
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, związki i relacje
- Uczęszczałem na...
Uczęszczałem na psychoterapię, ale nie zmieniła ona nic.
Monika
Magdalena Bilińska-Zakrzewicz
Dzień dobry, wyobrażam sobie, że może się Pani czuć w takim układzie bardzo zagubiona, tracić poczucie gruntu pod nogami i nie wiedzieć na czym Pani stoi. Tak dzieje się w obliczu sprzecznych sygnałów, które Pani otrzymuje ze strony partnera, ale na które jednocześnie Pani wyraża jakąś milczącą zgodę. Nie ma nic dziwnego i nieadekwatnego w potrzebie ustalenia co jest między Państwem, w jakim rodzaju relacji jesteście. Ludzie potrzebują nazywać wprost pewne sprawy, aby czuć się bezpiecznie. Problem polega na tym, że przynajmniej na ten moment z przedstawionego opisu sytuacji wydaje się, że Partner nie jest wstanie mi udzielić jasnej deklaracji i funkcjonować zgodnie z nią. Dlatego być może stoi Pani przed sytuacją, w której to Pani będzie musiała podjąć decyzję i czego pani chce, potrzebuje, i na co się Pani godzi w tej relacji trochę bez względu na to czy i co zadeklaruje Partner. Oczekiwanie na to, że nastąpi to z jego inicjatywy zdaje się będzie źródłem pani frustracji i cierpienia. Krótko mówiąc: czy jest Pani w stanie żyć w relacji, w której nie ma Pani pewności co do tego kim dla siebie jesteście, jakie obowiązują was w związku z tym zasady funkcjonowania i na co może Pani liczyć ze strony partnera? Jeśli nie, to będzie to wymagało postawienia od Pani jasnej granicy.
Powodzenia Magdalena Bilińska Zakrzewicz

Zobacz podobne
Witam. Mam 49 lat.nie mogę poradzić sobie z emocjami i natłokiem myśli, jakie mnie nękają. Doświadczyłam zdrady męża.niby doszliśmy do porozumienie, że nie rozchodzimy się, ale mąż nie przyznaje się do tego, pomimo moich dowodów na ta zdradę Nie okazuje mi uczuć, nie dotyka nawet przez przypadek, nie chce rozmawiać. Boję się rozstania, jak sobie poradzę. Do końca nie jestem przekonana czy chce odejść. Brakuje mi zapewnienia ze strony męża, że jednak chce być ze mną. Nie wiem, co mam zrobić. Mam ogromny mętlik w głowie. Prawie większość dnia płacze z tego wszystkiego i nie widzę w życiu nic pozytywnego. Jak sobie z tym wszystkim poradzić? Dodam, że mąż nie chce iść na żadną wspólną terapię, bo twierdzi, że jemu to niepotrzebne. Nie bierze pod uwagę mnie i moich potrzeb. Sex nie istnieje. Nie ma żadnych rozmów, żadnych dotykowy, żadnych żartów, nic, co by miało związek z intymnością. Mi bardzo brakuje, chociażby przytulenia. Mąż mówi wtedy, że on nie chce, nie potrzebuje. A ja? Ja muszę go zrozumieć, on mnie nie? Czuję się taka nie potrzebna, nieważna. jak by mnie nie było, to tez by było dobrze.jemu.

