroba. Kiedyś, jak miałem 5 lat, leżałem dwa lata w szpitalu, gdyż miałem guza mózgu. W tym czasie nie przejmowałem się tym bardzo, ale z perspektywy czasu, bardzo bym nie chciał do tego wrócić. Próbowałem różnych medytacji, głębokich oddechów lub relaksujących piosenek, aczkolwiek pomagają mi one tylko na chwilę, a później dalej się denerwuje. Czasem moje napady mają tak wielkie nasilenie, że muszę brać tabletki uspokajające (wiem, że nie powinienem, ale inaczej nie mogę wytrzymać). Bardzo proszę o szybką pomoc, ponieważ boje się o moje zdrowie psychiczne. Jestem młody, powinienem się rozwijać i cieszyć z życia, a nie ciągle zamartwiać, ale nie wiem jak to opanować. Bardzo, bardzo proszę o pomoc, nie wiem co zrobić, aby raz na zawsze pozbyć się moich lęków oraz natręctw.
Jak poradzić sobie z lękiem w związku na odległość?
Dzień dobry, chciałabym się z tym państwem podzielić, ponieważ zastanwiam się jak sobie z tym poradzić. Od miesiąca jestem w związku na odległość, poznaliśmy 3 dni przed moim wyjazdem z wymiany za granicę. Początkowo nie byłam z bardzo kontynuacją znajomości, ale chłopak bardzo starał i ciągle pisał, więc dałam tej relacji szanse. Przez pół roku byliśmy w stałym kontakcie, jednak nie angażowałam się w to zbytnio emocjonalnie, po prostu chciałam go poznać, on jednak często mnie komplementował, wybiegał w daleką przyszłość, ale starałam się mu stawiać granice i raczej je szanował. W czerwcu postanowiłam, że pora przejść na kolejny poziomi spotkać się w realu, chciałam sprawdzić jak się będę przy nim czuła. Poleciałam do niego i ku mojemu zdziwieniu zrobił na mnie ogromne wrażenie, naprawdę dobrze mnie traktował, szanował, słuchał, pamiętał szczegóły z mojego życia, poznał mnie też ze swoimi znajomymi i rodziną, wszystko pomiędzy nami przebiegało naturalnie. Po powrocie do Polski dalej utrzymywaliśmy kontakt i rozmawialiśmy na video. Wszystko było okej, ale po pewnym czasie zaczęłam czuć niepewność, że to może nie jest „to”, że może to nie jest relacja na całe życie, że może do siebie nie pasujemy. Zaplanowaliśmy kolejne spotkanie, które odbyło się tydzień temu. Przed samym wyjazdem bardzo nie chciałam jechać, bardzo się bałam, że znowu poczuje tą niepewność i będę wszystko robić na siłę. Znowu okazało się zupełnie inaczej, był dla mnie bardzo troskliwy i czuły, wyznał mi uczucia i naprawdę było widać zaangażowanie z jego strony. Teraz po powrocie znowu czuję się podobnie, czuję niepewność, napisałam mu że boję się, że to się skończy. Jego to bardzo dotknęło, wręcz odebrał to jako zerwanie, napisał mi, że jeśli tak myślę w ten sposób, po tak dobrze spędzonym czasie razem, to on nie chce być z osobą, która nie jest pewna relacji. Bardzo mnie to dotknęło i trochę się przestraszyłam, był bardzo stanowczy, ale próbowałam mu wytłumaczyć, że to mój lęk i trudno mi sobie z tym poradzić, gdy jesteśmy na odległość, bo na żywo jest wszystko w porządku…nie wiem co mam robić dalej, bardzo chciałabym dać tej relacji szansę, on chce zabrać mnie na wakacje za miesiąc, a teraz się boję, że nasza relacja się pogorszy, przez moje myśli jakie mam, już nie wiem czy one są prawdziwe i powinnam ich słuchać.
d miesiąca nie chodzę do pracy, bo mam jakieś lęki. Czy to może być depresja?
Dzień dobry. Od miesiąca nie chodzę do pracy, bo mam jakieś lęki. Czy to może być depresja? Od 4 miesięcy nie mam okresu i czy to też może być z tym powiązane? W ciąży nie jestem.
Odczuwam lęki i zmęczenie po tym, jak straciłam babcię, a teraz ukochanego zwierzaka. Boję się iść do szkoły, nie chcę zmian, ponieważ jest ich już tak dużo w moim życiu.
Dzień dobry, jak mogę poradzić sobie z ogromnym smutkiem? Moja świnka morska, którą miałam 8 lat zachorowała podczas mojego wyjazdu i niestety zmarła. Od tego czasu nie mogę przestać być smutna i najgorsze jest to, że gdy zaczynam się czuć lepiej to ktoś z mojej rodziny musi mnie dobić. Nie wchodzę do pokoju, w którym była i w sumie ze swojego pokoju też praktycznie nie wychodzę. Nie mam siły iść do szkoły a za niedługo kończą się ferie i nie mogę zostać w domu, bo mam już sporo nieobecności. Jest to dla mnie podwójnie ciężkie, bo w zeszłym roku zmarła moja babcia i gdy myślałam już, że z tym smutkiem nie dam sobie rady to przyszedł kolejny. Dodatkowo walczę z dość ciężkim lękiem o charakterze napadowym i teraz jestem dodatkowo zmęczona, nie tylko lękiem, ale i smutkiem. Mam wrażenie, że od ponad pół roku wszystko jest przeciwko mnie. Mam również inny problem- ciągle patrzę w przeszłość i nie umiem skupić się na tym co jest i na tym co będzie. Wiem, że sporo osób tak ma, ale u mnie jest to już dość uciążliwe. Ciągle myślę o tym co było i jak wtedy było dobrze, bo w przyszłości nie widzę nic dla mnie dobrego. Próbuję już parę miesięcy walczyć o powrót do dawnej kondycji psychicznej, ale kompletnie mi to nie wychodzi. :( Czuję się taka bezsilna, bo przez te ostatnie miesiące straciłam babcię, przyjaciół, świnkę, zdrowie oraz część wesołej mnie. Bardzo chciałabym cofnąć czas do kwietnia zeszłego roku, bo wtedy mam wrażenie, że wszystko się zaczęło. Albo chociaż do wakacji. Przytłacza mnie presja szkoły, którą kończę za rok i to również mnie dobija. Gdy tylko myślę o liceum od razu zalewam się łzami i cała panikuję. Nie chcę kończyć szkoły, do której się przyzwyczaiłam. Nienawidzę w życiu zmian, dlatego pewnie też ciężej mi z tymi smutkami czy lękiem. Od zawsze byłam dość lękliwa, najpierw były to rzeczy typu wysokie drabinki czy zasypianie przy zgaszonym świetle a teraz jest to lęk o wyjście z domu, przyszłość i o wiele innych rzeczy. Ja chciałabym żyć jak dawniej, bo mam wrażenie, że niedługo nie dam rady. Mimo, że uwielbiam życie to ostatnio coraz bardziej mnie załamuje, nie pamiętam kiedy miałam dzień, by nie spanikować czy nie być smutną. Byłam zapisana do psycholożki, która jest również psychoterapeutką, ale ciągle a to ja byłam chora a to pani psycholog nie mogła i tak się to ciągnie około miesiąc. :( Staram się mimo lęków wychodzić do szkoły czy na spacery, ale wiąże się to nie raz z mocnym zmęczeniem po tym wszystkim. Mam wrażenie, że ten lęk mocno osłabił mi mięśnie, bo po prostu nie raz nie mam siły, a nie się boję a nogi bolą mnie już po dwóch kilometrach, podczas gdy w wakacje bez problemu chodziłam nawet 15. :( Co mogłabym zrobić, by pomóc sobie z tymi problemami? Nie wiem czy będę teraz w stanie wyjść do psychologa a bardzo już potrzebuję sobie pomóc. Chciałam zapisać się na konsultację online, ale moi rodzice twierdzą, że to nie jest skuteczne i muszę zobaczyć kogoś na żywo. Przez dłuższy czas uważali też, że udaję, bo chcę się wymigać od szkoły, co sprawiło mi dużą przykrość, bo ja naprawdę się bardzo boję. :( Przecież nie trzęsę się cała i czuję się źle, bo nie chcę iść do szkoły. Mój organizm po prostu robi to, bo czuje zagrożenie. Liczę na jakieś rady co robić by było lepiej, bo było już lepiej z tymi lękami no, ale teraz to ze świnką znowu je spotęgowało. :( Z góry dziękuję za pomoc i serdecznie pozdrawiam. :)
śmierć bliskiej osoby

Śmierć bliskiej osoby – jak sobie z nią poradzić?

Śmierć bliskiej osoby to jedno z najtrudniejszych przeżyć. Żałoba jest naturalną reakcją psychiczną, która pomaga zaakceptować stratę. Każdy przeżywa ją inaczej, a powrót do równowagi wymaga czasu i wsparcia.