Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Witam, chciałabym skorzystać z pomocy specjalisty lub po prostu przestawić klarownie mój problem

G.B

Witam, chciałabym skorzystać z pomocy specjalisty lub po prostu przestawić klarownie mój problem, z którym sama nie potrafię sobie poradzić i byłabym wdzięczna za ocenę, radę ze strony drugiej osoby, które po prostu byłaby w stanie spojrzeć na mnie z boku. Zacznę może od tego, że osobą ambitną byłam od zawsze, byłam ciekawa świata, otwarta na nowe doświadczenia, ciekawiło mnie zawsze mnóstwo rzeczy, w szkole spędzałam dużo czasu na nauce i przykładałam się do każdego przedmiotu. Niestety jestem perfekcjonistką i wszystko muszę mieć dobrze zaplanowane, czuje lęk i niepokój, gdy czegoś nie zdążę zrobić lub mam wyrzuty sumienia, gdy pozwolę sobie na mały luz. Tego typu stan towarzyszył mi przez wszystkie lata szkoły, aż do teraz. Aktualnie mam 21 lat. Liceum skończyłam 2 lata temu, byłam na profilu humanistycznym (polski, historia), oprócz tego bardzo lubiłam uczyć się języków obcych (angielski, niemiecki). W klasie maturalnej zaczęłam zastanawiać się nad wyborem studiów (wtedy ten czas wydawał mi się bardzo odległy), ja oczywiście z wielką wizją na siebie i chęcią rozwoju bardzo chciałam połączyć razem moje zainteresowania. Marzyłam od gimnazjum o wymianie zagranicznej, jednak moje liceum nie umożliwiało takich wyjazdów. Wpadłam na pomysł, że może fajnie byłoby studiować za granicą. Początkowo była to Anglia, ale z powodów finansowych z niej zrezygnowałam i padło na Holandię. W czasie wyborów przedmiotów na maturze dowiedziałam się więcej na temat wymogów na wyjazd na studia i okazało się, że matura nie jest tak istotna. Pomyślałam, że w takim razie będę pisała tylko maturę rozszerzoną języka angielskiego. Przez pryzmat wcześniejszych doświadczeń, w skrócie (egzaminy, przygotowanie, bardzo mnie stresowało na poprzednich etapach edukacji, często stres mnie paraliżował, przez co wyniki nie odzwierciedlały mojej wiedzy i niestety były niskie, przez co nie dostałam do wymarzonej szkoły). Uznałam, że będę pisać maturę tylko z rozszerzonego angielskiego (chciałam oszczędzić sobie stresu) dodatkowo miałam w planach zdać egzamin językowy w czasie wakacji. Po maturze podjęłam pracę zarobkową, by zapłacić za certyfikat. Kiedy w lipcu otrzymałam wyniki, było mi przykro, bo nie były one zbyt wysokie, były bardzo niskie. Jednak starałam się tym nie przejmować, bo wierzyłam, że mam szansę wyjechać za granicę. Po liceum wszystkie moje znajomości się posypały, nie miałam żadnego wsparcia, moi rodzice nie brali mnie na poważnie, a rówieśnicy mieli inne plany i ambicje, przez co czułam się bardzo niezrozumiana, opierałam się tylko na wsparciu i pomocy z internetu no. Słuchając historii osób o podobnym doświadczeniu. Wierzyłam w to bardzo mocno, że mi się uda, podjęłam pracę zarobkową i przygotowywałam się do egzaminu (zrobiłam sobie rok przerwy). To był trudny dla mnie okres, czułam się samotna, w pewnym momencie uznałam, że to nie ma sensu, że nie dam sobie rady, sama, to za dużo, utrzymać się samemu za granicą, daleko od domu i studiować. Uznałam, że nie jestem na to gotowa. Wpadłam natomiast na inny pomysł, że spróbuje w Polsce, oferują wymiany studenckie (Erasmus). Wiązało się to z tym, że musiałam poprawić maturę i tak też zrobiłam. Pisałam rozszerzenia z języka polskiego, historii i poprawiłam angielski. W wakacje otrzymałam wyniki i były one średnie, ale wierzyłam, że mam szanse dostać się na studia. Wybrałam psychologię lub anglistykę. Jednak udało mi się dostać tylko na psychologię (zaocznie). Stwierdziłam, że spróbuje. W czasie roku akademickiego pracowałam, a weekendami się uczyłam, poznałam dużo ciekawych osób i wszystko było w porządku, czułam się szczęśliwa i zadowolona, udało mi się zdać pierwszy semestr i naprawdę marze o tym, by zostać kiedyś terapeutą. Jednak, od pewnego czasu dręczy mnie pewna myśl. Aktualnie mieszkam z rodzicami, na studia dojeżdżam, w tygodniu pracuje na produkcji i działam w ciągu dnia jak robot, to znaczy: praca, nauka, trening i tak końcu się mój dzień, z nikim się nie spotkam, nie mam przyjaciółki, ani chłopaka codziennie wstaje o 5 rano. Zastanawiam się, czy to wszystko ma sens, czuje, że będę żałować, że nie skorzystałam z młodości, pójść na studia dzienne, gdzie w ciągu tygodnia więcej dzieje się na uczelni, za które nie muszę płacić i wyprowadzić się do akademika. Chciałabym zakosztować trochę tego życia studenckiego, bo boję się, że już nigdy więcej nie będę miała takiej okazji. Myślałam i podjęciu drugiego kierunku np. anglistyki i połączyć go z psychologią, ale wtedy raczej z pracą byłoby ciężko. Bez pracy raczej słabo, bo muszę opłacić studia, a moi rodzice nie są w stanie wesprzeć mnie finansowo, gdy wiedzą, że sama pracuję i zarabiam. Moi rodzice też bardzo cenią sobie prace i myślę, że do końca odpowiadałoby im to gdybym z tej pracy całkowicie zrezygnowała. Uznają, że jest okej, dużo zarabiam, naukę mam w weekend. Jednak mnie pieniądze nie bardzo uszczęśliwiają, bardziej chciałabym się rozwijać i korzystać z życia, póki jestem młoda, bo boję się że za chwile będzie za późno. Nie wiem, co mam robić, czy rzucić psychologię, mimo że wiąże z nią przyszłość i pójść na studia dzienne z anglistyki (ale dopiero za rok, bo pewnie będę musiała poprawić maturę) i zostać na drugim roku psychologii i wtedy zdecydować. Czy zostać na psychologii i pracować? Nie mam pojęcia do kogo się zgłosić, strasznie mi ciężko, bywa, że przez natłok myśli, nie potrafię spać w nocy, obgryzam paznokcie albo rzucam się na jedzenie. Ciągle analizuje i wszystko traci dla mnie sens, czuje, że tyle razy mi nie wyszło, a ja próbuje i próbuje i nie poddaje się, a nigdy nie wychodzi tak jak w moich wyobrażeniach…
Zdjęcie Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Dziękuje za podzielenie się swoją historią. Słyszę dużo się dzieje w Pani życiu i stawia Pani przed sobą wiele decyzji. 
Polecam skorzystanie ze wsparcia psychoterapeutycznego. To ważny moment w Pani życiu i polecam psychoterapię jako przestrzeń, z której z dystansem spojrzy pani na siebie i swoje wybory. 
Pozdrawiam serdecznie

Piotr Karpiński

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Zdjęcie Katarzyna Waszak

Katarzyna Waszak

Psychoterapeuta
387 odpowiedzi na forum

Dzień dobry!

Z tego, co Pani napisała, jest Pani bardzo ambitną osobą, świadomą swoich celów, pragnień. Napisała Pani równocześnie o samotności, braku przyjaciół i chłopaka oraz niezrozumieniu przez bliskich. Skupienie tylko na zadaniowości, pracy i nauce utrudnia wchodzenie w relacje. Doświadcza  przy tym Pani lęków, zajada emocje, może warto skorzystać z psychoterapii, aby bardziej zrozumieć siebie, swoje postępowanie, przyjrzeć się relacji z rodzicami i ze sobą…

Powodzenia

Katarzyna Waszak

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z utratą rodziny i niesprawiedliwością sądową? Historia mężczyzny w kryzysie
Nie wiem czy jestem chory, walczę każdego dnia by żyć, patrzę każdego dnia na rodziny , każdego dnia w nocy proszę bym się już nie obudził, żyje w koszmarem który mi się przydarzył, miałem rodzinę miałem dom miałem cudowne życie, pomimo że nie bywało mnie w domu ponieważ pracowałem 4 tygodnie po za domem a tydzień nie cały w domu miałem żonę i dzieci dbałem o nich jak umiałem oddawałabym im wszystko, nie mogłem zawsze się doczekać kiedy przyjadę, moje najmłodsze 8 letnie dziecko wypatrywało mnie przez okno, pewnego dnia nie zastałem w domu nikogo, zastanawiałem się co się stało, wiem że aż pełne trzy dni nie spałem, każdego dnia płakałem miałem sine oczy ludzie widząc moją osobę pytali się czy wszystko wporządku, przed ostatnim wyjazdem przeczuwałem że coś się stanie dziwnie się zachowywała żona i najstarszy syn, było coś nie tak, po powrocie nie zastałem nikogo, dom był spustoszały, tego po dzień dzisiejszy nie mogę zapomnieć, nie interesowało mnie że wszystko wyniesiono ale że nie ma łyżeczką mojego najmłodszego syna, zajęłam się pracą bo nie wiedziałem co robić nie mogłem usiedzieć i przebywać w tym pustym domu, jeździłem i szukałem dzieci , zniknęła również mieszkająca obok rodzina. Wyjechałem po tygodniu do pracy, i się zaczęło, pierw dostałem od starszego syna esemesa że całe życie źle traktowałem matkę, nie wiedziałem co się dzieje następnie że nie wraca puki się nie zmienię nie wiedziałem co się dzieje bo byłem uczuciowym dobrym człowiekiem, esemesy z synem były podchwytliwe nie zdawałem sobie z tego w tedy sprawy, dosłownie kłamał i śmiał się ze mnie, syn którego kochałem, mogę powiedzieć że nie był moim biologicznym synem a go pokochałem nosiłem to w sobie , ciąże ukrywała moja żona nie wiedziałem że była w ciąży jak mi powiedziała że też nie wiedziała ale dowodem było że jak urodziła to nie zadzwoniła do mnie a jej koleżanka że urodziła syna. Byłem w szoku. Pokochałem to dziecko byłem szczęśliwym człowiekiem, sytuacja się powtórzyła urodziła miałem drugiego syna , pokochałem go jeszcze bardziej, po latach mojej pracy w tym systemie 4 tygodnie po za domem i tydzień w domu przydarzyło mi się to co powyżej opisałem, jedna myśl mi przychodziła że zabrał ich i moją żonę ich prawdziwy ojciec, przezywałem piekło, po miesiącu były mi zakładane sprawy jedna za drugą o alimenty o pozbawienie praw oraz o znęcanie się psychiczne i fizyczne, byłem nie wiem w jakim stanie ale sprzedałem dom za pół ceny bo nie mogłem tam mieszkać ja wciąż szukałem swoich dzieci a po pół roku szukania dostałem zakaz kontakty z nimi, byłem tak samotnym człowiekiem że kupiłem mieszkanie w bloku, też sam byłem przy kupnie, poszedłem do ludzi bo byłem od lat odosobnionym człowiekiem dom mój był na odludziu, a znaleźli się świadkowie którzy kłamali ja byłem sam i przegrałem sprawy w sądach a co ciekawe słuchając ich zeznań na sprawie o znęcanie nic nie mogłem powiedzieć bo byłem jak wryty w kamień nie wierzyłem co słyszałem, świadkowie to była rodzina żony, oraz mój najstarszy syn, co tam napisali to po dzień dzisiejszy nie mogę zapomnieć wciąż to wraca nie ma dnia bym nie płakał a mam 51 lat, wspomnę że sprzedając dom zostawiłem wszystkie swoje rzeczy oraz cały garaż z narzędziami i dorobkiem nic z domu nie zabrałem kupiłem mieszkanie w bloku by nie być już odosobniony, powiem tylko że sąd skazał niewinnego człowieka opierając się na zeznaniach świadków z tym też żyć nie mogłem, jak sądy mogły zawierzyć fałszywym zeznaniom świadków, ale takie życie jak mi powiedział adwokat tak już jest ja wiem że Pan jest niewinny ale zawsze był Pan sam? Po roku dostałem pierwsze widzenie z synami których nie widziałem rok czasu, prucz tego jednego dnia kiedy najstarszy syn zeznawał w sądzie a ja nie wiedziałem co powiedzieć i słuchałem z niedowierzaniem co się dzieje. Miałem wielki żal do syna, przebaczyłem mu. mój najmłodszy syn miał żal do mnie trzęsła mu się żalu broda nie mogłem go znaleść ani pomóc, zrobiłem wszystko by był szczęśliwy, wspomnę tylko że widzenie dostałem raz na trzy tygodnie na dwie godziny tak zadecydował sąd z obawy że wywiozę go do siebie, po dzień dzisiejszy zastanawiam się gdzie do siebie kupiłem mieszkanie oddalone od jego szkoły jakieś 14 km a moja praca za granicą to moja praca była tam nie miałem mieszkania a spałem przez 28 lat w ciężarówce byłem kierowcą, w sądzie zrobili ze mnie alkoholika choć alkoholu unikałem, sąd też sugerował się zeznaniom świadków i opinii biegłych, po prostu to zrobili tak napisali. Co się okazało jak zaczołem się interesować sprawami i aktami, moje dowody świadczące o mojej niewinności nie było w aktach a były przezemnie do sądu dostarczane w tym opinia zakładu pracy, było nie dorzeczne co na mnie wypisywali i ze zrobiono ze mnie alkoholika pomimo częstych kontrol i drogowych i w pracy takie wymogi były, i była ta opinia nie dorzeczna zawierzono świadkom, którzy kłamali zrobili to też biegli lekarze sugerowali się ich zeznaniom choć nigdy nie byłem karany ani pod wpływem alkoholu. Po dzień dzisiejszy mam żal do Państwa Polskiego co mi zrobili, chce powiedzieć że doszło również do rozwodu, w toku postępowania i wspomnę że odbył on się w 10 minut a był ugodowy tak załatwił to adwokat, myślałem że stawiając się na sprawie on się nie odbędzie. Jestem po dzień dzisiejszy w szoku bo uważam że Państwo czy jakaś instytucja spierała moją żonę w jej kłamliwych zeznaniach, odgórnie zostałem skazany, alimenty mi ciągle podwyższali dostawał je również najstarszy pełnoletni syn bo chodził do szkoły ale mnie znowu oszukiwał bo nie chodził do szkoły a pracował po zatym dostawał kidergelty o te kindergelty upomniała się familiekassa bo mu się nie należały i zażądali odemnie zwrotu, tylko trzy miesiące nie płaciłem synowi a on podał mnie do sądu, powiedział mi też że nie jestem jego ojcem i mam mu płacić a najmłodszego syna nie zobaczę zawsze coś wymyślali by i tak ograniczyć mi jego widzenie, ten jego żal mam wciąż przed oczyma duszę go w sercu żal też mam do mojego syna oddałem mu serce, żalu nie wiem czy to żalu nie wiem ale zachorowałem na cukrzycę pierwszego stopnia, trafiłem do szpitala po roku zachorowałem na chorobę peyroniego, stwierdzono również czyraka na lewej nerce, nie sądzę bym miał już dzieci choroba peyroniego silnie postępuje dostałem skierowanie do szpitala i nie poszłem, leki przestałem zażywać, nie wiem czy chce umrzeć, mam żal i to od dwóch lat nie chce nikogo poznać czuję się porzucony, straciłem dobra pracę która mi pomagała, mogę iść do innej ale mi się nie chce, odrabiam nie spanie śpię w dzień i w nocy wciąż zapłakany, ten jego żal mojego najmłodszego syna wciąż widzę go przed oczami a mój żal do Polskiego Państwa jest nie do opisania, mam żal do syna, nie biorę leków uważam że to nie będzie przestepstwo to moja dobra wolna wola, uważam że byłem w depresji nieświadomej przez dwa lata i mam swoją odpowiedź ja tak bardzo kochałem dzieci i swoją żonę a Państwo dla domu i pieniędzy przeprowadzili na mnie atak, bo byłem tu bo byłem w sądzie i widziałem podsmiechiwanie sędziny, nie mogę patrzeć na policję nie mogę patrzeć na flagę Polski na te wszystkie instytucje, urzędy, patrzę na rodziny i im zazdroszczę, zrobiłem wszystko by nic po mnie żadnych pieniędzy nie zostało, nie piję i nie tknę alkoholu tak nienawidzę lekarzy, za to palę trzy paczki papierosów dziennie, słodzę sobie kawę piję ją nawet 10 kubków dziennie i tak zasypiam, mi już nie pomaga, chciałem iść na sor bo kocham życie ciągle się zastanawiam czy warto jak będę się czół po latach, syn dorośnie i mnie się kiedyś jak do mnie przyjdzie spyta co się tato stało, jak przyjdzie bo zaczynam w to nie wierzyć, nie wierzę w to co mi się przydarzyło, ja mam 51 lat i od dwóch lat wciąż codziennie płaczę, muszę iść do pracy a nie chce muszę brać leki a nie chce, wciąż jestem zawalony nowymi sprawami, po prostu nie dają mi żyć, a ja ufam przeznaczeniu, może praca mi pomoże, pracowałem 28 lat i otrzymałem zapłatę
1 odpowiedź
Niska samoocena i nadmierne myślenie wpływają na całe moje życie. Co mogę zrobić, by to zmienić?
Niska samoocena i nadmierne myślenie wpływają na całe moje życie. Co mogę zrobić, by to zmienić?
6 odpowiedzi
Wieloletnie leczenie psychiatryczne bez poprawy: czy to schizofrenia, psychoza czy zaburzenie osobowosci?
Dzień dobry. Leczę się psychiatrycznie od 17 roku życia (jestem po 30-stce), do psychologów i terapeutów chodzę od wczesnego dzieciństwa. W wyniku zmian miejsca zamieszkania leczyłam się u różnych specjalistów. Moja pierwsza diagnoza to była schizofrenia, później diagnozowano mi różne rodzaje zaburzeń osobowości (w tym bpd) i zaburzenia lękowe, depresję, ChAD. Nie potrafię utrzymać żadnej pracy, nigdy nie udawały mi się kontakty z ludźmi, nigdy nie byłam w związku. Jestem okropnie zmęczona swoim życiem, swoimi objawami, i tym, że nie wiem co mi jest (i jak to leczyć). Zastanawiam się czy to jednak nie schizofrenia, bo z biegiem lat nasilają się u mnie objawy takie jak dziwne myśli typu, że jestem reinkarnacją jakiejś osoby, wszystkie szafki w kuchni otwierają się specjalnie, żeby zrobić mi na złość, mężczyźni (również w rodzinie) chcą mnie skrzywdzić, przypadkiem obijam się o meble specjalnie (to meble mi to robią), nastrój zmienia mi się sto razy w ciągu dnia przez głupoty, aktualnie czuję, że w ogóle nie jestem w swoim ciele i powinnam była urodzić się mężczyzną, w kryzysowych sytuacjach występuje jakaś psychoza (chodzę po mieście bez celu, mówię sama do siebie i wydaje mi się, że to wszystko to film i nic nie dzieje się naprawdę). Nie wiem w jakim kierunku pójść, leczę się już tyle lat, a nie widzę żadnej wyraźnej poprawy, przez co nie jestem też w stanie samodzielnie żyć, co też mnie bardzo dobija. Czy powinnam jednak spróbować zasugerować lekarzowi, że może to schizofrenia? Albo w ogóle brzmi to jak coś jeszcze innego? Jestem wykończona brakiem efektów i znoszeniem objawów.
6 odpowiedzi
Silny lęk, izolacja i strach przed wizytą u psychologa - jak szukać pomocy, gdy boję się wyjść z domu i dzwonić?
Dzień dobry. Mam 19 lat i moim problemem jest lęk. Wszystko dookoła mnie stresuje, zaczęłam się izolować, rezygnuje z wielu rzeczy i ogólnie trudno mi funkcjonować. Czuje sie niebezpiecznie nawet w domu, przestałam dbać o higienę, bo wejście do łazienki wydaje mi się nielegalne bez zgody rodziców, a o nią boję się zapytać. Wydaje mi się, że przydałaby mi się wizyta u psychologa i chciałabym się zapytać co mam zrobić, bo już naprawdę nie wiem. Strasznie boję się dzwonienia przez telefon, unikam kontaktów takich, nawet nie odpisuje znajomym jak do mnie napiszą bo nie jestem w stanie. Przez telefon w sumie nigdy nie rozmawiałam i nie dam rady się umówić telefonicznie. Jak mam coś załatwić to nie umiem. Nigdy nie wiem co powiedzieć i nawet jak się przygotuje wczesniej to prawdopodobnie i tak nic nie powiem, bo nie będę wiedziała co. Nie mam nikogo, żeby mnie zapisał. Mamę prosiłam, ona wie o wszystkim co czuje itp, to powiedziała, że to u nas rodzinne, że boimy się zapisać. I to może dziwnie brzmi, ja nie chciałabym być egoistką. Wiem, że jestem, ale nie umiem załatwić nic sama i wymagam tego od innych. Przez to nie poszłam też do pracy. Jestem bezrobotna i nie stać mnie żeby chodzić prywatnie. Nawet jeśli, to strasznie bałabym się powiedzieć rodzicom, a potrzebuje ich zgody, żeby wyjść z domu. Pewnie, by się tez nie zgodzili bo oni zawsze chcą chodzić ze mną a nigdy im też nie pasuje i wtedy nie wiem co bym zrobiła. Wcześniej nigdy się nie zgadzali żebym gdziekolwiek wyszła a później jak już pewnie byłam starsza i mogłam to się bałam pytać. Znajomym od razu zawsze mowilam ze nie będę mogła. Nawet jeśli bym już jakoś poszła to ja nie przejdę przez rejestrację, prawdopodobnie nie weszłabym w ogóle do budynku. A gdybym poszła to i tak pewnie by nie miało sensu, bo nie wiem czy w ogóle się odezwę. Jestem strasznie nieśmiała i często nawet prostych rzeczy nie umiem zrobić.
11 odpowiedzi
Dzień dobry. Mam córkę 13 lat.
Dzień dobry. Mam córkę 13 lat. Zawsze była spokojnym dzieckiem. Dzieci jej dokuczały. Jedna z dziewczynek, również w jej wieku, była dla niej wręcz wredna. Starała się izolować inne koleżanki od córki. W gruncie rzeczy nie przepadają za sobą. Mam wrażenie, że córka czuje przed nią lęk. Ostatnia klasa przed nimi razem. Kiedy przy córce o niej mowa, córka denerwuje się i jest wściekła. Jakiś czas temu okazało się, że żale córka wylewa na tik toku. Były treści z plastrami, jakimiś ostrymi narzędziami. Zapytałam ją, czy chciała sobie coś zrobić - rozpłakała się. Ale myślę, że nie chciała. Zmieniała się, może taki wiek, może otoczenie wokół. Ale widzę też, że momentami brak w niej energii, a czasem jest niemiła. U psychoterapeuty byłyśmy raz. Kolejnej wizyty odmówiła. Chciałabym jej pomóc, ale boję się, że do psychologa nie da się namówić. Dodam, że bardzo się stresuje wieloma rzeczami a egzaminy tuż.
3 odpowiedzi
Wątpliwości i niepewność w związku po odkryciu zainteresowań żony kolegą z pracy
Witam jakiś czas temu na gorąco zadawalem pytanie na temat mojego związku ale dużo się zmieniło więc chciałbym dowiedzieć się co dokładnie teraz czuję . Tydzień temu w rozmowie z żoną wszedl temat jakie osoby nam sie podobają w pracy ja powiedziałem odrazu o takiej osobie który była kiedyś i opisałem moje uczucia zapytałem o to samo żonę która szybko opowiedziała o innym koledze z pracy z kiedyś. Zapytałem się czy jest ktoś inny jeszcze obecnie ona starała się unikać odpowiedzi ale pod moim naciskiem ugięła się i powiedziała że podoba się jej jeden kolega z pracy od półtorej roku ale jakoś sobie radzi z tym opisała te uczucie że denerwuje się jak on obok niej przechodzi rozprasza ją ale już jest lepiej i jakoś sobie z tym radzi zaniepokoiły mnie dwa fakty to że żona powiedziała sobie że z tym sobie jakoś radzi i starała mi się o tym powiedzic od półtora roku oraz po drugie że po tak długim okresie 2 tygodnie temu sama dodała go do znajomych żeby zobaczyć jego zdjęcia z ciekawości jak przyznała. Po rozmowie zrobiło mi się bardzo przykro nie mogę funkcjonować od tygodnia. Z jej strony co powiedziała żeby to wszystko wyjaśnić to to że dodała tą osobę z ciekawości zastanawiała się nad tym godzinę czy dobrze robi nie miała zamiaru się z nim kontaktować w jakikolwiek sposób nie rozmawiała z nimi nigdy w pracy mi opisała to że ma takie leki z dzieciństwa w stosunku do mężczyzn stresuje się przy nich szczególnie przy takim który jej się podoba bardzo się ona przejmuje jak wchodzimy na tą rozmowę o tej sytuacji a też nie chciała mi o tym powiedzieć przez tak długi czas bo myślała że się zdenerwuje a kocha mnie i zależy jej na nas w naszych strefach intymnych nic nie wygasło na codzień też nic się nie zmieniło. Co mam zrobić odpuścić temat skupić się na tym co teraz nie chce czuć do niej żadnego żalu a ona go we mnie widzi nie wiem czy to jest złe co zrobiła czy to też moja wina może nie powinienem wchodzić na ten temat jeżeli mówiła że wszystko jest pod kontrolą i stara się dystansować do takich rzeczy a maksymalne zbliżenie do tej osoby to to że może jedynie zobaczyć jej zdjęcia nie chce jej zadręczać rozgrzebywać tematu jak mam sam ze swoimi myślami sobie poradzić dziś nie chciałem jej już zadręczać i powiedziałem jej że nie mam żalu już ale jednak coś w środku czuję taki strach że coś ukrywała że ktoś się jej spodobał ale czy faktycznie to dobre może nie powinienem być tak zaborczy i dać jej przestrzeń myślową i nie wypytywać się o takie rzeczy w przyszłości. Mówi że mnie kocha mamy plany dzieci nasza miłość w łóżku jest na najlepszym poziomie od lat.
7 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: przyjaciel zdejmuje kobiecie połowę stosu segregatorów, obok hamak

Pracoholizm - przyczyny, objawy i skuteczne metody wsparcia

Praca pochłania cię bez reszty? Trudno ci się od niej oderwać nawet po godzinach? Możesz być pracoholikiem. Poznaj przyczyny, skutki i metody leczenia tego zjawiska. Dowiedz się, jak rozpoznać pracoholizm i odzyskać równowagę życiową.